Ludzie- zaczepiacze :)

14.10.09, 22:11
Czasami w naturze zdarzają się osobnicy, którzy uwielbiają opieprzać, zaczepiać, a nawet rzucać się na innych z pięściami bez powodu albo z jakimś urojonym powodem.

Jakiś czas temu miałam (nie)przyjemność zetknąć się z panem koło 60tki, który postanowił: "nauczyć mnie kultury". O co poszło?

Szłam sobie spokojnie chodnikiem, nagle poczułam ból. "Uroczy" starszy pan podbiegł do mnie i bez ostrzeżenia uderzył mnie pięścią pomiędzy łopatki. O co mu chodziło?

Ano on był starszy, ja młoda, więc chyba naturalne, że nie powinnam iść przed nim chodnikiem, tylko go przepuścić. Od razu wyjaśniam: nie wepchnęłam się przed niego, nie wpadłam na niego, po prostu przez kilkadziesiąt sekund szłam po tym samym chodniku co on, kilka metrów przed nim. Szłam szybko i trzymając się boku chodnika, nie szłam środkiem, zresztą chodnik był szeroki i uroczy pan mógł mnie w każdej chwili wyminąć.

Pan zwyzywał mnie, ja zaleciłam mu wizytę u lekarza i rozeszliśmy się.

Mieliście kiedyś do czynienia z takimi ludźmi?
    • gazeta_mi_placi [...] 14.10.09, 23:02
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: urytka Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.chello.pl 14.10.09, 23:14
        Ludu, nie irytuj się!
        Wariaci są wszędzie.
      • Gość: kika Re: do gazeta mi płaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 09:38
        Po twojej wypowiedzi, nie zaliczylabym cię do dobrze ulozonych
        młodych ludzi. Moze ty nawet nie wiesz jakim językiem operujesz, bo
        jeśli takim jak w poscie, to .... bagno i 4 metry mułu.
        • gazeta_mi_placi Re: do gazeta mi płaci 15.10.09, 09:54
          Pisałam już: w tamtych czasach nie operowałam takim słownictwem.Mimo,że byłam spokojną i dobrze wychowaną nastolatką (nie pijącą,nie palącą,przez pewien czas była nawet oaza itp.) często padałam ofiarą różnych przykrości ze strony właśnie osób,które odważne mogłyby być tylko do takich jak ja:spokojnych,co i nie odpyskną i łaciną nie polecą (mój ówczesny chłopak był podobny,więc nic dziwnego,że często nas zaczepiano).
          Od kiedy się zmieniłam (na mniej wychowaną :-) ) co ciekawe ludzie jakoś już mnie nie zaczepiają :-)
          Niestety często w naszym kraju tylko "pyskiem" coś załatwisz albo będziesz w stanie się obronić.
          Przykre,bo kiedyś taka nie byłam,różni ludzie (co uważają,że jak ktoś spokojny i grzeczny można mu wyleź na głowę) mnie tego nauczyli.
      • nocna-zmiana Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 14:57
        Jakoś po tym, co napisałaś, trudno mi jest sobie dopasować do Ciebie
        opis "spokojny, ułożony, młody człowiek". Szmata? Suka? I co jeszcze?
        Może ścierwo?
        Wyluzuj, bo jeszcze trochę i sama zaczniesz atakować ludzi na
        przystankach.
        • gazeta_mi_placi Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 16:29
          Wtedy nie używałam takiego słownictwa i serio byłam spokojną miłą nikomu nie wadzącą nastolatką (typ "ofiary").
          Nigdy też (także obecnie) sama nikogo nie atakuję pierwsza.T
          Taki już mam charakter.A pomiatać innym też już sobie nie dam ;-)
          • Gość: pepsi Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.chello.pl 15.10.09, 16:43
            gazeto- wychodzisz z takiego zalozenia, ze albo mozna byc milym, ale inni nami
            wowczas pomiataja, albo jestesmy chamscy i wtedy to dopiero mozemy poradzic
            sobie w zyciu
            a to nieprawda - sa ludzie, ktorzy maja szacunek do innych i uwierz mi: radza
            sobie doskonale w zyciu, malo tego, sami rowniez ciesza sie szacunkiem
            kazdy glupi moze byc chamem, cwaniaczkiem, gardzic innymi
            • maitresse.d.un.francais Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 16:48
              Gość portalu: pepsi napisał(a):

              > gazeto- wychodzisz z takiego zalozenia, ze albo mozna byc milym, ale inni nami
              > wowczas pomiataja, albo jestesmy chamscy i wtedy to dopiero mozemy poradzic
              > sobie w zyciu
              > a to nieprawda - sa ludzie, ktorzy maja szacunek do innych i uwierz mi: radza
              > sobie doskonale w zyciu, malo tego, sami rowniez ciesza sie szacunkiem
              > kazdy glupi moze byc chamem, cwaniaczkiem, gardzic innymi

              Jeszcze można być lodowato uprzejmym. ;-)
              • gazeta_mi_placi Re: Ludzie- zaczepiacze :) 16.10.09, 12:02
                Aaaaaaa.............
                Czemu wykasowali mają wypowiedź? Przecież wykropkowałam wulgaryzmy??
                Oj chyba Agora mnie nie lubi.
                • batutka Re: Ludzie- zaczepiacze :) 16.10.09, 15:58
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Aaaaaaa.............
                  > Czemu wykasowali mają wypowiedź? Przecież wykropkowałam wulgaryzmy??
                  > Oj chyba Agora mnie nie lubi.

                  nie lubi??? a podobno Ci placi ;-)
            • gazeta_mi_placi Re: Ludzie- zaczepiacze :) 16.10.09, 12:09
              Ludzie,którzy szanują innych z reguły nie atakują bezpodstawnie innych (chyba nie sądzisz,że zwykłe siedzenie na ławce z chłopakiem albo normalna rozmowa jest podstawą do ataku).
              Cwaniaczką i chamką też w życiu nie jestem-do momentu gdy ktoś niesprawiedliwie mnie zaatakuje.Wtedy co niektóre osoby mogą się zdziwić ;-)
              Nie będę niczyim workiem treningowym.
    • Gość: 3,14-Roman Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 14.10.09, 23:43
      Nawracanie młodzieży ciosem pięścią to znany rytuał. Jeżdzę i jeździłem sporo autobusami, takich zachowań się sporo naoglądałem.
      Ciekawe tylko, że ludzie (najczęściej emeryci płci męskiej) stosują zasadę: "cios/szarpnięcie + "no, zrób mi miejsce"/"przestań rozmawiać" prawie wyłącznie w stosunku do dziewczyn lub dzieciaków z podstawówki.

      Kiedy byłem dzieciakiem, czasem zdarzało mi się, że ktoś mnie szturchnął, bo jego zdaniem za głośno rozmawiałem (oczywiście, wcześniej nie zwrócił mi uwagi). Teraz już nie - jak miło być dorosłym chłopem!
    • mallina Re: Ludzie- zaczepiacze :) 14.10.09, 23:46
      juz opowiesc owa czytalam kiedys.
      ale nie wiem czy to Jasnorzewska byla autorka
      • jasnorzewska Re: Ludzie- zaczepiacze :) 14.10.09, 23:57
        Pewnie tak :)
        Ja już wspominałam o tym na innym forum i, o ile dobrze pamiętam, w samopomocowym wątku trusi.
        • Gość: aśka Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 00:38
          Poszłam swego czasu razem z mamą do punktu ksero. Było to zaraz po
          śmierci ojca więc obie w głebokiej żałobie, całe w czerni, w
          nastroju bardzo minorowym. Punkt malutki...pusto... jeden
          obsługujący i klient - starszy pan wiek może 60-70. Pan ten stoi z
          boku, nie kseruje nic, przekłada papiery... czegoś szuka w tych
          papierach. Widząc nas od razu odsuwa się i przepuszcza do
          obsługującego. Cicho dziękuję, przybita... nie patrząc na niego.
          Kserujemy 1 czy 2 kartki (akt zgonu itp.)... pan bacznie nam się
          przygląda. Płacę, dziękuję obsługującemu, cały czas czując na sobie
          uważne i natrętne wręcz spojrzenie starszego pana. Staram sie nie
          zwracać na niego uwagi. Odwracam się do wyjścia.... i słyszę dobitne
          i bardzo głośne "wypadałoby chyba mi podziękować za uprzejmość!"
          • Gość: wuje kdobra rada Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.09, 10:54
            ci 50-60letni staruszkowie to przecież wasi rodzice, zwróćcie im
            uwagę, zeby nie zachowywali sie tak kretyńsko, bo denerwuja młodzież
            i po sprawie. Ja powiedziałem moim, zeby wrzucili na luz.
          • Gość: harry Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 00:02
            Byłyście z mamą w żałobie, przybite i opuszczone. Wiem, że samopoczucie w takim
            momencie wskazuje prawie zero. A tu jakiś jełop domaga się podziękowań. Powinnaś
            mu rzucić jakąś wiązkę typu: pie..ol się stary sk....synie! czy coś w tym
            rodzaju. To naprawdę pomaga na nerwy.

            trzymajcie się
    • maitresse.d.un.francais Re: "Spokojny i ułożony młody człowiek" 15.10.09, 00:04

      >
      > haha - i pomyslec, ze ja kiedys mieszkalam przy ulicy Sobieskiego (W-wa) obok
      > szpitala dla psychicznie chorych :-D

      Jak mogłaś! Nie wiesz, że schizofrenia przenosi się kropelkowo, a paranoja przez
      wirusy? ;-)
      • batutka Re: "Spokojny i ułożony młody człowiek" 15.10.09, 00:11
        maitresse.d.un.francais napisała:

        >
        > >
        > > haha - i pomyslec, ze ja kiedys mieszkalam przy ulicy Sobieskiego (W-wa)
        > obok
        > > szpitala dla psychicznie chorych :-D
        >
        > Jak mogłaś! Nie wiesz, że schizofrenia przenosi się kropelkowo, a paranoja prze
        > z
        > wirusy? ;-)

        no i dlatego ucieklam na Mokotow ;-)
    • Gość: madziejka Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.10.09, 11:28
      Wracałam kiedyś autobusem ze szkoły razem z koleżanką z klasy.
      Byłyśmy wówczas w klasie maturalnej, więc na "smarkate" raczej nie
      wyglądałyśmy. Godzina była dość nietypowa jak na powrót ze szkoły -
      11 może 12, autobus prawie pusty. Na jednym z przystanków - przy
      kościele (nic innego w okolicy nie ma)- wsiadły dwie starsze panie.
      Przesżły obok kilku rzędów pustych siedzeń, stanęły nad nami i się
      zaczęły krzyczeć niby do siebie,a w zasadzie do nas - "Ta
      dzisiejsza młodzież... taka niewychowana... miejsc w autobusie nie
      ustępuje starszym... żadnego szacunku... jak rodzicom nie wstyd
      takie dzieci wypuszczać same z domu...do szkoły nie chodzą tylko
      wagarują...narkotyki biorą...". W końcu koleżanka nie wytrzymała i
      wskazała paniom wolne miejsca. W odpowiedzi zaczęły sypać wyzwiskami
      na nas a nie na jakąś "młodzież". Usłyszały grzeczną odpowiedź, że
      do obcych ludzi nie wypada zwracać się na "ty", i nie wypada zwracać
      uwagi że nie ustępujemy miejsca, skoro tyle jest wolnych i to nasza
      sprawa w co się ubieramy (spódniczki do kolan były dla nich
      wyzywającym strojem). Panie się obruszyły i wysiadły na następnym
      przystanku. Jedna jeszcze z przystanku krzyknęła coś, co nas bawi do
      dziś - "ale my chciałyśmy na tych miejscach usiąść, a nie byle
      gdzie". Ciekawe jak na nas narzekały w następnym autobusie :)
    • frred Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 12:38
      Rekordzistkę tego rodzaju opisałem na innym wątku:

      Prowadziła kiosk.

      I:

      1) jednego kolegę goniła kilkaset metrów i zjechała od ostatnich, gdy zapłacił
      jej o 1 grosz za mało,
      2) drugiemu odmówiła gratisowego dodatku do gazety "bo tu jest napisane DODATEK
      X W TWOIM KIOSKU - a pan nie zawsze u mnie kupuje".
      3) a mnie, gdy (nie wiedząc jeszcze o jej ww. wyczynach) poprosiłem bodajże o
      "Angorę", zjechała pod hasłem: I CZEMU MI PAN PRZESZKADZA W ROZMOWIE Z KOLEŻANKĄ?

      Moja odpowiedź:

      - Mogę przestać u pani kupować, będzie pani miała więcej czasu na rozmowy z
      koleżankami, może nawet cały dzień. -

      Kiosk aż zatrząsł się od wrzasku, a ja, mając to w głębokim poważaniu, poszedłem
      na autobus.

      I nie kupowałem u niej ze dwa tygodnie, aż raz się zapomniałem i...

      ... i nastąpił brak reakcji na moje zamówienie.

      Wobec czego mówię:

      - To widzę, że pani rzeczywiście chce, żebym tu nie kupował. Nie ma sprawy. -

      Zrobiłem za dwa kroki aż tu słyszę:

      - "Ty ch...! Tycw...u! Ty (wstawcie sami wszystkie tzw. itp.) !" (...po minucie
      dobrnęła do:) "Wypier... mi stąd!"

      Podszedłem znów do kiosku, nachyliłem się do okienka i mówię bardzo grzecznym tonem:

      - Za komplementy dziękuję, ale od kiedy jesteśmy na "ty"? Świń z panią nie
      pasłem, a wspólną wódkę z takim brzydkim babsztylem bym zapamiętał.-

      Kiosk mało nie eksplodował. A ja, usatysfakcjonowany, poszedłem na
      autobiust:)))))))))
      • Gość: Gość_Ewa Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: 212.160.172.* 15.10.09, 13:31
        hi, hi - ciekawe, bo w kiosku blisko mojej pracy tez mamy takiego
        babsztyla. Ale ja już tam nic nie kupuję - babsztyl pali w tym
        kioski i wszystko śmierdzi papierosami. Ble
        • frred Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 14:48
          Jeśli pracujesz w Warszawie w okolicach Placu Bankowego, to to może być ta sama.
          Pzdr
      • Gość: sdf Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: 212.160.172.* 19.10.09, 14:11
        Może to był przebrany Kryszak :)
    • Gość: Agathe Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: 212.160.172.* 15.10.09, 12:49
      AgaJak często powtarzam "zwriowanych wariatów " nie brakuje..

      Jechałam swoim częstopsującym się samochodem, no i oczywiście
      wywaliło mi jedną ze świeć -chałas niesamowity zjechałam z drogi
      koło przychodni lekarskiej, otworzyłam maskę i patrzę : świeca..

      Podchodzi pan ok 50- tki, gadka-szmatka, dowiedziałam się
      następujących rzeczy o nim:
      -żona była wpsychiatryku pasami przypięta bo miała depresję,
      -on lubi się napić piwa,
      -jeżdzi na rowerze a czasami tramwajem, i nie lubi siedzącej
      młodzież w tramwajach,
      - kiedys znał się na autach ale .. w sumie jeżdzi teraz rowerem,
      -podkrada pieniądze żonie z portwela: a ona na to _ " ze kradnie
      swoje"-tutaj salwa śmiechu,
      -mówi że powinno się pomagać ludziom, a nawet czasami dostanie mu
      się 2 zł na piwko-bo piwko lubi,
      -że chodzi na bingo i na automaty, że dzyszkę wygra tu i tam..
      - na koniec dodał że DA MI COŚ NA DOBRY SEN- i wyciągnął ulotkę ,
      tak na pamiątkę będe mieć..


      Gdy przyjechał po mnie mąż i auto musiało zostać na parkingu, dałam
      panu 2 zł na piwo aby auto postało jeszcze na tym parkingu..
    • nessie-jp Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 13:08
      A ja ostatnio byłam świadkiem sytuacji zupełnie odwrotnej i bardzo pozytywnej:

      Pewna pani lat około 25-35 wywlokła z apteki nadętego bufona około 50-tki, który
      zaparkował był sobie swoje auto dokładnie pod znakiem zakazu, w poprzek chodnika
      i ścieżki rowerowej, tarasując możliwość wjazdu na całe osiedle, chociaż 100
      metrów dalej jest pusty parking. Pani całkiem kulturalnie, ale MOCNO zwymyślała
      osobnika. Gdy tenże spróbował zwymyślać ją z powrotem, natychmiast wsiadło na
      niego z krzykiem kilku innych panów około 60-tki, zarzucając bezczelnemu
      łobuzowi brak elementarnej kultury osobistej, wyobraźni i zalet społecznych.
      Przy okazji udało im się wzespół wyrzucić spod tego znaku zakazu kolejny
      samochód, który stanął sobie kawałek dalej...

      Natychmiast znikł korek na sąsiedniej ulicy (samochody próbujące wjechać w
      osiedle nie blokowały już pasa ruchu), rowerzyści mogli normalnie jechać
      ścieżką, nadęty pan numer jeden przestawił samochód na parking i wrócił, nadęty
      pan numer dwa wsiadł i odjechał, a nad kolejką zaświeciło słońce.

      O.
    • Gość: Agi Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 15.10.09, 13:17
      Tak, niestety, są tacy ludzie, którzy nie mogą żyć bez naubliżania komuś,
      nawrzeszczenia - ot tak, dla sportu, żeby popsuć komuś humor. I jak ktoś tu
      słusznie zauważył, nie zdarza się, żeby taka osoba zwróciła uwagę komuś, kto
      faktycznie niewłaściwie się zachowuje. Ofiarą pada najczęściej młody, spokojny
      człowiek, po którym zaczepiacz nie spodziewa się ostrej reakcji.

      Kiedyś w autobusie babsko zaczęło jazgotać na chłopaka, który rozmawiał przez
      komórkę (niezbyt głośno i bez wulgaryzmów). Bo ona chce mieć spokój, głowa jej
      pęka, jaka ta młodzież niewychowana, spokój zakłóca itd. Na to inna babka,
      siedząca obok niej, odezwała się: "Ale pani krzyczy dwa razy głośniej niż tamten
      pan rozmawia. Dlaczego pani spokój zakłóca, ja chcę mieć ciszę". Mina
      jazgoczącego babsztyla bezcenna. :)
      • Gość: xxx Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.159.28.122.static.crowley.pl 15.10.09, 14:33

        czekałam z koleżanką na pociąg, ja miałam na sobie biały sweterek,
        koleżanka czerwony, podszedł do nas starszy pan i się
        spytał: "Której wpie...lić białej czy czerwonej?"
        • gazeta_mi_placi Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 14:50
          Gość portalu: xxx napisał(a):

          >
          > czekałam z koleżanką na pociąg, ja miałam na sobie biały sweterek,
          > koleżanka czerwony, podszedł do nas starszy pan i się
          > spytał: "Której wpie...lić białej czy czerwonej?"

          I co odpowiedziałaś ?
          • Gość: xxx Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.159.28.122.static.crowley.pl 15.10.09, 14:55
            czekałam z koleżanką na pociąg, ja miałam na sobie biały sweterek,
            > koleżanka czerwony, podszedł do nas starszy pan i się
            > spytał: "Której wpie...lić białej czy czerwonej?"

            I co odpowiedziałaś ?

            nie pamietam, na pewno nie zgłosiłam się na ochotnika...
      • gazeta_mi_placi Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 14:51
        Gość portalu: Agi napisał(a):

        > Tak, niestety, są tacy ludzie, którzy nie mogą żyć bez naubliżania komuś,
        > nawrzeszczenia - ot tak, dla sportu, żeby popsuć komuś humor. I jak ktoś tu
        > słusznie zauważył, nie zdarza się, żeby taka osoba zwróciła uwagę komuś, kto
        > faktycznie niewłaściwie się zachowuje. Ofiarą pada najczęściej młody, spokojny
        > człowiek, po którym zaczepiacz nie spodziewa się ostrej reakcji.

        Dokładnie.
    • gazeta_mi_placi Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 15:01
      Kiedyś jak chodziłam jeszcze do szkoły podstawowej była na mieście stara wariatka (osoba psychicznie chora,którą jednak nie hospitalizowano),podchodziła ona do dowolnych losowo wybranych osób
      i tłukła ich (ja też oberwałam-na szczęście na plecach miałam tornister) miotłą.Ot tak-bez żadnego powodu.
      • maitresse.d.un.francais Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 16:23
        E tam. W dwóch miejscach, w których mieszkałam, były Miejscowe Stare Wariatki.
        Nie tłukły nikogo. Tutejsza czasem śpiewa albo krzyczy. Luzik.

        • gazeta_mi_placi Re: Ludzie- zaczepiacze :) 15.10.09, 16:34
          Znajoma mojej koleżanki z niedużej wsi wyzywała ją (nie tylko ją) od najgorszych najbardziej obrzydliwymi słowami.
          Koleżanka nie mogła nigdzie spokojnie wyjść,aby nie być narażona na wulgarne odzywki.Policja nie dawała sobie rady z tym problemem,od czasu do czasu lądowała ta kobieta w psychiatryku,a gdy wychodziła cała zabawa zaczynała się od początku.Jest chyba coś takiego w KK,że nie można takiej osoby normalnie zamknąć czy założyć sprawę tylko psychiatryk.Otruła też jej psa.
          Niestety takie osoby nie zawsze są "niegroźne" :-(
          • frred Re: Ludzie- zaczepiacze :) 16.10.09, 01:08
            Mój bracik widział w Anglii idiotkę, która umyślnie taranowała ludzi wózkiem z
            dzieckiem, a jak jej zwracali uwagę, to się na nich rzucała z pazurami. A obok
            stał jej facet, menel jak i ona, i miał z tego ubaw.
            • chudonoga Re: Ludzie- zaczepiacze :) 16.10.09, 09:57
              Jestem w zaawansowanej ciąży (8 miesiąc), naprawdę nie oczekuję
              specjalnych względów, ale czasem to ludzie mnie zadziwiają. 2
              sytuacje z zeszłego tygodnia:

              1) jadę tramwajem, ok. godz. 12, tramwaj nie jest przepełniony, jest
              kilka wolnych miejsc siedzących. Siedzę na miejscu oznaczonym dla
              ciężarnej. Wsiada pani około 60 o kuli, staje nade mną i posapuje.
              Gdy nie przynosi to efektu szturcha mnie kulą i mówi "proszę ustąpić
              mi miejsca". Zaskoczona pokazuję na baloniasty brzuch, tłumaczę że
              to ósmy miesiąc, miejsce jest oznaczone dla ciężarnej, ponadto są
              jeszcze wolne krzesełka. I co słyszę? Złośliwy syk "no ja w ciąży to
              na siedząco nie jeździłam".
              2) czekam w przychodni w kolejce do internisty. Z rejestracji wiem,
              że jestem ostatnią pacjentką tego lekarza tego dnia. Leci mi
              ciurkiem z nosa, pęka mi głowa, boli mnie wszystko. Przychodzi
              starszy pan i pyta czy mogłabym go wpuścić do gabinetu poza kolejką,
              bo on co prawda nie jest zarejestrowany, ale tylko chciałby
              skonsultować z panią doktor wyniki badań (pod pachą trzyma sporą
              teczkę). Tłumaczę, że czuję się fatalnie, więc wolałabym nie czekać
              bez potrzeby i wrocić jak najszybciej do domu. Dodaję, że jestem
              ostatnią pacjentką tego dnia, więc jeśli chce coś skonsultować nie
              będzie czekać dłużej niż 15 minut (czyli czas mojej wizyty). I co
              słyszę: "pani jest młoda i w ciąży, pani nie może być bardziej chora
              niż ja". Gdy tylko otworzyły się drzwi gabinetu bardzo chory
              staruszek odzyskał wigor i zanim ja zwlekłam się z krzesła zniknął w
              środku. Szczęśliwie lekarz wyczytuje pacjentów po nazwisku i bardzo
              chory pan został wyproszony. Po badaniu wychodzę z gabinetu a bardzo
              chory starszy pan kryczy do mnie z wyrzutem: "no trochę tam sobie
              pani posiedziała".
              • Gość: urytka Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.chello.pl 16.10.09, 10:40
                Tupet maja ludzie w każdym wieku.
                Trzeba walczyć o swoje prawa, ale grzecznie,
                bez irytacji, aż do ujarzmienia debila.
              • blue-leeloo Re: Ludzie- zaczepiacze :) 16.10.09, 11:14
                To ja optymistycznie :)
                Jadę sobie autobusem, obok siedzą dwie starsze panie, raczej się nie
                znają, za to reprezentują wizualnie jeden typ – moherowy – no nie
                lubię tego określenia, ale nasuwało się mimowolnie, nawet bereciki
                były :) Do autobusu wsiada młody chłopak – kolorowy, postawiony
                irokez, tona kolczyków, nabijana kórtka, opuszczone szelki,
                przykrótkie gatki itd. – punk idealny. No to się pani nr 1 ożywiła i
                w te słowa do sąsiadki (głośno na tyle, że słyszę mimo słuchawek w
                uszach): „No jak można takie coś wychować i jeszcze pod jednym
                dachem mieszkać. Toż to wstyd dla rodziców!” Pani nr 2 rozmyśla i
                potakuje głową. No, myślę sobie, teraz się zacznie jazda i już chcę
                sobie muzykę głośniej puścić, kiedy słyszę: „No, ale wie pani, to
                może być bardzo dobry człowiek. Lepszy niż ja i pani razem wzięte.
                Nie można go oceniać tylko po wyglądzie.” Ha! Zdziwiłam się nie
                mniej niż pani nr 1, której przeszła ochota na dalszą dyskusję, a ja
                uśmiechałam się jak ta głupia do własnych butów – pani skutecznie
                poprawiła mi humor :)
                • Gość: croyance Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.114.35.164.plusnet.thn-ag3.dyn.plus.net 16.10.09, 12:39
                  Piekna historia :-)

                  Mnie sie zdarzylo kiedys cos takiego (dla zrozumienia celnej riposty
                  pani na targu potrzebna jest wiadomosc, ze mam rude wlosy);

                  kupuje warzywa. wybralam sobie ladne, pani zapakowala - odchodze
                  kilka metrow i widze, ze w torebce sa inne, niz wskazalam, pokryte
                  brazowymi plamami. wracam i zwracam pani na to uwage, bardzo
                  uprzejmie, a ona na to:

                  no, to juz tak jest w zyciu, ze jeden jest piekny i gladki, a drugi
                  rudy i piegowaty.

                  ;-D
                  • zoofka Re: Ludzie- zaczepiacze :) 16.10.09, 18:49
                    no ja nie mogę! urocze :)
                  • frred Re: Ludzie- zaczepiacze :) 16.10.09, 23:25
                    > no, to juz tak jest w zyciu, ze jeden jest piekny i gladki, a drugi
                    > rudy i piegowaty

                    Było zripostować: "Niech się pani nie martwi, i tak młodo pani wygląda"
                • Gość: ja Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 19:12
                  kochamy takie panie
                  • frred Re: Ludzie- zaczepiacze :) 17.10.09, 15:40
                    Macie tu jedną z nich, choć chyba sympatyczniejszą:

                    www.menele.tv/Jak-to-mowia...-stara-ale-jara-cz1,245f.html
    • Gość: kirownica Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.tktelekom.pl 16.10.09, 12:07
      jako młoda (oj, lata temu! :P) dziewczyna wracałam z angielskiego i
      czekałam na tramwaj. na przystanku jak zwykle masa ludzi. w pewnym
      momencie koło siebie słyszę głos-więc odwróciłam głowę i "szukasz guza? to
      go zaraz znajdziesz"-rzekła do mnie babcia, co to już trzy ćwierci....
      • Gość: polcia Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.09, 13:20
        Może tym starszym ludziom jakieś leki szkodzą np. na
        reumatyzm,sklerozę ,wzrok ?
        • Gość: croyance Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.114.35.164.plusnet.thn-ag3.dyn.plus.net 16.10.09, 14:06
          Ja mysle, ze starsi ludzie sie czesto mlodziezy boja, i stosuja atak
          jako obrone (profilaktycznie).
          • Gość: urytka Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.chello.pl 16.10.09, 14:19
            Maja dużo wolnego czasu, są samotni,
            niekochani, pragną zwrócić na siebie uwagę
            często są pieprzniuni:)
            • Gość: zenotka Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 14:31
              ludzie w Polsce ,a zwlaszcza ci starsi w ogóle zachowują się
              agresywnie:/
              • Gość: vp Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: 89.230.85.* 18.10.09, 18:07
                No, ja to spotkałam może jednego agresywnego satruszka na dwudziestu
                agresywnych młodych, a proporcje w przypadku bardzo młodych, tzw.
                szczyli 9-13 lat to 1:50.
    • sootball Re: Ludzie- zaczepiacze :) 17.10.09, 04:24
      w trzeciej klasie szkoły podstawowej wracałam ze szkoły autobusem. Autobus
      raczej pusty. Ikarusem - co ma znaczenie, bo w jednym specyficznym miejsu są tam
      3 krzesełka (2 w stronę kierowcy, 1 bokiem). Siedziałyśmy tam koleżanką i nagle
      zmaterializowały się nad nami 3 nauczycielki z naszej szkoły. Popatrzyły na nas
      tylko w kategoriach przeszkody blokującej wygodne miejsce do siedzenia, po czym
      usłyszałyśmy: "No już! Myk, myk!" Żadnej prośby, wytłumaczenia dlaczego chcą
      usiąść akurat tu, a nie gdzie indziej. No ale chcą, ok, nie ma problemu.
      Wstałyśmy. Nie byłam zła (tylko zdziwiona) i w związku z tym nie mogłam
      zamanifestować niezadowolenia w żaden sposób, problem w tym, że przy wstwaniu
      wydałam z siebie jakieś westchnienie, czy stęknięcie. Nacechowane emocjonalnie
      tak bardzo, jak może być nacechowany dźwięk wydostający się przypadkowo z klatki
      piersiowej przy wstawaniu.
      Następnego dnia w szkole była wielka afera o to stęknięcie. Dowiedziałam się, że
      zachowałam się NIEDOPUSZCZALNIE i AROGANCKO, stroiłam fochy i w ogóle, jak ja
      się śmiałam nie zerwać i natychmiast nie stanąć na baczność gdy tylko zobaczyłam
      panie nauczycielki. Moje tłumaczenia nie zostały wzięte pod uwagę.
      Teraz chce mi się śmiać kiedy to wspominam ale wtedy to był ogromny stres.
      Dodatkowo szlag mnie trafiał, kiedy słyszałam jak cała historia obrosła w
      plotkę: wg plotki, nauczycielki grzecznie poprosiły nas żebyśmy im ustąpiły, na
      co ja odpowiedziałam, ze nie, nie ustąpię (ty głupia krowo - w wersji hardcore
      :)) i trzeba nas było siłą stamtąd wyrzucać.
      • agulha Re: Ludzie- zaczepiacze :) 18.10.09, 19:14
        Niektórym nauczycielom niestety odbija władza. Są gorsi niż przełożeni w pracy,
        bo tamci mają do czynienia z ludźmi pełnoletnimi, więc obdarzonymi pełnią praw.
        Mój ojciec spotkał kiedyś (chyba w pociągu) starszego już pana, który mu wyznał,
        że choć to było tak dawno temu, to jeszcze i dzisiaj, gdyby spotkał [raczej
        niemożliwe] pewną swoją nauczycielkę, to by jej chyba dał w pysk.
        • Gość: zrona Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: 212.244.241.* 19.10.09, 11:56
          Pewien typ nauczycieli tak ma i już! Ze swojego zycia pamiętam
          sytuację, gdy wychodziłam z budynku szkoły, a pewna pani psor,
          próbowała właśnie wejść. Normalnie bym ją przepuściła, ale za mną
          było mnóstwo ludzi, którzy na mnie napierali, wąskie drzwi i wąski
          korytarz - stary budynek. Pani się na mnie wydarła, że powinnam ją
          przepuścić. Ja odpowiedziałam, że pierwszeństwo mają wychodzący.
          Usłyszałam, że jestem chamska. Zostało mi to przypomniane dwa lata
          później na ustnej maturze.
    • Gość: mila Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: 80.240.189.* 26.10.09, 21:25
      Pracuję od paru tygodni poza rodzinnym miastem.Oprócz dworca PKP,
      paru sklepów i oczywiście mojej pracy nie znam jeszcze zupełnie
      terenu, tzn. nazw ulic, miejsc często potocznie nazywanych przez
      tubylców itp.Pewnego dnia dwoje staruszków zapytało mnie jak dojść w
      jakieś miejsce w tym mieście. Bladego pojęcia nie miałam o co mnie
      pytają , więc (naprawdę grzecznie, bo staruszkowie sympatyczni a
      przy tym z dużymi kłopotami z poruszaniem - oboje o kulach)
      powiedziałam , że zupełnie nie znam miasta ,więc może niech zapytają
      jeszcze kogoś, bo miejscowi pokażą na pewno dobrą drogę.Co
      usłyszałam potem???!!!Niestety nie do powtórzenia.Starsza pani
      dostała takiej werwy! Myślałam, że mnie zadzga tą kulą.W życiu nie
      słyszałam takich bluzgów pod niczyim , a już na pewno nie pod swoim
      adresem.Ludzi stojących obok , jak i mnie samą zamurowało.
      Rozpłakałam się i uciekłam.
      • Gość: ki Re: Ludzie- zaczepiacze :) IP: *.szczecin.enea.pl 28.10.09, 09:56
        tak w na brzegu tematu...
        stoję na lotnisku w sklepie wolnocłowym, kilka osób w kolejce, podchodzi do
        mnie typowy "polaczek" i zagaja czy może stanąć przede mną bo tutEj jest jego
        koleżanka... chmmm oglądam się do tyłu a za mną nikogo! próbuję wyjaśnić a
        dlaczego nie może stanąć za mną przecież za mną nie ma nikogo! a gbur z gębą na
        mnie (dodam że ze Szczecina szkoda że nie znam nazwiska - pozdrawiam osobnika)
        że ja to mam problem! i On widzi że ja mam problem ze wszystkim(dziwna odmiana
        odruchu stadnego), no cóż... tak później jesteśmy postrzegani... i gadają
        dlatego na nas nie "Polacy" tylko pogardliwie "polaczki"... a osobnik oczywiście
        zapłacił wcześniej no bo przecież nie będzie stał jedną osobę dłużej... szkoda
        że nie była to zwykła ulica, może udało by się go czegoś nauczyć
        • eurytka Re: niezręczna sytuacja :( 28.10.09, 19:57
          Dziś kuśtykałam (chodzę o kuli) z psem na spacerze.
          Szłam chodnikiem, pies wysunął mi się i lekko zagrodził drogę przechodzącej
          starszej pani.
          Uszłam z 5 metrów i usłyszałam głośne:Idziesz jak stara krowa!
          Nie wytrzymałam, powiedziałam głośno: Sama jesteś stara krowa!
          W miarę przyspieszyłam kroku czy baba za mną nie biegnie.
          Nie jestem już młoda, no ale "oddałam"!
          Samo mi się wymsknęło...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja