Gość: niuchniuch
IP: 212.160.201.*
13.02.10, 09:02
Każdy chyba pamięta - czy to z przedszkola, szkolnej stołówki, a często nawet
i z domu, swoje nienawidzone smaki. Ja doskonale pamiętam kilka:
- Przedszkolne jajo w sosie chrzanowym i ziemniakami, podawane w całości,
koniecznie z łyżką w zestawie. Pokrojenie przekraczało możliwości
przeciętnego, ale ambitnego przedszkolaka. Poza tym do dziś pamiętam smak
rozdziabdzianych ziemniaków z sosem. Ble.
- Mortadela smażona, obiad w podstawówce. Zawsze z najszczerszymi chęciami
zabierałam się do jedzenia, ale po pierwszym kęsie wygrywał odruch wymiotny.
Mortadela była tym większym problemem, że przy wiadrze ze zlewkami stała
czasami kobieta opiekująca się stołówką i kazała wracać do stołu i jeść
mięcho, a nie wyrzucać. Dlatego też mortadelę upychało się pod ziemniaki i
starannie uklepywało.
- Zupa mleczna podawana do obiadu jako pierwsze danie - nigdy tego nie
rozumiałam, dlatego też nigdy nie spożywałam.
- Przedszkolny barszcz ukraiński. Paskudna kwaskowata lura z masą 'farfoclów'
w środku.
Jakie są wasze typy? :)