Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Narciarstwo umiera w Zakopanem

    25.09.08, 11:21
    skopiowane z onet

    Pod Giewontem umiera narciarstwo. Ostatnia duża trasa na polanie
    Szymoszkowej może zostać w tym roku przegrodzona płotami i
    zamknięta - informuje "Tygodnik Podhalański".
    Cztery osoby, które starały się o odzyskanie działki na narciarskiej
    trasie na polanie Szymoszkowej wygrały toczące się siedem lat
    postępowania przed sądem.

    Prawomocny wyrok oddaje im we władanie działkę przebiegającą w
    poprzek tego najpopularniejszego stoku narciarskiego w Zakopanem.
    Nie jest to duża nieruchomość, ledwie 1500 metrów kwadratowych, z
    czego tylko 400 metrów wchodzi w skład trasy. Bez niej jednak stok w
    praktyce przestanie istnieć - podaje "Tygodnik Podhalański".

    Waldemar Sobański, udziałowiec spółki Dorado prowadzącej stację
    narciarską twierdzi, że właściciele działki zażądali od niego
    astronomicznych kwot za dzierżawę gruntu. Wśród nowych właścicieli
    terenu jest Jan Gąsienica Ciaptak, narciarz, wielokrotny mistrz
    Polski. Zapowiada, że jeżeli nie porozumie się z Sobańskim, to
    zagrodzi trasę.

    - Do tej pory najwyższa spotykana w Zakopanem stawka wynosiła 10 zł
    za metr kwadratowy za cały sezon - mówi Waldemar Sobański. - Dodam,
    że w Białce Tatrzańskiej jest to złotówka za metr. Tymczasem nowi
    właściciele zażądali w praktyce niebotycznej kwoty 70 zł za metr.
    Zaproponowali też sprzedaż działeczki za milion euro.

    Jan Gąsienica Ciaptak, który jest jednym z właścicieli działki,
    twierdzi, że chce się dogadać z Waldemarem Sobańskim. - Jestem za
    tym, aby wyciąg funkcjonował, ale pan Sobański nie godzi się na
    zaproponowane przez nas stawki. Trzeba przecież wziąć pod uwagę, że
    właściciel wyciągu przez 7 lat bezprawnie użytkował naszą
    nieruchomość. Jeśli się nie dogadamy, zagrodzimy działkę - przecież
    musimy jakoś chronić naszą własność - mówi w rozmowie z "Tygodnikiem
    Podhalańskim".

    Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, w Zakopanem zostaną tylko
    krótkie, orczykowe wyciągi narciarskie. Tatrzański Kasprowy Wierch
    jest zarezerwowany dla dobrych narciarzy, odstraszają tam też długie
    godziny spędzone w kolejce.
      • Gość: al9 umarło lata temu IP: *.teleton.pl 25.09.08, 14:21
        Zakopane to pusta wydmuszka
        Od lat zero inwestycji narciarskich
        Tłoczno, ciasno, głośno
        wieś śpiewa i tańczy
        królują chłopaki z radomia ze swoimi plastikowymi dziewczynami
        brak apartamentowców, hoteli w rozsądnych cenach, knajp z porządną
        kuchnią...
        brak drogi dojazdowej (zakopianka to jeden wielki skandal)
        nie ma porządnych wyciągów, tras, parkingów, skipasów

        Latem jest niewiele lepiej
        Dlatego wolimy jeżdzic w Dolomity...
        szkoda...
        pozdrawiam
        al
        • ortodox Re: umarło lata temu 25.09.08, 20:08
          Gość portalu: al9 napisał(a):

          > ... Dlatego wolimy jeżdzic w Dolomity...
          ------------------------
          To wszystko prawda, ale chyba nie tylko dlatego :)
          =============
          > szkoda...
          --------------
          ... a ja tam wcale nie żłauję i nie mam żadnego dylematu z wyborem
          Tatry, czy Dolomity ;)
          pozdro.
          • skyddad Re: umarło lata temu 26.09.08, 05:34
            W dziecinstwie Zakopane dla mnie bylo stolica narciarstwa.Jeszcze s.p.Ojciec
            zawsze mawial ze wtym czasie to praktrycznie jedyne miejsce na narty z
            prawdziwego zdarzenia.Dzisiaj swiat idzie do przodu,Zakopane przestalo sie
            rozwijac jako osrodek dla rodzin
            narciarskich i narciazy.Brak struktury wokol Zakopanego,dojazdu bazy noclegowej
            no i tego na czym sie jezdzi i struktory z tym zwiazanej.
            Im sie wydaje ze "psyjada i dutki zostawia niestey nie psjada ino dutkow tez nie
            ostawia".Swiat poszedl naprzod a wyscie zostali gazdziny zostali w sposobie
            myslenia takim z przed 100lat."Spijta se dalej dobze i sie cisto tymi swojemi
            goromi".
            Pzdr.Sky
            • Gość: Aśka Re: umarło lata temu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.08, 09:32
              Czytałam wczoraj ten artykuł i tak tochę smutno mi się zrobiło. Ale
              uświadomiłam sobie, ze w Zakopanem byłam na nartach .... 21 lat
              temu. Był jeszcze otwarty Butorowy, Gubałówka, a w kolejce w
              Kuźnicach trzeba było stanąć przed 5 rano, noclegi w Domu Turysty
              albo w kwaterach prywatnych. Człowiek wracał zmordowany walką z
              przeciwnościami ale zadowolony, choć efektywnej jazdy na nartach za
              wiele nie było. Jedyna rozrywka wieczorna to łakocie w coctail-barze
              na Krupówkach. Potem była już Słowacja (w porównaniu do Zakopanego
              to był raj narciarski)i Alpy. Zakopane poszło w stronę rozrywkowego
              kurortu-molocha. Nałożyły się na to jeszcze sprawy własności
              gruntów, TPN, bezsilność władz lokalnych i przede wszystkim brak
              pomysłu co z tym robić dalej. Na pewno nie mozna porównywać
              Zakopanego do stacji narciarskich w Alpach przede wszystkim ze
              względu na wielkość, a raczej małość otaczających gór. Jest to
              jednak niezłe miejsce na przyzwoitą stację narciarską dla
              średniozaawansowanych narciarzy.
              Zważcie, że pod bokiem dynamicznie rozwija się Białka, więc chyba
              jednak można.
              • Gość: o_andrzej Re: umarło lata temu IP: 85.105.124.* 26.09.08, 22:33
                > Czytałam wczoraj ten artykuł i tak tochę smutno mi się zrobiło.

                I mnie sie zrobilo. Szymoszkowa zupelnie mnie nie interesuje, nigdy tu nie bylem
                i nie planowalem byc, ale swiadomosc, ze w Zakopanem funkcjonowal wyciag
                obslugujacy raczej latwa trase polozony blisko centrum miasta podnosila na
                duchu. Dlaczego? Do do Zakopanego mam sentyment i zycze mu jak najlepiej. To tu
                wiele lat temu bralem mu pierwszy i jedyny slub: ten cywilny kontraktem zwany i
                koscielny w pieknej drewnianej witkiewiczowskiej kapliczce w Jaszczurowce. Zycze
                Zakopanemu i jej mieszkancom (mieszka tu nasza przyjaciolka) jak najlepiej i
                boli mnie, gdy ludzka glupota, pazernosc i brak dobrych rozwiazan prawnych psuja
                to miasto: jego wizerunek i perspektywy. Od lat mowi sie o wprowadzeniu, na
                wzor krakow alpejskich, prawa gorskiego ograniczajacego sobiepanstwo wlascieli
                dzialek. Probowal tego Giertych, ale dzis umilklo. Gubalowka juz jest po czesci
                narciarsko martwa. Gorale z Poronina blokuje poszerzenie Zakopianki. Rejon
                jeszcze sie trzyma, wciaz przyjezdzaja tu turysci i narciarze, ale ludzka
                glupota i krotkowzrocznosci zaczynaja zwyciezac. A mnie jest zal.
            • zolviu Re: umarło lata temu 26.09.08, 09:35
              moze to idzie w tym kierunku zeby teren został skansenem, cos w
              rodzaju rezerwatu dla indian. to tez moze byc atrakcja dla
              europejczyków ;)

              trzeba szukać pozytywów! moze bedziemy pionierami nowej konkurencji
              narciarskiej - zjazd/slalom przez płotki (a w zasadzie płoty) ;)
              obstawiam, ze do olimpiady w soczi moze byc to juz konkurencja
              olimpijska :p
              • ewangelizator_carvingu Re: umarło lata temu 26.09.08, 10:45
                jak postawia płoty to bedzie wyglądało jak porzadny ośrodek a Alpach
                czy Dolomitach gdzie stoja takie konstrukcje przeciwlawinowe ;)
                czyli doganiamy Europę hehe
      • siejest Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 29.09.08, 11:03
        Hmmm...Takiej atmosfery jak w Zakopanym nie ma nigdzie. Alpy,
        Dolomity mają "Zakopanych" po kilkadziesiąt ale Zakopane to Zakopane
        (przynajmniej "było" jedyne w swoim rodzaju). Gdzie w jakimkolwiek
        regionie narciarskim widać tak folklor ludowy, tak mocno składający
        się na to, że Zakopane, to Zakopane i już. Tak, "góral" potrafi być
        uparty, to go przecież charakteryzuje, ma jednak też prawo do
        zabrania głosu dotyczącego jego własności. Góral sobie "napluć" nie
        da, jeżeli miasto zarabia to przecież normalne, że on jako
        właściciel też chce coś z tego mieć. Lata trzydzieste - i na
        Zakopane nadszedł czas aby się zbliżyć do dzisiejszej Europy a
        Europa to taż kasa i majątki. To pierwsze kroki roform zakopiańskich
        aby Zakopane pozostało Zakopanym.
        Panie Gąsienica-Ciaptak, tak trzymać ale proszę nie zapominać
        później i o nas.
        • zolviu Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 29.09.08, 11:32
          widze ze popierasz calym sercem

          a u Was tez sie grodzą? fajnie sie gada z boku, Ty masz gdzie
          pojezdzic i masz normalna infrastrukture narciarska to mozesz sobie
          popierac.

          ale po wczorajszych wyborach moze tez sie zaczniecie grodzic,
          slyszalem ze oszolomstwo duzo glosow dostalo ;)
          • siejest Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 29.09.08, 11:56
            "u nas" hmmm..., też są własciciele prywatni wystąpujący często
            jako holding albo gmina jest właścicielem lub temu podobne. Uważam
            tylko, że te sprawy powinny być ustawowo zakończone, uregulowane raz
            na zawsze wreszcie ale i też z uszanowaniem do praw właściciela.
            Wiele się w Polsce zmieniło od lat 90-tych, czas na regulacje i w
            Zakopanym. Chcę wracać do Zakopanego ale rozumię i właściciela
            posesji.
            Tutaj w Zell też przed wiekami, gdzie chłop stawiał dom, albo
            kupywał łąkę nikt nie wiedzaił, że w roku przykładowym 2008 te
            posesje będą kosztowały 1400 Euro za metr 2! Taki jest rynek
            nieruchomości w miejscowościach turystycznych. Taki jest wogóle
            rynek. Jak tłumaczą sprzedawcy paliw wysokie ceny oleju napędowego?-
            POPYT. Popyt to zainteresowanie, podaż, dlaczego więc góral jako
            właściciel ma oddać coś za bezcen skoro to coś ma swoją wartość
            rynkową. Przecież ten góral nie chce więcej niż użytkowanie jego
            terenu jest warte. Jestem za regulacją dla dobra każdego. Zadowolony
            właściciel = zadowolony użytkownik, ale teraz właśnie przez to i
            biorąc to pod uwagę, o użytkownika też po tym trzeba będzie dbać i
            na to czekam. Tylko bez zawiści bo wtedy tylu jest, którym
            moglibyśmy zazdrościć, niech se ma to "Ferrari" ten góral ale ja
            jadąc do Zakopanego oczekuje czegoś i jak on mi to da, to dla mnie
            niech sobie nawet "100 takich Ferrari i willi, i majątku, i
            panienek, i wystrzałowych gadżetów" ma.
            Wybory...? Jak ja sobie nie wypracuję to kto inny mi da. Politykę
            widzę tylko jako alternatywę dla anarchii.
            • zolviu Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 29.09.08, 12:06
              hmmm, tylko widzisz. jesli koles ktory ma powiedzmy 1/100 terenu na
              trasie chce powiedzmy 1/10 zarobku to cos takiego nie powinno miec
              miejsca. koles wie ze trzyma wszystkich w garsci bo jak postawi plot
              to nikt nie zarobi, on i tak nie zarabial do tej pory to nic nie
              straci ale "wszystkim pokaze". nie znam sie na tym ale tak na zdrowy
              rozum to przeciez chyba wiadomo jaki taka trasa wypracowuje pieniadz
              w sezonie, dac mu jego udzial a jak bedzie chcial iles razy wiecej
              to go po prostu wywłaszczyc i niech mu gmina da taka sama dzialke
              100 metrow dalej czy gdziekolwiek.
              • siejest Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 29.09.08, 12:13
                W sytuacji bez wyjścia popieram Twoje zdanie. Teraz właśnie ten
                kompromis obu stron jest ważny. Mnie nie interesuje jak sytuacja
                majątkowa właściciela się zmieni a to czy będę zainteresowany
                wyjazdem do naszego Zakopanego.
              • Gość: Maciej Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.08, 15:29
                > hmmm, tylko widzisz. jesli koles ktory ma powiedzmy 1/100 terenu na
                > trasie chce powiedzmy 1/10 zarobku to cos takiego nie powinno miec

                Tylko ten 'koleś' przez ostatnie 10 lat miał 0 % zarobku z tego, że wszyscy
                jeździli po jego ziemi. I ja mu się nie dziwię, że chce się teraz im odgryźć (co
                nie znaczy, że popieram jego działanie).

                A wyciąg to nie autostrada, żeby wywłaszczać właściciela. Jakbyś się czuł, gdyby
                Ciebie chcieli wywłaszczyć, żeby postawić na miejscu Twojego domu np. kino ?
                • siejest Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 29.09.08, 17:09
                  I to też jest prawda. Nauczmy się obiektywności. Media OK ale mamy
                  teraz możliwość zabrania głosu (internet). Już nikt nie powie nam,
                  że coś jest "różowe" przeglądając gazetę z jej zapłaconym artykułem
                  o.... Prawda jest w nas, w naszych doświadczeniach. Prawdę innych
                  trzeba zawsze ważyć na szali bo może być inna niż ta prawdziwa. Czuł
                  bym sie oszukany jeżeli Państwo chciałby mnie wydziedziczyć
                  ale... "i tak dla dobra wspólnego..."
                  Wierzę w dialog pozwalający Zakopanemu pozostać Zakopanym.
                  Wierzę w oscypka od góralki na Krupówkach (nie tego w
                  supermarkiecie).
                  Wierzę w przejażdżkę saniami po Kościelisko.
                  Wierzę (i nie ma tego nigdzie) w górala w baraniej kamizelce.
                  Wierzę w "zbuja" i jego humor/enterteiment (spolszczone).
                  Wierzę w gaździnę i to mleko z rana.
                  Wierzę w skocznię, wierzę w Gubałówkę, Kasprowy i Nosal.
                  Kasa? No przecież rolnik w Europie to Pan, a co, rolnik (góral z
                  Zakopanego) ma być gorszy? Dać mu to co jego i już. "Ja" go ocenię
                  bo Zakopane zawsze będzie brane pod uwagę jako cel wyjazdu i tego
                  musi się bać ;)
                  Nie ma się czego bać? Perfekt, jadę, cieszę się, wracam zadowolony i
                  wiem, że Zakopane zasługuje na miano stolicy polskich nart.
                • zolviu Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 29.09.08, 19:30
                  Gość portalu: Maciej napisał(a):

                  > A wyciąg to nie autostrada, żeby wywłaszczać właściciela. Jakbyś
                  > się czuł, gdyby Ciebie chcieli wywłaszczyć, żeby postawić na
                  > miejscu Twojego domu np. kino ?

                  mowisz zupelnie o czyms innym, tu nikt nic nie chce budowac. pytanie
                  brzmi - gdybyś odzyskał 10% udziałów w istniejącym kinie czy
                  chciałbyś 90% jego dochodu grożąc zamurowaniem wejścia? i czy by to
                  było w porządku?
                  • ortodox Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 29.09.08, 20:28
                    zolviu napisał:


                    > pytanie brzmi - gdybyś odzyskał 10% udziałów w istniejącym kinie
                    > chciałbyś 90% jego dochodu grożąc zamurowaniem wejścia?
                    ---------------------------
                    To chyba ty piszesz o czymś innym!
                    Facet ma nie 10% udziału w jakiejś inwestycji, ale 100% udziału we
                    własnej działce. To, że kiedyś ktoś poprowadził tam nartostradę bez
                    jego zgody, tylko obciąża inwestora. Z prawem własności trzeba się
                    liczyć i je respektować. Jest to tylko jego sprawą ile za to żąda i
                    dlaczego. W czasach, których ty nie pamiętasz, a o których
                    często "ze znawstwem" piszesz, odbierano ludziom fabryki, kamienice
                    i inne posiadłości, dając w zamian ... według uznania. Czyli
                    najczęściej ... NIC. Mam nadzieje, że te czasy minęły już
                    bezpowrotnie i każdy sam będzie określał ile chce za własną
                    nieruchomość, a takim gogusiom jak ty, pokaże się co to jest prawo
                    własności.
                    pozdro.
                    • zolviu genialny emeryt znowu w akcji 29.09.08, 23:34
                      z trollami nie dyskutuje juz od jakiegos czasu
                    • Gość: al9 ale orotodox IP: *.teleton.pl 01.10.08, 14:27
                      Z prawem własności trzeba się
                      liczyć i je respektować. Jest to tylko jego sprawą ile za to żąda i
                      dlaczego.
                      ---------
                      oczywiście ortodox masz rację że prawo własności jest święte.
                      właściciel ma prawo używać nieruchomości, swobodnie nią dysponować,
                      przenosic prawa. Ale nie może równocześnie naruszać cudzych praw. I
                      z powodu np pazerności narazić innych włascicieli do porzucenia
                      pomysłu inwestycji w tereny narciarskie...

                      Brak zgody pojedyńczych osób nie może zmieniac sposobu korzystania z
                      działek przez pozostałych. Ma rację o.andrzej - że w Polsce brakuje
                      regulacji, które przymuszałyby opornych do zgody na wykorzystanie
                      ich niezabudowanych działek zimą w czasie sezonu - oczywiście
                      odpłatnie - jako nartostrady...
                      Efekt - Zakopane to dzis smutny skansen
                      pozdr
                      al
                      • ortodox Re: ale orotodox 01.10.08, 16:17
                        Gość portalu: al9 napisał(a)
                        > oczywiście ortodox masz rację że prawo własności jest święte.
                        > właściciel ma prawo używać nieruchomości, swobodnie nią
                        > dysponować, przenosic prawa. Ale ...
                        -------------------------------
                        No właśnie ... to "ale"!
                        Jeśli prawo własności jest święte i właściciel ma prawo ... , to nie
                        może być żadnego "ale". Tym bardziej, gdy jest to przedsięwzięcie
                        komercyjne, służące do rekreacji i wypoczynku.
                        Oczywiście, wszystko można ograniczyć ustawą ... prawo własności
                        też. Robiono to dość skutecznie przez 60 ostatnich lat i robi się
                        nadal. Ale te ograniczenia maja (przynajmniej oficjalnie) zaspakajać
                        życiowe potrzeby innych obywateli, kosztem właścicieli. Nie może to
                        jednak dotyczyć komercyjnych przedsięwzięć, służących do rekreacji i
                        przyjemności innych. To nie jest dobro nadrzędne, dla którego można
                        by poświęcić, ŚWIĘTE prawo własności i karać kogoś za to, że ma
                        działkę w atrakcyjnym miejscu. Z takiego punktu widzenia już tylko
                        krok do pomysłu, by wyjątkowo piękne dziewczyny "ustawowo" musiały
                        pracować w agencjach towarzyskich "za ustawowe stawki", dla
                        zaspakajania potrzeb obywateli lubiących te uciechy.
                        pozdrawiam ;)
                      • Gość: o_andrzej Re: ale orotodox IP: *.cyf-kr.edu.pl 01.10.08, 16:34
                        > Brak zgody pojedyńczych osób nie może zmieniac sposobu korzystania z
                        > działek przez pozostałych. Ma rację o.andrzej - że w Polsce brakuje
                        > regulacji, które przymuszałyby opornych do zgody na wykorzystanie
                        > ich niezabudowanych działek zimą w czasie sezonu - oczywiście
                        > odpłatnie - jako nartostrady...

                        Dorzuce rozsadny cytat z
                        www.wyciagnarciarski.pl/strona.php?show=prawo_sniegu&show1=polecamy/navi:
                        Czym jest tzw. "prawo górskie" czy "prawo śniegu"? W przypadku Francji, jest to
                        jedna ustawa lub, jak w przypadku innych krajów zapisy w kilku ustawach, czasem
                        prawo funkcjonujące w danym regionie czy gminie turystycznej. Jak dokładnie
                        wyglądają te przepisy i jak daleko ingerują w cudzą własność należałoby zapytać
                        prawników.

                        Dobre prawo to takie które służy wszystkim i nikogo nie krzywdzi. I o taki
                        zestaw narzędzi prawnych chodzi. Mówi się, że we Francji inwestor oddaje 3,5%
                        przychodu na rzecz gminy, która z kolei reguluje sprawy związane z eksploatacją
                        trasy narciarskiej rozdzielając pieniądze pomiędzy dzierżawiących tereny.

                        Można się zastanawiać czy sprawa dotyczy tylko gór. Owszem narciarstwo, które
                        jest obecnie sportem masowym generuje zyski - stąd pojawiające się problemy. Ten
                        sam problem może dotyczyć ... szlaku turystycznego, szlaku rowerowego, trasy
                        wspinaczkowej, biegowej czy nawet plaży, jeziora itp.- tak jak dotyczy np.
                        budowy czy rozbudowy drogi (stan naszych dróg, w dużej mierze, zawdzięczamy
                        właśnie długiemu okresowi braku stosownych przepisów). Mec. Michał Wawrykiewicz,
                        zajmujący się obywatelskim projektem ustawy górskiej, twierdzi, że Konstytucja
                        przewiduje możliwość ograniczenia własności w drodze ustawy - np. w ustawie o
                        gospodarce nieruchomościami - jak w przypadku wyżej wspomnianej drogi.
                • Gość: o_andrzej Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem IP: *.cyf-kr.edu.pl 01.10.08, 11:29
                  > A wyciąg to nie autostrada, żeby wywłaszczać właściciela. Jakbyś się czuł, gdyb
                  > y
                  > Ciebie chcieli wywłaszczyć, żeby postawić na miejscu Twojego domu np. kino ?

                  Mysle jednak, ze wyciag powinien byc po czesci traktowny jak autostrada.
                  Uzytecznosc spoleczna, interes spoleczny, itd. Oczywiscie nie chodzi o
                  wywlaszczanie, ale o takie regulacje prawne, by jednostka nie mogla blokowac
                  inwestycji sluzacym wielu. Musi byc wypracowany swoisty kompromis. Takie
                  rozwiazania istnieja w wiekszosci krajow alpejskich i dotycza szlakow
                  turystycznych, tras zjazdowych, itp. Wystarczy kliknac w google "prawo gorskie"
                  by poczytac jak to np. jest we Francji czy Austrii. Niestety Polska wciaz
                  skazona jest swoistym "liberum veto", ktore przesladuje nas przez wieki. Wszyscy
                  pamietamy do czego ono kiedys sie przyczynilo.
                  • zolviu Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 01.10.08, 17:11
                    Gość portalu: o_andrzej napisał(a):

                    > Niestety Polska wciaz
                    > skazona jest swoistym "liberum veto", ktore przesladuje nas przez
                    > wieki. Wszyscy pamietamy do czego ono kiedys sie przyczynilo.

                    nie wiem czy wszyscy pamietaja, wiem ze duza czesc z liberum veto
                    uczynila swoj sposob na zycie. od skrajnego komunizmu przeskoczyli w
                    jakis karykaturalny skrajny kapitalizm.

                    widzialem to pare razy we wspolnotach mieszkaniowych gdzie ludzie
                    bedacy kiedys czlonkami spoldzielni czy mieszkajacy w komunałkach po
                    wykupieniu swojego mieszkania nagle dostają małpiego rozumu.
                    przyklad z ubieglego tygodnia - znajomy jako jeden z mieszkancow
                    wymienil na swoj koszt rozpadajace sie szambo w tego typu budynku -
                    5ciu lokatorow dalo mu na to zgode a jedna pani nie - okazuje sie ze
                    bedzie musial to szambo wykopac i odtworzyc to rozpadajace sie.
                    zgoda tej pani jest konieczna, a jej nie przeszkadza ze stare szambo
                    bylo nieszczelne i smród rozsiewał sie po okolicy. no wiec musi
                    uszanowac jej SWIETE prawo wlasnosci.
                    • ortodox Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 01.10.08, 17:33
                      No tak, czas także na "prawo gó...ane", które da możliwość każdemu
                      kto ma trochę gotówki, wybudować szambo pod dowolnie wybranym oknem,
                      bez zgody właściciela. Życzę ci, byś stał się pierwszą ofiara
                      tego "gó...anego prawa", które rozwiąże "gó...any problem"
                      twoich sąsiadów.
                    • al9 oj zolviu 01.10.08, 17:33
                      okazuje sie ze
                      bedzie musial to szambo wykopac i odtworzyc to rozpadajace sie.
                      zgoda tej pani jest konieczna, a jej nie przeszkadza ze stare szambo
                      bylo nieszczelne i smród rozsiewał sie po okolicy. no wiec musi
                      uszanowac jej SWIETE prawo wlasnosci.
                      -----------
                      podpowiedz Koledze, żeby poczytał ustawe o własności lokali i
                      kodeks..
                      nie ma takiej mozliwości, żeby inwestycje tego rodzaju jak remont
                      szamba zablokować. Ewentualne zaskrżenie uchwały - musi się
                      zakończyć porażką..
                      albo Cię kolega wprowadza w błąd albo sprawa ma inny przebieg niz
                      Tobie wiadomy..
                      to tak na marginesie :-))
                      Pozdr
                      al
                      • zolviu Re: oj zolviu o/t 01.10.08, 18:05
                        ja nie wiem na jakiej to było zasadzie, moze do tego czasu juz sie
                        wyjasnilo, szambo bylo wspolne na caly budynek, nie zapytali sie
                        jednej emerytki, sami wymienili za swoje pieniadze, bo wiedzieli ze
                        i tak nikt do tego nie dolozy. jesli tak jest jak mowisz to dobrze,
                        znaczy ze jednak głupki nie mogą tak w 100% realizowac swojego
                        swietego prawa do utruwania zycia innym
                        • ortodox Re: oj zolviu o/t 01.10.08, 19:51
                          zolviu napisał:

                          > ja nie wiem na jakiej to było zasadzie, moze ...
                          --------------------
                          ... ale napiszę, bo bo lepiej głupio paplać, niż ...
                          • Gość: Aśka Re: oj zolviu o/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.08, 08:36
                            Panowie drodzy, czytam z zapartym tchem tę dyskusję o szambie :-)
                            ale wracając do tematu Andrzej miał na myśli tzw. "prawo śniegu",
                            które wprowadziło ład bodajże w 50-60 latach w krajach alpejskich.
                            Tam też górale nie mogli się dogadać i grodzili swoje zbocza.
                            • zolviu Re: oj zolviu o/t 03.10.08, 09:11
                              > Panowie drodzy, czytam z zapartym tchem tę dyskusję o szambie :-)

                              faktycznie brzydko zapachniało, moze to nie był zbyt estetyczny
                              przykład ;)

                              > które wprowadziło ład bodajże w 50-60 latach w krajach alpejskich.
                              > Tam też górale nie mogli się dogadać i grodzili swoje zbocza.

                              no i widzisz jak to dzis wyglada w krajach alpejskich. powinnismy
                              chyba wykorzystywac sprawdzone rozwiazania bo jak zaczniemy robic po
                              swojemu to wyjdzie tak jak zawsze :/ wiec moze zatrudnijmy dobrego
                              tłumacza i po sprawie :)

                              wszyscy zgadzaja sie ze trzeba jakos to rozwiazac. nie wyobrazam
                              sobie narciarza popierajacego grodzenie stokow i widac to rowniez w
                              tym wątku. pomijam wypowiedzi trolla, bo probuje on tylko zasiac
                              ferment i znalezc "glupiego" ktory wda sie z nim w pyskowke.
                            • Gość: o_andrzej Re: oj zolviu o/t IP: *.cyf-kr.edu.pl 03.10.08, 10:32
                              Temat jest szerszy i nie dotyczy tylko sniegu. Nie wiem jakie rozwiazanie
                              obowiazuje w Polsce, ale we Francji, nawet prywatne plaze musza zostawic
                              mozliwosc przejscia. Ba, teoretycznie kazdy moze sie na takiej plazy rozlozyc,
                              choc zwyczajowo sie tego nie robi. Podobne prawo obowiazuje w gorach. W
                              niedziele odbylem wycieczke na Lopien w Beskidzie Wyspowym. Wracalismy sciezka
                              (zaznaczona na mapie, choc nie bedaca szlakiem turystycznym w sensie kolorow) ze
                              Slopnic na przelecz Rydza Smiglego w okolicach Chyszowek. Jakie bylo nasze
                              zdziwienie, gdy w pewnym momencie sciezka zostala zupelnie przegrodzona plotem
                              otaczajacym posesje. Trudno nawet bylo go obejsc. Idzie nowe w polskich gorach.

                              Asiu, czy Ty jestes ta Asia, z ktora kiedys (jakies dwa lata temu) jezdzilem w
                              Kasinie?
                              • Gość: Aśka do Andrzeja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.08, 11:10
                                Nie wiem jak przepisy regulują takie sprawy ale mnie coś podobnego
                                spotkało w Grecji przy podejściu na Parnas. Płot i konieczność
                                obejścia we wcale niełatwym terenie.

                                > Asiu, czy Ty jestes ta Asia, z ktora kiedys (jakies dwa lata temu)
                                jezdzilem w > Kasinie?
                                Niestety to nie ja. (-
                                pozdrawiam
                              • Gość: Maciej Re: oj zolviu o/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.08, 12:20
                                > obowiazuje w Polsce, ale we Francji, nawet prywatne plaze musza >zostawic
                                mozliwosc przejscia

                                Za to we Włoszech często są szczelnie ogrodzone i bez kupienia biletu nie tylko
                                wejdziesz w pobliże morza.
                              • ortodox Re: oj zolviu o/t 03.10.08, 16:16
                                W Polsce oczywiście też obowiązuje Prawo Wodne. W myśl którego nie
                                można grodzić działki nad jeziorem od strony wody. Trzeba także
                                umożliwić przejście wzdłuż brzegu wody, nawet po prywatnym terenie.
                                Bywa z tym jednak różnie, jednak chyba nie jest z tym polskim prawem
                                aż tak źle. Nie oznacza to, że ktoś bez zgody właściciela działki,
                                może mu wybudowć marinę, lub zapłacić mu według uznania.
                                Mylisz Andrzej u pojęcia!
                                Co innego jest możliwość przejścia, a co innego wybudowanie płatnej
                                nartostrady. Trochę rozwagi proszę państwa. Postawcie się na chwilę
                                w roli właściciela czegokolwiek. Czerpanie zysku z czyjejś
                                nieruchomości, to nie to samo co przejście przez nią. Trzeba się z
                                właścicielem dogadać i tyle. Nie ma innego wyjścia i żadne prawo nie
                                powinno tego zmieniać. Inaczej, będzie to "prawo popierające
                                bezprawie".
                                pozdrawiam
                                • Gość: o_andrzej Re: oj zolviu o/t IP: *.cyf-kr.edu.pl 03.10.08, 16:30
                                  > Mylisz Andrzej u pojęcia!
                                  > Co innego jest możliwość przejścia, a co innego wybudowanie płatnej
                                  > nartostrady. Trochę rozwagi proszę państwa. Postawcie się na chwilę
                                  > w roli właściciela czegokolwiek.

                                  Czyli myla rowniez prawodawcy w krajach alpejskich. Nikt nikogo nie namawia do
                                  skrajnych rozwiazan. Chodzi o uzyskanie pewnego kompromisu uniemozliwiajacego
                                  jednostce szkodzenie innym. Sa sytuacje, w ktorych prawa jednostki musza byc
                                  ograniczone i jedna z nich jest przypadek Ciaptaka Gasienicy na Szymoszkowej czy
                                  Byrcyna z Gubalowki. Motywy ich dzialania sa zapewne rozne, ale wychodzi na to
                                  samo. Szkodza innym.

                                  Ortodoxie, uwazasz jak uwazasz, Twoje zdanie. Pozwol innym miec swoje,
                                  niekoniecznie zgodne z Twoim. A moze racje ma Zolv, ze prowokujesz cala
                                  dyskusje, by sie moc troche podroczyc z innymi. ;)
                                  • ortodox Andrzeju :) 03.10.08, 17:41
                                    Nie wiem jak jest w innych krajach (alpejskich). Trzeba mieć na ten
                                    temat profesjonalna wiedzę, żeby się o tym wypowiadać. Ja nie mam.
                                    Sadzę, że nie można bez zgody w właściciele korzystać z jego
                                    nieruchomości, podobnie jak w Polsce.
                                    Czy to szkodzi innym? Czasem może im oczywiście pokrzyżować interesy,
                                    ale takie jest prawo własności. Nie można siłą (prawem) zmuszać
                                    kogoś do tego, żeby dawał zarabiać innym. Ja takiego prawa nie znam.
                                    Byłoby to dla mnie bezprawie. Takie jest moje zdanie i nie odbieram
                                    wam prawa do swojego, ale widzę, że Wam brak argumentów.
                                    Wieszacie psy na człowieku, który broni swoich interesów, dlatego że
                                    chcecie pojeździć na jego działce na nartach. To chyba przesada.
                                    Możecie jeździć tam, gdzie nie ma takich problemów. Mnie też podoba
                                    się wiele dziewczyn, poza moją żoną. Czy to znaczy, że powinienem
                                    domagać się ustawowego obowiązku zaspakajania moich potrzeb przez
                                    nie, jeśli tego nie chcą ;) Powiedzmy, że zapłaciłbym im tak jak w
                                    agencji, jakąś średnią, stosowaną w podobnych przypadkach stawkę ;)
                                    pozdrawiam :)
                                    • Gość: o_andrzej Re: ortodoxie :) IP: *.ghnet.pl 03.10.08, 22:34
                                      Argumenty za ograniczeniem praw wlascicieli dzialek, przez ktore biegna trasy
                                      narciarskie, ale takze piesze, rowerowe, itp. juz tu padaly. W pewnym
                                      uproszczeniu sa one podobne do tych, ktore stosuje sie przy budowie drog
                                      publicznych, w tym autostrad. Droga publiczna, ta samochodowa, tez w duzej
                                      mierze sluzy naszej rozrywce, chocby po to by dojechac nia na narty. :)

                                      Zgodze sie, ze nie jest to materia ani latwa ani bezpieczna. Gdzie koncza sie
                                      prawa wlasnosci jednostki a gdzie zaczyna interes publiczny w przypadku tras
                                      narciarskich? Nawet nie probuje rozstrzygac. Widac dla innych tez jest to
                                      trudne, bo rozne kraje stosuja rozne regulacje, od bardziej arbitralnych we
                                      Francji do swobodniejszej w Austrii. Ciekaw jestem jak to jest w krajach
                                      skandynawskich, np. Norwegii? Zapytam. Ale widac, ze jakies ograniczenia musza
                                      byc, bo inaczej dochodzi do sytuacji paradoksalnych, jak w Szczyrku, na
                                      Gubalowce czy teraz na Szymoszkowej. Pojedynczy czlowiek, korzystajac ze swoich
                                      praw wlasnosci, blokuje wielu innych wlascicieli i psuje pod wzgledem
                                      atrakcyjnosci turystycznej caly region. Sytuacje, ktore zdarzaly sie, jak
                                      napisala Aska, w Austrii w latach 50-60-tych.

                                      Zgodze sie rowniez, ze w Polsce problem jest szczegolnie delikatny, bo wszyscy
                                      jestesmy w pewien sposob alergiczni na nauki, ktore nam wpajano przez ponad 40
                                      lat jedynie slusznego ustroju. A wiadomo jak ten traktowal on wlasnosc prywatna.
                                      Brak nam dystansu i obiektywizmu do pewnych zjawisk i jest to zrozumiale.

                                      Nie ma wiec prostych recept. Ale nie wolno nic nie robic, tlumaczac sie, ze
                                      prawo wlasnosci jest swiete i niepodwazalne jak Ty robisz. Ze wzgledow
                                      politycznych pomysl Giertcha (by nie bylo nieporozumien - to nie jest moj idol
                                      ;)) poszedl w odstawke, ale trzeba do niego wrocic. Bo bedzie coraz gorzej.
                                      Osobiscie mi to lotto. Na Gubalowce jezdzielem duzo w mlodosci. Tu wlasnie
                                      nauczylem sie skretow rownoleglych. Ale ostatni raz bylem tu w polowie lat
                                      90-tych z malymi dziecmi. Na Szymoszkowej nie bylem nigdy i nie zamierzalem sie
                                      wybrac. Nieskromnie powiem, ze to nie moj poziom. W Szczyrku nie jezdze od lat,
                                      choc kiedys czesto tu bywalem. A wiec nie jestem bezposrednio zainteresowany
                                      rozwojem tych osrodkow. Ale zal mi tych regionow i zlosc mnie bierze, gdy gore
                                      bierze wspolczesne "liberum veto". Nasi przodkowie kiedys poradzili sobie z nim,
                                      a przynajmniej probowali, bo nie pozwolono im do konca. Moze nam sie uda.
                                      • Gość: o_andrzej Re: ortodoxie :) IP: *.ghnet.pl 04.10.08, 08:13
                                        > Ciekaw jestem jak to jest w krajach
                                        > skandynawskich, np. Norwegii? Zapytam.

                                        Cos znalazlem. Kilka zdan pewnej mieszkanki Oslo bodajze:
                                        "A w Norwegii "allemansretten" pozwalajace turystom/narciarzom lazic
                                        wszedzie, nawet goralowi po podworku.
                                        ...i pomyslec, ze w Norwegii gorale sie pchaja jeden przez drugiego aby swoja
                                        ziemie opchnac spolkom od wyciagow - zeby tylko jakis wyciag tam chcieli
                                        postawic i cos zaplacic za te kupe kamieni. Nienormalni jacys, czy co - powinni
                                        do Byrcyna na szkolenie pojechac, hehe;-) "
                                        • ortodox Re: ortodoxie :) 04.10.08, 10:54
                                          Ależ Andrzeju :) Znów piszesz o różnych sprawach!
                                          Co innego pozwalać komuś chodzić po podwórku, co innego urządzać na
                                          tym podwórku "wesołe miasteczko" i sprzedawać bilety. Poza tym,
                                          nasza góralszczyzna ma rzeczywiście inne zwyczaje. Wynika to zarówno
                                          z ich charakteru, jak i również z tradycji, historii, która była
                                          nieco inna w Norwegii i Alpach. Nasi górale są pazerni i widać to
                                          niemal wszędzie. Choćby po wysokości opłat za kwatery w Tatrach.
                                          Może nawet to my, wszyscy Polacy jesteśmy pazerni, bo podobna
                                          sytuacja jest nad Bałtykiem. Dotyczy to także inwestorów, którzy
                                          budują wyciągi narciarskie i później sprzedają na nie bilety. Nie
                                          chodzi im przecież o to, byśmy mogli wszyscy korzystać z nart i gór,
                                          ale oto by zarobić dużo kasy w szybkim tempie. Pod tym względem
                                          Bercyn nie różni się od innych i wcale nie jest tak, że nie chce
                                          zarobić. Ma jednak tę przewagę nad inwestorem, że nie podpisali z
                                          nim umowy zanim zaczęli inwestycję. Teraz to on może stawiać
                                          warunki. To błąd inwestora i musi za to zapłacić. Nie widzę żadnych
                                          powodów do zmiany istniejącego prawa, które miało by dawać przewagę
                                          inwestorom nad właścicielem terenu. O ty tu chyba rozmawiamy, choć
                                          chyba nie wszyscy to rozumieją. Bercyna można różnie oceniać, to
                                          sprawa indywidualna. Jednak od strony prawnej, to on ma rację i jest
                                          to przestroga dla innych. To że narciarstwo umiera w Zakopanem, to
                                          nie jest wina Bercyna. To wina wszystkich mieszkańców tego terenu,
                                          władz miejskich, gminnych, wojewódzkich. Jest to także wina TPN i
                                          ekologów. Jest to także wina po części nas wszystkich, którzy walimy
                                          do Zakopanego z naszymi pieniędzmi i płacimy jak za zborze, za to że
                                          prawie nic w zamian nie dostajemy. Po co więc jeszcze oni maja
                                          budować jakieś wyciągi, które w dodatku oszpecą im krajobraz ;)
                                          pozdrawiam
                                          • yorek Re: ortodoxie :) 21.10.08, 00:10
                                            Masz sporo racji że troche rozpuściliśmy naszych górali. Może
                                            powinniśmy im pomóc w dogadaniau się omijając Zakopane przez jakiś
                                            czas. Spadną dochody z turystyki to może wróci zdrowy rozsądek.
      • siejest Re: Narciarstwo umiera w Zakopanem 03.10.08, 11:33
        Jak trudno odejść ;)

        Mieszkając w Zell przez kawałek mojej posesji prowadziła droga (obok
        Pinzgauerbahn), którą w następstwie rozwoju turystyki podłączono do
        szlaku rowerowego (stok narciarski, szlak rowerowy; jako publiczna
        atrakcyjność tyrystyczna chyba taka sama).
        Gmina płaciła mi za użytkowanie publiczne miesięczny czynsz i z
        niczym nie było problemu; mnie nikt nie chciał wywłaszczyć a i mi
        korona z głowy nie spadła.
      • siejest Prawa człowieka a prawo własności 03.10.08, 18:55
        www.austriacy.pl/blog/simon/1
        • siejest Re: Prawa człowieka a prawo własności 03.10.08, 19:05
          "...Obrazowo mówiąc, obecna Ustawa przypomina samochód, który ma
          motor (deweloperzy i właściciele gruntów), przekładnię i koła (różne
          regulacje prawne), ale nie ma kierownicy (priorytetu dobra
          wspólnego). Stąd można spodziewać się, że usprawnianie przekładnie i
          kół nie wiele zmieni w podstawowym kierunku działania znowelizowanej
          Ustawy.",
          "Podstawą systemów gospodarki przestrzennej ustanowionych w
          państwach Europy Zachodniej były następujące głównie przesłanki
          (aksjomaty):
          − Rozdzielenie prawa własności nieruchomości od prawa do zmiany ich
          użytkowania lub zagospodarowania przez właściciela/użytkownika. Nie
          oznacza to w żadnym stopniu ograniczenia prawa własności i
          dziedziczenia per se, które pozostają nienaruszone. Oznacza to
          natomiast, że póki dany teren nie zostanie przez gminę uruchomiony
          pod urbanizację lub określone inwestycje, co wyraża się
          sporządzeniem planu miejscowego i uzbrojeniem objętego przez ten
          plan terenu, właścicielowi nie przysługuje prawo domagania się
          zmiany użytkowania terenu czy podziału nieruchomości itp. ze względu
          na jego interes osobisty, ani prawo do odszkodowania czy
          rekompensaty utraconych z tego tytułu (potencjalnie) korzyści, a
          gminie prawo do zmiany podatku od nieruchomości itp. Oznacza to
          przyjęcie podstawowej zasady, że plan ogólny (kierunkowy) i plany
          regionalne nie mają konsekwencji wobec osób trzecich, bowiem nie
          zmieniają one per se niczego na objętych przez nie obszarach. Plany
          te obowiązują natomiast wszystkie instytucje publiczne w
          prowadzonych przez nie procesach planowania.
          − Przeniesienie prawa decydowania o zmianie użytkowania terenu,
          rodzajach, formach i czasie jego zagospodarowania na władze
          publiczne. Organem upoważnionym do stanowienia co, gdzie, kiedy i
          jak będzie budowane lub zmieniane na obszarze gminy jest rada gminy.
          Oznacza to, że gminy mają ustawowo gwarantowane prawo
          wyrażania zgody na zmianę użytkowania/zagospodarowania
          nieruchomości, ich podziału itp. jak i odmawiania takiej zgody, przy
          czym to ostatnie nie pociąga dla gminy żadnych konsekwencji prawno-
          finansowych. Legitymacją takiego działania gminy jest zapewnienie
          dobra wspólnego, a sama rada jest uważana – gdy działa jako całość –
          za wyraziciela dobra ogółu (publicznego), jak to przypisuje gminom
          Europejska Karta Samorządu Lokalnego (1985).
          − Ta tzw. władczość planowania gminy podlega dwóm głównym
          ograniczeniom. Po pierwsze, gmina musi działać na podstawie prawa,
          którym są zatwierdzone plany zagospodarowania, a nie na podstawie
          decyzji administracyjnych. I po drugie, musi ona uznawać nadrzędność
          polityki przestrzennej państwa, której konkretyzacją są zamierzenia
          wyższego szczebla zarządzania „wrysowywanie” do planów gmin przy
          zastosowaniu zasady hierarchiczności planów. Gminie nie przysługuje
          prawo do kwestionowania tych zamierzeń, a jedynie prawo wysłuchania
          a w przypadku podejmowania konkretnych inwestycji – prawo
          negocjowania warunków ich realizacji.
          − Objęcie przez gminę danego terenu pod urbanizację/inwestycje
          wymaga sporządzenia planu szczegółowego (miejscowego),
          przystosowania istniejącego podziału do ustaleń tego planu oraz
          uzbrojenia objętego nim terenu. Z tym momentem właściciele uzyskują
          pełne prawo do zabudowy/zmiany użytkowania zgodnie z planem
          miejscowym, uzyskania przewidzianych ustawowo odszkodowań
          finansowych itp. oraz obowiązek wniesienia opłat z tytułu renty
          planistycznej, opłat adjacenckich dotyczących uzbrojenia, płacenia
          nowego podatku itp.
          − Gmina jest ustawowo zobowiązana do przeprowadzenia aktywnych
          działań mających na celu uporządkowany – w miejscu, czasie i
          rodzaju – rozwój zagospodarowania obszaru gminy oraz tworzenia ładu
          przestrzennego (ten ostatni jest pojmowany mniej w kategoriach
          estetycznych, a bardziej w kategoriach organizacji i jakości życia).
          Uważa się bowiem, że osiągnięcie tych celów nie jest możliwe
          wyłącznie przez stosowanie normatywnego instrumentu zakazów i musi
          być wsparte pozytywnymi działaniami gminy, w tym także tworzeniem
          zachęt finansowych i innych dla inwestorów prywatnych i publicznych
          sprzyjających tworzeniu ładu przestrzennego. Rada z własnej
          inicjatywy wyznacza tereny pod urbanizację w najbliższym okresie,
          sporządza dla tych obszarów plany szczegółowe (miejscowe),dokonuje
          niezbędnych komasacji i reparcelacji, przeprowadza wykup terenu lub
          wywłaszczenia, dokonuje wymiany działek, podejmuje budowę układu
          transportu oraz uzbrojenia technicznego i
          społecznego, nadzoruje przebieg procesów zagospodarowania od strony
          urbanistycznej oraz tworzy własne zasoby gruntów gminnych. W sumie
          rada pełni rolę aktywnego gospodarza całego obszaru gminy
          (niezależnie od własności nieruchomości), ale nie ogranicza się do
          reagowania na inicjatywy zewnętrzne. Uporządkowanego w czasie
          rozwoju przestrzennego gminy i zachowania ładu przestrzennego nie da
          się bowiem osiągnąć stosując jedynie instrumenty zakazowe.
          − Podstawową „filozofią” działań gminy jest – zwłaszcza w ostatnim
          dwudziestoleciu – integracja planowania przestrzennego i planowania
          społeczno-gospodarczego mająca na celu wielofunkcyjny rozwój
          lokalny. Zintegrowane programy i plany rozwoju pełnią funkcję
          kontrolną w stosunku do planów miejscowych i planów ogólnych oraz
          oznaczają konkretyzację polityki rozwoju społeczno-gospodarczego
          (rynku pracy, mieszkalnictwa, transportu, środowiska itp.). Łączy
          się to z integracją działań różnych sektorów zarządzania,
          powoływaniem odpowiednich agencji, współpracą z inwestorami
          prywatnymi, stosowaniem jasnych zasad negocjacyjnych i decyzyjnych
          itp. przy zapewnieniu priorytetu dobra wspólnego.
          − Rząd stwarza instrumentarium gospodarki przestrzennej mając na
          względzie priorytet działań gminy jako reprezentującej dobro
          wspólne. Odnosi się to zarówno do odpowiedniego wyposażenia gmin w
          dochody i źródła finansowania, ich wsparcia organizacyjnego i
          kadrowego, jak i do całej sfery regulacji ustawowych umożliwiających
          racjonalne działania, w szczególności do metodyki sporządzania
          planów oraz instrumentów ich realizacji. Te ostatnie stanowią z
          reguły największą część regulacji ustawowych.
          Takie lub zbliżone podstawowe ustalenia ustrojowe są w państwach
          Europy Zachodniej, opartych na pełnym poszanowaniu prawa własności
          prywatnej i gospodarce rynkowej, podstawą istnienia oraz efektywnego
          funkcjonowania (i widocznych gołym okiem sukcesów) systemów
          gospodarki przestrzennej. Bez takich (lub podobnych) ustaleń nie
          jest możliwy uporządkowany w przestrzeni, czasie i formie rozwój
          zagospodarowania, a procedury (błędnie zwane „planowaniem
          przestrzennym”) stają się biurokratycznym działaniem akceptującym z
          reguły chaos zagospodarowania."
          www.tup.org.pl/download/Europeizacja_gospodarki_przestrzennej_
          w_Polsce.pdf
          • siejest Re: Prawa człowieka a prawo własności 03.10.08, 19:32
            Dla ambitnych (przeczytanie obu artykółów od deski do deski) czeka (
            wydaje mi się) ogromne poszerzenie wiedzy dotyczącej problemu z tego
            wątka. Tak, to są tylko wywody osób je publikujących ale jak bardzo
            są one poparte stanem faktycznym.
            My chcemy Zakopanego jakim go pamiętamy, gminie zależy na
            atrakcyjności regionu, właściciel gruntu żąda rekompensaty za jego
            publiczne użytkowanie. Kto z "nas" żąda za dużo?
            • siejest Re: Prawa człowieka a prawo własności 03.10.08, 19:45
              Dla zainteresowanych myśleniem austriackim w tym
              temacie "użytkowanie terenów "rolniczo-agronomicznych"...
              www.uni-klu.ac.at/geo/lv_online/download/Klagenfurt98.doc
              (niestety talko dla znających język niemiecki)
              • siejest Co do artykułu niemieckojęzycznego... 03.10.08, 20:07
                ...wnioskuję po przebrnięciu i przez ten, że każdy z
                zainteresowanych (właściciel i zainteresowany podnajemca) pod
                nadzorem gminy dogadać się poprostu musi jak przysłowiowy "żyd z
                żydem". Pojawia się tam zdanie: "freiwilliger Austausch" (dobrowolna
                wymiana "dóbr")", czyli dogadać muszą się między sobą sami ale,
                biorąc pod uwagę dobro wspólne, pod nadzorem gminy albo ustawodawcy
                jako naszego (użytkowników udostępnionych dóbr) adwokata.
                Użytkownicy dóbr są wszyscy; fauna, flora, wnuki, podnajemca,
                właściciel no i my.
                • ortodox Re: Co do artykułu niemieckojęzycznego... 03.10.08, 23:31
                  siejest napisała:

                  > ... czyli dogadać muszą się między sobą sami ale,
                  > biorąc pod uwagę dobro wspólne ...
                  -----------------------------
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja