Codzienne schizy Waszych rodziców

24.11.09, 11:30
Rodzice potrafią nieźle dać w kość. Wpisujcie, wasze doświadczenia "z frontu".
Ja nie znoszę temperatury powyżej 19 stopni, więc tak ustawiam ogrzewanie, żeby grzało ledwie, ledwie. Tymczasem przychodzi mama i odkręca je tak, że grzeje do wiwatu. Kiedyś wieczorem zapomniałem że oczywiście wprowadziła swój porządek i położyłem się spać. Obudziłem się o 8 (bo to sobota była, zwykle wstaję o 10 - 11), cały spocony, patrzę na termometr a ten szczerzy do mnie swą skalę i pokazuje 24 stopnie. Zakręciłem kaloryfer, otworzyłem okno i wróciłem do łóżka.
Inne schizy są mniejszego kalibru, ale jednak są. Że szafa stoi nie tak jak trzeba, że okien nie umyłem, itd...
    • skanke Re: Codzienne schizy Waszych rodziców 24.11.09, 11:41
      gdy gdzieś wyjeżdzaliśmy to trzeba było wracać ( raz nawet 200km) bo CHYBA NIE
      WYŁĄCZYŁAM ŻELAZKA!!
    • kokitek Re: Codzienne schizy Waszych rodziców 24.11.09, 11:53
      Mimo, że dawno mieszkam już osobno, moja rodzicielka nadal ma pewne schizy, którymi próbuje usilnie wpływać na moje życie:
      -jak nie będę jadła obiadu z dwóch dań, to zachoruję na anemię
      -nie powinnam wychodzić z dzieckiem na spacery, gdy jest zimniej niż +10 stopni
      -ciągle dostaję ochrzan, że ubieram się nie tak, jak jej by się widziało (mam styl "zwyczajny", a ona by chciała, żebym się stroiła i obwieszała biżuterią)
      -jednego dnia uważa, że jestem gruba, a drugiego mi mówi: "ale ty chudzieńka jesteś"
      -nie wiem jak to zwalczyć, ale doprowadza do takich sytuacji, że muszę jej się tłumaczyć z każdego kupionego ciucha, czy butów...chyba chciałaby, zebym żyła jak asceta, co z drugiej strony wyklucza się z przykładem, który napisałam o strojeniu (dodam, że mam męża, oboje zarabiamy i nie jesteśmy już na utrzymaniu rodziców)
      -po każdej wizycie u mamy moje dziecko ma biegunkę, bo karmione jest tam na wyrost (że niby my go w domu głodzimy)
      -najpierw mówi, że tym razem nie będzie dużo szykowała na wigilię, a potem pada ze zmęczenia, bo jak zwykle musi być 20 dań
      -uwielbia kupować buty za 20 zł, w których chodzi miesiąc, czasem nawet nie, bo się rozwalają, ale nie kupi tych lepszych, bo za drogie:)
      • frred Re: Codzienne schizy Waszych rodziców 26.11.09, 00:17
        Czy my nie mamy (przynajmniej pod pewnymi względami) wspólnej Mamy;)?
    • wolnaa1 Re: Codzienne schizy Waszych rodziców 24.11.09, 13:09
      No cóż, punkt widzenia zależy od punktu patrzenia....
      Kiedys mogłabym wymieniac i wymieniać. Z czasem coraz mniej, a potem
      dorosłam... Moje dzieci pewnie mogłyby wymieniać i wymieniac. Powiem
      jedno - pierwszą część życia zatruwają nam rodzice - drugą DZIECI.
    • Gość: 3,14-Roman Re: Codzienne schizy Waszych rodziców IP: *.146.243.78.nat.umts.dynamic.eranet.pl 24.11.09, 16:22
      Schiza mojej matki, ale pewnie nie tylko:

      KOCHANIE, WEŹ CZAPKĘ!!!
      • Gość: puderniczka Re: Codzienne schizy Waszych rodziców IP: *.chello.pl 24.11.09, 20:14
        ja ten tekst zrozumiałam kiedy przewiało mi zatoki. Od tej pory noszę czapkę
        nawet jeśli jest tylko delikatny ale zimny wiatr.
        • iwu Re: Codzienne schizy Waszych rodziców 24.11.09, 20:29
          Tekst mojego taty do mnie, mieszkającej od kilku lat z własnym mężem
          i dzieckiem i lubiącej gotować:
          - Daj, ja ci ukroję ten chleb, bo się skaleczysz. :-)
    • Gość: Yoanna_K Re: Codzienne schizy Waszych rodziców IP: *.adsl.inetia.pl 25.11.09, 21:03
      Moja mama, kiedy jej powiedziałam, że mimo ciąży (4 miesiąc) jeżdżę na rowerze:
      O Matko! Przecież możesz stracić równowagę, przewrócić się, polecieć do przodu i
      kierownikiem połamać sobie żebra i przebić przeponę!!
      No zatkało mnie i nie potrafiłam odeprzeć tych porażających argumentów XD
      Najgorsze, że zrobiła sobie cel nadrzędny z ocalenia mnie i dziecka przed tym
      okrutnym losem i tak długo gadała mężowi o przeogromnych zagrożeniach roweru, ze
      go w końcu przekonała... I mi komisyjnie rower zabrali... I musiałam łazić na
      piechotę... To już takie śmieszne nie było.
    • agulha Re: Codzienne schizy Waszych rodziców 26.11.09, 00:43
      Że mnie z pracy wyrzucą. Wyjaśnienie: mam dobrą pracę, jestem w niej ceniona,
      nie ma u nas surowej dyscypliny pracy, np. czas pracy dość elastyczny, pracuje
      się w dużej mierze zadaniowo i samodzielnie. Wszystkie "parametry" mojej pracy
      (np. terminowość) mam OK, ale rodzice się martwią, że skoro tak późno przychodzę
      do pracy [nie ostatnia bynajmniej i wychodzę raczej jedna z ostatnich] to mnie
      wyrzucą...Nadmienię, że mam 40 wiosen i to moja czwarta praca, w której pracuję
      ponad 6 lat i jestem jednym z najdłużej pracujących zatrudnionych, i że naprawdę
      wyjątkowo i sporadycznie kogokolwiek zwalniają (powiedzmy: dyskretnie proponują,
      żeby poszukał szczęścia gdzie indziej).
      • Gość: Blablabla Re: Codzienne schizy Waszych rodziców IP: *.3s.pl 26.11.09, 19:41
        Ostatnio usłyszałam że głupia jestem, bo kroję kapustę ZBYT DROBNO do łazanek i
        to jest KOLOSALNA RÓŻNICA, bo do łazanek to kiszona kapusta powinna być długości
        makaronu spaghetti. I w smaku to TOTALNIE WTEDY INACZEJ. Sluchałam na ten temat
        chyba bite pół godziny.
        No i fajne wytłumaczenie mojej mamy na ,,diecie'' - ,,kotlety schabowe wcale nie
        są takie kaloryczne, bo usmażyłam je na niskotłuszczowej oliwie'' - uznała więc,
        że nie przytyje od trzech naraz. Za to wytyka mi, że mam niezdrową dietę,
        ponieważ słodzę sobie herbatę. ;/
    • madzioreck Re: Codzienne schizy Waszych rodziców 26.11.09, 20:07
      Mój tata (kiedy miał wolne, a mieszkałam jeszcze z rodzicami) biegający za mną z
      kanapką, zanim wyjdę do pracy: "No ugryź jeszcze kawałeczek, głodna będziesz!",
      chociaż to raczej rozczulające niż dające w kość :)
      Mój tata palący fajkę za fajką, kiedy pół roku temu wyprowadzałam się z domu, i
      pakujący mi prowiant jak dla całego plutonu: czekolada, chleb, masło, coś do
      chleba, i milion innych rzeczy, bo przecież na pewno sobie nie kupię i zagłodzę
      siebie i męża ;)
    • Gość: wi3 Re: Codzienne schizy Waszych rodziców IP: 212.244.241.* 27.11.09, 08:48
      Wyjazd z moją mamą po zakupy:
      -Mamo jedziemy! Jesteś gotowa?
      - Zanim ty się przygotujesz ja bedę trzy raz gotowa i będę na was
      czekać.
      Zakładam już kurtkę i buty, moja mama nadal w proszku. W tej kurtce
      będzie jej za ciepło więc biegnie po drugą. Do drugiej nie pasują
      buty, więc szuka innych itd. W tym czasie wyprowadzam samochód.
      Wracam do domu.
      - mamo zabrałaś wszystko? Listę zakupową, kartę parkingową, torbę na
      zakupy?
      - zabrałam zabrałam!
      Wracam do samochodu i czekam, czekam, czekam... mama zamyka drzwi od
      domu, przychodzi do samochodu, wsiada. Wysiada, bo musi wrócić do
      domu, bo zapomniała włączyć radio kanarkowi i będzie mu smutno.
      Zamyka drzwi od domu wsiada do samochodu. Wysiada, bo musi kocicę
      wypuścić, bo ta zje kanarka i będzie dwa w jednym. Zamyka drzwi,
      wsiada do samochodu. Jedziemy, jakieś 200 m.
      -zapomniałam telefonu!
      - wrócić mamo?
      - nie, nigdzie nie będę dzwonić.
      Po następnych 200 metrach
      - Kowalski miał dziś zadzwonić w sprawie pralki!
      - no to może wrócę?
      - nie, nie trzeba
      Następne 200 m.
      - a ja zamknęłam drzwi? Bo klucze mam, ale nie pamiętam czy
      zamknęłam drzwi, bo ty tylko mnie popędzasz, wszystko na mojej
      głowie.
      Wracamy. Drzwi zamknięte. Telefon okazuje się, że od początku był w
      torebce.
      Jedziemy. Pod sklepem okazuje się, że nie zabrała portfela, albo
      karty parkingowej, albo listy zakupowej.
      Nie, nie ma alzheimera, jest na niego za młoda. Od zawsze jest tak.
      Na autobus lub pociąg zawsze zdąża, tylko przy jeździe samochodem
      robi.
      • onlykamelia Re: Codzienne schizy Waszych rodziców 27.11.09, 09:17
        Mnie moja rozczula gdy odjezdzam z Polski do siebie:)
        Nakupuje mi zarcia ze ledwo moge domknac klape bagaznika w wielkim
        aucie ,mowi:bo u was takiego nie ma albo u was to nie jest tak
        smaczne jak nasze.
        Kupuje wszystko jak leci, z wedlin to pol miesnego chyba ,najgorsze
        jest ze ja tak naprawde rzadko jem wedliny .
        herbaty,krowki,miod,pumeks ,w zeszlym roku wiozlam nawet
        ziemniaki,cebule i jablka :))(gdyby tak to jakis celnik zobaczyl to
        pomyslal by ze do Rumunii chyba jade)
        Ale kocham moja mame przeogromnie.
        • Gość: ;) Re: Codzienne schizy Waszych rodziców IP: *.cable.smsnet.pl 27.11.09, 10:20
          Rumunia wcale gorzej nie wygląda jak Polska.
Pełna wersja