Gość: roman
IP: 195.136.112.*
20.10.05, 09:48
Wczoraj o mały włos nie spaliłem domu, bo zostawiłem na 5 miunt (słownie pięć)
włączone do kontaktu żelazko renomowanej marki Rowenta. Na szczęście dla
mnie, żelazko stało pionowo na niepalaącym sie maetalowym pogłożu. Najpierw
wybiło mi korki, a gdy wróciłem do pokoju gdzie stało żelazko, ten świetny
sprzęt płonął pięknym otwarym płomieniem. Stopa żelazka stopiła się, ja
popażyłem sobie ręce gasząc płonące żelazko. GRATULUJE ROWENCIE TEGO SPRZETU.
BY NIE BYŁO WĄTPLIWOŚCI ŻELAZKO KUPIŁEM OK. MIESIĄCA TEMU W MEDIA MARKT NA
OSTROBRAMSKIEJ W WARSZAWIE. LUDZIE UWAŻAJCIE BO MOŻE BYC TRAGEDIA.