Gość: piecyk gazowy
IP: *.pb.bialystok.pl
31.01.04, 10:44
Blondzia kupiła sobie sportowy wózek, jakieś Porshe czy coś. Już
na pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie.
Pisk opon.. dym z pod kół, wziuuu... trzask, prask, pierdut! i
naczepa w rowie... Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować, za
kółkiem siedzi zblazowana blondzia typu "no co, przecież nic się
nie stało".
Z kabinki Scanii wygramolił się mocno wkurwiony szofer, wyciągnał
z kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie
wyciągnął blondzie, postawił w tym kółku i krzyczy:
- Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!
Blondzia staneła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w
porszaku. Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda
się za siebie..., blondzia nic, stoi i się uśmiecha...
- Czekaj no cholero... - pomyślał facet wyciągając majcher.
Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za
siebie, blondzia hihoce...
- Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po
kanistrer, oblał porszaka i podpalił grata. Wraca do blondzi, a
ta wciąż stoi, tylko buźka jej śmieje:
- Hihi.. haha.. hihiii..
- No i co w tym takiego śmiesznego?
- Hihi...a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego
kółka, hihi!...