Pies wyszedł z budy

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 07:35
Siedzę sobie przedwczoraj u koleżanki (pomagałem jej w czymś tam, nieważne),
aż tu nagle dzwoni telefon. Patrzę – jakiś nieznany numer. Odbieram. Zwykle
jestem przygotowany na coś w rodzaju „Cześć, z tej strony…” itd., a tu jakiś
gość:
– Pieswyszedłzbudy.
W pierwszej chwili nie zrozumiałem, więc mówię:
– Słucham?
– Pies wyszedł z budy!
– Jaki pies? – spytałem pół żartem pół serio; myślałem, że to jakiś kumpel
się zgrywa.
– No, pies wyszedł z budy!
Ja, już lekko zirytowany tą monotematyczną rozmową:
– No, dobra, wyszedł – no i co z tego?
– Mówię hasło: Pies wyszedł z budy! No i jaki odzew?
– Ale o co chodzi?
– Mówię hasło, tak jak się umawialiśmy, pieniądze mi są potrzebne!
– Jakie pieniądze? To chyba jakaś pomyłka.
– Jaka pomyłka? Przecież się umawialiśmy!

Rozłączyłem się. Może Wy wiecie, co to za pies, czyj i gdzie jest ta buda?!
    • frred Re: Pies wyszedł z budy 05.03.04, 07:49
      "Pies szczeka. Nie mogę latać bez parasola."

      "My w sprawie rur. Czekuladowych z kremem pistacjowem."

      "Musy-świstusy!"

      "Joanna lubi je tylko jesienią. - Przesyła ci świeżą partię."

      • johnny_tomala Re: Pies wyszedł z budy 05.03.04, 13:32
        a pamietacie to:
        żyrafy wchodzą do szafy
        pawiany wchodzą na ściany
        indyki wpadają we wnyki
        rozumiem. ryby pływają na niby
    • Gość: baal82 Re: Pies wyszedł z budy IP: 195.136.36.* 05.03.04, 14:47
      facet slyszy w sluchawce telefonu:
      - tu ti tu rum tu tu
      i o co w tym chodzi??
      • Gość: Jolly Roger teraz ja IP: 157.25.156.* 07.03.04, 18:22
        chodzi o to, ze recepcjonistka slyszy w sluchawce tu tis tu rum tu plis po czym
        odpowiada sratatata
    • Gość: Cover Re: Pies wyszedł z budy IP: 195.245.222.* 05.03.04, 15:17
      no piecyk jak pies wyszedł z budy to lepiej zmień komórke....

      odzew " ...spoko, jest przywiązany na łańcuchu"
      • crazysexysugarhoneybabylove Re: Pies wyszedł z budy 05.03.04, 15:31
        A propo's dziwnych rozmów telefonicznych.
        Kilka dni temu ktos do mnie zadzwonił, niestety (a może stety) numer się nie
        wyświetlił a rozmowa była taka:
        Ja: - słucham?
        On: - halo jaki to numer?
        Ja: - a co, nie pamięta pan jaki wybierał?;-)
        On: - ja wiem jaki wybrałem, tylko chcę wiedzieć czy to ten numer
        Ja: - a jaki numer pan wybrał?
        On: - no ten z którego pani teraz mówi
        Ja: - skoro numer się zgadza to o co chodzi?
        On: - o to żeby mi pani podała swój numer
        Ja: - numer buta? (zniecierpliwiona)
        On: - tego telefonu pod który dzwonię
        Ja: - Tu Błękitna Linia telekomunikacji Polskiej SA. W tej chwili wszyscy
        operatorzy są zajęci innymi zleceniami. Proszę poczekać na połączenie lub
        zadzwonić później.
        Po czym się rozłączyłam zastanawiając się dlaczego tego nie zrobiłam po
        pierwszym zdaniu...
        • takataka Re: Pies wyszedł z budy 05.03.04, 16:30
          W podobnej sytuacji, najpierw wypytywanie o numer. Ja oczywiście blablam coś w
          twoim stylu.
          Pada kolejne pytanie
          - czy to mieszkanie państwa ......? /Jakby dla komórki miało to znaczenie./
          - nie, to ja, ale chwileczkę, zaraz poproszę ? /to mieszkanie niby./
          Włączam telefon na głośno. Po 2 min facet zaczyna się niecierpliwić, no to
          uspokajam, że już, już. Jeszcze minuta, wkurza się. No to ja, ze jeszcze
          momencik. Po kolejnej minucie mówię, że moje mieszkanie, mimo wysiłku nie jest
          w stanie porozmawiać z nim przez telefon. i tu lecą niecenzurałki, rozłączam.
          • Gość: no ja Re: Pies wyszedł z budy IP: 217.17.34.* 05.03.04, 16:53
            do mnie zadzwonił człowiek dzisiaj i zapytał:
            - czy to pan taki tam i taki
            odpowiedziałem, ze nie
            a on mnie pyta czy to numer taki tam i taki
            odpowiadam: nie , niestety pomylił się pan
            a on mi mówi: przepraszam ...i rozłaczył się
            bardzo dziwne ...prawda?
    • the_dzidka Historia z czasów kryzysu ;) 05.03.04, 19:43
      Było to wtedy, kiedy złe połączenia zdarzały się nagminnie z winy centralek, a
      w sklepach wszystko, poza octem i zapałkami, "rzucano" w niewielkich ilościach.
      Ciocię i wujka obudził wczesnym rankiem telefon. Wujek odebrał, posłuchał, po
      czym mówiąc: - Zaraz sprawdzę - odłożył na bok słuchawkę, wstał z łóżka i
      szurając kapciami udał się do kuchni. Po chwili ciocia usłyszała, że szuka
      czegoś w lodówce, po czym wrócił do pokoju i rzuciwszy do słuchawki: - Tak,
      jest - odłożył ją na widełki i położył się z powrotem. Zaintrygowana ciocia
      spytała, co to było.
      - Jakiś facet pytał, czy dowieźli już śmietanę kremówkę - odpowiedział wujek.
      • Gość: nothing.special Re: Historia z czasów kryzysu ;) IP: *.swic.dialup.inetia.pl 09.03.04, 19:10
        Z tych samych czasów telefon do bodajże gazowni. Jakość połączenia b. zła:
        A: WZG? WZG?! Halo, WZG?!!
        B: (tonem zdziwionem) Non, je suis triste.
    • kocibrzuch Re: Pies wyszedł z budy 06.03.04, 10:56
      Można wyciąć niezły kawał. Stare, jeśli nie znanice to posłuchajcie. Zmawia się z ludźmi, żeby co jakiś czas dzwonili pod jakiś numer z pytaniem typu "Czy zastałem Wacka?" itp. Za jakiś czas dzwonisz samemu i mówisz "Dzień dobry! Tu Wacek. Czy były do mnie jakieś telefony?"
    • hddsyss Re: Pies wyszedł z budy 07.03.04, 20:19
      Piecuś może Ty przedawkowałeś BONDA
    • emusia Re: Pies wyszedł z budy 07.03.04, 20:33
      mnie kiedyś o 3 nad ranem obudził telefon. (j: ja, n: nienznany rozmówca)
      J: słucham....
      N: Masz wodę?
      J: Mam...
      N: To se nogi umyj!!!!
      i z radosnym rechotem odłożył słuchawkę.
      • to_fly Re: Pies wyszedł z budy 08.03.04, 21:26
        Albo tak:
        - Czy chodzi pani lodówka?
        - Tak, chodzi.
        - To niech się pani pospieszy, może ją jeszcze pani dogoni!

        :-)
    • minnetou Re: Pies wyszedł z budy 09.03.04, 00:45
      Zdarzyla mi sie kilka lat temu rozmowa( na moje nieszczescie bylem niezle
      skacowany i poczatkowo nie bylem w stanie wlasciwie ocenic sytuacji). Otoz
      zadzwonil do mnie jakis facet i w dosc ostrych slowach upomnial mnie, ze to
      nieladnie umawiac sie na spotkania i nie raczyc sie pofatygowac. Szczerze
      zdziwiony zaczalem szukac w glowie, gdzie i kiedy mialem sie tegoz dnia
      pojawic, ale za cholere nic mi na mysl nie przychodzilo. Mowie kolesiowi, ze
      nie kojarze i wtedy on wpada w furie. Zebralem jakies dwuminutowe opierdol(nie
      przerywajac mu zbyt nachalnie, bo nie bylem pewien czy koles przypadkiem nie ma
      racji) po czym dowiedzialem sie, ze " on ma w dupie taki interes i nie ma mowy,
      zeby kupil ode mnie tego knura" . Rozlaczyl sie...
      • Gość: old.sailor Re: Pies wyszedł z budy IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.03.04, 15:36
        a ja juz myslalem , ze chcesz zapytac jak to jest z tym psem
        PIES JEST WYJSNIETY - czy jak?
        • kasicaaa Re: Pies wyszedł z budy 09.03.04, 17:04
          He, ja najbardziej lubię, jak mój mąż, albo moja siostra dzwonią do mnie do
          domu albo do firmy i pierwsze pytanie, jakie zadają, brzmi: gdzie jesteś?
          • kasicaaa Re: Pies wyszedł z budy 09.03.04, 17:05
            PS oni oczywiście dzwonią na telefony stacjonarne, żeby była jasność. Oboje w
            tym celują
    • Gość: chochlik Re: Pies wyszedł z budy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 19:47
      ...Przegryzł lańcuch i zaśmiał sie ty swoim skrzekliwym smiechem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja