Stwórzmy naszą własną Urban Legend

IP: *.147.164.45.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 21:52
Mam następującą propozycję- stwórzmy naszą własną Urban Legend. Wymyślmy krótką, ciekawą historyjkę, na początek znajdźmy dla niej odpowiednie miejsce i czas, a potem zacznijmy opowiadać innym ludziom (w Realu, w Biedronce, na innych forach) jako historię "znajomej naszego znajomego".

Co o tym sądzicie?
--
https://dragcave.net/image/QKL3.gifhttps://dragcave.net/image/NgI2.gifhttps://dragcave.net/image/OuOs.gif
    • Gość: 3,14-Roman Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend IP: *.147.164.45.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 21:56
      Najpierw proponuję zastanowić się nad tematyką historyjki.

      Może jakaś przygoda weselna? Albo coś, co zdarzyło się na wycieczce szkolnej? Ewentualnie, przygody z duchami związane- to ostatnie jest dość oklepane.

      Na miejsce akcji proponuję woj. świętokrzyskie. Nie znam go za bardzo, ale obecność Łysej Góry dobrze mnie nastraja.

      --
      https://dragcave.net/image/rr8Y.gifhttps://dragcave.net/image/Y80C.gif
      • vifxen Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend 12.01.10, 22:01
        powinna w niej występować oczywiście bohaterka (tak kuzynka czy kto
        tam) a poza tym do wyboru:
        -cudzoziemiec
        -babcia moherówa
        -sklepowa
        przygody z duchami od razu są brane za zmyślone... przynajmniej
        przeze mnie :D
        • Gość: 3,14-Roman Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend IP: *.147.170.177.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 23:23
          A takie jak ta poniżej? To niezupełnie duchy :D
    • Gość: 3,14-Roman Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend IP: *.147.173.185.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 22:08
      To ja proponuję coś takiego: grupa młodzieży wyjechała na wycieczkę szkolną. Zamieszkali w jakimś minipensjonacie, niedaleko znajdowała się stara chatka, w której kiedyś podobno mieszkała stara szeptucha z importu ze wschodniej granicy. Szeptucha została zabita przez bandziorów, którzy postanowili napaść na jej chatynkę, umierając przeklęła złodziei, od tej chwili w chatce coś stukało... Ludzie mówili, że to znak od szeptuchy, żeby już nikt nigdy nie wszedł do tej chatki.

      Grupa nastolatków (licząca trzy osoby) z lekka się urżnęła, jeden z nich dla jaj zaproponował udanie się do chatki. Śmiali się, wrzeszczeli. W chacie nie było nic ciekawego. Zrobili sobie zdjęcia na tle chaty.

      Tydzień później, 27. dnia miesiąca chłopiec z tej grupy wpadł pod auto. Nie przeżył. Miesiąc później 27. dnia następnego miesiąca, dziewczyna i drugi chłopak uczestniczyli w wypadku drogowym. Też nie przeżyli.

      Matka pierwszego chłopaka znalazła po pogrzebach aparat swojego syna (tak, kiedyś nie było aparatów cyfrowych) i postanowiła wywołać film.

      Jedno ze zdjęć przedstawiało nastolatków w chatynce szeptuchy.
      Trójka dzieciaków stała na tle białej ściany, na której widniał czerwoną farbą zrobiony napis
      "27"


      • Gość: 3,14-Roman Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend IP: *.147.173.185.nat.umts.dynamic.eranet.pl 12.01.10, 22:09
        Jeżeli ktoś z Was słyszał identyczną historię, niech napisze.

        W głowie mam tysiące takich fabuł i nie wiem, które są moimi pomysłami, a które to mniej znane urban legend.
        • Gość: :D Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend IP: 212.117.172.* 13.01.10, 00:44
          Proponuję zmienić liczbę na jakąś inną. Albo niech te dzieci zginą tydzień później, a na ścianie pojawi się cień w kształcie krzyża. Albo niech na zdjęciu widać trzy osoby i cień czwartej na podłodze.
        • kaga9 Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend 13.01.10, 02:26
          Jest na sali jakiś sprawny scenarzysta? Widzę tu materiał na horror;)
      • Gość: zuzia-ponczosznaka Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend IP: 81.219.189.* 14.01.10, 14:04
        Kurcze, aż mialam dreszcze, super historia na wieczory z
        dreszczykiem:)(doslownie)
        Urban legend to ja bym wolała gdzies w sklepie albo autobusie, zeby
        sie nie bać.
    • nessie-jp Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend 13.01.10, 03:07
      Ja znam tylko zupełnie prawdziwe historie, takie które naprawdę zdarzyły się
      kuzynce fryzjerki mojej koleżanki znajomej.

      Najgorsza była ta z tą ręką, co to wiecie...

      Bo ten facet, hydraulik, posłali go, żeby naprawił kanalizację
      • happymom nessie 13.01.10, 08:28
        Ojaciepitole :DDDDDDDDD Buehehheheheee.....świetne!

        wydaje mi się jednak,że to była siostra księdza,który widział duchy
        w parafii u mojej sąsiadki w dołu.
      • Gość: 3,14-Roman Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend IP: *.146.128.242.nat.umts.dynamic.eranet.pl 15.01.10, 02:29
        Dobreeee!

        Tylko musimy ustalić jakiś wspólny wariant. Wiecie, o co chodzi. Ustalimy imię chłopca, dziewczyny, miejscowość, rok wydarzenia... a potem zobaczymy, jak to wszystko się zmienia podczas narastania legendy miejskiej.

        Tylko, że myślę, że ręka powinna być znaleziona gdzie indziej niż w kibelku, mało kto w rękę w klopie uwierzy. Ja proponuję grupę nastolatków, odnajdującą rękę w rzece. W wersji makabrycznej- wędkarza, który miesiąc później wyławia nadpsutą rękę w pobliskiej rzeczce.
    • cotbus76 Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend 13.01.10, 11:40
      A tak mówiąc między nami o Biedronce to szwagierka kuzynki kolegi z
      podstawówki mojego byłego faceta, którą moja przyjaciółka spotkała
      na zeszłorocznym festynie dożynkowym w sąsiedniej gminie opowiadała,
      że w naszej Biedronce gdzie siedziała na kasie , jeden z
      najbogatszych mieszkańców naszego grajdołka codziennie tuż po
      otwarciu kupował ten sam zestaw produktów tj. najtańszy proszek do
      prania, wybielacz, biedronkowego "domestosa", podpaski, papier
      toaletowy oraz gotowy gyros z kurczaka. Nie byłoby w tym może nic
      dziwnego, przecież nawet zamożny przedsiębiorca budowlany może
      chcieć zaoszczędzić kupując w Biedronce gdyby nie to, że wszystkie
      produkty były przez niego kupowane w dużych ilościach jakiś 15-20
      sztuk. Pracownicy Biedronki i stali kliencie wpierw dziwili się a
      potem po jakiś 2-3 miesiącach przestali na ten fakt zwracać uwagę.
      Przynajmniej do czasu gdy nasz lokalny człowiek sukcesu z dnia na
      dzień znikł z naszego miasteczka pozostawiając po sobie pracowników
      bez zapłaty, długi u wszystkich handlujących materiałami budowlanymi
      w okolicy oraz prawie 300 metrowy zamknięty na głucho dom pod
      miastem. Miasto wrzało od plotek i domysłów. Jakieś kilka tygodni po
      zniknięciu dziewczynę, która opowiedziała tę historię wezwano na
      Komendę Powiatową i idiotycznie przepytywano przez kilka godzin o to
      co, w jakich ilościach oraz kiedy kupował. A potem klienci zaczęli
      się skarżyć na jakość papieru toaletowego tuż po tym jak szefostwo
      nagle z dostawy na dostawę zmienili dostawcę tego towaru. Dziewczyna
      wpadła na pomysł, że wszystkie te fakty mogą być ze sobą w jakiś
      sposób powiązane i wrzuciła nazwę poprzedniego dostawcy papieru
      toaletowego do wyszukiwarki. Wśród kilkuset adresów znalazła też
      link do artykułu lokalnego dziennika z województwa podkarpackiego.
      Autor artykułu opisywał, że policjanci z komendy wojewódzkiej w
      trakcie śledztwa przeciwko gangowi przemytników działającemu na
      polsko-ukraińskiej granicy wpadli na ślad powiązanej z gangiem
      ogólnopolskiegj siatki fałszerzy pieniędzy. Wykonywane przez nich
      fałszywe 10 złotówki były podobno tak doskonałe, że dopiero eksperci
      z Komendy Głównej w Warszawie potwierdzili, że nie są to prawdziwe
      banknoty. Dziennikarz dotarł do niepotwierdzonych przez prokuraturę
      i policję informacji, że fałszerze do produkcji banknotów mieli
      używać papieru toaletowego "uszlachetnionego" opracowanym przez ich
      eksperta koktailem chemicznym uzyskanym z środków utrzymania
      czystości filtrowanym przez podpaski higieniczne celem zatrzymania
      osadów wytrącających się w trakcie procesu mieszania. A akcja
      zatrzymań fałszerzy nastąpiła dokładnie w tym samym czasie co
      zniknięcie naszego małomiasteczkowego biznesmena. Po wysłuchaniu tej
      historii męczy mnie jednak tylko pytanie " po jaką cholerę"
      fałszerzowi potrzebny był gyros z kurczaka ???
    • misiania Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend 13.01.10, 11:54
      najlepsze są krótkie opowieści. bo jak krótkie, to wiadomo, że nie
      ma miejsca na wymyślanie gupot, to sama prawda musi być. mnie się na
      przykład bratowa zapytała, czy słyszałam, że w Warszawie, w klubach,
      giną młodzi chłopcy, nastolatki. wieczorem idą z kolegami na piwo,
      wychodzą na chwilę do toalety i nie wracają. podobno to działa jakaś
      grupa, łapiąca tych chłopaków do burdeli w Niemczech.

      bo bratowa myśli, że jak pracuję w Wwie, to o szystkim słyszę. a w
      tej sprawie podobno "dla dobra śledztwa" policja o niczym nie
      informuje, dlatego nie ma o tym w prasie ani w tv.
    • Gość: 3,14-Roman Re: Stwórzmy naszą własną Urban Legend IP: *.146.54.138.nat.umts.dynamic.eranet.pl 13.01.10, 19:10
      Ok. Ale musimy wspólną wersję ustalić. Warto byłoby coś nowego wymyślić, tak aby legenda opowiadana była naszą.

      Proszę o więcej propozycji, potem wybierzemy i dopracujemy.
Pełna wersja