Gość: estelli
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.08.13, 19:32
Sytuacja w sklepie mięsnym:
Zakupiłam produkty za 30.21 zł. podałam banknot 100 zł i dla ułatwienia 21 groszy.
Kasjer wydał mi 20 zł.
I paragon, na którym nie ma pozycji jaki banknot podałam, tylko jest napisane gotówka 30,21 zł, tak jakby zostały dane zgodne pieniędze.
Mówię, wiec do kasjerki, że dałam 100 zł.
Kasjerka mówi, że nie, że dałam 50 zł.
Ja wiem, że na pewno dałam jej 100 zł i grosze.
A kobieta dalej twierdzi, ze 50 zł, po czym że już sama nie wie.
Pytam co w tej sytuacji: jakiś raport z kasy?
Przychodzi druga sprzedawczyni, mówi: jasne zrobie Pani "kasę".
Liczy coś, otwiera kasę, wyciąga jakieś paragony, i mówi do mnie że w kasie jest -20.00 zł. Wybija to na wyswietlaczu kasy.
Pytam, co to dla mnie oznacza? CZemu kasa nie jest zgodna?
Sprzedawczyni odpowiada mi, że "bo wcześniej było tam manka 20 zł, i widzi pani, ze tu jeszcze brakuje w kasie".
Nie rozumiem tej odpowiedzi, ale wiem, że dałam jej 100 zł!
Zapytałam dlaczego na moim paragonie nie ma kwoty podanego banknotu, który ja podałam.
Odpowiedź: :bo wydałam z głowy, jak od 35 lat. Zawsze wbjam, a tu jak na złość nie zrobiłam tego.
Proszę o zrobienie raportu z całego dnia.
Sprzedawczyni mówi, że zrobi raport o 18:00 czyli za godzinę.
I mam przyjść na drugi dzień. (??) Wyszłam ze sklepu.
Wróciłam do sklepu przed 18:00 jeszcze tego samego dnia prosząc o ten raport kasowy.
Usłyszałam, że "nie dostanę raportu bo sprzedawczyni robi tylko jeden raport i nie moze mi dać żadnej kopii" ??
Po czym przelicza kasę nic mi nie tłumacząc, pokazuje jakieś napisane długopisem na kartce sumy Kasjera1 i Kasjera2 i odpowiada, ze tu się wszystko zgadza.
I teraz kasa wychodzi na ZERO.
Pytam dlaczego wcześniej pokazywała manko -20 zł?
Odpowiedź: "bo najpierw sprzedawczyni sobie z kasy wyjęła pieniądze a potem jeden pan oddał to co wziął "na krechę" .
Co ma zrobić klient w takiej sytuacji i jak teraz sprzedawca ma udowodnic jakie pieniądze dał mu klient?
Na moim paragonie widnieje, że zapłaciłam zgodne pieniądze gotówka, a nie tak było.
Na paragonie nie ma kwoty przyjętej.
W tej sytuacji wychodzę ze sklepu jako "naciągacz", który chciał wmówić sprzedawcy nieuczciwość i trace swoje pieniędze.
Tak może się stać w każdym następnym sklepie.
No co ja miałam zrobić, bo dałam się narżnąć strasznie!
I wiem na tysiąc procent, że dałam kasjerce 100 zł! Bo miałam tylko setki w portfelu!!!!!!
A na dodatek straciłam na tą sytuację całe popołudnie i nie zdążyłam ugotować mężowi obiadu!