A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat...

IP: *.cdma.centertel.pl 04.12.09, 20:46
We wrześniu odprowadzałam swojego 5-letniego brata do przedszkola. Pewna pani, mama któregoś z dzieciaków, zadała mi takie oto pytanie: 'Czy pani dziecko będzie tu chodzić?'. Wmurowałam się w podłogę. Po powrocie do domu chyba z 10 minut patrzyłam na swoje odbicie w lustrze i pytałam 'Lustereczko, powiedz czy ja już wyglądam staro? Jak stereotypowa Matka Polka?' (tzn, jak zdesperowana kuchta, co odpruwa sobie żyły, albo udręczona baba z siatami - zdaniem Superniani).
Mam 18 lat i nie jestem tipsiarą z tapetką i po solarium :-)

A Wy jakie znacie historie tego typu? Może być jakkolwiek - o Was ktoś pomyślał, że macie nie tyle lat co rzeczywiście, albo Wam się pomyliło, albo znajomi znajomych itp itd ;-)
    • Gość: MILION PLN BABY ;) Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.09, 20:54
      Pół roku temu impreza firmowa. Międzynarodowe towarzystwo, często z rodzinami.
      Wśród ludzi sympatyczny Włoch (żonę ma Niemkę), z którym zdążyłem się
      zaprzyjaźnić. Gadamy, pokazuje swoje dzieci. Przy nich jakaś baba. Patrzę,
      patrzę i myślę sobie - jaką oni mają porządną rodzinę, bo teściowa przyjechała z
      nimi zaopiekować się ich dziećmi na tej imprezie firmowej, żeby oni się bawili.
      Dla pewności pytam: -to Twoja teściowa? Włoch patrzy na mnie dziwnym wzrokiem i
      odpowiada: "To moja żona"
      ...
      Jezusie...
      Nie wiedziałem, że Niemki wyglądają tak staro :D
      Przystojny Włoch z taką babą...

      :D :D
    • misiania Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 20:59
      ja mam! ja mam taką historyjkę! miesiąc temu jakaś rosyjskojęzyczna
      para poprosiła mnie o zrobienie im zdjęcia, i ten pan zaczął
      od "Diewoczka, smagłaby ty..." czy jakoś tak. no różne przyjemności
      mnie w życiu spotkały od mężczyzn, ale "diewoczka" do kobiety w
      wieku fszkekkssxx lat plasuje się w czołówce :)))

      (w sumie to geny, na które nie miałam wpływu, ale się bardzo cieszę
      z posiadania takiego właśnie ich garnituru, i uśmiech, który każdego
      odmładza o setki lat)
      • Gość: qwerty Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.chello.pl 04.12.09, 23:31
        O ile mnie pamięć nie myli (a może bo z rosyjskim już dawno nie miałam
        przyjemności) to zwrotu "diewoczka" używa się standardowo zwracając się np. do
        sprzedawczyń, czy pań w jakiś punktach usługowych. I z wiekiem nie ma nic
        wspólnego.
        • kamila.wil Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 23:37
          potwierdzam ;)
        • drzewko214 Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 05.12.09, 19:32
          Dokladnie tak.
        • dzidzia_bojowa Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 05.12.09, 23:15
          Gość portalu: qwerty napisał(a):

          > O ile mnie pamięć nie myli (a może bo z rosyjskim już dawno nie
          miałam
          > przyjemności) to zwrotu "diewoczka" używa się standardowo
          zwracając się np. do
          > sprzedawczyń, czy pań w jakiś punktach usługowych. I z wiekiem nie
          ma nic
          > wspólnego.



          Oj, ale wy jesteście! Diewoczka to diewoczka i już! I jeszcze do
          tego smagła:)) Misiania, gratuluję:)
    • gazeta_mi_placi Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 21:05
      Mnie trzy lata temu postarzono o trzy lata :-(
      Idę się załamać...
    • Gość: 3,14-Roman Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.147.76.203.nat.umts.dynamic.eranet.pl 04.12.09, 21:17
      Mam 22 lata, a często muszę okazywać swój dowód osobisty :) albo odpowiadać na pytania w stylu: "Chodzisz już do liceum, czy jeszcze do gimnazjum?"

      Ostatnio jadę sobie pociągiem, wchodzi konduktorka, taka "pani w typie macierzyńskim", sprawdza po kolei legitymacje, z każdym trochę pogawędzi. Doszła do mojego siedziska, ja podaję jej swój bilet i legitymację (pod spodem), pani uśmiecha się i mówi:
      "A dokąd chłopczyk jedzie?...Aaaaa...daleko"
      W tym momencie wyciąga spod biletu legitkę moją i doznaje czegoś, co zwie się klasycznym opadem szczęki.
      -Osiemdziesiąty siódmy rocznik?

      :)
      • gazeta_mi_placi Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 21:20
        :D

        Ja mając 21 lat zadzwoniłam z budki telefonicznej po taksówkę.
        Babka do mnie: "Przepraszam,możesz dać do słuchawki kogoś dorosłego?"
        • Gość: bezia_80 Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.chello.pl 04.12.09, 22:00
          ha ha :) kiedys zapukał do drzwi jakiś koleś, z wodociągów chyba i mnie pyta:-
          Czy jest może ktoś z dorosłych w domu? Ja mu na to: Niestety męża nie ma :D
          Miałam 24 lata:P
          • kub-ma Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 22:49
            Ja podobnie. Kończyłam studia, zawitałam do rodziców i również
            poproszono mnie o kogoś dorosłego.
            A ostatnio jechałam z młodszą pociechą taksówką. Podczas rozmowy
            wspomniałam, że mam jeszcze starsze dziecko. Na co taksówkarz "To kiedy
            pani te dzieci rodziła? Jako dziecko?" Naciągane, ale miłe.
            • gazeta_mi_placi Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 23:02
              Może nie naciągane.
              Niedawno byłam u kosmetyczki-na oko 23-25 lat (25 lat to maks).
              Wspomniała coś o dziecku.Zapytałam o wiek dziecka.
              Sześć lat.
              Pomyślałam,że pewnie wczesna wpadka,ale grzecznie przemilczałam.
              Za jakiś czas zapytałam o wiek tej Pani.
              32 lata :)
              Szczęka mi opadła-nie powiem :-)
          • devilseyes_xxx Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 22:52
            W "moim" sklepie nowa pani sprzedawczyni...chciałam kupić papierosy ( wiem, że
            niezdrowo :/), a dziewczyna, w sumie pewnie młodsza ode mnie kazała mi dowód
            pokazać...ja, niewiasta lat 27 już potulnie dałam jej dowód, dziewczę
            porachowało, zaczerwieniło się i powiedziało :" a nie wygląda Pani":P
            Chyba dobre geny mam;)
            • misiania Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 23:02
              geny, geny :)))) ale nie miziaj dobrego losu pogrzebaczem w piętę. papierosy są
              do dupy wszak i mogą ścinać telomery w locie :))))
              • devilseyes_xxx Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 04.12.09, 23:31
                Wiem, wiem rację masz misiania, masz rację z tymi papierochami;) ale sam fakt
                mnie rozłożył na łopatki...
                Drugi raz zaś, jak poszłam do drogerii szukać kremu na zmarszczki mimiczne ( bo
                mam i widzę, że mam!). Akurat była jakaś promocja kremów XY (coby nie promować)
                i stały sobie 2 dziewczyny ( hostessy danej marki), więc zapytałam o krem,
                niezwykle zainteresowana, a one mi pokazują krem dla kobiet w wieku mojej mamy.
                Wyjaśniłam grzecznie, że to dla mnie bo kolagen muszę uzupełnić i te sprawy, i
                chyba pierwszy raz w życiu ktoś mnie wręcz wyśmiał! Ja tam te zmarszczki widzę,
                bo dużo się śmieję, a i moja mimika jest nadzwyczaj bogata....a panny mnie po
                prostu wyśmiały....i teraz nie wiem, czy to moje problemy ze wzrokiem ( szkła
                kontaktowe dość silne), czy faktycznie przesadzam.... choć w sumie lepiej nieco
                przesadzać z dbaniem o siebie niż się zaniedbać...
                • Gość: Frigg Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.customers.d1-online.com 05.12.09, 13:17
                  Co do kremow, to sa takie dla pan 20+, 30+, itd.
                  Typowe kremy przeciwzmarszczkowe moga byc jeszcze za silne i jesli
                  zaczniesz ich uzywac za wczesnie, to istnieje prawdopodobienstwo,
                  ze "rozleniwisz" skore i bedziesz naprawde ich potrzebowala. Poki co
                  powinny wystarczyc pielegnacyjne kremy nawilzajace dostosowane do
                  Twojej skory. - taki maly offtop ;)

                  Wracajac do tematu.
                  Raz w zyciu, za namowa kolezanek, wybralam sie do dyskoteki. Bylam
                  najstarsza i jako jedyna wiekowo moglabym wejsc, ale nie zabralam
                  zadnych dokumentow. Bylam jedyna krora o takowe zapytano... W
                  rezultacie nie weszlysmy i nigdy w zyciu (co akurat mi wcale nie
                  przeszkadza) w dyskotece nie bylam :)

                  Mocno pelnoletnia i w dodatku ciezarna wpadam do sklepu w celu
                  zakupu "czegokolwiek, byle mokre i zimne" jedyny dostepny napoj
                  do "prawie piwo poljablkowe", do nastepnego sklepu kaaawal drogi.
                  Musialam oczywiscie pozazac dowod ;)

                  Szpital, dzien porodu, pielegniarka wypelnia papiery i pokrzykuje
                  nieprzyjemnie: imie, nazwisko, data urodzenia...
                  X.Y.1981. W tym momencie patrzy i dalej ze zniewalajacym usmiechem i
                  calkiem spokojnie: a gdzie sie Pani urodzila, ktora to ciaza prosze
                  Pani itd...

                  W UK musialam pokazywac dowot kupujac wino musujace na swoje 26
                  urodziny, tam wlasciwie wszedzie musialam pokazywac dowod kupujac
                  alkohol, w przeciwienstwie do bandy "wspolspaczy" w
                  wieku "krotkopomaturalno - studenckim" :)

                  Teksty w pociagach typu "A Ciebie dziewczynko mamusia tak sama
                  puscila?" (trasa z centrum Polski do Rzeszowa np.) Kiedy jechalam w
                  delegacje, na szkolenie firmy, czy Zjazdy w urzedach miast...

                  Pan sprzedajacy obnosnie jakies pierdoly koniecznie chcial rozmawiac
                  z kims "innym" (nie powiedzial doroslym), zawolalam syna.

                  Obecnie mieszkam i pracuje w Niemczech, w pracy zawsze i wszedzie
                  pytaja mnie o wiek. Czasem "Pancie" mlodsze ode mnie o 2-3 lata i
                  wygladajace jak moja matka.

                  Egzamin na prawko (robione dosc pozno wraz z mlodszym o 6 lat
                  bratem), przejechalam, zaliczylam za pierwszym razem, facet
                  obrazonym tonem stwierdzil "I co zrobilas? Teraz musze Ci zaliczyc.
                  Daj swoj dowod." I po ujrzeniu starej zielonej ksiazeczki "A... To
                  co innego prosze PAni..."

                  Przedszkole syna, pierwsze zebranie rodzicow, wychowawczyni zwraca
                  sie do jednej z pan z tekstem typu "O, rodzice nie mogli, starsza
                  siostra przyszla", pani spokojnie odpowiada, "Nie siostra, tylko
                  matka :)" (Nie byla mloda, ale wygladala jak gimnazjalistka). W tym
                  momencie inna baaardzo pelnoletnia na oko pani mowi "ja tez jestem
                  mama, a nie babcia, jak panie mysla..."

                  Matka pokazuje mi na ulicy jakas babulenke, pomarszczona, stara,
                  siwa i do tego w chuscie. Myslalam, ze jakas znajoma babki. MOJA
                  kolezanka z klasy. Oznajmila z duma matka ;)

                  Znajomy moj zabral sie ze mna w trase do Polski, Sytuacja wlasciwa,
                  mowi "Mi juz 63 rok idzie, ale jakos ´sie trzymam, nie pije, nie
                  palilem nigdy itd...", moja matka nie doslyszala i myslala, ze 63-
                  rocznik, wiec mlodszy od niej i bardzo powatpiewala w ten jego
                  zdrowy tryb zycia, poki jej szybko nie wyprowadzilam z bledu ;)

                  Znajoma moja osobista, osiwiala w jedna noc, malo tego jej wlosy nie
                  zrobily sie takie typowo szaro-siwe, ale raczej superjasny blond.
                  Nie przyjmuja farby, wiec z takimi biega.
                  Wyglada mlodo, tak ok 45. Zawiozla mnie do swojej siostry
                  kosmetyczki, na oko 3-5 lata starszej i po wizycie od razu spytala,
                  no zgadnij ile siostra ma lat, starsza czy mlodsza?
                  Coz, siostra, jak wspomnialam wyglada na starsza, choc jest 10 lat
                  mlodsza. Moja znajoma ma tak naprawde ponad 53 lata, choc i tak
                  sie "postarzala", na fotkach sprzed 5 lat wyglada na 30(!). Uwaga
                  panowie, mozna sie pomylic ;)

                  Sasiedzi mojego obecnego meza plotkowali przez chwile, ze coraz
                  mlodsze sobie znajduje. Jestem najstarsza ze wszystkich dziewczyn z
                  jakimi kiedykolwiek sie spotykal, uwierzyli, jak zobaczli dziecko.

                  Kolezanka bardzo mlodo 14-15 lat ZAMIESZKALA ze sporo starszym
                  wdowcem z dwojka sporych dzieci. Z powodzeniem udawala mocno
                  dorosla, tylko sie sasiedzi dziwili jak urzadzilismy osiemnastke.
                  Niestety zostalo jej to do dzis, jest mlodsza ode mnie o rok i nikt
                  nie chce uwierzyc, wyglada na jakies 7-8 lat wiecej niz ma...
      • Gość: qwerty Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.chello.pl 04.12.09, 23:40
        Heh, mnie też nadal czasem proszą o dowód, mimo że 18tka mi stuknęła łaaaadnych
        parę lat temu. Co ciekawe zawsze wtedy, gdy kupuję wino do mięsa, albo piwo dla
        Dziadka :) Jak kupowałam dla siebie do wypicia to jeszcze się nie zdarzyło.

        Inna historia: kumpel ma 10 lat młodszą siostrę. Kiedyś poszedł zamiast rodziców
        na wywiadówkę (był wtedy w liceum) i usłyszał: "A pana córka..." :) Na studiach
        niektórzy brali chłopaka za wykładowcę. Mnie z kolei zdarzyło się wyjechać do
        jakiegoś doktora per ty, bo wyglądał na pierwszaka :)
      • viking2 Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 06.12.09, 23:15
        Gość portalu: 3,14-Roman napisał(a):

        > Mam 22 lata, a często muszę okazywać swój dowód osobisty :) albo odpowiadać na
        > pytania w stylu: "Chodzisz już do liceum, czy jeszcze do gimnazjum?"

        Odpowiadaj im "nie, jestem w poprawczaku"...:)
      • yabol428 Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 06.12.09, 23:42
        Gość portalu: 3,14-Roman napisał(a):

        > Mam 22 lata, a często muszę okazywać swój dowód osobisty :) albo odpowiadać na
        > pytania w stylu: "Chodzisz już do liceum, czy jeszcze do gimnazjum?"

        Ja tak miałem do 21 roku życia (tzn. o gimnazjum nie pytali, bo takowych wtedy
        jeszcze/już nie było, ale o dowód często). Zapuściłem brodę - problem skończył
        się jak ręką odjął. Dziś mam 36 lat i brodę dalej (z przyzwyczajenia). Wszystkim
        polecam ten sposób.
    • Gość: szampanna Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.sta.asta-net.com.pl 04.12.09, 23:07
      tak - mojemu mężowi, ojcu wtedy dwojga dzieci, nie sprzedano piwa
      bez dowodu :) Teraz jest po 30-tce i nadal wygląda jak ledwo
      pełnoletni...
      A moja własna matka, lecąc przez jezdnię do świeżo powitej pierwszej
      wnuczki, została zatrzymana przez gliny - tłumaczyła zgodnie z
      prawdą, że właśnie została babcią i dlatego tak na skróty ;) - i nie
      uwierzyli jej, dopiero jak pokazała dowód i sobie odjęli, wyszło, że
      jednak możliwe. Z wrażenia podwieźli ją suką pod sam dom ;)
      • Gość: Azorek Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.09, 23:34
        Było to kilka lat temu. Moja sąsiadka, pani w wieku mocno średnim, dorabiała sobie jakimiś ankietami i poprosiła mnie i pomoc. Zgodziłam się. Nie pamiętam czego dotyczyła ankieta, ale na końcu trzeba było podać przedział wiekowy ankietowanego. Mieściła się w przedziale 35-40, dokładnie miałam wtedy 39 lat. Sąsiadka patrzyła na mnie przez chwilę jakoś dziwnie i w końcu zapytała, który jestem rocznik. Kiedy usłyszała, że 65 zrobiła się czerwona, bo okazało się, że ona też, a brała mnie za młodszą. I wtedy mnie się zrobiło potwornie głupio, bo ja myślałam, że ona ma ok. 50-tki, taki typ "pańcia", garsonki, fryzury "na Hojarską" i taka brzydka nadwaga. Nie to, że pulchna, tylko taka galaretowata...

        Druga historia:
        Pracowała kiedyś z uroczą istotą, 10 lat (co do dnia!) starszą ode mnie, kobietką z rajcem i młodą duchem. Ja miałam wtedy 25 lat, ona 35, była rozwódką, nie miała dzieci i utyskiwała, że może już na macierzyństwo za późno. Potem straciłyśmy się z oczu. Pięć lat później spotkałam ją w centrum handlowym. Patrzę - idzie z młodym chłopakiem pod rękę, ona tak troskliwie się nad nią nachyla, śmieją się do siebie. Pięknie. Myślę "jednak ma syna, coś ściemniała z tymi dziećmi", ona z piskiem do mnie, buch mi na szyję i przedstawia młodzieńca "a to mój mąż". Rany boskie, ja nie z tych, co się gorszą, ale chłopak wygląda najwyżej na siedemnaście lat! Koleżanka wysłała chłopaka z torbami do samochodu, mnie zaprosiła na kawę i w kawiarni zdradziła mi tajemnicę: '"bo wiesz, on jest ode mnie młodszy(no coś ty...), może tego tak nie widać 9nie, skąd?) o całe dwadzieścia lat (niemożliwe!)"
        Są takie chwile kiedy się nienawidzę. Za fałsz, cholera. Bo wypadało zagrać zdziwienie...

    • Gość: elwirka Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.12.09, 00:03
      Moja koleżanka A. z koleżanką M. na stoisku z czapkami, szalikami itp. Obie po
      ok.23 lata wtedy. A. przymierza czapkę, patrzy do lustra, ekspedientka ją ogląda
      i mówi: "No bardzo pasuje do pani, ale proszę jeszcze niech pani mama oceni" -
      po czym spogląda na M. Obie dziewczyny śmiały się z tego jeszcze przez kilka godzin
    • Gość: Hella Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.09, 01:34
      Wiem że to FH i nie wypada pisac na poważnie, ale motyla noga, matka dzieciom to nie tylko "stereotypowa Matka Polka(...) zdesperowana kuchta,
      > co odpruwa sobie żyły, albo udręczona baba z siatami ". Wiekoszość rodziców, których spotykam w szatni przedszkola moich dzieci ma okolo 30-ki, wygląda młodo, mamy to zadbane kobietki,a nie matrony w płaszczach bordo i trwałą ondulacją made by Pani Kazia.Ludzie kochani, czy dla 18-latków 30-latkowie to takie zgredy? Niniejszym wmurowuję się w podłogę z oburzenia i pożegnuję zgromadzonych.
      • misiania Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 05.12.09, 09:36
        ekhm. wyglądać młodo koło 30tki to stosunkowo łatwe zadanie jest :))))))
      • Gość: marcepanna Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.cdma.centertel.pl 05.12.09, 15:11
        Hella, spokojnie, ja nie uważam że 30-latkowie to zgredy, właściwie to nawet
        bardzo mnie ciekawi jak to będzie kiedy ja sama będę mieć tyle lat :-)
        Popatrzyłam na rodziców dzieci z tego przedszkola - wyglądają naprawdę fajnie.
        Moja ciocia ma ponad 30 lat i bardzo mi się podoba jak ona wygląda; znajomy
        mojego dziadka ma coś koło 70, ale uważam że wygląda na góra 50. Cytując
        Supernianię wcale nie miałam na myśli to, że się z nią zgadzam w tej kwestii,
        tylko to że może to JA zaczynam tak wyglądać, z rodzicami nie miało to nic
        wspólnego.
        • Gość: alessa Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.as.kn.pl 16.12.09, 19:11
          no wyobraz sobie ze taka 30 latka moze byc co
          najwyzej twoja starsza siostra bo matka to raczej nie:)
          [12 latki raczej powszechnie nie rodza dzieci,niektore
          jeszcze miesiaczki nie maja w tym wieku] ,takze nie
          demonizujmy

    • Gość: ;) Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.cable.smsnet.pl 05.12.09, 09:23
      Ja zawsze wyglądałem dojrzale, tak bardzo, ze starszym kolegom w wieku 16 lat
      fajki i piwo kupowałem, i co ciekawe do dziś wyglądam podobnie - ergo nie
      postarzałem się tak jak rówieśnicy, którym pióra zaczęły się przerzedzać w wieku
      ku temu odpowiednim. Że u mnie miało to miejsce w latach studenckich, odpukać,
      do dziś jest jako tako. Pewno zasługa tłustej cery, ludzie - jak ja się
      cieszyłem kiedy mnie o dowód pytano kiedykolwiek, bo po co go wyrabiałem skoro
      nikomu pokazywać nie musiałem. No poza mandatami:))
    • Gość: ja Wpadka... IP: *.toya.net.pl 05.12.09, 12:53
      Kiedyś przyszedł do mnie klient w towarzystwie starszej pani. Przy
      czymś tam się wahał, ja do niego: "To może babcia doradzi?", na to
      ta pani: "Ależ ja jestem jego mamą!" :-)
      Na szczęście byli sympatyczni i wspólnie obśmialiśmy tę moją gafę.
      Ale minęło już dziesięć lat z okładem, a ja pisząc o tym jestem
      czerwona jak burak...
    • a_andzia28 Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 05.12.09, 13:55
      Mam 32 lata.
      Wczoraj byłam w aptece, a tam promocja kremów do twarzy, stoi panienka i
      zachęca. Podchodzi do mnie z próbką kremu przeciwzmarszczkowego 35+ i zachwala
      jaki będzie dla mnie doskonały. Widocznie drgnął mi jakiś mięsień na twarzy, bo
      panna na to:"Niech się pani nie martwi, CZTERDZIESTOLETNIE panie też używają i
      bardzo sobie chwalą."
      Trafił mnie szlag! A kremu bym nie kupiła nawet, gdyby był za symboliczną złotówkę!
    • Gość: goście goście Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.dream.net.pl 05.12.09, 15:17
      w pewnym momencie życia przyszło mi pracować ze świeżo upieczonym
      16latkiem,pewnego razu opowiada mi jak to była zajebista impreza wczoraj,
      urodziny kumpla, piwo na ławce i pały były i w ogóle zadyma, po czym na
      zakonczenie dodaje "no ale za twoich czasów to inaczej sie obchodziło urodziny",
      eeeee a ja miałam wtedy 25lat, poczułam sie strasznie staro eh
    • Gość: przyssawka Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.09, 17:41
      Mam 29 lat, ale do dziś gdy kupuję alkohol, pytają mnie o dowód. Gdy objaśniam,
      że 18 urodziny miałam 11 lat temu, na twarzach sprzedawców pojawia się
      konsternacja i gratulują młodego wyglądu.

      Na praktykach studenckich (miałyśmy po 21 lat) zwierzałyśmy stadninę koni, po
      której oprowadzała nas nastoletnia dziewczyna. Zwracała się do nas na "ty", z
      wyjątkiem naszej koleżanki, która miała siwe pasemka we włosach. Gdy ta zwróciła
      jej uwagę, dziewczę odparło coś w stylu: moja mama też ma 40 lat. I była mocno
      zdziwiona, że koleżanka jest naszą równolatką.

    • Gość: justys pani z administracji IP: *.chello.pl 05.12.09, 19:02
      ja mam odwrotnie niż autorka - wyglądam dosyć młodo i często jestem proszona o
      pokazanie dowodu w celu udowodnienia pełnoletniości. lat mam 24 więc bez
      przesady, na pełnoletnią to już chyba wyglądam. zapukała kiedyś do drzwi pani z
      administracji budynku i patrząc na moją dziecinną buźkę zapytała: jest ktoś
      dorosły w domu?
      w odpowiedzi usłyszała: mąż będzie po 17.
    • Gość: croyance Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.113.110.97.plusnet.pte-ag2.dyn.plus.net 06.12.09, 15:31
      Marcepanna, gdybym ja zobaczyla dziewczyne z dzieckiem w przedszkolu,
      to nawet gdybym byla na 100% przekonana, ze za mloda jest na matke, i
      tak zadalabym identyczne pytanie.
      Istnieje bowiem opcja, ze dziewczyna faktycznie bylaby matka i
      poczulaby sie obrazona (co ona mysli, ze jestem jakas nieletnia matka?)
      - i byloby to IMHO znacznie gorsze faux paux niz przypisanie dziecka
      siostrze.
      • Gość: marcepanna Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.cdma.centertel.pl 06.12.09, 18:24
        Croyance, z pewnością masz rację :-)
    • Gość: croyance Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.113.110.97.plusnet.pte-ag2.dyn.plus.net 06.12.09, 15:36
      W mojej poprzedniej pracy byla dziewczyna, bardzo atrakcyjna Chinka.
      Sliczna, dlugie wlosy, krotkie sukienki, no po prostu pieknosc. Bylam
      swiecie przekonana, ze jest ode mnie mlodsza (mialam wtedy 28 lat) i
      tak tez ja traktowalam, do momentu, jak nie zaczela opowiadac o swojej
      21 letniej corce, ktora studiuje marketing :-) Przyznam, ze zaliczylam
      wtedy powazny opad szczeki (wiem, ze czasami trudno ocenic nam wiek
      Azjatow, ale znajomy Chinczyk tez byl przekonany, ze ona jest sporo
      mlodsza).
      • klymenystra Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 06.12.09, 16:50
        Ja ostatnio ostanikowywalam pewne dziewcze - bylam przekonana, ze to urocza
        pietnastolatka - blodn wlosy, dlugasne, szczuplutka i wysoka. Wiec mierzac ja i
        podajac kolejne modele do mierzenia, gadalam, ze to fajnie, ze takie mlode
        dziewczyny sie interesuja stanikami, ze generalnie to rodzice nie chca pieniedzy
        dawac i tak dalej w ten desen...
        Okazalo sie, ze dziewcze ma lat 21, czyli jest o dwa lata mlodsza ode mnie :))

        A wczoraj z jakims przypadkowym kolesiem rozmawialam o tym i owym. Wspomnialam
        miedzy innymi, ze jestem na doktoranckich. On zas pracuje jako doradca
        finansowy. No i rzucil mi tekstem: "bo jak nie masz jeszcze funduszu, to musisz
        sie pospieszyc. Ile ty masz lat? 28? 29?". Potem sie biedaczek tlumaczyl, ze
        myslal, ze doktorat sie zaczyna w wieku 27 lat :p
        • Gość: ania Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.range86-152.btcentralplus.com 06.12.09, 20:37
          Moja praca wymaga sprawdzania wieku kupujacego- i przyznam, ze wszyscy sprawdzamy bardzo skrupulatnie, szczegolnie panie na oko lat 30-35, zeby im sie milo zrobilo :-)
          • uccello Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 10.12.09, 15:05
            Gość portalu: ania napisał(a):

            > Moja praca wymaga sprawdzania wieku kupujacego- i przyznam, ze
            wszyscy spra
            > wdzamy bardzo skrupulatnie, szczegolnie panie na oko lat 30-35,
            zeby im sie mil
            > o zrobilo :-)

            Aniu! Będzie Ci to policzone w niebie- pytanie o dowód/bilet na
            zniżkę- większosć kobiet hołubi w pamięci jak klejnot.
    • madzioreck Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 06.12.09, 22:17
      Niedawno w sklepie, kiedy chciałam kupić piwo, zostałam poproszona o dowód
      osobisty. Mam 27 lat, i najśmieszniejsze jest to, że nigdy wcześniej, nawet 10
      lat temu, nikt nie zaglądał mi w dowód przy takiej okazji. Zatkało mnie
      najpierw, potem się uśmiechnęłam, ale babka założyła ręce pod biust i czekała z
      miną "nie ma dowodu - nie ma piwa!"
      I jeszcze klientka kilka miesięcy temu: "Mój Boże, takie dziecko i obrączka na
      palcu..."
    • gad.forumowy Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 06.12.09, 22:18
      Poznałem kiedyś w pracy dziewczynę, tak na oko 26 - 28 lat. Wiedziałem, że mężatka i że ma dwóch synów. Miałem podjechać do niej coś zobaczyć w kompie a i na koleżeńskie spotkanie. Zastanawiałem się co kupić jej synom bo pewnie to kilkulatki, więc w supermarkecie zaopatrzyłem się w dwie czekolady.
      Pojechałem, synów nie było w komputerze co trzeba naprawiłem, pogadaliśmy, wróciłem.
      Następnego dnia pocztą pantoflową w pracy dowiedziałem się jak zdziwili się synowie (lat 20 i 22) koleżanki gdy wieczorem dostali po czekoladzie. Okazało się, że "dziewczyna" ma lat 43...
    • Gość: Marek Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.cust.tele2.de 06.12.09, 23:11
      Na treningu w klubie sportowym, cwiczenia z partneren (boks), cwiczyłem z facetem mniej-wiecej w moim wieku (druga połowa trzydziestki), ale siwiejacym i łysiejacym, i ktos go zapytał "czy to jest Twoj syn".
      • Gość: invisible7 Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.olsztyn.vectranet.pl 07.12.09, 01:41
        To już było parę lat temu, ale do tej pory pamiętam przeżyty szok :) Stoję sobie
        na przystanku, a niedaleko mnie osoba płci żeńskiej, na oko 26-27 lat (tyle, ile
        ja miałam wtedy). Wygląd - klasyczna tipsiara vel dodoid vel "Krysia". Fryzura
        tzw. borsuk (włosy z wierzchu białe, pod spodem czarne), cera spalona na kolor
        cegły i dziwnie pomarszczona, oczy obwiedzione grubą czarną krechą, prawie biała
        szminka na ustach i chyba trzycentymetrowe tipsy z brokatem. Dziewczę dostrzegło
        mnie i mówi "Dzień dobry". Odpowiedziałam grzecznie, ale nie mogłam skojarzyć,
        skąd mogłabym ją znać. Po dłuższym wytężaniu pamięci wreszcie skojarzyłam. Klika
        lat wcześniej uczyłam ja w gimnazjum - czyli z prostego rachunku wynikałoby, ze
        dziewczę ma 18 lat....

        Jeśli kiedykolwiek wcześniej korciło mnie, by skorzystać z solarium, choćby z
        ciekawości, w tym momencie definitywnie się wyleczyłam z takich zapędów :)
    • Gość: Agi Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 07.12.09, 12:08
      Pierwsza historia nie moja, opowiadała ją moja mama, a rzecz się działa jakoś w
      latach 70. Ciężarna koleżanka mamy pytała w biurze o dobrego ginekologa, bo jej
      lekarz złapał grypę i nie przyjmował, a ona coś tam pilnie potrzebowała. Któraś
      z pań poleciła jej swojego lekarza. Babka poszła (prywatnie, gabinet był w
      domu), drzwi otworzył jej młodziutki chłopaczek. Powiedziała uprzejmie "dobry
      wieczór, czy jest twój tata?", chłopaczek spojrzał na jej brzuch i zaprosił do
      poczekalni. Po paru minutach ten sam "chłopaczek", ubrany w biały fartuch,
      poprosił ją do gabinetu na badanie...

      Ja takich spektakularnych akcji nie miałam, ale jeszcze w wieku 34 lat musiałam
      w barze pokazywać dowód. Na dworcu też zawsze musiałam podkreślać, że chcę bilet
      normalny, bo kilka razy bez pytania sprzedano mi studencki (za pierwszym razem
      się nie zorientowałam i w pociągu zapłaciłam mandat).
      Paradoksalnie, jako nastolatka wyglądałam bardzo dorośle. Często brano mnie za
      młodszą siostrę mojej mamy (byłyśmy bardzo podobne).

      A moja koleżanka z pracy, 27-letnia mężatka, będąc w zaawansowanej ciąży,
      wysłuchała kiedyś w sklepie tyrady jakiejś moherówy na temat "puszczalskich
      smarkatych, co to jeszcze matury nie zdały, a już im brzuch rośnie". Kiedy nie
      przebierając w słowach wyprowadziła babę z błędu, ta nagle zrobiła się milutka i
      "ale niech się pani tak nie denerwuje, bo pani dziecku zaszkodzi".
    • Gość: mdro Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.warszawa.mm.pl 07.12.09, 19:04
      Jakimś środkiem komunikacji miejskiej jechały sobie moja siostra
      oraz kuzynka - różnica wieku między nimi wynosi 3 lata i 4 miesiące.
      Siostra miała wtedy ze dwanaście lat z haczykiem, kuzynka, jak łatwo
      obliczyć, dziewięć. Był tłok, więc obie stały. Nagle z siedzenia
      poderwała się jakaś pani i grzecznie zwróciła się do mojej
      siostry "Proszę, niech pani usiądzie z tym maleństwem!".

      Pewnym wyjaśnieniem jest fakt, że siostra była z tych wcześnie
      wybujałych, zaś kuzynka drobiutka, a w dodatku rzecz działa się w
      pierwszej połowie lat 80., gdy na grzbiecie nosiło się nierzadko
      ciuchy po ciotkach czy psiapsiółach rodziny, niemniej wzięcia
      dwunastolatki za matkę dziewięciolatki nic chyba nie przebije ;-).

    • princessofbabylon Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 07.12.09, 19:15

      O tak! Nigdy nie zapomnę jak na jednym ze szkoleń poznałam jedną dziewczynę.
      Pewna byłam, że ma jakieś 20 lat. Po jakimś czasie okazało się, że ma 34 lata,
      dwójkę dzieci, starszy ma 14 lat ;)
      Myślałam, że wpadnę pod stół.

      Ja za to mam tak, że zawsze jestem odmładzana i jak powiem, który jestem
      rocznik, to ludziom szczeny opadają. ;)
      • Gość: atocija Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.karolin.pl 07.12.09, 19:55
        Telefon dzwoni, odbieram, a z drugiej strony jest tatuś w domu? lekka konsternacja dlaczego mój tatus ma być o tak późnej godzinie u mnie w domu? Okazało się, że dzwoniący chce porozmawiać z moim mężem ( moj wiek wtedy około 32 lat).Śmieję się z tego do dzisiaj.
      • Gość: ;) Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.cable.smsnet.pl 07.12.09, 20:32
        > Ja za to mam tak, że zawsze jestem odmładzana i jak powiem, który jestem
        > rocznik, to ludziom szczeny opadają. ;)

        1983-1985, zgadłem? Przyznaję, kliknąłem w login i po oczach zgaduję.
        • princessofbabylon Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 11.12.09, 21:21

          Eeeeejjj noooo. 1984 ;)

          Ale na żywo każdy 19, 20 mi daje.:)
    • Gość: iwanowna Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.12.09, 03:06
      mnie nigdy nie pytali o dowód przy zakupie alkoholu albo papierosów... aż skończyłam 18 lat:)
      kiedyś wyszłam z domu tylko po fajki biarąc ze sobą jedynie pieniądze i klucze do domu. Pani kasjerka prosi mnie o dowodzik, to jej mówię, że tylko tak sobie wyskoczyłam z domu po papierosy i nie mam dokumentów, kasjerka stwierdziła, że "nie ma dowodu - nie ma fajek". Minę miała pt. 'ha! pokonałam g**niarę jedną!'.
      Na co ja, wkurzona (bo mieszkam na trzecim piętrze w bloku bez windy), poszłam do domu po dowód, wracam. Kasjerka z ogromnym zaskoczeniem pyta: "o, dowód pani przyniosła?" (w życiu tak zdziwionej miny nie widziałam:D)

      Pracowałam również z dziewczyną, która miała 25 lat, a wyglądała na 15.
      Opowiedziała mi podobną historię, jak to robiła zakupy i przy kasie chciała kupić fajki, pani ekspedientka na jej prośbę o podanie papierosów, odparła: "no chyba sobie, dziecko, żartujesz!"
      Koleżanka nie zaczaiła o co chodzi, bo przecież 18 miała już jakiś czas temu i stoi wmurowana. Pani ekspedientka prosi o dowodzik, na co koleżanka odpowiada "zostawiłam w samochodzie". Pani ekspedientka się śmieje z niedowierzaniem, koleżanka płaci za inne zakupy, idzie do samochodu, wraca z dowodem, pani ekspedientka robi minę równie zdziwioną jak w poprzednim przypadku:D

      z drugiej jednak strony... ostatnio chłopak w moim wieku spytał mnie, czy może mówić do mnie na 'ty' (ciągle mam nadzieję, że to wynikało tylko i wyłącznie z jego nieśmiałości...)

      a, i jeszcze coś
      w mojej byłej pracy byłam odpowiedzialna między innymi za to, żeby przypilnować wolontariuszy, aby wypełniali w takim dzienniku kiedy przychodzą, co robią, ile czasu itp. Dwie nowe wówczas wolontariuszki usłyszały od mojej szefowej, że mają się zgłosić do niejakiej Kasi (czyli do mnie) w tej sprawie. Mi natomiast przekazano, że zgłoszą się do mnie takie dwie licealistki. Siedzę sobie przy biurku, wchodzą dziewczyny i jedna z nich mówi "dzień dobry pani kasiu, my miałyśmy przyjść do pani, żeby się wpisać do dziennika..." i do końca rozmowy zwracały się do mnie na "pani kasiu"...
      myślałam, że mnie coś normalnie trafi, bo działo się to dosłownie kilka dni po moich 20 urodzinach i sama nie tak dawno skończyłam liceum i byłam na 1 roku studiów...
      no i nie byłam ubrana 'poważnie', tylko tak na luzie, żadnej elegancji, żakietów i szpilek...
    • monalajza Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 09.12.09, 21:33
      Mialam pewna sprawe do załatwienia w miejscowym liceum:)

      Pani Portierka: "przez szatnie!"

      M., 24 lata;)
      • Gość: p Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.238.64.20.ip.abpl.pl 09.12.09, 23:50
        Ja mam lat 21, podobno wyglądam duuzo młodziej, ale nie przejmuję
        się tym, żartuję zawsze, że jak tak dalej pojdzie(czyli nie
        zestarzeje sie nagle gwałtownie;p) to w wieku 25 bede wyglądac na 20
        a w 30 na 25 ;)no, ale czy tak dobrze będzie, to sie jeszcze okaże:)

        A teraz coś, co mnie bardzo zaskoczyło:) Czy uwierzycie, ze ta pani-
        Maria Strzelecka (Andżela z "Wojny polsko- ruskiej"
        img.stopklatka.pl/wydarzenia/47000/47900/47979-11.jpg
        Ma 34 lata?! Nie wiem jak się udało ją tak "zrobić", w takiej
        charakteryzacji dałabym jej najwięcej lat 24.
        Dla porównania- zdjęcie bez charakteryzacji
        idolo.pl/i/galeria/165/0/s2_23717.jpg
        a dla zainteresowanych krótki wywiad z Marysią
        wp.tv/i,Maria-Strzelecka-o-swojej-roli,mid,340097,klip.html?ticaid=69408

        Patrząc na nią i słuchając jej nigdy bym nie skojarzyła jej z
        postacią "Andżeliki", ale to swiadczy tylko o tym, że świetnie
        wcieliła się w swą rolę:)
        • nessie-jp Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 11.12.09, 03:36
          > charakteryzacji dałabym jej najwięcej lat 24.
          > Dla porównania- zdjęcie bez charakteryzacji

          Tak szczerze, to na tym bez charakteryzacji wygląda młodziej... :) Na tamtym
          "zrobionym" ma takie smutne, opadające policzki...
      • Gość: Meg Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.toya.net.pl 11.12.09, 20:42
        To było naprawdę dawno temu. Zaczęłam pracę w liceum, mając jakieś 24 lata i
        panie woźne ścigały mnie, bo byłam beż kapci. Na wycieczce z klasą, parę lat
        później, cała grupa - ze mną stojącą na czele jako wychowawca - została spytana
        - a gdzie jest nauczyciel??? Ponoć nadal nie wyglądam na swój wiek
    • agulha Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 10.12.09, 00:36
      Jak miałam ok. 12-13 lat, zaczęto mi mówić na "Pani", a około chyba
      18-20 ludzie przestali. No, potem się wyrównało. Ale ja nie o tym.
      Kiedy byłam nastolatką, miałam psa i chodziłam z nim do weterynarza,
      a ten - bardzo miły - pan doktor zawsze do mnie na "Pani". No to ja
      nieśmiało, że może mi mówić na "Ty", a on powiedział, że sobie
      poprzysiągł do wszystkich mówić na Pan/Pani, odkąd na koniec
      dłuższego leczenia zwierzęcia jego właścicielka mu powiedziała "mnie
      jest bardzo miło, że Pan mi mówi na "Ty", ale ja mam już 28 lat" :-
      )).
      • krzakoska Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 10.12.09, 02:04
        Miałam umówioną wizytę z jakąś ankietą z OBOPu czy coś w tym stylu. Przychodzi
        pani, pyta czy pani X jest w domu. Ja że tak, to ja. Na to ona z niemalże
        wytrzeszczem "ale to miała być 25letnia osoba!"
        - No tak, zgadza się
        - Ale pani ma z 15!
        - Hm, dziękuję, ale to ja, naprawdę
        - Czy na wszelki wypadek mogę zobaczyć dowód...?

        Inna sytuacja:
        Kupuję w sklepie jakiś alkohol, chłopak przy kasie prosi o dowód (miałam 24
        lata). Daję mu dowód, a on zdziwiony krzyknął "O matko, pani jest starsza ode
        mnie!" Jednoczesny komplement (młodo wyglądam) i wytknięcie starszego wieku to
        dziwna mieszanka...

        A z drugiej strony kiedy ostatnio opowiadałam koledze z pracy że babka pytała
        mnie dzień wcześniej o dowód przy kupnie wina, ten zareagował rechotem i
        stwierdził "No to chyba chciała Ci sprawić przyjemność!"
        • Gość: ;) Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... IP: *.cable.smsnet.pl 10.12.09, 11:12
          Jeez, ćwierć wieku na karku? Ludzie tak długo nie żyją! Nie wierzę!!!
          • krzakoska Re: A myślałem/-am, że on/ona ma XY lat... 11.12.09, 02:18
            ależ ja nie twierdzę żem staruszka, tylko opisałam zdarzenie w temacie wątku,
            tak? :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja