Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      pytanie do rodziców nastolatków

    IP: *.teleton.pl 26.02.09, 16:56
    Nasza 11 latka jeździ juz całkiem całkiem..
    Niestety - moje umiejetności - także dydaktyczne - nie pozwalają na
    doskonalenie jej umiejętnosci :-(
    Myślimy zatem o wysłaniu jej w nastepnym sezonie na obóz. Czy
    możecie mi polecić firmę organizująca obozy dla młodzieży (także
    młodszej) i przywiązującej wagę do jakości nauczania? Zatrudniającej
    młodych ale wymagających instruktorów(także a może nawet chętniej
    anglo albo niemieckojęzycznych), pracujących z uczniami w małych
    grupach? wyjazd raczej w Alpy niż do Polski czy Słowacji,
    najchetniej na dłużej niz tydzień...
    Macie jakies sugestie? Przemyślenia związane z obozami
    narciarskimi...
    Z góry dziękuję..
    al
      • Gość: Aśka Re: pytanie do rodziców nastolatków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.09, 19:18
        Ja po raz pierwszy wysłałam syna (wówczas też 12-latka) z biurem
        Sunsport z Kalisza. Był z nimi 2 razy, wracał zadowolony i my też
        byliśmy zadowoleni. Dzieci były bardzo dobrze dopilnowane, dużo
        jeździły (zrobił postępy), miały fajnie zorganizowany czas. Ale to
        wyjazdy do Bukowiny, więc nie wiem czy Cię to zainteresuje. -)). My
        wybraliśmy obóz w Polsce, z biurem sprawdzonym przez znajomych, bo
        prawdę mówiąc bałam się puszczać go samego po raz pierwszy w zimie
        za granicę. Wyjazd zimowy ma więcej pułapek niż letni.
        Potem pojechał już w Alpy ze "Szkołą zdrowia" Lecha Powolnego.
        A generalnie, to na obozach dla dzieci trzeba zwracać uwagę na
        kadrę, bo często jest nią jakaś pani Zosia czy pan Włodek, którzy
        owszem jeżdżą na nartach ale instruktorami nie są i nie zawsze
        dobrze nauczą. Ważne jest też, zwłaszcza w przypadku młodszych
        dzieci, jak zorganizowany jest czas po nartach - czy coś się dzieje
        czy się nudzą. I to czy opieka zerknie jak dziecko jest ubrane i
        zareaguje w razie potrzeby. Znam przypadki, gdzie dzieci robiły co i
        jak chciały i wracały mocno chore.
      • Gość: Jozzo Re: pytanie do rodziców nastolatków IP: 74.13.102.* 27.02.09, 00:00
        z naszej rodzin 10 latek pojechal na oboz w Tatry i wyladaowal w pokoju z
        chlopakami +2 laptopy + tv [jak tak rodzice dbaja o dzieci to ja dziekuje za
        takie obozy] komplente wypaczenie narciarstwa i narciarskiego relaksu ktory
        powinin byc oderwaniem od codziennego nawalu jaki niesie wspolczesna cywilizacja.
        • Gość: Aśka Re: pytanie do rodziców nastolatków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.09, 21:58
          Dlatego też uważam, że bardzo ważna jest na takim obozie kadra a tym
          samym opieka. W dzień dzieci jeźdżą, a potem pozostaje długi
          wieczór. I to czy będą wtedy oglądać TV czy grać na konsolach zależy
          od kadry. Jest cała gama możliwości zagospodarowania tego czasu,
          tylko trzeba chcieć.
          Ale jednak "narciarski relaks, który powinien być oderwaniem od
          codziennego nawału jakie niesie współczesna cywilizacja", to moim
          zdaniem trochę zbyt mocne słowa w odniesieniu do 11-12-latków -))).
          Dla nas rodziców owszem ale dzieci mają trochę inne potrzeby.

      • Gość: agata Re: pytanie do rodziców nastolatków IP: *.171.105.18.static.crowley.pl 27.02.09, 09:36
        Wprawdzie swojego dziecka z nimi nie wysyłałam, więc nie wiem na 100 % czy
        polecać, ale od kilku sezonów widuję ich w Dolomitach w Falcade, dużo dzieci i
        młodzieży z Polski w grupkach z instruktorami. Wyglądają na dobrze
        zorganizowanych. Może ktoś jeszcze na tym forum miał z nimi jakieś
        doświadczenie, to potwierdzi lub zaprzeczy. Tu masz link: www.chris.com.pl/
        Powodzenia Agata

      • Gość: al9 dziękuję :-) IP: *.teleton.pl 27.02.09, 15:10
        laptopy w gre nie wchodzą (chociaz ipod owszem), dzięki za namiar na
        chrisa :-)
        al
        • Gość: wow! Re: dziękuję :-) IP: *.eu 27.02.09, 17:16
          dobrze, że nie chcesz aby jadąc na nartach dodatkowo haftowały i
          śpiewały arie operowe;) bo to że na wyciągu mają mają stepować,
          fotografować i powtarzać angielski to jasne;)
          • Gość: al9 a tobie nie dziękuję IP: *.teleton.pl 27.02.09, 17:34
            chciałbym żeby uczyła sie jeździc na nartach i unikała złośliwców...
            al
            • Gość: Sebel Re: a tobie nie dziękuję IP: *.limes.com.pl 27.02.09, 20:44
              Nie wiem czy ze strony wow! była to złośliwośc bowiem napisałaś -
              "Zatrudniającej młodych ale wymagających instruktorów(także a może nawet
              chętniej anglo albo niemieckojęzycznych".
              Jak narty to z języka co najwyżej można by się nauczyć komend i nic więcej.
              Jeśli chcesz nauki języka dla dziecka to obozy językowe w "cieplejszych"
              terminach a niekoniecznie zimą gdy się przez dłuższy czas trzeba skoncentrować
              na jeździe a nie słowotwórstwu tym bardziej że jak mniemam ten obóz będzie trwał
              nie dłużej niż tydzień, max 10 dni.
              • Gość: Jozzo Re: a tobie nie dziękuję IP: 74.13.91.* 27.02.09, 21:18
                Po prostu nie masz racji - i szkda nawet tego komentowac.
                • Gość: Sebel Re: a tobie nie dziękuję IP: *.limes.com.pl 27.02.09, 22:24
                  Szkoda że chcesz udowodnić że w kilka dni się da nauczyć języka, o nauce jazdy
                  na nartach nie wspomniawszy.
                  • Gość: agata Re: a tobie nie dziękuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.09, 23:27
                    Ale o co Ci chodzi człowieku?
                    • Gość: Sebel Re: a tobie nie dziękuję IP: *.limes.com.pl 01.03.09, 07:07
                      Droga Agato, masz rację wysyłajcie swoje dzieci na naukę narciarską połączoną z
                      nauką języka, obojetne jakiego nawet angielskiego w niemieckojęzycznej Austrii
                      czy Płd Tyrolu tudzież w Szwajcarii. Na pewno zasób słów jakie poznają powali
                      Was na kolana łącznie z "interaction" o której wspomniał jozzo czyli typowe dla
                      tego rodzaju konwersacji - wstań, przechyl się, w prawo, w lewo, źle, bardzo
                      źle, dobrze, niedobrze, wolniej, szybciej, niżej, wyżej, pochyl ciało, itp. To
                      zakres słówek stosowanych podczas nauki jazdy na nartach zaiste warty wydania
                      setek złotych ale w sumie to nie Moje pieniądze tylko Wasze, więc do dzieła.
                      • Gość: Jozzo Re: a tobie nie dziękuję IP: 74.13.103.* 01.03.09, 14:41
                        Widac byles malomowny i malokontaktowy w grupie skoro tak waseki masz
                        wyobrazenie o zakresie slow uzywanych podczas lekcji [przed i po tez] z
                        instruktorami czy tez wspokurasntami.
                        Nawet sluchanie i reagowanie na potoczna mowe to juz cos.

                        Pomine tu histiryjki o przybyszczch z prefekcyjnym jezykiem gdzie speling,
                        gramatyka i suzycie slow to przykald perfekycjnosci i nagle
                        spotaknie z reality codziennosci odbija sie mocna czkawka obu stronom.

                        Zadana ksiazak czy nauczyciel ne jest w stanie zastapic obcowania z jezykiem na
                        codzien zwlaszcza w tych najbanalnieszchy sytuacjach ktor tak czesto sa
                        lekcewazone w procesie poznawania jezyka. - bo nie o sam jezyk chodzi a o sopsob
                        zachowania i reagowania na zwyklae codzienne sytuacje.

                        Tak ze w podsumaowani nie masz racji.


                        Tak czy inaczej wart
                      • Gość: al9 sebel gdzie doczytałes że IP: *.teleton.pl 02.03.09, 10:54
                        chciałbym zeby moje dziecko uczyło się języka od instruktora
                        narciarskiego?
                        Moja córka komunikatywnie mówi oboma językami...
                        nawet nie chce mi sie dalej ci wyjaśniać, że np z instruktorem nativ
                        speakerem mozna pogadać jadąc razem na wyciągu, podpytac o trasy,
                        pogadac o sprzęcie.. Widać że nie rozumiesz biedaku..
                        al
                        • Gość: GS10 Re: sebel gdzie doczytałes że IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.09, 11:49
                          Zdecyduj się wreszcie czy chcesz żeby dziecko miało ferie i uczyło się jeździć
                          na nartach, czy męczyło się w wolnym od szkoły czasie i uczyło języka? Kolejna
                          nawiedzona mamusia z własnymi, niespełnionymi ambicjami wyżywająca się na
                          dziecku. Współczuje mu.
                          • Gość: al9 frustraci IP: *.teleton.pl 02.03.09, 12:02
                            Kolejna
                            > nawiedzona mamusia z własnymi, niespełnionymi ambicjami wyżywająca
                            się na
                            > dziecku. Współczuje mu.
                            -----------------------------
                            bardzo dziękuje za merytoryczne wskazówki i cenne rady. Tu na forum
                            zawsze mozna liczyc na życzliwą pomoc...
                            Jakos wydawało mi się istotne, że nie szukam wyjazdu wyłącznie z
                            instruktorewm polskojęzycznym.. Jak bardzo sie myliłem - właśnie mi
                            uświadomiliście.. Serdecznie dziękuję
                            al
                          • Gość: Jozzo Re: sebel gdzie doczytałes że IP: *.dsl.bell.ca 02.03.09, 22:25
                            o co wam chodzi - w koncu obcowanie w natvi w naruralnym srodowisku [np nauka
                            jazdy na nartach] co w tym zlego - czy wy dzielic czzas na nauke jezyka i na
                            reszte zajec. Czy jak zaczynasz mowic w obcym jezyku to przekrecasz wylacznik w
                            sobie?

                            Uwazam ze to toskoanly pomysl pozwalajacy na wyrobienie swobody jezykowej jakiej
                            nie naucza sie dzieciaki poza wlasnie takim i podobnym obcowaniem z realiami
                            obcojezycznymi.


                        • Gość: Sebel Re: sebel gdzie doczytałes że IP: *.limes.com.pl 02.03.09, 18:11
                          "chciałbym zeby moje dziecko uczyło się języka od instruktora narciarskiego?
                          Moja córka komunikatywnie mówi oboma językami... nawet nie chce mi sie dalej ci wyjaśniać, że np z instruktorem nativ speakerem mozna pogadać jadąc razem na wyciągu, podpytac o trasy, pogadac o sprzęcie.. Widać że nie rozumiesz biedaku..
                          al"
                          Przyznaję, wobec TAKICH argumentów to się poddaję ale Tobie radzę jednak pojechać na narty z WŁASNYM dzieckiem. To najlepsze dla rodziny niż szukanie innych "niby" lepszych rozwiązań ale pośród obcych. Skoro nie lubisz spędzać czasu z własną córką no to cóż tu komentować.
                          Bez pozdrowień
                          • Gość: Jozzo Re: sebel gdzie doczytałes że IP: *.dsl.bell.ca 02.03.09, 22:28
                            Zaputaj prymusa w obym jezyku w szkole zeby opowidzial o sznuraownu przyslowiego
                            buta, albo o tym jak ostrzyl czy smarowal narty wlacznie z tech detalmi.
                            itp
                          • Gość: al9 sebel ty prosty cham jesteś IP: *.teleton.pl 03.03.09, 09:33
                            to się poddaję ale Tobie radzę jednak pojechać na narty z WŁASNYM
                            dzieckiem. To najlepsze dla rodziny niż szukanie innych "niby"
                            lepszych rozwiązań ale pośród obcych. Skoro nie lubisz spędzać czasu
                            z własną córką no to cóż tu komentować.
                            Bez pozdrowień
                            -------------
                            twoje komentarze chamie sa poniżej jaKIEGOKOLWIEK POZIOMU!
                            Nic o mnie nie wiesz...
                            Ani o moich relacjach z córką.
                            Wg ciebie obozy z instruktorami sa dla dzieci pozbawionych
                            rodzicielskiej miłości?
                            Żenada kompletna..
                            a brak reakcji na chamskie posty innych forumowiczów daje mi wiele
                            do myślenia...
                            o poziomie tego forum niestety
                            al
                            • Gość: agata Re: sebel ty prosty cham jesteś IP: *.171.105.18.static.crowley.pl 03.03.09, 10:34
                              al, właśnie z powodu tego poziomu, a raczej jego braku w postach tego
                              człowieczka (chyba zakompleksionego) szkoda energii na klikanie w klawiaturę,
                              żeby cokolwiek mu wytłumaczyć.
                              Poza tym al, Ty nie musisz mu się tłumaczyć ze swoich relacji z córką i z
                              wyborów jak spędzać wakacje ma Twoja rodzina...
                              I tak mu niczego nie wytłumaczysz, przecież on wszystko wie i wszędzie był, i
                              oczywiście jest "świetnym" psychologiem rodzinnym.
                              Pozdrawiam Agata
                            • Gość: Zeno Colo Re: sebel ty prosty cham jesteś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.09, 10:36
                              Jak na razie, to właśnie z ciebie bije chamstwo. Mądrzejsi tłumaczą
                              ci, a ty z uporem maniaka swoje. Zdecyduj się wreszcie czego chcesz:
                              żeby córka spędziła mile czas w górach ucząc się jeździć na nartach,
                              czy ponad tydzień /jak tego chcesz/ żyła w stresie, że pomyli
                              końcówkę rzeczownika, użyje złego rodzajnika lub pomyli czasy
                              przeszłe z zaprzeszłymi. Mając tak wredny charakter, masz zapewne
                              fatalne stosunki z własnym dzieckiem i dlatego chesz się pozbyć
                              córki.
                              • Gość: agata Re: sebel ty prosty cham jesteś IP: *.171.105.18.static.crowley.pl 03.03.09, 11:24
                                no nie, to chyba jakaś plaga i wysyp znawców poprawnych relacji z własnymi
                                dziećmi. Żenua.
                                Współczuję, bo rozumiem że sam miałeś traumatyczne przeżycia związane z
                                wysłaniem Ciebie przez Twoich rodziców na podobny obóz. Nie widzę innego
                                wytłumaczenia tego zacietrzewienia w krytykowaniu spędzania wolnego czasu innych
                                dzieci. Nie podoba Ci się, to swoich dzieci nie wysyłaj. Proste. Tylko po co
                                obrażasz innych?
                                • al9 agata dziękuję 03.03.09, 11:27
                                  przywracasz mi wiarę w ludzi
                                  :-)
                                  al
                                • Gość: Zeno Colo Re: sebel ty prosty cham jesteś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.09, 16:11
                                  Kolejna mądra i pouczająca innych. Zauważ łaskawie kto pierwszy zarzucił tu
                                  chamstwo. Ja tylko "ukierunkowałem" to we właściwą stronę. A jeśli jesteś taka
                                  ciekawa, to powiem ci, że sam jestem instruktorem ,ale moje dzieci uczyłem tylko
                                  rok, dwa - gdy stawiały pierwsze kroki. Potem jeździły już w klubach. Dzisiaj
                                  jeden jest demonstratorem, drugi po kursie kwalifikacyjnym trzeci już
                                  pomocnikiem. Miałem i mam z nimi cały czas wspaniałe relacje - razem jeździmy w
                                  Alpy raz w roku na tydzień, ale szkolą się cały czas u innych. Ja z kolei szkolę
                                  dzieci znajomych. To podstawowa i znana zasada - nie szkól swoich bliskich.
                                  Dziecko zupełnie inaczej zachowuje się przy rodzicu niż przy obcym instruktorze.
                                  Jeżdżąc ze swoim dzieckiem niczego go nauczysz, choćbyś nie wiem jakie relacje z
                                  nim miała. Zapamiętaj to sobie.
                                  • Gość: anna77 Re: sebel ty prosty cham jesteś IP: *.2-85.cust.bluewin.ch 03.03.09, 20:08
                                    I swieta racja! Ja z tych poczatkujacach, ale juz raczej dojrzalych.
                                    Odkrylam narciarstwo w tym roku, dzieki mojemu mezowi, ktory
                                    swietnie jezdzi na nartach,jest intruktorem Probowal mnie uczyc,
                                    chcial instruowac, ale nic z tego nie wyszlo. Dopiero kiedy zaczelam
                                    jezdzic z kims mi obcym, bez tej mozliwosci "fochow", gadania,
                                    ze "ja tak nie zrobie i juz", zaczelam cos lapac, starac sie,
                                    chciec. Kilka godzin wykupionych, nauka szla pelna para. Teraz
                                    zjezdzamy ze stokow razem, ja nadal jeszcze czesto "na d...." , ale
                                    przestalam sie bac, mam jakies podstawy, uwielbiam narty i chce
                                    nadal sie uczyc.I wiem, ze znow kupie godzine nauki u innego
                                    instruktora, niz moj maz.Nie jest to jakis brak milosci.
                              • Gość: Jozzo Re: sebel ty prosty cham jesteś IP: *.dsl.bell.ca 03.03.09, 14:18
                                o czym ty mowisz - jakim stresie cos cio sie porypalo z rozmowa kwlifikacyjna
                                ktorych widac masz za duzo.

                                Wlasnie taki podejscie pozwoli dziecku bezstreswowo wejsc w jezykjako naturalne
                                mowienie i komunikowanie sie.

                                Paranoja - co sie narobilo w umyslach zaszcutych bkiedaczkow ze taki teksty wala.
                            • Gość: Sebel Re: sebel ty prosty cham jesteś IP: *.limes.com.pl 03.03.09, 20:12
                              al9, wspaniałomyślnie Ci wybaczam. Ludzką rzeczą, także Twoją, jest bładzić,
                              zadaj sobie tylko malutkie pytanka. Cóż Ty chcesz od swojej córki ?, chcesz żeby
                              dobrze jeździła, OKI, chcesz żeby dobrze mówiła w obcych językach, OKI ale gdzie
                              Ty jesteś ???. Jesteś jak tchórz który słabszego wysyła pod pozorem dobra swego
                              dziecka, by swoje niespełnione marzenia zrealizować. Traktujesz swoją córkę
                              przedmiotowo i nic więcej. Zaiste napawaj się dumą.
                              • Gość: al9 sebel współczuję ci IP: *.teleton.pl 04.03.09, 11:11
                                Jesteś jak tchórz który słabszego wysyła pod pozorem dobra swego
                                dziecka, by swoje niespełnione marzenia zrealizować. Traktujesz
                                swoją córkę
                                przedmiotowo i nic więcej. Zaiste napawaj się dumą.
                                ---------
                                ty sie powinieneś leczyć
                                naprawdę
                                al
                                • Gość: Jozzo Re: sebel współczuję ci IP: *.dsl.bell.ca 04.03.09, 12:16
                                  Cos mi sie wydaje ze on za wszekla cene broni intersu polskich instruktorow w
                                  Alpach.
                                  No bo chyba nie moze tak naprawde myslec - Chba ze masz racje co do leczenia
                                  • Gość: Aśka Re: sebel współczuję ci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.09, 12:23
                                    Jak to czytam, to nawet mnie już nie interesuje czego i kogo on
                                    broni. Mam wrażenie, że dla niego to rodzaj darmowej terapii -))).
                                    Proponuję ignorować i wrócić do tematu głównego.
                                    • al9 wracając do meritum 04.03.09, 12:50
                                      Instruktor na stoku to jest dobry pomysł
                                      I nawet w tym roku skorzystałem z szkoły w Alpe di Susi
                                      Tylko... godzina jazdy to 37 euro
                                      3 dni po 3h i ponad 300 euro wydane...
                                      Poza tym - kilku czy kilkunastoosobowa grupa - nawzajem się
                                      motywuje.. Dochodzi element rywalizacji.. Tak się domyślam, wcale
                                      nie jestem tego pewien..
                                      Nasza mała jest juz dość samodzielna - latem - oprócz wyjazdu razem
                                      z nami - lubi obozy z równolatkami.
                                      Dzięki zatem na namiar na chrisa :-)

                                      co do trudności w nauczaniu kogoś bliskiego - wystarczy spróbować
                                      uczyć żone jazdy autem...
                                      Poza tym - jeżdzę na nartach nie najgorzej, ale do poziomu
                                      instruktora bardzo bardzo daleko.. Więc to nie tylko kwestia
                                      dydaktyki..
                                      Raz jeszcze dzieki za odpowiedzi, ale nie ukrywam, że sebel mnie
                                      zmęczył i zirytował.. Kończę swój udział w dyskusji.
                                      al
                  • Gość: Jozzo Re: a tobie nie dziękuję IP: 74.13.91.* 28.02.09, 18:40
                    codzienn ciagla interaction z grupa instruktarami to bardzowazny element
                    ktergo nie osigniesz na kursach
                    Wiec po prostu nie masz racji
            • Gość: kolme Re: a tobie nie dziękuję IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.09, 11:41
              To wyślij dziecko z licencjonowaną szkołą narciarską, a nie z jakimś biurem
              podróży. Nie rozumiem też dlaczego instruktor ma być młody? Z doświadczenia z
              wyjazdów moich dzieci wiem, że ci 20 letni w ogóle się nie sprawdzają. Synowie
              zawsze najbardziej chwalili i chcieli jeździć z instruktorami dorosłymi, 40-50 lat.
          • Gość: Jozzo Re: dziękuję :-) czego sie czepiasz IP: *.dsl.bell.ca 27.02.09, 20:16
            W koncu czego sie za mlodu naucza to im zostanie na cale zycie
            ipod z angielskim i niemieckim wcale nie jest zala idea.

            • Gość: bez loginu powodzenia al IP: 217.20.112.* 03.03.09, 12:56
              mam ten sam problem, co Ty al. Dziecko 10-lat jeździ już dobrze, ale w ty roku
              zauważyłem, że nie rozwija się narciarsko. Rodzic niestety nauczyć nie potrafi,
              co najwyżej zdaje sobie sprawę ze swoich niedoskonałości i z faktu, że dziecko
              wzorując się na nim będzie popełniało te same błędy. Zatem instruktor. W kraju,
              czy za granicą? Obóz, czy wynajęcie na kilka godzin w ciągu dnia? Nie wiem,
              jeszcze decyzji nie podjąłem - zostawiam ją na przyszły rok, ale z wdzięcznością
              przeczytałem ten wątek i mam do Ciebie prośbę al. Nie przejmuj się tymi
              nielicznymi frustratami, którzy radość czerpią z wyżywania się nad innymi.
              Biedne ofiary wyścigu szczurów nie potrafią funkcjonować inaczej, niż tylko
              podgryzając wszystkich naokoło. Wykorzystają każdy fakt, który zdradzisz w swoim
              poście, aby go obrócić przeciw Tobie. Szkoda. Zal. Pozdrawiam smutno.
              • kasia157 Re: powodzenia al 03.03.09, 16:58
                Nie sadze,aby udalo sie wykupic w Polsce oboz narciarki z obcojezycznymi
                instruktorami. Jezeli zalezy Ci, aby corka podszkolila jezyk to mozna smialo
                jechac do Austrii i tam na miejscu zapisac na tydzien do szkolki narciarskiej.
                Nie jest to wcale takie drogie, zwykle zajecia trwaja 4-6 godzin dziennie i
                jeszcze jest ta zaleta, ze w grupie sa zwykle dzieci z roznych krajow wiec mozna
                jeszcze z nimi prowadzic konwersacje.
                Sama wysylam tak moje dzieci do szkolki, wprawdzie sa bardzo male i nie o jezyk
                chodzi, ale o narty ale jestem bardzo zadowolona, dzieci rowniez i moge smialo
                polecic.
                • Gość: kasia Re: powodzenia al IP: *.direct-adsl.nl 03.03.09, 20:26
            • Gość: bez loginu powodzenia al IP: 217.20.112.* 03.03.09, 12:56
              mam ten sam problem, co Ty al. Dziecko 10-lat jeździ już dobrze, ale w ty roku
              zauważyłem, że nie rozwija się narciarsko. Rodzic niestety nauczyć nie potrafi,
              co najwyżej zdaje sobie sprawę ze swoich niedoskonałości i z faktu, że dziecko
              wzorując się na nim będzie popełniało te same błędy. Zatem instruktor. W kraju,
              czy za granicą? Obóz, czy wynajęcie na kilka godzin w ciągu dnia? Nie wiem,
              jeszcze decyzji nie podjąłem - zostawiam ją na przyszły rok, ale z wdzięcznością
              przeczytałem ten wątek i mam do Ciebie prośbę al. Nie przejmuj się tymi
              nielicznymi frustratami, którzy radość czerpią z wyżywania się nad innymi.
              Biedne ofiary wyścigu szczurów nie potrafią funkcjonować inaczej, niż tylko
              podgryzając wszystkich naokoło. Wykorzystają każdy fakt, który zdradzisz w swoim
              poście, aby go obrócić przeciw Tobie. Szkoda. Zal. Pozdrawiam smutno.
    Pełna wersja