o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcze

13.02.10, 22:33
o plujach.

Czyli osobnikach plujących na chodniki.

Dlaczego plują?

Sądzę, że wiedzą, iż czynią źle, w przeciwnym wypadku opluwaliby podłogi we
własnych lokalach mieszkalnych.

(dodam, że pluj często bywa zarazem rozkrokowcem, co stanowi wdzięczne
nawiązanie do przywołanego wątku)
    • nessie-jp Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 13.02.10, 22:49
      Pluje to pluje, ale chark-pluje to już jest koszmar, dramat, katastrofa i żałoba
      narodowa! FUJ.
      • maitresse.d.un.francais Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 13.02.10, 23:01
        nessie-jp napisała:

        > Pluje to pluje, ale chark-pluje to już jest koszmar, dramat, katastrofa i żałob
        > a
        > narodowa! FUJ.

        Chark-pluja możemy uznać za szczególnie ohydny podgatunek pluja.


        >

        >
        • sootball Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 13.02.10, 23:26
          są jeszcze gorsi.
          Smarkacze. Przycisnąć palcem jedną dziurkę, a zawartość drugiej radośnie a z
          impetem zapoznać ze światem. Potem zmiana.
    • airtair Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 13:52
      > Sądzę, że wiedzą, iż czynią źle, w przeciwnym wypadku opluwaliby
      podłogi we
      > własnych lokalach mieszkalnych.
      >
      Tak, to bezposrednio wiąże się z logiką. A raczej- nie, to nie wiąże
      się z to z myśleniem. Pod innym kątem pluliby. I w ten sposób między
      potokami słów powstałyby krótkie przecinki.
    • master_of_illusion Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 15:22
      Hm, próbowałem już wszystkiego o czym tu mówicie. :p
    • Gość: ;) Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 16:38
      Oj, z rzadka, naprawdę raz na jakiś czas z braku chusteczki zdarza mi się
      być takim wrednym plujem, bo tak między nami gdy nikt nie widzi a kochanice
      wszelakie już dawno śpią wtulone w swojego pluszowego misia gdzieś w ciemnych
      zaułkach ulicznych moja zakazana i wyjęta spod prawa morda zwyczajnie ordynarnie
      uwalnia się od duszącej plwociny, wszak lepsze to aniżeli w rękaw smarkać. To ja
      już wolę od serca odcharknąć niźli połykać tudzież wydmuchiwać wprost na trotuar.

      Wiem jak to wygląda z boku, ale naprawdę gdy się samemu to zrobi, wcale takie
      straszne to się nie wydaje. Nikt od tego nie umiera. Chyba:)
      • maitresse.d.un.francais Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 18:40
        kochanice
        wszelakie już dawno śpią wtulone w swojego pluszowego misia

        KOchanice misia nie posiadają. Do spania służy im łóżeczko, kołderka, kocyk oraz
        poduszeczka.

        Natomiast udręczone wystawowością życia i wszechobecnymi neokołchozami, gdzie
        drzwi są szklane, przestrzenie niepodzielone i wszyscy widzą wszystkich, bo to
        tak fajnie się na siebie wzajem gapić i im większe stado, tym lepiej

        - zatrzaskują pracowicie podwójne drzwi od mieszkania, zamykają drzwi od
        sypialni, zaciągają cięęęężkie i ciemne zasłony, uwalają się na łóżeczku w
        stroju domowym i przeciągają, rozkoszując się świadomością, że choć "nie robią
        nic złego" NIKT, ALE TO ABSOLUTNIE NIKT ich nie widzi!!!
        • maitresse.d.un.francais Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 18:41

          > nic złego" NIKT, ALE TO ABSOLUTNIE NIKT ich nie widzi!!!

          Tudzież one nie są zmuszone oglądać nikogo i mogą swobodnie oddać się
          Morfeuszowi lub własnej nieposkromionej wyobraźni.
          • Gość: ;) Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 18:55
            Bo komfort psychiczny nie zależy od rzeczywistości, tylko sposobu jej postrzegania.
            • maitresse.d.un.francais Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 19:06
              Gość portalu: ;) napisał(a):

              > Bo komfort psychiczny nie zależy od rzeczywistości, tylko sposobu jej postrzega
              > nia.

              Bardzo to jest myśl głęboka, niemniej dowiedziono, że w PEWNYCH SYTUACJACH czuje
              się źle zdecydowana WIĘKSZOŚĆ ludzi.

              Tak się składa, że ostatnio wzrasta liczba nerwic. Tak się składa, że
              osiągnięcia naszych czasów są osiągnięciami "systemu i gospodarki", ale nerwice
              jakoś nie są postrzegane jako choroba społeczna, mimo wzrostu ich liczby.
              Ciekawe dlaczego.
              • Gość: ;) Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 19:10
                Bo nie jednoznacznych przyczyn materialnych jak alkoholizm czy narkomania.
                • maitresse.d.un.francais Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 19:19
                  Gość portalu: ;) napisał(a):

                  > Bo nie jednoznacznych przyczyn materialnych jak alkoholizm czy narkomania.

                  Możesz rozwinąć?

                  Co nie ma "jednoznacznych przyczyn materialnych"? A alkoholizm niby je ma?
                  • Gość: ;) Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 19:35
                    Skrót myślowy: alkohol i narkotyk to wróg łatwo identyfikowalny, toteż
                    ograniczanie produkcji i dystrybucji wydaje się być skuteczną profilaktyką.
                    Dlatego pisałem o materialnej naturze, bo nie uwzględnia ona poszczególnych
                    przyczyn jednostkowych - trudno byłoby być alkoholikiem czy narkomanem bez
                    dostępu do używek.

                    Nerwicom i depresji przypisać można wiele przyczyn i na wszystkie składają się
                    właśnie te jednostkowe doświadczenia, które notabene powodować mogą ciągoty do
                    kieliszka czy hazardu. Teraz chyba jasne.
                    • Gość: ;) Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 19:41
                      Obostrzenia w produkcji i dystrybucji to także skrót myślowy (państwowy monopol,
                      akcyzy, prohibicja, karanie za produkowanie i handel, zakaz spożywania w pewnych
                      meisjcach, itd.). Wszystkie narkotyki ścigane dziś z urzędu do końca XIX wieku
                      były w pełni legalne jako drogie i luksusowe panacea dla znudzonej rutyną
                      arystokracji i artystów, dopiero potem były to lekarstwa - słowem źródło zysków
                      dla prywaciarzy i państw-kolporterów. Zresztą do dziś Afganistan i Korea
                      Północna na opium zbijają majątek.
                    • maitresse.d.un.francais Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 19:43
                      Gość portalu: ;) napisał(a):

                      > Skrót myślowy: alkohol i narkotyk to wróg łatwo identyfikowalny, toteż
                      > ograniczanie produkcji i dystrybucji wydaje się być skuteczną profilaktyką.

                      Ale ja nie mówiłam o profilaktyce, zresztą się na niej nie znam, a o
                      postrzeganiu pewnych zjawisk.
                      • Gość: ;) Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 19:50
                        Bo w Polsce przyznanie się do konsultacji u fachowca jest nadal wstydliwe,
                        dlatego lepiej upierać się, że to nas nie dotyczy i nigdy nie będzie dotyczyć.
                        Tak jak małe dziecko wierzy, że śmierć dotyka tylko obcych i złych ludzi.
                        Klasyczne wyparcie. Może o to chodzi.
                        • maitresse.d.un.francais Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 19:53
                          Gość portalu: ;) napisał(a):

                          > Bo w Polsce przyznanie się do konsultacji u fachowca jest nadal wstydliwe,
                          > dlatego lepiej upierać się, że to nas nie dotyczy i nigdy nie będzie dotyczyć.
                          > Tak jak małe dziecko wierzy, że śmierć dotyka tylko obcych i złych ludzi.
                          > Klasyczne wyparcie. Może o to chodzi.

                          To też, ale od strony chorych. Mnie raczej chodzi o media. Zasada jest taka, że
                          zalety systemu są wspólnym dobrem (nawet jeśli de facto nie są), a wady systemu
                          są problemami konkretnego Kowalskiego i Malinowskiego. Rada zaś jest taka, że
                          mają się oni "przystosować".
                          • Gość: ;) Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 20:00
                            Masz na myśli system rozumiany jako szybsze tempo życia, przepływ informacji,
                            wyścig szczurów i konsumpcjonizm? W takim świecie trzeba cały czas być ze
                            wszystkim na bieżąco, zdrowym, sprawnym, młodo i ładnie wyglądającym. Nie każdy
                            wie, że nie trzeba iść za stadem i być może stąd problem, że bycie w mniejszości
                            poza mainstreamem oznacza wykluczenie, bo mało zarabiam, choruję i nie odstaję
                            od kreowanego w mediach wizerunku człowieka sukcesu. To masz na myśli?
                            • Gość: ;) Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 20:03
                              Miało być "odstaję" a nie "nie odstaję". Zrobiło się poważnie w tym wątku:))
                            • maitresse.d.un.francais Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz 14.02.10, 21:24
                              Gość portalu: ;) napisał(a):

                              > Masz na myśli system

                              Mam na myśli system jako połączenie systemu gospodarczego, kultury masowej i
                              kreowanego przez media myślenia.

                              System, w którym, jeśli Kowalski założył firmę w Pcimiu, to jest to sukces
                              kapitalizmu i wszystkich Polaków, ale jeśli zbankrutował z kretesem, to nie jest
                              to wina systemu, w którym bankrutuje 9 na 10 zakładanych firm, ale media tę
                              informację ukrywają. Nie. To jest wina Kowalskiego, bo "nie dość się postarał".

                              Chodzi mi o zjawisko czasem łączenia prywatnego z publicznym, czasem dzielenia,
                              a istotne jest to, kiedy się łączy, a kiedy dzieli.

                              A o plujach nikt nie pisze, a miałam nadzieję trafić na blog "ratunku, co
                              robić!". ;-)
    • Gość: dr Gangrena Wrzód Re: o rozkrokowcach już było, ale nie było jeszcz IP: *.chello.pl 14.02.10, 19:01

      Dostrzegłam kiedyś na ulicy pluja rodzaju żeńskiego (lub jak kto
      woli samicę pluja); tylko proszę nie używać terminu "plujka", co by
      nie obrażać skądinąd sympatycznej muchy...
      Wracając do sedna sprawy, to choć zasadniczo opowiadam się za
      równouprawnieniem, widok ten był po dwakroć ohydniejszy niż widok
      zwykłego, spowszedniałego już pluja samca...
Pełna wersja