Wspomnienia z przedszkola ;)

03.01.10, 00:03
Jakoś takiego tematu nie znalazłam... ale to może ja jestem tępa.

Jak wiadomo, lata przedszkole latami "beztroski" są. I zazwyczaj wspomina się
je dobrze. Ja wspominam jako koszmar, ale to może dlatego, że zawsze byłam
nadwrażliwcem. Dopiero teraz widzę, że nadwrażliwość koncertowo te lata mi
zmarnowała. Jakbym miała okazję się odmłodzić i tam wrócić, to bym robiła
wszystko to, czego się wtedy robić bałam, a co robili wszyscy inni, czyli
rozrabiała ile wlezie.

No, ale przepadło.

Ale duża część ludzkości z rozrzewnieniem wspomina przedszkole, obiady i
kolegów. Podzielicie się? :)
    • misiania Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 03.01.10, 00:14
      z przedszkola mam takie wspomnienie, że mamunia biegnie jedną stroną ulicy,
      babcia drugą stroną, a ja rycząc wniebogłosy spieprzam środkiem, byle dalej od
      przedszkola. po kilku próbach stwierdzono, że może jednak nie jest to instytucja
      dla mnie. ale to było w czasach, gdy przedszkole było przechowalnią dzieci, było
      tam nudno i obowiązywało leżakowanie. jak słucham teraz o przedszkolach, to mi
      się wydaje, że się sporo zmieniło.
    • Gość: 3,14-Roman Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.146.201.246.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.01.10, 01:22
      Moi rodzice zdecydowali się na terapię szokową i po prostu pewnego poranka, bez uprzedzenia, zabrali mnie, czteroletniego wówczas, do przedszkola. Przeżyłem, nie płakałem, choć po drodze głośno narzekałem na swój ciężki los. Jako dziecko uwielbiałem narzekać i załamywać ręce, do tego byłem strasznie upierdliwy, więc nie dziwię się moim rodzicom, że zapisali mnie do przedszkola dosyć wcześnie, jak na ówczesne standardy naszego miasta.

      W przedszkolu dostałem książeczki do poczytania, w niedługi czas przeczytałem wszystkie, rysować mi się nie chciało, więc znowu zacząłem narzekać. Przedszkolanki wymyśliły mi rozrywkę- sadzały mnie na środku sali i kazały na głos czytać bajki innym dzieciom, a same udawały się na plotki.

      Z przedszkola kojarzę głównie:
      -jedzenie. Nam jeść wszystko kazano, wstąpiłem na ścieżkę wojenną, knując chytry plan Ligi Antykotletowej. Przy każdym obiedzie kroiłem kotlecik na drobne kosteczki, a następnie upychałem je pod ziemniaczkami i uklepywałem widelcem. Lubiłem za to jeść buraczki, które specjalnie mieszałem sobie z ziemniakami.
      -mleko. Codziennie musieliśmy pić mleko.
      https://board.houseofjigsaw.com/images/smilies/scared.gif
      Żeby to jeszcze było mleko zimne, z lodówki... ale nie, było ono ciepłe, z kożuchem na wierzchu. Z obrzydzeniem zdejmowałem więc kożuch widelcem i odkładałem na pobliski talerzyk, następnie demonstracyjnie zatykałem nos ręką i wypijałem jednym haustem zawartość całego kubka, z wyrazem głębokiego obrzydzenia na twarzy. Następnie podchodziłem do pani przedszkolanki i z ponurą miną odkładałem kubek na tacę, mówiąc: "Dziękuję" zbolałym głosem hetmana polskiego właśnie wziętego do niewoli pod Korsuniem.
      -toalety. Z obrzydzeniem traktowałem koncept zbiorowego załatwiania się. Na moje szczęście, spędzałem w przedszkolu tylko pięć-sześć godzin, więc mogłem spokojnie wytrzymać bez korzystania z toalety. Po przyjściu do domu, jak łatwo się domyślić, pierwszym miejscem, do którego się kierowałem, był kibelek. O dziwo, nigdy, za przeproszeniem forumowiczów, się nie zlałem/zesrałem na podłogę przedszkolną.
      Nie dziwicie się chyba, że moi rodzice postanowili jak najwcześniej pozbyć się mnie z domu :)
      • Gość: pozdro Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: 198.28.69.* 08.01.10, 11:30
        tak z ciekawosci...w wieku 4 lat umialeś płynnie czytac??? tak
        dobrze, ze sadzano Cie na srtodku sali i czytales dzieciom??
        Fiufiu....to szkoda ze od razu do szkoly Cie nie wyslano...
        • Gość: 3,14-Roman Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.146.135.158.nat.umts.dynamic.eranet.pl 08.01.10, 14:05
          Miałem pójść do szkoły w wieku 6 lat (ja chciałem tam iść, już jak miałem 5), ale mama stanęła okoniem i poszedłem ze swoim rocznikiem. Ponoć rodzicielce chodziło o to, żeby "nie skracać mi dzieciństwa" :)
          • klymenystra Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 18:16
            Mi skrocili dziecinstwo i dobrze - ucieklam przed reforma :))))
        • klymenystra Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 18:15
          A co w tym dziwnego? Jedne dzieci ucza sie czytac w wieku 4 lat, inne w wieku
          siedmiu.
        • nessie-jp Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 18:34
          Gość portalu: pozdro napisał(a):

          > tak z ciekawosci...w wieku 4 lat umialeś płynnie czytac???

          Wiele (większość?) dzieci potrafi się nauczyć czytać znacznie, znacznie
          wcześniej niż w "przepisowym" wieku 7 lat
        • nomina Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 13.01.10, 23:42
          Ja z przedszkola najbardziej pamiętam moje zapędy zgoła feministyczne. Bawiliśmy się w parku w dom. Ale ponieważ nigdy nie rajcowało mnie sprzątanie, gotowanie i takie tam bzdury, natomiast uwielbiałam wszelkie polowania, knieje i walki (kilka lat później moją wielką miłością był Robin Hood), a jednocześnie od zawsze umiałam narzucać opinię innym - wykoncypowałam, że chłopcy będą "zostawać w domu", a dziewczynki chadzać na polowanie. Kazałam koleżankom szukać kijów i tak uzbrojone, "szłyśmy polować". Ponieważ chłopcy, nieprzyzwyczajeni chyba do takiego podziału ról, szybko się nudzili przy wyimaginowanych garach, uciekali z tego domu, a dziewczynki pod moim przewodnictwem goniły ich i tłukły ile wlezie tymi kijami...

          A co do czytania - popieram. Urodziłam się wcześniakiem i moim rodzicom malowniczo lekarze przedstawili wszystkie choroby i opóźnienia, jakie będę miała, jeśli przeżyję, łaskawie dodając, że jeśli będą mnie intensywnie stymulować intelektualnie, może uda mi się skończyć szkołę specjalną. Rodzice, niemający przecież dostępu do krynic mądrości typu Ciąża i Poród albo inna eee...mama, tak się przejęli, że odkąd mnie zabrali do domu, czytali mi bardzo dużo i w trzech językach, również specjalistyczne książki, dużo i składnie do mnie mówiąc. W efekcie zaczęłam mówić, mając kilka miesięcy, w wieku półtora roku tworzyłam już całe zdania i zaczęłam dociekać. Ale nie wystarczała mi prosta odpowiedź, o nie! - wymagałam całej genezy zjawiska, historiozofii itd. Dociekania otoczenie zniosło następne półtora roku, po czym odparło w ramach desperacji: "A sama sobie poczytaj". Mając trzy lata, nauczyłam się pisać i czytać, co spodobało mi się na tyle, że dwa lata później napisałam pierwszą powieść (nie liczę małych książeczek pisanych dla Pankracego). Tak że absolutnie wierzę w lekturę współtowarzyszom przedszkolnej niedoli w wieku 4 lat!
          • nomina Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 13.01.10, 23:55
            A z traum pamiętam jeszcze z poprzedniego przedszkola, jak karmiono nas
            rozgotowanym (ble!!) szpinakiem. Nie mogłam tego przełknąć, podobnie jak jakiś
            kolega, którego nie pamiętam, ale pozdrawiam, gdyby czytał to forum. Pani
            psychopatka stała nad nami i się darła, grożąc czymś tam. Kolega wreszcie
            dzielnie przełknął breję, ale natychmiast zwymiotował. Przedszkolanka się
            wkurzyła i zmusiła go do zjedzenia z powrotem tej już w sumie wymiociny.
            Potem rodzice przenieśli mnie do tego drugiego, fajnego przedszkola, gdzie
            lałyśmy chłopaków :).
        • the_dzidka Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 15.01.10, 09:39
          Ja też, mając cztery lata płynnie czytałam, co zresztą "uratowało mi
          życie", gdyż podczas wielomiesięcznych pobytach w szpitalu i w łóżku
          miałam co robić i nie zdechłam z nudów. Bardzo szybko dzięki temu
          moje lektury przekroczyły poziom właściwy dla mojego wieku, i kiedy
          potem poszłam do szkoły i zapisano nas do biblioteki, to pani biblio
          nie mogła niczego mi zaproponowac, bo wszystko "już czytałam" :)
          Oczywiście wszystko w sensie lektur do plus minus czwartej-piątej
          klasy :)
          • nessie-jp Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 07.02.10, 19:39
            Bardzo szybko dzięki temu
            > moje lektury przekroczyły poziom właściwy dla mojego wieku, i kiedy
            > potem poszłam do szkoły i zapisano nas do biblioteki, to pani biblio
            > nie mogła niczego mi zaproponowac, bo wszystko "już czytałam" :)

            Ja zrobiłam straszną scenę w zerówce, gdy zabrano nas na "wycieczkę" do
            biblioteki szkolnej, żeby nauczyć o wypożyczaniu książek i pozwolono każdemu
            wybrać książeczkę "do pooglądania". Myślałam, że jak wypożyczalnia to
            wypożyczalnia i chciałam pożyczyć Kubusia Puchatka do domu, a panie mi nie
            pozwoliły, bo to "dla dużych dzieci i małym druczkiem"! W końcu zgodziły się,
            żebym przychodziła poczytać sobie na przerwie :)
            • truscaveczka Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 05.05.10, 15:41
              Ja zostałam w zerówce posądzona o znajomość podręcznika na pamięć,
              bo płynnie czytałam :/
              W przedszkolu (w którym byłam 23 razy w ciągu całego roku
              szkolnego) nie dawano nam widelców i wszystko trzeba było wpylać
              łyżką.
              I fartuszki przedszkolne pamiętam.
      • dziupla-30 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 16:20
        przepyszne leniwe i surówke z marchewki na słodko, miętę w metalowym wiadrze,
        którą pojono nas przedszkolaków podczas zabaw na świeżym powietrzu (miodzio),
        pierwszy "narzeczony" Alek no i Kasia, która co dzien przy mlecznej zupie zwykła
        rzygać przy wspólnym stoliku....wspomnienia bezcenne...
      • Gość: rzarufka Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.135.66-86.rev.gaoland.net 15.01.10, 11:49
        nienawidzilam przedszkola od pierwszego dnia. Scena odprowadzania wygladala tak: ja rycze i wierzgam na rekach opiekunki, mama w tym czasie ucieka. Ryczalam jeszcze z godzine, pozniej zajmowalam sie swoimi sprawami, niechetnie zabawa z innymi dziecmi.
        Jedzenie kojarzylo mi sie wylacznie z przymusem spozycia mlecznej zupy (do dzis nie zjem i sam zapach mnie odrzuca), kompotu (gdzie te witaminki w wygotowanych owocach?) i zupy jarzynowej (rozgotowany tarty seler to faktycznie pychota).
        Lezakowanie bylo udawaniem ze spie.
        Panie byly dwie: jedna fajna, mloda, widac bylo ze nas lubi (choc miala tez swoich pupilkow), druga znienawidzona stara baba z rozczochranym rudym tapirem na glowie i pohukujaca tylko na dzieciaki. Postrachem byl Pan Palacz i jego Kotłownia.
        Zabawa z dziecmi w "chodzi lisek" wydawala mi sie glupia, wiec wolalam jakies ukladanki, klocki, czytanie. Czytalam w przedszkolu plynnie wiec malo czasu zajmowalam Paniom w nauce dukania i robilam co chcialam. Mialam tez adoratora, ale byl zbyt namolny i dostal w leb, wiec szybko sie zmyl :D
      • loczek33 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 08.02.10, 18:41
        Pamiętam, że do przedszkola zawsze chodziłam niechętnie. Każdego
        dnia rano robiłam rodzicom awanturę płacząc i błagając abym mogła
        zostać w domu. Gdy tata odprowadzał mnie do przedszkola byłam ciężko
        obrażona.Zwykle babcia obierała mnie po obiedzie.

        Jednak pewnego dnia nikt nie przyszedł po mnie po obiedzie, tak jak
        zwykle. Wyszliśmy na podwórko i bawilismy się na drabinkach. Czas
        mijał, a nadal nikogo nie było. W końcu rodzice zaczęli odbierać
        moich kolegów i koleżanki, więc wkrótce nie miałam sie z kim bawić.
        Zostałam sama. Pamiętam jak ze łzami w oczach patrzyłam jak pani
        Grażynka zamyka przedszkole i bierze mnie za rekę. Bałam się, że
        nikt nie przjdzie. Jednak na szczęście zjawiła się mama. Okazało
        się, że zaspała (wtedy ciągle spała, bo była w ciąży). Zapomniała o
        zmianie czasu i żle ustawiła budzik.
    • pikiriki Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 03.01.10, 09:08
      Lo matko. Ja miałam okazję chodzić do bardzo dziwnego przedszkola, tudzież sama byłam b. dziwna.

      Otoż nigdy nie ukształtowała się we mnie zdolność do brania udziału w owczym pędzie- przynajmniej w przedszkolu nie orientowałam się co jest modne( kolekcjonowanie karteczek kolorowych z notesików, trolle z włosami w neonowych kolorach), którego z kolegów należy lubić, a którego nie. Krótko mówiąc, miałam w małoletniej dupce to, co sądzi przedszkolna większość.

      Jak łatwo wywnioskować dzieciarnia za mną nie szalała. Tym bardziej, że zdarzyło mi się razy kilka niepochlebnie wypowiedzieć o piosenkach z musicalu " Metro", które to były hiciorami wśród przedszkolaków( pierwsza połowa lat 90., ale do dziś nie rozumiem skąd taka popularność tych songów wśród mojej braci przedszkolnej).

      Pamiętam również wielkie gary ze śmierdzącą zupą w porze obiadowej.Pamiętam je bardzo dobrze. Zup nie jadam do tej pory.

      Panie przedszkolanki bardzo lubiły dzieci, mnie i paru kolegów jakoś niebardzo( czy to dlatego, że moja mama nigdy nie pochwaliła ich żakiecików? dlatego, że na zakończenie " klasy" pięciolatków odmówiła zakupu pamiątkowych telewizorów marki " Elemis" dla pań przedszkolanek?). Jakoś w przedszkolu nie nauczyłam się czytać( do tej pory mi została niezdolność do przyswojenia wiedzy, gdy ktoś na nmnie wrzeszczy jak opętany i szarpie). Gdy kończyłam edukację przeszkolną panie wyraziły obawę( w rozmowie z rodzicami), że nie zdołam ukończyć zasadniczej szkoły zawodowej.

      Ogólnie przedszkole to był koszmarek. Kolejne etapy edukacji były naprawdę duuużo bardziej przyjemne i miło je wspominam.

      Ale obawa pań przedszkolanek to była świetna motywacja. Nie mogę się doczekać, kiedy pokażę im dyplom ukończenia b. szacownej uczelni wyższej:). Albo lepiej doktorat :D.
      • ewa9717 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 03.01.10, 09:39
        A mnie się w przedszkolu podobało. Wszystko oprócz leżakowania. Jak
        już nadchodziła pora krytyczna, dawałam nogę, mając tylko pojęcie,
        że autobusik pod dwoma wiaduktami ma przejechać (to było w
        Katowicach). Wsiadałam do pierwszego z brzegu autobusu w
        przekonaniu, że jedzie tam ,gdzie ja chcę. Po dwóch tygodniach
        przedszkole zrezygnowało ze współpracy ze mną ;(
        • Gość: dromix Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: 188.33.167.* 03.01.10, 10:06
          Pełne cztery lata odsiadki w przedszkolu! Do tej pory pamiętam leżakowanie: biała piżamka w granatowe autka i spanie "na emigracji" (z braku miejsca na mój leżaczek - z młodszymi grupami) - do tej pory mam poczucie "krzywdy" ;(
        • Gość: strawberryfields Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.as.kn.pl 07.02.10, 23:50
          W takie opowieści nigdy nie uwierzę.
          • Gość: strawberryfields Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.as.kn.pl 07.02.10, 23:51
            Chodziło mi o post ewa9717

    • klymenystra Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 03.01.10, 12:59
      Zlobek, przedszkole i metody wychowawcze pan przedszkolanek...

      Pamietam, jak przygotowywalismy, w zlobku jeszcze, ze trzy latka moglam miec,
      przedstawienie. Na probie siedzielismy w kolku i machalismy rekami, kwiatuszki
      to mialo symbolizowac. Pani przedszkolanka moje machanie skomentowala: " Machasz
      tymi rekami jakby to galezie byly, jakbys drzewem byla!". Trauma. Glupie babsko :/
      W tymze samym zlobku byla kotlownia, w ktorej pracowal pan Stas. I zawsze, jak
      jakies dziecko bylo niegrzeczne, przedszkolanki prowadzily je do pana Stasia, to
      najwieksza kara byla. Mi tez sie raz zdazylo, pamietam jak dzis: kobieta mnie
      wlecze przez sale, a ja placze i krzycze, ze nie chce do pana Stasia... W
      efekcie wszystkie dzieciaki na sam jego widok uciekaly - ciekawe, jak sie facet
      czul :/
      W przedszkolu bylo troche lepiej, bo sie robilo sensowne rzeczy - chociaz sie
      zawsze nudzilam, bo czytac i pisac umialam - przedszkolanki kazaly mi czytac na
      glos innym dzieciom, same pewnie kawe pily.
      No i te zabawy - w szopke, w postaci z kreskowek (Brygada RR!), w bitwy miedzy
      chlopcami i dziewczynami... Bardzo lubilam lezakowanie tez :)
      No i przedszkole to byl ostatni okres, kiedy bylam lubiana przez rowiesnikow :]
      • heca7 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 03.01.10, 14:29
        Ja wspomnień nie mam bo się nie dostałam do pięknego jak na owe czasy
        przedszkola w rejonie. A to dlatego, że rodzice byli "prywatną inicjatywą "- a
        fuj! w latach '70 i mieli "za duże zarobki" bo takie kryterium było też stosowane.
        Ale odbiłam sobie na dzieciach, a co! Do tego przedszkola poszło już dwoje moich
        dzieci i jedno brata. Mam też nadzieję, że od września pójdzie do niego mój
        najmłodszy!
        • stary_zgred1 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 03.01.10, 15:13
          Nienawidziłam leżakowania i zawsze, podczas kładzenia dzieci do łóżek robiłam
          problemy - fikałam nogami, broniłam się z zacieciem chucka norrisa.

          Ale największą traumę przeżyłam podczas spotkania ze świętym Mikołajem, który
          kiedyś przyszedł do przedszkola z workiem prezentów. Rodzice wcześniej
          opowiadali mi o "dziadzie, który niegrzeczne dzieci do wora łapię", no i
          wydawało mi się, nieboraczce, że to własnie dziad po mnie przyszedł. Narobiłam
          wtedy niezłego wrzasku. Fajnie było!
      • Gość: ;) Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.cable.smsnet.pl 07.01.10, 15:04
        > W efekcie wszystkie dzieciaki na sam jego widok uciekaly - ciekawe, jak sie
        facet czul :/


        E tam, sam pamiętam epizod z czasów studenckich, gdy spożywaliśmy procenty w
        parku i gdy przechodząca matka z niesfornym malcem wskazała na nas palcem i
        zagroziła: "jak będziesz nadal niegrzeczny to oddam cię tym panom":))

        PS. Przypomniało mi się, że płakać mi się chciało jak w zerówce kazali nam
        śpiewać i tańczyć, chłopcy z dziewczynkami. Mam chusteczkę haftowaną, ble:)
    • Gość: szczurek Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.10, 13:20
      Chodziłam do przedszkola na przełomie 70 i 80 lat.
      Pierwsze skojarzenie to zapach zupy mlecznej, który czułam wchodząc
      do tego przybytku. Pamiętam jeszcze zapach ziemniaków.
      Wychowawczynią była pani Bożenka, nijaka osóbka faworyzująca dzieci,
      których rodzice przynosili prezenty. Nie byłam w tej grupie, toteż
      nigdy nie pełniłam roli dyżurnej (w przedszkolu w przeciwieństwie do
      szkoły był to zaszczyt), nie grałam na zadnym instrumencie, nie
      mówiłam wierszyków.
      Szczęściem nie byłam w grupie dzieci gnębionych. Kryteriów nie
      analizowałam. Ciemiężenie polegało na biciu linijką, zamykaniu w
      łazience, staniu w kącie.
      Pani Hania czyli tzw. pomoc. Miała gruby głos, który często
      podnosiła. Narzędziem pracy pani Hani był czerwony kij, a metodą
      zastraszanie. Delikwentowi, który nie leżakował spokojnie, powoli
      jadł obiad mówiła "nie wstaniesz". Czyli leżysz do ciennej nocy.
      Często z początku leżakowania obwieszczała "zamykamy ślipia raz ,
      dwa, trzy i nie idziemy szcz.ć. Jasne?". W sumie to nie taki diabeł
      straszny. Pani Hania była nieszczęśliwą kobieciną potrzebującą na
      leżakowniu ciszy, aby odrobić z nastoletnim synem lekcje. Bez
      obrzydzenia wycierała zasmarkane nosy, podciagała opadajace rajtki.
      Piła, bo z takim środowisku żyła i nie chodzi tu o truchlejące na
      ton jej głosu pięciolatki.
      Dziś już pewnie nie ma pani Hani. Pani Bożenka gdzieś tam jest.
      Podobno owdowiała. Pamiętam jeszcze panią Ewę ale nie chcę żebyście
      usneli.
    • Gość: Krakus Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.171.134.250.static.crowley.pl 07.01.10, 14:03
      Mam trzy fajne zdjecia, zrobione przez zamowionego przez przedszkole fotografa
      (koniec lat 60-tych!)

      Ja z kubkiem kakao (uwielbialem wtedy)
      Ja grający w coś przy stoliku
      Ja jako kowboj na przedszkolnym balu.

      I te rzeczy dobrze pamietam.

      Ale pamietam tez, jak szczerze nienawidzilem popoludniowych drzemek.
      Jak nienawidzilem tamtejszej stolowki (szczegolnie obiadu i krupniku)
      Ze mielismy jakies wychowawczynie-idiotki, bo nie pozwalaly nam, dzieciakom,
      korzystac z toalety w czasie posilku (a zawsze trwal dlugo). A przeciez 3-5
      latek MUSI, jak poczuje, to nie dorosly.
      Efekt? Czesto dzieci robily w majtki. A ze na to niemal wszyscy nosili rajtki,
      dziecko mialo na pupie taka kule. A dzieci sa OKRUTNE - takiego nieszczesnika
      nie tylko sie wysmiewalo, ale kopniakami rozgalaszalo sie ta kule.
      Z przedszkolem kojarzy mi się także zapach ozonu - pamietam, ze nas dosć
      regularnie "opalano" taka lampa. Trzeba bylo zamknac oczy i na nie nalozyc takie
      okulary jak plywackie, ale cale czarne.
      I jeszcze jedna rzecz pamietam, ktorej nienawidzilem - tanco-zabawy, gdzie sie w
      czasie plasow w PARACH (czyli ja z dziewczynka) spiewalo sie: "Nie chce cie, nie
      chce cie, nie chce cie znac", a po chwili "chodz do mnie, chodz do mmnie raczke
      mi dac".
      Niemal plakalem, gdy trzeba bylo to inscenizowac :(

      Ale generalnie przedszkole bylo ok - zawsze chcetnie do niego chodzilem.

      :)
    • trusiaa Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 07.01.10, 14:38
      Moje panie przedszkolaki - (młode i miłe) żeby ukarać któregoś z pięcioletnich
      "łobuzów" kładły go gołą pupą na swoich kolanach i kazały wszystkim, ustawionym
      w kolejce, dzieciom lać go po tyłku.

      ... wtedy nie przyszło mi do głowy, że dorośli mogą być nienormalni.
      • Gość: autor Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.10, 15:11
        Żebyś wiedziała, my mieliśmy taką sadystkę, co to w goły tyłek często nas SAMA
        lała. W ogóle wymyślała przeróżne upokarzające kary. Zboczona krowa.
        Tak sobie myślę, że ponad połowa z tych pind dziś nie miałaby prawa wstępu do
        jakiejkolwiek jednostki pracy pedagogicznej.
        • Gość: zenek Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.01.10, 23:30
          Gość portalu: autor napisał(a):

          > Tak sobie myślę, że ponad połowa z tych pind dziś nie miałaby prawa wstępu do
          > jakiejkolwiek jednostki pracy pedagogicznej.

          Hehehe - zdziwiłbyś się...
    • Gość: ;) Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.cable.smsnet.pl 07.01.10, 14:52
      Ja co prawda nie byłem w przedszkolu, bo się buntowałem i postawiłem na swoim,
      że skoro już umiem czytać to po co brać w kamasze generała? Normalnie przed
      szóstymi urodzinami poszedłem do zerówki, nie byłem tam ani orłem, ani
      ciemniakiem. Że miałem blisko to wyrywałem do domu przed czasem:))
      • trusiaa Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 07.01.10, 15:01
        Się kolega ;) tak nie wznieca - takich co do pierwszej klasy poszli jako
        sześciolatki tu jest więcej, ale my o traumie przedszkolnej wszak.
        • dzidzia_bojowa Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 07.01.10, 15:35
          Przeszłam wszystkie szczeble kariery przedszkolnej: od maluchów do
          starszaków( w moich czasach nie było jeszcze zerówki).
          Czego nie lubiłam najbardziej to spacerów( wychodzenie na plac
          zabaw koło przedszkola było ok). Nie lubiłam spacerów bo mieszkałam
          w dużym mieście i aby dojść z przedszkola do jakiegoś parku trzeba
          było pokonać ruchliwe ulice, chodniki pełne ludzi a ja byłam osobą
          nad wyraz spokojną i nieznoszącą hałasu.
          Pewnego razu po zapowiedzi, że idziemy na spacer postanowiłam się
          schować w szatni, w szafce na ubrania, co też uczyniłam. Drzemałam
          sobie w tej szafce jakieś dwie godziny, nikt nie zauważył mojej
          nieobecności a po powrocie dzieci wylazłam z szafki i nikt się nie
          zdziwił, że jednak jestem. Doszłam wtedy do przekonania, że jestem
          niewidzialna jak zechcę.
          Leżakowanie było fajne, pamiętam jednak, że walczyliśmy każdego
          dnia przed leżakowaniem o niebieską poduszkę. Komu udało się
          zdobyć niebieską poduszkę(pozostałe były czerwone), ten był kimś
          przez resztę dnia. Cieszył się powszechnym szacunkiem i każdy
          chciał się z nim kolegować. Mnie nie udało się nigdy tej poduszki
          zdobyć:(
          Do jedzenia nie mam zastrzeżeń poza zupą owocową, której nie jestem
          w stanie przełknać do dziś.
          Przeżyłam tylko jedno rozczarowanie. Na koniec przedszkola
          przygotowano przedstawienie. Wystartowałam w castingu do roli motyla
          i niestety przegrałam:(((Moje rozczarowanie było przeogromne. Do tej
          pory odczuwam żal. Dlaczego nie wybrano mnie do roli motyla? No
          dlaczego? Byłam wiotka, zwinna, niebrzydka więc dlaczego? Kazali mi
          tylko śpiewać w jakimś głupim chórku. Złamali mi karierę...
          • carmelaxxx Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 07.01.10, 18:14
            Przedszkole w moim dzieciecym mniemaniu to bylo wiezienie dla dzieci i za chiny
            nie wiedzialam dlaczego mam tam siedziec?
            Jedzenie niedobre, podane na brzydkich talerzach , picie w jeszcze brzydszych
            kubkach, zajecia jak cie moge ale jak sie cos z klejem robilo to masakra....
            Niby byly pedzelki do kleju ale one byly kiepskie i tzrebabylo paluchami
            smarowac bleee. Lezakowanie ? Jedno wielkie nieporozumienie... Ogolnie
            [przedszkole kojarzy mi sie z przymusem i pachnie przypalonym mlekiem.
          • uccello Dzidzia ! Ty nad poziomy wylatuj! 07.01.10, 19:37
            dzidzia_bojowa napisała:
            >Wystartowałam w castingu do roli motyla i niestety przegrałam:(((
            Moje rozczarowanie było przeogromne. Do >tej pory odczuwam żal.
            Dlaczego nie wybrano mnie do roli motyla? No dlaczego? Byłam wiotka,
            zwinna, >niebrzydka więc dlaczego? Kazali mi tylko śpiewać w jakimś
            głupim chórku. Złamali mi karierę...

            Dzidziu! Trzeba spełniać swoje marzenia! Co Cię powstrzymuje , prócz
            ujemnej temperatury, od założenia czarnego body, domontowania
            filuternych, drżących czułków, przypięciem bajecznie kolorowych
            skrzydeł o dużej rozpietości ,żeby tak pojawić się znienacka na
            szarej , śnieżnej wielkomiejskiej ulicy, no, co?!

            Stryj mojego kolegi, profesor uniwersytecki, arcy poważny pan po
            60tce, doszedł do wniosku, że szkoda mu bardzo, że jego siostry mają
            cudowne zdjęcia z dzieciństwa- golasek leżący brzuszkiem na białym
            futerku, a on nie. Nie załamywał rąk, proszę ja Ciebie , nie truł o
            straconych szansach, jeno zrobił sobie samowyzwalaczem takie zdjęcie
            na goło, brzuchem na futrzaku, zdjął nawet okulary i wyemitował z
            siebie uśmiech (w zamierzeniu) pełen niewinnej ufności do świata.
            Przez przypadek widziałam tę fotkę, lecz nie ma i nie będzie zaiste
            emotikonu , który oddał by mój stupor.
            • dzidzia_bojowa Re: Dzidzia ! Ty nad poziomy wylatuj! 07.01.10, 20:33
              Właśnie sobie zwizualizowałam ten obraz: ja w rajstopach, z czułkami i pięknymi
              skrzydłami zrobionymi ze zwiewnej tkaniny. Skrzydła usztywnione cienkim drutem.
              Tkanina bajecznie kolorowa. Jestem paziem królowej:)
              Z tą wizją pójdę spać...
              • uccello Re: Dzidzia ! Ty nad poziomy wylatuj! 08.01.10, 01:06
                miast wizje snuć w kokonie wyobraźni, stań się motylem choć na chwilę
                Oto wersja light- niewinność dziewczęca:
                www.anitaandrzejewska.netlin.pl/ilustracjedladzieci/podreczniki/pages/05.htm
    • Gość: szampanna Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.sta.asta-net.com.pl 07.01.10, 18:43
      Najpierw chodziłam do przedszkola typu kołchoz (bardzo wczesne lata
      80-te). Wszystko na hasło i zero indywidualizmu. Najbardziej
      irytujace było dzielenie dzieci na grupy - jedna się bawiła, druga
      po nich sprzątała. Na drugi dzień - odwrotnie. Faworyci byli jakimś
      cudem zawsze w grupie bawiącej się :/ Drugie traumatyczne
      wspomnienie to sikanie na rozkaz, wszyscy siadali na ławeczkach
      gimnastycznych w długim korytarzu, prowadzącym do jednej toalety
      pozbawionej drzwi!!! i po kolei musieli się załatwiać, chcieli czy
      nie. Było to okrutne z dwóch powodów - po pierwsze, brak drzwi
      działał na mnie szalenie deprymująco (wszak cała kolejka się
      gapiła), a po drugie nie można było nawet z pękającym pęcherzem
      przesunąć się na czoło kolejki - dzieci dobrze wiedziały, jakie
      zasady obowiązujywały w tamtych czasach i że wpuszczania z litości
      do kolejki nie ma ;)
      Kiedyś więc w ramach buntu olałam ciepłym moczem ustrój kolejkowy ;)
      Ale to był tylko rok, potem chodziłam do normalnego, małego i miłego
      przedszkola, które dobrze wspominam.
      • uccello Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 07.01.10, 19:09
        pamiętam ,że wróciłam do domu zanurzona w problemie " czy wszystkie
        Dorotki gryzą", bo taka jedna żwawa istotka z palemką na głowie
        ugryzła mnie w rękę. Ot tak, chyba z radości życia.

        pamiętam zjeżdżalnię, którą w średniakach drżącym z nabożeństwa
        szeptem nazywaliśmy z racji wysokości "zjeżdżalnią śmierci"

        na równie niebotycznej wysokości wieszaczki na ubrania z
        muchomorkami, żabkami i innym bajkowym tatałajstwem. Próbowałam
        rozkminić znaczenie kolejności tych ideogramów. Najwyraźniej było to
        w czasach, kiedy byłam pewna ,że wszystko musi mieć sens:)
        • marusia_ogoniok_102 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 07.01.10, 23:49
          Uhum. Czyli się lekko przeliczyłam z tą beztroską. A myślałam, że to ja jestem
          dziwna.

          No ale dobrz, bo ja niewiele mówiłam.
          Moje przedszkola na okres lat dziewięćdziesiątych przypada. Późnych lat
          dziewięćdziesiątych, bo jakoś tak 1998. Chodziłam pół roku, potem mama się
          zlitowała nade mną, nieszczęsną.
          Po kolei: ogólnie dzieciaki puszczone samopas, a panie w kantorku na kawie.
          Dwa: koleżanka, która mnie szczypała. Codziennie zanosiłam jej batoniki, żeby
          się odczepiła :( Najgorsze - batoniki finansowała mama. I wiedziała, na co i dla
          kogo.
          Trzy: "do maluchów!". Nigdy tam nie byłam. Tak jak nigdy nie stałam w kącie. Ja
          ogólnie byłam - i jestem, niestety - dziecko wzorowe i kochane. I od zawsze
          zastraszone. Ale bałam się jak ognia.
          Nie lubiłam, jak panie na kogoś krzyczały. Boję się krzyków.
          Paradoksalnie - byłam małym donosicielem. Nie wiem, może myślałam, że jak
          NATYCHMIAST powiadomię panie o czymś, co inni narozrabiali, to oni mniej oberwą?
          Na dworze ze dwa razy byliśmy... no ale okej, to jest okres jakoś wrzesień-luty
          jak tam chodziłam. Teraz podobno wychodzi się codziennie.
          Wtedy jeszcze babcia mnie karmiła, więc niezbyt radziłam sobie z łyżką. Niejadek
          jestem... a tutaj każą jeść wszystko, be :(
          No i koszmar mój największy: RYTMIKA.
          Nie wiem, czy to moja pamięć a wcześniej dziecięca wyobraźnia płatała figle i
          miała zwidy, czy ten facet rzeczywiście potrafił przyłożyć. Ale raczej mi się to
          nie śniło.
          Na rytmice też dostałam jedyną karę w całej karierze szkolno-przedszkolnej. Za
          to, że za szybko biegałam po sali, jak nam kazali biegać w parach.
          Przypominam - późne lata dziewięćdziesiąte.
          Rytmika była we wtorki, do tej pory pamiętam. Bo potem już moja mama najpierw
          pozwoliła mi nie chodzić we wtorki, a potem wypisała w ogóle. Na zawsze. Za co
          jestem jej wdzięczna.
          Leżakowanie znosiłam. A raczej - nie mieściło mi się w głowie, że można nie
          spać, jak każą spać. Innym się mieściło.

          Z dobrych wspomnień - przedstawienie w przedszkolu. Byłam kwoką z trzema
          pisklątkami. XD
          Ale na każdej próbie beczałam o coś.
          Bo ja ogólnie płaczek byłam przez przedszkole i zerówkę.

          Ale zerówka to już było co innego... mieliśmy najkochańszą panią na świecie.
    • nessie-jp Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 08.01.10, 02:39
      To i ja się dorzucę do traumy, a co tam.

      W przedszkolu wytrzymałam jakieś kilka dni. Lata były 70-te, przedszkole
      załatwić trudno, ale udało się. Ja byłam jedynaczką, z jednej strony
      rozpieszczoną traktowaniem jak dorosła, z drugiej
      • urzednik.ilawa Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 08.01.10, 08:55
        Przedszkole... hm.... kiedy to było????
        gdzieś na poczatku lat 80-tych
        zapach zupy mlecznej, spacery po parku, leżakowanie itd

        Chodziłem do przedszkola przyzakładowego. Do tego przybytku
        odporwadzał mnie ojciec idąc do pracy - o godzinie 6:30 :)
        nigdy nie zapomnę drogi do przedszkola - ja biedny zaspany,
        ciągnięty przez ojcowską rękę... jakże teskniłem za ciepłym łóżkiem

        z przedszkola pamiętam swoją przedszkolankę - uwielbiałem ją,
        kobieta naprawdę z powołaniem
        pamiętam koleżankę Iwonkę i jej długi warkocz z czerwoną kokarda - w
        ramach zalotów, warkocz ten był regularnie ciągnięty przeze mnie
        Pamiętam też serdecznego kolegę Wojtka - który razem ze mną budował
        wileką wieżę z klocków. W wyniku zamachu terrorystycznego grupy
        starszaków, wieża ta została zburzona w czasie gdy wyszliśmy na
        spacer.
        Nie mogłem zrozumieć dlaczego ktoś zniszczył taką budowlę - przeciez
        tworzyć jest lepiej niż niszczyć... życie naprostowało potem mój
        światopogląd

        Leżakowanie... nie lubiłem (teraz wiwlw bym dał, żeby mozńa było na
        legalu przyliczyć drzemkę w robocie). Jeśłi ktoś był zwolniony z
        leżakowania to był KIMŚ :) wszyscy mu zazdrościli

        Spacery były codziennie (no chyba, że padało). Moja Mama pracowała w
        GS (dla nieośieconej młodzieży - Gminna Spółdzielnia).
        Przedszkolanki na spacery prowadziły nas właśnie do tych GS które
        znajdowały się stosunkowo niedaleko od przedszkola (przedszkole było
        przyzakładopwe - a więc, na obrzeżacch miasta).
        Moja mama wychodziła z biura, prowadziła wszystkich do sklepu który
        mieścił się przy bramie wjazdowej i.... dostawaliśmy landrynki, albo
        czerwoną oranżadę (tak rzewnie wspominaną w "Kariera Nikosia Dyzmy")

        Pamiętam też plac zabaw przy przedszkolu... i te straszne krzaki w
        rogu placu... nie wiem czemu ale budziły groze w całej grupie

        Pamiętam symbole przy szafkach - muchomorki itd
        ten kto miał szafkę z samolotem rządził!!!

        Wycieczki też pamiętam - w Dzień Wojska Polskiego zabrali nas do
        pobliskiej jednostki - dostaliśmy suchary i "wojskowy obiad".
        Obejrzeliśmy jakiś film - pokazano nam karabin i czołgi... ech to
        było przeżycie


        Pamiętam imprezy mikołajkowe - i rozczarowanie bo Mikołajem był mój
        Tata, ale nie wolno było nikomu powiedzieć, "bo na zabawie były
        dzieci z domu dziecka a ich nie wolno krzywdzić" - nie mogłem wtedy
        zrozumieć dlaczego kłamstwo/zatajenie prawdy jest usprawaiedliwone :)

        słodkie czasy....
        • Gość: enha003 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: 213.31.11.* 08.01.10, 09:21
          Ja zaliczylam dwa przedszkola, z pierwszego (panstwowego) po dwoch
          dniach ucieklismy z bratem na wagary - nic z niego nie pamietaam,
          tylko, ze bylo o k r o p n i e. Jako, ze moja mama byla samotnie
          wychowujaca dwojke dzieci, musiala cos z nami zrobic w godzinach
          dopoludniowych, wobec czego przygarnelo nas przedszkole prowadzone
          przez siostry zakonne i tu bylo c u d o w n i e (tylko ta ogromna
          lyzka tranu po obiedzie, ale od czego sie ma starszego brata), no i
          w jaselkach pozwolono mi zagrac aniolka;-)
    • Gość: malina Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: 198.28.69.* 08.01.10, 11:59
      Ech...jako dziecko byłam malą, bladą, chudą, niesmiałą i chorowitą
      istotą, co gwarantowało niepopularnosc tak wsrod rowiesnikow, jak i
      wsrod opiekunek...Generalnie najchetniej rysowalam lub bawilam sie
      klockami, towarzystwo czy tez jego brak bylo mi najzupelniej
      obojętne. W starszakach czekalam az wszyscy pojda do domu (mnie
      odbierano ostatnią i wtedy moglam brzdąkać na pianinie (co bylo
      surowo zabronione w ciągu dnia) i mscic sie w sposob wyrafinowany na
      rozwydrzonych kolegach, ktorzy mi dokuczali...np. potrafilam polamac
      wszystkie kredki takiemu dobierajac sie do jego półeczki z
      przyborami plastycznymi, haha. Korzyscia byla satysfakcja oraz
      rysiki, ktore zbieralam. Rytmika to byla trauma, prowadzona przez
      pana Darka, przerazajacego wąsatego faceta - sadyste krzyczacego
      strasznie na dzieci(do dzis mam uraz do wąsaczy); niestety, jako ze
      okazalo sie, ze mam poczucie rytmu - kazano mi chodzic na dodatkowe
      zajecia (inne dzieci wtedy mogly rysowac, albbo sie bawic), a ja z
      przerazenia truchlałam i nawet nie ryczalam...ryczalam dopiero w
      domu i w koncu mama uratowala mnie od tych tortur....eeeeech,
      przedszkole...
      • marusia_ogoniok_102 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 19:34
        ...skąd jesteś? *o ile dobrze kojarzy, jej pan od rytmiki też chyba zwał się
        Darek i miał wąsy*
        • Gość: malina Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: 198.28.69.* 08.02.10, 14:25
          przedszkole 113 Poznan :/ tam straszyl pan Darek z wąsami...brrrr!
          • marusia_ogoniok_102 Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 02.05.10, 17:56
            Uj, to jednak nie u mnie.
    • misiania Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 08.01.10, 15:04
      się okazuje, że dawne przedszkola to była niezła szkoła
      przetrwania...
      • kkokos Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 08.01.10, 18:37
        poszłam jako czterolatka, do krasnali i prawie nic z tego czasu nie pamiętam.
        w średniakach nienawidziłam leżakowania tak bardzo i tak bardzo utrudniałam
        paniom życie, że moja matka musiała coś wymyślić, więc wymyśliła angielski w
        podstawówce za płotem. przypuszczam, że darłam wtedy nosa, bo generalnie miałam
        takie inklinacje. np. mówiłam dziewczynkom, że są idiotkami, bo zabawa w lekarza
        polegała na tym, że szło się z misiem czy lalką do "doktora", a on rytualnie
        pytał "na co dziecko chore", "matka" wymieniała nazwę choroby, a pan doktor
        osłuchiwał i przepisywał lekarstwa. ja usiłowałam przekonać towarzystwo, że to
        wszak lekarz mówi, na co dziecko chore - ale przecież oni wszyscy wiedzieli lepiej.

        panie pamiętam dwie - basię (staaaara była - jak dziś patrzę na zdjęcia, to
        dobiegała czterdziestki) i jej pomocnica jola. jola była młoda i byłą typową
        wiejską pięknością początku lat 70.: topielica z ryjkiem świnki. jak karmiła
        niejadków, to tak że aż zupa ściekała po brodzie. delikwent mógł trzymać buzię
        otwartą, nawet nie udając, że coś będzie połykał, a pani jola mu tak przez
        szczękę talerz zupy przelewała. znaczy, konsekwentna była i łatwo się zbić z
        tropu nie dawała. dziś podejrzewam, że to była to jakaś dziewucha z liceum
        pedagogicznego, do którego poszła cała nieszczęśliwa, bo świadectwo za słabe na
        ogólniak, a na zawodówkę za ambitna...
        a barszcz był zawsze z fasolą, której dzieci nienawidziły. chyba nikt,
        literalnie nikt tej fasoli nie jadł, bo oddzielała się od łusek, które
        wszystkich brzydziły, w dodatku oddzielały się takie malutkie kiełki okrzyknięte
        robakami - więc nikt tego nie chciał tknąć. po cholerę ta kuchnia to w kółko
        gotowała, skoro wszystkie dzieci tym pluły?

        no i moja najgorsza trauma - świnka morska. nienawidzę cholery do dziś, każdej
        świnki morskiej. wydaliła mi na fartuszek. byłam w krasnalach czy średniakach,
        pozwolono nam pójść do starszaków zobaczyć tę świnkę, byłam taką szczęściarą, że
        jak pani wyjęła ją z klatki, to posadziła akurat na moich kolanach, pękałam z
        dumy - a ta cholera zamoczyła mi pół fartuszka i dwa czy trzy bobki zostawiła.
        tydzień się ze mnie śmiali...
    • girl.of.your.nightmares Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 08.01.10, 19:26
      ja strasznie nie lubiłam przedszkola. I nawet próbowałam wytłumaczyć mamie, że wcale nie mam obowiązku tam chodzić (znałam swoje prawa, a co!).

      Rytmikę czy inną gimnastykę też pamiętam - kazali nam stawać gołymi stopami na takich jakby dywanikach czy wycieraczkach, które strasznie drapały i nie mogłam na nich ustać.

      Leżakowania nienawidziłam, bo nigdy nie byłam w stanie zasnąć w środku dnia. Musiałam więc leżeć z zamkniętymi oczami i słuchać jak panie przedszkolanki plotkują.

      Mieliśmy w przedszkolu dwie świnki morskie, dla których każdy musiał przynosić jedzenie, ale na ręce mogła je brać tylko taka jedna Małgosia. Niesprawiedliwość.

      Naszą wychowawczynią była niejaka pani Ania, która często na mnie krzyczała i ogólnie była niemiła.

      Gdy wychodziliśmy na plac zabaw, to ja się bawiłam z chłopakami w kowbojów, nosiliśmy takie chustki kowbojskie, ale panie przedszkolanki nam zabroniły, bo stwierdziły, że to niebezpieczne. A jak mama mi kupiła taki pistolet-zabawkę, to pani Ania się przyczepiła, że nie powinnam się bawić pistoletem, bo jestem dziewczynką.

      No i największa trauma przedszkolna:
      Na zakończenie przedszkola robiliśmy przedstawienie dla rodziców "Kot w butach" i ja miałam grać zaszczytną główną rolę kota, cały tekst znałam już nawet na pamięć. I pewnego dnia powiedziano mi, że nie zagram kota. Moja rola została przydzielona jakiejś Zosi! Zosia podczas prób cały czas myliła tekst, a ja zostałam jakąś głupią damą dworu.
      • Gość: 8eatrycze Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.01.10, 20:18
        Ja swoje przedszkole (chodziłam w latach 80) wspominam z wielkim sentymentem,
        choć jak większość nie cierpiałam leżakowania, bo inni zawsze spali, a ja jakoś
        nie potrafiłam i patrzyłam, co robi pani...
        W przedszkolu nauczyłam się wyszywać i chyba się to we mnie zakorzeniło, bo
        uwielbiam to robić do teraz.
        Na rytmikę czekaliśmy z niecierpliwością. Przychodził taki sympatyczny pan i
        śpiewaliśmy z nim i tańczyliśmy w rytm muzyki.
        Kiedy na śniadanie był chleb z miodem i pani stawiała na stole talerz z tymi
        kanapkami, każdy dotykał palcem kromkę, która mu przypadła do gustu (czytaj,
        gdzie było najwięcej miodu), dodam, że uprzednio trzeba było włożyć palca do
        buzi :).
        Po obiedzie dostawaliśmy po tabletce do ssania, jakaś witamina i zawsze
        rozdawała ją osoba (w nagrodę), która najszybciej zjadła posiłek.
        Kabiny toaletowe w których nie było drzwi tylko taka zielona zasłona w jakieś
        kwiatki. Dzieciaki oczywiście zawsze na złość odsuwali tą zasłonę, kiedy ktoś
        był w środku.
        • Gość: kik Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.icpnet.pl 09.01.10, 22:52
          Moja córka poszła do przedszkola, jak miała 2,5 roku i ...to ja ryczałam.
    • Gość: adacho Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.10, 00:57
      Ciekawy temat, można się zagłębić w różne, od dawna nieruszane zakamarki własnej psychiki ;)

      Z moich wyliczeń wynika, że chodziłem do przedszkola jedynie w okresie gdy miałem ok. 4-5 lat - zupełny początek lat 90tych. Mam parę śmiesznych, ale i traumatycznych wspomnień:
      - leżakowanie - koszmar, w tym wieku nie miałem już potrzeby spania w dzień, zwłaszcza że byłem kładziony po przysłowiowych wiadomościach
      - wcześnie nauczyłem się czytać (pamiętam też, że pisać też, a pisałem drukowanymi literami oddzielając kolejne wyrazy myślnikami ;) był to jakiegoś rodzaju szpan - kolega też chciał coś tam pisać ale wychodziły tylko szlaczki) Niestety miało to i złe strony - na sąsiadującym z przedszkolem bloku umieszczony był duży cyfrowy zegar świecący na czerwono (taka prlowska nowoczesność) i niestety znajomość cyfr powodowała, że podczas leżakowania gapiłem się w ten zegar i czekałem kiedy to się skończy, a raz mama mnie nie odebrała o zwyczajnej porze tylko pół godz. później i wpadłem w histerię ;)
      - przedszkolanki miłe, ale strach i respekt siała dyrektorka. Do dziś pamiętam poczucie niesprawiedliwego osądzenia jak wszystkie dzieciaki łaziły po krzakach czy po rozpadających się drewnianych parapetach a jeżeli raz na dzieciństwo MNIE to się zdarzyło to już wstrętne babsko to musiało dojrzeć.
      - i 2 rzeczy które wywołały u mnie szok: raz jeden kumpel powiedział mi, że ludzie pochodzą od małp. Z niedowierzaniem spytałem o potwierdzenie przedszkolankę, ona potwierdziła, to samo w domu. Jeszcze bardziej mnie zszokował fakt, że przedszkolanka i rodzina potwierdzili to z taką rutyną, beznamiętnością, a mi cały światopogląd runął ;) Druga - przedszkolanki rozmawiały między sobą, że jednej autobus przejechał po nodze. Zastanawiałem się jak to możliwe że ona może teraz chodzić i nie ma spłaszczonej stopy?
      - to co mnie dzisiaj szokuje jak sobie to przypominam: w przedszkolu na ławce w ogródku była narysowana swastyka i ten sam kumpel od ewolucji i małp uświadomił mnie co to jest i próbował to zmazać. Już wtedy dzieci były poryte.
      - gdy zacząłem chodzić do przedszkola nie znosiłem takiej jednej dziewczyny, która apodyktycznym tonem chwaliła się kim ona nie jest, zapamiętałem, że chwaliła się własnym występem w TVP2 tudzież regionalnej poznańskiej (bo chyba wtedy nie było programów regionalnych jako osobny kanał tylko pasmo w dwójce) w jakimś programie dla dzieci i że rodzice kupują to co jest reklamowane w TV: że używa head&shoulders (przypominam, rok 1990-1992!), i że jest ubezpieczona w PZU (możliwe, że czas reklam "pizetju" to był :P)
      - byłem już w tym wieku "techniczny" i pamiętam, że moje politowanie budziły przedszkolanki usiłujące włożyć do nowo zakupionych magnetofonów kasety taśmą odwrotnie do głowicy, ale nie miałem jako dzieciak śmiałości zaoferowania pomocy i dopiero konserwator pomógł ;) Chociaż moja 3letnia bratanica sama obsługuje DVD, więc to chyba jednak był problem przedszkolanek a nie mój geniusz techniczny ;)
      - niestety raz nie utrzymałem moczu i miałem trudności z przebraniem się (a fuj, to chyba były jakieś ciepłe rajstopy tylko w jakichś chłopięcych bardziej barwach - trauma dla chłopaków) a przedszkolanka nie pomogła i tak chyba mokry wróciłem do domu
      - dodatkowe zajęcia z angielskiego prowadzone przez prawdziwą Murzynkę - nauczyłem się chyba 1 słowa - "rocket" :P
      - myślałem, że dzieci z najmłodszych grup należą do nich dlatego, że są jakieś upośledzone i w ogóle takie 3 latki były dla poważnego i dorosłego 4 czy 5latka infantylne, bezmyślne i niepoważne (zwłaszcza, że sam poszedłem do przedszkola w starszym wieku a 3latki stacjonowały na parterze, a nie byłem uświadomiony dlaczego "parter" mnie ominął)
      • Gość: adacho Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.adsl.inetia.pl 10.01.10, 01:06
        Aha, gwoli uzupełnienia, traum kulinarnych za bardzo nie mam, no może poza tym że od przedszkola nie przepadam za naleśnikami na słodko ;) Z defekacją poza jednostkowym opisanym przypadkiem też nie, pamiętam jedynie że wkurzały mnie te miniaturowe umywalki umieszczone na wysokości takiej chyba w sam raz dla dwulatków ;)
        • Gość: p-anna Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.plock.mm.pl 10.01.10, 11:37
          Moje wspomnienia:
          - zapach szmaty, którą kucharka przecierała nasze stoły podczas
          obiadu, blee
          - zabawa "pracowite mrówki zbierają paproszki" - dzieci na kolanach
          zbierały z wykładziny śmieci w garść , czyli robiły za odkurzacz
          - elastyczny golfik, który mama wkładała mi do przedszkola - nim tam
          doszłam, już byłam mokra
          - baaardzo ciężkie paltko typu "misiek" , za cholerę nie mogłam sama
          zapiąć guzików, momentalnie robiło mi się w nim gorąco. A gdy
          napadał na nie śnieg - uginały mi się nogi pod jego ciężarem
          - znienawidzone rajstopki - jakkolwiek je założyłam zawsze były
          tyłem naprzód, a gumkę miały pod pachami i uparcie krok zjeżdżał do
          kolan
          - św. Mikołaj, wówczas przebąkiwano coś o Dziadku Mrozie, ale się
          nie przyjęło. Natomiast popularne były paczki świąteczne od
          radzieckich dzieci. Zabijaliśmy się o wyroby "czekoladowe", które
          miały smak zmielonej kawy i starego tłuszczu

          Ale ogólnie przedszkole na pocztąku lat 80-tych było klawe :)
        • Gość: ola Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.ip.telfort.nl 10.01.10, 19:35
          ja rocznik 82.

          przedszkole bylo nienajgorsze :) chyba lubialam ale ciezko powiedziec...
          pamietam, ze na sniadania bywaly bulki z miodem albo dzemem. siedzielismy przy
          stoliczkach, a pani stawiala polmisek gotowych polowek bulek posmarowanych
          miodem, maslem, dzemem itp. trzeba bylo czekac az wszystkie stoliki "obsluzone",
          zeby zaczac jesc.. no i to czekanie wygladalo tak, ze kazdy przy stoliku szybko
          grzebal sobie paluchem w nosie, uchu albo zebach i szybciutko mazal tym paluchem
          po najfajniej wygladajacej bulce zokrzykiem "zamawiam!!!!" najgorzej bylo byc
          ciamajda. jak sie pewnie domyslacie najszybsi i najbardziej przebojowi mazali
          wiecej niz jedna blke, w zwiazku z czym ofiary jadly smarki :)
          boze, wstyd sie przyznac ja bylam ta bardzej charyzmatyczna :)

          co jeszcze? mialo sie taki woreczek na kapcie, pizamke itp. ten woreczek byl na
          stale w przedszkolu i mama czasem brala zeby poprac. ale wsrod nas dzieciakow
          krazyly opowiesci o "prawdziwym worku na kapcie" jaki sie mialo w szkole. i ze
          sie go naprawde samemu nosilo codzien! z duma!! jeeej.. nie moglam sie doczekac.

          pamietam tez ta dziwna zupe mleczna. z makaronem. poslodzona. ten smak byl tak
          dziwny ze do dzis sie zastanawiam co tam bylo? no i budyn. w domu to wiadomo -
          kozuch do smieci. w przedszkolu albo na sciane, albo pod stolik, albo koledze na
          glowe. jesli pani patrzyla i sie nie dalo - trudno. budyn niejadalny.
    • Gość: nina Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.warszawa.mm.pl 10.01.10, 11:53
      Ja dzieckiem byłam dziwnym.
      Zupa mleczna to do dziś dla mnie przysmak :) Szpinak i wszelkie
      warzywka uwielbiam :) nawet jeżeli je ktoś niemiłosiernie rozgotuje -
      hm. moi rodzice bardzo słabo gotowali (i w przedskolu jedzenie
      często było lepsze).
      Leżakowanie lubiłam :)Rysować, malować, wyklejać, lepić - wprost
      uwielbiałam.
      Rytmika była super, tańczyłam zawsze z koleżanką Karoliną i zawsze
      dobrze się bawiłam.
      Broić - broiłam. Udało mi się namówić resztę dzieci do wyjęcia
      całego piasku z piaskownicy - udało nam się!!!!
      Naprawdę lubiłam przedszkole - nikt mnie nie bił, nikt nie krzyczał,
      nikt się ze mnie nie śmiał - nie jak u mnie w domu.
      Mieliśmy w grupie Natalkę - ona nienawidziła kożuchów na mleku - ale
      zgodziła się je jeść za ekstra porcję warkoczy :)

      Znaczy: ona jadła kożuchy - ja jej plotłam warkocze i wpinałam
      spinki.
    • od_ucha_do_brzucha Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 10.01.10, 12:16
      Cztery szczególne wspomnienia:
      1.Z nieznanych mi przyczyn zostałam wykluczona z zajęć rytmiki.
      2.Na pierwszego czerwca organizowali zawody w noszeniu jajka na
      łyżce. Raz jeden dobiegłam do mety z całym jajem i odbierając
      wymarzoną nagrodę-gumę donald, rozciapałam sobie jajo na odswiętnej
      kiecy.Ryczałam póty póki nie zadławiłam sie gumą.
      3.Najlepsze na obiad były żołędzie zbierane z kolegą na spacerze.
      4.Na imieniny przynosiliśmy łakocie.Każdy rysował laurkę i dostawał
      za nią cukierka.Do dziś nie rozumiem dlaczego za pięć laurek
      dostawałam tyle co za jedną:)
      • Gość: boryska Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.10, 18:43
        W przedszkolu siedziałam tylko do obiadu a i tak byłam
        nieszczęśliwa. Jestem bardzo wrażliwa na zapachy, a tych nie
        brakowało. Do dziś mam traumę smrodu jak idę po dzieci do
        przedszkola. Ogrodzenie przedszkola od mojego balkonu dzielił tylko
        trawnik, parę razy przelazłam przez ogrodzenie i darłam
        się "Babciaaaaaaaaaaaa" pod balkonem. Nie lubiłam tańców i rytmiki,
        nie jestem w stanie zapamiętać układu kroków, a w piosenkach nie
        słyszę melodii:), a w przedszkolu każdy musiał wszystko robić.
    • karolajna83g Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 10.01.10, 19:53
      Pamiętam jedną scenę, jak jechałam z mamą do przedszkola taksówką i ryczałam
      wniebogłosy, że ja nie chcę i nawet taksówkarzowi powiedziałam,żeby skręcił w
      inna uliczkę, żeby pojechać do cioci Zdzisi.

      Zawsze w niedziele wieczorem pytałam mamy: "Mama, a nie pójdę jutro do przedszkola"?

      Kolejna sprawa- leżakowanie- nigdy nie spałam, zawsze udawałam. Nawet do dziś
      nie mogłabym spać za dnia.

      Jeszcze kolejna- jedzenie. Podobno zawsze zjadałam ostatnia kanapkę z talerza.
      Co się odbija na mojej figurze...;)U nas było kakao, więc je piłam. Zwykłego
      mleka nie pamiętam. Obiadów tez nie za bardzo.

      To chyba wszystko:) Pozdrawiam

    • Gość: mix Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.netlux.org 10.01.10, 20:09
      po lekturze tego watku mozna stwierdzic, ze fala w wojsku to male miki :)))))
      okrutne panie i jeszcze okrutniejsze dzieci, bleee :))))
    • Gość: jjjjj Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: 188.33.84.* 10.01.10, 20:13
      uigugiugu
    • noirea Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 18:10
      Wnioskujac z powyzszych postow moje przedszkole bylo chyba dosc niestandardowe ;)
      Byla to pierwsza polowa lat 80-tych i w zasadzie nie mam zlych wspomnien poza
      tymi zwiazanymi z jedna, rudowlosa 'kolezanka', ktora miala zwyczaj szczypac
      wszystkie dzieciaki.
      Lezakownaia nienawidzilam i pierwszego dnia (to chyba 4 latki byly...) gdy
      kazano mi lezakowac zwinelam pizame pod pache i ganialam sie z przeszkolankami
      po sali, probujac uciec do domu. Nie dalo sie ;( Aczkolwiek rodzice sie
      zlitowali i przedszkole ponownie zobaczylam dopiero za rok, gdy w programie dnia
      tej atrakcji juz nie bylo ;)
      Jedzenie... Nie pamietam niczego zlego z nim zwiazanego. Panie kucharki byly
      bardzo mile, szczegolnie jedna z nich, ktora zawsze przynosila mi sniadanie gdy
      sie spoznilam :) Tak samo wychowawczynie byly ok, szczegolnie pani Ewa,
      uwielbiana przez dzieciaki :)
      Mielismy tez w grupie nie lada (jak na tamte czasy) ehm 'rarytas', a mianowicie
      chodzil do nas syn Polski i Araba - sniady chlopak z wielkimi oczami i ciemna
      czupryna :)
      Z zabawnych wydarzen pamietam, jak ganialismy sie z kolega i zrzucilismy
      choinke, zbijajac kilka bombek... Nie bylo nam pozniej do smiechu ;)
      • noirea Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 18:12
        Ah w sumie, przypomnialo mi sie z jedzeniem :) Nie znosilam fasolki bo Bretonsku
        (teraz lubie hehe), i skarzylam sie mamie, ze mieso na obiad jets tluste... mama
        poszla do przedszkolanki z tym, a przedszkolanka zalamujac rece 'Droga Pani,
        miesa to prawie w ogole nie ma, jak ono mzoe byc tluste' :)
    • Gość: mmm Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: 94.75.121.* 11.01.10, 18:55
      tak jak roman czytałam dzieciom książeczki :) nie uniknęłam natomiast narobienia
      w majtki :)
    • b.montana Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 19:03
      same złe mam.

      - przedszkolanki zamiast wietrzyć salę używały brise'a. dzieciaki wychodziły do ogródka z jedną z nich, reszta zostawała w sali, piła kawkę, paliła papieroski, a dzieciaki później w tym siedziały.

      - robiliśmy jakieś coś z plasteliny, kolega powiedział że krew mam na twarzy, okazało się że leci mi z nosa dosyć mocno. próbowałam poinformowac przedszkolankę, ale nawet się na mnie nie spojrzała i kazała ustawić na końcu kolejki do sprawdzania prac, co oczywiście zrobiłam. parę minut później nawrzeszczała na mnie że nic nie powiedziałam wcześniej :)

      - oblałam się zupką i resztę dnia musiałam chodzić owinięta kocem :(
      • b.montana Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 19:14
        no i jeszcze jedno! kiedyś z okazji urodzin przyniosłam cukierki, co by koleżanki i kolegów poczęstować. wspomnienie nie byłoby traumatyczne, gdyby nie następny dzień- wielki rudy chłopak przygniótł mnie do regału i zaczął dusić, bo nie przyniosłam cukierków. do dzisiaj go nienawidzę (a widuję dosyć często).
        • orange_tail Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 11.01.10, 19:58
          ja pamiętam zapach przepoconego fartucha z bistoru pani kucharki, nakładanie
          zupy z wiadra (przedszkole w centrum Warszawy, ul. Grzybowska, żeby nie było),
          zakopywanie kotletów w ziemniakach.
          a po powrocie z przedszkola w tvp1 zawsze był kolejny odcinek "Czterech
          pancernych" (chyba o 16.15).
          • Gość: MS Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.tampfl.dsl-w.verizon.net 13.01.10, 21:42
            a ja pamiętam do dziś jaki przeżywałam dramat , jak straciłąm swoją
            gumę do żucia (rocznik 78, więc guma to nie było byle co - tata z
            Czechosłowacji przywiózł :) podczas obiadu przykleiłam ją do
            talerza "na potem" i jak zjadłam to o niej zapomniałam i oddałam ten
            talerz razem z gumą. Najgorzej że po obiedzie jak było leżakowanie
            trafiło mi się miejsce jakoś tak z brzegu , tuż obok stał ten wielki
            wózek z zebranymi talerzami po obiedzie i jak spojrzałam w górę to
            zobaczyłam MOJĄ GUMĘ!!!!!!! i nie mogłam po nią wstać bo przecież
            trzeba było leżeć :(
            • Gość: MS Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.tampfl.dsl-w.verizon.net 13.01.10, 21:46
              a taaaaaaka dobra ta guma była, o rety aż do teraz pamiętam :) ta
              kolorowa kulka :D
    • needlove Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 14.01.10, 02:38
      ja kidyś byłam bardzo niska i kiedy pokłóciłam się z kolegą ten
      pawiesił mnie na wiesaku na reczniki a ja kopałam nogami i
      krzuczałam ż mu dokopie aż przyszła nauczycielka i mie zdjęła do
      oziś się z tego śmiejemy
      • Gość: Ziuta Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 12:56
        Ja też nie mam dobrych wspomnień. Pamiętam, że na początku bardzo
        nie chciałam zostawać w przedszkolu i odprowadzana przez Babcie
        urządzałam straszne histerie, jak Babcia już szła do domu. Potem
        była kasza manna, której nienawidziłam i zmuszana do jedzenia
        zwracałam. Pamiętam dwie panie, panią Halinkę i panią Elę. Halinka
        była miła i serdeczna, a Ela to postrach wszystkich. Na leżakowaniu
        rzadko zostawałam, bo po obiedzie odbierała mnie Babcia. Niesmaczny
        kompot wylewałysmy z koleżanką do doniczki, a na balu przebieranców
        byłam przebrana za dzień i noc. Z przodu miałam słoneczko a na
        plecach księżyc i gwiazdki.
        • Gość: i tak i nie Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: 195.136.20.* 14.01.10, 13:30
          żłobek:
          koszmar
          pani Ela - sadystka ktora zabierala mi misia, ja wyłam w niebogłosy
          a ona tuz przed przyjsciem mamy oddawala mi go i niby nie wiedziala
          czemu jestem zapuchnieta. zamykala nas w piwnicy jak bylismy
          niegrzeczni... po 20 latach jak powiedzialam o tym mojej mamie to ta
          przestala jej mowic dzien dobry - bo mieszkala na naszym osiedlu...
          nie wiem czemu wczesniej nie powiedzialam, jak mialam isc do zlobka
          to darlam sie juz pol godziny przed wyjsciem z domu.

          pani KAsia - młoda dziewoja, ktora sobie rano lokowką wlosy krecila
          i dawala nam zodkiewki umoczone w cukrze :)

          mama: robila mi kanapke z kurczakiem pieczonym i raz dostala sie tam
          jakas chrzastka - mialam potem traume przed pieczonym kurczakiem, a
          raz zaprowadzila mnie do zlobka w butach wlozonych odwrotnie. szla
          do pracy na 7 wiec jak do zlobka chodzilam o 5.45 :(

          stołówka:
          zupa mleczna - owsianka - do dzis zapach wywołuje u mnie odruch
          wymiotny
          kisiel / budyń - ten kozuch byl nie do przejscia, wywalalam go za
          piec kaflowy - zgiło tam wszystko i smierdzialo

          mleko - kozuch rozbabrywalam na scianie bo przez gardło by mi nie
          przeszedł...

          generalnie trauma
          kolega igor sie we mnie zakochal i podczas lezakowania smyral mnie
          po plecach, a ja bylam tym zalamana.

          raz zrobilam na lezakowaniu kupe w majtki - bo pani nie chciala mnie
          puscic do kibelka i mnie potem myla na srodku sali w misce i sie
          darła i ja sie darłam...

          w przedszkolu było lepiej chociaz tez jak mama mnie zaprowadzala to
          wylam w niebogłosy.

          bawilismy sie po kryjomu w doktora z innymi dziecmi :D :D

          no i to chyba wszystko :P
          • Gość: bolka Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.10, 14:42
            Ja z przedszkola pamiętam, że nie chciałam chodzić, żeby nie
            leżakować kłamałam panią że ojciec po mnie wcześniej przyjdzie,
            mleko do kwiatków doniczkowych, mięso pod ziemniaki zakopać, mikołaj
            to była tragedia, rytmika nielubiana itd...
            Z tego wszystkiego najgorzej było z jedzeniem. Mój syn poszedł w tym
            roku do przedszola, wiem że czas sie zmieniły ja rocznik 78, ale po
            moich przejściach, które pamietam do dziś chce go troche chronić
            więc co jakiś czas rozmawiam z zakonnicą lub wychowawczynią, że jak
            mały nie chce jeść drugiego to może zostać o samej zupie a ja go w
            domu zawsze dokarmie. Jedyne czym sie róni ode mnie to bardzo lubi
            mleko moze dlatego że ja go nie gotuje i nie ma kożucha.
    • gazeta_mi_placi Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 17.01.10, 18:19
      Nienawidziłam szczerze przedszkola.Mama mnie musiała na siłę ciągnąć.Brrrr...
      • b.montana Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 17.01.10, 19:22
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Nienawidziłam szczerze przedszkola.Mama mnie musiała na siłę ciągnąć.Brrrr...

        skąd ja to znam. mnie odprowadzała matka. jeśli ona nie mogła, to nie szłam- raz odprowadził mnie ojciec (matka była po operacji kolana) i po prawie godzinie walki z moim płaczem zrezygnował, wrócilismy do domu.
        • gazeta_mi_placi Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 17.01.10, 19:40
          Do tej pory pamiętam jak w pierwszy dzień ciągnęła mnie (dosłownie) na siłę za rękę,a ja się zapieram i płaczę :-(
          • Gość: ptysiunia Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 15:24
            Mnie się przypomniała taka piosenka:

            Bawimy, bawimy się pięknie paluszkami,
            jak jeden nie może, to drugi pomoże...
            Bawimy, bawimy się pięknie paluszkami,
            jak palce nie mogą, to rączki pomogą...

            I co Wy na to, bo mąż stwierdził, że jak na edukację przegszkolną
            kontrowersyjna lekko.
            • szczurownica Re: Wspomnienia z przedszkola ;) 07.02.10, 19:30
              -Pamiętam spanie na karimatach, pod kocykami.Ja miałam różową
              karimatę i różowy kocyk, z czego byłam bardzo dumna.
              -w przedszkolu była taka wredna Kinga, która mówiła, że jestem
              głupia i rozwaliła mój różowy kocyk.
              -mieliśmy 'grupę wybranych' tzn 6 dzieci, które poszły do
              przedszkola wcześniej i były starsze od pozostałych, ja znajdowałam
              się w tej grupie razem moim pierwszym 'chłopakiem'
              -pamiętam Julkę, która nie chciała jeść i Julię, która miała złamany
              nos i wujka lekarza i z którą bawiłam się za biurkiem pani
              -raz przyszłam do przedszkola po śniadaniu i pani powiedziała, że
              jestem 'amazonką', a ja potem chwaliłam się tym przed dziećmi
              • Gość: papaya nova Re: Wspomnienia z przedszkola ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.10, 19:58
                o co chodzi z tą amazonką?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja