stz
05.07.05, 17:36
W zeszly poniedziałek w południe wysłałem osobiście - oddałam w okienku
pocztowym - przesyłkę (listem zwykłym) do Warszawy.
Zapewniono mnie, że
dojdzie w ciągu trzech dni. Adresat otrzymał wczoraj, dokładnie po tygodniu.
Chodziło o korektę kolejnego rozdziału mojej książki, która ukazać się ma w
warszawskim wydawnictwie. W przypadku poprzednich rozdziałów sytuacja
wyglądała analogicznie. Przesyłki nadane jako priorytet, za dodatkową opłatą,
szły trzy dni
(zamiast obiecywanego jednego).
Sytuacja staje się nagminna. Rozumiem, że z Suwałk do Turoszowa list może
iść tydzień, ale z Poznania do Warszawy?
Czy można w jakiś sposób wpłynąć na pocztowego monopolistę w tej sprawie?
Zamierzam wysłać skargę do dyrekcji Poczty Polskiej w Warszawie, ale pewnie
otrzymam zwyczajowe pismo, że "dokładają wszelkich starań" itd.