Gość: Lilli
IP: *.57.classcom.pl
05.02.10, 21:40
Temat poważny, ale potraktujmy go antywalentynkowo z przymrużeniem oka. Jest
coś takiego, że kiedy poznajemy drugą osobę, zaczynamy się z nią wiązać (albo
szkolnie `chodzić`) po pewnym czasie opada kurz i pył z szalejących hormonów i
widzimy jaki ten ktoś jest naprawdę. Nastaje zwykła proza życia, wersja demo
partnera/-rki się skończyła i już nikt nie musi się starać i czarować ;) Wtedy
w pewnych wypadkach można wpaść na ścianę - Czy ja chcę naprawdę z nią/nim być?
Jeśli nie, trzeba się ze związku wycofać rakiem i dyplomatycznie się
wytłumaczyć...
Mój oficjalny powód rozstania z Mr Pinokio, to taki, że wyjeżdżam - daleko i
na długo, więc nie ma sensu przy takich okolicznościach być razem.
Prawdziwe i jedyne powody o których nikt nie wie, to:
:: _nie_ten_zapach, nie wiem dlaczego zawsze mnie drażnił. A koszulkę po meczu
w piłce mojego eks mogłam zjeść, zapach jego był hmm bardzo podniecający.
:: brak temperamentu w łóżku, tak, że odechciewało mi się wszystkiego (syndrom
Pinokio;) A na seksualną emeryturę wybierać się jeszcze nie chciałam...
Być może to głupie, ale nie mogłam mu TEGO powiedzieć.