Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      pierwszy raz na narty - Wlochy

    25.08.08, 21:34
    Witam,

    potrzebuje Waszej rady - w lutym zamierzamy wyprawic sie po raz
    pierwszy w zyciu na narty - 3 os. rodzina.

    W BP Olimp dostalam rekomendacje do tego osrodka:

    www.nartywalpach.pl/montecampione/club/
    ale szczerze mowiac przy zerowym doswiadczeniu i wiedzy - nie jestem
    w stanie ocenic czy to fajne czy tez nie miejsce ...

    Na pewno ze wzgledu na jeszcze male dziecko (7 lat) dobry jest basen
    i blisko wyciagi...
    Z drugiej strony, bardziej cenimy sobie w miare mozliwosci kameralne
    warunki niz kwik bek i zgielk, wieczorne imprezy i tysiace Polakow
    (przy oczywiscie pelnej milosci do swojego narodu) .. :)

    Co sadzicie o ww propozycji ? Ewent. co polecilibyscie we Wloszech
    na rodzinny tygodniowy wyjazd ?

    Z gory dziekuje !
      • Gość: Gwyn Re: pierwszy raz na narty - Wlochy IP: *.jota.za.digi.pl 25.08.08, 23:38
        ja bym polecił san pellegrino.. www.trevalli.com
        subiektywnie... bo zawsze mi sie tam podobało.. :)

        pozdr
      • ewangelizator_carvingu Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 26.08.08, 09:24
        Nie znam tego miejsca ale na pierwszy raz wydaje sie OK, chociaż
        tras dla początkujacych trochę mało. Ale to tylko opinia po
        obejrzeniu mapki i lepiej by wypowiedział sie ktos, kto tam był.
        Co do biura Olimp to kojarzę, ze obecny na forum Andrzej O.
        korzystał i był zadowolony.
        Ja na wyjazd rodzinny polecam Kronplatz / Plan de Corones/ w
        Dolomitach.
        • Gość: o_andrzej Re: pierwszy raz na narty - Wlochy IP: *.cyf-kr.edu.pl 01.09.08, 11:41
          > Co do biura Olimp to kojarzę, ze obecny na forum Andrzej O.
          > korzystał i był zadowolony.

          Zgadza sie. Bardzo zadowolony. Ale bylem z nimi tylko raz, w zeszlym roku,
          nawiasem mowic, po raz pierwszy w zyciu. Moi koledzy (w liczbie dwoch) z pracy
          kilkakrotnie jezdzili z Olimpem na narty i wyjazdy letnie. W ich opinii takze
          bez zarzutu.
      • Gość: magdii Re: pierwszy raz na narty - Wlochy IP: 195.136.20.* 26.08.08, 11:09
        Wysłałam Ci maila na adres gazetowy o miejscu, które polecam we
        Włoszech, pozdrawiam Magdi
      • ortodox Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 26.08.08, 13:56
        Jeśli jedziecie po raz pierwszy w życiu na narty, to prawdę mówiąc
        w każdym miejscu jest coś dla początkujących i nie wybór tras jest
        tu najważniejszy. Spokojnie możecie tam pojechać, jak również w
        każde inne miejsce we włoskich Dolomitach, czy w Austrii.
        Jeśli maiłbym polecić coś specjalnie dla Was, to myślę, że nieco
        lepszym miejscem była by Folgaria Lavorne, lub Alpe di Siusi (Val
        Gardena). Mam na względzie przede wszystkim duży wybór łagodnych
        tras dla początkujących i piękne widoki, oraz brak dzikich
        tłumów "tysięcy Polaków" nawet w lutym. Poza tym, jest tam nieco
        bliżej niż do Montecampione.
        Pozdrawiam.
      • smooczyca Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 26.08.08, 21:24
        bardzo dziekuje za informacje. Dzieki otrzymanym od Was informacjom,
        ruszam na poszukiwania do sieci.

        • ewangelizator_carvingu Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 27.08.08, 11:40
          polecamy sie na przyszłość,
          jak wrócisz nie zapomnij napisac relacji!!
          • smooczyca Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 04.09.08, 07:14
            Z pewnoscia bede tu zagladac - procz wyboru miejsca, potem trzeba
            bedzie podjac kolejne decyzje np. czy kupic swoj (np. na gieldzie)
            sprzet czy tez wynajac na miejscu itd. itd.

            Jak na razie jestem zachwycona obrazkami z katalogu z Alpe di Susi -
            oraz iloscia dostepnych obiektow ...

            Rodzina jest zachwycona regionem, wiec na pewno tam - teraz
            pozostaje wybor konkretnego osrodka :)

            Pozdrawiam serdecznie
            • ortodox Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 04.09.08, 11:06
              smooczyca napisała:
              > Jak na razie jestem zachwycona obrazkami z katalogu z Alpe di
              > Susi - oraz iloscia dostepnych obiektow ...
              ------------------------------------
              Jestem przekonany, że na miejscu będziesz zachwycona jeszcze
              bardziej.
              Jest to przepiękny region, o łagodnych i niemal pustych trasach.
              Jeśli masz okazję zamieszkać w tym regionie, to znakomicie. Gdybś
              jednak nie wybrała nic na Alpe di Siusi, to spokojnie możesz
              zamieszkać w położonym niżej przepięknym Ortisei, Santa Cristina lub
              w Siusi:
              www.ritterhof.com/images/seiseralm.jpg
              Większość tych czerwonych tras jest b. łagodna i są one raczej z
              pogranicza niebiesko-czerwonego. Alpe di Siusi, poza świetnymi
              trasami dla początkujących, spokojem, słońcem i pięknymi widokami,
              oferuje jeszcze sporo świetnych tras do uprawiania narciarstwa
              biegowego. Warto i tego posmakować, bo frajda to niesamowita, a
              karnety i sprzęt kosztują symboliczne kwoty w porównaniu z
              narciarstwem zjazdowym.
              pozdrawiam
              • zolviu Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 04.09.08, 12:17
                > zamieszkać w położonym niżej przepięknym Ortisei, Santa Cristina
                lub
                > w Siusi:


                santa cristina nie jest dobrym pomysłem jesli namawiasz na alpe di
                siusi. zeby tam dojechac trzeba sie wciagac kanapą na monte pana i
                pozniej jechac skibusem lub wciagnac sie na secede, zjechac do
                ortisei (11km!)i wciagnac sie gondolą.

                ani to wygodne ani dobre dla poczatkujacych, a w samej santa
                cristina mało tras dla poczatkujacych (chyba ze proponujesz
                saslong :p)

                jesli ktos Ci pisze ze chce jechac pierwszy raz to nie pisz o
                czerwonych łagodnych trasach tylko sie zastanów czy sa tam jakies
                osle łączki, orczyki albo i tasmy dla dzieciaka
                • zolviu Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 04.09.08, 12:22
                  niebiesko-czerwonych mialo byc
                • ortodox Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 04.09.08, 16:18
                  zolviu napisał:

                  > santa cristina nie jest dobrym pomysłem jesli namawiasz na alpe di
                  > siusi. zeby tam dojechac trzeba sie wciagac kanapą na monte pana i
                  > pozniej jechac skibusem lub wciagnac sie na secede, zjechac do
                  > ortisei (11km!)i wciagnac sie gondolą.
                  > ani to wygodne ani dobre dla poczatkujacych, a w samej santa
                  > cristina mało tras dla poczatkujacych
                  ----------------------------------
                  Santa Cristina nie jest może najlepszym miejscem, by pojeździć na
                  Alpe di Siusi, bo lepszym była by Saltria, albo Ortisei, ale nie
                  widzę problemu z wjechaniem kanapą na Monte Pana. Nie stanowi to
                  żadnego problemu. Na tej górce jest kilka orczyków z oślimi łączkami.
                  Idealne miejsce by zacząć.
                  tiny.pl/8rsf
                  Ile jednak można ćwiczyć ośle łączki. Średnio sprawny i zdolny
                  początkujący narciarz ma ich dosyć po jednym dniu. Waśnie spod tych
                  oślich łączek jest skibuss do Saltria co ok. 20 mni.
                  Niestety płatny, co tak Cię przestraszyło, że z niego nie
                  skorzystałeś (jak pamiętam) i nie miałeś okazji być na Alpe di
                  Siusi ... więc rozumiem, że nie wiesz jak tam jest.
                  Co do sprzętu, to uważam, że korzystniej jest kupić. Współczesne
                  tanie narty nie są nartami tylko do nauki. Na takich nartach za 400-
                  500 zł można spokojnie jeździć wiele lat (sezonów po 2-3tygodni)nie
                  wyczerpując ich możliwości. Niektórzy nigdy nie będą potrzebowali
                  innych naet. Wydatek 500zł (150€) to koszt wypożyczenia nart na 2
                  tygodnie we Włoszech. Buty należy mieć własne obowiązkowo. To
                  kwestia higieny i wygody. Nie da się w wypożyczalni dobrze
                  przymierzyć butów. Należy poświęcić na to przynajmniej 2-3 godziny,
                  żeby wybrać naprawdę wygodne. To podstawa wszelkich podstaw.
                  Niewygodne buty, najczęściej psują całą przyjemność jazdy.
                  pozdrawiam
                  • zolviu do ortodoxa i smooczycy 04.09.08, 18:09
                    ortodox napisał:

                    > Santa Cristina nie jest może najlepszym miejscem, by pojeździć na
                    > Alpe di Siusi,

                    przynajmniej raz sie zgadzamy, dodam jeszcze ze jest to najdrozsze
                    miejsce z wymienionych (ze wzgledu na dobry dostep do Sella Ronda)
                    ktory to dostep nie bedzie raczej potrzebny

                    > nie widzę problemu z wjechaniem kanapą na Monte Pana. Nie stanowi
                    > to żadnego problemu. Na tej górce jest kilka orczyków z oślimi
                    > łączkami. Idealne miejsce by zacząć.

                    a ja widze, rok temu mialem kolesia ktory po prostu bał sie wsiasc
                    na kanape, no i majac pierwszy raz narty na nogach mial problem ze
                    zsiadaniem, trzeba przeciez samemu zejsc i odjechac, gondolka i
                    orczyk sa na poczatek duzo łatwiejsze. z orczykow o ktorych piszesz
                    jak bylem (w styczniu) chodzil jeden(24), 26,27,i 28 nie
                    chodzily.czy to dobre miejsce na pierwsze kroki? mi sie nie podoba

                    > Ile jednak można ćwiczyć ośle łączki. Średnio sprawny i zdolny
                    > początkujący narciarz ma ich dosyć po jednym dniu.

                    to zalezy od indywidualnych zdolnosci, nie znam nikogo, kto
                    nauczylby sie dobrze jezdzic w 3 godziny, za to znam sporo osob
                    ktorym zajmowalo to 2,3 dni a i tak nie czuly sie pewnie. nie znasz
                    ludzi, jedzie z nimi dziecko, dopoki nie beda czuli sie naprawde
                    pewnie nie powinni wyjezdzac na normalne trasy bo zrobia sobie lub
                    komus krzywde

                    > Co do sprzętu, to uważam, że korzystniej jest kupić.

                    zupelnie sie nie zgadzam, poza tym co napisalem wczesniej dodam
                    jeszcze ze rozpoczynajac nauke bardzo niszczy sie sprzet (najazdy
                    nartą na narte, ew. wywrotki, itp) i szkoda nowego, zreszta dopiero
                    jak troche pojezdza zobacza co ich naprawde kreci i jakiego sprzetu
                    potrzebuja. co do butow to racja ze sa najwazniejsze, jednak jeszcze
                    nie slyszalem zeby ktos umarl po zalozeniu buta z wypozyczalni (ale
                    zgadzam sie ze powinien to byc pierwszy zakup) a po drugie to
                    jezdzac z dzieciakiem pojezdza pewnie 3,4 godziny dziennie a nie 8 i
                    nie zrobia 70 km wiec nie jest to az tak istotne jak dla
                    profesjonalistow

                    ja wiem ze Ty nauczyles siebie i zone w pol godziny bez instruktora,
                    15 lat temu kupiliscie narty w makro dla poczatkujacych i robicie
                    nimi setki kilometrow, mieszkacie 20 km od stokow do ktorych
                    dojezdzacie z czterema przesiadkami nie uzywajac skibusa i was to
                    nie meczy... itp, itd

                    smooczyco - radze pierwszy raz jechac w miejsce przeznaczone typowo
                    dla poczatkujacych, z instruktorem, innymi atrakcjami dla dzieciaka,
                    gdyby znudzila mu sie jazda. niech sie wypowie ktos kto jezdzil z
                    malymi dziecmi a nie genialny emeryt ortodox. sam chetnie poslucham
                    bo tez mnie czeka wyjazd z moja pociecha jak nie w tym sezonie to w
                    przyszlym
                    • ortodox Re: do ortodoxa i smooczycy 04.09.08, 18:50
                      Chyba jednak się nie zgadzamy, ale już do tego czytelnicy przywykli.
                      Ciekaw jestem ile potrzebowałeś orczyków do nauki jazdy? Bo mnie
                      wystarczył jeden. Nie chcę nikogo przekonywać, że ma zamieszkać tu,
                      czy tam, bo często decyduje tu wiele czynników i dostępność miejsc.
                      S.Cristina choć nie jest idealnym miejscem, to można dotrzeć z nie
                      do Alpe di Siusi. Oczywiście, jeśli jesteście fajtłapami, jak koleś
                      o którym pisze zolw, to możecie spędzić tydzień na orczykach (
                      zapewne jak zolw) przy oślich łączkach. Myślę jednak, że nie ma co
                      przesadzać i po pierwszych próbach trzeba zwiększać rozsądnie i
                      ostrożnie stopień trudności. Co do nart, które się rysują ! No i co
                      z tego, że będą porysowane. Narty nie są od tego, by błyszczeć i
                      lśnić. Na własnych nartach postępy będą szybsze, bo będą to stale te
                      same narty, które szybciej poczujecie i zrozumiecie jak jezdżą.
                      Do świadomego wyboru nart dla zaawansowanych, takich którzy "wiedzą
                      co chcą jeździć", macie jeszcze wiele lat. Może nawet to nigdy nie
                      nastąpić, a pewnością tak nie będzie tak po jednym czy dwóch
                      sezonach. Ja z przyjemnością wracam czasem do moich pierwszych nart
                      carvingowych, które maja już prawie 10 lat. Nic nie straciły ze
                      swoich własności i jak są nieco gorsze warunki śniegowe, to
                      spokojnie używam ich, oszczędzając ślizgi w nowych. Nowych, ale tez
                      już porysowanych, bo taki jest los nart.
                      Nie komentuję innych Twoich pierdółek zolw, bo nie chcę zmieniać
                      tego wątku w błoto, do czego Ty jak zwykle zmierzasz.
                      Pozdro.
                      • zolviu Re: do ortodoxa i smooczycy 04.09.08, 22:28
                        faktycznie, wystarczy, glupota z tą santa cristiną i na tym
                        powinienem przestac

                        mozesz sie wysmiewac z fajtlap, ja tam staram sie zrozumiec kazdego,
                        nawet Ciebie, choc to naprawde ciezko :p

                        a kto potrafi nie "zjechac" nart za 400 zł przez 10 lat? to juz inna
                        sprawa ale moze narciarstwo "internetowe" mniej niszczy narty ;)
                      • Gość: kokartka1 Re: do ortodoxa i smooczycy IP: *.centertel.pl 18.09.08, 12:18
                        A zgadza się, jeden orczyk do nauki wystarczy.
                        Tyle że nie jeden dzień, żeby się nauczyć jeździć na nartach... Widziałam
                        takich, co po godzinie z instruktorem sami ledwo stali i uczyli swoje rodziny
                        jeździć, bo po co kasę marnować - i jeszcze twierdzili, że na drugi dzień idą na
                        prawdziwą górę, bo ośla łączka to za mało. Żałosny widok, zwłaszcza na tej
                        "prawdziwej" górce - ledwo toto jedzie, machając rękami jak wiatrak, a rodzina
                        za nim stoi z wielkimi oczami, bo nie mają pojęcia, jak zjechać... i lądują z
                        impetem w kolejce pod wyciągiem z efektem domina, bo inaczej nie umieją
                        wyhamować. Albo ładuje ci taki kijek między nogi na kanapie, bo panicznie boi
                        się z niej zjechać i nie wie, co robić...
                        Ja spędziłam swój pierwszy raz na oślej łączce (no, zdecydowanie była bardziej
                        stroma od przeciętnej oślej, ale krótka) tydzień, żeby się oswoić z nartami i
                        techniką, przestać wywracać przy staniu czy opanować samą jazdę orczykiem bez
                        wywrotki - i to przy 2 godzinach jazdy dziennie. Może i jestem wyjątkową
                        fajtłapą. Nie znaczy oczywiście, że wszystkim ma to zająć tyle czasu - ale w
                        jeden dzień nauki podstaw i na czerwoną bez problemu nie wierzę, bo widziałam
                        takich "nauczonych" na niebieskiej (o szkółkach czy z instruktorem oczywiście
                        nie mówię).
                        Na następny rok jeździłam już bez większych problemów po czerwonych trasach - i
                        bez strachu, że nie dam rady zjechać w ogóle.

                        Sama zastanawiam się teraz nad wyborem miejsca między Austrią a Włochami, a
                        dzieci mnie nie interesują - ale nigdy nie poleciłabym czerwonych tras dla
                        dzieciaka, który nie miał nart na nogach i nie wiadomo, czy po pierwszym razie
                        będzie na to miał ochotę.

                        Ja, jako początkująca, wypożyczałam narty i buty na miejscu, bo co z tego, że
                        kupię, jak po wyjeździe stwierdzę, że mnie to nie bawi i nie chcę jeździć?
                        Dobrali mi dobrze, grzybicy nie dostałam - dopiero teraz wprawdzie widzę
                        niezaprzeczalną wyższość w wygodzie własnych butów i nart nad wypożyczalniowymi,
                        ale na pierwszy raz i takie dobre. Na pewno nie będziecie spędzać na stoku
                        całego dnia, a może niektórych dni w ogóle.
                        • ortodox Re: do ortodoxa i smooczycy 24.09.08, 00:07
                          Myślę, że nawiązujesz do mojej wypowiedzi, więc krótko to skomentuję.
                          Nigdzie nie napisałem, że po dniu spędzonym na oślej łączce, należy
                          zaczynać od trudnych czerwonych tras. Informacja o łagodnych
                          czerwonych trasach na Alpe di Siusi informuje tylko o tym, że te
                          czerwone trasy są tam b. łagodne ... nic poza tym. Jest to dość
                          ważne, ponieważ czerwone trasy w Alpach mogą być bardzo różne. Można
                          spotkać trudną, stromą i wymagającą czerwoną trasę, ale także dość
                          łagodną i dobrą do nauki. Kryteria według których oznacza się te
                          trasy kolorami są dla mnie wciąż mało czytelne, a same oznaczenia
                          często wprawia w zdumienie. Są tam oczywiście także niebieskie trasy
                          (jeszcze bardziej łagodne) i widać to na załączonym linku.
                          Inna sprawa, to indywidualne zdolności i zaangażowanie. To rzecz
                          bardzo indywidualna i nie można tu zbyt uogólniać, sądząc tylko po
                          sobie. Nauka w Alpach przeważnie przebiega szybciej i skutecznie, bo
                          trasy są ciekawsze, mniej zatłoczone, lepiej przygotowane, a przy
                          wyciągach brak zniechęcających kolejek. Myślę, że nie będzie
                          przesadą, gdy porównam tydzień nauki w Alpach do 2 tygodni w na
                          polskich stokach.. No i jest to kwestia samozaparcia. Myślę, że 2h
                          dziennie, to raczej absolutne minimum, zwarzywszy, że wyciągi czynne
                          są przeważnie od 8.30 do 16.30 , a więc 8h. Można wiec więcej i
                          skuteczniej. W kwestii wypożyczenie butów, pozostawiam to ocenie
                          indywidualnej. Ja nie założyłbym butów noszonych przez setki innych
                          narciarzy. Może jestem tu zbyt ortodoxyjny, ale myślę że 250 zł
                          (na buty) warto zainwestować w wyjazd do Włoch na narty.
                          pozdrawiam
                  • bydek1 Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 12.09.08, 12:25
                    Nie jezdzilam na nartach we Wloszech. Znajomi zaproponowali Apeniny
                    Północne - Corno Alle Scale. Czy mozecie mi napisac czy tam warto
                    pojechac? Dzieki za opinie.
                    • Gość: o_andrzej Re: pierwszy raz na narty - Wlochy IP: *.cyf-kr.edu.pl 12.09.08, 17:38
                      Niedawno o to samo pytalem. Zobacz. Nikt nie odpowiedzial. Tez znajmi
                      zaproponowali mi wyjazd do Coro. Moze ci sami? :) Na poczatku marca. Ale ja w
                      zasadzie odpuscilem. Stacja taka sobie, dosc niska, w tym czasie moze byc
                      kiepsko. Zgodnie z sugestiami innych wybiore cos w poblizu Val di Fassa. A moze,
                      wziaz sie waham, bedzie to Zillertal, w ktorym nigdy nie bylem.
            • zolviu Re: pierwszy raz na narty - Wlochy 04.09.08, 12:10
              jesli jedziecie pierwszy raz, zadne z Was nie jezdzilo to pierwsza
              sprawa jest NAUKA JAZDY. Fajnie popodziwiac widoki na zdjeciach i
              sie rozmarzyc ale tak naprawde to jesli chcecie jezdzic a nie tylko
              lezec na lezakach to czeka Was tydzien ciezkiej pracy i poobijanych
              tyłków ;)

              podstawową sprawą jest instruktor lub ktos kto pokaze Wam "jak to
              sie je" bez tego nie wyjezdzajcie na gore bo bedziecie jedynie
              zagrozeniem dla samych siebie i innych

              w ubieglym roku mielismy na wyjezdzie do wloch poczatkujacych i
              osoby zaczynajace od zera. 2 osoby przed wyjazdem pojechaly w nasze
              gory na dwa dni i pojezdzily z instruktorem i 2 ktore pojechaly tak
              jak Wy "zupelnie zielone". te po instruktorze dawaly sobie swietnie
              rade i po tygodniu czerpaly juz duza przyjemnosc z jazdy jezdzac po
              wiekszosci tras. te ktore byly zielone mało liznęły włoch i widoków
              z widokówek bo prawie cały tydzien spedzily na jednym orczyku i
              kanapie szlifujac podstawy. takze ja proponuje Ci najpierw chociaz
              dzien, dwa u nas na jakiejs oslej łączce z instruktorem

              co do sprzetu to mysle ze lepiej wypozyczyc. na poczatek
              potrzebujecie jakis sprzet dla poczatkujacych, ktory po nauczeniu
              sie podstaw nie bedzie juz Was zadowalal a nie warto chyba kupowac
              nart na 2,3 wyjazdy. istnieje jeszcze mozliwosc ze po pierwszych
              probach nie spodoba Wam sie ten sport (chociaz nikogo takiego
              jeszcze nie spotkałem ;) i wtedy to bylaby zupelnie chybiona
              inwestycja
      • Gość: Kolumb57 Re: pierwszy raz na narty - Wlochy IP: *.pp.pl 16.09.08, 16:47
        Byłem Montecampione w styczniu 2008.
        Wyjazd z biura Olimp, b. udany.

        ZALETY:
        Montecampione jest fajnym, kameralnym ośrodkiem, pięknie położonym.
        W styczniu było bardzo mało ludzi - na niektórych wyciągach, dalej
        od hotelu, co 4, 5 kanapa była zajęta.

        Wyciąg - bezpośrednio za hotelem. Nie ma mowy o żadnych skiubusach.
        Wygoda i niezalezność. Możesz wyjść na stok i zejść ze stoku w
        dowolnej chwili niezależnie od nikogo i za 5 minut odpoczywasz na
        łóżeczku.

        Wyciągi różnej generacji, kilka kanap nieco wiekowych. Tylko jeden
        wyciąg (może dwa?) miał osłonę z pleksi. Kilka orczyków. Nie ma
        gondoli.

        Tras nie za dużo - trochę ponad 30 km, ale dla niezbyt szybko
        jeżdżacych :-) wystarczy na kilka dni.

        Trasy zróżnicowane. Obok hotelu jest dogodny odcinek (300 m) dla
        początkujących. Wyżej - trasy zróżnicowane, ale wszystkie w miarę
        łatwe, a czarne - średniotrudne (zaawansowani nieco narzekali, że
        nie można poszaleć).

        Jest jeden mankament, dla początkujących, nieco juz jeżdżacych,
        takich po 3, 4 dniach ćwiczeń. Trzeba wjechac wyżej, i tam sa fajne
        trasy, szerokie i nietrudne. Ale na koniec dnia trasa zjazdowa do
        hotelu jest dość trudna (choć czerwona). Jest wąsko, momentami -
        stromiej, robią sie muldy. U nas niektórzy odpinali narty i
        schodzili dwa najtrudniejsze odcinki. Ale to naprawdę jedyny
        mankament.

        Hotel spory, ale mieszkając nie odczuwa się tego. Obsługa młoda,
        bardzo sympatyczna. W hotelu głównie Polacy.

        Jedzenie (mieszkając w hotelu są 2 posiłki) obfite (stół szwedzki) i
        smaczne.
        Obiadokolacja dość późno - chyba o 19:30. Ale ponoć Włosi tak już
        mają. Dlatego trzeba mieć coś ze sobą w ciągu dnia, albo przekąsić
        coś w knajpkach na stoku.

        I uwaga! Wino do kolacji - w nieograniczonych ilościach :-)
        W praktyce sprowadzało się to do tego, że pierwszą beczkę (?) grupa
        polska opróżniała w jakieś 20 minut (a mówią, że Polacy to tylko
        wysokoprocentowe lubią! :-)), potem była przerwa ... i dopiero potem
        podłączali drugą, kiedy kolacja miała się juz ku końcowi. Ale i tak
        było przyjemnie. Dzięki temu napojowi, kolacja zawsze trwała prawie
        2 godziny. :-) I jakoś tak bardziej przyjażnie się robiło wokół :-)


        Basen. Super atrakcja. Basen i sauna są w samym hotelu - z pokoju
        można przejść w szlafroku. Coś fantastycznego - po całym dniu na
        stoku dać odpocząć stawom i mięśniom. Chodziliśmy codziennie. Aha -
        trzeba mieć czepek!


        WADY:
        Wad niewiele ale są:
        - Daleko, z W-wy autokarem jedzie się chyba 24 godziny. Lepiej
        wybrac się samolotem. Jest taka opcja.

        - Rezydentka w zeszłym roku niezbyt chętnie sie aktywizowała, na
        szczęście prawie wszystko grało, więc rzadko była potrzebna.

        - Kategoria hotelu, chyba jednak trochę mniej niż 3 gwiazdki, pokoje
        przydałoby się przemalować przed sezonem. Obsługa czasem nas
        rozbrajała. Np. w dniu zakwaterowania padał deszcz i w jednym z
        pokoji naszej grupy coś tam zaciekało przez sufit. Zgłosili na
        portierni, że zacieka, powiedzieli, że dobrze, zaraz kogoś przyślą -
        i po godzinie przyszedł hydraulik z kluczem francuskim :-).

        - Ośrodek jest dość nisko (1200 mnpm), więc pogoda niepewna.
        DOtkliwe to mże być szczególnie na dolnym odcinku - my mieliśmy 2
        dni deszczu - wyżej było lepiej, ale i tam przez kilka dni była
        bardzo gęsta mgła. Na szczęście na sam koniec zdarzyły się 2 dni
        pełnego słońca. I stało się przepięknie i ciepło.

        Podsumowując: Moze trochę za mało tras. Pojechałbym tam jednak
        znowu, gdyby nie głupia ciekawość, żeby zobaczyć, jak jest gdzie
        indziej. :-)

        Mam nadzieję, że choć trochę naswietliłem sytuację.
        - K.

        PS. Jeśli jesteście zupełnie początkujący, radze wziąć parę lekcji u
        instruktora, znacznie szybciej będziecie mieć przyjemność z jazdy.
        • Gość: o_andrzej Re: pierwszy raz na narty - Wlochy IP: *.cyf-kr.edu.pl 16.09.08, 16:59
          > Podsumowując: Moze trochę za mało tras. Pojechałbym tam jednak
          > znowu, gdyby nie głupia ciekawość, żeby zobaczyć, jak jest gdzie
          > indziej. :-)

          Poruszyles moj czuly punkt. Pod tym wzgledem jestem jak kot, nie lubie zmieniac
          miejsc, zwlaszcza tych, gdzie mi bylo dobrze. Na narty wciaz jezdzilbym w jedno
          miejsce, w lecie - w 2,3 ulubione. Z drugiej strony rozum podpowiada, ze warto
          poznac i zobaczyc inne katy, bo zycie krotkie, bo czas ucieka, bo sie
          starzejemy. Na szczescie moja malzonka, ktora lubi wieczne zmiany, wybawia mnie
          z tych duchowych rozterek. :)
    Pełna wersja