"Miła obsługa" w marketach

30.12.01, 12:06
Poszłam sobie grzecznie po końcowe zakupu do Mini Malu w wigilię (warzywa,
owoce). Przy kasie usłyszałam że pani jest bardzo zmęczona, kończy zmianę a ja
jej wywalam tyle towaru na kasę. Była to wymiana zdań z koleżanką na kasie
obok. Kolejna perełka to "cały tydzień było dłużej otwarte to muszą dziś
przyłaźić". Potem narzekała że musi pracować w wigilię, że szefostwo to
najchętniej by ich trzymało do wieczora, itp, itd. Ja też ciężko pracuję i z
bólem serca wydaję pieniądze w sklepie. Pierwszy raz spotkałam się z taką
nieprzyjemną obsługą. Zatkało mnie i poszłam. Nie wiem czy kiedyś tam wrócę.
Zastanawiam się nad skargą do kierownictwa.
    • gale Re: 30.12.01, 20:52
      Machnij ręką i bojkotuj. Takie jest w każdym razie moje zdanie, w takim
      przypadkach po prostu olewam. Wiesz, jedna sprawa to stosunek kasjerki do
      Ciebie (nie musi Cię kochać), druga sprawa to sposób jej odnoszenia się do
      Ciebie (musi Cię kochać). Jeśli babka nie pojmuje jednego z drugim, to taki
      sklep nie zasługuje na Twoje odwiedziny.

      Mam zupełnie odwrotne doświadczenia z kabackim HIT-em. Wiem, że ci, którzy
      siedzą tam "na kasach", spędzają w tej nieciekawej i monotonnej pracy długie
      godziny. Ale są wyszkoleni, żeby zawsze przynajmniej powiedzieć dzieńdobry,
      dziękuję, do widzenia. To są małe sprawy, prawie niezauważalne a jakże istotne.

      Nie ma sensu skarżyć się kierownictwu. Albo sami zauważą, że tracą klientów
      albo stwierdzą, że jedyna metoda to zwiększyć bezrobocie o jedną osobę (a to
      zupełnie bez sensu i będziesz się z tym źle czuła). Natomiast napewno nie
      przeszkolą pracowników.

      Jednak życzę miłych zakupów,

      gale
      ----
      gale.blog.pl
    • Gość: Kasia Re: IP: 192.168.229.* 08.01.02, 10:21
      Jestem takż osobą, że obsługa sklepu ma dla mnie ogromne znaczenie. Dlatego z
      czystym sumieniem mogę polecić hipermerket Auchan w Piasecznie. Mimo, że dużo
      bliżej mam do Hit-u Leclerc-a czy Geant-a wolę spalić trochę więcej benzyny i
      dojechać do Auchan-u. Obsługa zawsze miła (zakupy tam robię co najmniej raz w
      miesiącu), pakują od razu w torby, ceny przy kasie w 99% zgadzają się z tymi na
      półkach. Celowo nie piszę w 100%, bo w ostatnią sobotę kupowałam pościel,
      której cena z gazetki była 129.99 zaś przy kasie nabito 149.99. Jednak miła
      pani z BOK sprawdziła i bez problemu oddała mi 20 zl. Zdarzyło sie to pierwszy
      raz. W Geant-ie (byłam tam może z 5-6 razy) podobne sytuacja zradzały się
      niemal za każdym razem, lecz różnica nie była mi zwracana. Za każdym razem
      oddawałam towar, który kosztował więcej niż było napisane. Ale całkiem zraziłam
      się do tego sklepu.
      • Gość: alina Re: IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 17:21
        Właśnie "przeniosłam się" do Auchan. Mam troche dalej bo jakieś 25 km, a
        MiniMal miałam 3 min od domu, ale trudno. Mieszkam w niedużym 107 tyś mieście,
        wszystkie markety są godz drogi, oprócz sławetnego MM i od niedawna Auchan.
        • Gość: kasjer Re: Upierdliwi klienci IP: 217.97.234.* 22.01.02, 18:55
          Wszystko przez upierdliwych klientów którzy szwendają sie zamiast siedziec w
          domu,narzekają na wszystko i trudno im dogodzic.Moje zdanie o polskich
          klientach jest takie:"precz bydło do domów",zostawcie w spokoju kasjerów i
          sprzedawców.Myślą ze jak zostawią w kasie 20 zł to wszystko im wolno.Klient
          nasz Pan a za kasą to kto?dziad ? PRECZ Z POLSKIM KLIENTEM.
          • Gość: Amarsina Re: Upierdliwi klienci IP: *.acn.waw.pl 24.01.02, 17:12
            Jakbym sama nie zaczelam pracowac w uslugach, to bym powiedziala, ze zglupiales
            i ze to brak podejscia do klienta. Sprzedaje imprezy turystyczne i 2 klientow
            musialam wyrzucic z biura, bo obrazali mnie obrzucajac blotem w firmach, z
            ktorymi wspolpracuje. Niektorym ludziom sie wydaje, ze klient moze wszystko, a
            przeciez zasady wspolzycia obowiazuja obie strony, nie tylko sprzedawce. Mysle,
            ze czesc ludzi tego nie rozumie.
            • Gość: alina Re: Upierdliwi klienci IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 27.01.02, 20:10
              Myślę, że się nie zrozumieliśmy. Sama kiedyś byłam kasjerką kilka lat. Wiem
              jaka to praca. Nie jestem udzielną księżną, której trzeba nadskakiwać.
              Przychodzę do sklepu robię zakupy, chcę zapłacić i wyjść. Nigdy w życiu nie
              pokłóciłam się ze sprzedawcą, nigdy nikomu nie zwróciłam uwagi. Nawet tej
              sławnej pani z Mini Mala, która jak się okazało jest niemiła nie tylko dla
              mnie. Uważam, że każdy może mieć zły dzień, ale swoje uwagi niech pozostawi
              albo sobie albo niech sobie pogada w domu. Pracuję na dwa etaty, żeby jakoś
              związać koniec z końcem i nie latam po sklepach dla zabicia czasu (bo go nie
              mam) ani dla denerwowania kasjerek. Szanuję ludzi tam pracujących. Mam w nosie
              jej wymuszone dzień dobry. Chce tylko by mnie skasowano, bym mogła wrócić do
              domu i zrobić sobie śniadanio-obiado-kolację. Nie przychodzę do sklepu minutę
              przed zamknięciem. Wchodzę, wrzucam towar do korzyka i chcę wyjść. To tak dużo?
    • alina1 Do pana, który mi przysłał maila 28.01.02, 16:57
      Wiem ile zarabiają kasjerki, bo byłam nią kilka lat, w tej chwili około 500-
      600zł (w moim regionie). Ja pracuję w małym biurze rachunkowym za najniższą
      krajową (małe miasto, wysokie bezrobocie), nielimitowany czas pracy. Szanuję
      swoją pracę za to że ją mam, dbam o nią. Nie narzekam na klientów, mimo, że są
      i tacy, którzy nam zalegają z zapłatą od kilku miesięcy (co odbija się na
      terminach naszych wypłat). To kwestia charakteru bycia niemiłym, nie zawodu.
      Bo za co do mnie? Gdybym była wrednym klientem, mogę zrozumieć. Ale ja naprawdę
      niewiele oczekuję. Wszystkim jest ciężko. Ale nie pałajmy zaraz taką
      nienawiścią. Bo ja nie zmienię sytuacji ludzi pracujących w marketach, ani ty,
      ani ta pani. Szanuję jej pracę i podziwiam.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja