Rzewne wspomnienia z Wladywostoku :)

20.05.10, 17:41
(Dzialo sie to jeszcze za Jelcyna)

Wiedziony konwencjonalnym smakiem estetycznym (a takowy posiadam) udalem sie
do nadmorskiego parku, wznoszacego
sie lekko od strony morza, a pelnego starych debow,
z ktorego gornej czesci roztaczal sie wpanialy widok
na Ocean Spokojny.

W pewnym momencie dopadla mnie jednak niespodziewanie pilna potrzeba i
przykucnawszy pod jednym z owych debow zaczalem dzialac - gdy nagle na
pobliskiej sciezce ktos sie pojawil.

W naturalny sposob probowalem ukryc pupencje za drzewem,
gdy osobnik ow usmiechnawszy sie szeroko,
pokazujac przy tym palete zlotych zebow
- wypalil pod moim adresem:

- Spakojna, Maladjec, sri sri i nie walnujsa!
(spokojnie mlodziencze, sraj i sie nie denerwuj!)

Zachecony ta zyczliwa uwaga w znakomitym humorze
udalem sie na dalszy spacer po parku.

W pewnym momencie zblizylem sie do dwoch mezczyn smutno kiwajacych sie
parkowej laweczce.

- Szto wam tak pieczalno, Maladcy? (co wam tak smutno?)
- zapytalem.

A widzisz pan, ogorki nam zostaly
(a byl to 5-cio litrowy sloik)
a wodka sie skonczyla!

To da sie cos zalatwic! - odparlem.
Poszedlem do pobliskiego sklepiku i kupilem sledzie wedzone
- tradycyjnie (jak jeszcze za komuny) zawiniete w egzemplarz dziennika
"Pravda" + 2 flaszki wodki "Parliament", a poniewaz
nie lubie pic z gwinta, wzialem jeszcze swieczke nagrobkowa
i wyrzuciwszy z niej zawartosc mialem juz plastikowy kubeczek.

Rozlozylismy na gaziecie wedzona rybke i zaczela sie rozmowa,
jak to miedzy chlopami o dupie Maryni...

Az w koncu zeszlo na polityke.

Popatrz Pan - rzekl jeden z nich: my prastyje raboczije
(my prosci robotnicy)

Wa wremia kamunisma byli u nas djengi na wadku, kolbasu
i agurcy...
A kak priszol kapitalism, tak kolbasu nam atabral :)))

(w czasach komuny mielismy na wodkie, kielbase i ogorki
- a jak przyszedl kapitalizm, to kielbase nam zabral :)
Pełna wersja