Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły

21.02.10, 20:33
Kupiłam ser, który wygląda jak normalny twaróg, a w nazwie ma "Capri - ser
typu włoskiego". Wyprodukowała go spółdzielnia mleczarska w Sierpcu.

Uznałam, że uwaga o włoskości sera to licencia poetica, tymczasem...

ser jest kompletnie pozbawiony smaku sera, smakuje za to czymś, co
zdecydowanie wskazuje na użycie w procesie produkcyjnym starego kapcia.

I teraz pytanie:

Co zrobić z serem?

Odesłać producentowi z propozycją, żeby sam spożył swój produkt? (myśl
lewicująca na bazie Tytusa, Romka i A`tomka)

Posłać do ambasady Włoch z zawiadomieniem o postponowaniu kultury kulinarnej
Półwyspu Apenińskiego?

Podrzucić nielubianej koleżance?
    • 3.14-roman Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 20:59
      1) Zasuszyć ser, najlepiej podrzucić go w tym celu do opuszczonego mieszkania. Wziąć srebrny lakier i pokryć ser.
      Z mąki, wody i soli zrobić figurkę człowieka na nartach. Wysuszyć, polakierować na srebrno, połączyć z serem, wystawić na Allegro jako "unikalne dzieło rzeźbiarstwa współczesnego zainspirowane osiągnięciami A.Małysza" i patrzeć jak osiąga on niebotyczną cenę.

      2) Podszperać po mieszkaniu swoim i znajomych w poszukiwaniu martwych much. Martwe muchy zebrać, nadziać każdą na patyczek i wbić do sera. Dzieło wpakować w szklane przeźroczyste pudełku i wystawić w galerii pod wiele mówiącym tytułem: "Cierniste bóle zagłady". Zostać znaną autorką, reprezentować Polskę w Wenecji, przyjmować gratulacje od Tuska i Jarolecha, stanowczo odmawiać udziału w reklamach, następnie zrobić coś a la K.Majchrzak. Zostać zaangażowanym do obsady Klanu i mieć romans z filmowym Rysiem i jego żoną, oczywiście na raz. Na starość założyć imperium medialne.

      3) Namalować na serze za pomocą markera dwa oczka i usta. Z wełny zrobić włosy. Nauczyć ser śpiewać, opcjonalnie dorobić mu nóżki z patyczków i nauczyć tańczyć. Wystąpić wraz z serem w Mam Talent, a potem patrzeć, jak ser wygrywa (pieniądze dla Ciebie, jako opiekuna sera), a potem zostaje zaproszony do "Gwiazdy tańczą na lodzie" i rok później w miejsce Kingi Rusin zostaje prowadzącym "You Can Dance"*

      *myślę, że Twój ser byłby o wiele lepszym prowadzącym :)

      4) Użyć sera do zwabienia znajdujących się w okolicy nutrii. Nauczyć nutrie jodłować oraz haftować. Wyroby nutrii opatentować i sprzedawać.


      PS: Kochanico, tam w ogóle, zapraszam na moje forum :)
      • maitresse.d.un.francais Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 21:31
        Wystąpić wraz z serem w Mam Talent, a potem patrzeć, jak ser wygrywa (pieniądze
        dla Ciebie, jako opiekuna sera)

        tu padłam

        [leży]

        • 3.14-roman Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 22:37
          Skoro teraz leżysz, to jak zareagujesz na wieść, że ser może startować w wyborach prezydenckich?

          Jeżeli oczywiście osiągnął odpowiedni wiek :)
          • maitresse.d.un.francais Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 23:34
            3.14-roman napisał:

            > Skoro teraz leżysz, to jak zareagujesz na wieść, że ser może startować w wybora
            > ch prezydenckich?
            >

            Przeskoczyłeś rekina. ;-)

            Ser zarabia dla mnie jako opiekuna sera - to było najlepsze.
    • master_of_illusion Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 21:10
      położyć na podłodze w kuchni, rozmazać kapciem na jak największej
      powierzchni, umyć podłogę
    • kaga9 Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 21:49
      Skoro już nabyłaś KOZI ser, to może w ramach długotrwałej rozrywki spróbuj
      dokonać procesu odwrotnego- stwórz z niego kozę? Widziałam dziś w tiwi materiał
      o współczesnej genetyce, tura mają odtwarzać, a nawet neandertala (to mnie
      zabiło), to co dla Ciebie taka koza?

      Dobra, przyznaję. Tam jest krowa na opakowaniu. To dlaczego toto nazywa się Capri??
      • maitresse.d.un.francais Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 22:22

        nazywa się Cap
        > ri??

        Bo ma się małemu Kaziowi kojarzyć z Włochami.
        • aaricia_szalona Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 22:32
          nazywa sie Capri. Może to jednak kozi. Jeśli smakuje jak zjełczałe mydło
          to na pewno jest kozi.
          • maitresse.d.un.francais Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 22:34
            Jeśli smakuje jak zjełczałe mydło

            Stawiam raczej na starego kapcia. Nic dziwnego, że dorosłe kozy jadają płoty i
            kartonowe opakowania, skoro jako kózki piją mleko, z którego się robi taki ser.
          • 3.14-roman Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 22:35
            Myślę, że to błąd w druku. To nie jest
            CAPRI
            tylko
            CAPI
            co oddaje prawdziwą naturę sera.
          • princessofketchup Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 22:36
            Spakuj w karton i mi wyślij. Ja ten ser uwielbiam!!!
    • baran_zodiakalny Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 21.02.10, 23:42
      maitresse.d.un.francais napisała:

      > Kupiłam ser, który wygląda jak normalny twaróg, a w nazwie
      ma "Capri - ser
      > typu włoskiego". Wyprodukowała go spółdzielnia mleczarska w
      Sierpcu.
      >
      > Uznałam, że uwaga o włoskości sera to licencia poetica,
      tymczasem...
      >
      > ser jest kompletnie pozbawiony smaku sera, smakuje za to czymś, co
      > zdecydowanie wskazuje na użycie w procesie produkcyjnym starego
      kapcia.
      >
      > I teraz pytanie:
      >
      > Co zrobić z serem?
      >
      > Odesłać producentowi z propozycją, żeby sam spożył swój produkt?
      (myśl
      > lewicująca na bazie Tytusa, Romka i A`tomka)
      >
      > Posłać do ambasady Włoch z zawiadomieniem o postponowaniu kultury
      kulinarnej
      > Półwyspu Apenińskiego?
      >
      > Podrzucić nielubianej koleżance?

      "Trąba" z Ciebie!
      Pokropić Maggi, posmarować zmiażdżonym czosnkiem, obtoczyć w jajku,
      posypać przyprawą "Grill pikantny" (Kamis) i usmażyć na patelni, na
      oleju (albo we frytownicy). Nie ma ch..a , żeby nie okazało się, że
      to delicje, po prostu!!!
      • Gość: Azorek Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły IP: *.chello.pl 22.02.10, 13:27
        Zawinąć przepięknie w papier w róże, obwiązać wstążką, włożyć do pięknego pudełeczka, pudełeczko też tym papierem i wstążką, rzecz do jeszcze większego pudełka - papier, wstążka - potem w karton pocztowy, wpisać adres nielubianego kretyna i wio pocztą. Niech ma prezent. W tym celu ser jeszcze trochę potrzymać, niech zwonnieje.

        A kto pamięta scenę z serem w "Trzech panach w łodce nie licząc psa"?
        Czytał to ktoś? Polecam!
        • maitresse.d.un.francais Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 22.02.10, 15:43
          Gość portalu: Azorek napisał(a):

          > Zawinąć przepięknie w papier w róże, obwiązać wstążką, włożyć do pięknego pudeł
          > eczka, pudełeczko też tym papierem i wstążką, rzecz do jeszcze większego pudełk
          > a - papier, wstążka - potem w karton pocztowy, wpisać adres nielubianego kretyn
          > a

          Panów czytałam, sera nie pamiętam.
          • Gość: Azorek Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły IP: *.chello.pl 22.02.10, 17:29
            Jakże to?! Sera nie pamiętasz? Jeden z nich wiózł pociągiem, pachniało jak "martwe niemowlę", przedział pustoszał.
            Żona właściciela sera chciała rozwodu, ser zakopano na plaży, a potem mówiono, że klimat się zmienił. Powietrze zyskało jakiś nowy zapach...

            • 3.14-roman Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 22.02.10, 19:01
              "Pamiętam, jak jeden z moich przyjaciół kupił w Liverpoolu dwa duże sery. Wspaniałe to były okazy, dojrzałe i miękkie, z zapachem o sile dwustu koni parowych, który niósł pod gwarancją na odległość trzech mil, a w promieniu dwustu jardów mógł powalić dorosłego człowieka. Bawiłem właśnie w Liverpoolu i przyjaciel powiedział mi, że gdybym nic nie miał przeciw temu, tobymnie prosił, abym zabrał jego sery z sobą do Londynu, bo on zatrzyma się tu jeszcze parę dni, a te sery chyba nie mogą tak długo czekać.
              — Ależ chętnie, mój drogi — odparłem. — Zrobię to z przyjemnością.
              Podjechałem po towar i zabrałem go do dorożki. Była to rozklekotana drynda, którą wlókł za sobą raciaty i dychawiczny somnambulik, nazwany przez właściciela w rozmowie ze mną, w chwili zapomnienia, koniem. Położyłem sery na budzie. Ruszyliśmy takim chodem, jakiego nie powstydziłby się najbardziej szybkobieżny walec parowy, i było nam wesoło, jakbyśmy jechali przy dźwiękach dzwonu żałobnego — do chwili, gdyśmy skręcili na rogu. Wtedy bowiem wiatr dmuchnął zapachem serów w naszego rumaka. To go obudziło. Parsknął ze zgrozą i pomknął przed siebie z szybkością trzech mil na godzinę. Wiatr bez ustanku dął w jego stronę. Zanim dojechaliśmy do końca ulicy, konik wyciągał około czterech mil na godzinę, zostawiając daleko za nami osoby kulawe i zażywne starsze panie.
              Gdy przyjechaliśmy na dworzec, dorożkarzowi dopiero przy pomocy dwóch tragarzy udało się zatrzymać konisia. Nawet we trójkę nie daliby chyba rady, gdyby nie jeden z tych dwóch zuchów, który dał dowód przytomności umysłu, bowiem zatkał chabecie nozdrza chustką, a potem zakadził pod nosem armeńskim kadzidłem.
              Kupiłem bilet i z podniesionym czołem pomaszerowałem na peron ze swymi serami, a ludzie z szacunkiem rozstępowali się przede mną. Pociąg był przepełniony, wypadło mi więc wejść do przedziału, w którym siedziało już siedem osób. Jakiś zrzędliwy starszy pan zaprotestował, lecz. mimo to wszedłem. Położyłem sery na półce, z miłym uśmiechem wcisnąłem się na ławkę i powiedziałem, że ciepło dzisiaj. W chwilę potem starszy pan zaczął się kręcić.
              — Strasznie tu duszno — powiedział.
              — Skonać można — dodał jego sąsiad.
              Obaj zaczęli pociągać nosami. Za trzecim pociągnięciem zachłysnęli się, wstali bez słowa i wyszli.
              Wówczas zażywna dama podniosła się z miejsca, oświadczyła, że to wstyd i hańba takie znęcanie się nad przyzwoitą mężatką, zabrała torbę podróżną i osiem paczek i wyszła. Pozostali czterej pasażerowie siedzieli jeszcze chwilę, aż pan w rogu, o nader uroczystym wyglądzie — sądząc z jego ubrania i całej aparycji, pan ten należał do stanu karawaniarskiego — zauważył, że to mu przypomina martwe niemowlę, na co trzej nasi towarzysze podróży równocześnie rzucili się do drzwi i trochę się przy tym poturbowali.
              Uśmiechnąłem się do dżentelmena w czerni i powiedziałem, że teraz chyba zostaniemy sami w przedziale. Odpowiedział mi uprzejmym uśmiechem i zauważył, że ludzie czasem robią
              szum o byle co. Ale i on uległ jakiemuś dziwnemu przygnębieniu, kiedy pociąg ruszył. Dlatego też, gdy zatrzymaliśmy się w Crewe, zaproponowałem, by wyszedł ze mną na wódkę. Przyjął zaproszenie; przebiliśmy się więc do bufetu, gdzie przez dobry kwadrans krzyczeliśmy, tupali i wywijali parasolami, zanim podeszła do nas młoda dama i zapytała, czego chcemy.
              — Co pan wypije? — zapytałem, zwracając się do mego przyjaciela.
              — Pani będzie łaskawa dać mi za pół korony koniaku bez wody sodowej — odparł.
              Wypił i jakby nigdy nic poszedł sobie. Wsiadł do innego wagonu. Był to postępek grubiański.
              Od Crewe miałem przedział do własnej dyspozycji, choć pociąg był nabity. Kiedy zatrzymywaliśmy się na stacjach, ludzie widząc mój pusty przedział biegli do niego na wyprzódki: „Tutaj, Marysiu, chodź, masa miejsca! Dobrze, Tomku, tu się wpakujemy!” — krzyczeli. Biegli przez peron, dźwigając ciężkie bagaże, i walczyli przy drzwiach, aby wejść pierwsi. Jeden otwierał drzwi, wchodził na stopnie i padał w objęcia mężczyzny, który stał za nim. Wtedy wszyscy po kolei zaglądali do przedziału i węszyli, po czym robiło im się słabo i tłoczyli się w innych wagonach lub dopłacali do ceny pierwszej klasy.
              Ze stacji Euston zawiozłem sery do domu mego przyjaciela. Kiedy jego małżonka weszła do pokoju, chwilę niuchała wokół siebie i powiedziała:
              — Co to jest? Proszę mi powiedzieć. Jestem przygotowana na najgorsze.
              Odparłem:
              — To sery. Tomcio kupił je w Liverpoolu i prosił, bym je zabrał. Mam nadzieję — dodałem — że pani zrozumie, iż nie ma w tym mojej winy.
              Odpowiedziała, że nie wątpi w to, ale z Tomkiem porozmawia, gdy wróci.
              Mój przyjaciel zatrzymał się, w Liverpoolu dłużej, niż zamierzał.
              Kiedy w trzy dni po moim przyjeździe jeszcze go nie było, jego żona przyszła do mnie.
              — Co Tomek mówił o tych serach? — zapytała. Odparłem, że polecił trzymać je w wilgotnym
              miejscu i prosił, by nikt ich nie ruszał.
              — Nie ma obawy, żeby kto ich się tknął. Czy Tomek je wąchał?
              Odpowiedziałem, że pewnie wąchał, i dorzuciłem, że Tomek najwyraźniej ogromnieje polubił.
              — Czy sądzi pan, że Tomek bardzo będzie się gniewał — dopytywała się dalej — jeśli dam komuś suwerena, żeby je zabrał i zakopał?
              — Obawiam się, że uśmiech na zawsze by zniknął z jego oblicza.
              Wtedy żona przyjaciela wpadła na pomysł.
              — Czy zechciałby pan przechować te sery dla Tomka? Pozwoli pan, że prześlę je panu do domu?
              — Łaskawa pani — odparłem — osobiście lubię zapach serów i do końca życia wspominał będę ostatnią moją podróż z Liverpoolu jako szczęśliwy finał miłych wakacji. Ale na tym padole musimy liczyć się z naszymi bliźnimi. Dama, pod której dachem mam zaszczyt mieszkać, jest wdową, a także, jeśli się nie mylę, sierotą. Stanowczo — i rzekłbym, bardzo wymownie — nie godzi się ona, aby ją — jak powiada — „wystawiano do wiatru”. Obecność serów pani męża w jej domu uważałaby — czuję to instynktownie — za „wystawianie do wiatru”, a nikt nie ośmieli się powiedzieć, bym kiedykolwiek wystawiał do czegokolwiek wdowę i sierotę.
              — Ano dobrze — powiedziała wstając żona mego przyjaciela. — Chcę panu tylko powiedzieć, że zabieram dzieci i przenoszę się do hotelu, do czasu, kiedy on zje te sery. Stanowczo odmawiam przebywania z nimi pod jednym dachem.
              Dotrzymała słowa i zostawiła dom pod opieką służącej, która na pytanie, czy wytrzyma ten zapach, zapytała: „Jaki zapach?”, a kiedy ją skonfrontowano z bliska z tymi serami i kazano mocno pociągnąć nosem, odparła, że dolatuje ją delikatny zapach melonów. Na tej podstawie przyjęto, że kobiecinie żadne niebezpieczeństwo z powietrza nie grozi, i zostawiono ją w domu.
              Rachunek za hotel urósł do sumy piętnastu gwinei. Mój przyjaciel, kiedy podsumował wydatki, stwierdził, że sery kosztowały go po osiem szylingów i sześć pensów za funt. Oświadczył wówczas, iż przepada za serem, ale nie stać go na taką cenę, i postanowił pozbyć się tych serów. Wrzucił je do kanału, ale musiał zaraz wyłowić, bo zaprotestowali przewoźnicy. Twierdzili, że robi im się słabo. Potem w ciemną noc mój przyjaciel wyniósł je i podrzucił do parafialnej kostnicy. Ale koroner odkrył je tam i narobił piekielnego hałasu. Twierdził, że to jest niecna intryga, zmierzająca do wskrzeszenia nieboszczyków i pozbawienia go chleba.
              Tomasz pozbył się wreszcie serów w ten sposób, że zawiózł je do pewnej miejscowości nadmorskiej i tam zakopał na plaży. Przysporzyło to niemałej renomy owej mieścinie. Przyjezdni twierdzili, że jakoś nigdy przedtem nie zauważyli, jakie mahoniowe jest tam powietrze, i odtąd ludzie z zagrożonymi płucami i cherlawi tłumnie zjeżdżali się do tej miejscowości kuracyjnej."
        • Gość: cb Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 06:48
          Właśnie miałam wspomnieć "Trzech panów..." :)
          • maitresse.d.un.francais Najnowsze wieści z frontu serowego 23.02.10, 15:33
            Ser podobno (informacja z drugiej ręki) powoli staje się jadalny.

            Nie jest smaczny, ale stracił bukiet starego kapcia.

            Osoba odważnie eksperymentująca na sobie z serem twierdzi, że to kwestia
            "odleżenia".
    • uleczka_k Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 22.02.10, 19:17
      Skoro już go masz, to nie wypuszczaj z objęć, bo jak to mawia mój Tato: "nie ma
      tego złomu, co by się nie przydał w domu."
      Wiadomo potocznie, jak działa nasza służba zdrowia. Nie życzę nikomu choroby,
      ale gdyby dopadło Cię takie nieszczęście, to ser można ładnie zapakować i
      wręczyć jako łapówkę (ups, miało być prezent) lekarzowi. Ale najlepiej jak już
      będzie po wszystkim.
      • Gość: gaja268 Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły IP: *.torun.mm.pl 22.02.10, 19:38
        Kurcze, a ja go tak lubię... na chlebku z masełkiem dżemem wiśniowym
        posmarowany... Widocznie zboczenie jakieś...
    • sootball Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 22.02.10, 22:25
      Podhoduj go trochę, a potem musisz tylko kupić budę, obrożę kolczatkę i solidny
      łańcuch. Pusio będzie prawdopodobnie konsumował jednego akwizytora dziennie.
      • maitresse.d.un.francais Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 22.02.10, 22:44
        Pusio będzie prawdopodobnie konsumował jednego akwizytora dziennie.

        Dobrze ci mówić, oni teraz działają przez telefon.
        • sootball Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 22.02.10, 23:04
          Ha. To może dieta zawierająca duże ilości kofeiny, krzyżówek, witamin i jedną
          encyklopedię nada Pusiowi inny kierunek rozwoju osobistego - wyrośnie na wielki
          supermózg, który z każdego akwizytora w ciągu 5 minut rozmowy przez telefon
          zrobi wydmuszkę, używając do tego wyłącznie słów cenzurowanych.
    • to.nie.my.toniemy Re: Co zrobić z ohydnym serem - kreatywne pomysły 22.02.10, 22:28
      wersja dla odchudzających się- obsmarować tym serem wszystkie pyszne rzeczy,
      które mamy na stanie!
Pełna wersja