jasnorzewska
14.10.09, 22:11
Czasami w naturze zdarzają się osobnicy, którzy uwielbiają opieprzać, zaczepiać, a nawet rzucać się na innych z pięściami bez powodu albo z jakimś urojonym powodem.
Jakiś czas temu miałam (nie)przyjemność zetknąć się z panem koło 60tki, który postanowił: "nauczyć mnie kultury". O co poszło?
Szłam sobie spokojnie chodnikiem, nagle poczułam ból. "Uroczy" starszy pan podbiegł do mnie i bez ostrzeżenia uderzył mnie pięścią pomiędzy łopatki. O co mu chodziło?
Ano on był starszy, ja młoda, więc chyba naturalne, że nie powinnam iść przed nim chodnikiem, tylko go przepuścić. Od razu wyjaśniam: nie wepchnęłam się przed niego, nie wpadłam na niego, po prostu przez kilkadziesiąt sekund szłam po tym samym chodniku co on, kilka metrów przed nim. Szłam szybko i trzymając się boku chodnika, nie szłam środkiem, zresztą chodnik był szeroki i uroczy pan mógł mnie w każdej chwili wyminąć.
Pan zwyzywał mnie, ja zaleciłam mu wizytę u lekarza i rozeszliśmy się.
Mieliście kiedyś do czynienia z takimi ludźmi?