Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy...

08.04.10, 10:22
do naprawdę znanej firmy, gdzie pan najpierw wychwalał przez godzinę firmę,
potem przez pół godziny mnie, a potem zaproponował "wolontariat" ;-]
    • drzejms-buond Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 10:30
      ja wiem,że to nie jest śmieszne...
      :-D))))
      pfpfpfp
      oczywiście powiedziałaś mu żeby się wolontaryjnie BUJAŁ?
      dawaj nazwę firmy!
    • babazzamiedzy Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 10:39
      Ja w kwestii formalnej. Spytałaś może gościa czy też jest
      wolontariuszem????
    • 3.14-roman Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 10:52
      Współczuję. Co panu odpowiedziałaś? Ja bym przez godzinę zachwalał sam siebie, a potem zaproponował panu, żeby się bujał.
      • drzejms-buond Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 11:05
        coś mi mówi, że to były wafle KUPIEC
        • eurytka Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 11:17
          Przyjęłabym z pocałowaniem ręki,
          ale nie wafle czy inny marketing,
          czy akwizycję:)
          • drzejms-buond Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 11:23
            czemu?
            to jest wykorzystywanie ludzi- wiedzą, że ludzie nie mają roboty
            to się ich przyjmie za friko, po co płacić(?)oni niby będą mieli staż a my forsę.
            i to wszystko w świetle prawa.
            ZA KAŻDĄ PRACĘ NALEŻY SIĘ WYNAGRODZENIE, nawet na stażu.
            • Gość: nowedding Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... IP: *.asw.waw.pl 08.04.10, 11:49
              Wolontariat okazal sie cudownym odkryciem dla ludzi, ktorzy szukaja darmowego
              pracownika. Wolontariat a wyzysk roznia sie od siebie.

              Pracodawcy potrafia byc strasznymi gamoniami. Ja kiedys na poczatku rozmowy
              uslyszalam: Myslalem, ze jest pani wyzsza. Przy czym nie ubiegalam sie o prace
              modelki.
              • drzejms-buond Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 11:55
                HA!
                co mi przypomniało jak ja sie zatrudniałem.
                Miałem wtedy włosy do pasa- żeby nie odstraszyć, spiąłem i schowałem pod bluzę.
                Przychodzę za tydzień do pracy, juz normalnie wyglądając
                a dyrekcja do mnie
                -O! Zapuścił pan włosyyyy?
                :-/
                ta, przez tydzień, pół metra!
    • Gość: sadfdsaf Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... IP: 217.98.20.* 08.04.10, 12:02
      Nieźle. No ale znana firma, to pewnie nie ma kasy, żeby kogoś
      zatrudnić. ;-]

      Barany. Nóż się w kieszeni otwiera.
    • Gość: sadfdsaf Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... IP: 217.98.20.* 08.04.10, 12:26
      Trzeba było ofertę przyjąć, omówić szczegóły, gdzie się zgłosić na
      drugi dzień do pracy itp. i nie przyjść. A jakby dzwonili, to
      powiedzieć, że dostałaś ofertę płatnej pracy.
      • eurytka Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 13:41
        Wy młodzi i gniewni,
        ale się nie dziwię.
        Za moich czasów,
        za praktykę w czasie nauki, zatrudniający płacił.
        Teraz moje dziecko przez miesiąc miało praktykę,
        ale pracowało za darmo.
        Musiałam wykupić bilet,
        dać na posiłki.
        Były też praktyki studenckie,
        ale również płatne.
        Napisałam, że podjęłabym wolontariat,
        np jako przewodnik wycieczek:)
        Podróżowałabym sobie z a darmo:)
        Na szczęście jestem emerytką,
        ale ostatnią pracę wymodliłam,
        wytuptałam, wybłagałam,
        potrzebowałam jej bardzo, by doczołgać się do emerytury.
        Cenię każdą pracę i żadnej się nie boję.
        • drzejms-buond Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 08.04.10, 15:52
          no tak , tylko tu idzie nie o to,
          ze ludzie to tylko za forsę robić potrafią i pracy nie szanują
          tylko że sie nie szanuje PRACOWNIKA.
          a wykorzystywanym to chyba nikt nie chce być(?)
          Też pamiętam prace społeczne i kopanie ziemniaków w polu , o to pretensji nie
          mam. NO ale szukanie to to dla mnie granda!
          ZGŁOSIĆ ŁOBUZÓW! było parę artykułów w Gazecie na ten temat.
    • maitresse.d.un.francais ciesz się, że nie dopłacałaś... 08.04.10, 15:43
      do niektórych wolontariatów jeszcze się dopłaca ;-)

      A firmę zapodaj. Wolontariusza to się szuka na stronie ngo, a nie jako pracownika.
      • Gość: Azorek Re: ciesz się, że nie dopłacałaś... IP: *.chello.pl 08.04.10, 16:07
        MOja siostrzenica rozglądała się za pracą na ostatnim roku studiów. Wpadła mi w rękę gazeta, ogłoszenie brzmiało sensownie, więc zadzwoniłam. A dziad po drugiej stronie pyta mnie o wymiary...Agencja nieruchomości, ludzie...

        Spokojnie powiedziałam: 172cm 90/60/95, a pana wymiary? Bo może pan jest jakiś kurdupel, a ja nie chcę z kurduplem pracować...

        Dziada zatchnęło i po chwili rzucił słuchawką.
        • Gość: Idalia/Morelka Re: ciesz się, że nie dopłacałaś... IP: *.enterpol.pl 08.04.10, 16:11
          Azorku,uwielbiam Twoje posty :-) Widocznie te nieruchomości były takie
          wysokie,że kurdupel obawiał się,że pracownik sobie nie poradzi...
        • maitresse.d.un.francais Re: ciesz się, że nie dopłacałaś... 08.04.10, 16:11


          >
          > Dziada zatchnęło i po chwili rzucił słuchawką.

          Dziada to i może zatchnęło, ale nie wiem, czy wychowało. Pewnie się wyładował na
          pracownikach.

          Gdyby różne baby mu tak odpowiadały, może za 30 lat by zajarzył.
          • maitresse.d.un.francais Re: ciesz się, że nie dopłacałaś... 08.04.10, 16:12
            maitresse.d.un.francais napisała:

            >
            >
            > >
            > > Dziada zatchnęło i po chwili rzucił słuchawką.
            >
            > Dziada to i może zatchnęło, ale nie wiem, czy wychowało.

            Co nie znaczy, że nie doceniam twojej riposty. :-)
        • Gość: sonia Re: ciesz się, że nie dopłacałaś... IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.10, 00:45
          Przypomniało mi się, jak skończyłam szkołę i zarejestrowałam się w
          Urzędzie Pracy. Mieli dla mnie pracę. Kelnerki. Kazali mi iść pod
          wskazany adres i podpisać jakieś papiery. Poszłam, a pani
          wyglądająca wczorajszo, obejrzała mnie dokładnie i orzekła, że się
          nadaję. Jakie będą moje obowiązki? Stanie na trasie. Dokładnie
          poinformowała mnie na jakiej i w którym miejscu. Albo na innej, to
          już ode mnie zależy(!). Oczywiście mnie podwiozą. I czy koleżanek
          nie namówię, bo to dobry zarobek.
          Tak więc Urząd Pracy był stręczycielem.
          • drzejms-buond Re: ciesz się, że nie dopłacałaś... 09.04.10, 15:02
            no ale da się z tego wyżyć czy nie?
            ;P
          • maitresse.d.un.francais Re: ciesz się, że nie dopłacałaś... 09.04.10, 16:31

            > Tak więc Urząd Pracy był stręczycielem.

            Niekoniecznie. To zależy, czy był świadom, czego ISTOTNIE oczekuje firma X od
            "kelnerki".

            Jeśli wierzył, że praca ma polegać na kelnerowaniu - nie był.

            Z UP trafiłam kiedyś do firmy Bardzo Podejrzanego Pana, Który Nikomu Nie Płaci Z
            Zasady - a stwierdzenie, że to firma tego pana, wymagało dłuższego czasu
            guglania i wiadomości posiadanych przypadkiem przez bliską osobę (wyrolowaną, a
            jakże, przez tegoż).

            UP często nie wie, co za gagatki się doń zgłaszają jako pracodawcy.
    • gross-on Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 17.04.10, 12:54
      !
      • ewosia Re: Dziś poszłam na spotkanie w sprawie pracy... 18.04.10, 23:57
        ja bym mu też zaproponowała wolontariat. mam straszny syf w
        samochodzie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja