Gość: piecyk gazowy
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.03.04, 07:35
Siedzę sobie przedwczoraj u koleżanki (pomagałem jej w czymś tam, nieważne),
aż tu nagle dzwoni telefon. Patrzę – jakiś nieznany numer. Odbieram. Zwykle
jestem przygotowany na coś w rodzaju „Cześć, z tej strony…” itd., a tu jakiś
gość:
– Pieswyszedłzbudy.
W pierwszej chwili nie zrozumiałem, więc mówię:
– Słucham?
– Pies wyszedł z budy!
– Jaki pies? – spytałem pół żartem pół serio; myślałem, że to jakiś kumpel
się zgrywa.
– No, pies wyszedł z budy!
Ja, już lekko zirytowany tą monotematyczną rozmową:
– No, dobra, wyszedł – no i co z tego?
– Mówię hasło: Pies wyszedł z budy! No i jaki odzew?
– Ale o co chodzi?
– Mówię hasło, tak jak się umawialiśmy, pieniądze mi są potrzebne!
– Jakie pieniądze? To chyba jakaś pomyłka.
– Jaka pomyłka? Przecież się umawialiśmy!
Rozłączyłem się. Może Wy wiecie, co to za pies, czyj i gdzie jest ta buda?!