Sprzedaż towarów, których się nie posiada

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.07, 08:57
Chciałbym zapytać o opinie:
Chodzi o sprzedaż towarów, których się nie posiada, np. sklep oferuje jakieś
towary np. na stronie internetowej, ale ich nie posiada. Jeśli otrzyma
zamówienie, to zamawia w hurtowni, hurtownia u producenta. Poducent wysyła do
hurtowni. Hurtownia wysyła bezpośrednio do klienta końcowego. Czy to jest
legalne.
Niestety nieraz okazuje się, że ktoś zamówi towar, a sklep nie może
zrealizować zamówienia, bo w hurtowni się skończył.
Czasem w ten sposób ludzie sprzedają na aukcjach internetowych.
Czy powinno się pisać, że nie posiadamy towaru w magazynie, tylko sprowadzamy
od producenta?
    • Gość: wek Re: Sprzedaż towarów, których się nie posiada IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.07, 12:20
      A dlaczego miałoby to być nielegalne?
      Już prawo rzymskie znało takie transakcje jak:
      emptio spei - kupno nadziei (np. losu na loterii, szansy na wygraną)
      emptio rei speratae - kupno rzeczy spodziewanej (której sprzedający jeszcze nie
      ma, ale ma nadzieję mieć, np. plonów).
      Pozdrawiam :-)
      • Gość: kp Re: Sprzedaż towarów, których się nie posiada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.07, 23:18
        W przypadku losu czy przyszłych plonów sprawa wydaje się być prosta. Człowiek
        wiedział, że coś ryzykuje. Jednak mam tu na myśli, sytuacje, gdy sprzedający
        udaje, że ma towar, a tak naprawdę dopiero spodziewa się go kupić. Natomiast
        przed sprzedającym udaje, że go ma, nie ostrzega przed ryzykiem, nie ostrzega,
        że dostawa może się wyraźnie przedłużyć. Chodzi tu o takie sytuacje, gdy
        sprzedający wymaga zaliczki. Mam na myśli konkretne sytuacje:
        Ktoś sprzedaje przedmiot na aukcji. Ale tak naprawdę go nie ma. Co więcej, może
        się okazać, że zanim aukcja się zakończy towar akurat się skończył w hurtowni z
        której sprzedający miał go zamówić.
        Potem są nerwy, czekanie, złość kupującego.
        Niektóre sklepy internetowe tak robią.
        Wydaje mi się, że nie byłoby problemu, gdyby sprzedający napisał wyraźnie, że
        nie ma towaru, tylko zamawia u xxx i może się zdarzyć, że towar się skończy.
        • madii1 Re: Sprzedaż towarów, których się nie posiada 29.05.07, 08:52
          Tak działa mnóstwo firm, np. księgarnie internetowe. Zamawiają ksiązkę w
          wydawnictwie czy hurtowni dopiero po złożeniu zamówienia przez klienta. Także
          czasem zdarza się, że ksiażki faktycznie zdobyć nie mogą.
          Art. 12 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów dopuszcza takie
          transakcje.
          Cytuję:
          "Jeżeli przedsiębiorca nie może spełnic świadczenia z tego powodu, że przedmiot
          świadczenia nie jest dostępny, powinien niezwłocznie, nie później niż w
          terminie trzydziestu dni od zawarcia umowy, zawiadomić o tym konsumenta i
          zwrócić całą otrzymaną od niego sumę pienieżną".

          Wydaje mi się, że niekoniecznie trzeba informować klienta o tym, że towar
          dopiero będzie zamawiany. Natomiast niezbędna wydaje mi się informacja, ile
          czasu upłynie od złożenia zamówienia przez kupującego do wysyłki towaru. Np.
          ksiażka X jest dostępna od ręki, leży w magazynie, więc wysyłka nastąpi w ciągu
          24 godzin od złożenia zamówienia. Natomiast książkę Y trzeba zamówić, więc
          potrwa to do 7 dni. Z kolei ksiażkę Z księgarnia po naszym zamówieniu dopiero
          będzie usiłowała zdobyć, więc możemy spodziewać się wysyłki w ciągu miesiąca -
          albo i w ogóle.
          Pozdrawiam
    • Gość: maria sklepowa Re: Sprzedaż towarów, których się nie posiada IP: *.pm.mielec.ptc.pl 28.06.07, 01:41
      odpowiem z 2 stron, sprzedającego i konsumenta. w przypadku sklepu, w którym
      oferuję towar jest tak, że "posiadam" jest płynne - towar jest zamówiony i w
      dordze do magazynu bo zapasy wczoraj się wyczerpały, klient zamawia 5szt a ja
      mam na półce tylko 3szt... dzwoni i krzyczy, że nie powinnam oferować towaru,
      jeśli go nie posiadam, a ja przecież go posiadam, tylko w danej chwili w ilości
      niewystarczającej do realizacji tego zamówienia. oferuję też towar, który jest
      szyty na zamówienie - w momencie zamówienia nie ma go ale będzie w
      regulaminowym czasie.
      ale jako klient, właśnie na aukcjach internetowych często miałam do czynienia z
      sytuacją, że zapłaciłam za towar, po miesiącu upominania się mam informację od
      sprzedającego, że towaru nie ma w wybranym przeze mnie a sprzedawanym na aukcji
      kolorze, albo nawet nie ma w ogóle...
      jako wystawiająca na aukcjach (czasem) wystawiam tylko to, co posiadam w danej
      chwili i jest ono zabezpieczone na czas trwania aukcji, ponieważ wystawienie na
      aukcji jest umową sprzedaży w momencie licytacji, zaś dla licytującego
      zawarciem umowy kupna. w przypadku sklepu internetowego wystawiony towar jest
      ofertą a nie umową sprzedaży. taka różnica w prawie. pamiętacie afery, gdy ktoś
      sobie wystawił auto i wylicytowano za 1/3 wartości? sąd orzekł, że wystawiający
      musi sprzedać auto po tej cenie a jeśli tego nie zrobi, kupujący może wystąpić
      do sądu z roszczeniami względem niewywiązującego się z umowy sprzedającego.
      taka sama sytuacja z drobniejszą rzeczą, którą ktoś wystawił, sprzedał a
      dostarczyć nie mógł bo jej nie miał. nie wywiązał się z umowy - jeśli
      ponieśliśmy straty, możemy wystąpić do sądu o pokrycie strat towarzyszących
      odstąpieniu od umowy, np. ktoś sprzedaje radio za 200zł, my kupujemy to na
      umówiony prezent ślubny, towar nie dociera, musimy kupić to samo radio w
      sklepie odległym od nas 100km za 300zł. 100zł plus koszty dojazdu po to radio,
      stracony dzień pracy bo wzieliśmy urlop w tym celu, już czasu szukać tańszego
      radia. od sprzedającego odstępujacego od umowy możemy zarządać kosztów
      związanych z odstąpieniem od umowy.
      a sklep? śledząc wyniki procesów oraz interesując sie tematem jako właściciel
      sklepu mogę powiedzieć, że złożenie zamówienia nie było w żadnym przypadku
      podstawą do uzasadnionych roszczeń wględem niezrealizowanego zamówienia,
      ponieważ mamy do czynienia z ofertą sprzedaży oraz ofertą zakupu, a nie umową,
      jak w przypadku aukcji. oferta (sklep) a umowa (licytacja), zamówienie (sklep)
      a zakup (licytacja), takie są różnice. ponadto intersujacy wydaje się fakt
      formy zarejestrowanej działalności - jeśli sprzedają i nie mają towaru, to jest
      to sprzedaż detaliczna, czy pośrednictwo handlowe? "załatwię to panu po takiej
      cenie, tylko wyślij pan pieniądze". inna sprawa ze sprzedażą płodów rolnych bo
      jest to produkcja własna, kupowanie od producenta, nie handel ale zbyt wyrobu.
      na aucji pośrednik sprzedaje czyjś wyrób (wówczas pośredniczy) lub towar
      (sprzedaje, jeśli zakupił gdziekolwiek, wyrób staje się towarem).
Pełna wersja