alina1
30.12.01, 12:06
Poszłam sobie grzecznie po końcowe zakupu do Mini Malu w wigilię (warzywa,
owoce). Przy kasie usłyszałam że pani jest bardzo zmęczona, kończy zmianę a ja
jej wywalam tyle towaru na kasę. Była to wymiana zdań z koleżanką na kasie
obok. Kolejna perełka to "cały tydzień było dłużej otwarte to muszą dziś
przyłaźić". Potem narzekała że musi pracować w wigilię, że szefostwo to
najchętniej by ich trzymało do wieczora, itp, itd. Ja też ciężko pracuję i z
bólem serca wydaję pieniądze w sklepie. Pierwszy raz spotkałam się z taką
nieprzyjemną obsługą. Zatkało mnie i poszłam. Nie wiem czy kiedyś tam wrócę.
Zastanawiam się nad skargą do kierownictwa.