Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    tydzień w Val Gardenie i koszty

    15.01.09, 16:05
    1050 eur apartament (centrum Ortisei) 2sypialnie, wyposażone
    kuchnia, w cenie tygodniowy karnet do kompleksu basenów dla całej
    rodziny)
    530 eur skipasy dolomiti superski (2 osoby dorosłe pluss dziecko 12
    lat)
    210 euro - wynajęcie nart (mamy ubrania i buty - same deski
    wypozyczamy)
    RAZEM 1800 euro
    Plus dojazd
    Plus jedzenie (część zabierzemy z Polski, część kupimy na miejscu,
    ze 3 razy pójdziemy do knajpki)
    Jadąc tam - nocleg w okolicach Monachium.. 100 eur
    Plus przyjemności na stoku - grzane winko, bombardini, ciepłe
    bułki...)
    Krótko mówiąc - 2500 euro minimum.... raczej 3000
    Pozdr
    al
    Obserwuj wątek
      • Gość: Karolski Re: tydzień w Val Gardenie i koszty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 19:09
        Coś mi w tych wyliczeniach nie gra, jest to bardzo, bardzo drogo i jeszcze
        trzeba jedzonko brać z Polski, zmywać, robić zakupy - co to za urlop?. Z
        zupełnie przyzwoitego biura jadę autokarem za 1600 zł. od osoby, do hotelu 3***
        z wyżywieniem i na ogół z basenem. Kupujesz karnety za te 530E, czyli za 2100
        zł. Czyli masz 3x1600=4800+2100=6900. Zamiast wypożyczać narty za 210E (czyli za
        840z) kup sobie 2 pary nart za 1000 zł. z wiązaniami, nawet będą przyzwoite. Już
        masz 8 tys. zł. Na przyjemności na stoku weź 100E na osobę, czyli 1200zł na 3
        osoby. Masz do wydania max.9000-9500 zł., czyli zaoszczędziłeś 2500zł., nie
        ciągniesz swojego auta, które musisz tankować, nie zmywasz garów, nie gotujesz a
        zakupy robisz dla przyjemności. Dotyczy to nart w Val Gardenie, gdzie tenże sam
        autokar dowiezie Cię na parking w S.Cristinie, pod same kolejki. Dokładnie za
        podobne pieniądze (3200 od osoby) możesz polecieć na narty samolotem. W tej
        cenie jest przelot, hotel z wyżywieniem i skipass. Ale każdy może wydawać swoje
        pieniądze tak jak chce. Miłego odpoczynku.
      • ortodox Rozrzutny al :) 15.01.09, 23:00
        Ja jadę do Val di Fassa, a moje koszty są zdecydowanie mniejsze :)
        Mieszkanie na 2 tyg. (530€) (dla 2 osób sypialnia+pokój dzienny z aneksem +
        łazienka)) skipas dolomitisuperski na 13 dni 2 x 335€ (670)jakieś przyjemności
        na stoku 2 x 100€ (200) dojazd z dwoma noclegami w Bratysławie ok. (1100 zł).
        Jedzenie: trochę krajowego + włoskie wino, makaron i talent mojej żony.
        Razem wychodzi ok 1400€ +1200zł.
        Wychodzi na to al, że mamy 2 tygodnie prawie za połowę tego co Ty wydasz na 1
        tydzień.
        pozdro.
        • Gość: Karolski Re: Rozrzutny al :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.09, 23:15
          Hej Ortodoksie, szczęśliwej drogi w obie strony, pięknego słoneczka i błękitu
          nieba, dobrego apetytu i sił na zjeżdżenie wszystkiego co się da w VdF. Nie wiem
          czy byłeś, a jeśli nie to wpadnij chociaż na pół dnia na Catinacio w Vigo di F.
          Pojeździć za wiele się nie da, ale widoki cudne i "posnobować" się można na
          czarnej A.Tomby. Przyjemności, pozdrowienia - Karol.
          • ortodox Re: Rozrzutny al :) 02.02.09, 19:51
            Hej Karolu :)
            Oczywiście, że znam to miejsce. Zawsze gdy jestem w Val di Fassa tam właśnie zaczynam. Mieszkam w Mazin, więc to najbliższy stok. Ten niewielki ośrodek, razem z Beffaure, to dobre miejsce na początek. Tak było też i tym razem.
            pozdro.
            • Gość: Karolski Re: Rozrzutny al :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 21:53
              Trochę się forum ożywiło :):) i dobrze, bo ostatnio tylko "młodzież" głos
              zabierała, czasami nie do końca rozsądnie, ale zawsze zdecydowanie i pewnie. Jak
              chociażby w wątku o "złym carvingu". Kto będzie jeździł bezmyślnie, obojętnie
              czy na nartach, czy samochodem, czy rowerem, prędzej czy później przysporzy
              kłopotu sobie i czasem niestety przy okazji innym niewinnym. Stawiam tezę, że
              połowa jeżdżących na narty nie czytała kodeksu narciarskiego. Także połowa nie
              czytała (ale to już chyba normalne) żadnej książki o technice jazdy na nartach,
              że o kultowym podręczniku Georges'a Jouberta pt." Jak samemu...") nie wspomnę.
              A teraz napisz, gdzie jeździłeś, przez tak długi czas, i czy 13 dni za jednym
              razem, nie powoduje przesytu lub zmęczenia? Pozdrowienia - Karol.
              • ortodox Re: Rozrzutny al :) 02.02.09, 22:18
                O tym gdzie jeździłem, napiszę w osobnym wątku, żeby tego już nie ciągnąć. Powiem tylko, że do 10 dnia było ok. Potem było już gorzej, choć ostatniego dnia żal było kończyć. Dwa lata temu miałem 18 dni dolomitsuperski + 4 dni w Vale Aurina i trochę biagówek. Razem 27 dni na nartach (non stop). To dopiero było przegięcie :)
                pozdrawiam serdecznie
      • Gość: volta2 Re: tydzień w Val Gardenie i koszty IP: *.spray.pl 16.01.09, 00:11
        z tego co piszesz, to masz nieco za duży w stosunku do wielkości
        waszej rodziny apartament - jest on obliczony na 2 rodziny/pary.
        stąd generujecie takie koszty. no i oczywiście wypożyczenie nart.
        za nocleg po trasie też raczej sporo.

        brakuje mi tu jeszcze kosztów ubezbpieczenia, choć to relatywnie
        niewiele.

        moja rodzina mieści się zwykle w kwocie 1500E, fakt, że skipasy są
        jeszcze dla dzieci darmowe:)
      • Gość: al9 niepotrzebnie to napisałem, sory IP: *.teleton.pl 16.01.09, 13:43
        ale wskazanie ile kosztuje wyjazd
        Fakt - azprtament jest drogi, tu mozna obciąć moze z 300 euro, ale
        chciałem dobra lokalizację...
        100 euro na hotel tranzytowy za duzo? ok, moze mozna wydać 60..
        narty wypozyczam celwo, zawsze mamy nowe, zawsze z górnwej półki. za
        1000 zł mozna kupić nizszej klasy...
        100 euro na przyjemności?
        na 6 dni? na 3 osoby?
        czyli 17 euro na dobę dla 3 osób? mamy inne definicje przyjemności...
        jedzenie.... Tylko ten kto nigdy nie był we Włoszech nie wie, ze o
        16 większość knajp jest zamknietych. A dziecko woła jeść.. Trzeba mu
        więc cos szybko podgrzać, nawet jak cos jadło na stoku...
        Ok - zamknijmy ten temat. Popełniłem błąd, przepraszam...
        al
        • Gość: raf Re: niepotrzebnie to napisałem, sory IP: *.u.itsa.pl 16.01.09, 14:17
          Po prostu twoja "opowiastka" ma tyle samo sensu jak pytanie "ile wziąć kasy do
          Val Gardeny?" . Każdy jeździ za tyle za ile chce - jak chcesz za 12 tyś to jedź,
          jak za 50 tyś to też jedź tylko o czym tu pisać. Nie są to ceny ani średnie ani
          "okazyjne" ani w sumie żadne. To tak jak ja bym napisał, że jadłem pizze za 8
          euro , małą w Alpach - no i co z tego się pytam. Jeśli natomiast napiszesz
          - byliśmy w ekstra hotelu 5* w Canazei za 150 euro - polecamy to może ktoś
          zainteresowany się znajdzie
          - j.w. tani , dobry hotelik za 20 euro - polecam ! to też znajdzie się na to
          jakiś amator.

          Powracając do sedna - twój opis jak dało się zauważyć NIC nie wniósł do
          dyskusji, bo jakoś nikt nie zorientował się o co Ci chodzi, po co go napisałeś ?
          - wiesz ?

          Ze w Alpach jest drogo? ze narty są dla bogaczy ? ze trza mieć furę kasy by
          wyjechać ? ze .... jesteś frajer bo dajesz się doić (bez urazy ale tak wiele
          osób pomyślało) czy może chciałeś się pochwalić, że możesz wydać furę siana i
          masz to w nosie ?

          Ogólnie chyba zarzut jest jeden - takich postów na tej grupie jest stosunkowo
          mało, zapachniało "gupimi komentarzami onetowymi" ;)
          • Gość: al9 raf IP: *.teleton.pl 16.01.09, 14:32
            myślałem że pogadamy spokojnie o kosztach...
            o tym ze jak euro kosztuje 4,24 to inaczej sie wydaje pieniądze niz
            przy kursie 3,15
            że moze mozna obciąć koszty mieszkając np w apartamentach za 500
            euro...
            czy jest sens wypozyczac narty, itd...
            Ale odechciało mi się...
            raz jeszcze serdecznie przepraszam szanownych forumowiczów za ich
            stracony czas...
            al
            • Gość: raf Re: temat główny IP: *.adsl.inetia.pl 18.01.09, 14:55
              1.na euro wszyscy popłynęliśmy , no cóż. Wakacje na krecie był tanie ale narty
              choler.. drogie bez dwóch zdań. Na samym karnecie wszyscy jesteśmy w plecy ok
              200 zł /osobę. Nikt chyba z nas nie cieszy się z takiego obrotu sprawy (co mają
              powiedzieć ci z kredytem w chf).
              2. Koszty można ciąć, każdy jedzie za tyle za ile go stać dla przykładu tu na
              forum polecałem miejscówkę w Schladming gdzie byłem w sylvka - cena 27 euro za
              osobę w pok 2 osobowy ze śniadaniem. Mogę też polecić 3* hotel w Canazei za 55
              euro z pysznym jedzeniem (HB). na hotelach 5* się nie znam bo w życiu byłem
              tylko w jednym :)
              3. Co do nart - wypożyczałem narty ostatnie 4 sezony. Jeździłem na wielu
              topowych nartach. 2 pary na tydz 2 lata temu w Canazei 115 euro (9s, worldcup
              etc) czyli 400 zł za tydzień -kupowanie sprzętu za 1600 zł bez sensu. niestety w
              Austrii za jedną parę trzeba zapłacić 90-110 euro i w tym roku stwierdziłem, że
              warto kupić używane atomici sl10 za 750 zł - 2 wyjazdy i się zwraca :)
          • Gość: al9 nocleg IP: *.teleton.pl 16.01.09, 14:37
            A droższe miejsce na nocleg w trasie niż okolice Monachium to też
            chyba nie istnieje ;)
            ----------------------
            specjalnie jadę ZA ring.
            z doświadczenia wiem, że jak wyjadę nawet wczesnie rano to w soboty
            (kiedy wszyscy walą w alpy) - w okolicah Monacium wpadam w korek. w
            efekcie - we Włoszecj jestem wieczorem. na tyle późno, że nie kupie
            skipasu ani nie odbiore nart. robie to więc w niedzielę. a wtedy sa
            tłumy w kasach...
            Nocleg gdzies w połowie drogi - gdzies wczesniej - nic mi nie daje -
            znowu jestem w korku. Wolę więc przejechac Monachium, przenocować i
            w efekcie być na miejscu o 13, 14...
            Latem takich kombinacji nie robię, bo nie muszę jezdzić w wekendy...
            al
            • staruch5 przyjemnosci 16.01.09, 18:50
              co do przyjemnosci, (tak zebys zlapal odniesienie):
              ostatnio "pozwalam sobie na rozrzutnosc" i wydaje jakies 3€ na bombardino co 2.
              dzien.
              Dawniej to nie bylo zupelnie niczego, a jezdzilem z rodzinka. Dzieci wiedzialy,
              ze sie nie da i byly przyzwyczajone.
              Z tym, ze mnie to w ogole nie powinno byc w Alpach. ja jestem z innej bajki, ale
              bardzo lubie jezdzic na nartach :-)
                • beabike Re: przyjemnosci 17.01.09, 21:50
                  Popieram kolege,tez uwazam ze dobrze ,ze Al9 napisal taki post,bo od
                  tych wszystkich zapytan ,ile bulka ,a ile piwo i jak nie placic 8
                  euro za Brenner,albo zaoszczedzic 7,80 za winiete w Austrii, to juz
                  mnie troche odrzuca.A 1000 euro za przyzwoity apartament dla 4 osob
                  w Val Gardenie w sezonie to jest w miare normalna cena -oczywiscie
                  jesli jest to apartament z 2 sypialniami+ wohnzimmer z kuchnia ,to
                  tyle moze kosztowac.Przeszukuje czesto net w poszukiwaniu lokum w
                  roznych regionach i musze stwierdzic ze takie sa ceny ,jak sie chce
                  troche wiekszy metraz niz 35 m2 dla 4 osob. Pozdrawiam.Beata.
                  • staruch5 Re: przyjemnosci 17.01.09, 22:28
                    Co to jest za gadanie: dobrze, czy zle, ze napisal post?
                    Zle to by bylo, gdyby kogos obrazil, albo napisal; nieprawde. Napisal troche
                    prowokujacy post i dostal odzew, o jaki mu chyba nie chodzilo.

                    Sknerstwo jest czestym objawem panow w srednim wieku. I tak sie dziwie, ze tyle
                    sknerskich wypowiedzi (do ktorych swoje tez zaliczam) na tym forum sie pojawia i
                    nie sa one deprecjonowane. Mogloby tak byc - wszak forum nie odbija przekroju
                    spoleczenstwa, ale jego bogatszej czesci.
                    Za granice turystycznie wyjezdza cos okolo 5% naszego spoleczenstwa.

                    Rozumiem, Beato, ze Cie odrzuca od sknerstwa, ale nie rozumiesz, ze sa tu
                    ludzie, dla ktorych oszczednosc 10-20€ jest normalka a nie dziwacznym sportem.
                    Pzdr.
                    • beabike Re: przyjemnosci 18.01.09, 10:26
                      Wiedzialam ,ze sie odezwiesz,wcale nie uwazam ze sknerstwo to
                      domena "starszych panow",bo znam i mlode sknery roznej plci.
                      Zgadza sie ze narciarstwo to generalnie przyjemnosc dla
                      bogatych ,ale jest wiele ludzi, ktorzy zeby skorzystac z tej
                      przyjemnosci sa w stanie tak swoj roczny budzet planowac ,ze na
                      tydzien w Alpach musi starczyc-bo po prostu kochaja ten sport.
                      Tez przez wiele lat zap... na 15-17 dyzurach w miesiacu ,zeby na
                      narty starczylo.Po prostu uwazam ,ze zbytnia przesada (i to w kazdym
                      wzgledzie)jest niezdrowa.
                      A Twoja odpowiedz ,ze teraz pozwalasz sobie na bombardino nie
                      traktuje w kategorii sknerstwo( do glowy by mi nie przyszlo) ,tylko
                      raczej z przymruzeniem oka.Pozdawiam . Beata.
                      • staruch5 Re: przyjemnosci 18.01.09, 11:17
                        kobiety sa swietnymi psychologami :-) (to o tym, ze zgadlas, ze sie odezwe).
                        A moja wypowiedz o bombardino byla po to, zeby pokazac, jak bardzo rozna moze
                        byc cena przyjemnosci.

                        Czasem jezdze na narty z bogatymi znajomymi i widze, jak sie dopasowuja do nas,
                        zeby nie draznic swoim wydawaniem pieniedzy. Bardzo ich za to cenie.

                        Coz, na zdrowie! Obiecuje jedno bombardino w tym sezonie wypic za "mloda lekarke
                        na rubiezy".
                        Tez pozdrawiam

                        PS. bardzo lubie narty i gory, ale niestety duzym minusem takiego urlopu jest
                        koniecznosc przebywania tam z bardzo bogatymi ludzmi. Staram sie nie zwracac na
                        to uwagi, ale jednak...
                        Natomiast - pod tym wzgledem - swietnie sie czuje w lecie na mojej ukrainskiej
                        wsi, gdzie nie musze nikomu zazdroscic.
                      • Gość: migotka Re: przyjemnosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 11:48
                        >od tych wszystkich zapytan ,ile bulka ,a ile piwo i jak nie placic
                        8 euro za Brenner,albo zaoszczedzic 7,80 za winiete w Austrii, to
                        juz mnie troche odrzuca.

                        Nie wiem, czy tak trudno zrozumieć, że 7-8 euro to dużo i mało - w
                        zależności od tego, ile się zarabia? A to, ile się zarabia, wcale
                        nie zależy od tego, czy jest się dobrym pracownikiem i jakie ma się
                        kompetencje - zwłaszcza w Polsce jest wiele takich przykładów.

                        Ja np. przed obroną doktoratu, a więc jeszcze w 2007 roku zarabiałam
                        350 euro miesięcznie. Czasem coś dorobiłam, dostałam grant.
                        Dodatkowe pieniądze przeznaczyłam na podróże, wyjeżdżałam też na
                        narty. Porady, jak zaoszczędzić 7-8 euro, bardzo mnie wtedy
                        interesowały i uwierz mi, nie wynikało to ze sknerstwa, ani z
                        niezdrowej przesady, tylko z konieczności. Dlatego chętnie udzielam
                        rad ludziom, którzy chcą zobaczyć ciekawe miejsca, czy też pojechać
                        w fajne miejsce na narty, ale dysponują bardzo ograniczonym
                        budżetem - po prostu chcą oni zrealizować swoje marzenia, nawet
                        jeżeli będą jeść przez dwa tygodnie codziennie makaron - ja ich
                        rozumiem, bo w ten mniej więcej sposób zwiedziłam parę lat temu,
                        jako doktorantka, kilka krajów. Słowem - nie odrzucają mnie takie
                        pytania.

                        Śledzę to forum jakiś czas i zorientowałam sie, że mieszkasz i
                        pracujesz w Niemczech, teraz okazuje się, że w zawodzie chyba
                        związanym z medycyną. Na pewno masz w Polsce rodzinę lub przyjaciół,
                        którzy uczciwie pracują w takim samym zawodzie, jak Ty, mają takie
                        same kompetencje i 7-8 euro to dla nich kwota, nad wydaniem której
                        muszą się zastanowić. I co - mają nie podróżować, nie jeździć na
                        narty?


                        >narciarstwo to generalnie przyjemnosc dla bogatych ,ale jest wiele
                        ludzi, ktorzy zeby skorzystac z tej przyjemnosci sa w stanie tak
                        swoj roczny budzet planowac ,ze na tydzien w Alpach musi starczyc-bo
                        po prostu kochaja ten sport.

                        Mylisz się, w Polsce jest wielu ludzi, którzy nie są w stanie
                        przeznaczyć na narty 3 000 euro i każde 100 euro stanowi dla nich
                        różnicę przy planowaniu wyjazdu. Ktoś, kto przeznacza 3 000 euro na
                        narty uważany jest w Polsce za osobę zamożną.

                        Zgadzam się z rafem, który napisał:
                        >Po prostu twoja "opowiastka" ma tyle samo sensu jak pytanie "ile
                        wziąć kasy do Val Gardeny?" . Każdy jeździ za tyle za ile chce - jak
                        chcesz za 12 tyś to jedź,jak za 50 tyś to też jedź tylko o czym tu
                        pisać. Nie są to ceny ani średnie ani "okazyjne" ani w sumie żadne.
                        To tak jak ja bym napisał, że jadłem pizze za 8 euro , małą w
                        Alpach - no i co z tego się pytam. Jeśli natomiast napiszesz
                        - byliśmy w ekstra hotelu 5* w Canazei za 150 euro - polecamy to
                        może ktoś zainteresowany się znajdzie
                        - j.w. tani , dobry hotelik za 20 euro - polecam ! to też znajdzie
                        się na to jakiś amator.

                        No właśnie - za 3000 euro to każdy potrafi zorganizować sobie wyjazd
                        na narty - tacy z reguły nie zaglądają na to forum, więc tego typu
                        posty są tu niepotrzebne.


                        • Gość: al9 migotka protestuję IP: *.kalisz.mm.pl 18.01.09, 12:09
                          No właśnie - za 3000 euro to każdy potrafi zorganizować sobie wyjazd
                          na narty - tacy z reguły nie zaglądają na to forum, więc tego typu
                          posty są tu niepotrzebne.
                          ---------
                          Ty będziesz recenzować które posty sa potrzebne a które nie?
                          To nie jest forum JAK NAJTANIEJ WYJECHAĆ NA NARTY tylko narty.
                          Naprawdę TYLKO posty pt gdzie najtańszy nocleg w val gardenie są
                          pożyteczne????

                          Chciałem troche inaczej, oczekiwałem takich wpisów jak ortodoxa: tu
                          jest za dużo, tu wydaje tyle samo, zamiast skipas za 200 mozesz za
                          troche wiecej ale dłuzej..
                          Myślałem że wywołam MERYTORYCZNĄ dyskusję...
                          Pomyliłem się.
                          Niestety.
                          Za głosy poparcie dziękuję, ale zdziwiony tonem znacznej części
                          wypowiedzi - jako założyciel wątku - proszę o zakończenie dyskusji..
                          Sory
                          al
                          • Gość: migotka Re: migotka protestuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 12:40
                            Mój post bardziej dotyczył zdziwienia Beaty, że ktoś może
                            zastanawiać się na wydaniem 7 -8 euro, a nawet 3 euro. Bo ja nie
                            widzę w tym nic dziwnego.

                            > Ty będziesz recenzować które posty sa potrzebne a które nie?

                            Każdy może wyrazić swoją opinię - przecież nie zgłosiłam Twojego
                            postu do usunięcia ;)


                            > Chciałem troche inaczej, oczekiwałem takich wpisów jak ortodoxa:
                            tu jest za dużo, tu wydaje tyle samo, zamiast skipas za 200 mozesz
                            za troche wiecej ale dłuzej..

                            Jeszcze co do Twojego postu - forumowiczom nie udało się odczytać,
                            że taki był cel Twojego postu i stąd dyskusja - może powinieneś
                            zredagować go inaczej. Przeczytaj go jeszcze raz - nie pytałaś
                            wprost o opinię, jak zredukować koszty.....

                            I jeszcze co do kosztów - "jak taniej", "jak najtaniej", "jakie
                            ceny" to częsty temat tego forum - możesz skorzystać z wyszukiwarki
                            i sam się przekonać:

                            tanio: 290 wyników
                            ceny: 1930 wyników (!)
                            koszty: 589 wyników

                            Jest to więc trochę forum pt. "Jak tanio wyjechać na narty". Bardzo
                            wielu jego użytkowników szuka takich informacji.

                              • Gość: migotka Re: migotka protestuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 13:09

                                No to Al - buziak na zgodę :). Sorki za zbyt ostry ton. Myślę,że
                                wielu z forumowiczów jest już przeczulonych i widzi wszędzie
                                zarozumiałych nuworyszy - i stąd taka (nad)interpretacja Twojego
                                postu przez niektórych (w tym przeze mnie). Jak widać, Ty się do
                                nich nie zaliczasz :). Miłych nartek w Val Gardenie :)
                                • Gość: al9 Re: migotka protestuję IP: *.kalisz.mm.pl 18.01.09, 13:18
                                  :-))
                                  liczę już godziny do wyjazdu....
                                  Lektura tego forum duzo mi daje..
                                  Raz - że dotyczy ulubionej formy aktywnosci, dwa - ciagle się czegoś
                                  uczę..
                                  W tym roku - pod wpływem dyskusji sprzed kilkunastu dni - obiecałem
                                  sobie, że będe jeździł wyłacznie w kasku :-)
                                  I przećwiczyłem zakładania łańcuchów (dzieki ortodox za radę!!!)
                                  Masakra - zajęło mi to pierwszy raz mnóstwo czasu..
                                  Ściski!
                                  al
                                  • staruch5 lancuchy 18.01.09, 15:08
                                    co do lancuchow. Al, nie wiem, co Ci radzil ort, ale ja - na wszelki wypadek -
                                    dodam latarke (fajna jest naglowna) i rekawice (najlepsze bylyby z rekawem).
                                    Przecwiczyles na suchow garazu i przy dobrym oswietleniu. Brawo, ale extremum
                                    to po ciemku, w sniezycy z nieba i blocie na dole.
                                    Oczywiscie, zycze Ci, zebys ich nie musial zakladac. Milego pobytu!
                            • beabike Re: migotka protestuję 18.01.09, 14:40
                              Ja sie nie dziwie ,ze ktos chce zaoszczedzic 7 czy 8 euro, tylko
                              niezaleznie od tego czy sie jedzie na narty za 2000 za tydzien, czy
                              za 500 euro za tydzien, to obie sumy sa dosc wysokie i w porownaniu
                              z tym szukanie 5,7,czy 10 euro oszczednosci to troche przesada.I
                              taka byla intencja mojej odpowiedzi.
                              A co do wydawania na kawe,piwo ,czy bombardino to korzystam z tych
                              przyjemnosci ,ale zawsze w plecaku mam kanapki i termos z herbata.
                              Tak bylo jak zarabialam w kraju i tak pozostalo na obczyznie.
                              I tez jak szukam lokum staram sie wybierac najkorzystniejsza
                              oferte,ale sa regiony (np ww Val Gardena,czy Samnaun,czy
                              AltaBadia,itd)gdzie za mieszkanie w porownywalnym standarcie placi
                              sie 2xtyle ile za mieszkanie np w Deutschnofen/Obereggen/- a "moje"
                              app. w Obereggen to juz absolutny hit jesli chodzi o tzw stosunek
                              ceny do jakosci.Pozdrawiam.Beata.
                              • beabike Re: migotka protestuję 18.01.09, 14:56
                                P.S Staruch za Twoje zdrowie tez bombardino wychyle(z ogromna
                                przyjemnoscia!!!)i to juz niedlugo ,bo do wyjazdu jeszcze 10 dni
                                zostalo (na szczescie) .W tym roku do Livigno ,po raz
                                pierwszy ,zobacze jak tam sie jezdzi.Pozdrawiam. Beata.
                              • Gość: pawelhks Re: migotka protestuję IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 18.01.09, 15:06
                                Al9 - super jest Twoj post, bo pokazuje ile mozesz wydac REALNIE na
                                urlop nie szukajac oszczednosci. To jest dobry kubel zimnej wody dla
                                osob, ktore sadza, ze spedza tydzien urlopu w super warunkach, z
                                pelnm wyzywieniem, skipasem, dojazdem za 1999 zl.

                                Pozdrawiam goraco i przytulam tych wszystkich, ktorzy jada w Alpy
                                jak najtanszym sposobem. Mam skromne pytanie: co zrobicie gdy Wam
                                sie auto zepsuje lub narta rozwali na stoku, jesli macie pieniazki
                                wyliczone co do Euro?
                                Niewazne ile wydaje na wakacje, ale zawszemam ze soba zelazna
                                rezerwe pieniazkow tak na wszelki wypadek.

                                Jade do Val Gardeny w pierwszym tygodniu lutego, opisze jak bylo (to
                                moj pierwszy wyjazd w Dolomity)
                                • Gość: mimi Re: migotka protestuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 15:12
                                  >To jest dobry kubel zimnej wody dla osob, ktore sadza, ze spedza
                                  tydzien urlopu w super warunkach, z pelnm wyzywieniem, skipasem,
                                  dojazdem za 1999 zl.

                                  ? Kto tak sądzi?


                                  >Mam skromne pytanie: co zrobicie gdy Wam sie auto zepsuje lub narta
                                  rozwali na stoku, jesli macie pieniazki
                                  wyliczone co do Euro?

                                  Bierzemy ze sobą kartę kredytową. Proste.
                                  • Gość: pawelhks Re: migotka protestuję IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 18.01.09, 22:09
                                    >Mam skromne pytanie: co zrobicie gdy Wam
                                    > sie auto zepsuje lub narta rozwali na stoku, jesli macie pieniazki
                                    > wyliczone co do Euro?

                                    a o kartach słyszał ? chyba już nikt "normalny" bez karty za granicę
                                    sie nie
                                    rusza :)

                                    Slyszal i nawet taka posiada oraz zalicza sie chyba do "normalnych",
                                    bo bierze ze soba na wyjazd.
                                    Ale czytajac wpisy niektorych nie wiem czy to takie oczywiste.
                              • Gość: migotka Re: migotka protestuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.09, 15:08
                                To fajnie, że rozumiesz, że ktoś chce zaoszczedzic 7 czy 8 euro,
                                choć czasem oceniasz że to nieracjonalne (być może czasem jest).

                                A co do przyjemności to jasne, że skoro pracujesz w Niemczech w
                                zawodzie związanym z medycyną, to stać Cię na piwo, kawę, bombardino
                                a nawet obiad w restauracji na stoku - w końcu pracujesz w normalnym
                                kraju, gdzie praca i kompetencje są doceniane i wyceniane. Tak
                                powinno być.

                                Ja tylko napisałam trochę w obronie tych, którym tak trudno wydać
                                każde euro, bo jak przypomnę sobie mój żywot doktorantki za 350 euro
                                miesięcznie...... Chociaż nie, nie mogę narzekać, sama wybrałam taką
                                drogę, a poza tym są tacy (i jest ich bardzo wielu), którzy mają
                                jeszcze mniej niż ja miałam wtedy. Poza tym jestem zdrowa, a to
                                bezcenne :)

                                Ale i tak bardzo miło wspominam "tanie" narty i "tanie" podróże.
                                Miały one jedną zaletę - łatwiej mi było utrzymać figurę ;).
                                Pozdrawiam i życzę miłych nartek :) Ja niestety nie mogłam w ten
                                weekend wyjechać na narty - właśnie wychodzę na zajęcia ze
                                studentami zaocznymi :)
                                • bulwaj migotko luz... 18.01.09, 15:26
                                  nie zaperzaj się, jeszcze jeden Twój post do Beaty i wyjdzie, że
                                  wszystkie doktorantki powinny mieć narty za darmo. Wszak musiałaś
                                  zauważyć, że jedni maję 350 na miesiąc a inni 3500 itd. Daj spokój.
                                  Ja bardzo lubię wydawać pieniądze, przyznaję otwarcie, że nie
                                  cierpię się szczypać, ale nie cierpię też kiedy muszę się szczypać.
                                  I wcale nie przeszkadza mi, że ktoś jedzie na drogie wakacje,
                                  większości z was to nie przeszkadza, tylko wzburzyło was, że o tym
                                  mówi. bardzo dobrze, że mówi, bo jest to waźniejsza informacja, niż
                                  ta, powtórzona zresztą, że doktorantki mają 350 na miesiąc. Nie bądź
                                  zła i nie bij się z Beatą, bo jest jak widzę równą babeczką
                                • liloom Re: migotka protestuję 18.01.09, 15:30
                                  zalezy co kto lubi
                                  I chyba ci co oszczedzaja, nie jezdza na narty do wloch - tak mi sie cos wydaje.
                                  Czasy karimatow i puszek to chyba juz bezpowrotnie minely.
                                  Natomiast porownac ceny po to by nie placic za taki sam apartament podwojnie -
                                  owszem jestem za.
                                  Same miejscowosci roznia sie cenowo i ceny apartamentow w zaleznosci czy maja 1
                                  lazienke czy 2 rowniez. Czesto trzeba przywiezc swoja posciel, a niektorym sie
                                  nie chce. Czasem jest sprzatanie do zaplacenia na koncu 20-50 euro, a znam
                                  takich co sami po sobie posprzataja. Wiec i potencjal na oszczednosc jest i
                                  mozliwosci. A jak ktos chce oszczedzic to jego sprawa, nie rozumiem co innym do
                                  tego.
                                  Inni wola miec luksus i wola sie zrelaksowac od rana do nocy i w dodatku nie
                                  wiezc wszystkiego ze soba. Tez wolna wola.
                                  Milego urlopu

                                  • Gość: volta2 Re: migotka protestuję IP: *.spray.pl 19.01.09, 13:41
                                    A co do wydawania na kawe,piwo ,czy bombardino to korzystam z tych
                                    przyjemnosci ,ale zawsze w plecaku mam kanapki i termos z herbata.
                                    Tak bylo jak zarabialam w kraju i tak pozostalo na obczyznie.

                                    bardzo ucieszyłam się z tego wpisu, bo my z mężem z tych co placak
                                    na stok biorą a w nim, herbatka i kanapka.
                                    i było u nas tak, gdy na konto wpływało 1000E jaki i 5000E.
                                    bałam się, że to jakieś chorobliwe jest, ale jak widzę,
                                    niekoniecznie.
                                    co do bombardino jak i kawy - zakupujemy na stoku, czasem jakiś
                                    lokalny przysmak, ale po nartach pędzimy prędko do apartamentu, by
                                    schabowego usmażyć, najczęściej z polskiego schabiku:)

                                    ale nigdy nie zapomnimy z mężem sytuacji(chyba nieco upokarzającej i
                                    trochę śmiesznej), jak w gondoli zaczęła nam pachnieć kanapka z
                                    kiełbasą. swojską. czosnkową. rumienię się nawet, jak to piszę.
                              • bocianiv25 Re: migotka protestuję 02.03.09, 12:57
                                Hej,
                                Beabike dobrze powiedziane.
                                Istnieją tereny narciarskie za które płaci się więcej dlatego że
                                mają w sobie swój specyficzny klimat urok i itd.
                                Val Gardena należy do najdroższych Włoskich kurortów.
                                Parafrazujac podobnie jak z samochodami w jednej stajni mamy Skode
                                Oktawię, Seat Toledo, VW Passata, i Audi. A4 Niby prawie to samo ale
                                jak mówi reklama prawie to nie to samo.
                                Bocian
                                • ortodox Re: migotka protestuję 02.03.09, 16:33
                                  Inny slogan reklamowy (jeśli już mówimy o reklamie) zapewnia, że "skoro nie ma różnicy,to po co przepłacać?"
                                  Nie chcę się sprzeczać co do klimatu Val Gardeny, bo to kwestia upodobań i każda z dolin ma swój niepowtarzalny. Jednak można korzystać z piękna i wszelkich uroków Val Gardeny mieszkając niekoniecznie w niej samej i płacąc mniej za mieszkanie.
                                  Tym bardziej, że narciarze mieszkający w Val Gardenie , bardzo chętnie jeżdżą także do innych dolin, a dla wielu samo mieszkanie jest tylko dachem nad głową, gdzie można odpocząć i zregenerować siły na dzień następny.
                                  Nie dorabiajcie więc ideologii do faktów. W Arabie, Val di Fassa, czy w Alta Badia można znaleźć również b. drogie mieszkania, podobnie jak w Val Gardenie tańsze niż to, w którym mieszkał al9.
                                  To kwestia miejsca, standardu, widzimisię właścicieli i najemców i paru innych szczegółów. Podobnie jak cena frytek w knajpce.
                                  Jak się ma to do Skody, VV, Audi i Seata ... chyba nijak.
                                  pozdro.
                                  • bocianiv25 Re: migotka protestuję 05.03.09, 12:47
                                    Toroche jednak sie ma.
                                    W dolinach o których piszesz ceny sa również zróznicowane.
                                    Najtaniej jest w Val di Fassa a to dla tego że w tej dolinie mieszka
                                    się stosunkowo daleko od wyciagów i tras narciarskich ( w porówniu
                                    do VG) NIe ma tutaj mozliwossi wręcz "Spani na stoku" co w VG
                                    zwłasza SELVA jest normą.
                                    Za podobny standard i mozliwosci w dolinie obok czyli Alta Badi
                                    zapłacisz tak samo lub podobnie w Arabie w hotelach ceny do niskich
                                    nie należą a własciwie poza holtelami alternatywy nie ma ( pisze
                                    oczywiscie o wariancie mieszkania praktycznie na stoku)
                                    Zatem cos z tego porównania jest.
                                    pozdrawiam
                                    Bocian
                                    ps. do do walorów stoków w innych dolinach to sa one Ok i zgadzam
                                    sie z Toba - sam zreszta chętnie kożystam zwalszcza z Arabby i
                                    AltaBadi (Gran Risa)
      • Gość: klemensa11 tydzień w Val di Sole i koszty IP: *.cust.tele2.pl 26.01.09, 00:12
        trochę zmieniam rejon. przełom marca / kwietnia. tydzień. wyjazd zorganizowany
        razem ze szkoleniem narciarskim (codziennie, całodniowe, instr polskojęzyczny).
        apartament w Pinzolo. jedzenie we własnym zakresie. skipass na cały rejon Val
        di Sole. transport autokarem. dojazdy na stoki też.
        cena to 790PLN + 280E (przy kursie 4,4PLN/1E wychodzi ok.2000PLN)
        dużo / mało?
      • Gość: Cudatuska Re: tydzień w Val Gardenie i koszty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 22:54
        Tydzien spedzony w alpach austriackich - kosztował naszą rodzinkę
        2700 euro , z czego apartament ok 1000 , reszta to skipassy , szkółka
        dla córki , dwie-trzy porzadne kolacje w knajpie . Urlop zimowy
        nalezy do najdrozszych.Widze to po markach aut zaparkowanych pod
        apartamentami i hotelami.To co pisze al9 jest realne.Chcąc mieszkac i
        jezdzic w miarę topowym Skigebiecie trzeba tyle wyłozyc.
        • staruch5 Re: tydzień w Val Gardenie i koszty 02.02.09, 23:08
          "Chcąc mieszkac i
          > jezdzic w miarę topowym Skigebiecie trzeba tyle wyłozyc."

          prowokujesz? Nie - "trzeba", lecz - "mozna".
          Mozna za tyle, ale warto, zebys wiedzial, ze mozna tez spedzic urlop w topowym
          osrodku za 1600 zl na glowe. Teraz moze byc ciut trudniej, bo zlotowka poleciala.
          Moje urlopy w topowych osrodkach w ostatnich latach zamykaly sie 1300-1600 zl na
          glowe. Obejmuje to koszty transportu, noclegu i dobrego skipassu, zawsze 7-dniowego.
          Pozdrawiam.
          • asochac1 Re: tydzień w Val Gardenie i koszty 06.02.09, 10:40
            Wszystko zależy czego się oczekuje i jakie są potrzeby. Moze i
            chodzi o to, czy stać, ale u mnie sprowadza się to do tego czy wydac
            10 tys, czy nie jechać (bo nie jadę żeby zaszpanować Dolomitami
            tylko pojeżdzić przez 6 dni, 8 godzin dziennie, spędzonych na stoku
            a nie w kolejce do wyciagu).
            My jedziemy w 3 rodziny, przy czym nasza jest 5 osobowa - 2 + 2
            małych dzieci + mama (bo dzieci pojeżdżą 2-3 godziny dziennie).
            Jeśli ktoś nastawia się w takich warunkach na jeżdżenie na nartach
            to opcje pobytowe się troche zawężają. Oczywiście można uznać, że
            jestem przesadnie wygodna, ale: samolot odpada bo nie wyobrażam
            sobie wyjazdu z pełnym sprzetem dla 4 osób, zabawkami, sankami itd.
            Opcja typowo hotelowa odpada bo nie bedziemy mieszkać w pokojach 2-
            osobowych (dzieci). Pozostaje więc apartament. Ponieważ jedziemy w 3
            rodziny i chcemy byc blisko siebie to pozostają raczej apart-hotele
            (zwykle spotykamy się wieczorem u kogos). Kolejna sprawa -
            przerabiałam juz wozenie dzieci ski-busem na stok i z powrotem.
            Wyglądało to tak: rano jedziemy, po godzinie wymięka mała (3 lata),
            ja czekam mąż jeżdzi ze starszym (5 lat), po drugiej godzinie
            starszy. Czekamy na ski-bus, wracamy (co drugi dzień na zmianę z
            mężem). Zostawiamy dzieci mamie (to przyznam, jest luksus) czekam na
            ski-bus, wracam, od 13 do 16 znów jeżdżę. Więc od 2 lat mieszkamy w
            hotelu przy wyciągu. 1400 EUR za tydzień. Hotel 3*, z basenem, ale
            płaci sie głównie za lokalizację. Jedzenie głównie z Polski +
            makarony, sery i wino miejscowe, (ale gotujemy sami). Do tego
            dochodzą "przyjemności" na stoku, ale to raczej nie są duże sumy
            (chociaż przy obecnym kursie EUR, kto wie). Jak ktoś to wszystko
            jest w stanie zorganizowac za mniej niz 10 tys, to podziwiam. W
            okolicach Canazei szukalismy czegoś taniej ale nie znaleźliśmy 3
            mieszkań w jednym budynku blisko wyciągu za mniej. Zakładam, że za 2-
            3 lata bedzie niewiele taniej, bo co prawda oszczędzimy na
            apartamencie (tylko na 4 os. i nie będzie problemu z dojazdem na
            stok) ale zaczniemy płacić za ski-passy dla dzieci więc na jedno
            wyjdzie.
            • Gość: Rafal Re: tydzień w Val Gardenie i koszty IP: 193.24.24.* 03.03.09, 11:47
              Niewiem czy da się zejść poniżej 10000, ale w granicach 10 tyś spoko
              można (złotych, nie euro).
              Znam ValGardenę doskonale bo w tym roku jade tam po raz ..nie wiem
              ale chyba dwucyfrowy :)
              Apartament 3* (ma 2 sypialnie) to w Ortisei 460 euro - po prostu nie
              jeżdzę w szczycie sezonu (czyli między 1 lutego a 15 marca), i nie
              musze miszkać w centrum miasta albo przy wyciągu - i tak jeżdzimy na
              stok samochodem. W S Cristinie podobny mogłem mieć za 600 euro, w
              Selvie za 720.. ale oczywiście były oferty i prekraczające 1000
              euro. Mam też tam paru znajomych miejscowych którzy zarządzają
              apartamentami i są w stanie znaleźc mi coś fajnego za rozsądne
              pieniądze
              A jak jedziemy na narty - parkujępod wyciagami na Monte Pana - jest
              stamtąd doskonałem połączenie wyciągami i trasmi wszędzie, a parking-
              za free :)

              Koszt przejazdu z winietami to ok 1000 zł w obie strony (diesel, nie
              tnę autostrada po 150-160, i optymalizuję tankowania unikając
              Niemiec i Włoch - gdzie paliwo jest drogie). Nocleg? wyjeżdzamy
              wieczorem, rano jesteśmy na miejscu - przy dwóch kierowcach to nie
              jest specjalnie problem (trenowane wiele razy, zdażało sie ze nawet
              sam jechałem cała trasę i nie miałem większych problemów z tym - do
              W-wy 1300km)
              Skipass Dolomiti Superski 521 euro - tu się nic nie przeskoczy
              Narty mamy swoj. Wyżywienie - z PL wozimy niewiele, dziennie na
              rodzinę średni owychodzi 50 euro - sprawdzone od lat.

              Razem w euro - 1381, co daje kwotę (powiedzmy przy kursie 4.8)
              6621zł, dodając koszty transportu - jeszczetroche do 10 kzł
              brajkuje. Ale oczywiście to tu to tam coś się jeszcze wyda, ale to
              juznie są powalające koszty. Nam w każdym razie wychodzi w łasnie w
              okolicy 10 kzł

              Popieram w kwestii "transportu zbiorowego" - czy to na miejscu czy z
              PL.. ja tego nie znoszę i nie uznaję, a 1000 zł kosztów podróży (10%
              całego wyjazdu) już nie gra takiej wielkiej roli - a ja lubię
              jeździć po dobrych drogach więc nawet mam z tego nieco frajdy.
              Basen? - jadę tam jeździć na nartach a nie moczyć tyłek. .;)
              • staruch5 Re: tydzień w Val Gardenie i koszty 03.03.09, 12:10
                1. rozbawia mnie cieszenie sie, ze parking na Monte Pana jest
                gratis, jak sie wydaje 10kzl :-)

                2 wg karnetow to jest was 2. Cena apartamnetu dla 2 460€- sporo -
                taki apartament ma swoja cene w Gardenie. Ja wybieram tansze miejsce
                w obrebie Selli. Kosztuje to 350 € i jest sauna etc.

                3. zarcia nigdy nie licze, bo to nie sa koszty wyjazdu. jem tez w
                Pl, gdy nie jestem na nartach.

                trudno mi nie napisac, ze uwazam 10kzl za tydzien we dwojke za
                bardzo drogi wyjazd. Wg mnie taki jest.

                Ja jednak w sezonie sie zamykam kwota 950-1000 € dla 2 osob, 7dni
                skipass.
                pozdrawiam
                4. cena karnetu dotyczy chyba wysokiego sezonu i 7 dni (260€)
                • Gość: Rafał Re: tydzień w Val Gardenie i koszty IP: 193.24.24.* 03.03.09, 12:30
                  Przyjąłeś kilka założeń które bynajmniej nie moają pokrycia w
                  rzeczywistości :)
                  a) jedzie nie 2 osoby tylko 4, w tym dwójka dzieci, jedno w
                  wieku "free skipass" drugie - skipas juniorski. To mam nadzieję
                  tłumaczy ci skąd taka a nie inna cena (2x 193 +135 euro)

                  b) żarcie liczę, bo jednak jest różnica w cenie, ponadto w PL nie
                  jadam co 3 dzień w knajpie. Oczywiście to można zoptymalizowac
                  kosztowo - tylko po co? Lubię miejscowe specyfiki i jak już tam
                  jestem to nie ma powodu aby sobie ich odmawiać. Ale ktoś może targać
                  z PL puszki z mielonką nomen omen Tyrolską :) - to już sprawa jak
                  najbardziej indywidualna. Ja podaję swoje dane

                  c) Założenia z apartamentem jak widzisz prekombinowałeś :) To jest 4
                  osoby, a ja nie mam ochoty gdzieść sie w jednym pokoju - Jak dla
                  mnie taka cena za apartament 3* 80m2 to bardzo dobra cena. Czy
                  dałoby radę w 50 m2? - pewnie tak. Czy dałoby radę w 20m2? - pewnie
                  NIE, z powodu o którym napisąłem wczesniej

                  d) Dla 2 osób 10 kzł to byłoby dość drogo, dla 4 osób- już
                  niekoniecznie. Dla 2-ch osób było u mnie trenowanew zeszłym roku -
                  wyszło ok 7 kzł, ale bez oszcędzania (codziennie knajpa) i było to w
                  sezonie (od 1 marca). 1000 euro? z autobusem i jakimś odludnym
                  totalnie apartamentem, w kilka osób/rodzin pewnie realne, ale
                  zdecydowanie nie dla mnie

                  e) Parking na MP - przez 6 dni jeżdzenia to juzjest 24 euro :) Nadal
                  mało ale akurat ta miejscówka przypada mi do gustu, bo zjeżdzam
                  prosto do samochodu, bez podchodzenia itp



                      • bocianiv25 Re: bocian 06.03.09, 10:27
                        Staruch5 sorry to nie do Ciebie tylko do Rafała.
                        Forum chodzi tak szybko :-( że napisałem odpowiedz i ją wysłałem
                        zanim pojawiła się Twoja i wygląda to jakbym odpowiadała Tobie.
                        W przypadku Rafała chodziło mi pozdrowienie Reincharda zarządcę
                        nieruchomości z VG którego znam i jak widzę dla stałych gości zszedł
                        z ceną - a może to objawy kryzysu i wszystko tanieje? Kto to wie
                        Pozdrawiam
                        Bocian
                        ps. Ja w tym roku nasze góry jeżdżę z moją córą 5 lat i pierwsze
                        sukcesy - objechała w zawodach całe swoje przedszkole w tym
                        dzieciaki prawie o 2 lata starsze i o głowę wyższe - łącznie z
                        chłopakami.
      • Gość: JurekM Re: tydzień w Val Gardenie i koszty IP: *.adsl.inetia.pl 04.03.09, 18:40
        Tak sobie czytam te wywody o kosztach w Dolomitach i dochodzę do wniosku,że
        narty we Włoszech są tylko dla bogatych-chyba będę musiał pozostać cały czas
        wierny Austrii ;)Ja na 10 4-dniowych wyjazdów do Karyntii wydałem niecałe 6000
        zł (dojazd,spanie i skipass)-jak czytam,ze ktoś wydaje na 1 tygodniowy wypad dla
        rodzinki 2+2 10 tys. to...włos mi się jeży na głowie ;)
          • Gość: Maciej Re: tydzień w Val Gardenie i koszty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.09, 09:00
            Włochy 2+2 (jedno dziecko ze zniżką, jedno za skipass za darmo), 5 dni jazdy na
            nartach, 6 noclegów w apartamencie w Mezzanie w ubiegłym roku - około 1000 EUR
            (dojazd, skipass , apartament, wyżywienie we własnym zakresie). Bez noclegów
            tranzytowych i chodzenia wieczorami do knajp. Jadę za tydzień, mam w planie
            wydać podobną kwotę (tylko szkoda, że EURO takie drogie).
            Tak też można, ale jeśli ktoś chce wydać 2500-3000 EUR, to jego prawo i nie
            zamierzam tego krytykować.
          • Gość: al9 orotdox głupoty? IP: *.teleton.pl 05.03.09, 09:04
            Nie przejmuj się tymi głupotami.
            Nary w Italii są jeśli nie tańsze, to z pewnością nie droższe niż
            w Austrii.
            ---------
            ortodox
            głupoty?
            tylko Ty masz monopol na rację?
            watek dotyczy val gardeny
            w tej dolinie w SEZONIE apartament dla RODZINY kosztuje w sensopwnej
            lokalizacji 850-1100 euro. Mozna znależć coś taniej ale kilkanaście
            kilometrów obok albo w standardach zblizonych do słowackich. Skipasy
            to kolejne setki euro. Plus przyjemności - nieodłącznie związane z
            wyjazdem. Ty potrafisz wydać w 2 tygodnie kwoty, które inni wydają w
            4 dni. I ok.
            czy w Austri jest taniej? Śmiem wątpić. Wyjazdy zrobiły się droższe.
            Raz - kurs euro, dwa - we Włoszech właściwie wszystko podrożało od
            zeszłego roku..
            Na pewno mozna znależć różne oferty. Ale w val gardenie zmieścić się
            kilkuosobowej rodzinie w 1,5 tys euro ze wszystkim - nie ma mowy.
            Watek założyłem PRZED wyjazdem i celowo nie piszę ile naprawdę
            wydałem. Już sama projekcja wydatków spowodowała złosliwe
            komentarze. Jasne - są tańsze miejsca. I ludzie potrafiący parkować
            na darmowych parkingach albo odmawiajacy sobie bombardino na stoku.
            Albo śpiący w 9 osób w apartamencie z dwoma sypialniami. Albo
            mieszkający 30 km od selli i codziennie tam dojeżdzający.. I bardzo
            dobrze.
            Pozdrawiam
            al
            • Gość: Misio_Zloty Re: orotdox głupoty? IP: 81.15.172.* 05.03.09, 09:41
              al9, to nie jest twój pierwszy wpis w którym po odpowiedziach które
              tobie nie pasują do założonej tezy albo chcesz zamknąć dyskusję albo
              obrażasz dyskutantów. Niedawno jednego nazwałeś chamem, teraz zaś
              ironizujesz wobec kogoś na temat monopolu na rację. Tu nie chodzi o
              racje tylko doświadczenie którego tobie zwyczajnie brak a braki w
              tejże materii nadrabiasz zupełnie nieziemską ignorancją i kompletnie
              niezrozumiałym snobizmem. RAF, 16.01 dał ci odpowiedź że twój wpis
              niczego nie wnosi bo takie miejscówki (drogie) to bez problemu może
              załatwić każdy, jurek_m czy staruch napisali że da się jeździć za
              niewielkie pieniądze. Także i ja na dotychczasowe wyjazdy w tym
              sezonie wydałem jak do tej pory (28 dni) ok. 900 Euro (w tym karnet
              Salzburger) i ok. 1600 PLN na dojazdy i jedzenie, daje to kwotę ok.
              6k PLN. Nawet gdybym pomnożył to wlączając jeszcze jedną dorosła
              osobę + dziecko to wyszłoby może gdzieś z 15k PLN, może trochę
              więcej za cały sezon czyli tyle ile ty wydajesz na jeden wyjazd. Nie
              zaglądam tobie do kieszeni i generalnie mam to w d... tyle że
              zastanów się po co w ogóle piszesz to co piszesz no i nie obrażaj
              ludzi, bo to zdecydowanie nie świadczy o tobie za dobrze.
              • Gość: al9 misiu złoty może masz rację IP: *.teleton.pl 05.03.09, 10:45
                ale misiu
                chamem nazwałem chama, który twierdził, ze męczę córkę chcąc ja
                wysłać na obóz. W innym wątku.
                I dalej Na temat kosztów wyjazdów Ty masz jedno zdanie, ja inne.
                Sztuką jest jeździc tanio? A tanio znaczy dobrze? Nie mam
                doświadczenia bo nie szukam wyjazdów za 2 złote? Wyłaczyłem sie z
                tej dyskusji własnie z powodu wpisu raf'a że mój watek nic nie
                wnosi. Byc może. Ale nie każdy szuka wyjazdu za psi grosz. To forum
                czytają rózni ludzie, niekoniecznie bardzo oszczędzający i może są
                zainteresowani, ile kosztują wyjazdy dla rodziny w tym sezonie.
                Niekoniecznie dla oszczędzających. Zwłasza, że jak przesledzisz
                watek, to przekonasz się, że nie wszystkie wpisy są o tym jak mozna
                najtaniej...
                3 tys euro jest za duzo? ok, może 2 jest lepiej. Ale 6 tys zł za 4
                osobowa rodzinę? To zdecydowanie za mało...
                Ale przyjmuję Twoja wypowiedź z godnością i nie zabiorę więcej głosu
                w tej materi.
                Jakakolwiek dyskusja dotykająca gdzieś kwesti pieniędzy - wzbudza
                zbyt duże emocje. czy dotyczy nart, kurtek, czy cen wyjazdu..
                Szkoda.
                Pozdrawiam serdecznie
                al
                • Gość: Misio_Zloty Re: misiu złoty może masz rację IP: 81.15.172.* 05.03.09, 11:00
                  6 tys. to Ja wydałem na siebie a nie na rodzine 4-osobową z tym ze
                  to suma za sezon i raczej nie dziaduję ani tez nie sypiam na waleta
                  w trzech na jednej leżance. ja jeżdżę na narty i to jest nr1 reszta
                  to tylko dodatki których niekoniecznie muszę używać. Wsparcie dla
                  ciebie na forum o jakim piszesz dotyczy osób podobnych tobie które
                  jeżdżą raz, góra dwa w sezonie. u mnie i nie tylko gdy 1/3 zimy
                  spędzam na stoku sprawa ma się inaczej stąd na pewno twoje
                  wyliczenia jak moje czy podobnych osób będa inne.
                  • skynews Re: misiu złoty może masz rację 05.03.09, 11:28

                    "...na waleta w trzech na jednej leżance."

                    Podoba mi się:)
                    To jest podobnie fascynujące jak "zbiorowe ski passy" - jeden i ten sam podawany
                    do tyłu żeby inni też mogli przejść, a jak się zdarzy
                    że Carabinieri się pojawią to wtedy nawet patriotyczne uczucia
                    biorą górę: słyszy się również polskie "pomóżcie".



                    Enjoy it !
                    • staruch5 do skynewsa o karnetach 05.03.09, 16:37
                      widziales cos takiego? Cos mi tu pachnie nieprawda. Myslalem, ze juz
                      wszedzie sa odpowiednio dlugie zabezpieczenia przed ponownym uzyciem
                      tego samego skipassa. Po co tak malujesz?
                      • skynews Re: do skynewsa o karnetach 09.03.09, 12:45

                        Karnet to chyba raczej do opery albo do teatru...ale mniejsza o to:
                        tak,
                        widziałem i nawet uczestniczyłem w składce na kaucje za zwolnienie z policyjnego
                        aresztu pary studentów z Warszawy.

                        Są miejsca np. w Szwajcarii gdzie ski pass jest kontrolowany tylko
                        raz: przy wsiadaniu do kolejki linowej wiozącej do centrum ośrodka
                        narciarskiego. Przy krzesełkowych i innych nie ma już żadnych bramek.


                        Enjoy it !
                  • Gość: al9 misio złotousty IP: *.teleton.pl 05.03.09, 16:21
                    Wsparcie dla
                    ciebie na forum o jakim piszesz dotyczy osób podobnych tobie które
                    jeżdżą raz, góra dwa w sezonie.
                    ----------------
                    aha
                    takich jest 99%

                    wiesz misiu tez się cofnąłem i przeczytałem sobie na spokojnie twoje
                    wpisy...
                    pouczać potrafisz, a sam tak naprawdę w każdym zdaniu wylewasz na
                    mnie kupę gówna:
                    kompletny brak doświadczenia
                    nieziemska ignorancja
                    snobizm (tu zreszta sie pomyliłeś, dla mnie to nie jest okreslenie
                    pejoratywne)
                    i ten mentorski ton...
                    ortodox to przy tobie mistrz kultury...
                    nie odpowiadaj, zwłaszcza, że mam twoje o mnie opinie wiesz gdzie
                    papa
                    al
                • skynews Re: 05.03.09, 11:08

                  Pytania o ceny hoteli, apartamentów, ski passów...ba, nawet ceny paliwa i
                  winietek na autostrady, świadczy o tym że planowany urlop
                  to poważne obciążenie ich budżetu i stres z tym związany.

                  Krótko:
                  jeżeli pytasz o cenę Rolls Roys'a to cie na niego nie stać.

                  Enjoy it !
                  • Gość: raf Re: IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.09, 11:36
                    nie koniecznie chodzi o "poważne obciążenie" . Wiele osób nie lubi być po prostu
                    "orżnięta po maxie" ;). Stara sajkowa prawda mówi, że to często ludzie majętnie
                    są bardzie troskliwi o koszty niż stosunkowo biedniejsi. Niektórzy właśnie w ten
                    sposób tłumaczą ich majętność :). W dobie kryzysu rządzi cost cutting :)
                    • skynews Re: 05.03.09, 11:57

                      "orżnięta po maxie" - na całym świecie się zarabia na turystach, na
                      obcych - odpowiada cena albo nie, płacisz lub nie. Jak ktos zapłacił
                      a później czuje się "orżnięty" tzn. nie wie dokładnie co zrobił. Sam sobie winny.

                      "W dobie kryzysu rządzi cost cutting :)"
                      Tak, tylko niekontrolowane ciecie kosztów moze byc niebezpieczne
                      dla zdrowia a nawet życia a poza tym to w kryzysie najczęściej wszystko tanieje:)



                      Enjoy it !
                  • staruch5 Re: 05.03.09, 11:51
                    w 1. czesci wypowiedzi napisales swieta prawde.
                    Natomiast druga skresliles cala mase rodakow (i nie tylko)
                    stresujacych sie uszczerbkiem budzetu, a jednak jadacych na narty.

                    Wylazi z niej (2. czesci) pogarda dla jakiegos plebsu, ktory (tak
                    wnioskuje) nie powinien jezdzic w Alpy, tylko siedziec w domu.
                    • skynews Re: 05.03.09, 12:35

                      Nikogo nie skreślam.
                      Nikim nie pogardzam a słowo "plebs" nie należy do mojego słownictwa
                      i też nie zamierzam wdawać się w dyskusje na podobne tematy.

                      Chodzi mi raczej o to że urlop, nie tylko zimowy, to ma być przyjemność i
                      totalny relaks a nie stres związany z obracaniem
                      palcami co najmniej dwa razy każdej złotówki, euro lub franka,
                      którego chcemy wydać.
                      Musi być rezerwa finansowa nie tylko na przyjemności ale przede
                      wszystkim na niespodziewane wydatki lub kosztowne zdarzenia losowe
                      żeby urlop nie okazał się zbyt "egzotyczną" przygodą_koszmarem.


                      Enjoy it !
                      • staruch5 Re: 05.03.09, 12:43
                        no to cie zle zrozumialem.
                        Mysle, ze miedzy nakreslonymi przez ciebie biegunami jest troche
                        miejsca. Moze byc troche stresu, ale jest tez wielka przyjemnosc.
                        Wazne, zeby ewentualny stres byl nie w czasie urlopu, bo to nie ma
                        sensu.
                      • ortodox Do zestersowanych :) 05.03.09, 14:17
                        Uważasz, że spanie w tańszym ap. wiąże się ze stresem, niebezpieczeństwem. Że jedzenie w tańszym barze, że nie wspomnę o własnej kuchni to stres i zagrożenie.
                        Dość specyficzne pojmowanie stresu. Mogę zrozumieć, że dobrze być młodym, pięknym i bogatym ... ale uwierz mi, że pozostali tez chcę jakoś przeżyć swoje ubogie (materialnie) życie i mieć nieco radości.
                        Takie podejście do kosztów, które prezentujesz, kojarzy mi się z najgorszymi wzorcami, które znam i wiem, że Ci ludzie zazwyczaj nie wiedza co to jest prawdziwa i czysta przyjemność. Bo jak to już mądrzejsi napisali wcześniej "wszystko co co najpiękniejsze na świecie mamy za darmo" wystarczy to tylko zauważyć ... czego i takim jak Ty, również życzę.
                        pozdro.
                        p.s.
                        Staram się zrozumieć i dochodzę do wniosku, że cały rok stresujesz się podczas zarabiania kasy, wiec na urlopie musisz się wyluzować po swojemu. Można i tak.
                        • Gość: al9 kultura polemiczna IP: *.teleton.pl 05.03.09, 15:04
                          Staram się zrozumieć i dochodzę do wniosku, że cały rok stresujesz
                          się podczas zarabiania kasy, wiec na urlopie musisz się wyluzować po
                          swojemu. Można i tak.

                          i dalej:

                          Takie podejście do kosztów, które prezentujesz, kojarzy mi się z
                          najgorszymi wz
                          > orcami, które znam i wiem, że Ci ludzie zazwyczaj nie wiedza co to
                          jest prawdzi
                          > wa i czysta przyjemność.


                          Pozostawiam bez komentarza
                          al
                          • Gość: Misio_Zloty Wiesz co al9 IP: 81.15.172.* 05.03.09, 15:46
                            Poświęciłem jednak trochę czasu na bardziej wnikliwe przeczytanie
                            twoich wpisów. W tej dyskusji i tej drugiej dyskusji nie sposób nie
                            odnieść wrażenia że jesteś bardzo jednak przewrażliwiony na swoim
                            czy tez rodzinnym punkcie. Oki, ja to uznaję, tyle ze co to ma
                            wspólnego z pytaniami na forum ?. Tak w jednym przypadku jak i
                            drugim ani nic do wiedzy forumowej nie wniosłeś ani też tak naprawdę
                            żadnej odpowiedzi nie uzyskałeś. Ba tylko iskry się sypią. Mało tego
                            podnosząc ten temat nie wiem czy chciałeś się pochwalic ceną jaką
                            przyszło ci zapłacić za pobyt czy też znaleźć kibiców-wspieraczy w
                            tej jakże trudnej chwili by razem z tobą rozczulali się nad
                            dylematem czy tyle wydanej kasy to jest już dośc czy też jeszcze
                            może nie. Zacząłeś temat i za niedługo chciałeś go zakończyć, teraz
                            zaś w dalszym ciągu jednak uczestniczysz w dyskusji. Czyli jesyteś
                            na coś zdecydowany czy tak tylko pisujesz dla swady. Według mnie
                            dyskusja jest na tyle rzeczowa, ale bez twego juz udziału, gdzie
                            przebiega granica między narciarstwem a narciarskim snobizmem. Ja
                            wybrałem narty a snobizm niech jest dla snobów. Nie wiem czy taką
                            łatkę można ci przypiąć ale zmierzasz w tę stronę.
                          • ortodox Re: kultura polemiczna 05.03.09, 15:48
                            Nie było to akurat do Ciebie, ale skoro się identyfikujesz z tekstem, a nie masz nic do dodania, to po co te cytaty? Każdy może przeczytać co napisałem, bez cytowania.
                            pozdro.
                            • Gość: al9 Re: kultura polemiczna IP: *.teleton.pl 05.03.09, 15:56
                              Nie było to akurat do Ciebie, ale skoro się identyfikujesz z
                              tekstem, a nie masz nic do dodania, to po co te cytaty?
                              ---------
                              żeby pokazać ortodox, że prowadząc dyskusje obrażasz interlokutorów.
                              Że nie wiesz co to znaczy polemika i że nie umiesz dyskutować. Wiem,
                              że to nie było do mnie, ale to nie znaczy, że mam nie reagować..
                              misiu złoty - z uwaga przeczytałęm Twoja wypowiedź, ale jej nie
                              skomentuję. Głównie dlatego, ze masz juz wyrobione zdanie a nie
                              lubie bicia piany i powtarzania argumentów.. co do
                              mojego "przeczulenia" - pozostanę przy nim :-)) Lubię je
                              papa
                              al
                              • ortodox Re: kultura polemiczna 05.03.09, 16:41
                                Wiesz al9, jeśli już ktoś z nas dwóch obraża kogoś, to z pewnością nie ja. Wiem, ze może ktoś poczuć się gorzej, po przeczytaniu moich tekstów, ale to nie to samo co obrażanie (nawet, gdy ktoś poczuje się obrażony). Nie używam w przeciwieństwie do Ciebie epitetów.
                                Co najwyżej pokazuje nieco inny punkt widzenia rzeczywistości.
                                Czy to Ciebie obraża al9? Jeśli tak to sorry, ale te pretensje chyba nie do mnie powinieneś kierować.
                                Jeśli sadzisz, że polemika polega na tym, by sobie wzajemnie przyznawać rację, lub unikać polaryzacji stanowisk, to masz rację. Nie umiem dyskutować. Ale co Ty k...a al9 ... wiesz o dyskutowaniu ?
                                pozdro.
            • ortodox Al ...nie irytuj się ;) 05.03.09, 14:00
              Znowu niepotrzebnie się irytujesz :)
              A tak przy okazji ... ile kilometrów miałeś do SR ze swojego apartamentu? Skoro ma to być jakiś argument w dyskusji o kosztach mieszkania.
              Wiesz, mnie nie przeszkadza wsiąść w auto i jechać choćby godzinę. Dlatego szukam gdzie taniej, ale Ty ...
              pozdro.
                • al9 mogę :-) 05.03.09, 16:58
                  Takie podejście do kosztów, które prezentujesz, kojarzy mi się z
                  najgorszymi wzorcami, które znam i wiem, że Ci ludzie zazwyczaj nie
                  wiedza co to
                  jest prawdziwa i czysta przyjemność.
                  ---------
                  to nie było do mnie, fakt
                  Ale w tym zdaniu obrażasz dyskutanta:
                  najgorsze wzorce które znasz..
                  ludzie którzy (w przeciwieństwie do Ciebie zapewne) nie wiedzą co to
                  przyjemność...

                  Jasne - nie piszesz wprost..
                  Wolisz - kojarzy mi się...
                  Pomyśl nad tym..
                  Też mógłbym - maniera ortodoxa kojarzy mi się z technikami
                  socjotechnicznymi stosowanymi przez niedouczonych trenerów
                  sprzedawców szczerbatych grzebieni a jego język z wypocinami
                  spindoktorów pisparti...
                  To byłoby obraźliwe.
                  Nie upierałbym sie jak Ty - że Cie nie obraziłem..
                  al
                  • staruch5 skazana na porazke "Proba PodsUmowania" 05.03.09, 17:06
                    W sezonie zimowym na tym forum powtarza sie ta sama dyskusja. W
                    zeszlym roku chyba ktos zalozyl watek „Ile kosztuje urlop w Alpach?”
                    I bylo to samo, co w watku al9, ile musial wydac na urlop w
                    Gardenie.

                    W takieej dyskusji ujawniaja sie 2 grupy interlokutorow. Jedni
                    (nazwe ich „urlopowicze”), ktorzy nieWIELE musza liczyc sie z
                    kosztami. Stac ich na drogi urlop i na ogol bardziej traktuja to w
                    kategaoraich wypoczynku/urlopu z mozliwoscia jazdy na nartach.
                    Druga grupa narciarzy (nazwe ich „fanatykami narciarstwa”), ktorzy
                    jada, zeby byc w porzadnych gorach, skorzystac ze swietnej
                    infrastruktury, wiele i dobrze pojezdzic - i wiedza, ze nie da sie
                    tego dokonac blizej, niz w Alpach (moga byc ludzie po jednej nodze w
                    kazdej z grup- znam i takich).
                    I te 2 obozy zaczynaja sie scierac."Fanatycy narciarstwa" czesto
                    tnacy koszty do minimum – moze i czasem przezywaja stres wydania
                    pieniedzy, ale nie robia tego ze snobizmu, lecz dla PRZYJEMNOSCI –
                    wytykaja urlopowiczom, ze mozna taniej, a tamci z kolei nie lubia
                    tego i zarzucaja fanatykom, ze za takie pieniadze to nie urlop. Ten
                    spor nie zbiega sie do zblizenia pogladow. Pojawiaja sie kompleksy i
                    ataki wzajemne. Ze ten bogaty to frajer, bo za duzo wydaje (a mozna
                    taniej), a fanatyk to nie powinien jezdzic, jak go nie stac.

                    Chyba taka dyskusje mozna prowadzic na roznych forach (np.
                    turystyczncyh – tramping versus wielogwiadkowohotelowe pobyty),(Auto-
                    Moto lepszy nowy, czy uzywany?), ale tu (Narty) jest duza populacja,
                    bo narciarstwo jest dosc masowe i bywa drogie.

                    Do „urlopowiczow”: zeby przezyc swietna przygode narciarska urlop
                    nie musi byc drogi!
                    Nie kazdy, kto nadwreza budzet i jedzie w Alpy robi to ze snobizmu,
                    zeby wam dorownac!

                    Do „fanatykow narciarstwa”: wsrod urlopowiczow sa tez ludzie, ktorzy
                    kochaja narciarstwo i nie sa snobami.

                    PS.
                    Nie moge sie powstrzymac od napisania, ze chyba w
                    niecheci „urlopowiczow” do „ekonomicznego narciarstwa” pojawia sie
                    odcien zalu, zazdrosci, ze taki niebogaty a tez przyjechal do
                    renomowanego osrodka i potem bedzie wsrod znajomych szpanowal.
                    • Gość: al9 Re: skazana na porazke "Proba PodsUmowania" IP: *.teleton.pl 05.03.09, 17:55
                      Nie moge sie powstrzymac od napisania, ze chyba w
                      niecheci „urlopowiczow” do „ekonomicznego narciarstwa” pojawia sie
                      odcien zalu, zazdrosci, ze taki niebogaty a tez przyjechal do
                      renomowanego osrodka
                      ---------------------
                      niechęć?
                      zadrość?
                      żal?

                      staruch naprawdę przesadzasz...
                      Zdefiniowałes konflikt precyzyjnie..
                      Ale wnioski?
                      Jesli masz racje - to bardzo bardzo smutne..
                      mam nadzieję, że sie mylisz
                      al
                    • ortodox Re: skazana na porazke "Proba PodsUmowania" 05.03.09, 20:50
                      Myślę, że ten podział przebiega w nieco inny sposób.
                      Chodzi o to, że w grupie wydających spore pieniądze (niekoniecznie bogatych) na urlop (i wcale nie dotyczy to tylko nart) istnieje pogląd, że tylko spora zapłata da im przyjemność i spełnienie marzeń. Żyją w kieracie zarabianie-wydawanie, spełnianie potrzeb (często sztucznie nakręcanych). Dal tej grupy miarą szczęścia jest jego cena zapłacona i wyliczona w złotówkach, euro, dolarach. Jeśli coś jest tanie, to nic nie jest warte, a jak jest za darmo ... to lepiej nawet na to nie spoglądać. Mogą w tej grupie być także uczestnicy o średniej lub aspirującej do średniej zamożności, którzy w ten sposób albo chcą aspirować do "lepszego świata" często sporym wysiłkiem i wyrzeczeniami w innych miejscach. Tak zwane oszczędzanie na tydzień szczęścia podczas urlopu. Wtedy właśnie, w przeciwieństwie do pozostałej reszty życia, ma być wszystko super i w razie czego, można się tym pochwalić, wylicytować. Druga grupa, to uczestnicy liczący wydawane pieniądze i starannie ważący koszty i otrzymane w zamian za nie korzyści. Problem leży w optymalizacji uzyskanych korzyści za rozsądną kwotę. Stad tyle dyskusji o kosztach, cenach, wydatkach ...tak drażniących członków pierwszej grupy, którzy tego zwyczajnie nie rozumieją. W drugiej grupie, w przeciwieństwie do pierwszej dominują cele nad formą. Oczywiście, masz racje, że są także osoby które tkwią jedną noga w jednej a drugą w drugiej grupie. Może nawet jest ich najwięcej, co wcale nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę krzywa rozkładu normalnego Gaussa. Tak ja to widzę.
                      Pozdro.
                      • ewangelizator_carvingu Re: skazana na porazke "Proba PodsUmowania" 09.03.09, 23:48
                        przeczytałem dyskusje i generalnie mam opinie zblizona do ortodoxa,
                        jednak nie potepiałbym pierwszej grupy, kazdy ma prawo żyć tak jak
                        mu się podoba, każdy "optymalizuje" wg własnych kryteriów,

                        nie zgodze sie tylko z rozkładem Gaussa, zjawiska społeczno-
                        ekonomiczne lepiej opisuje statystyka zgodna z prawem potegowym,
                    • Gość: raf Re: skazana na porazke "Proba PodsUmowania" IP: *.adsl.inetia.pl 05.03.09, 21:09
                      jak to dobrze, że ja mam nogi dwie, narty dwie i grupy dwie :) i samych
                      znajomych w dwóch grupach :)

                      Echh panowie (dotyczy to wszystkich i nie odnosi się do nikogo) - zachowujecie
                      się jak panny w PMS :)

                      Jedzcie kur.. na narty !!!! i przestańcie pierdo....!
                      :)

                      kilka swoich przemyśleń a propo tematu wałkowanego napiszę jutro bo dziś jakoś
                      zająłem się już nalewką :)

                      stare jeszcze studencko/instruktorskie powiedzenie na szczycie Golgoty
                      wykrzyczane na cały głos leci tak- "NIE pierd....! Zjeżdżaj !
                    • Gość: al9 Re: więc odpowiedz proszę! IP: *.teleton.pl 05.03.09, 17:47
                      Ile miałeś km do tras SR z Twojego (drogiego) mieszkania?
                      --------
                      naprawdę potrzebna jest Ci ta informacja???
                      nie wiem
                      nie liczyłem
                      do kolejki na secedę miałem 300m
                      do selvy z 6 km
                      do christiny z 4..
                      ale i tak jezdziałem codziennie autem
                      parametrem była bliskośc centrum Ortisei. Miałem do niego z 500m
                      al
                      • ortodox Re: więc odpowiedz proszę! 05.03.09, 20:34
                        Nie jet mi potrzebna ta informacja do niczego, poza tym żeby pokazać, jak przewrotna jest Twoja natura i jak zmienne są Twoje kryteria oceny w zależności od potrzeb. Jednym z ważniejszych kryteriów oceny wartości apartamentu (według Ciebie, bo jam to w głębokim poważaniu) była odległość od stoków SR. Jeśli Ty potrzebowałeś ze swojego DROGIEGO ap. ok. pół godziny by dostać się do stoków SR, to jak miało sens przepłacanie. Za co zapłaciłeś?
                        pozdrawiam serdecznie :)
                        • Gość: al9 czujny ortodox IP: *.teleton.pl 06.03.09, 09:20
                          Jednym z ważniejszych kryteriów oceny wartości apartamentu (według
                          Ciebie, bo jam to w głębokim poważaniu) była odległość od stoków SR.
                          Jeśli Ty potrzebowałeś ze swojego DROGIEGO ap. ok. pół godziny by
                          dostać się do stoków SR, to jak miało sens przepłacanie. Za co
                          zapłaciłeś?
                          ------
                          aha
                          pokazałes jaka mam przewrotną naturę
                          brawo

                          w innym watku - po powrocie z VG - pisałem o swoich wrażeniach i o
                          pomyłce - bo zakładając, że nie będę ruszał auta byłem naiwny..
                          Ostrzegałes mnie przed wyjazdem a ja przyznałem Ci rację. W
                          porówaniu - np do val di fiemme - val gardena jest krótsza, bardziej
                          kompaktowa i jazda np od ortisei do selli, kółko i powrót sa
                          teoretycznie mozliwe. Tylko kłopotliwe - wszystko się wydłuża -
                          robią się korki..
                          Tak więc zakłądanie, że mieszkanie blisko wyciągu jest atutem - w
                          moim przypadku było błędem. Co przyznałem. W towarzystwie w którym
                          byłem spora część jednak postanowiła nie ruszać aut i korzystała z
                          sieci - jadąc np na Plan de Gralba na nogach. Efekt? Autem byłem tam
                          wczesniej, jedziłem dłużej, nie musiałem o 14 rozpoczynac drogi
                          powrotnej.. To był minus. Bez dwóch zdań w VG najlepsza lokalizacja
                          jest Selva. Czemu tyle zapłąciłem? Za co, pytasz? Zapłaciłem za
                          sezon (musze jeździc w czasie ferii w Polsce), zapłaciłem za dwie
                          sypialnie, zapłaciłem za lokalizację w centrum małego miasteczka.
                          Moje poprzednie wyjazdy były do pensjonatów czy hoteli zupełnie na
                          uboczu. Wypad na pizzę czy do sklepiku po bułki - zawsze tylko
                          autem.. Róznica więc była i była znacząca. To samo basen. Sam nie
                          byłem na nim ani razu, ale kto ma dzieci, wie, że dla nich to duża
                          frajda. A jesli dostępna od reki i codziennie - tym lepiej.
                          Kolejne moje wyjazdy tez będę planował nie w hotelach czy
                          pensjonatach na uboczu. Mieszkanie blisko atrakcji ma zbyt wiele
                          zalet. Co do miejsca.. Selva jest znacznie lepsza.
                          Tyle tytułem wyjaśnienia dotyczących kryteri wyboru. Dodam, że dla
                          mnie najważniejsze jest spędzanie czasu z przyjaciółmi - wybór
                          konkretnej oferty jest kompromisem i wypadkową wielu ocen...

                          Co do Twojej wypowiedzi:
                          Chodzi o to, że w grupie wydających spore pieniądze (niekoniecznie
                          bogatych) na urlop (i wcale nie dotyczy to tylko nart) istnieje
                          pogląd, że tylko spora zapłata da im przyjemność i spełnienie
                          marzeń. Żyją w kieracie zarabianie-wydawanie, spełnianie potrzeb
                          (często sztucznie nakręcanych). Dal tej grupy miarą szczęścia jest
                          jego cena zapłacona i wyliczona w złotówkach, euro, dolarach. Jeśli
                          coś jest tanie, to nic nie jest warte,
                          ---
                          to żal mi Ciebie ortodox...
                          naprawdę
                          jesli tak oceniasz ludzi, tak ferujesz wyroki (przypominam sobie też
                          Twoje wczesniejsze przemyślenia typu:....

                          pozostali tez chcę jakoś przeżyć swoje ubogie (materialnie) życie i
                          mieć nieco radości.
                          Takie podejście do kosztów, które prezentujesz, kojarzy mi się z
                          najgorszymi wzorcami, które znam i wiem, że Ci ludzie zazwyczaj nie
                          wiedza co to jest prawdziwa i czysta przyjemność...)

                          zapewne jestes bardzo smutnym człowiekiem...
                          al
                          • bocianiv25 Re: czujny ortodox 06.03.09, 10:57
                            Ortodox jest po prostu ortodoksyjny to wszystko - i bardzo dobrze
                            dlatego mamy o czym dyskutować - jest ciekawie.
                            A co do Ortisei to myślę że trzeba napisać ze jest to przepiękna
                            miejscowość. W nocy wygląda jak przeniesiona ze świata bajek,
                            rozświecona pełnią barw świateł. Przepiękny deptak, rzeźby lodowe
                            ect.. Nie ma tutaj takiego zgiełku jak w Selvie gdzie jest więcej
                            pubów Apres ski. Dla rodzin z dziećmi na wieczorne spacery – super.
                            Sam tam często podjeżdżałem z dzieciakami wieczorem.
                            Proponuję pokuj między braćmi narciarzami.
                            Najważniejsze są narty i przyjemność z tego a że ktoś przy okazji
                            realizuje dodatkowe cele to jego prawo. Zresztą cele ewaluują z
                            biegiem czasu.
                            Dla mnie tez kilka lat temu najważniejsze były narty bez względu na
                            wygody i otoczenie.
                            Teraz przy dzieciakach to się zmienia.
                            Linii podziałów można by narysować wiele i pewnie nie jeden socjolog
                            zrobił by z tego temat na habilitację.
                            Pozdrawiam
                            Bocian
                            • jz_61 Re: czujny ortodox 06.03.09, 11:42
                              Przychylam się do diagnozy starucha i ortodoxa, bez wgłębiania się w to, która
                              jest bardziej precyzyjna.

                              Myślę, że dyskusja na temat kosztów powinna poszukiwać i definiować te
                              minimalne, bo tylko one wyznaczają granicę. Maksymalne koszty są trudne do
                              określenia.
                              Wiadomo, że zawsze można znaleźć ofertę droższą, a jak nie można znaleźć
                              droższej, to kupuje się narty Lacroix i jest spoko ;-)

                              Trochę tak jak w tym dowcipie (chyba coraz mniej aktualnym) o rosyjskich
                              biznesmenach:
                              Spotkali się w centrum Moskwy (powiedzmy - w GUMie) i obaj w identycznych krawatach.
                              Pierwszy mówi:
                              - O - ładny krawat ! Gdzie go kupiłeś ?
                              - A tu - w tym sklepie. Dałem tysiąc dolarów !
                              - A to Cię nabrali ! Ja mój kupiłem na piętrze za dwa tysiące !
                              ...

                              JZ
                              :-)
                          • Gość: Misio_Zloty Wiesz al9 IP: 81.15.172.* 06.03.09, 11:07
                            Nazywasz na forum ludzi od chamów, od frustratów a teraz od smutnych
                            ludzi. Powiedz zatem gdzie ty widzisz u siebie wesołość bo ja jakos
                            dostrzec jej nie potrafię. to o czym pisał staruch czy orthodox to
                            pojecie narciarstwa, narciarstwa jako pasji (bo to pasja
                            najszczersza) jeżdżenia na nartach a nie jechania na ... narty ale
                            jak ktos chce prosze bardzo. Ja planuje budżet narciarski juz latem.
                            Jest jeszcze sprawa co kupujemy zimą?. otóz kupujemy usługe pt.
                            jazda na nartach, sprawy bytowe są ważne ale nie najważniejsze,
                            apreski ważne ale na jeszcze niższym miejscu niż nocleg (To nie jest
                            wyjazd wypoczynkowy latem gdzie wspomniane warunki sa bardzo ważne).
                            Hmm, dla ciebie to sprawy pierwszoplanowe skoro nawet piszesz że
                            stok opuszczasz o 14 bo korki itd.. może wydać ci sie to dziwne ale
                            jeżdże od otwarcia stoków do ich zamknięcia, nie dlatego żeby sie
                            zakatować (bo jeżdże na wypady 3,4,5-o dniowe co dwa-trzy tygodnie)
                            ale by sie najeździć bo po to tam właśnie jeżdże. To jest też
                            kwestia organizacji własnej. Znalezienia miejsca dla siebie i
                            realizacji zamierzeń. Nie oczekuję od ciebie zrozumienia a używanie
                            argumentacji o 99% tak myślących jak ty, włóz między bajki.
                            Ekonomia, ekonomia a w zamian odpowiedni produkt.
                              • bocianiv25 Re: MISIO ty sie najpierw czytaj naucz 06.03.09, 11:27
                                Nie no spoko z Selli można schodzić i po 17-tej. Nawet lepiej bo
                                jeździ się już po nowym sztruksie tylko trzeba uważać na ratraki.
                                Ja tak czasami robiłem ,( zależy gdzie mnie ta przyjemność złapała)
                                jak przy powrocie z Arabby to trzeba było tak cyrklować by załapać
                                się na ostatnią gondolę w stronę Rodelli a dalej to już spoko.
                                Wyciąg pod Piz Setur zawsze chodzi dłużej i mimo że niby zamknięty
                                to panowie z obsługi wpuszczają . Wtedy po 17- tej to do
                                knajpy /schroniska na Piz Setur lekki odpoczynek bombardino ( lepiej
                                sobie zrobić przerwa bo ratraki na trasach grasują ) albo cos w tym
                                rodzaju i zjazd do samej Gondoli w Selvie jest możliwy a z tego co
                                pamiętam ostatni Skibus do Ortisei jedzie 19.30 albo nawet później .
                                Bocian
                                  • bocianiv25 Re: MISIO ty sie najpierw czytaj naucz 06.03.09, 11:48
                                    Jasne ale wiesz jak jest ryzyko jest zabawa.
                                    Przy tej szerokości trasy to pikuś. Takie zjazdy to były "ciekawe" z
                                    Pilska jak było stare schronisko i się człowiek lekko zasiedział
                                    przy grzańcu to po 9-tej na dół ( bo już ratraki nie chodziły i nie
                                    miał kto opitolić człowieka).
                                    Co prawda w VG testowałem to właśnie w marcu.
                                    Za to w Bormio oficjalny zjazd z pochodniami –Stelvio w dół polecam.
                          • ortodox Re: czujny ortodox 06.03.09, 11:40
                            Widzisz, różnica pomiędzy naszymi wpisami polega na tym, że Ty
                            zawsze kiedy masz odmienne odczucia, odnosisz się personalnie do
                            adwersarza, ocenisz go jako osobę, stosując całą gamę epitetów
                            ogólnie przyjętych za obraźliwe. Ja opisuje bezimienne grupy,
                            zjawiska i być może nieco ironizując na ten temat. To Ty, lub kto
                            inny identyfikujecie się z tymi grupami, sposobem zachowania.
                            Czujecie się obrażeni czego dowodem są Twoje i innych reakcje. Nie
                            wiem czy dostrzegasz różnicę?
                            W Twoim rozumieniu radości, zapewne wydaje Ci się smutnym
                            osobnikiem, co także w jakiś sposób określa Twoje pojmowanie radości
                            i szczęścia i przypisuje Cię do określonej grupy. Zapewne różnej
                            grupy od tej, do której ja się zaliczam.
                            pozdro.
                            • Gość: Misio_Zloty Re: czujny ortodox IP: 81.15.172.* 06.03.09, 12:38
                              Sądzę że tak jak i ty zaliczam się do tej samej grupy. zapewne na
                              nasza niekorzyść przemawia to że zbyt długo jeździmy na narty (ja od
                              30 lat) i mamy własne doświadczenia z tym związane. Nie fascynują
                              nas najnowsze modele nart ani najnowsze ośrodki. Jeździmy tam gdzie
                              jest śnieg, tam gdzie można się wyżyć, gdzie spełnia się swoją pasje
                              o której sie myśli już zaraz po zakończeniu sezonu narciarskiego i
                              gdzie planuje się przyszłoroczne nartowanie. Poszukuje się nowych
                              wrażeń i szuka nowych miejsc i nowych wyzwań. Nie przeszkadają nam
                              trudności jakie moga nas spotkac. Ot tacy co to z niejednego pieca
                              chleb jedli. Wydawanie sporych kwot na te pasję jest niezbędne ale
                              celem jest właśnie realizcja pasji. Skoro można nie przepłacać a w
                              zamian za to realizować swa pasję no to nie ma w tym zadnych
                              zdroznych rzeczy a wg mnie wrecz przeciwnie. Tutaj wlasnie tkwi blad
                              w rozumowaniu al9 ze nie jest, co stwierdzam z pewna konstatcja, tak
                              do konca pasjonatem narciarstwa. Sorki ze okreslam to nie znajac go
                              zupelnie ale po tekstach jakie sadzi no chyba sie nie myle. Ja w tej
                              dyskusji juz zamiaru nie mam uczestniczyc tym bardziej ze przede mna
                              jeszcze na pewno dwa wyjazdy a kto wie moze jeszcze i trzeci sie
                              zorganizuje i zakoncze sezon ok. 40 dniami na nartach w samych tylko
                              Alpach. Tak jak pisalem wcześniej dzień na nartach wyjdzie Mi w
                              granicach ok. 150-170 złotych (spanie, dojazd, karnet) w czasie
                              sezonu co może wzbudzić uśmiech politowania wśród poniektórych że
                              tak tanio można być w Alpach . Informuję że można i bywało że
                              mieszkałem w odległości ok. 150 metrów od krzesełek za mniej niż 17
                              euro za dobę. Ale po prostu szukam najlepszych ofert bo Mi się chce.
                              Pociągam też za sobą coraz więcej znajomych bowiem oni czytając tu i
                              ówdzie takie teksty jak al9 sa ciężko przerażeni kwotami jakie
                              przyjdzie im wyłuskać za te parę dni na śniegu. Udowadniam że wcale
                              tak nie jest. Możliwe że wśiekłość jest tym większa że narciarzy
                              coraz więcej, no cóż nary już od dawna nie są elitarnym sportem a
                              zdecydowanie egalitarnym. pozdrawiam narciarsko
                              • Gość: al9 Re: czujny ortodox IP: *.teleton.pl 06.03.09, 13:37
                                Możliwe że wśiekłość jest tym większa że narciarzy
                                coraz więcej, no cóż nary już od dawna nie są elitarnym sportem a
                                zdecydowanie egalitarnym. pozdrawiam narciarsko
                                ----------
                                z mojej strony nie ma żadnej wściekłości
                                i nie zgadzam się z diagnozą o snobach zirytowanych dużą ilością
                                rodaków na stokach..
                                Wręcz przeciwnie..
                                Mnie serce rośnie widząc tak dużo Polaków na stokach..
                                Góra weryfikuje narciarzy. Myślisz, że ktokolwiek zastanawia sie,
                                ile płaci za nocleg sympatyczny i ładnie jeżdzący krajan?
                                Co mnie obchodzi czy ktos wyda 500 czy 5000 euro?
                                Interesuje mnie czy rodacy są sympatyczni, czy dobrze jeżdzą, czy
                                sie swobodnie poruszają za granicą - i tu nie mamy powodów do
                                kompleksów.
                                Konfliktu nie ma i nigdy go nie było.
                                Jest tylko irytacja, gdy tu - po powrocie czy przed wyjazdem -
                                dyskutujemy o pieniadzach. To zresztą moja wina, byłem zmęczony
                                postami jak najtaniej wyjechac, ile kosztuje lizak czy kawa i tym
                                wszystkim, co jest podstawą treści tego forum. Pierwsze posty
                                sformułowałem nieprecyzyjnie i niektórych zirytowałem. Przy okazji
                                okazało sie, czym dla niektórych jest sztuka polemiki, ale tak
                                naprawdę - to mało istotne. Inaczej organizuje wyjazd pasjonat
                                narciarstwa, inaczej rodzina, zwłaszcza kilkuosobowa i z dziećmi,
                                czasem w różnym wieku, z różnym do nart nastawieniem... W dodatku
                                jadąca na narty razem RAZ w roku.
                                Kończę te wymianę zdań po raz drugi, tym razem defintywnie.
                                Przerwałem milczenie tylko ze względu na popisy ortodoxa (co z tego,
                                że nie kierowane bezposrednio do mnie), na które trzeba było
                                zareagować. Szkoda, bo uważam, że ortodox to jedna z
                                najwartościowszych na tym forum postaci, człowiek o ogromnej wiedzy
                                i doświadczeniu, tym bardziej mnie jego komentarze zmartwiły.
                                al
                                • Gość: edynburglover do al9 IP: 87.117.248.* 06.03.09, 13:59
                                  al9 przeczytałam cały wątek - źle zacząłeś (ale już o tym wiesz)
                                  Ale potem - wylazła nasza polska małość.
                                  Mieszkam za granicą i szczególnie mnie to boli. Niektórzy
                                  rzeczywiście przesadzili - więc się nie przejmuj.
                                  gosia
                                  • Gość: serec do edynburglover IP: 195.184.82.* 06.03.09, 18:03
                                    Tez przeczytałem uważnie ten wątek i bolesnych odczuć nie miałem.
                                    Opisz tę "naszą polską małość". Wydaje mi się że przesadzasz.
                                    Nie zauważyłem tutaj krytyki "stanu posiadania" ale krytykę bezsensownego wydawania pieniędzy, z różnych punktów widzenia oczywiście.
                                    pozdrawiam
                                    serec
      • zolviu Re: tydzień w Val Gardenie i koszty 07.03.09, 08:59
        uff, przebrnąłem przez cały wątek chociaz nie było łatwo ;)

        staruch pisal ze byl tu juz watek o kosztach w val gardena, takich watkow bylo
        wiele, sam zakladalem jeden:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=54108212&a=54108212

        zgadzam sie ze nie jest sztuka wydac duzo pieniedzy. to nie wymaga zadnego
        wysilku i nie warto chyba o tym wiecej pisac.

        ja bylem raz w santa cristina w VG i dla mnie jest tam za drogo, nastepnym razem
        bede szukal noclegow w innej dolinie

        idealnie jest jak mieszkasz przy wyciagu, wychodzisz z domu, zapinasz narty i
        jedziesz, 300 m w butach narciarskich nie bedziesz przeciez szedl. czy 300 czy
        3000 to juz w takim wypadku wszystko jedno. jesli w takiej odleglosci to tylko
        przy przystanku skibusa. akurat w okolicach SR mieszkanie przy wyciagu jest
        istotne bo w wiekszosc miejsc mozna sie dostac bez odpinania nart i warto za to
        zaplacic wiecej

        ale np rok temu w zillertal mialem apartament przy dolnej stacji horbergbahn i
        to mi zupelnie nic nie dalo. do reszty terenow i tak musialem dostac sie
        samochodem i tak. wiec przeplacilem pare ojro bez sensu

        ja najchetniej jestem na nartach od otwarcia do zamkniecia wyciagow, jesli sa
        dobre warunki to szkoda mi czasu na siedzenie w knajpach czy lezakach. no ale
        jezdze raczej w wiekszym gronie i tez zdarzaja sie ludzie ktorzy wstaja o
        12stej i o 14stej sa na stoku na 2 godzinki. dla mnie to bez sensu no ale to ich
        czas i pieniadze, niech go spedzaja jak chca :)

        napewno nikt nie przekona mnie do oszczednosci typu wybor mniejszego czy gorzej
        polozonego osrodka bo karnet jest 10 euro tanszy ;)
        ale branie hotelu AI przy wyjezdzie narciarskim nie ma dla mnie zadnego sensu
        tak jak i dojezdzanie samochodem w okolicach SR
        • staruch5 maly comment do osatatniego zdania zolvia o/t 07.03.09, 09:37
          Bylem na nartach w grupie Selli 8 razy (jakies 40 dni). Zawsze
          mieszkalem w pensjonaciku miedzy La Villa i Corvara (teraz to on
          jest znany wsrod rodakow, ale w 2004 bylem chyba 1. Polakiem).
          Wlasciciel zawsze mnie wozil do la Villi lub Corvary (po 2 km).
          Czasem mnie wozil do Colfosco. W pensjonacie byl "gabinet odnowy",
          wiec za 20-23€ od glowy (po sezonie) to bylo bardzo przyzwoite.
          Ale mimo to uzywalem auta! czemu? Bo jak chcialem pojezdzic w
          Arabbie, to na nartach moglem tam byc najwczesniej o 9.30.
          Samochodem bylem przed 9ta ale i tak trzeba bylo czekac, az otworza
          kolejki dopiero o 9tej. To sie nazywa wlasnie pasja.
          W Colfosco (w drodze na nartach do Gardeny) i w La Villi
          zawsze "otwieralismy" wyciagi o 8:30.
          pozdrawiam
          • zolviu Re: maly comment do osatatniego zdania zolvia o/t 07.03.09, 10:52
            pewnie dla kogos kto jest tam wielokrotnie tak jak Ty to dobre rozwiazanie z
            dojechaniem autem. wiekszosc tras znasz bardzo dobrze i "smakujesz" tylko te
            ulubione

            ja bylem tam raz, mysle ze na tydzien sama sella z dolinami i marmoladą
            spokojnie wystarczy, a to mozna zrobic prawie bez odpinania nart. jesli mi
            starczyło a "tłukłem" po koło 50 km dziennie to mysle ze wiekszosci starczy. nie
            wspomne o "urlopowiczach" dla ktorych to wystarczy pewnie na miesiac ;)

            tyle jest regionow ktorych nie odwiedzilem ze szkoda by mi bylo 8 razy jechac w
            to samo miejsce chocby nie wiem jak bylo cudowne. no ale ja jestem
            "zwiedzaczem", zaden ze mnie sportowiec. no i moge sobie pozwolic na 1, 2
            wyjazdy w sezonie. reszta mojej rodziny woli cieple morza, a to tez slono
            kosztuje :/ wiec musze sie liczyc z kazdym groszem.

            ale to ze odkladam na wyjazdy, ze moze czegos sobie pozaluje w ciagu roku czy
            "odcierpie" po wyjezdzie uwazam za powod do dumy a tych ktorzy takie zachowanie
            wysmiewaja za nowobogackich burakow (uleczalne) i tych co to wszystko maja od
            "mamusiów, tatusiów i bogatych wujkow" (raczej nieuleczalne) bo oni w ogole nie
            zrozumieja "o co kaman" ;) z tym oszczedzaniem i niech sobie to wysmiewaja
      • Gość: Maciej Re: tydzień w Val - pytanie postawione inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 09:29
        Można postawić takie pytanie: mając do dyspozycji 3000 EUR na zimowy urlop, co
        wybierzesz
        a) 3 tygodniowe wyjazdy "ekonomiczne"
        b) 2 wyjazdy "średnie"
        c) 1 wyjazd "wypasiony" (przepraszam za słowo)

        Ja bym się może zastanawiał między a i b, ale c na pewno bym nie wybrał, bo dla
        mnie większą frajdą jest spędzenie więcej czasu na nartach, niż swobodne
        wydawanie pieniędzy w trakcie urlopu.



        • Gość: Misio_Zloty Re: tydzień w Val - pytanie postawione inaczej IP: 81.15.172.* 09.03.09, 10:04
          Macieju, to oczywista oczywistość bowiem DolomitiSuperski na 6 dni
          to koszt 193 Euro X 2 osoby + 135 na dziecko razem daje to 521 Euro.
          Teraz obliczając poz.a odejmując od 1000 E 521 zostaje nam 479 Euro
          na noclegi czyli po ok. 80 za dobe (6x).
          Wariant b. cena za karnet ta sama a na noclegi mamy już 979 E czyli
          163 E (6x)
          Wariant c. karnet jak zwykle a pozostaje 2379 E czyli po prawie 400
          euro na dobe (6x).
          Oczywiście jeśli te 1000 E to cały koszt łącznie z podróża to w
          wariancie a. może być trudno zmieścić się w kosztach noclegowych bo
          zostanie ok. 300 i tu wtedy trzeba by szukac miejsc do 60 E za dobę
          ale pewnie się da tyle że na pewno gdzieś dalej.
          W wariancie b. mamy już na noclegi ok. 120 E za dobę i tu raczej
          żadnych problemów.
          wariant c. to już b.dobrej klasy Hotel z full wypasem.
          Nie moje pieniądze więc nie mój problem, tyle że dyskusja właśnie o
          tym jest czy to są adekwatne wydatki do zamierzonego celu. Twoje
          uzasadnienia Macieju są poniekąd jak najbardziej słuszne. Pozdrawiam
          • Gość: al9 misio rachmistrz IP: *.teleton.pl 09.03.09, 10:33
            Oczywiście jeśli te 1000 E to cały koszt łącznie z podróża to w
            wariancie a. może być trudno zmieścić się w kosztach noclegowych bo
            zostanie ok. 300 i tu wtedy trzeba by szukac miejsc do 60 E za dobę
            ale pewnie się da tyle że na pewno gdzieś dalej.
            W wariancie b. mamy już na noclegi ok. 120 E za dobę i tu raczej
            żadnych problemów.
            ------------------
            błąd rozumowania
            pozostająca kwota nie idzie w całości na noclegi
            wydajesz na knajpy, przyjemnosci na stoku, wino i grappę wieczorem,
            szynkę parmeńską na śniadanko, itd itp

            Rozumiem, że ty misiozłoty dokonując obliczeń (Teraz obliczając
            poz.a odejmując od 1000 E 521 zostaje nam 479 Euro
            > na noclegi czyli po ok. 80 za dobe (6x).
            > Wariant b. cena za karnet ta sama a na noclegi mamy już 979 E
            czyli
            > 163 E (6x))

            nie wydajesz na miejscu ani euro...
            brawo
            tylko to nierealne...
            al
              • Gość: al9 Re: misio rachmistrz IP: *.teleton.pl 09.03.09, 10:52
                no i znowu sie mylisz. Ja rzadko na miejscu cos wydaje. To nie jest
                NIEREALNE. To kwestia wyboru.
                -------
                super
                ale jesteś wyjątkiem, miej tego świadomość
                Wyjatkiem w skali kilku milionów narciarzy z Polski, którzy jada na
                tydzien w góry..
                Pasjonatów jeżdzących kilka razy w roku - tu na forum jest
                statystycznie więcej niż w rzeczywistości..
                Pozdrawiam
                al
                • staruch5 Re: misio rachmistrz 09.03.09, 10:59
                  w Alpy z Pl nie jedzie kilka milionow narciarzy tylko jakies 200-400
                  tys. rodakow (nie chce mi sie szukac dokladnych danych).
                  Na pewno nie jestem jedyny, ale wiem, ze nie jest takich wielu. Ja
                  to wiem i nie musisz mnie uswiadamiac.

                  Misio kalkulator odpowiadal na post Macieja i chodzilo o wyjazd
                  ekonomiczny.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: al9 Re: misio rachmistrz IP: *.teleton.pl 09.03.09, 11:15
                    Misio kalkulator odpowiadal na post Macieja i chodzilo o wyjazd
                    ekonomiczny.
                    --------
                    staruch wiem ze misio odpowiadał maciejowi
                    ale źle odpowiadał i zrobił założenie, które spełniają tylko
                    nieliczni...

                    co do wyjazdów
                    Włosi szacują, że Polaków zima było u nich w sezonie 2007/2008 około
                    miliona
                    A jeszcze dochodzi Austria
                    Statystyki które przywołujesz dotyczą wyjazdów zorganizowanych
                    Kupa ludzi jeździ wszystko załatwiając samemu - umykają jakimkolwiek
                    obliczeniom...
                    czuj duch
            • Gość: Maciej Re: misio rachmistrz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.09, 11:15
              > nie wydajesz na miejscu ani euro...
              > brawo
              > tylko to nierealne...

              W wariancie a wydajesz na drobne wydatki około 10-15 EUR dziennie, a to już realne.
              Poza tym w wariancie a nie zakładałem Dolomiti Superski, a karnet na 1 dolinę. W
              końcu jedziesz 3 razy w roku, za każdym razem można poszusować w innej dolinie.
              A że w ten sposób nie zaliczysz SR, to juz akurat chyba mało istotne
              • Gość: Misio_Zloty Re: misio rachmistrz IP: 81.15.172.* 09.03.09, 12:02
                Macieju, przyjąłem założenie na SuperSki bo tak często się robi
                niestety a w sumie nie wykorzystuje możliwości co oczywiście jeszcze
                bardziej urealnia wyjazd 3x w sezonie. W odpowiedzi al9 to są tylko
                wyliczenia na "kolanie" (ku twej radości) bo w rzeczy samej nikt
                nawet ja na miejscu do końca nie wiem jakie będa rzeczywiste wydatki
                końcowe. Nie wziąłem np. pod uwagę twoich wyliczeń nt. wypożyczenie
                nart bowiem ja mam swoje własne i mniemam że i większość. Poza tym
                wariant b. to już na pewno nie jest żadne "dziadowanie" a zyskiem
                jest 12 dni zamiast 6-u.
                • zolviu Re: misio rachmistrz 09.03.09, 12:08
                  powiedzcie mi, czy cos sie zmienilo? karnet superski od karnetu na samą VG jak
                  ja byłem był droższy o 8 euro. ta roznica sie powiekszyla jakos znaczaco czy po
                  prostu klucicie sie o 8 euro ;)?
            • bocianiv25 Re: misio rachmistrz 09.03.09, 12:21
              na koszty podrózy to uwazajcie bo jeden moze jechac małym dielem np.
              Skoda Fabia 1,4 diesl i wyjdzie mu srednio 4-5 l ropy na 100km, a
              inny Porschi Cayenne Turbo i spali 25l na 100km i te 1000 oiro to na
              wachę wyda.
              • ortodox Re: misio rachmistrz 09.03.09, 21:10
                Ale zauważ, że piszemy o "nartach ekonomicznych". Jeśli ktoś chce jeździć ekonomicznie, nie kupuje takiego auta. Chyba, że posłucha al9 i dojdzie do wniosku, że w Alpy (i nie tylko) nie da się pojechać innym ;)
                Obserwując auta na polskich (z reguły warszawskich) numerach w Val di Fassa i okolicach, muszę przyznać, że prawdopodobnie tak właśnie myśli sporo narciarzy. Przeważają terenówki i to sporych rozmiarów.
                Zacząłem się nawet zastanawiać, czy to drogi ostatnio tak zepsuły się w W-wie, czy może są tego jakieś inne przyczyny ;)
                Nie chcę jednak wywoływać jakiejś kolejnej awantury stawiając pytanie, czy jeżdżenie ekonomicznym samochodem to obciach ... czy może obowiązek ludzi myślących?
                pozdrawiam ;D
                • zolviu Re: misio rachmistrz 09.03.09, 21:59
                  szkoda tylko ze jak Ci tlumaczylem zebys nie odpalal co rano swojego gruchota
                  tylko dojezdzal do stoków skibusem to to do Ciebie nie trafiało :p.

                  a to i ekonomiczniej i ekologiczniej

                  chyba ze w kryzysie cos sie u Ciebie zmienilo? a moze wieśwagen na mrozie
                  przestal palic? ;)
                  • ortodox Re: misio rachmistrz 09.03.09, 22:26
                    Słabe masz pojecie o ekonomii. Może akurat spałeś na lekcjach, albo zwyczajnie z lenistwa nie przerobiłeś tematu. Ekonomicznie, to nie znaczy absolutnie najtaniej, bo oznaczało by to zostać w domu. Ekonomicznie, to znaczy osiągnąć ten sam cel za pomocą jak najmniejszych środków. Jeśli celem jest jazda na nartach w różnych , często oddalonych od zamieszkania ośrodkach narciarskich, a tak zazwyczaj bywa u NARCIARZY wybierających się w Alpy, to nie ma innej alternatywy, niż własne auto. Pisali już o tym w tym wątku inni NARCIARZE( hehe, a pisałeś, że przeczytałeś wszystko) ... zresztą po co ja ci to tłumaczę , sam nawet o dziwo doszedłeś do wniosku, że mieszkanie przy wyciągu właściwie nic nie daje. Skibus jest dobry jak masz do przejechania 2 km i żadnych innych możliwości. W innym przypadku to nieekonomiczna (strata czasu)
                    konieczność, tych którzy przyjechali bez własnego auta.
                    pozdr.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka