Gość: Grzegorz Rymopis
IP: *.chello.pl
09.12.09, 18:28
W knajpie siadł na końcu stoła
i c...l dusza c...l głośno zawołał.
Podparł się rękami jak basza,
„cała knajpa nasza” -
ryknął i nagle przy nim – zjawia się laska zupełnie goła.
Cóż – inwalida sam idzie do tego lokalu.
Ma kłopoty z równowagą i odbija się od baru.
Za pijanego go biorą
i naprawdę jest wesoło.
Jest całkiem jak w lokalu na prawdziwym balu.
Grzegorz Rymopis