mamon3 Re: Głupie uwagi sprzedawców 01.09.10, 11:08 Rok nie paliłem papierosów, ale nie wyszło. w "moim sklepie" kupiłem tą pierwszą paczkę, usłyszałem "znowu palisz" Na drugi dzień żona już wiedziała. Po małym grillu na drugi dzień wchodzę do "mojego sklepu" i słyszę "i jak impreza". Gdzie moja żona uzyska informacji o nowych sąsiadach w "moim sklepie". Odpowiedz Link Zgłoś
marslo55 Re: Głupie uwagi sprzedawców 01.09.10, 11:59 mamon3 napisał: "Rok nie paliłem papierosów, ale nie wyszło. w "moim sklepie" kupiłem tą pierwszą paczkę, usłyszałem "znowu palisz" Na drugi dzień żona już wiedziała." No i po co oni mówią coś takiego? Nie boją się, że stracą klientów, jak będą o nich plotkować? Fakt, bywa to przydatne - ja przy ostatniej próbie zakupu usłyszałam "mama już kupiła" i byłam wdzięczna - ale donosić współmałżonkowi, że to drugie znowu pali? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szadoka Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: 212.160.172.* 03.09.10, 15:11 a ja uwielbiam "moje" sklepy i miejsca gdzie kupuje. To fajnie jak sprzedawca zna swoich klientow i mozna z nim zarty wymienic. Generalnie ludzie do ktorych sie usmiechamy , odpowiadaja nam tym samym. Kompleksow nie posiadam , wiec nawet jak ktos mnie ocenia po wygladzie ( a na krezusa raczej nie wygladam niestety) to nawet tego nie zauwazam. Odpowiedz Link Zgłoś
jasunari Re: Głupie uwagi sprzedawców 03.09.10, 19:32 Swego czasu pracowałem w serwisie samochodowym. Koleżanka z obsługi się pochorowała więc Ją zastępowałem. Pewnego dnia do stanowiska obsługi podeszła Klientka i zaczęła mi opowiadać o kłopotach z samochodem. Już na początku odniosłem wrażenie, że Pani czuje się w tym miejscu nieswojo. Słuchałem jej uważnie i analizowałem co może być przyczyną problemów z samochodem, przytakiwałem żeby wiedziała, że rozumiem dokładnie jaki ma problem i uśmiechałem się by poczuła, że jest ważną Klientką. Im dłużej słuchałem Pani tym bardziej się uśmiechałem bo w duchu wiedziałem, że problem jest drobnej natury i uda się go szybko rozwiązać, przez co Pani nie straci swojego cennego czasu. Zanim Pani pozwoliła mi wypowiedzieć to wszystko co pomyślałem (tzn. że od ręki naprawimy i będzie Pani mogła odjechać) usłyszałem, że mam przestać się głupio uśmiechać bo to że ona jest kobietą nie znaczy, że się nie zna na samochodach! Szkoda, że nie odczytała moich intencji. Jeśli czyta to Właścicielka Nissana Micry z LPG, ze śląska to pozdrawiam serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
lemoniada_gazowana Re: Głupie uwagi sprzedawców 18.09.10, 21:00 1) pytanie sprzedawczyni w lumpeksie, gdy zaczynam sobie grzebać w boksach : "może w czymś pomóc?". no cholera w czym może mi ona pomóc???w przerzucaniu szmat? czasem mam ochotę odpowiedzieć sarkastycznie: "czy z tej marynarki jest eSka ?". 2) baby przy kasach w supermarkecie ktore gapia sie na karte platnicza. kiedys jedna ze zdziwiona mina, tudziez dziwnym grymasem zapytala wprost: "naprawde sie tak pani nazywa???". imie mam nietypowe ale bez przsady- w polsce raczej znane.a na nazwisko tez nie mam Kupa. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejms-buond Re: Głupie uwagi sprzedawców 21.09.10, 09:33 Taka scena. Wypisuję się z okropnego Banku PEKAO SA- pani za ladą jest tak okropna,że nieświadomie utwierdza mnie w słusznosci mojej decyzji. Bezsłownie kładzie papier na ladę i patrzy -mam wypełnić?- pytam -kiwa głową wypełniam, oddaję pani prawie krzyczy na mnie: -BĘDZIE PAN TAK STAAAŁ? to potrwa ze 20 minut? patrzę zdumiony, że epoka Gierka trzyma się w tym banku całkiem nieźle. - A...prosi pani żebym usiadł? - pytaniem retorycznym rzucam i siadam na fotelu, na srodku sali Potem było jeszcze zabawniej bo pani coś do mnie mówi ale ja siedząc cały czas w tym samym miejscu niczego nie słyszę. Dopiero jak zaczęła krzyczeć kontynuowałem zabawę przy ladzie. Minęła godzina.... Wtedy wjechały na salę sprzątaczki szorując szczotami między nogami kasjerek i klientów. Na koniec spytała o powód, dla którego zmieniam bank... I tu już śmiałem się jak norka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pozdro Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: 198.28.69.* 23.09.10, 14:03 Zakopane, po wycieczce w góry, wysoko, telefon męża i mój diiabli wiedziec czego odmowily współpracy...niestety, mąż zapomnial PINu i nr-u PUK, wiec udalo sie odblokowac jedynie moj; konsultant ERY poradzil nam skontaktowac się z salonem ERY na Kosciuszki...Udalismy sie tam od razu... Coz, gólare 'słyną' niestety z grzecznosci - w tym przypadku tez nas nie rozczarowali: rachityczne blond czupiradlo, niewątpliwie tambylczyni (po wygladzie i akcencie) uswiadomila nas arogancko, ze 'nie ma pojecia' dlaczego nasze telefony przestaly dzialac, i 'po co je bralismy w góry' (?????!!!!!) i ze jak nam sie nie podoba to se mozemy operatora zmienic. Za miesiac konczy mi sie umowa z ERĄ...nie omieszkam zacytowac tej paniusi przy okazji kontaktu z przedstawicielem ERY...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rachela Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.range86-162.btcentralplus.com 25.09.10, 17:18 Kiedys weszlam do sex shopu i zatrzymalam sie przy polce z wibratorami.Mila i dosc wyluzowana pani podeszla i pyta ,,moze w czyms pomoc?''.Zmieszalam sie strasznie bo mysle sobie,,wlasnie ogladam wibratory-w czym do licha ona chce mi pomoc?''No i spieklam raka;) Inny przypadek to sprzed wielu lat.Weszlam do malego sklepu z bielizna i spodobal mi sie jeden stanik.Pytam grzecznie pani czy maja 70B,pani zmierzyla mnie i mowi ,, mamy ale w takim malym rozmiarze ten model faaatalnie wyglada''.Bylo mi bardzo przykro,mialam wtedy jakies 17 lat i bylam bardzo zakompleksiona,pani mnie dobila tym tekstem niestety:( A tak w ogole pracowalam kilka lat jako sprzedawca i wierzcie mi -to bardzo trudna praca.Teraz wiem,ze kompletnie sie do tego nie nadaje,dlatego zmienilam prace.Pozdrawiam wszystkich sprzedawcow z powolania:) Odpowiedz Link Zgłoś
princessofbabylon Re: Głupie uwagi sprzedawców 25.09.10, 19:06 Też kiedyś polazłyśmy z kumpelą, z ciekawości :) I też pani podeszła i pyta w czym pomóc. Podziękowałyśmy grzecznie, no bo faktycznie w czym ona może nam pomóc. Dobrać wielkość czy grubość? :> Odpowiedz Link Zgłoś
princessofbabylon Re: Głupie uwagi sprzedawców 25.09.10, 19:03 drzejms-buond napisał: > Wypisuję się z okropnego Banku PEKAO SA- pani za ladą jest tak okropna,że nieśw > iadomie utwierdza mnie w słusznosci mojej decyzji. Hahha:) Właśnie. Długo nosiłam się z zamiarem wyniesienia się z tego przybytku. Oczywiście nie dlatego, że tak dobrze mi tam było, po prostu nie chciało mi się fatygować za bardzo, iść do nowego banku, otwierać konto, itd. W końcu jednak polazłam do PKO i dokładnie tak było jak piszesz. Jak tylko usiadłam przy stanowisku obsługi, brak uprzejmości ze strony pracownicy banku utwierdził mnie, że dobrze czynię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krycha Głupie uwagi sprzedawców IP: *.net128.okay.pl 25.09.10, 22:58 1. Młodo wyglądam. W wieku 23 lat zastanawiałam sie w sklepie, którą czekoladę wybrac. Podeszła ekspedientka i pyta "Co dziewczynka chciała? Wstydzi się zapytac?" 2. Mieszkałam w internacie i był konkurs na pisankę. Poszłam do sklepu i kupiłam 1 jajko. Na to sprzedawczyni: ZAPAKOWAC, CZY DO RĄCZKI? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: terefere Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 10:16 Opiszę historyjkę, która chyba trochę podchodzi pod ten temat. Nie działo się to w sklepie, lecz w mieszkaniu a sprawczynią była tu paniusia proponująca jakieś modyfikacje umowy z pewną znaną firmą telekomunikacyjną;) Miałam wtedy jakieś 17 lat. Odwiedziłam Babcię i Dziadka, co zresztą często robię;) Siedzę sobie spokojnie w pokoju i jem przepyszny obiad, gdy nagle ktoś puka do drzwi. Babcia poszła otworzyć i poprosiła gościa do przedpokoju. Słyszę zza drzwi głos paniusi, która się przedstawia, że jest z takiej a takiej firmy i proponuje pewne modyfikacje, cuda wianki. Moja Babcia mówi jej, że dziękuje, ale mają umowę, która im odpowiada i nie chcą jej zmieniać. Paniusia napiera dalej- że takie nowe możliwości, kombinacje, nowy sprzęt można dostać. Babcia nadal-że nie, naprawdę, oni są starsi ludzie, im nie trzeba. Ja słucham, jestem w pokoju więc mnie nie widać. Nagle paniusia, już trochę rozkazującym tonem: "no ale niech pani popatrzy, ja tu pani pokażę.." i już wyciąga jakieś kartki i robi kilka kroków do mieszkania, jakby nachalnie się wtrabaniając. Babcia trochę straciła rezon a paniusia zajrzała do pokoju, w którym siedział Dziadek i woła go, żeby przyszedł i dalej swoje, że ona ma tu takie oferty i jak można z tego nie skorzystać. Mnie dalej nie widać- siedzę w małym pokoiku:) Dziadek wstał, idzie do przedpokoju, Babcia za ten czas poszła do kuchni. Dziadek zaś podszedł do paniusi, mówi jej, że definitywnie nie chcą nowej umowy, do widzenia. Ponieważ jednak paniusia tarasowała mu przedpokój, nie otworzył jej drzwi wyjściowych, lecz po prostu je wskazał, po czym najspokojniej poszedł do swojego pokoju dokończyć czytanie gazety. Lalunia powinna w tym momencie wyjść, bo i tak już przesadziła, ale nie! Odczekała minutę i znów zagląda do pokoju Dziadka i woła go, żeby przyszedł, z taką pretensją "no niechże pan tu podejdzie w końcu, no ja nie wiem.." Ja już sobie wtedy zdążyłam uchylić drzwi od pokoju, w którym siedziałam i obserwuję. Dziadek tylko podniósł oczy znad gazety i mówi do paniusi "proszę wyjść". Paniusia jednak tylko westchnęła głęboko, stoi dalej w przedpokoju, rozgląda się jak sierota z miną pełną politowania dla ludzi, którzy nie chcą przyjąć jej cudownej oferty. Wtedy wyszłam z pokoju. I naprawdę, zwykle nie bywam agresywna, ale wtedy mnie poniosło ;D Ochrzaniłam paniusię z góry do dołu, że co ona tu jeszcze robi, proszę natychmiast wyjść, nie słyszy pani co mój Dziadek powiedział? Przy wyjściu poprosiłam o podanie personaliów i zaznaczyłam, że natychmiast zadzwonię do jej pracodawcy i złożę skargę. Nie chciała podać, więc mówię, że zadzwonię i tak i złożę skargę na pracownicę, która o tych godzinach w tym rejonie. Paniusia zmyła się jak niepyszna a ja oczywiście nie złożyłam żadnej skargi, bo zapomniałam o sprawie, zresztą i tak pewnie miała nauczkę;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: like Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.10, 11:06 mnie tam nie przeszkadza klimat lokalnych sklepików jak i wiekszych, a gafy sprzedawczyń są fajne, nadają taki ludzki wymiar ;) regularnie odwiedziam jeden taki sklepik i kupuje mleczko w tubce, moj ulubiony smakołyk. raz sprzedawczyni wygladala jakby nie wytrzymala i mowi : "a pani tak potrafi całe na raz? " innym razem stojąc w supermarkecie w kasie z 3 tyskimi i 2 małymi pojemniczkami sałatek słysze z tyłu głos pana w poczciwym wieku "widze ze prawdziwy studencki obiad sie szykuje" :) Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_m8 Re: Głupie uwagi sprzedawców 28.09.10, 23:35 swego czasu chciałam kupic sobie skórzane rękawiczki, poszłam do sklepu i przymierzam, ale wszystkie za duże - wobec czego pani do mnie mówi: No ale z takimi rączkami to na dziecięcym niech pani sobie szuka! Odpowiedz Link Zgłoś
zakletawmarmur Re: Głupie uwagi sprzedawców 28.09.10, 23:58 Kilka dobrych lat temu, tuż po diecie, z tym poczuciem "jestem super szczupła" idę kupić nową spódniczkę. Wybieram krótką mini. Sprzedawca mi się tak przygląda, przygląda (a własciwie to okolicy około spodniczkowej) i komentuje "Powinno pani pasować. Bo wie pani, w tą spódniczkę trzeba mieć co wsadzić". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tree Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.10, 11:15 Mnie wkurza ględzenie taksówkarzy. Każde. Odpowiedz Link Zgłoś
chris1970 Re: Głupie uwagi sprzedawców 04.10.10, 15:57 Za moich czasów w klasie podstawowej były same Anie i Kasie oraz Grześki i Tomki i Piotrki.. W pojedynkę była Jadzia i Krysia. Oczywiście do tego była jeszcze Lucyna, Iwona, Izabela. Z chłopaków jako jedyny reprezentowałem świętego od komunikacji, był też Jarek i Jasio. W średniej szkole zestaw podobny, proporcje Ań i Kaś podobny, ale za to doszła Aneta, Beata, Stasia i Marysia. W tym czasie, do szkół podstawowych zaczęły napływać Klaudie i Patrycje, Patryki i Rafałki. Dziś modne są Rajany, Brajany, Dżesiki i Andżeliki. Kiedyś czytałem artykuł jakiegoś znanego socjologa, który tłumaczył, że imiona czysto zagraniczne, często bohaterów z seriali, wybierają osoby z rodzin patologicznych, mało wykształconych. Imiona tradycyjne natomiast modne są w rodzinach wielopokoleniowych oraz coraz częściej wybiera takie imiona inteligencja. I to by się zgadzało, bo w moim bloku rodzice z doktoratem wybrali imię dla syna Feliks, czyli szczęśliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr i Paweł Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.ip.netia.com.pl 04.10.10, 16:31 Krzysztofie, chyba cię Budda opuścił, co Ty wygadujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Głupie uwagi sprzedawców 07.10.10, 21:52 To byl inny wąrek na Forum humorum,o pomysłowości rodzicow ,nadajacym dzieciom dziwne imiona :) Odpowiedz Link Zgłoś
mrokon Re: Głupie uwagi sprzedawców 07.10.10, 23:02 "A może dam kubeczki do tego denaturatu?" "Ale kobiety w ciąży nie mogą tego zażywać" Tylko, że ja nie jestem kobietą a tym bardziej nie w ciąży... Odpowiedz Link Zgłoś
novationen Re: Głupie uwagi sprzedawców 08.10.10, 10:17 Warszawa, wrzesień, Galeria Mokotów, Sklep z odzieżą sportowo-turystyczną, specjalistyczną. Wchodzę, pusto - tylko dwóch sprzedawców przy kasie. Dzień dobry itp. idę... (szukałem kurtki na wyjazd w góry)...oglądam... dotknąłem jedną, drugą... (tak nie specjalnie mi się podobały)... ...idę dalej przez sklep oglądając już wszystko... (w tym kurtki damskie bo wyjeżdżałem z narzeczoną i ona też miała kupić - myślę, zerknę tak z ciekawości, ciekawości cen). ...sprzedawca się odzywa: proszę pana, ale tam to już tylko damskie! (zupełnie jak bym był ślepy), odpowiadam, że wiem-widzę! ...zaczynają się rechotać, a ten drugi: ale niech się pan nie martwi, nam nic do tego co kto nosi i jak się panu spodoba damska to sprzedamy! debil jakiś? czy ja po prostu nie zrozumiałem żartu...? nie mniej jednak wk*rwiło mnie to i tylko odpowiedziałem, że tak, chciałem kupić dwie. Do widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jjj Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.11, 21:51 Na mnie ostatnio nakrzyczała pani na poczcie; odbierałam trzy przesyłki, ona sprawdza, szuka, przynosi- dwie. Grzecznie zauważam, że chyba trzy powinny być. Pani mętnie mamrocze, że źle zapisane nazwisko i nie można znaleźć. Na to ja, nadal grzecznie zatroskuję się, czy będzie problem z odbiorem, nie można znaleźć wcale? Na to pano ryczy, że musi poszukać i nie może mi dać wszystkich na raz... Ja zbaraniała proszę żeby nie krzyczała, a pani, że krzyczy, bo skoro nie rozumiem, to widocznie niedosłyszę! Prawdę mówiąc nadal nie rozumiem, dlaczgo musiała dwie dać mi najpierw a szukać trzeciej potem, ale cóż może to rzeczywiście kwestia głuchoty, pewnie umysłowo jestem głucha.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jjj Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.11, 22:00 A jeszcze udręczyłam panią w banku, przyniosłam w woreczku kupę grosików do wymiany na grubsze. W sumie nie było tego dużo, jakieś 3 złote, ale pani obrażona śmiertelnie. No ale gdzie można grosze wymienić, jak nie w banku? Najpierw pouczyła mnie, że jak jakiś klient przyjdzie, to będzie czekał, a ona takimi głupotami się zajmuje, a bank pusty i kilka kas. Pozatym patrzyła na mnie z mieszaniną pogardy i odrazy, pewnie uznała mnie za żebraczkę co te grosiki cały dzień z dobrych ludzi wycygania... Ale byłam dzielna i nie straciłam uprzejmego uśmiechu, może żebraczka, ale dobrze wychowana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shinylipsofangel Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.11, 23:44 A ja jestem z drugiej strony barykady.Głupota jest wybaczalna i budzi tylko politowanie,gorzej ze zwykłym chamstwem i nowobogactwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fikulina Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.info 04.08.11, 04:25 ja od niedawna mam do czynienia ze sprzedażą internetową - sprzedaję ubrania dla kobiet, możecie nie podejrzewać nawet jak wiele jest osób, które: -proszą o wysłanie im towaru za darmo, "a oni tylko opłacą koszt przesyłki", bez nawet umotywowania takiej prośby. Po takiej prośbie często następuje fala błagań i wypisywania wiadomości typu: "to jak się namyślisz to napisz mi smsa, ja idę na zakupy i wolę jak napiszesz to szybciej załatwimy sprawę i będzie z głowy", mimo że jasno na początku napisałam, że taka transakcja jest niemożliwa:) -wystawiają negatywne komentarze do transakcji tylko dlatego, że nagle przestałam mieć nowe dostawy określonego rodzaju towaru, który wcześniej im się spodobał i który niejako sobie zarezerwowali bez wpłacania gotówki.oczywiscie to mój błąd, ale tez wytłumaczyłam grzecznie, że nie spodziewałam się takiej sytuacji. Moje przeprosiny i wytłumaczenie sytuacji oraz zaoferowanie w zamian innej rzeczy za pół ceny spotyka się z falą wrogości i wypisywaniem rzeczy takich jak: "mam nadzieję, że już nikt nigdy u ciebie nic nie kupi" i z wypisywaniem głupot w komentarzach... -osoby, które często dziwią się, że oferuję koszt wysyłki za jedną parę butów 7 zł, a już za 5 par biorę kilka złotych więcej. Piszą wtedy wiadomości do mnie w takim tonie jakbym chciała ludzi naciągnąć na te kilka złotych i pytają czy nie dałoby się upchnąć przecież do paczki z jedną parą butów tych pozostałych 4 czy 5 par i zapłacić za wszystko 7,5 zł.... Nie chce mi się z takimi ludźmi doprowadzać do transakcji, bo wiem już z doświadczenia, że nawet jeśli przesyłka do nich trafi to na 80% będą widzieli jakiś problem, na przykład to, że but z jednej strony był trochę zabrudzony i będą chcieli zwrotu pieniędzy, a buty wysyłam przecież w fabrycznie nowych opakowaniach... Kiedy jednak niedawno wytłumaczyłam jednej z kobiet nierozumiejących, że przesyłka 5 par butów musi kosztować więcej niż 8 zł, że poczta ma taryfikator uwzględniający wagę i wymiary przesyłki - zaczęła szukać pozostałych moich ofert i dotarła do starej, w której pomyliłam się pisząc o kosztach wysyłki, czyli zamiast 7zł dałam 5zł i bez żenady stwierdziła, że zapłaciłaby 5 zł, bo tutaj w tej ofercie starej mam 5 zł:) - sprzedaję rzeczy o różnej wadze. Buty są znacznie cięższe od bielizny, dlatego inny jest koszt wysyłki w przypadku tych obu przedmiotów. Ludzie czasami zamawiają kilka przedmiotów jednocześnie, np buty, bielizna, do tego spódnica itp. i pytają, czy cena może być taka jaką podałam dla wysyłki stanika - 3,75 zł... "pytają" właściwie to złe określenie, potrafią napisać: "zamawiam to to i tamto, a cena przesyłki tam widziałam miała pani 3,75 zł do stanika to taką wybieram" -standardem jest pytanie po kilku godzinach od kliknięcia "kupuję" i natychmiastowego zapłacenia za przedmiot o to, czy przedmiot został już wysłany. Najczęściej rzeczywiście wysyłam przedmioty tego samego dnia kiedy nadchodzi przelew, ale przecież nie można oczekiwać od sprzedawców internetowych, że będą reagowali mechanicznie na wpłatę na konto i biegali pakować przesyłki o każdej porze dnia. Piszę to wszystko żebyśmy się w końcu Polacy ogarnęli i spojrzeli na siebie z dystansu. wiocha totalna. Oczywiście większość kupujących jest w normie, ale mimo wszystko szokuje jak wiele jest żenujących zachowań. -kupujący, którzy przelali pieniądze na konto, często wypisują chamowate maile, że przecież powinniśmy im wiadomość napisać,że pieniądze od nich doszły na konto i czy paczka jest już zapakowana. Być może mają część racji, mimo że ja nie zamierzam tego robić, bo musiałabym spędzić polowe życia nad mailami. Każdy widzi jasną wiadomość, że paczki wychodzą codziennie, komentarze od innych kupujących to potwierdzają, skąd więc powiedzcie mi tak wiele totalnie władczych chamowatych maili, w ktorych ludzie wypisują tak jakby już zostali oszukani i jakby "zabrano" ich pieniądze itp.? - jakakolwiek pomyłka, np wysłanie przeze mnie dwóch lewych butów, co mi się zdarzyło, kończy się telefonami od jednej osoby- od rana do ciemniej nocy z różnych numerów (przetestowałam to niedawno, kiedy miałam wyciszony telefon, ktorego nie dotykałam przez cały dzień, w innych przypadkach ktoś potrafi dzwonić nieprzerwanie co minutę naprawdę wiele razy, tak jakby nie docierało do tych ludzi, że można przez np 3 godziny siedzieć na uczelni itp.)... albo licznym wiadomościami na maila. po moim załatwieniu sprawy tj wysłaniem dobrego buta i pokryciu kosztów przesyłek, przeproszeniu itp i tak zdarzyło się dostać negatywnego komentarza o jasnym komunikacie - że oszustka. -rozpoczynanie maila od "ej" zamiast witam czy czegokolwiek.... Np. "ej,bo ja chciałam zamówić koszulkę". Zresztą, takich nieprzystających odzywek jest więcej. "No co jest? przesyłka została wysłana?". -przesadzona słodycz w mailach kiedy wszystko jest w porządku, a kiedy przesyłka nadal nie dociera po 4 dniach od nadania przeze mnie - chamówa, krzyki i oskarżenia, podejrzenia i pierwszy mail rano: "no co jest?? " - pamiętam panią, której wysłałam paczkę kilku różnego rodzaju przedmiotow. okazalo sie jednak w ostatniej chwili, ze jedna zpar butow zamowionych przez panią nie bedzie nadana do niej na skutek różnych problemów z tym towarem , w kazdym razie zwróciłam pieniądze za tę jedną parę butów itp. wymiana maili o tej sprawie trwała długo , bo oczywiscie wszystko trzeba było rozłożyć na czynniki pierwsze, a pani na końcu kazdego swojego maila dopytywała "co z kosztami przesyłki, przecież zapłaciłam za przesyłkę butów, ktorych nie dostałam" . A przecież wszystkie buty poszły w jednej zbiorczej paczce. Nie dotarły do niej co prawda te najlżejsze buty, ale to nieważne, ważne że kobieta nie czuje obciachu przed upominaniem się o wydzielenie jej procentowo ile kosztowała przesyłka dla tych jednych butów z całej paczki. nawet kiedy to wszystko piszę to trudno mi uwierzyć, ze są tacy ludzie- ale naprawdę sytuacji takich jak wyzej opisane jest wiele Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ally Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.atkinsglobal.com 04.08.11, 09:26 "nawet kiedy to wszystko piszę to trudno mi uwierzyć, ze są tacy ludzie- ale naprawdę sytuacji takich jak wyzej opisane jest wiele" A mi wcale nie trudno, niektore z opisanych przez Ciebie sytuacji wcale nie sa taaaakie straszne, a, jak wiadomo, KLIENT NASZ PAN, i kazdy prezny biznes to wie - niestety, rzadko zdaza sie klient idealny. Jednym uchem wpuszczaj [niemile uwagi], drugim wypuszczaj, gleboki oddech i do przodu. Po co tracic nerwy? "Piszę to wszystko żebyśmy się w końcu Polacy ogarnęli i spojrzeli na siebi > e z dystansu. wiocha totalna. " - absolutnie sie nie zgadzam. Wydaje sie, jakby kazdy kontr-argument (przy braku argumentu) podsumowywany byl jako "wiocha". Moze male sklepiki, 1- czy 2-osobowe firmy nie maja zasobow, aby "leciec od razu i wyslac", ale sa firmy, ktore wlasnie tak robia (wiem z autopsji), nie wspominajac nawet o wyslaniu maila z potwierdzeniem - ja sobie nie wyobrazam, ze zaplacilam za cos, a potem musze zdagywac jak dlugo mam na to czekac, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fikulina Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.info 04.08.11, 11:48 nie każdy kontrrargument na argument to stwierdzenie ze wiocha, bo piszę, że niektóre działania klientów mają w sobie wiele racji, ale chodziło mi o całą otoczkę, to jak się ktoś przy tym zachowuje i o kontekst. Poza tym są takie argumenty, z którymi dyskutować po prostu nie będę i nie możesz rozumieć tego jako brak argumentów, bo zwyczajnie nie będę rozkładać na czynniki pierwsze sprawy, która jest zrozumiała dla kazdego kto ma odrobinę klasy. jak najbardziej normalne jest kiedy ktoś dopytuje czy paczka została wysłana i ja nie upieram się, ze nie ma racji jeśli mówi ze powinnam każdemu napisać czy została zapakowana, czy wysłana, czy pieniądze wpłynęły i zawsze odpowiadam na takie pytania, ale uznawanie z miejsca, że jestem oszustką i wykrzykiwanie w mailach takich głupot jest właśnie dla mnie przesadą. zresztą nie pisałam, ale wysyłam wszystko kazdego dnia, chyba że ktoś zamawia coś wieczorem i pyta czy już zostało wysłane - nawet od, jak piszesz, profesjonalnych firm trudno tego wymagać i właśnie chodzi mi o tę odrobinę zdrowego rozsądku. "a, jak wiadomo, KLIENT NASZ PAN, i kazdy prezny biznes to wi > e - niestety, rzadko zdaza sie klient idealny" rozumiem co znaczy "klient nasz pan", ale jednocześnie wiem, że ludzie, którzy robią z relacji klient-sprzedawca relację służalczą, w której nie okazuje się szacunku drugiej ze stron, zastrasza, obraza jest chora i właśnie źle pojmowana. nie oczekuje na klienta idealnego, ale takiego, który byłby w stanie zachować się po ludzku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fikulina Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.info 04.08.11, 11:50 nie każdy kontrrargument na argument to stwierdzenie ze wiocha, bo piszę, że niektóre działania klientów mają w sobie wiele racji, ale chodziło mi o całą otoczkę, to jak się ktoś przy tym zachowuje i o kontekst. Poza tym są takie argumenty, z którymi dyskutować po prostu nie będę i nie możesz rozumieć tego jako brak argumentów, bo zwyczajnie nie będę rozkładać na czynniki pierwsze sprawy, która jest zrozumiała dla kazdego kto ma odrobinę klasy. jak najbardziej normalne jest kiedy ktoś dopytuje czy paczka została wysłana i ja nie upieram się, ze nie ma racji jeśli mówi ze powinnam każdemu napisać czy została zapakowana, czy wysłana, czy pieniądze wpłynęły i zawsze odpowiadam na takie pytania, ale uznawanie z miejsca, że jestem oszustką i wykrzykiwanie w mailach takich głupot jest właśnie dla mnie przesadą. zresztą nie pisałam, ale wysyłam wszystko kazdego dnia, chyba że ktoś zamawia coś wieczorem i pyta czy już zostało wysłane - nawet od, jak piszesz, profesjonalnych firm trudno tego wymagać i właśnie chodzi mi o tę odrobinę zdrowego rozsądku. "a, jak wiadomo, KLIENT NASZ PAN, i kazdy prezny biznes to wi > e - niestety, rzadko zdaza sie klient idealny" rozumiem co znaczy "klient nasz pan", ale jednocześnie wiem, że ludzie, którzy robią z relacji klient-sprzedawca relację służalczą, w której nie okazuje się szacunku drugiej ze stron, zastrasza albo którzy wychodzą z założenia, ze skoro są klientami, to mogą traktować sprzedawcę chamsko, obrażać go jest chora i właśnie źle pojmowana. nie oczekuje na klienta idealnego, ale takiego, który byłby w stanie zachować się po ludzku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ally Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.atkinsglobal.com 04.08.11, 13:43 OK, OK, bez nerwow, to forum humorum przeciez jest :) A co do glupich uwag (czyli wracajac do tematu) - to mi sie wlasnie przypomnialo - poszlam kupic sobie perfum. Za lada stoja dwie osoby - sprzedawczyni i pani kierownik (jest to duzy, sieciowy sklep w Anglii). Wiec tak wacham, jeden, drugi, pytam, czy sa jakies nowosci. Sprzedawczyni super mila, proponuje, pokazuje (z perfumami to roznie bywa). Na to wtraca sie pani kierownik - "ja bym tu nic nie kupila". Pytam, czemu. "Nic mi sie tu nie podoba, ja uzywam perfumy z klasa (!!!!!!!!)" (Dodam, ze ogladalam markowe perfumy, wiec zglupialam, o co kaman). Wiec pytam zaciekawiona, jakich uzywa. Juz nie pamietam, co odpowiedziala, ale chociaz nie znalam zapachu, powiedzialam, ze ten mi sie nie podoba, za ciezki. Na co typiara zaczela wymieniac szereg innych, w owej perfumerii niedostepnych akurat. Ekspedientka czerwona jak burak. Ja rozbawiona i zdezorientowana zarazem :) Wyszlam nie kupujac nic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jagna Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.radom.pilicka.pl 12.08.11, 11:42 Piątek, godz. ok. 6.30. W drodze do pracy weszłam do sklepu po coś na śniadanie, a że na wieczór zaplanowałam spotkanie z koleżanka przy drinku, postanowiłam nie latać specjalnie po pracy do monopolowego, tylko kupić coś od razu. Pani podała mi bułki, serek, więc mówię, że jeszcze cytrynówkę poproszę. Pani na to: "Ale nie ma już małych, mam tylko półlitrowe" :-) No bo w końcu jak śniadanie, to śniadanie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
voiceinthedesert1 Re: Głupie uwagi sprzedawców 20.08.14, 13:32 Popieram ten wpis w stu procentach. Ja od lad walczę z podobnym brakiem kultury u polskich sprzedawców! Kobiety zwłaszcza często używają słowa "spokojnie," gdy grzecznie pytam czy będą mieli zmienić 100 złotych. Wczoraj, w autobusie krakowskim, spytałem panią w średnim wieku czy nie chce usiąść, bo obok mnie jest wolne miejsce. Odpowiedź brzmiała "spokojnie." Byłem w złym nastroju, czułem się obrażony za taka odpowiedź na moja grzeczność. Odpowiedziałem: a kto panią wychował!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lena Re: Głupie uwagi sprzedawców IP: *.up.wroc.pl 21.08.14, 12:18 A ja mam taki sklepik koło pracy gdzie zachodziłam co rano cos tam kupic, i młoda dziewczyna w kasie za każdym razem czyniła jakieś uwagi na temat moich włosów. Bo akurat byłam na etapie zmieniania kolorów i ona coś tam plotła a że mi ładnie a że lepiej było w tamtych, puszczałam to mimo uszu ale jak już powiedziała kiedys "ale końcówki to ma PAni zniszczone" to się lekko wkurzyłam. Mam czy nie mam, nie jej sprawa. Przestałam tam chodzić. Odpowiedz Link Zgłoś