3.14-roman
17.05.10, 16:53
Lubicie zjazdy rodzinne? Spotkania typu wesela czy stypy?
Ja tego nienawidzę :)
- W mojej rodzinie zjazdy rodzinne polegają niestety głównie na obrabianiu d*** nieobecnym członkom rodziny. Ponieważ ja często unikam takich spotkań, to ja często trafiam na tapetę.
- Zjazdy rodzinne są koszmarem mojego dzieciństwa
- Odkąd pamiętam, w czasie takich zjazdów jako dziecko musiałem siedzieć i słuchać. Nie wolno było mi się odzywać, nie wolno było mi się bawić czymś, jak raz zabrałem sobie książkę, to była w domu awantura. Zmarnowałem mnóstwo weekendów, siedząc sztywno przez kilka godzin, słuchając klachania ciotek, rozrywając się tylko wymyślaniem sobie historyjek. Jeżeli już na imprezie był ktoś w moim wieku, to zabawa była przerywana ciągłym "tego nie dotykaj", "tam nie wchodź", "bądźcie ciszej".
- Nienawidziłem wypytywania mnie o szkołę, przez dłuższy czas miałem wrażenie, że moja osoba dla krewnych znaczyła tylko tyle, ile moje świadectwo. Moi krewni byli pod tym względem okropni, że cały czas wybrzydzali, chociaż się naprawdę dobrze uczyłem. Masz średnią 5.7 w gimnazjum? Jakbyś się lepiej postarał, mogło być 6.0. Miałeś podobno jakiś trudny sprawdzian? Jak poszło? Trzy czwarte klasy oblało? Ojej, a co dostałeś? Pięć plus? A czemu nie szóstkę?
- Nienawidziłem komentarzy krewnych i, przykro mi to mówić, kompletnego braku lojalności moich rodziców. Od dziecka pamiętam wyśmiewanie się cioteczek z mojego fhrancuskiego r, przedrzeźnianie, zaczepianie. Powiedz "rower"! Hahaha! A powiedz "różowy rower"?! Jaki on ma śmieszny akcent, jak Francuz! A moi rodzice, zamiast ratować swojego niemal zapłakanego ze wstydu kilkulatka, zajmowali się rozmową. Krewniacy doczepiali się i innych dzieci, że za grube, że za chude, że źle się uczą, że za dużo się uczą, zadawali krępujące pytania, rechocząc jak najęci. Brrrrrrr
- A teraz cała rodzina się dziwi, że nie chcę przyjeżdżać na żadne spotkanie. No ciekawe, czemu? :P
A jak wyglądają Wasze zjazdy rodzinne? Uczestniczycie w nich? Lubicie je?
Ja prawdę mówiąc, spotykam się tylko z niektórymi krewnymi, reszty unikam jak Święty Jesion ognia.