Wasz największy niewypał noclegowy ;)

09.02.10, 00:24
Czy zamówiliście sobie kiedyś noclegi przez net - ferie, wakacje? I
po przyjeździe rzeczywistość przekroczyła znacznie wyobrażenia, w
sensie negatywnym? :)

Kobieta rozbawiona to kobieta zdobyta
    • agulha Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 00:33
      Nie wiem, czy największy, ale spory. Biskupin, taka karczma-hotel przy samym
      muzeum (ale nie jest to własność muzeum). Po pierwsze, kiedy przyjechałyśmy, nie
      było nikogo w recepcji, w części restauracyjnej trwała szampańska zabawa jakiejś
      grupy nauczycieli (poza tym nie było obsługi, tzn. możliwości zamówienia
      czegokolwiek), przed budynkiem siedziało sobie kilka pań z personelu i paliło
      papierosy. Żadna nie kwapiła się skontaktować z właścicielem. Klucze na nas
      podobno czekały, ale one jakoś bały się je wydać. Na dworze było chłodno, więc
      pozostawało nam czekać na stojąco w ciemnym małym holu. Potem znalazłam tel.
      kom. właścicielki i ta przyjechała i nas wpuściła.
      Na tym się niestety nie skończyło, bo tak niesamowicie twardych łóżek (materac
      niby nawet był, ale z jakiejś gąbki, która w ogóle nie izolowała od desek) nigdy
      przedtem ani potem nie spotkałam, a dużo jeżdżę. Poza tym akustyka niesamowita,
      muzyka nawet OK, ale miałam ochotę zasnąć, a nie słuchać jej, jak gdyby
      dochodziła z pokoju obok, do 2 w nocy.
      Plusy: cena umiarkowana. Było bardzo czysto, pokój z łazienką, ciepła woda itd.
      - wszystko działało, parking OK, co szczególnie było cenne rano, bo miałyśmy za
      darmo zaparkowany samochód tuż obok wejścia do skansenu. To był doroczny festyn
      biskupiński, więc parkingi wszędzie zastawione, daleko od wejścia i płatne. Aha,
      i pyszne, niedrogie i b. obfite śniadanie. Rano już obsługa nam się trafiła
      bardzo sympatyczna.
    • kaga9 Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 03:17
      Tak, to było gospodarstwo agroturystyczne w Krościenku. Na stronie bardzo
      przyzwoicie wygląda, ale mam wrażenie, że pokazane są tam tylko zdjęcia z domu
      (my mieliśmy pokój w takim parterowym szeregowcu na podwórku). Pokój był
      nieposprzątany, na regale koty z kurzu (nie miauczały:P), pajęczyny, brudny,
      zapuszczony brodzik w łazience. Pani była oburzona, gdy poprosiliśmy o
      posprzątanie, bo, jak stwierdziła "tu przyjeżdża prawdziwe państwo z Warszawy i
      nikt się nie skarżył". Oddała zaliczkę i wyprowadziliśmy się. Do bardzo ładnego
      domku z widokiem na cmentarz;)

      Swoją drogą, groteskowe, bo tamta właścicielka chyba nawet nie załapała, jaki
      wizerunek warszawiaków (o których myślę bardzo neutralnie) wykreowała swoją opinią;)
    • Gość: 2wrony Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: 212.244.241.* 09.02.10, 09:42
      Pensjonat, a właściwie 2 w Jantarze. Jeden odwiedzałam przez kilka
      lat, bo blisko morza, cicho, w miarę czysto. Minusem była pani
      właścicielka, która się potrafiła dobijać do pokoju o 7 rano w
      niedzielę żeby powiedzieć, że idzie do kościoła. Nigdy też nie
      załapałam się na zniżkę. Przez telefon pani podawała inną cenę, w
      momencie płacenia zawsze okazywała się wyższa, bo za krótko byłam i
      pani znów musi ponieść koszty prania pościeli (!)Sezon u niej trwał
      okrągły rok, bo nawet w listopadzie płaciłam drożej, bo niższe ceny
      są poza sezonem.
      Drugi pensjonat. Pan właściciel przed którym trzeba się ukrywać, bo
      zwykłe "dzień dobry" może skończyć się 3 godziną pogawędką na tematy
      począwszy od polityki a skończywszy na bogatym życiorysie
      właściciela. W trakcie posiłku dosiada się do stolika gości i
      zabawia rozmową, długą rozmową. Pokoiki miniaturowe, żeby otworzyć
      szafkę trzeba rozłożyć wersalkę. Pensjonat budowany systemem
      gospodarczym, więc wciąż coś szwankuje, zwrócenie uwagi, że w
      łazience nie ma odpływu kończy się kilkugodzinnym wykładem na temat
      niesolidności budowlańców. Żeby wymienić pokój trzeba nieziemskiej
      cierpliwości. Za pensjonatem duży plac przygotowany do robienia
      imprez typu grill - nikt z tego nie korzysta, bo właściciel stara
      się zabawiać gości rozmową.
      • drzejms-buond Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 10:02
        o jeżu, nooo
        sporo tego było.
        a wszystko przez to ,że łatwowierny jestem
        i ufam ludziom.

        zacznę od klasyki:
        1.bookuję miejsce- przyjeżdżam. miejsca nie ma!
        noc. środek lasu. zero człowieka
        wyjaśnienie- zamawiałem nocleg na jedną noc a gospodarz znalazł na cały
        łikęd!"-pan rozumie?"
        2.agroturystyka. po przyjeździe okazało się,
        że byłem tam PIERWSZYM GOŚCIEM a całosć dopiero miała mieć zamiar być
        agroturystyką...namiot za stertą gruzu, wokół złomowisko.
        a przed namiotem wysięgnik jakis, na siano(?) w kształcie szubienicy.
        zbiornik na wodę, pełen był robaków! płuczę usta po myciu zębów
        a tu...szczypawki! zdechłe ale jednak!
        upiornie.
        3.agroturystyka. wieś BĄCZAŁKA( celowo ujawniam nazwę )
        nocleg u Państwa, których wszyscy we wsi nienawidzili
        ( Pan nie pił alkoholu a Pani była wegetarianką)
        - typisze, polnisze wiocha!
        Rzucali w nich kamieniami, wyrywali drzewka z ogrodu, wybijali szyby.
        Strach było wyjść z domu
        Po całonocnej podróży,bez snu, pani gospodyni budzi rano "bo przecież już ÓSMA!"
        (nerwowo zacząłem rozglądać się za kamieniami)
        • Gość: Ola Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.home.aster.pl 09.02.10, 10:21
          Na stronie internetowej wyglądało ładnie. Gospodarstwo agroturystyczne na
          Mazurach. Nie mieliśmy samochodu, jechaliśmy więc bardzo długo najpierw
          pociągiem, potem autobusem. Z miasteczka, w którym wysiedliśmy, miał nas odebrać
          właściciel pensjonatu. Czekaliśmy godzinami, dzwoniliśmy, ale nie odbierał.
          Pojawił się jak już było zimno i ciemno. Powiedział, że w pensjonacie jest
          dzisiaj wesele i miał dużo roboty.W samochodzie leciało Radio Maryja, a on
          dopytywał czy aby na pewno jesteśmy katolikami (a nie jesteśmy). Na miejscu
          okazało się, że musimy spać jedną noc w jakiejś przybudówce,bo mają dużo gości
          weselnych. Później nas przenieśli do różowego, brudnego pokoju. Schudłam
          przynajmniej, bo przez cały pobyt (w miarę krótki, na szczęście) prawie nic nie
          jadłam, bo sklepu w pobliżu nie było, a oni podawali to, co zostało ze
          wspomnianego wesela.....
    • Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.net.pl 09.02.10, 10:17
      niewypał noclegowy? a jak miał na imię? ;p
      no więc było to w sierpniu 1944, walczyliśmy o wyzwolenie prawego
      brzegu Wisły, miał być hotel, a były okopy

      a mężczyzna jaki to mężczyzna zdobyty? ja wiem, ale nie powiem :p
      • Gość: ;) Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.cable.smsnet.pl 09.02.10, 15:37
        > a mężczyzna jaki to mężczyzna zdobyty?

        Najedzony - żaden sekret:)
        • Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.123.185.227.koba.pl 09.02.10, 16:50
          co mnie tak zaczepiasz?
          nie, nie najedzony, chociaż w pewnym sensie czymś najedzony
          czymś tam :p
          • Gość: ;) Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.cable.smsnet.pl 09.02.10, 16:59
            Zaczepiasz ty besserwisserskim tonem, ja się konkurencji nie boję:)
            • Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.123.185.227.koba.pl 10.02.10, 09:51
              O większego trudno zucha,
              Jak był Stefek Burczymucha...
              — Ja nikogo się nie boję!
              Choćby niedźwiedź... to dostoję!
              Wilki?... Ja ich całą zgraję
              Pozabijam i pokraję!
              Te hieny, te lamparty
              To są dla mnie czyste żarty!

      • mauranica Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 23:29
        No Master - udało Ci się :)
        Boski tekst :)
    • Gość: Bubu Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.tvk.torun.pl 09.02.10, 10:21
      Ośrodek pod Warszawą, wycieczka szkolna. Całość - typowy PRL, ale dałoby się
      przeżyć, gdyby nie kilka niedogodności... Okna w pokojach były zabite kratami i
      się nie otwierały, więc zaduch i stęchlizna (bałwany z mojej klasy i tak
      wychodziły oknem czy przez balkon do nocnego, więc u nich chyba się otwierało).
      Prysznice niezamykane, więc chodziło się po dwie osoby i jedna pilnowała :P
      Kratka w prysznicu drewniana, bardzo niepewnie chybocząca się pod stopami. W
      stołówce przegląd tygodnia, drugiego dnia były przerobione resztki z pierwszego.
      "Czar PRL-u" w Bieszczadach. Czegóż się spodziewać - wszystko drewniane,
      skrzypiące, ale ponadto pokój był nad kuchnią i przez nieszczelny sufit i ściany
      przez cały dzień oraz większość nocy waliły upojne kuchenne aromaty czosnku i
      tłuszczu... Nie mówiąc już o gorącu.
      • Gość: Ola Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.home.aster.pl 09.02.10, 11:49
        Jeszcze mi się przypomniała wycieczka szkolna do Krakowa. W brudnym,
        rozpadającym się hotelu spała - oprócz nas - grupa Rosjan. Pili wódkę na
        korytarzu, palili papierosy przy oknach i patrzyli niezbyt przyjaźnie na bandę
        dzieciaków. Łazienki były na korytarzu, poszłyśmy "obczaić" prysznic, a tam
        jakiś pijany facet sikał do brodzika, więc uciekłyśmy. Pamiętam, że było tak
        brudno, że spałam w ubraniu, miałam nawet kaptur na głowie, nie chciałam niczego
        tam dotknąć.
        • szampanna Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 10.02.10, 13:18
          Ola, ja chyba byłam z wycieczką w tym samym miejscu. Hotel nazywał
          się Luna - automatycznie go przechrzciliśmy na SpeLuna, tak bardziej
          pasowało ;)
      • Gość: Azorek Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.chello.pl 09.02.10, 11:52
        Zachciało mi się kiedyś odpocząć nad jeziorem...Gospodarstwo agroturystyczne, miały być konie, łódki, cisza i spokój. Można było zabrać psy.
        Na miejscu okazało się, że moje psy wzbudziły niechęć i przerażenie, bo pod pojęciem "psy" właścicielka rozumiała yorki (sama miała taką małą miotełkę), koni żadnych nie było (tłumaczenie, że pojechały na zawody było kłamstwem jak cholera, bo nie było stajni, ani nic podobnego), łódek też nie było, bo i po co, do jeziora kawał drogi ( a w necie widok z okna na jezioro, takie tuż za ogrodem), lasów też nie było, bo w sąsiedztwie zakład produkujący pasze, albo coś podobnego - wielkie silosy i smród.
        Wnętrze pensjonatu totalne bezguście - drogo i złoto.
        Pańcia właścicielka z tipsami jak narty, w szpilach i tym nieszczęsnym yorkiem pod pachą właśnie przyjmowała "znajomych" - czarne bmwice i panowie, jak z serialu o gangsterach. Jeden nawet wylazł z pensjonatu, żeby ująć się za pańcią i przekonać mnie, że jest, kurna, pięknie.
        Niestety już nie pamiętam jak się owo miejsce nazywało, a szukać mi się nie chce. Wtedy, na gorąco, na rozmaitych forach napisałam ostrzeżenia.
        Od tej pory wiem, ze trzeba znać kogoś, kto był i wrócił zadowolony.


        • Gość: ;) Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.cable.smsnet.pl 09.02.10, 15:41
          Bo to trzeba po byłych placówkach wypoczynkowych MSW dla nomenklatury się
          rozbijać a nie po wulc-hausach i hotelach robotniczych:)))
      • aiczka Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 10.02.10, 13:23
        No, wycieczki szkolne to chyba osobny temat na wielki wątek. Na pociechę ma się
        zazwyczaj świadomość, że nie nabrano bezpośrednio nas, tylko nauczycieli,
        rodziców itd. ^_^

        U nas największym niewypałem był Poronin. W dniu wycieczki okazało się, że biuro
        podróży coś nei do końca załatwiło, zarezerwowało za mało miejsc czy coś w tym
        rodzaju i awaryjnie zainstalowano nas w innym obiekcie - starym, drewnianym,
        stęchłym domu z jedną łazienką/wanną na wszystkich (rzędu 50-60 osób, bo dwie
        klasy), niezasłanialne okna łazienki wychodziły na ławeczkę na podwórku.
        Żeby nas pomieścić do wypełnionych łóżkami pokojów donoszono kolejne łóżka, tak
        że stały jedno przy drugim. Oczywiście nie było bardzo czysto.
    • croyance Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 12:09
      Nie tyle nawet niewypal, co - ekhm - ciekawa przygoda.

      Podroz po szkockich wyspach. Decydujemy sie zostac dzien dluzej,
      lokalna informacja turystyczna poleca nam B&B. Maz dzwoni do
      wlascicielki, umawia nas, jedziemy.

      Otwiera nam starsza pani: och, jak sie ciesze, ze taka sympatyczna z
      was para, juz sie balam, ze przyjada jacys (sceniczny szept) GEJE!
      Albo (sceniczny szept) CUDZOZIEMCY!

      Sadza nas na kanapie: maz niesmialo mowi, ze moze sie rozpakujemy ...
      'alez skad, kochaniutki, tu masz herbate, kawe, ciasto, gdzie sie
      wybierasz? porozmawiajmy sobie' (rozmawiamy, rozmawiamy, po godzinie
      babka nas wreszcie zwalnia):
      'sniadanie jutro bedzie o 6 rano, bo pozniej ide do kosciola'
      maz sugeruje, ze moze nieco pozniej ..?
      'absolutnie nie, inaczej nie ma sniadania!'

      hmmm

      'a tobie, kochaniutka, co przygotowac na jutro? co pijesz rano?'
      ja, niesmialo: zielona herbate
      'zielona herbate? londynskie wymysly! ja NIGDY nie pije zielonej
      herbaty (dumna mina) I MOI SASIEDZI TEZ NIE! Przygotuje Ci czarna z
      mlekiem'
      • Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.123.185.227.koba.pl 09.02.10, 12:46
        fajny wpis, jedyny który do tej pory chciało mi się przeczytać
        (oprócz mojego i pierwszego) :p
        kiedy rozwód? ;)
        • croyance Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 12:52
          Alez czemu rozwod?
          • Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.123.185.227.koba.pl 09.02.10, 13:28
            eee, nieważne :)
    • kaczynska.ja Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 15:44
      tak, zdarzyło mi się zamówić z biegu nocleg w kwaterze prywatnej w Poznaniu.
      Okazało się, że kosztowało z 80 PLN, a w mieszkaniu karaluchy...fujj!! a
      oczywiście fotki w necie wypasione..
      Pozdrawiam-marko

      16sekund.pl
      • monikate Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 18:13
        1. Wczasy w dzieciństwie, nad jakimś jeziorem Szwajcarii Kaszubskiej. Wykupiona
        via Orbis kwater prywatna miała być ą i ę. W rzeczywistości była to stara,
        waląca się i brudna chałupa. W środku chodziły kury, śmierdziało strasznie.
        Wystrój wnętrza taki, że tylko wrzucić granat. Obowiązkowe monidło nad łóżkiem.
        Najgorzej, że łazienki nie było, a wodę do mycia trzeba było czerpać ze studni.
        Uciekłam na 2-gi dzień.
        2. Wczasy w Wisełce na wyspie Wolin, w wieku dorosłym. Pensjonat, którego
        gospodarze chodzili wiecznie pijani i bardzo agresywni. Normalne było, że w nocy
        słyszy się złowieszcze wrzaski, a jedno z gospodarzy goni drugie z siekiera w
        ręku. Nieraz następował rozejm, a przypieczętowano go, też b. głośno, w łóżku.
        Zwrócenie gospodarzom uwagi spowodowało, że zwarli szeregi i zagrozili nam
        siekierą.
      • princessofbabylon Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 21:28

        Bierz mi ten kłiz ;) Tak się wciągnęłam, że nie mogła odejść. Ale jestem na 1
        miejscu ;P
        • Gość: ;) Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.cable.smsnet.pl 09.02.10, 22:50
          E, za łatwe pytania jak na 16 sekund, i klikać ciągle każą w następne - dobrze,
          że logować się nie musiałem:)
    • katja_24 Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 10.02.10, 14:01
      Przypominam sobie dwa takie miejsca, ktorych wiecej odwiedzac nie
      mam zamiaru. Oba w Zakopcu, oba rezerwowane wczesniej, oczywiscie
      fotki na necie full wypas.
      Za pierwszym razem trafilam do klitki 2 na 2, w lazience byla
      rozpadajaca sie kabina i kibelek z oderwana deska.
      Po przekroczeniu progu, wlascicielka pyta: "Podoba wam sie?" A nam
      odebralo mowe, bynajmniej nie z zachwytu.
      Pod lozkiem znlezlismy dorodna, na wpol ususzona sliwke, na nozu
      zaschnietego pomidora, a w garnku calkiem pokazny kawalek kabanosa.
      Lozko bylo zaslane posciela, w ktorej kazdy element pochodzil z
      innego kompletu. Mialy jedna ceche wspolna: sprane kolory
      i "zapach" stechlizny. Na oknie wisialy zaslonki w mikolaje, a byl
      wrzesien :) Nazwy kwaterki nie pomne, ale byly to okolice dworca
      PKP, chyba ulica Do Samkow.
      W drugim przypadku przywitaly nas klucze czekajace pod doniczka (za
      pozno przyjechalismy i pani wlascicielka nie zechciala na nas
      poczekac) oraz zupelnie inny pokoj, niz ten zarezerwowany. Moj
      facet wykonuje telefon do wlascicielki (ja juz w tym momencie
      mialam zbyt wysokie cisnienie) i co sie okazuje? poprzedni
      lokatorzy nie raczyli zwolnic tamtego pokoju w terminie, wiec pani
      laskwie upchnela nas tam, gdzie akurat bylo miejsce...Nie raczac
      nas o tym poinformowac, ani spytac o zdanie. Miala byc "dwojka" z
      lazienka, w drewienku, a dostalismy pokoj w stylu PRLu z lazienka
      na korytarzu. Przejechalismy prawie 800km, a na miejscu prawie
      szlag mnie trafil. Tu moge podac nazwe i adres, bo
      mialam "przyjemnosc" trafic tam w zeszlym roku...Zatem przestrzegam
      przed osrodkiem "Calisia" na ul. Smrekowej w Zakopcu.
    • Gość: anka Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.tktelekom.pl 10.02.10, 16:39
      Dwa były takie "niezapomniane" noclegi. Pierwszy w Kudowie. W necie informacje,
      że ośrodek znajduje się niecały kilometr od centrum miasta, przepiękne zdjęcia,
      pokoje z łazienkami, a w ogrodzie odkryty basen - wszystko super.
      Zarezerwowaliśmy miejsca i jedziemy - szmat drogi, bo znad samego morza :) Gdy
      dojechaliśmy, okazało się, że owszem, ośrodek znajduje się kilometr od Kudowy,
      ale jeśli by mierzyć w linii prostej pod górę. Prowadziła doń bardzo wąską
      górska dróżka, na której nie miały szans minąć się dwa samochody. Basen w
      ogrodzie okazał się betonową dziurą wielkości 2m2, wypełnioną zgniłymi liśćmi, a
      najlepszy był pokój - na bardzo niskim parterze, przy przejściu do budynku, ale
      za to bez zasłonek w oknach, łazienka przypominała najgorsze akademiki, a jak
      wyjmowaliśmy pościel ze skrzyni, to spomiędzy zwojów kołdry wylazło kilka
      sporych, niezadowolonych z nagłej pobudki pająków (których niestety się boję)!!!
      Cóż, noc spędziłam w kucki na krześle, a bladym świtem wynieśliśmy się stamtąd.

      Druga sytuacja. Ja wtedy mieszkałam w Toruniu, moja kumpela w Wawie i
      zamarzyłyśmy sobie spędzić babski weekend, żeby się do woli nagadać i wypocząć.
      Znalazłyśmy w necie fajną ofertę agroturystyki koło Ciechocinka - jak wyżej -
      piękne pokoje z łazienkami, a tuż za oknem malownicze jezioro. Super! Jeździłam
      wtedy zdychającym garbusem, więc zapakowałyśmy się wraz z bagażami do tego cuda
      motoryzacji i pojechałyśmy. Już dojeżdżając do celu zobaczyłyśmy, że obiekt
      raczej nie spełnia naszych oczekiwań (cudne jezioro to w rzeczywistości stawek
      rybny, a dom stary i rozwalający się), więc postanowiłyśmy, że zawracamy.
      Niestety, garbus-zdrajca w tym momencie odmówił posłuszeństwa i zdechł. Chcąc
      nie chcąc weszłyśmy. Pani najpierw przytrzymała nas prawie dwie godziny na
      kawce, opowiadając koleje życia rodziny i ciesząc się, że jesteśmy, to może
      zajmiemy się trochę jej kilkuletnią wnuczką, bo się biedactwo nudzi (!). Potem
      uprzedziła nas, że mamy wspólną łazienkę z jej nastoletnim kuzynem i ostrzegła,
      żebyśmy się dobrze zamykały biorąc prysznic, bo kuzynkowi "różne rzeczy w
      głowie". Łazienka udekorowana była bardzo specyficznie, np. w brudne męskie
      majtki i skarpetki oraz kilka magazynów w stylu "Twój weekend". Zamknęłyśmy się
      w pokoju i rozważałyśmy, co robić, jak tu stąd uciec. Oczywiście, do pokoju
      wparowało nam to "nudzące się dziecko" i zaczęło beztrosko zabawiać się w
      przeglądanie naszych walizek. Gdy ją wyprosiłyśmy i zamknęłyśmy pokój na klucz,
      uczepiła się klamki, zaczęła kopać w drzwi i wołać na pomoc babcię - która
      zjawiła się święcie oburzona, jak możemy zamykać się przed dzieckiem.
      Na szczęście udało mi się ściągnąć z Torunia kolegę, który przyjechał po nas i
      odholował nas stamtąd. A najlepsze było to, że ledwo minęliśmy granice Torunia,
      mój garbus odpalił, jak gdyby nigdy nic. Pewnie też był tak zszokowany tamtą
      agroturystyką, że aż go biedaczka zatkało ;)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja