Kulinarne Koszmary Dzieciństwa

IP: 212.160.201.* 13.02.10, 09:02
Każdy chyba pamięta - czy to z przedszkola, szkolnej stołówki, a często nawet
i z domu, swoje nienawidzone smaki. Ja doskonale pamiętam kilka:
- Przedszkolne jajo w sosie chrzanowym i ziemniakami, podawane w całości,
koniecznie z łyżką w zestawie. Pokrojenie przekraczało możliwości
przeciętnego, ale ambitnego przedszkolaka. Poza tym do dziś pamiętam smak
rozdziabdzianych ziemniaków z sosem. Ble.
- Mortadela smażona, obiad w podstawówce. Zawsze z najszczerszymi chęciami
zabierałam się do jedzenia, ale po pierwszym kęsie wygrywał odruch wymiotny.
Mortadela była tym większym problemem, że przy wiadrze ze zlewkami stała
czasami kobieta opiekująca się stołówką i kazała wracać do stołu i jeść
mięcho, a nie wyrzucać. Dlatego też mortadelę upychało się pod ziemniaki i
starannie uklepywało.
- Zupa mleczna podawana do obiadu jako pierwsze danie - nigdy tego nie
rozumiałam, dlatego też nigdy nie spożywałam.
- Przedszkolny barszcz ukraiński. Paskudna kwaskowata lura z masą 'farfoclów'
w środku.

Jakie są wasze typy? :)
    • amarant.a Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 09:27
      kasza manna przedszkolna, obrzydliwa, mdła breja. Przez to do tej pory jej nie
      znoszę ;)

      barszcz ukraiński nie dość, że był ohydny to jeszcze te śmieci w nim.

      nienawidziłam też kaszki, takiej bebiko czy jakiejś takiej ;)
      • Gość: a kogo to obchodzi Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.10, 09:33
        Sok pomidorowy z dziecięcego sanatorium w Karpaczu, który to kazali
        pić pod przymusem, no i ... szkolna zupa owocowa .jak mi się coś
        przypomni i mnie nie weźmie nacofki to dopiszę
    • Gość: papaya nova Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 10:06
      1.Potrawy mojej babci. Babcia była antytalenciem kulinarnym,
      nienawidziła gotowania. Wszystko było bez smaku. Zdarzały się takie
      cudeńka jak jajko na miękko z majonezem, które pierwotnie miało być
      na twardo. Rosół podgrzany z makaronem.
      2.Wątróbka, buraki, mleko z kożuchami i bez, szkolny gulasz.
      3.Nigdy przenigdy nie jadłam nóżek i salcesonu. Będąc kiedyś u
      koleżanki z klasy poczęstowano mnie kanapkami z rzeczowym
      salcesonem. Nie przemogłam się. Nawet pod pełnym wyrzutu wzrokiem
      kolezanki.
      4.barszcz ukraiński pewnej pani Eli. Smak nijaki ale z zamkniętymi
      oczami do zjedzenia. Natomiast wizualnie...Byl koloru mandarynki. a
      barzszcz wszak musiał być ciemno różowy jak na kolonijnych
      stołówkach.
    • najodleglejszy Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 10:09
      jajko w sosie musztardowym
      wątróbka
      kotlety z ziemniaków z pomidorowym sosem - bueeeeeee
      wszystko co ma kapustę - gołąbki, bigos...
      najzabawniej było w gimnazjum - w następny dzień po bigosie były łazanki z
      resztek :D
      • Gość: kopytkowa Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 10:35
        Kotlety z ziemniaków są pycha. Sos pomidorowy lubię ale do ww.
        potrawy grzybowy.
        Gołąbków do tej pory nie lubię, watróbki nie jadam, więc sercem
        jestem z tobą. Moją traumą był blady trzęsący się budyń. Błee
        • Gość: ;) Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.cable.smsnet.pl 13.02.10, 10:50
          Właśnie, serca, wątróbki, ozorki, płucka i inne tego typu wiktuały. Z zup to
          prawie wszystkie - niejadek byłem, teraz tylko kilku nie lubię. Jakiś dziwny
          jestem, bo mortadelę z ziemniorami do dziś lubię.

          Pasztetowej za to nienawiżu, to przez nią brakowało papieru toaletowego za komuny!
    • labellaluna Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 12:28
      Tu jest taki sam wątek. Autentycznie można dostać mdłości. Brrrrr.


      forum.gazeta.pl/forum/w,77,104288495,,Kulinarne_traumy_z_dziecinstwa_.html?s=0
    • Gość: cynamon Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: 212.160.201.* 13.02.10, 14:17
      jajko w sosie chrzanowym w internacie zwany sosem "owsikowym" i kaszanka z
      ziemniakami bllllleeee nie muszę pisać, ze ziemniaki zimne i zbrylone fuj
    • Gość: zenek petarda Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: 212.160.201.* 13.02.10, 14:20
      Pierogi u mojej ciotki miały być z mięsem i kapustą, okazały się z kapustą i
      płuckami..... jadł ktos podobne paskudztwo? rozgryzłam jednego i haftowałam
      dalej jak widziałam, w szoku jestem do dziś
    • Gość: przyssawka Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 15:56
      - wątróbka - odrzucało mnie już od samego zapachu
      - barszcz ukraiński w przedszkolu - a raczej zupa "przegląd tygodnia"
      - zupa mleczna z kożuchami, kasza manna, gorące mleko
    • sun_of_the_beach Re: Mamałyga 13.02.10, 16:07
      Kasza kukurydziana na mleku posypana cukrem i polana roztopionym masłem.
      Tzw potrawka z kurczaka tj mięso gotowane w zupie ze zdecydowaną przewagą skóry, jakieś takie poszarpane i z zawrotną ilością papryki (chba po to żeby zabic smak tej "potrawy". To wspomnienia z podstawówkowej stołówki. Jakośc potraw tłumaczył widok pań kucharek wychodzących po fajrancie do domu z pełnymi siatami żarcia...
    • Gość: Agata Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 16:10
      Gotowana cielęcina. Nie dało się pogryźć - mamlałam i mamlałam, zaczynałam
      płakać, mięso "rosło" w buzi, było go coraz więcej, a NIE WOLNO było wypluć :(
    • sundry Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 16:21
      Widzę,że moje znienawidzone jajko w sosie chrzanowym/musztardowym (
      obowiązkowo z siną obwódką wokół żółtka) było sztandarową stołówkową
      potrawą:/
      • Gość: Azorek Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.chello.pl 13.02.10, 16:33
        Przez to jajko w podstawówce moja mama została wezwana do szkoły, bo stanowczo odmówiłam jedzenia. Pani świetliczanka próbowała mi to paskudztwo wmusić używając perswazji, ale się zaparłam. Awantura się zrobiła...
        Nienawidziłam też rozciapcianej kaszy, ryżu (do dziś nie lubię), sinawych letnich ziemniaków, potrawki z kury (tzw. kura po sapersku, blee) i zup owocowych.
      • aiczka Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 22:06
        W moi przedszkolu dawali z sosem pomidorowym i było to dla mnie bardzo dziwne,
        ale jeszcze stosunkowo jadalne w porównaniu z suchym makaronem (tzw. "makaronem
        z jajkiem"), kotletami mielonymi (wersja przedszkolna, prawdopodobnie z małym
        udziałem mięsa i sporym udziałem przypraw), gołąbkami (kapusta!).
    • nessie-jp Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 16:53
      Szpinak w formacie i kolorze krowiego placka, twarda i gorzka jak piołun
      wątróbka, suche i kamienne ziemniaki
      • misiania Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 19:25
        och, nessie, nawet nie wiesz, co tracisz, jeśli chodzi o szpinak... z czasów
        dzieciństwa pamiętam zieloną, paskudną breję. niejadable. po kilkudziesięciu
        latach z ciekawości i za namową współbiesiadników zamówiłam szpinak w
        restauracji. restauracja była dobra. szpinak - jeszcze lepszy. ponowiłam
        eksperyment. efekt podobny. szpinak jest dobry. smakowite, aromatyczne
        listeczki, zapiekane z pasemkami sera lub kontrastowo - podawane z rodzynkami.
        pyszota.

        i właśnie sobie uświadomiłam, że byłam dzieckiem nietkniętym kulinarnymi
        traumami. przedszkole mnie ominęło, podstawówkę miałam 200 metrów od domu i
        świetnie gotującej babci... tylko z tym szpinakiem coś było nie tak, ale np.
        dziadek się nim zajadał. może dla kilkulatki jest za wcześnie na szpinak? tak
        jak na oliwki lub piwo.
        • Gość: ;) Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.cable.smsnet.pl 13.02.10, 19:33
          Legendarna zawartość żelaza w szpinaku jest tak naprawdę znikoma, walnęli się
          kiedyś w jednym (?) miejscu po przecinku, w każdym bądź razie z niepopularnych
          badyli wolę brukselkę. Zawsze się zastanawiałem nad tajemnicą tej minikapusty.
          • misiania Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 19:57
            aha, też gdzieś czytałam o tej pomyłce z przecinkiem. dla mnie zawartość żelaza
            w szpinaku jest obojętna. nieobojętny jest sposób przyrządzenia potrawy. barszcz
            ukraiński, który gotuję korzystając z przepisu, znalezionego kiedyś w jakimś
            kalendarzu ściennym, jest zaskakująco smakowity. ze zdumieniem czytam, że można
            go tak splugawić przyrządzeniem, że stanowi dla kogoś kulinarny koszmar.
            • tomjani Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 16.02.10, 09:14
              misiania napisała:

              > aha, też gdzieś czytałam o tej pomyłce z przecinkiem. dla mnie
              > zawartość żelaza w szpinaku jest obojętna.

              Podejrzewam że z przecinkiem to się mogli nie pomylić, nie
              uwzględnii jednak faktu że w obecności kwasu szczawiowego w jaki
              jest bogaty szpinak staje się ono nieprzyswajalne.
          • nessie-jp Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 20:29
            > badyli wolę brukselkę. Zawsze się zastanawiałem nad tajemnicą tej minikapusty.

            Tzn. nad czym? Smakiem? Wyglądem? Rozmiarem? Brakiem popularności?

            Jako dziecię też nie znosiłam brukselki (gorzka!) a teraz uwielbiam.
            • Gość: ;) Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 06:23
              Rozmiarem dziwacznym, bo zapewne dla obywateli jakiejś rzeczpospolitej
              krasnoludowej była to ichnia kapusta. O manipulacjach genetycznych się nie
              słyszało jeszcze, no:)
              • nessie-jp Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 14.02.10, 15:45
                Gość portalu: ;) napisał(a):

                > Rozmiarem dziwacznym, bo zapewne dla obywateli jakiejś rzeczpospolitej
                > krasnoludowej była to ichnia kapusta.

                A, no bo przeca to są kiełki! Nie małe kapustki, tylko pączki kapuściane po prostu
                • Gość: ;) Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 16:30
                  Tym właśnie sposobem odebrałaś mi luksus błogiej niewiedzy:))
                  • nessie-jp Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 14.02.10, 19:19
                    Gość portalu: ;) napisał(a):

                    > Tym właśnie sposobem odebrałaś mi luksus błogiej niewiedzy:))

                    Patrzcie, pączki mu się nie podobają! Krasnoludków mu się zachciewa! Szuflandia!
                    Phi.
                    • Gość: ;) Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.cable.smsnet.pl 15.02.10, 16:47
                      Szuflandia? Poproszę muchę na dziko:))
        • nessie-jp Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 20:28
          misiania napisała:

          > och, nessie, nawet nie wiesz, co tracisz, jeśli chodzi o szpinak...

          Ale ja go lubię, tylko na surowo :) Nie w postaci tego krowiego placka. Co za
          pomysł, żeby gotować te listki! Równie dobrze można by rozgotować na burą
          paprajduchę sałatę... :) Przełknę ostatecznie pierogi ze szpinakiem, nie
          przeszkadzają mi podfarbowane szpinakiem kluski, ale masakryczny kleks
          rozdyźdanej, zielonoburej masy na talerzu jest nie do przyjęcia.


          > może dla kilkulatki jest za wcześnie na szpinak? tak
          > jak na oliwki lub piwo.

          Też tak uważam. Dzieci chyba inaczej odczuwają smak gorzki i bardzo im on
          przeszkada. Jako dziecko nienawidziłam kaszy gryczanej, kawy, niesłodzonej
          herbaty, wspomnianej już wątróbki... z wiekiem mi przeszło.
          • Gość: efferata Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.range86-171.btcentralplus.com 15.02.10, 00:45
            Polecalabym szpinak pokropiony cytryna, z pestkami slonecznika i orzeszkami
            piniowymi oraz...lyzeczka sherry. Niebo!
    • Gość: cimbeline Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.jmdi.pl 13.02.10, 18:24
      Ja miałam kilka etapów
      Przedszkole: zupa mleczna tzw. zacierki - naprzeciwko mnie zawsze
      siadał taki chłopiec, któremu przy jedzeniu mleko ciekło po brodzie,
      w dodatku zmieszane ze śliną; nienawidzę do dziś
      Podstawówka: parówka w sosie musztardowym - pod tą dumną nazwą kryła
      się ciecz o brunatnym kolorze, kleistej konsystencji i smaku octu
      Internat: barszcz czerwony (przepraszam co wrażliwszych Szanownych
      Użytkowników forum, ale muszę to napisać - moja koleżanka mówiła na
      to "comiesięczna wydzielina"), następnie twarożek ze śmietaną na
      słodko, słono, kwaśno i jak tam jeszcze się dało - w interatowym
      slangu "białe szaleństwo" oraz nieśmiertelna kaszanka z cebulą na
      ciepło czyli "czarne szaleństwo" lub w skrócie "żużel". Wszystkie te
      delicje popijało się zwykle rzadkim kisielkiem, który zazwyczaj był
      zimny, grudowaty, oślizgły i po prostu stawał w gardle wielkim
      glutem. Smacznego!
      • Gość: 184l Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.dsl.club-internet.fr 13.02.10, 18:50
        Niczego nie spozywalam w przedszkolu, bo wszystko wpychalam do szufladki w
        stoliku. I nawet nagrode dostalam za najszybsze zjadanie.
        Za to, podczas wakacji, zawsze kulinarnie wpadalam w lapy ojca-ekologa.
        W tym ekologicznym zapale zmuszal nas-dzici do wypijania na czczo, o 5 rano,
        mleka prosto od krowy. Smierdzace bylo i kopcilo sie z niego, a ja widzialam te
        krowskie wymiona i rzygac mi sie chcialo.
    • Gość: miśka Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: 212.160.201.* 13.02.10, 19:19
      A mnie odrażały flaki i z nazwy i z wyglądu i z zapachu. I nic sie w tym temacie
      do dziś nie zmieniło.
      • Gość: lionna Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 19:48
        mleko z ko zuchem brrrr.
    • Gość: szev Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.wroclaw.mm.pl 13.02.10, 20:02
      Przedszkole, lata 83-86...

      Po pierwsze wspomniana przez kogoś kasza manna. Chyba na mleku. Była to dość
      gęsta masa, którą nożem można było kroić. Na powierzchnię tegoż można było
      dostać trochę soku ale niewiele to poprawiało jakość potrawy...

      Najgorszy zaś był budyń. Taki żółty. Wierzch stężały ale kryjąca się pod nim
      zasadnicza treść miała postać grudek, bryłek w rzadkiej mazi, nie do przełknięcia...
    • pochodnia_nerona Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 13.02.10, 20:19
      Wszystko niemal. Byłam totalnym niejadkiem, wszystko rosło mi w gębie i matka
      nieraz musiała odgrzewać obiad w trakcie jedzenia. W przedszkolu najbardziej
      smakowały mi okradzione, rozklepane na papier schabowe, a nade wszystko
      ziemniaki. Wszystkie dzieci zresztą chyba wolały ziemniaki od "mięsa", które
      akurat było na obiad.
      Potem jakoś mi przeszło, dostałam apetytu i zaczęłam jeść o wiele więcej, niż
      wcześniej. Ale nienawiść do ryb, podrobów i kożuchów, również na budyniu,
      została do tej pory.
      • my.milii Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 14.02.10, 00:09
        w przedszkolu:
        -różowe niedosmażone kotlety..krwiste..istna pychotka dla dzieciakow
        -grysik!
        -tłuste sosy i rosół..tłuszcz osadzał sie na ustach

        w domu:
        -jajko na miękko lub sadzone z wypływającym zóltkiem
        -grzyby w jakiejkolwiek postaci
        -skóra na kurczaku..szczególnie gotowanym..obslizgła..wstretna
        • invisible7 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 14.02.10, 02:34
          Mleko. Gotowane solo i jako główny składnik napoju lub deseru - kawy zbożowej, kakao, budyniu, kaszy manny, zupy mlecznej.... Nienawidziłam wszystkich wyżej wymienionych substancji, gdyż NIE BYŁO SILY, by nie zrobił się na nich kożuch. A kazano mi pić mleko niemal litrami, i w przedszkolu, i na początku podstawówki, i o zgrozo w domu - taka była moda żywieniowa i propaganda pod koniec PRL-u. Na samo wspomnienie i od samego zapachu gotowanego mleka wszystko mi się cofa. Dziś toleruję mleko jedynie w formie przetworzonej (sery, jogurty), ewentualnie skondensowane w kawie.
    • kaga9 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 14.02.10, 02:38
      Kurde, no nie mam, no;/ Do przedszkola nie chodziłam, mama i babcia gotowały bez
      zarzutu i do niczego nie zmuszały (jakie zupy mleczne??); na obiady do szkoły
      chodziłam w 7. i 8. klasie podstawówki i dzięki nim polubiłam czerwony barszcz,
      do wtedy dla mnie niejadalny. Same plusy;)
      • Gość: gienia1966 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.10, 03:00
        Macie rację,że upodobania kulinarne zmieniają się z wiekiem.I wcale nie mówię o
        osobach dorosłych.Moje rodzone dziecię nie jadało niczego co jest ciemne.Za nic
        na świecie nie dało się go namówić.W przypływie desperacji mąż zaczął
        zastanawiać się nad tym jakby tu zmienić kolor potraw.Było ciemne,nie wziął do
        jamy ustnej i już.
        Teraz ma 11 lat i na szczęście znormalniał.Miał do nas pretensje dlaczego
        wcześniej nie poinformowaliśmy go,że buraczki są takie smaczne.A smażona
        kaszanka,no po prostu palce lizać.Jak wygłosił ten monolog,to chyba widziałam w
        oczach mojego ślubnego mord,ale doszedł do wniosku,jak tak dalej pójdzie to
        jeszcze razem śledzika skonsumują i tatarkiem zakąszą.
        • Gość: niuchniuch Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: 212.160.201.* 14.02.10, 12:41
          Dla mnie przez długi, długi okres czasu razowy chleb był niejadalny. Zresztą z
          pszennego chleba też wyjadałam tylko środki, skórki pozostawiając nie wiadomo
          komu :P
          • Gość: niuchniuch Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: 212.160.201.* 14.02.10, 12:48
            A, zapomniałam jeszcze o historiach mięsnych...
            - Szynka w plasterkach na kanapce jest niezjadliwa. Skrojona w kostkę i podana w
            miseczce do pieczywa [tzw. przysmak krasnoludków] owszem. Na szczęście mi
            przeszło, ale i tak do dziś szynka w takiej postaci smakuje inaczej :P
            - Barszczu czerwonego nie spożywałam, Zupę Czerwonego Kapturka bardzo chętnie.
            - Kiedy już zaczęłam spożywać szynkę we względnie normalny sposób, nie mogła ona
            mieć żadnych żyłek. Tak jest zresztą do dziś, każdy tłuszcz wycinam z
            zachowaniem marginesu jednego centymetra
            • Gość: Amy Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: 89.167.16.* 14.02.10, 16:45
              1. Tradycyjne zupki mleczne.
              2. Pomidorowa z ryżem - do dzisiaj nienawidzę pomidorowej. Co
              wszyscy zgodnie uważają za nienormalne, nie tknę pomidorowej ale np.
              spaghetti bardzo chętnie.
              3. Łazanki z sanatorium w Ciechocinku. Były to resztki makaronu z
              zupy mlecznej z czymś co wyglądało jak rozgotowana kapusta.
              4. Zupa o nieznanej mi nazwie, z sanatorium jak wyżej : w kolorze
              szaro-różowym, bez konkretnego smaku i rozciapanym makaronem,
              zresztą w dość "oszczędnej" ilości.
              5. Kanapki z masłem orzechowym.
    • all-hope-is-gone Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 14.02.10, 18:55
      koszmar z przedszkola - budyń z grudami, zupy mleczne z kożuchem.
      • Gość: dioti Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.chello.pl 14.02.10, 19:27
        Nienawidziłam zwierzęcego tłuszczu - nic, co zawierało widoczne
        gołym okiem białe kawałki, nie chciało mi przejść przez gardło.
        Szczególnie utkwiły mi w pamięci obrzydliwie tłuste kotlety mielone,
        które zaserwowano nam na szkolnej wycieczce w pierwszej czy drugiej
        klasie podstawówki. Tylko kilku klasowych twardzieli dało im radę.
        Resztę klasy wybawiłam z kłopotu robiąc "zrzutę dla piesków" do
        reklamówki (mieliśmy wtedy dwa owczarki niemieckie, którym zawartość
        tłuszczu w rzeczonych mielonych ani trochę nie przeszkadzała)...
        • Gość: Bachasia Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.10, 15:27
          Gotowana marchewka z groszkiem - do tej pory nie znoszę gotowanej marchewki jako
          jarzynki (w zupie albo sałatce warzywnej z dużą ilością innych warzyw mi nie
          przeszkadza), ale inaczej toleruję tylko surową.
          Wątróbka, do tej pory nie mogę się przemóc żeby spróbować, a w przedszkolu
          wymieniałam się z kolegą, ja mu dawałam wątróbkę a on mi surówkę :)
          • niewomeli5 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 15.02.10, 15:56
            Wszystkożerna jestem i zawsze byłam,tylko w/w kożuchy zdejmowałam z
            mleka.Jadłam wszystko i w przedszkolu,w szkole,na koloniach,w
            domu,wszędzie.Dzieci często oddawały mi swoje jajka na
            twardo,mortadelki czy paróweczki.Pycha.Dziwna jestem.

            • 184l Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 15.02.10, 16:10
              Nie dokladnie z dziecinstwa, bo ze stolowki studenckiej: drobno pokrojone plucka
              o kolorze ciemno-szarym. To obrzydlistwo nazywalismy pluckami ze starego
              policjanta. Na wspomnienie o tym smakolyku nie jestem w stanie przelknac niczego
              z podrobow;
    • lamowata Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 16.02.10, 09:11
      W domu kasza manna, którą zalewałam sokiem malinowym, ale i tak nie była zjadliwa.
      W przedszkolu - obrzydliwe buraczki, zupa mleczna i gotowana marchewka.
    • Gość: kirke18 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.ip.netia.com.pl 16.02.10, 14:51
      Nikt tu nie wspomniał o przypalonym mleku???? Traumatyczne
      wspomnienie dzieciństwa- zupy mleczne, zwłaszcza znienawidzone
      płatki owsiane (ohydna sina pacia), sam "zapach" powodował odruch
      wymiotny. podobnie jak wmuszane we mnie mleko z czosnekiem,
      bleeee... Czosnek odkryłam dopiero jako bardzo dorosła i dziś
      uwielbiam jako przyprawę.
      Gorzka i twarda wątroba, zupa grochowa z niełuskanym grochem
      (okropne łuski przyklejające się do gardła, płucka i nerki, botwinka
      z robaczkami. Bossskie...
      • Gość: miaumiau Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.200.76-86.rev.gaoland.net 16.02.10, 22:02
        > łuski przyklejające się do gardła, płucka i nerki

        To istotnie musialo byc dosc nieprzyjemne.
        • Gość: Moonwanderer Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.toya.net.pl 19.02.10, 03:46
          Gdy oczyszczę wspomnienia z drobnego kożuszka kurzu i powrócę do lat
          90-tych, do przedszkola, podstawówki i wycieczek, uzbieram dość
          obszerny jadłospis:D Do dzisiaj nie potrafię przekonać się do
          niczego, co ma kapustę. Z chęcią jem tylko brukselkę i kapustę
          pokrojoną w duże paski, które, gotowane w zupie, stają się twarde.
          Ale inne rodzaje mnie odrzucają:D Podobnie mam z surówkami, w
          których jest kapusta (albo wszystko pokrojone w cienkie włosy). Nie
          potrafiłem zjeść tych ciągnących się, wilgotnych paseczków kapusty,
          przyklejających się do ust i podniebienia, oddychających dziwną
          wonią i uwalniających smak z cyklu "fuj". Za to sałatki uwielbiam
          prawie wszystkie i mogę jeść je na tony:D Kolejną traumą były
          kanapki. Oddzielnie każdy składnik mi smakował, ale, przez zbyt dużą
          dla mnie różnicę smaków i konsystencji oraz zapach po wyjęciu z
          plecaka, nigdy złożone razem:D Musiałem je zabawnie rozdzielać:D:D
          Być może dlatego nigdy nie zjadłem hamburgera, ale nie żywię nań
          chęci:D Oczywiście były to również osławione zupy mleczne, dzięki
          doznaniom smakowym i kleistym kożuchom niezwymiotowanie graniczyło z
          cudem:D Ponadto dwa absolutne "majstersztyki" każdej chyba
          dziecięcej stołówki, mianowicie pierogi leniwe z cynamonem i ryż z
          musem jabłecznym, za okrutnego uważałem tego, kto kosztować tych
          dzieł mi kazał, albowiem sama woń odrzucała dalej niż widziałem:D
          Zupa owocowa zawsze myśl mą zaprzątała, nie mogłem się nadziwić, kto
          tak niesmaczne danie wynalazł, do kompotu z makaronem podobne (a
          przecież makaron uwielbiam, i owoce też):D Nie potrafiłem też choćby
          tknąć wątróbki, gdyż smak jej mnie zniechęcał (dziś się
          przekonałem):o) Kiedyś też źle poczułem się po gorącym mleku i na
          kilka lat przestałem je pić, dziś jednak wróciło do łask, ale
          częściej zimne:o) Pamiętam też dobrze ziemniaki, rzadko bez grudek i
          zawsze smakujące źle w porównaniu z domowymi, ale potrafiłem je
          zjeść, co przy spektaklach z zupą mleczną albo kapustą było czymś
          wielkim, zważywszy, że byłem wtedy niejadkiem:D Nie smakowała mi
          również zupa szczawiowa ani ogórkowa, ale odkryłem, że smak
          szczawiowej zależy od przyrządzenia, może być pyszna:D Na jednym
          razie zakończyła się u mnie też przygoda z chińszczyzną z budki, na
          którą w latach 90-tych przyszła moda. Nie pamiętam tego dobrze, ale
          dowiedziałem się, że po zjedzeniu, na odchodne, zostawiłem
          przed "stołówką" całą historię potrawy:D Kotlety mielone ze szkolnej
          stołówki także nie pozostawiły miłego śladu w pamięci, podobnie
          mizeria i podawanie w stołówkach prawie każdego warzywa ze śmietaną,
          która wtedy często wydawała mi się bezkreśnie kwaśna, a dziś jem ją
          chętnie, ale nie z warzywem:D Zebrałbym z pewnością jeszcze trochę
          historyjek, dodam, że dziś jadam chętnie mnóstwo potraw i uwielbiam
          odkrywać nowe smaki, a najbardziej lubię kuchnie znad Morza
          Śródziemnego:o)
        • merdak Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 19.02.10, 19:59
          Mnie się też jeszcze płucka i nerki do gardła nie przylepiły, ale to chyba dobrze.
      • kirke18 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 25.02.10, 09:58
        No tak dowcipnego postu dawno nie stworzyłam :D
        zabrakło nawiasu i siup!
        Oczywiście łuski przyklejały się do gardła, tylko tam ;)
        Dołożę jeszcze tatar, no jak można jeść surowe mięso w dodatku z
        surowym jajkiem????
        Zrozumiałam po 20-u latach :)
    • Gość: cotti Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.10, 11:58
      Nie znosiłam jako dziecko
      -kaszy gryczanej, jęczmiennej z obrzydliwym mięsem (własciwie to jakieś farfocle z kawałkiem tłuszczu były)
      - gotowanego drobiu
      Zresztą przez sporo lat, zapach stołówek przyprawiał mnie o dziwną zwiechę i depresję
      Teraz jadam prawie wszystko :)
      • Gość: Moonwanderer Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.toya.net.pl 19.02.10, 14:53
        Prawda? Już sam zapach stołówki wydzierał nawet największą chęć na
        jakiekolwiek danie i zamrażał głód gdzieś głęboko w duszy:D Gdy na
        drugie danie trafiał się któryś ze wspomnianych przeze
        mnie "specjałów", a zupa akurat była dobra, często udawałem się po
        drugą jej porcję, co oczywiście nie zachwycało innych:D
        • xmademoisellex Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 19.02.10, 15:05
          Moja babcia prowadziła gospodarstwo miała pełno różnych zwierząt.

          Najgorsze było picie kociego mleko jeszcze ciepłego!


          Gdy byłam mała moja mama gotowała zupę czarninę i wmawiała mi i siostrze, że to
          zupa czekoladowa.

          Do dziś lubię tę zupę.
          • Gość: bell Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.toya.net.pl 19.02.10, 15:50
            Matko Bosko!!!!
            Kto doił te koty?!
            I jak smakuje kocie mleko?
            Ciekawe, co miłośnicy kotów na to?
          • kebbe Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 19.02.10, 19:37
            "Najgorsze było picie kociego mleko jeszcze ciepłego!"

            jakiego mleka?!?
            • xmademoisellex Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 22.02.10, 12:11
              kebbe napisała:

              > "Najgorsze było picie kociego mleko jeszcze ciepłego!"
              >
              > jakiego mleka?!? - No właśnie!

              Co autor miał na myśli???

              Jaki debil doi koty???

              :/
              • Gość: Magda Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: 83.1.93.* 22.02.10, 14:13
                Autorowi zapewne chodziło o mleko kozie :)))
          • baran_zodiakalny Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 22.02.10, 20:33
            xmademoisellex napisała:

            > Moja babcia prowadziła gospodarstwo miała pełno różnych zwierząt.
            >
            > Najgorsze było picie kociego mleko jeszcze ciepłego!
            >
            >
            > Gdy byłam mała moja mama gotowała zupę czarninę i wmawiała mi i
            siostrze, że to
            > zupa czekoladowa.
            >
            > Do dziś lubię tę zupę.

            No kuźwa! Kociego mleka tom jeszcze nie kosztował!
    • majowa_kotka Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 19.02.10, 18:28
      Brr! Zupa mleczna, kawa zbożowa, podsmażana kaszanka, barszcz i
      szpinakowa breja. Na samą myśl robi mi się niedobrze ;)

      Za to uwielbiam przeróżne potrawy z podrobów.
      • Gość: . Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa IP: *.chello.pl 19.02.10, 22:45
        eh, życia ni znacie...;)

        ja miałam przyjemność w zamierzchłym schyłku komuny uczęszczać poniekąd przymusowo na tzw. obiady (- jako dziecko samodzielne, acz w wieku lat 7-8 jeszcze nie dopuszczone do kuchenki gazowej, coby sobie samo mogło odgrzać)

        obiady były jakie były, kożuchy na mleku, zupy takoż mleczne, kompoty owocowe (lubiłam!), rozgotowane ziemniaki ipt.

        ale naprawdę kulinarnym koszmarem było jedzenie czegoś pod przymusem - do skutku pustego względnie talerza
        było to tak, że nad upatrzonym delikwentem - niejadkiem stawał żandarm w postaci kogoś z grona opiekuńczego i przy wtórującym besztaniu musiał w siebie wmusić to nad czym tak gorliwie się modlił

        no i na mnie trafiło: były sobie pyzy z twarogiem- mdłe z jeszcze bardziej mdłym w środku. ja oczywiśćie usilnie wpatrywałam się w pyzy niechcące się zdematerializować, widelcem popychając je do ucieczki z talerza
        bezskutecznie.
        moje trudy dostrzegła jedna z dojadających pań z administracji (był apartheid - inne stoły i inne menu dla kadry) i dawaj do mnie.
        żandarm w spodnicy zaczęła mnie dyscyplinować czemu to nie jem. a ja jem, tyle, że tego przełknąć się nie da i samo z przełyku wraca. finalnie dławiąc się jakoś wmusiłam w siebie tyle, że dano mi spokój, ale urazy nigdy nie zapomniałam.
        panią pogardzałam szczerze przez całą podstawówkę, ale to zła kobieta była z natury, więc odosobniona w pogladach nie byłam.

        wniosek, pyz długo nie tknęłam;)taki to moj koszmar kulinarny

        oj, za grzecza byłam, dzis, kiedy mówi się tyle o asertywności zapewne odmówiłam bym wprost, albo zwróciła pani na buciki

        ps. ale czego chcieć od szalonych czasów, gdzie nikt nie szanował dziecka i jego woli, urządzano pokazówy (choćby przeszukania plecaków przez współplemieńców z klasy na życzenie o zgrozo- pedagoga)
        • lis888 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 20.02.10, 10:46
          Z przedszkola:
          obowiązkowy tran 2 razy w tygodniu po dużej łyżce;
          tzw. klops z jajkiem w środku, krojony w plastry;
          przypalony omlet z blachy, krojony w dużą kostkę.
          Z domu:
          obowiązkowa kasza manna codziennie!!! przez całą szkołę. Jadłam ją,
          bo potem w nagrode dostawałam jajko na miękko.
          Kulinarne popisy ś.p. babci:
          gryczana lub ryż rozgotowany na papkę na mleku na slodko;
          kapuśniak z kapusty kiszonej (gotowany w niedzielę, musiał być
          jedzony przez cały tydzień);
          Stołówkowe:
          Kakao, zupy z gotowaną cebulą, owsianka
          Już nie dziecięce:
          Kulinarne popisy teściowej:
          biały barszcz na płuckach - tortura nie do zniesienia. Kanapki z
          szynki okraszonej chlebem.
          Ciężkie przęzycia związane z odkryciem w wieku dodorsłym kuchni
          polskiej:
          flaki (myślałam, że to dżdżownice); czernina; zupa "nic"; zupy
          kompotowe, mizeria na slodko; zupa z krwi z dodatkiem grzybów i
          suszonych śliwek, nie pamiętam jak sie nazywa.
          • nessie-jp Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 22.02.10, 20:20
            > tzw. klops z jajkiem w środku, krojony w plastry;

            > Kulinarne popisy ś.p. babci:
            > gryczana lub ryż rozgotowany na papkę na mleku na slodko;
            > kapuśniak z kapusty kiszonej

            Wymieniłaś trzy rzeczy, które jako dziecko uwielbiałam. Szczególnie ryż na mleku
            i kapuśniak. A pieczeń rzymską (klopsa) z jajkiem w środku niedawno nauczyłam
            się robić sama, z nostalgii :)
      • baran_zodiakalny Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 22.02.10, 20:31
        majowa_kotka napisała:

        > Brr! Zupa mleczna, kawa zbożowa, podsmażana kaszanka, barszcz i
        > szpinakowa breja. Na samą myśl robi mi się niedobrze ;)
        >
        > Za to uwielbiam przeróżne potrawy z podrobów.

        Może "płucka na kwaśno"?..... a idź mi w cholerę!
        Dobra podsmażona kaszanka (przez niektórych nazywana uroczo: "ch.j
        Murzyna"), bywa barrrdzo dobra! Takoż czerwony barszcz (na
        jakiejś "wędzonce") i dobra zupa szczawiowa(z jajkiem na twardo).

        A lekko tylko ścięty na patelni mózg cielęcia (ew. z pomidorem),
        też lubisz? A śmierdzące wieprzowe nerki...? ...... rzyg!
    • kicior99 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 22.02.10, 12:33
      Moja stołówka szkolna była na co najmniej przyzwoitym poziomie, ale jedną rzecz
      mi obrzydziła. Baranina. U nas w domu się nie jadało. To był stan wojenny,
      przyszedł jakiś desant pomocy z Australii, Nowej Zelandii czy cholera wie skąd. No i
      nasze kucharki, nie wiedząc jak to się przyrządza, spieprzyły na potęgę. Do tego
      stopnia, że następnym razem tknąłem dopiero 2 lata temu, w Liverpoolu, gdy
      zgłodniałem i pierwszy take-away, na który się natknąłem, był właśnie z baraniną
      (byłem po włóczędze w Walii, musiałem uważać na kasę). To było mięso z zupełnie
      innego wymiaru. Można? Można.
      • marrie38 Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 22.02.10, 20:56

        Przedszkole: deser:
        kisiel z wtartym jabłkiem do tego suche herbatniki.

        Do tej pory jak o tym myślę...

        Pić nam się okrutnie chciało po leżakowaniu a tu znowu kisiel i te
        herbatniki...
        A potem śpiewaliśmy (uwaga lata 70-te): "Witaj Zosieńko, otwórz
        okienko na wschodnią stronę, daj dla ochłody ŁYK ZIMNEJ WODY USTA
        SPRAGNIONE!!!
    • croyance Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 25.02.10, 11:17
      Nie chodzilam nigdy do szkolnej stolowki, wiec ominelo mnie - jak
      widze - wiele ciekawostek, ale matka kazala mi pic swego czasu gorace
      mleko z woda (?) emska. Jezu, do tej pory, jak sobie przypomne, to
      wszystko mi do gardla podchodzi :-O
    • margeritta.goth Re: Kulinarne Koszmary Dzieciństwa 25.02.10, 15:42
      Nie będę oryginalna - szpinak z przedszkolnej kuchni - bez smaku i
      wyglądem bynajmniej nie zachęcający do konsumpcji, pojawiający się w
      menu z budzącą grozę częstotliwością. Minęło ćwierć wieku zanim
      odważyłam się włączyć szpinak do jadłospisu - obowiązkowo doprawiony
      czosnkiem. I teraz bardzo go lubię, poza tym makaron ze szpinakiem
      to nieskomplikowane danie na szybki obiad. Swoją drogą, ciekawe jak
      bardzo kucharki w przedszkolu musiały się starać, żeby upichcić
      takie obrzydlistwo, fuj! A z domu - kasza gryczana, cóż, dziecko
      miało pałaszować to, co mu podadzą :((( Od kiedy mam coś do
      powiedzenia na temat swojego jadłospisu, nie tknę, choćbym umierała
      z głodu. :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja