mauranica 09.02.10, 00:24 Czy zamówiliście sobie kiedyś noclegi przez net - ferie, wakacje? I po przyjeździe rzeczywistość przekroczyła znacznie wyobrażenia, w sensie negatywnym? :) Kobieta rozbawiona to kobieta zdobyta Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
agulha Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 00:33 Nie wiem, czy największy, ale spory. Biskupin, taka karczma-hotel przy samym muzeum (ale nie jest to własność muzeum). Po pierwsze, kiedy przyjechałyśmy, nie było nikogo w recepcji, w części restauracyjnej trwała szampańska zabawa jakiejś grupy nauczycieli (poza tym nie było obsługi, tzn. możliwości zamówienia czegokolwiek), przed budynkiem siedziało sobie kilka pań z personelu i paliło papierosy. Żadna nie kwapiła się skontaktować z właścicielem. Klucze na nas podobno czekały, ale one jakoś bały się je wydać. Na dworze było chłodno, więc pozostawało nam czekać na stojąco w ciemnym małym holu. Potem znalazłam tel. kom. właścicielki i ta przyjechała i nas wpuściła. Na tym się niestety nie skończyło, bo tak niesamowicie twardych łóżek (materac niby nawet był, ale z jakiejś gąbki, która w ogóle nie izolowała od desek) nigdy przedtem ani potem nie spotkałam, a dużo jeżdżę. Poza tym akustyka niesamowita, muzyka nawet OK, ale miałam ochotę zasnąć, a nie słuchać jej, jak gdyby dochodziła z pokoju obok, do 2 w nocy. Plusy: cena umiarkowana. Było bardzo czysto, pokój z łazienką, ciepła woda itd. - wszystko działało, parking OK, co szczególnie było cenne rano, bo miałyśmy za darmo zaparkowany samochód tuż obok wejścia do skansenu. To był doroczny festyn biskupiński, więc parkingi wszędzie zastawione, daleko od wejścia i płatne. Aha, i pyszne, niedrogie i b. obfite śniadanie. Rano już obsługa nam się trafiła bardzo sympatyczna. Odpowiedz Link Zgłoś
kaga9 Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 03:17 Tak, to było gospodarstwo agroturystyczne w Krościenku. Na stronie bardzo przyzwoicie wygląda, ale mam wrażenie, że pokazane są tam tylko zdjęcia z domu (my mieliśmy pokój w takim parterowym szeregowcu na podwórku). Pokój był nieposprzątany, na regale koty z kurzu (nie miauczały:P), pajęczyny, brudny, zapuszczony brodzik w łazience. Pani była oburzona, gdy poprosiliśmy o posprzątanie, bo, jak stwierdziła "tu przyjeżdża prawdziwe państwo z Warszawy i nikt się nie skarżył". Oddała zaliczkę i wyprowadziliśmy się. Do bardzo ładnego domku z widokiem na cmentarz;) Swoją drogą, groteskowe, bo tamta właścicielka chyba nawet nie załapała, jaki wizerunek warszawiaków (o których myślę bardzo neutralnie) wykreowała swoją opinią;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2wrony Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: 212.244.241.* 09.02.10, 09:42 Pensjonat, a właściwie 2 w Jantarze. Jeden odwiedzałam przez kilka lat, bo blisko morza, cicho, w miarę czysto. Minusem była pani właścicielka, która się potrafiła dobijać do pokoju o 7 rano w niedzielę żeby powiedzieć, że idzie do kościoła. Nigdy też nie załapałam się na zniżkę. Przez telefon pani podawała inną cenę, w momencie płacenia zawsze okazywała się wyższa, bo za krótko byłam i pani znów musi ponieść koszty prania pościeli (!)Sezon u niej trwał okrągły rok, bo nawet w listopadzie płaciłam drożej, bo niższe ceny są poza sezonem. Drugi pensjonat. Pan właściciel przed którym trzeba się ukrywać, bo zwykłe "dzień dobry" może skończyć się 3 godziną pogawędką na tematy począwszy od polityki a skończywszy na bogatym życiorysie właściciela. W trakcie posiłku dosiada się do stolika gości i zabawia rozmową, długą rozmową. Pokoiki miniaturowe, żeby otworzyć szafkę trzeba rozłożyć wersalkę. Pensjonat budowany systemem gospodarczym, więc wciąż coś szwankuje, zwrócenie uwagi, że w łazience nie ma odpływu kończy się kilkugodzinnym wykładem na temat niesolidności budowlańców. Żeby wymienić pokój trzeba nieziemskiej cierpliwości. Za pensjonatem duży plac przygotowany do robienia imprez typu grill - nikt z tego nie korzysta, bo właściciel stara się zabawiać gości rozmową. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 10:02 o jeżu, nooo sporo tego było. a wszystko przez to ,że łatwowierny jestem i ufam ludziom. zacznę od klasyki: 1.bookuję miejsce- przyjeżdżam. miejsca nie ma! noc. środek lasu. zero człowieka wyjaśnienie- zamawiałem nocleg na jedną noc a gospodarz znalazł na cały łikęd!"-pan rozumie?" 2.agroturystyka. po przyjeździe okazało się, że byłem tam PIERWSZYM GOŚCIEM a całosć dopiero miała mieć zamiar być agroturystyką...namiot za stertą gruzu, wokół złomowisko. a przed namiotem wysięgnik jakis, na siano(?) w kształcie szubienicy. zbiornik na wodę, pełen był robaków! płuczę usta po myciu zębów a tu...szczypawki! zdechłe ale jednak! upiornie. 3.agroturystyka. wieś BĄCZAŁKA( celowo ujawniam nazwę ) nocleg u Państwa, których wszyscy we wsi nienawidzili ( Pan nie pił alkoholu a Pani była wegetarianką) - typisze, polnisze wiocha! Rzucali w nich kamieniami, wyrywali drzewka z ogrodu, wybijali szyby. Strach było wyjść z domu Po całonocnej podróży,bez snu, pani gospodyni budzi rano "bo przecież już ÓSMA!" (nerwowo zacząłem rozglądać się za kamieniami) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.home.aster.pl 09.02.10, 10:21 Na stronie internetowej wyglądało ładnie. Gospodarstwo agroturystyczne na Mazurach. Nie mieliśmy samochodu, jechaliśmy więc bardzo długo najpierw pociągiem, potem autobusem. Z miasteczka, w którym wysiedliśmy, miał nas odebrać właściciel pensjonatu. Czekaliśmy godzinami, dzwoniliśmy, ale nie odbierał. Pojawił się jak już było zimno i ciemno. Powiedział, że w pensjonacie jest dzisiaj wesele i miał dużo roboty.W samochodzie leciało Radio Maryja, a on dopytywał czy aby na pewno jesteśmy katolikami (a nie jesteśmy). Na miejscu okazało się, że musimy spać jedną noc w jakiejś przybudówce,bo mają dużo gości weselnych. Później nas przenieśli do różowego, brudnego pokoju. Schudłam przynajmniej, bo przez cały pobyt (w miarę krótki, na szczęście) prawie nic nie jadłam, bo sklepu w pobliżu nie było, a oni podawali to, co zostało ze wspomnianego wesela..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.net.pl 09.02.10, 10:17 niewypał noclegowy? a jak miał na imię? ;p no więc było to w sierpniu 1944, walczyliśmy o wyzwolenie prawego brzegu Wisły, miał być hotel, a były okopy a mężczyzna jaki to mężczyzna zdobyty? ja wiem, ale nie powiem :p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.cable.smsnet.pl 09.02.10, 15:37 > a mężczyzna jaki to mężczyzna zdobyty? Najedzony - żaden sekret:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.123.185.227.koba.pl 09.02.10, 16:50 co mnie tak zaczepiasz? nie, nie najedzony, chociaż w pewnym sensie czymś najedzony czymś tam :p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.cable.smsnet.pl 09.02.10, 16:59 Zaczepiasz ty besserwisserskim tonem, ja się konkurencji nie boję:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.123.185.227.koba.pl 10.02.10, 09:51 O większego trudno zucha, Jak był Stefek Burczymucha... — Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź... to dostoję! Wilki?... Ja ich całą zgraję Pozabijam i pokraję! Te hieny, te lamparty To są dla mnie czyste żarty! Odpowiedz Link Zgłoś
mauranica Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 23:29 No Master - udało Ci się :) Boski tekst :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bubu Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.tvk.torun.pl 09.02.10, 10:21 Ośrodek pod Warszawą, wycieczka szkolna. Całość - typowy PRL, ale dałoby się przeżyć, gdyby nie kilka niedogodności... Okna w pokojach były zabite kratami i się nie otwierały, więc zaduch i stęchlizna (bałwany z mojej klasy i tak wychodziły oknem czy przez balkon do nocnego, więc u nich chyba się otwierało). Prysznice niezamykane, więc chodziło się po dwie osoby i jedna pilnowała :P Kratka w prysznicu drewniana, bardzo niepewnie chybocząca się pod stopami. W stołówce przegląd tygodnia, drugiego dnia były przerobione resztki z pierwszego. "Czar PRL-u" w Bieszczadach. Czegóż się spodziewać - wszystko drewniane, skrzypiące, ale ponadto pokój był nad kuchnią i przez nieszczelny sufit i ściany przez cały dzień oraz większość nocy waliły upojne kuchenne aromaty czosnku i tłuszczu... Nie mówiąc już o gorącu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ola Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.home.aster.pl 09.02.10, 11:49 Jeszcze mi się przypomniała wycieczka szkolna do Krakowa. W brudnym, rozpadającym się hotelu spała - oprócz nas - grupa Rosjan. Pili wódkę na korytarzu, palili papierosy przy oknach i patrzyli niezbyt przyjaźnie na bandę dzieciaków. Łazienki były na korytarzu, poszłyśmy "obczaić" prysznic, a tam jakiś pijany facet sikał do brodzika, więc uciekłyśmy. Pamiętam, że było tak brudno, że spałam w ubraniu, miałam nawet kaptur na głowie, nie chciałam niczego tam dotknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
szampanna Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 10.02.10, 13:18 Ola, ja chyba byłam z wycieczką w tym samym miejscu. Hotel nazywał się Luna - automatycznie go przechrzciliśmy na SpeLuna, tak bardziej pasowało ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.chello.pl 09.02.10, 11:52 Zachciało mi się kiedyś odpocząć nad jeziorem...Gospodarstwo agroturystyczne, miały być konie, łódki, cisza i spokój. Można było zabrać psy. Na miejscu okazało się, że moje psy wzbudziły niechęć i przerażenie, bo pod pojęciem "psy" właścicielka rozumiała yorki (sama miała taką małą miotełkę), koni żadnych nie było (tłumaczenie, że pojechały na zawody było kłamstwem jak cholera, bo nie było stajni, ani nic podobnego), łódek też nie było, bo i po co, do jeziora kawał drogi ( a w necie widok z okna na jezioro, takie tuż za ogrodem), lasów też nie było, bo w sąsiedztwie zakład produkujący pasze, albo coś podobnego - wielkie silosy i smród. Wnętrze pensjonatu totalne bezguście - drogo i złoto. Pańcia właścicielka z tipsami jak narty, w szpilach i tym nieszczęsnym yorkiem pod pachą właśnie przyjmowała "znajomych" - czarne bmwice i panowie, jak z serialu o gangsterach. Jeden nawet wylazł z pensjonatu, żeby ująć się za pańcią i przekonać mnie, że jest, kurna, pięknie. Niestety już nie pamiętam jak się owo miejsce nazywało, a szukać mi się nie chce. Wtedy, na gorąco, na rozmaitych forach napisałam ostrzeżenia. Od tej pory wiem, ze trzeba znać kogoś, kto był i wrócił zadowolony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.cable.smsnet.pl 09.02.10, 15:41 Bo to trzeba po byłych placówkach wypoczynkowych MSW dla nomenklatury się rozbijać a nie po wulc-hausach i hotelach robotniczych:))) Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 10.02.10, 13:23 No, wycieczki szkolne to chyba osobny temat na wielki wątek. Na pociechę ma się zazwyczaj świadomość, że nie nabrano bezpośrednio nas, tylko nauczycieli, rodziców itd. ^_^ U nas największym niewypałem był Poronin. W dniu wycieczki okazało się, że biuro podróży coś nei do końca załatwiło, zarezerwowało za mało miejsc czy coś w tym rodzaju i awaryjnie zainstalowano nas w innym obiekcie - starym, drewnianym, stęchłym domu z jedną łazienką/wanną na wszystkich (rzędu 50-60 osób, bo dwie klasy), niezasłanialne okna łazienki wychodziły na ławeczkę na podwórku. Żeby nas pomieścić do wypełnionych łóżkami pokojów donoszono kolejne łóżka, tak że stały jedno przy drugim. Oczywiście nie było bardzo czysto. Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 12:09 Nie tyle nawet niewypal, co - ekhm - ciekawa przygoda. Podroz po szkockich wyspach. Decydujemy sie zostac dzien dluzej, lokalna informacja turystyczna poleca nam B&B. Maz dzwoni do wlascicielki, umawia nas, jedziemy. Otwiera nam starsza pani: och, jak sie ciesze, ze taka sympatyczna z was para, juz sie balam, ze przyjada jacys (sceniczny szept) GEJE! Albo (sceniczny szept) CUDZOZIEMCY! Sadza nas na kanapie: maz niesmialo mowi, ze moze sie rozpakujemy ... 'alez skad, kochaniutki, tu masz herbate, kawe, ciasto, gdzie sie wybierasz? porozmawiajmy sobie' (rozmawiamy, rozmawiamy, po godzinie babka nas wreszcie zwalnia): 'sniadanie jutro bedzie o 6 rano, bo pozniej ide do kosciola' maz sugeruje, ze moze nieco pozniej ..? 'absolutnie nie, inaczej nie ma sniadania!' hmmm 'a tobie, kochaniutka, co przygotowac na jutro? co pijesz rano?' ja, niesmialo: zielona herbate 'zielona herbate? londynskie wymysly! ja NIGDY nie pije zielonej herbaty (dumna mina) I MOI SASIEDZI TEZ NIE! Przygotuje Ci czarna z mlekiem' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.123.185.227.koba.pl 09.02.10, 12:46 fajny wpis, jedyny który do tej pory chciało mi się przeczytać (oprócz mojego i pierwszego) :p kiedy rozwód? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 12:52 Alez czemu rozwod? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: master of illusion Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.123.185.227.koba.pl 09.02.10, 13:28 eee, nieważne :) Odpowiedz Link Zgłoś
kaczynska.ja Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 15:44 tak, zdarzyło mi się zamówić z biegu nocleg w kwaterze prywatnej w Poznaniu. Okazało się, że kosztowało z 80 PLN, a w mieszkaniu karaluchy...fujj!! a oczywiście fotki w necie wypasione.. Pozdrawiam-marko 16sekund.pl Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 18:13 1. Wczasy w dzieciństwie, nad jakimś jeziorem Szwajcarii Kaszubskiej. Wykupiona via Orbis kwater prywatna miała być ą i ę. W rzeczywistości była to stara, waląca się i brudna chałupa. W środku chodziły kury, śmierdziało strasznie. Wystrój wnętrza taki, że tylko wrzucić granat. Obowiązkowe monidło nad łóżkiem. Najgorzej, że łazienki nie było, a wodę do mycia trzeba było czerpać ze studni. Uciekłam na 2-gi dzień. 2. Wczasy w Wisełce na wyspie Wolin, w wieku dorosłym. Pensjonat, którego gospodarze chodzili wiecznie pijani i bardzo agresywni. Normalne było, że w nocy słyszy się złowieszcze wrzaski, a jedno z gospodarzy goni drugie z siekiera w ręku. Nieraz następował rozejm, a przypieczętowano go, też b. głośno, w łóżku. Zwrócenie gospodarzom uwagi spowodowało, że zwarli szeregi i zagrozili nam siekierą. Odpowiedz Link Zgłoś
princessofbabylon Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 09.02.10, 21:28 Bierz mi ten kłiz ;) Tak się wciągnęłam, że nie mogła odejść. Ale jestem na 1 miejscu ;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.cable.smsnet.pl 09.02.10, 22:50 E, za łatwe pytania jak na 16 sekund, i klikać ciągle każą w następne - dobrze, że logować się nie musiałem:) Odpowiedz Link Zgłoś
katja_24 Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) 10.02.10, 14:01 Przypominam sobie dwa takie miejsca, ktorych wiecej odwiedzac nie mam zamiaru. Oba w Zakopcu, oba rezerwowane wczesniej, oczywiscie fotki na necie full wypas. Za pierwszym razem trafilam do klitki 2 na 2, w lazience byla rozpadajaca sie kabina i kibelek z oderwana deska. Po przekroczeniu progu, wlascicielka pyta: "Podoba wam sie?" A nam odebralo mowe, bynajmniej nie z zachwytu. Pod lozkiem znlezlismy dorodna, na wpol ususzona sliwke, na nozu zaschnietego pomidora, a w garnku calkiem pokazny kawalek kabanosa. Lozko bylo zaslane posciela, w ktorej kazdy element pochodzil z innego kompletu. Mialy jedna ceche wspolna: sprane kolory i "zapach" stechlizny. Na oknie wisialy zaslonki w mikolaje, a byl wrzesien :) Nazwy kwaterki nie pomne, ale byly to okolice dworca PKP, chyba ulica Do Samkow. W drugim przypadku przywitaly nas klucze czekajace pod doniczka (za pozno przyjechalismy i pani wlascicielka nie zechciala na nas poczekac) oraz zupelnie inny pokoj, niz ten zarezerwowany. Moj facet wykonuje telefon do wlascicielki (ja juz w tym momencie mialam zbyt wysokie cisnienie) i co sie okazuje? poprzedni lokatorzy nie raczyli zwolnic tamtego pokoju w terminie, wiec pani laskwie upchnela nas tam, gdzie akurat bylo miejsce...Nie raczac nas o tym poinformowac, ani spytac o zdanie. Miala byc "dwojka" z lazienka, w drewienku, a dostalismy pokoj w stylu PRLu z lazienka na korytarzu. Przejechalismy prawie 800km, a na miejscu prawie szlag mnie trafil. Tu moge podac nazwe i adres, bo mialam "przyjemnosc" trafic tam w zeszlym roku...Zatem przestrzegam przed osrodkiem "Calisia" na ul. Smrekowej w Zakopcu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Re: Wasz największy niewypał noclegowy ;) IP: *.tktelekom.pl 10.02.10, 16:39 Dwa były takie "niezapomniane" noclegi. Pierwszy w Kudowie. W necie informacje, że ośrodek znajduje się niecały kilometr od centrum miasta, przepiękne zdjęcia, pokoje z łazienkami, a w ogrodzie odkryty basen - wszystko super. Zarezerwowaliśmy miejsca i jedziemy - szmat drogi, bo znad samego morza :) Gdy dojechaliśmy, okazało się, że owszem, ośrodek znajduje się kilometr od Kudowy, ale jeśli by mierzyć w linii prostej pod górę. Prowadziła doń bardzo wąską górska dróżka, na której nie miały szans minąć się dwa samochody. Basen w ogrodzie okazał się betonową dziurą wielkości 2m2, wypełnioną zgniłymi liśćmi, a najlepszy był pokój - na bardzo niskim parterze, przy przejściu do budynku, ale za to bez zasłonek w oknach, łazienka przypominała najgorsze akademiki, a jak wyjmowaliśmy pościel ze skrzyni, to spomiędzy zwojów kołdry wylazło kilka sporych, niezadowolonych z nagłej pobudki pająków (których niestety się boję)!!! Cóż, noc spędziłam w kucki na krześle, a bladym świtem wynieśliśmy się stamtąd. Druga sytuacja. Ja wtedy mieszkałam w Toruniu, moja kumpela w Wawie i zamarzyłyśmy sobie spędzić babski weekend, żeby się do woli nagadać i wypocząć. Znalazłyśmy w necie fajną ofertę agroturystyki koło Ciechocinka - jak wyżej - piękne pokoje z łazienkami, a tuż za oknem malownicze jezioro. Super! Jeździłam wtedy zdychającym garbusem, więc zapakowałyśmy się wraz z bagażami do tego cuda motoryzacji i pojechałyśmy. Już dojeżdżając do celu zobaczyłyśmy, że obiekt raczej nie spełnia naszych oczekiwań (cudne jezioro to w rzeczywistości stawek rybny, a dom stary i rozwalający się), więc postanowiłyśmy, że zawracamy. Niestety, garbus-zdrajca w tym momencie odmówił posłuszeństwa i zdechł. Chcąc nie chcąc weszłyśmy. Pani najpierw przytrzymała nas prawie dwie godziny na kawce, opowiadając koleje życia rodziny i ciesząc się, że jesteśmy, to może zajmiemy się trochę jej kilkuletnią wnuczką, bo się biedactwo nudzi (!). Potem uprzedziła nas, że mamy wspólną łazienkę z jej nastoletnim kuzynem i ostrzegła, żebyśmy się dobrze zamykały biorąc prysznic, bo kuzynkowi "różne rzeczy w głowie". Łazienka udekorowana była bardzo specyficznie, np. w brudne męskie majtki i skarpetki oraz kilka magazynów w stylu "Twój weekend". Zamknęłyśmy się w pokoju i rozważałyśmy, co robić, jak tu stąd uciec. Oczywiście, do pokoju wparowało nam to "nudzące się dziecko" i zaczęło beztrosko zabawiać się w przeglądanie naszych walizek. Gdy ją wyprosiłyśmy i zamknęłyśmy pokój na klucz, uczepiła się klamki, zaczęła kopać w drzwi i wołać na pomoc babcię - która zjawiła się święcie oburzona, jak możemy zamykać się przed dzieckiem. Na szczęście udało mi się ściągnąć z Torunia kolegę, który przyjechał po nas i odholował nas stamtąd. A najlepsze było to, że ledwo minęliśmy granice Torunia, mój garbus odpalił, jak gdyby nigdy nic. Pewnie też był tak zszokowany tamtą agroturystyką, że aż go biedaczka zatkało ;))) Odpowiedz Link Zgłoś