Przygody ślubno-weselne :)

IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 02.12.09, 23:14
Zainspirowane wątkiem ze strony głównej.
Nie chodzi mi o sam wątek zii86, ale o tematykę wesel.

Czy jest jakieś wesele/ślub, które wesoło wspominacie, ze względu na jakieś (nie)ciekawe zdarzenia, zabawy oczepinowe?

Ja sam przyznam, że nie mam, jako, że jestem odludkiem i hasło: "impreza" budzi we mnie litość i trwogę :)
Byłem na weselach parę razy, ale nastąpiło to wyłącznie w czasie kiedy byłem tak zwanym: "życiem napoczętym, nienarodzonym", więc wiele z tego nie pamiętam.
    • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 02.12.09, 23:17
      Na wszelki wypadek odpowiem: nie, nie byłem gościem nienarodzonym na weselu własnych rodziców. Moja rodzina stanowczo twierdzi, że ślub i wesele rodzicieli odbyły się jakieś 10 lat przed moim nieszczęsnym przyjściem na świat.

      www.dziennik.pl/zycienaluzie/article482913/Tancem_na_rurze_zrujnowala_wesele.html
      A tu ciekawy filmik z wesela. Nie wiem, czy to fake :)
      • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.197.158.213.umts.dynamic.eranet.pl 02.12.09, 23:31
        A przygodę ślubną znam, niestety jest dosyć skromna.

        Ślub w niewielkim kościółku, ławki (ze szczególnym uwzględnieniem tych pierwszych) ustrojone różnymi bzdetami, jeszcze sporo czasu przed uroczystością, więc gości jeszcze nie ma.
        W tej parafii jak w każdej innej było sporo starszych wiekiem parafianek, które przychodzą do kościoła minimum pół godziny przed mszą, aby się pomodlić/poplotkować. I takie dwie panie przyszły, rozsiadły się w ławce specjalnie dla rodziny przeznaczonej. Kiedy zawitali goście, panie siedziały godnie w ławce i ani myślały się przesiąść. Goście więc usiedli tuż koło pań i zaczęła się uroczystość.

        I jak to zwykle na ślubach, pojawiło się dziewczę młode, aby odśpiewać anielskim głosem: "Ave Maria".

        Pobożne panie radośnie odśpiewały tę piosenkę razem ze śpiewaczką.
        :)
        • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 02.12.09, 23:53
          >I jak to zwykle na ślubach, pojawiło się dziewczę młode, aby odśpiewać anielskim głosem: "Ave Maria".

          Pobożne panie radośnie odśpiewały tę piosenkę razem ze śpiewaczką.


          ROTFL :D
    • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 02.12.09, 23:56
      Dla mnie każdorazowo najśmieszniejsze są panny młody w białych sukienkach
      i welonie oraz z 5-8 miesięcznym brzuchem :-)
      I ich zapewnienia,że mimo że związek nie trwał dłużej niż trzy miesiące ślub by i tak był bez względu na ciążę.
      I zapożyczanie się (branie kredytów) osób ubogich na weselicho na 200 osób-to dopiero żal.pl
    • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 02.12.09, 23:59
      I jeszcze branie ślubu kościelnego bo rodzina/teściowa/otoczenie.
      Najbardziej powaliła mnie pewna osoba która do kościelnego szła z brzuchem ( i trzylatką zostawianą na czas uroczystości u babci).
      To dopiero żenua! A małżeństwo i tak się sypnęło,oj sypnęło...
      • Gość: taaaassss Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.icpnet.pl 03.12.09, 08:28
        jeszcze jak byłam w liceum dorabiałam sobie jako kelnerka w
        restauracji w naszej miejscowości. Wesele ok. godz. 23 jakies
        poruszenie - goście weselni wyprowadzaja pannę młodą zalaną niemalże
        w przysłowiowego "trupa". Chociaż w sumie nie wim czy to smieszne
        jest :-)
      • Gość: Azorek Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.09, 11:32
        > Najbardziej powaliła mnie pewna osoba która do kościelnego szła z brzuchem ( i
        > trzylatką zostawianą na czas uroczystości u babci).
        > To dopiero żenua! A małżeństwo i tak się sypnęło,oj sypnęło...

        A dlaczego cię rozbawiła? Wyobrażasz sobie, że ślub kościelny jest tylko dla dziewic? Otóż nie.
        • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 03.12.09, 12:48
          Że ślub kościelny bo co inni powiedzą...
          Poza tym jak taka głęboko wierząca czemu nie wzięła ślubu wcześniej?
        • hotaru85 Re: Przygody ślubno-weselne :) 06.12.09, 17:11
          Gość portalu: Azorek napisał(a):

          > A dlaczego cię rozbawiła? Wyobrażasz sobie, że ślub kościelny
          > jest tylko dla dziewic? Otóż nie.

          no raczej? chyba że coś mi się popieprzyło i kościół już pozwala na seks przed
          ślubem?
          • Gość: anulla_la Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.acn.waw.pl 06.12.09, 17:52
            A nie spotkaliście się nigdy ze stwierdzeniem, że Kościół na ziemi tworzą ludzie
            grzeszni?? Wiadomo, że łatwo oceniać to co widoczne (ciąża), ale liczy się wiara
            i pragnienie nawrócenia (nie tylko z ateisty w wierzącego, ale też z grzesznego
            wierzącego na lepszego wierzącego - pewnie mogłam dobrać lepsze określenie, ale
            myślę, że rozumiecie). A z tym bywa różnie przy sakramentach... Wolę wierzącą
            Pannę Młodą z brzuszkiem, niż ateistę który do bierzmowania idzie "po papierek,
            bo a nuż się przyda".

            Co do ślubów i wesel to póki co nie byłam na takim z przygodami. Ale wśród
            znajomych sporo zaręczonych, więc może z czasem coś dopiszę :)
            Po swoim tylko szokowałam koleżanki informacją, że moja suknia ślubna została
            kupiona niemal przypadkiem i to w KDT (a wyglądałam w niej ponoć jak w szytej na
            zamówienie :D ).
            • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 06.12.09, 18:09
              >Wiadomo, że łatwo oceniać to co widoczne (ciąża), ale liczy się wiara
              i pragnienie nawrócenia (nie tylko z ateisty w wierzącego, ale też z grzesznego
              wierzącego na lepszego wierzącego - pewnie mogłam dobrać lepsze określenie, ale
              myślę, że rozumiecie).

              A to ciekawe,bo 99 procent świeżo "nawróconych" więcej już nie pojawia się w kościele.
              Chyba,że na chrzcinach :-)
              A po chrzcinach za 7 lat-na komunii dziecka :-)
              Nie mów,że nie zauważyłaś tych dziwnych przypadków nawrócenia.
              I jakoś te "nawrócenia" nie z powodu jakiegoś ciężkiego losu,choroby,śmierci tylko dziwnym trafem z powodu ciąży i ślubu :-)
              Oj coś mi tu ściemniacie drogie "nawrócone" panny młode.
              • zyd_z_wesela Re: Przygody ślubno-weselne :) 07.12.09, 00:05
                Droga "gazeto".
                Slyszala Pani o pojeciu "projekcja"?
                Tu takie wyjasnienie:
                pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_%28psychologia%29
                Cos sie w zyciu nie udalo (malzenstwo? ciaza? dzieci? praca?.................) i
                dalej - to INNI sa winni, nie ja.
                Projekcja wystepuje takze w "pewnych" chorobach. "To ONA jest chora, ja jestem
                ZDROWA".
                Moze Pani to przemysli.
      • Gość: croyance Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.113.110.97.plusnet.pte-ag2.dyn.plus.net 07.12.09, 01:41

        To jest kwestia kulturowa, tradycja, kogo obchodzi aspekt religijny?
        Zazwyczaj ateisci przypisuja wieksza wage slubom koscielnym, niz
        ktokolwiek inny.
      • sootball Re: Przygody ślubno-weselne :) 12.01.10, 12:49
        gazeta, to Ty byłaś jedną z tych pań w pierwszym rzędzie?
        Brzmisz jak jedna z nich.
    • a_andzia28 Re: Przygody ślubno-weselne :) 03.12.09, 09:46
      Fakt. Byłam na tym weselu kilka, kilkanaście lat temu jako osoba towarzysząca
      mojego byłego. Wesele trwało krótko, skończyło się szybko. Pan młody nakrył żonę
      bzykającą się w łazience z drużbą! Gorąco było...
      • heca7 Re: Przygody ślubno-weselne :) 03.12.09, 10:12
        Ja mogę opowiedzieć raczej historię kościelną:)
        Rzecz się działa jakieś 10 lat temu w miejscowości zwanej Ryczywół (
        autentycznie!). Moja bratowa była tam opiekunką na kolonii. Przyjechałam w
        odwiedziny. Nadeszła niedziela, wybieramy się do kościoła i nagle bratowa mówi:
        - Tylko się nie śmiej jak zaczną śpiewać w kościele:O
        Pomyślałam- przesadza- NIE!!! Kościelny zaczął grać na organach zupełnie od
        czapy, babcie wyły tak niemiłosiernie, że byłam wdzięczna bratowej, że mnie
        uprzedziła( wżyciu czegoś takiego nie słyszałam). I tak całą mszę.
        Dodatkowo,naprawdę obok mnie siedziała babcia trzymająca modlitewnik(były na
        ławkach dla każdego)do góry nogami! , zresztą wcale do niego nie zaglądała! A
        myślałam, że to tylko w dowcipach się zdarza.
    • bena1209 Re: Przygody ślubno-weselne :) 03.12.09, 10:48
      kilka lat temu byliśmy na weselu u znajomych, następnego popołudnia
      przyjechaliśmy na poprawiny. Młodzi weszli, przywitali się i Pan Młody mówi:
      - no teraz to możemy się stukać na legalu! :)
    • Gość: autor Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.09, 11:22
      Ja znam ze słyszenia prawdziwą ponoć sprawę, kiedy podczas wesela pan młody
      rzekł w pewnym momencie do swej małżonki: Zamknij ryj...
      Nie są już małżeństwem. Ale to raczej nie jest wesołe :-(
      • Gość: Lajla Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.09, 11:40
        A ja znam historię taką: Na weselu była zabawa w stylu - rzuć
        pieniążek - zatańcz z Panią/Panem młodym. No i pijany w sztok koleś
        (Niemiec)rzucił kluczyki od samochodu - wolvo jakieś, nienajgorsze
        ale i nienajnowsze. No i zatańczył z Panią Młodą. Nazajutrz się
        zorientował, że rzucił kluczyki, ale miał tyle honoru, że wrócił do
        Niemiec autobusem. hehe
    • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.146.63.18.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.12.09, 21:18
      Słyszałem o czymś takim, co zwie się: "puste koperty". O co tutaj dokładnie chodzi?
      • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 03.12.09, 21:43
        :D

        Hahaha!!!

        Dajesz kopertę niby z pieniążkiem a w środku pieniążka nie ma.
        Hihi!!!!
        • zoofka Re: Przygody ślubno-weselne :) 06.12.09, 00:46
          mało tego - niektórzy goście potrafią w kopercie dać kawałek gazety
          przyciętej na stosowny wymiar :) wiadomo że przy wręczaniu młodzi do
          środka nie zajrzą

          Serio mówię :)
    • kkokos Re: Przygody ślubno-weselne :) 03.12.09, 21:47
      trzy razy byłam świadkową (tak, kto trzy razy drużbuje, nigdy nie
      ślubuje, za mąż rzeczywiście nie wyszłam :). za pierwszym razem
      ksiądz udzielający ślubu magdalenie wymieniał różne imiona na m:
      zwracał się do małgorzaty, marioli, ale do magdaleny ani razu. przy
      każdej kolejnej pomyłce państwo młodzi chichotali coraz bardziej.

      za drugim razem, gdy byłam świadkiem, panna młoda wymyśłiła sobie,
      że będzie tak romantycznie: tylko ona i pan młody oraz dwoje
      świadków. nikogo więcej, nawet rodziców. ale kamerzystę wynajęto, a
      co! i biedak nie miał co filmować :) jest takie jedno cudowne długie
      ujęcie, w czasie przemowy pani udzielającej ślubu: zaczyna się od
      czubka butów pana młodego, wędruje w górę nóg, tułowia, głowy,
      przenosi się na głowę panny młodej i schodzi w dół aż do butów. to
      naprawdę długie ujęcie (kamera idzie baaardzo wolno), nieodparcie
      zabawne przy oglądaniu - ale małżeństwo skończyło się szybko i z
      hukiem. nie warto stawiać na romantyczą samotność w usc.

      z bardziej idiotycznych rzeczy na weselach pamiętam kilka panien
      młodych, które uważały, ze nie wypada im palić w ślubnej sukience i
      bunkrowały się z papierosami w kiblu :(

      pamiętam jedną siostrę panny młodej, niemal 20 lat starszą od panny
      młodej, która ubrała sie na ślub w białe rajstopki, biały kostium
      tuż przed kolanko i biały toczek z woalką. bo panna młoda (slub w
      usc) miała piękną sukienkę szarosrebrną, dość ciemną, ale naprawdę
      piękną. rodzina pana młodego zdezorientowana pytała, czemu on sobie
      taką starą babę wybrał :)

      i szokiem było dla mnie pierwsze wiejskie wesele, gdzie państwo
      młodzi siedzieli pod kilimem z matką boską, a towarzystwo mocno
      popite (głownie panie w wieku tużprzedemerytalnym) śpiewało
      dramatycznie niecenzuralne przyśpiewki, a wtórował im ochoczo ksiądz
      dobrodziej :)
      • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 03.12.09, 22:07
        Dobre Kkokos.
        Mało się porzygałam na klawiaturę ze śmiechu :D
      • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.146.63.18.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.12.09, 22:14
        "towarzystwo mocno popite (głownie panie w wieku tużprzedemerytalnym) śpiewało dramatycznie niecenzuralne przyśpiewki, a wtórował im ochoczo ksiądz dobrodziej :)"

        Ach, jooooo!!!! To musiało być boskie!
        :)
        • kaga9 Re: Przygody ślubno-weselne :) 03.12.09, 22:39
          Przypomina mi się "Na wsi wesele" Marii Dąbrowskiej:) Te klimaty:)

          Na ślubie, na którym świadkowałam w radomskiej katedrze, pojawił się...
          Chrystus. Tak się przedstawiał upośledzony umysłowo człowiek, który przez kilka
          lat chodził np. po szpitalach, wchodził do sal i mówił: "Jestem Zbawicielem,
          uzdrowię was"- też byłam świadkiem, siedząc tamże przy łóżku dziadka. Chrystus
          na ślubie zachował się...królewsko, zasiadł na krzesełku w głównej nawie
          (krzesełka stały przed ławkami) i powtarzał zachowania i kwestie księdza. Aha,
          przed ślubem podszedł, przedstawił się i powiedział, że błogosławi:D

          A na moim własnym ślubie, który brałam w dość znanej miejscowości turystycznej,
          pojawił się pan tak bardzo zapamiętały w kamerowaniu atrakcji turystycznych, że
          nakręcił także nasz ślub- do dziś nie wiem, po co mu to;) Pamiętam też
          komentarze przechodniów: "Ślub? Ale we wtorek???" (plus pełne niedowierzania
          spojrzenie).
    • Gość: Agi Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 04.12.09, 12:35
      W pewnym mazowieckim miasteczku policja miała (a może i nadal ma) zwyczaj
      zaczajać się w niedzielę nad ranem na drodze wyjazdowej z popularnego domu
      weselnego. Polowali z alkomatem na wyjeżdżających gości. Podobno niezły mieli
      utarg. :)
      • magda.kunicka Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 13:00
        W młodości mojej zaproszono mnie na wesele bezalkoholowe, co by uniknąć skandali
        i nieprzyjemnych incydentów. Mnie to było w piątą stronę, ale zaproszono też
        kolegę znanego z różnych ekscesów i jak tylko go zobaczyłam zaczęłam
        podśmiechiwać się w duszy jak on też sobie poradzi w bezalkoholowej sytuacji.
        Cięcie.
        Następna scena: kolega masowo obraża gości; w końcu bije się z dwoma z nich
        naraz, drze się, w końcu wrzuca ich do malowniczego stawiku umieszczonego przy
        wejściu do restauracji, w której odbywało się wesele.
        Do dziś nie wiadomo skąd wziął wódkę i kiedy zdążył ją wypić; rzecz w tym, że
        spełnił oczekiwania, i to z nawiązką :)
    • funkenschlag Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 13:08
      Nienawidzę wesel, ale kiedyś musiałem pójść. Byłem w złym humorze i nie myślałem czego życzyć, więc powiedziałem co mi do głowy przyszło: "Oby jak najdłużej".
    • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 13:22
      Przestroga żeby nie brać ślubu w ciąży:
      moja koleżanka brała ślub w szóstym miesiącu ciąży (więc średnia weselna).
      Niestety tydzień przed uroczystością miała problem z ciążą i poszła do szpitala.
      W szpitalu płakała i histeryzowała (nie chodziło bynajmniej o lęk
      o życie poczęte) bo "musiała" wyjść ze szpitala przynajmniej dzień przed weselem (wszystko już było wszak przygotowane).
      Wyszła :-)
      Oj,ale co by się działo gdyby jednak musiała zostać w tym szpitalu :-)
      Tyle kasy na jedzenie,salę weselną i orkiestrę poszło by się...ać :-)
      Inna z moich koleżanek (trochę wstyd mi,że takie wieśniary miałam kiedyś za koleżanki) wychodziła za mąż także w szóstym miesiącu (goście o tym nie wiedzieli,bo nie chciała aby myśleli że to przez ciążę ;-) -na weselu goście (nie wiedzieli o ciąży,wiadomo suknia ślubna wiele skrywa) chcieli ją kilka razy podrzucić do góry ;-)
      Nie wiem jak im wytłumaczyła,że lepiej nie, skoro ciąża miała być tajemnicą ;-)
      • Gość: mmm Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.12.09, 18:38
        Ty masz chyba jakąś obsesję na tle ciężarnych Panien Młodych.
        • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 18:54
          Jaką obsesję jak połowa ślubów (jak nie więcej) jest brana w ciąży?
          :D
        • mifredo Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 18:57
          Ludzie!
          Ślub i wesele to nie są śluby zakonne!
          Tu nie o czystość chodzi,
          ale o miłość, wierność i uczciwość małżeńską i to,
          że jedno drugiego nie opuści aż do śmierci

          Małżeństwo to jeden z sakramentów.
          Ma być łoże małżeńskie i prokreakcja i chowanie dzieci,
          bez względu na wszystko,
          bo czasem urodzi się i niepełnosprawne,
          Pan Bóg nas czasem doświadcza.
          Gazeta_mi_placi, ma rzeczywiście jakąś obsesję na tym tle!!
          A co lepiej jest, jak co niektóra się "wyskrobie"
          i udaje świętą i niewinną?
          • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 19:02
            Śmieszą się mnie ludzie którzy nauki Kościoła mają głęboko gdzieś (wszak brzuch
            nie z gwałtu),ale ślub kościelny to już musi być.
            Taka dwulicowość jakby nie patrzeć :-)
            • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 19:10
              A po ślubie kościelnym "świeżo nawróceni" następnym razem odwiedzają kościół z okazji innego ślubu/pogrzebu albo i w ogóle :-)
              Kościół jest im potrzebny tylko z okazji wesela/chrzcin/pogrzebu.
              • irsila Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 19:16
                Kościół ma długą tradycję i reprezentuje jakąś kulturę
                i ciężko Ci będzie temu zaprzeczyć.
                • martuha Re: Przygody ślubno-weselne :) 05.12.09, 14:14
                  hmmm, generalnie mam w dupie po co ludzie chodza do kosciola. a ztymi slubami w
                  ciazy, to gazeta ma naprawde megaobsesje.
                  • zoofka Re: Przygody ślubno-weselne :) 06.12.09, 00:50
                    niestety muszę się zgodzić z tym stwierdzeniem
                  • Gość: qwerty Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.chello.pl 12.01.10, 14:34
                    Może i ma obsesję, ale również ma rację, bo takie postępowanie jak ona opisuje
                    to jest zwykła hipokryzja.

                    Jak ludzie mają takie podejście do sakramentów, to nie ma co się dziwić, że
                    potem katolików (również tych rzeczywiście wierzących) inni nie chcą traktować
                    serio.
          • nessie-jp Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 19:26
            No właśnie, poza tym sakrament małżeński nie zaczyna się od wyklepania formułki
            przed ołtarzem w obecności księdza, ani nawet nie od pierwszego razu, ani od
            zakochania, ani od poinformowania rodziców i znajomych, tylko od momentu, w
            którym faktycznie decydujesz się iść przez życie z drugim człowiekiem, nie
            wypinać się na niego, jak się zrobi trudno, godzić się, jak się na niego
            obrazisz, opiekować się nim, jeśli tego potrzebuje, itepe itede
            • irsila Re: Przygody ślubno-weselne :) 04.12.09, 19:41
              No i git majonez ,
              jakby powiedziała Baśka,
              dziś ma imieniny.
              Wklejam na chybił trafił, bo już mnie pozbawiają netu :(
              www.youtube.com/watch?v=yZehDnj7P2c
      • Gość: olga45 Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.net.stream.pl 05.12.09, 20:29
        >trochę wstyd mi,że takie wieśniary miałam kiedyś za koleżanki)>

        A co w tym wieśniackiego? Czy aby na pewno ty musisz się wstydzić?
    • aiczka Re: Przygody ślubno-weselne :) 05.12.09, 00:40
      Byłam na weselu z "zabawami", w których nikt specjalnie nie chciał brać udziału,
      no ale wiadomo, że zawsze uzbiera się na siłę jakaś grupka. Podczas zabawy w
      łapanie przez panny welonu, welon poleciał, fruuuu, panny się rozstąpiły jak
      dobrze wymusztrowany oddział wojska a ta, najbliżej której welon wylądował,
      błyskawicznie kopnęła go jak najdalej od siebie (wcale nie dyskretnie).
      • Gość: naiwna Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.09, 03:04
        aiczka napisała:

        ta, najbliżej której welon wylądował,
        > błyskawicznie kopnęła go jak najdalej od siebie (wcale nie
        dyskretnie).

        aiczka, BOSKIE!!!!!!!! i to powinni dziewczynkom w przedszkolu
        pokazywać :D zamiast im bajać o "najpiękniejszym dniu w życiu
        kobiety"... który nieraz jest wstępem do niewolnictwa.
      • dalenne Re: Przygody ślubno-weselne :) 07.12.09, 11:30
        Czy my nie byłyśmy przypadkiem na tym samym weselu? :DDD
        • pyzz Re: Przygody ślubno-weselne :) 08.12.09, 15:44
          Chciałbym zadać to samo pytanie. Gdzie było to o którym Ty mówisz?
    • zoofka Re: Przygody ślubno-weselne :) 06.12.09, 00:54
      moja ciotka ma na imię Józefa.
      Podczas jej ślubu z wujem Tadeuszem, ksiądz uparcie zwracał się do
      młodych: "Tadeuszu i Józefie"
      Im bliżej było końca ślubu, tym więcej gości uciekało z kościoła,
      aby spokojnie się wyśmiać :)

      podobał mi się ten ślub!
      • Gość: citizen78 Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.lanet.net.pl 06.12.09, 09:36
        iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii ROTFL
        • Gość: Azorek Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.09, 12:47
          Brałam slub w marcu (Wielkanoc była wcześnie) i było dość chłodno. W nocy spadł śnieg. I zaraz wyrósł problem - buty. Te zaplanowane czółenka gwarantowały zapalenie nerek, zmienić pantofle nie bardzo było jak i gdzie, więc buty były pożyczone. Z teatru, zresztą. Takie botki za kostkę, białe, na bardzo wysokiej wąskiej szpilce, sznurowane, naprawdę piękne. Niestety, za duże i jeszcze miały takie wąskie, długie noski, więc zyły swoim życiem, nie miałam nad nimi kontroli. I jeszcze ta szpilka...Zaraz po wyjściu z domu nakryłam się nogami (ślisko było), potłukłam to i owo i zmoczyłam kieckę. Potem przydepnęłam przód sukni na schodach kościoła. Mąż płakał ze śmiechu. A przy ołtarzu okazało się, że nie potrafię w tych obcasiskach stać prosto i bez ruchu, bo się zaczynam chwiać jak brzoza na wietrze...Mąż we fraku wyglądał zabójczo i nie mogłam się skupić na niczym innym, tylko na tych butach i na myśli, że cięzko będzie mi żyć z takim pięknym mężczyzną ;)

          Mieliśmy marzenie, żeby ślub był skromny i w sumie był, ale szmatki to mieliśmy wyjątkowe. Stylowe. Pożyczone z teatru, zresztą. W stylu schyłku XiX w. I potem mój mąż, w tym pięknym fraku udzielał pod kościołem pierwszej pomocy jakiejś przypadkowej pani, która fiknęła na oblodzonych schodach :) Poznaliśmy się też przy okazji wypadku (stuknęłam autem fajnego faceta, a trzy miesiące później zostałam jego żoną) i też ze śniegiem w tle, więc uznaliśmy, że ostatnia rzecz, jaka nam się w życiu przydarzy to święty spokój :)
          • przypadkowadziewczyna Re: Przygody ślubno-weselne :) 06.12.09, 13:08
            Gość portalu: Azorek napisał(a):

            > Brałam slub w marcu (Wielkanoc była wcześnie) i było dość chłodno. W nocy spadł
            > śnieg. I zaraz wyrósł problem - buty. Te zaplanowane czółenka gwarantowały zap
            > alenie nerek, zmienić pantofle nie bardzo było jak i gdzie, więc buty były poży
            > czone. Z teatru, zresztą. Takie botki za kostkę, białe, na bardzo wysokiej wąsk
            > iej szpilce, sznurowane, naprawdę piękne. Niestety, za duże i jeszcze miały tak
            > ie wąskie, długie noski, więc zyły swoim życiem, nie miałam nad nimi kontroli.
            > I jeszcze ta szpilka...Zaraz po wyjściu z domu nakryłam się nogami (ślisko było
            > ), potłukłam to i owo i zmoczyłam kieckę. Potem przydepnęłam przód sukni na sch
            > odach kościoła. Mąż płakał ze śmiechu. A przy ołtarzu okazało się, że nie potra
            > fię w tych obcasiskach stać prosto i bez ruchu, bo się zaczynam chwiać jak brzo
            > za na wietrze...Mąż we fraku wyglądał zabójczo i nie mogłam się skupić na niczy
            > m innym, tylko na tych butach i na myśli, że cięzko będzie mi żyć z takim piękn
            > ym mężczyzną ;)
            >
            > Mieliśmy marzenie, żeby ślub był skromny i w sumie był, ale szmatki to mieliśmy
            > wyjątkowe. Stylowe. Pożyczone z teatru, zresztą. W stylu schyłku XiX w. I pote
            > m mój mąż, w tym pięknym fraku udzielał pod kościołem pierwszej pomocy jakiejś
            > przypadkowej pani, która fiknęła na oblodzonych schodach :) Poznaliśmy się też
            > przy okazji wypadku (stuknęłam autem fajnego faceta, a trzy miesiące później zo
            > stałam jego żoną) i też ze śniegiem w tle, więc uznaliśmy, że ostatnia rzecz, j
            > aka nam się w życiu przydarzy to święty spokój :)



            Rewelacja :D
          • stara_dominikowa Re: Przygody ślubno-weselne :) 12.01.10, 15:16
            Gość portalu: Azorek napisał(a):
            Poznaliśmy się też
            > przy okazji wypadku (stuknęłam autem fajnego faceta, a trzy miesiące później zo
            > stałam jego żoną)

            Dobre:)
      • arojamajka22 Re: Przygody ślubno-weselne :) 06.12.09, 20:52
        a tyle się mówi o nie tolerancji kościoła :)
        • arojamajka22 Re: Przygody ślubno-weselne :) 06.12.09, 21:05
          to było do postu zoofka. Z swoich przygód weselno-ślubnych to pamiętam jak byłem
          na wiejskim ślubie w takim małym kościółku pewnym momencie patrze a pod jedna
          ścianą siedzi sobie mała wiejska myszka postanowiła przebiec na drugi koniec
          kościoła i jak przelatywała przez jeden rząd to ludzie co tam siedzieli zrobili
          coś w stylu meksykańskiej fali jaka widać czasem na meczu piłki nożnej.
          Drugą sytuacja na tym ślubie jaka mi się przydarzyła to wypiłem trochę za dużo
          wody ognistej i musiałem iść na dwór by zrobić beeeeeeeeeeee a jakiś dzieciak do
          drugiego "ty zobacz "zawymiotował się""
          • Gość: tymoteusz Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.inowroclaw.mm.pl 07.12.09, 14:51
            Wesele i ślub mojej córki z autentycznym hrabią. Ślub i wesele w miejscu
            zamieszkania hrabi. Ponieważ prawo jazdy robiłem w stolicy kilkadziesiąt lat
            wstecz, więc jazda po jej ulicach była pewnym stresem. Po przyjechaniu pod
            kościół poczułem, że zwiększyła się perystaltyka jelit. Poszedłem do kancelarii
            kościoła z pytaniem, gdzie jest toaleta. Ksiądz (jak się okazało to on udzielał
            ślubu) powiedział, że w tym okazałym budynku nie ma takiego pomieszczenia. Ja ja
            coraz bardziej ściskam pośladki. Wtedy pomyślałem, czy księża i zakonnice nie
            mają tak przyziemnych potrzeb. Jadąc do kościoła widziałem po drodze jakieś
            zakłady/hurtownie. I z wielkim bólem tam się udałem. Portier się zlitował i
            zaprowadził mnie na zaplecze, choć ponoć to było wbrew regulaminowi - zakaz
            wpuszczania nieupoważnionych w dni wolne od pracy. To mi bardzo ulżyło.
            Przypomniał mi się okres studiów: przed każdym egzaminem byłem w toalecie 3 do 5
            razy. A egzaminów w sesji było zawsze pięć. Potem ci, którzy wiedzieli o mojej
            niedyspozycji, śmiali się że miałem przesrane wesele.
            Związek ten się nie utrzymał. Po trzech latach rozpadł się. Wg mnie to za blisko
            mieszkała mamuśka pana hrabiego. A w pozwie było napisane: przyczyną rozpadu
            związku jest to, że małżonka zarabia więcej ode mnie!
        • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 07.12.09, 14:46
          arojamajka22 napisał:

          > a tyle się mówi o nie tolerancji kościoła :)

          Jak trzeba do ślubu i do chrzcin to od razu ci co pierwsi mówili o nietolerancji kościoła pierwsi zapieprzają do księdza z kopertą i na nauki przedmałżeńskie :-)
          • zoofka Re: Przygody ślubno-weselne :) 07.12.09, 18:29
            psujesz nastrój. I po co?
    • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.146.21.13.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.12.09, 20:29
      Mam taki forszlag: może założylibyśmy sobie takie jakieś forum prywatne Humorum łamane przez Społeczeństwo?

      Bo często zdarza się, że pewne dyskusje aż same wyskakują, a na czyste Humorum nie pasują, hmmmm? Wtedy można byłoby odsyłać z awanturami (ach, jooooooo!) tam.

      Co o tym myślicie?
      • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 07.12.09, 20:32
        Dobry pomysł Roman i odbierz priv :P
        • czysty_jogurt Re: Przygody ślubno-weselne :) 07.12.09, 23:51
          Forum Humorum zamienia sie powoli w Towarzystwo Wzajemnej Adoracji.
          Glowni animatorzy to PIROMAN (interesujacy nick....) i gaeta mi
          placi
          .
          Dla informacji tychze "animatorow" to na forum prywatnym mozna napisac
          "odbierz poczte". Forum Humorum jest, jak narazie forum publicznym.
          Obawiam sie, (dla PIROMANA i GAZETY) ze jestem przedstawicielem wiekszosci,
          ktora nie tylko NIE pisze ale i IGNORUJE posty tych dwojga
          indywidualnosci.
          Do NIEZOBACZENIA gazeto i piromanie.
          • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.146.188.131.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.12.09, 00:04
            Nareszcie oskarżyli mnie o bycie TWA! Hurrrra!!! Kto ze mną wypije szampana Piccolo? (Piccolo, bo nie wiem, czy wszyscy jesteście pełnoletni)

            Nawet w stworzonym przez siebie wątku nie wolno mi śmiecić, buuuuuuuuuu.

            Do niezobaczenia, czysty jogurcie :) Jak przyznam, że Cię nie ignoruję (gdybym chciał Cię ignorować, musiałbym Cię najpierw zauważyć), to się obrazisz?

            PS:Gazeta, ja sprawdzam pocztę kilka razy dziennie. Wiem, że to pilna sprawa była, ale na przyszłość :)
            • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.146.188.131.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.12.09, 00:06
              PS: Czyli jeżeli zobaczę Cię piszącego w którymś z założonych przeze mnie wątków, mogę Ci wytknąć za pomocą krecika wyskakującego z "Ach, jooooooooooo!" niekonsekwencję?

              :)
            • heca7 Re: Przygody ślubno-weselne :) 08.12.09, 00:11
              Ja się chętnie napiję ale czegoś mocniejszego:P
              Jestem pełnoletnia, niedługo nawet będzie 2 razy!

              Ps: co do tekstów: "odbierz pocztę", są bardzo popularne na innych forach
              otwartych ale...jak się chce psa uderzyć to kij się zawsze znajdzie...
              • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.146.188.131.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.12.09, 00:16
                Chyba będę musiał sobie przykleić jakąś sygnaturkę w stylu: "Nazywam się Roman i od roku należę do TWA". Kurczę blade, niecałe dwa lata temu zacząłem pisać na FH, a już mnie pomawiają o przynależność do organizacji przestępczej.

                Należysz do TWA- czekaj na wizytę CBA.

                Jest już po dwudziestej drugiej, więc...


                https://www.stumblerz.com/wp-content/uploads/2008/08/vodka_compare.jpg
                • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.146.188.131.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.12.09, 00:34
                  Nie będę paskudzić założycielowi tego wątku w jego wątku, więc zapraszam do wątku o TWA :)
                  forum.gazeta.pl/forum/w,384,104058380,104058380,Towarzystwo_Wzajemnej_Adoracji.html
                  • Gość: gsk Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.dolsat.pl 08.12.09, 02:46
                    Pamiętam oczepiny na weselu mojego siostrzeńca:stoi kolejka z
                    kopertami, stanołem jako pierwszy podaje młodemu kopertę i mówię,
                    żeby zajrzał do niej, młody polecenie wykonał na oczach
                    kolejkowiczów jak to zobaczyli kolejka zmalała
                    dwukrotnie.
                    Następne zdarzenie: już po oczepinach {wesele w remizie}gość w
                    białym sztywniaku i pewna pani ale nie żona wyszli na spacer.Nie
                    było ich około pół godziny wracają na salę a tu potężna salwa
                    śmiechu, gostek spodenki miał w kolorze
                    czerwonym.
                    Piromanie dlaczego natych butelkach pisze,że mają tripla?
    • myszka-is-me Re: Przygody ślubno-weselne :) 08.12.09, 18:53
      Jak wiadomo na weselach nieodłącznym atrybutem jest integracja. Rodzina, znajomi jednej ze stron poznają się na różne sposoby z drugą.
      Może być standardowo : Jestem Wiesiek, bardzo mi miło, to jak chlapniemy po jednym?
      Można również przejść na wyższy poziom - czego byłam świadkiem.
      Otóż pewna Pani (mężatka) postanowiła zapoznać się bliżej z Panem z drugiej strony (narzeczony) i w tym celu przenieśli się do hoteliku nieopodal.
      Narzeczona szukająca swojego wybranka nieco ostudziła ich zapał w integrowaniu się, w którym dosyć mocno się już zaangażowali.
      Zabawny na pewno był moment kiedy wyrzucała z wielkim impetem jego "dobytek" z samochodu na oczach gości, następnego dnia zmuszona była wrócić ponieważ w amoku wyrzuciła również kilka swoich:)

    • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.146.161.159.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 04:03
      Z tych makabrycznych, nie wiem, czy to nie jest Urban Legend.

      Na weselu podrzucono pannę młodą do góry na krześle, pod sufitem
      byl wielki wiatrak, podrzucono ją za wysoko i ten wiatrak obciął jej głowę, zabijając ją.

      --
      https://dragcave.net/image/NgI2.gif
      • aiczka Re: Przygody ślubno-weselne :) 12.01.10, 10:43
        To chyba jest urban legend. Jest też wersja z uderzeniem o sufit. I panem młodym
        niosącym żonę i walącym jej głową o jakiś kamienny portyk. Są też wersje, w
        których pan młody niezwłocznie potem popełnia samobójstwo. I takie, w których
        umiera ojciec. Albo obaj.

        I więcej wersji mitu:
        atrapa.net/legendy/wentylator.htm
        A o obcinaniu głowy przez wiatrak:
        www.youtube.com/watch?v=Y_eyrOr5C1Y
        • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.147.177.246.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 21:41
          A jest wersja, w której wszyscy umierają?
          :D
          • aiczka Re: Przygody ślubno-weselne :) 20.01.10, 13:01
            Możemy ją stworzyć - kolejna propozycja do wątku na temat tworzenia Urban Legend.
      • Gość: qwerty Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.chello.pl 12.01.10, 15:07
        A propos makabrycznych opowieści, to dawno temu na wycieczce po jakimś zamku, w
        czasie demonstracji jednego z tajemnych przejść przewodnik uraczył nas historią,
        jak to na weselu, podczas zabawy w chowanego weszła tam panna młoda i potem nie
        umiała wyjść. Ściany grube, więc krzyków nikt nie słyszał. Podobno znaleźli ją
        wiele lat później.
        Zapewne to też urban (a raczej castle) legend, bo podobne historie słyszałam o
        paru innych miejscach.
        • Gość: 3,14-Roman Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.147.164.45.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 21:42
          To pewnie w ramach ostrzegania turystów przed łażeniem po zamku.
    • stara_dominikowa Re: Przygody ślubno-weselne :) 12.01.10, 15:09
      Młoda para po ślubie i życzeniach zapakowała się do "lymuzyny". Wtem! Drogę
      zastępuje im kompletnie pijany autochton, który wymodził sobie, że tzw. "bramkę"
      zrobi (zasieki dla lymuzyny z młodą parą w środku z oczekiwaniem okupu w postaci
      butelki wódki - tradycja taka). Ojciec któregoś z młodych wybił mu to z głowy
      dość dosadnie i chłopina flaszki nie dostał. Pamiętam, że nie spodobało mi się
      takie traktowanie kogoś, kto jakby nie patrzeć tradycji chciał zadość uczynić:/
      Zdjęcie mu nawet zrobiłam. I co? I zła wróżba była, ha!
      Zdjęcie zawiedzionego zawianego przetrwało dłużej niż małżeństwo...
    • gazeta_mi_placi Re: Przygody ślubno-weselne :) 17.01.10, 18:29
      Koleżanka mi opowiadała,że jeden z gości (pijak) wsadził obśliniony palec w sam
      środek tortu weselnego.
      Oczywiście potem żaden z gości już nie miał specjalnej ochoty na ten torcik :-)
    • Gość: iza Re: Przygody ślubno-weselne :) IP: *.core.ynet.pl 17.01.10, 23:27
      Lat temu 30 moja ciocia za mąż poszła. Niestety nowy szwagier nie
      przypadł do gustu żadnemu z jej braci( a było ich wtedy 4-ech).
      Finał był taki, że już w pierwszej godzinie przyjęcia weselnego
      doszło do rękoczynów - oj, obili go strasznie!
      Owa niechęć ( zresztą uzasadniona) ciągnie się do dzisiaj - i choć
      mają już prawie po 70 lat - alergia na szwagra pozostała!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja