Gość: dyzio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.09, 12:55 Czasami spotykam na ulicy kogoś właśnie takiego. Nie wiem, czy ten ktoś właśnie przed chwilą rozmawiał z kimś wesoło i taki uśmiech mu został? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: szampanna Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz IP: *.sta.asta-net.com.pl 20.12.09, 14:03 o, ja tak mam. A to dlatego, że jak idę sama, to myślę (rzadko, ale się zdarza). I przychodzą mi na myśl miłe fragmenty tego, co się zdarzyło, a jako że pokerowa twarz nie jest moją specjalnością, cieszę się jak głupi do sera. W wieku lat 30 zapewne może to jeszcze być uznawane za uroczy, radosny uśmiech, ale za 20 lat będą mnie brali za wariatkę jak nic ;) Odpowiedz Link Zgłoś
thorgal_aegirsson Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 14:35 Zdo mi się, że jest nas więcej. :) Mnie potrafi rozbawić także to, co brzęczy w słuchafonach. Odpowiedz Link Zgłoś
yasemin Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 18:57 o, ja też tak mam- często gdy tak idę i myślę, przypomina mi się coś wesołego i się zaczynam cieszyć- nie wiem tylko, czemu przechodnie, którzy mnie mijają, patrzą wtedy w stronę, w którą przypadkowo patrzę ja- a gdy widzą, że tam nie ma nikogo ani nic, co by mnie tak mogło cieszyć, zapewne myślą, że mam urojenia lub haluny :)) Takie mamy dziwne społeczństwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 3,14-Roman Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz IP: *.146.246.87.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.12.09, 14:41 Ja często tak mam: idę sobie ulicą, rozmyślam o czymś przyjemnym i szeroko się uśmiecham. Nawet jeden przemiły Homo dresus na widok mojego uśmiechu się wzruszył i z dobrego serca zaproponował, że da mi w mordę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e.w.a. Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.09, 15:04 No to i ja się przyznam, że się szczerzę do własnych myśli. Faktycznie, może to podejrzanie wyglądać. Ale jeszcze gorzej chyba wygląda jak prowadzę samochód i śpiewam to, co akurat w radio leci, przyszła - stara wariatka - to ja. Odpowiedz Link Zgłoś
kelly1981 Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 17:05 Też tak mam. Idę ulicą i jak czasem przypomni mi się coś śmiesznego to bywa, że zaraz mam banana na twarzy:) W samochodzie śpiewam na całe gardło. Zimą to jeszcze ujdzie, ale gorzej jak latem się zapomnę i drę japę stojąc na światłach i zapominając, że szyby otwarte...:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wujek dobrarada Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz IP: *.dsl.club-internet.fr 20.12.09, 16:43 omijaja dyziu szerokim lukiem takich ludzi- to rzadki okaz homo contantus- nie nalezy sie zblizac aby nie zaklocic zjawiska! ot co! dyziu Odpowiedz Link Zgłoś
vifxen Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 19:16 to moja autobusowa zmora: siedzę sobie ja spokojnie, gapię sie przez okno, z empetróchy sączy się (ha! grzmi raczej) muzyka, aż tu nagle nieproszony zjawia się ON. Banan. I nie idzie, moi drodzy, zupełnie nie idzie go przegonić. I jestem zmuszona z owym Bananem do domu zmierzać przez całą dzielnię, czy do szkoły, a ludzie patrzą na mnie krzywo. Banan znika wraz z przekroczeniem progów miejsc powyższych, ale jest krępujący. a homo contactus to ja bankowo nie jestem-przeciwnie wręcz ;) Odpowiedz Link Zgłoś
thorgal_aegirsson Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 20:09 Nooo, robi się nas wesoła czeredka. Co zajrzę, to więcej coming-outów. :) Przyznawać się dalej, jeden z drugim. Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 20:20 kiedyś sobie o miłych rzeczach myślałam i z uśmiechem brzytewnym (od ucha do ucha) zatrzymałam samochód, żeby dwie panie mogły przejść przez jezdnię. i patrzę na nie, a one się do mnie szeroko uśmiechają i tak się zaczęłam zastanawiać, o co im chodzi? po chwili zajarzyłam, że to był uśmiech zwrotny w rewanżu za mój uśmiech. i tak mi się troszkę gupio zrobiło, że one takie miłe, a ja przecież wcale nie do nich się uśmiechałam, dostały rykoszetem uśmiechu niejako :))) M. jak widać - fałszywa :))) Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 20:26 No cóż, ja się mogę przyznać do wyrazu twarzy morderczo-psychopatycznego... Przeważnie jak siedzę sobie i nie myślę o niczym, to ktoś mnie pyta "O Jezu, a pani czego taka wściekła...?!" To już sobie wyobrażam, co jest, jak idę i nie myślę o niczym szczególnym... Odpowiedz Link Zgłoś
sootball Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 20:37 No kochani, przecież wiadomym jest od zawsze, ze domyślnym wyrazem twarzy jest obojętno-zbolały typu "spotyka mnie na codzień potworne nieszczęście, alem zbyt dumny żeby się tym dzielić". Wszelkie odstępstwa oznaczają niezrównoważenie umysłowe, podstęp lub zaistnienie (chcianego) ojcostwa w przeciągu ostatniej doby. Że niby dobry humor? Dobr - co? Odpowiedz Link Zgłoś
zlosnicapl a ja ostatnio 20.12.09, 21:16 siedziałam na dworcu. zimno jak cholera, jakieś -10, toboły ciężkie, ja głodna. i nagle zobaczyłam pieknego mężczyznę. był cudowny. elegancja taka niby od niechcenia, super sexy. i wbrew warunkom środowiska, zlapałam się na szerokim uśmiechu w jego kierunku. podszedł i spytał: "jednak jedziesz do tej szwajcarii?". a ja skonsternowana musiałam odpowiedzieć, żę niestety nie do szwajcarii i rozmowa się urwała, bo pan przeprosił za pomyłkę i poszedł sobie a ja teraz żałuję, że nie było więcej... ;( także, jeśli się uśmiechacie, to na własną odpowiedzialność. Odpowiedz Link Zgłoś
mini_kks Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 20.12.09, 22:03 Przyznaję się do bycia bananem. Czasem to sobie nawet zachichoczę albo śmieję się głośno, bo coś mi się przypomni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smail Mają w uszach 'blutuchy' :) IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.12.09, 22:16 Tylko trzeba mieć dobry wzrok aby zauważyć 'blutucha' To jest logiczne wytłumaczenie tematu...:) Odpowiedz Link Zgłoś
mallina Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 21.12.09, 00:04 ja tam sie usmiecham, tak po prostu jak ktos do mnie sie usmiecha to robie to samo, albo sama tez sie usmiecham jak ktos sie spojrzy wydaje mi sie to nawet normalne, tak powinno byc czy nie ejst milej jak ludzie sie do siebie usmiechaja? Odpowiedz Link Zgłoś
zoofka Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 21.12.09, 00:14 też to mam :) zazwyczaj wtedy gdy przypomina mi się coś wesołego, albo jakąś fajną sytuację dojrzę na ulicy. I jakoś nie zwracam uwagi na to jak reagują inni. Chyba że się odśmiechają, i jest miło. Odpowiedz Link Zgłoś
makika7_0 Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 21.12.09, 10:56 uśmiech to nic... ja kiedyś, po pewnej niezwykle zabawnej sytuacji na zajęciach, przez cały dzień chodziłam i parskałam śmiechem.... to musiało dopiero wyglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
zoofka Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 21.12.09, 11:20 a to faktycznie ciekawie może wyglądać :) przypomniało mi się, jak jechałam kiedyś tramwajem i czytałam Chmielewską. I coś mnie tak potwornie rozbawiło, że nie mogłam się nie roześmiać. Najgorsze było to, że nie mogłam później przestać, bo to zazwyczaj tak jest, że jak nie można się śmiać to się bardzo chce. Szczęściem była zima, i mogłam schować nos w szalik. Ale drgań ramionami już za nic w świecie nie dało się ukryć :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szampanna Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz IP: *.sta.asta-net.com.pl 21.12.09, 12:44 ano, ja tak też miałam - swego czasu dużo jeździłam pociągami i zawsze coś czytałam. No i kiedyś miałam zabawną książkę (co to było, nie pomnę) i zorientowałam się, że ryczę ze śmiechu na cały przedział dopiero wtedy, kiedy państwo z naprzeciwka nie wytrzymali i zapytali, cóż to za lektura mnie do takich konwulsji doprowadza? :) Odpowiedz Link Zgłoś
makika7_0 Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 21.12.09, 15:05 ja zaśmiewałam się w głos przy Bridget jones - ale książce, bo film nie jest w stanie tego oddać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 8eatrycze Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.12.09, 21:12 Ja również się uśmiecham do swoich myśli, kiedy idę ulicą. Wtedy jakoś nie staram się zwracać uwagi, kto i jak na mnie patrzy :) mam wesołe myśli, chcę się uśmiechnąć do siebie i już :). Choć przyznam, że jakoś tak gdy jest jasno na dworze, to się pilnuję...a jak ciemno to do woli :). Odpowiedz Link Zgłoś
mini_kks Re: Ludzie idący sami ulicą i uśmiechający się sz 22.12.09, 21:10 Przypomniało mi się, jak raz wpadłam na genialny pomysł: przyniosę sobie dywan! Jestem wzrostu kucającego psa, dywan był dwa razy większy ode mnie, z całej sylwetki z przodu widoczne były tylko ramiona. I jak sobie po drodze to wyobraziłam, to rechotałam do samego domu, wzbudzając zapewne zainteresowanie ;) Odpowiedz Link Zgłoś