puciek22
10.11.05, 10:30
Witam,
Ostatnio zamówiłem parę książek w księgarni wysyłkowej zlecając wysłanie ich
przesyłką priorytetówą Poczty Polskiej. Paczka została wysłana 2.11, o czym
zostałem zawiadomiony. Kiedy do 8.11 nic nie dotarło, skontaktowałem się z
nadawcą, który poradził upewnić się na poczcie, że przesyłki tam nie ma "bo
może awizo zginęło". 9.11 dotarłem na pocztę i dowiedziałem się, że o
przesyłce nic nie wiedzą i należy poprosić nadawcę o rozpoczęcie procedury
reklamacyjnej.
Nadawca z kolei poinformował mnie, że wolno mu to zrobić dopiero 2 tygodnie po
nadaniu przesyłki. Czy w przypadku przesyłki priorytetowej nie jest to totalna
paranoja? Jeśli poczta twierdzi, że dostarcza je w ciągu najpóźniej dwóch dni,
to czemu reklamować wolno dopiero po dwóch tygodniach???