Gość: Katie112
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.01.10, 21:04
Ja miałam chyba tonę śmiesznych snów ;)
m.in.
Pewnego razu, śniło mi się, że byłam Bobrem-Królem Puszczy (chce przypomnieć,
że jestem dziewczyną :D), miałam żonę i troje dzieci. Moim zamkiem były trzy
wieżowce w samym centrum puszczy. W środku wyglądały jak mój dom, tylko że
jakby "zmasakrowane" po wojnie (wszędzie kurz, żarówki poprzepalane itd.).
Zaczynam opowiadać moim synom jak będzie fajnie gdy oni będą rządzić. Słyszę
huk, dochodzi z zewnątrz. Takie małe, drewniane samolociki ze śmigiełkami
zaczęły latać i strzelać małymi kulkami. Ja wychodzę (z całą rodziną) i...
jestem jakaś ogromna! No, urosłam i to dużo! Jednym uderzeniem załatwiłam te
"bombowce". Poczułam, że chce mi się siku. Powiedziałam o tym mojej żonie a
ona na to:
-To ukucnij i zrób!
Mnie, szczerze mówiąc zatkało. Zignorowałam żonę, bo zobaczyłam większego ode
mnie różowego hipopotama (nastawionego negatywnie). Poszło mi z nim
łatwo-pociągnęłam za jego nogę a on od razu stracił równowagę. Zemdlał. A ja
znów czuję że muszę do WC. Absolutnie muszę o tym powiadomić moją żonę. Ona mi
odpowiedziała:
-Ukucnij i zrób! Ja tak robię...
Znów zignorowałam żonę. Nie dlatego że zobaczyłam różowego hipopotama, tylko
dla tego że mnie wkurzyła i zobaczyłam fioletowego hipopotama.
Załatwiłam go tym samym chwytem co różowego. A potem z piskiem do mojej
kochanej żony:
-Ja naprawdę muszę siku!
-MÓWIĘ, UKUCNIJ I ZRÓB!
Dobrze że wtedy się obudziłam, bo mogło to się skończyć praniem pościeli... :)
Chcę jeszcze powiadomić że śniło mi się to po tym jak oglądnęłam film "Alvin i
wiewiórki".
A wy jakie mieliście ŚMIESZNE sny??