Gość: kon_trojanski
IP: 93.190.152.*
04.06.12, 09:27
Witam,
Wczoraj kupiłem dziecku na Dniach Chełma pistolet. Fakt, że podczas sprzedaży sprzedawca strzelił 2 czy 3 razy i pistolet działał. Jednak w przeciągu 30 minut pistolet (to taki model na małe kulki którymi się strzela) zaczał się po prostu rozpadać. Dodam, że podczas normalnej zabawy pistoletem. Moje chłopisko najpierw pokazało mi, że odpadły jakieś ozdobniki (udalo mi się synowi wytłumaczyć, że teraz to nawet wygląda lepiej i wyraz żalu z twarzy syna udało mi się przegonić). Nie długo trwała radość syna ponieważ zaczęły odpadać elementy lufy i zabawka stała się bezwartościowa. Zabawka kosztowała 20 zł ale to nie cena tylko rozczarowanie i żal dziecka skierowały mnie do sprzedawcy po zwrot pieniędzy lub nową zabawkę.
Niestety sprzedawcy stwierdzili, ze to my popsuliśmy zabawkę ponieważ nam upadła i nie zgodzili się na wymianę. Odradzam więc zakupy u nich- ich zdjecie ponizej:
www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/19d5cd9177892c67.html
Pal licho koszt zabawki. Najbardziej boli reakcja dziecka które. Jego żal i rozczarowanie...
Moje pytanie to:
-Jak można się bronić w takich sytuacjach? NIKT ze sprzedających na festynach, odpustach itp.nie daje paragonu na rzeczy u nich kupione. A ew reklamacje zależą od humoru osoby 'za stołem'.
Towar kupiony na takich imprezach MUSI być wadliwy. Pakowany i rozpakowywany, ściskany, zgniatany skręcany wielokrotnie podczas takich wyjazdów...