Gość: Blablabla
IP: *.3s.pl
05.02.10, 22:29
Pies moich staruszków, jakoby członek naszej rodziny, działa mi na nerwy.
- Przede wszystkim, zjadł mi kartę ciąży, wobec czego na porodówce pojawiłam
się z połowicznymi badaniami.
-A głodny wiedzy to on bardzo. Zdążył już zeżreć mi książkę z biblioteki,
dobierał się również do notatek studenckich(nieomylnie wybiera to, co
najważniejsze).
- Jest również bardzo higieniczny - wkrada się do łazienki, porywa gąbki do
mycia i rozszarpuje je. Załatwił już tak dwie.
- Gdy myśli że nikt nie widzi, dyskretnie wspina się na stół i wyżera
zawartość cukierniczki tudzież przygotowania do obiadu.
- Jak chce mu się pić a w misce nic nie ma, to: a)bierze swą metalową miskę i
wynosi ją na balkon trzaskając tak, aby każdy sąsiad wiedział że on w niej nic
nie ma,albo b) zakrada się do łazienki i chłepta...wodę z muszli.
-Lubi robić ,,porządki'' w szafkach. Najbardziej pociągają go skarpetki.
- Miał również manię noszenia w pysku szczotki do wc .
Czasami marzę, żeby tak wyjść na spacer i stracić go z oczu, ,,przypadkiem się
wyrwał''.