pomyłki telefoniczne...

28.03.04, 21:18
zanim jeszcze nie zawitała do nas wiosna dostałam sms-a :
-cześć Jacek, tu Sławek, pożycz mi kółka bo moje jedno się zepsuło a chcę
zrobić kulig
??? do dzisiaj nie wiem o co chodziło. A osoby szukające jakiegoś pana Jacka
dzwonią do mnie od kilku tygodni i zawsze są zdziwione, że ja odbieram [a
numer telefonu jest od początku mój!!]
    • pauli7 Re: pomyłki telefoniczne... 28.03.04, 22:53
      Do mnie kiedys namietnie wydzwaniali ludzie z pytaniem 'czy to Intraco?' (dla
      tych, co mieszkaja poza warszawa wyjasnionko - to taki duuuzy biurowiec, ktory
      stal juz za komunistycznych czasow). Dziwi mnie tylko to, ze sie wszyscy
      upewniali, ja jak dzwonie gdziestam, to zawsze zakladam ze sie dobrze
      dodzwonilam i nie pytam 'czy to mieszkanie Jolki', ale od razu owa Jolke prosze
      do telefonu:).
      Potem odkrylam, ze moj numer o jedna cyfre roznil sie od numeru Intraco... Jak
      to dobrze, ze sie wyprowadzilam:)
      • recherche Re: pomyłki telefoniczne... 28.03.04, 23:50
        To jeszcze nie mieliście najgorzej...
        Ja kiedyś odbieram telefon, i słyszę ochrypły męsko głos: "No to jak
        dziewczynki, do której dzisiaj pracujecie?"
        Osłupiałam zupełnie i bez słowa odłożyłam słuchawkę, potem podobne telefony
        powtórzyły się chyba dwa razy, za każdym razem faceci chcieli się dowiedzieć
        czegoś o "dziewczynkach" :/ Na szczęście to się skończyło, ale zapewniam was,
        że to nic przyjemnego odebrać taki telefon :/
        • Gość: Asia Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.upc-g.chello.nl 29.03.04, 08:13
          Kiedys mielismy numer tel, co wczesniej nalezal do szpitala. No i ciagle
          odbieralismy tel do tego szpitala, nawet w nocy. Nikomu nie bylo wesolo.
          Moj tata kiedys odbieral tel o jakiejs malolaty, co go zapewniala ze go bardzo
          kocha. Zakladam ze milosc wynikala z tego, ze tel. w ksiazce byl na mojego
          tate :)
          Ja kiedys odbieralam tel od Darka co dzwonil do Czarka czy odwrotnie. Az
          wreszcie raz gadalismy chyba z poltorej godziny.
          • Gość: nie_ktoś Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.inetia.pl 29.03.04, 08:57
            jakieś dwa - trzy lata temu, w lato wydzwaniał do mnie (na komórę) przyprawiony
            gość i dopytywał się o jakiegoś Henia. Facet dzwonił gdzieś znad wody (było
            słychać w tle tzw odgłosy plażowe, są dosyć charakterystyczne). Dzwonił jakieś
            30 razy i nie mógł zrozumieć że to pomyłka. Wreszcie nie wytrzymałem i
            nawtykałem mu nieźle. Jakaś godzina ciszy i znowu dzwoni ten sam numer "Ale jak
            Henia nie ma to może Maryśka jest gdzieś niedaleko?". I jeszcze jeden pamiętam -
            "Marek?" - Nie, nie Marek - odpowiadam. "A gdzie jest Marek?"
    • sunday Re: pomyłki telefoniczne... 29.03.04, 09:43
      Do nas kiedyś było (prywatne mieszkanie):

      - Szczęść B-że księdzu! Z siostrą Pauliną mogę?
      - [do słuchawki:] Ależ oczywiście! Chwilkę... [głośniej, obok słuchawki:]
      Paulinko, kochanie, jakiś Pan do Ciebie! ... [znów do słuchawki:] Nie,
      niestety, siostra Paulina nie może teraz podejść. Proszę zadzwonić za godzinę.

      :) No, może nie całkiem tak to było, ale z klasztorem byliśmy regularnie myleni.
      • mary_ann Re: pomyłki telefoniczne... 29.03.04, 11:39
        To ja w tym samym duchu:-))

        Miałam wtedy telefon (w Wwie) zaczynający się na 42. Regularnie, niestety
        zwykle w godzinach bladoświtowych, o których to porach nie jestem szczególnie
        życzliwie nastawiona do bliźnich, odbierałam telefony zaczynające się od
        gromkiego, pełnego szczerego entuzjazmu "Szczęśc Boże!". Pzreprowadzone
        śledztwo wykazało, że delikwenci dzwonili do Łodzi (kierunkowy 42), do
        seminarium duchownego.
    • xkropka Re: pomyłki telefoniczne... 29.03.04, 10:35
      Dostałam kiedyś całą serię smsów podpisywanych przez "Królową Świata".
      Odpisałam, że to chyba nie do mnie, bo nawet płeć się nie zgadza - okazało
      się, że numer był pomylony o 1 cyfrę.
      Ale najlepsza historia przydażyła mi się jednak mailowo - ktoś, podpisujący się
      jako asystent na politechnice, chciał zostać moim sponsorem. Warunkiem był
      wiek - poniżej 18 lat, bo pan gustował w nastolatkach. Najdziwniejsze było to,
      że list przyszedł na adres z końcówką, która jednoznacznie wskazywała na firmę,
      a nie żaden portal oferujący bezpłatne konta...
    • mz111 Re: pomyłki telefoniczne... 29.03.04, 11:51
      Moja mama kiedyś odebrała taki to telefon :
      - Proszę z kuchnią !
      Na to mama rezolutnie:
      - Z gazową czy węglową ?

      Niezły miałem ubaw :)
      Pozdr.
      • Gość: mn Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.plonsk.sdi.tpnet.pl 29.03.04, 12:18
        1. kiedyś zadzwoniłam do kolegi z pracy, oddelegowanego na kilkanaście dni do
        pracy w innym mieście. Wiedziałam, że ktoś inny, teoretycznie mi znany, może
        odebrać telefon. Zadzwoniłam, przedstawiłam się i zaczęłam pogaduchy od co
        słychać, jak idzie akcja itd. Rozmawiało mi się świetnie, po czym poprosiłam
        kolegę do telefonu i... to była pomyłka !

        2. na mój telefon komórkowy (służbowy) nagrał się gość z długą pogadanką do
        prezesa na temat zaległych płatności. W firmie wyjaśniłam, że nikt nie wie o co
        chodzi, a potem zadzwoniłam do gościa. Okazało się, że zadłużona księgowa
        podawała telefony wg własnego uznania. Padło na mnie !
    • Gość: Lula Re: pomyłki telefoniczne... IP: 62.29.248.* 29.03.04, 14:07
      Mieszkałam kiedyś w Krakowie, na dawnym osiedlu XXX-lecia PRL :-). Na nasz
      stacjonarny telefon ok. 5.30 - 6.00 rano dzwonili jacyś ludzie i pytali
      zdyszanymi głosami ile róż bierzemy dzisiaj??? Wiele razy mówiliśmy, że to
      pomyłka, nie chcieli wierzyć!? Kazali przestać żartować i powiedzieć ile tych
      róż ma być! Po którymś telefonie zaczęliśmy te róże zamawiać. Do dziś nie wiem,
      co się z nimi działo dalej.... Potem się okazało, że ten nr telefonu miała
      kiedyś kwiaciarnia w Gigancie (takim supersamie osiedlowym...)- co nie wyjaśnia
      oczywiście losu zamówionych przez nas róż.... :-)
      Pozdrawiam
      • buka222 Re: pomyłki telefoniczne... 25.04.04, 16:46
        dawno temu mielismy podobnie z pieczywem, przez dobrych kilka miesiecy okolo 5
        rano dzwonili z piekarni nr 13 ( cokolwiek to znaczy ) z informacja ze wozy
        wyjezdzaja i pytaniem czy cos dorzucic. Dzwonili z duza determinacja, dopoki
        ktos nie odebral - najczesciej moj ojciec. Najpierw im tlumaczyl ze pomylka, a
        potem zdarzalo mu sie skladac rozne zamowienia. Do tej pory jestem ciekawa co
        na to sklep do ktorego znienacka przyjezdzaly te wozy...
    • mandaryn_ka Re: pomyłki telefoniczne... 29.03.04, 14:40
      Dawno dawno temu do mojego domu zadzwonił jakiś gość. Odebrała moja mama. Gość
      mówi: " kochanie podaj mi nr mojej legitymacji partyjnej, leży tam przy lampce
      nocnej na stoliku..." na to moja mama " ależ kochanie, tam nie leży twoja
      legitymacja partyjna, tylko książeczka do nabożeństwa" - Gość oczywiście
      pomylił się i zadzwonił pod niewłaściwy numer.
    • Gość: TeReFeREKuku Re: pomyłki telefoniczne... IP: 213.25.39.* 29.03.04, 15:00
      Mojej mamie kto? zrobił takiego psikusa przez telefon:
      Odbiera telefon i mówi słucham,
      go?ć po drugiej stronie kabla mówi:
      Ja w sprawie li?ci.
      Mama zdziwona i zastrzelona tekstem zapytała: Jakich li?ci?
      A głos w słuchawce odparował:
      A tych co się nimi d....ę czy?ci.
      Mama prawie się posikała ze ?miechu.
      :-)
      • Gość: ultra75 Re: pomyłki telefoniczne... IP: 207.159.92.* 29.03.04, 16:42
        Do mojego lubego ;-) tez przez jakis czas naplywaly SMS-y o dziwnych tresciach
        podpisywane zawsze Aneta & cos tam - chyba ze 2 razy dostal zyczenia
        swiateczne, raz zaproszenie na bigos (!) oraz informacje, ze "tez sie uczymy
        francuskiego" (?). Mysle, ze gdyby to byl jakis szyfr, to chyba by mi tych SMS-
        ow chyba nie pokazywal ;-).

        Kiedy jeszcze mieszkalam z rodzicami, to mielismy numer po przychodni. I
        oczywiscie nagminnie sie zdarzaly telefony w srodku nocy (czyli ok. 7 - wtedy
        jeszcze nie pracowalam i to byla dla zmnie zabojcza pora ;-)) z prosba o
        rejestracje. Niestety wyrwana ze snu tez nie jestem specjalnie przychylnie
        nastawiona do swiata - pamietam, ze po ktoryms z kolei porannym telefonie juz
        mi sie nie zawsze chcialo wyjasniac dzwoniacemu, ze nie dodzwonil sie do
        przychodni i zdarzalo mi sie "przyjmowac rejestracje" :-).
        • the_dzidka Re: pomyłki telefoniczne... 29.03.04, 16:59
          Gość Już o tym pisałam, ale można chyba powtórzyć, bo fajne.
          Było to wtedy, kiedy złe połączenia zdarzały się nagminnie z winy centralek, a
          w sklepach wszystko, poza octem i zapałkami, "rzucano" w niewielkich ilościach.
          Ciocię i wujka obudził wczesnym rankiem telefon. Wujek odebrał, posłuchał, po
          czym mówiąc: - Zaraz sprawdzę - odłożył na bok słuchawkę, wstał z łóżka i
          szurając kapciami udał się do kuchni. Po chwili ciocia usłyszała, że szuka
          czegoś w lodówce, po czym wrócił do pokoju i rzuciwszy do słuchawki: - Tak,
          jest - odłożył ją na widełki i położył się z powrotem. Zaintrygowana ciocia
          spytała, co to było.
          - Jakiś facet pytał, czy dowieźli już śmietanę kremówkę - odpowiedział wujek.

          Dzi
          • herbata.cytrynowa Re: pomyłki telefoniczne... 29.03.04, 18:08
            Mi już zdarzyło się dostać dwa takie jakieś smsy z netu słane i parę tel.
            pomyłek jednak te esy wam tu przytoczę bo ja miałam z tego ubaw :) otóż
            ostatnio dostałam esa od pana Janusza K. (nazwisko podał ale ja je raczej
            zachowam bo jet taka ustawa):)
            który informuje, że uległ zmianie jego numer telefonu po czym podał ów numer
            (którego również nie podam) zastanawiam się czy mu nie napisac :))
            drugi zaś brzmiał tak:
            <bartosz> hej kaziu, jak było na 100dniówce? jesteście znowu razem? odpisz :))
            ale miałam ubaw :)
            • Gość: baba Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.acn.waw.pl 29.03.04, 19:34

              Przysiegam, ze to prawda, jakkolwiek nieprawdopodobnie by ta historia nie
              brzmiala :-)
              Otoz w srodku tygrysich lat 90-tych wynajelismy mieszkanie, ktore juz lat
              kilka bylo wynajmowane. Mieszkalo sie tam bardzo przyjemnie,z jednym malym ale.
              Otoz w poznych godzinach nocnych raz na jakis czas miewalismy serie telefonow
              domagajacych sie od nas na gwalt przyslania jakichs kaset !
              Czesto owe telefony byly bardzo mamrotliwe, a rozmowcy, indagowani o szczegoly
              wystekiwaliz siebie cos w rodzaju-no to juz niech pani sama cos wybierze (???!!)
              Tylez zaintrygowani co wsciekli (bo zdarzaly sie telefony i o pierwszej)
              docieklismy wreszcie, iz oto usilowano dodzwonic sie do firmy wysylkowej
              "Dyskretny swiat erotyki" prowadzonej przez poprzednia odnajemczynie.

              Przyznam, ze mialam ochote przyjac zamowienie, a potem wyslac paczuszke z
              wolowymi literami wypisana nazwa firmy na wierzchu...
              • yvona73pol Re: pomyłki telefoniczne... 30.03.04, 04:56
                moje:
                kiedys zadzwonil do mnie osobnik - bylam we Francji, telefon byl na komorke, za
                przychodzace rozmowy placilam 50% ( w czym marza dla operatora polskiego i
                francuskiego), z pretensjami, dlaczego maz nie zrobil jeszcze wylewki i kiedy
                zamierza; do wiadomosci nie chciala osoba przyjac, ze zadnego meza nie
                posiadam, a tym bardziej budowlanca; pozniej nie odbieralam tego dnia
                telefonow - a bylo pare, bo nie chcialo mi sie na moj koszt tlumaczyc czegos,
                co i tak nie chcialo byz zrozumiane;
                mailowe mojego szefa: otoz przychodzily do niego, do Francji, obszerne raporty
                dotyczace inwigilacji osobnikow arabskich (rzecz sie dziala po 11 wrzesnia)
                przez specsluzby - dokladne opisy stanu posiadania, nr rejestracyjne samochodow
                jakie posiada, jakimi jezdzil i w czyim towarzystwie, z kim, adresy tych osob,
                ich samochody, powiazania rodzinno - towarzyskie, liczba "wejsc" i "wyjsc" z
                przeroznych domow, i w ten desen....
                nawet byla tez notka o tym, ze jesli nie chce przedluzac wspolpracy (szef,
                znaczy sie) to musi powiadomic kogostam, gdziestam;
                zaznaczam, ze jako zywo, szef nie byl zadnym agentem
                • Gość: michaelandro Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.04, 13:30
                  a u nas w domu przydarzyła się taka oto historia:
                  wyjechałem wieczorem w trasę, pogoda była paskudna, zimno, ślisko itp. Mama
                  namawiała mnie żebym został, bo w nocy przyśnił jej się zły sen i miała złe
                  przeczucie. Po jakiejś godzinie od mojego wyjazdu do domu ktoś zadzwonił:

                  -dobry wieczór, szpital Batorego, łącze z wewnętrznym.

                  mama przerażona, pełna najgorszysch myśli słucha dalej. Odzywa się kobieta:

                  -dobry wieczór, doktor D się kłania. Proszę odebrać zwłoki....

                  moja mama wpadła w histerie, zaczęła coś krzyczeć, przybiegł tata i zaczął
                  rozmawiać. Okazało się, że panie ze szpitala dzwoniły do zakładu pogrzebowego
                  Exitus, mieszczącego sie w moim miescie. Do głowy im nie przyszło żeby najpierw
                  się upewnić z kim rozmawiają. Mama mocno to przeżyła :)
                  Z tymi pomyłkami pogrzebowymi ciągle mamy jakieś przygody, Kiedyś namiętnie
                  dzwonił do nas niejaki Piotrek. Ciągle chciał się umawiać na "kopanie".
                  Tłumaczyliśmy mu żeby uważniej wykręcał numer, ale nie docierało. Dopiero kiedy
                  umówiłem go na szóstą rano, telefony od niego się skończyły.
    • Gość: Bart Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.tpnets.com 19.04.04, 00:42
      Do mnie na komórę ciągle wydzwaniali z warsztatu (samochodowego?
      motocyklowego?) i pytali się, co robić. Pierwszy telefon był odnośnie silnika,
      powiedziałem, że pomyłka. Drugi też o coś tam. No to znowu mówię, że pomyłka.
      Za trzecim razem, jak była mowa o jakiś przewodach, to kazałem robić. A niech
      tam, raz się żyje, a ktoś będzie miał w swojej hondzie naprawiony układ
      elektryczny:)
    • Gość: amadea Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.04.04, 12:24
      odebrałam kiedys telefon i jakaś babka pyta czy to mieszkanie Państa X ?
      mówię , że nie. ona na to ,a wie pani, bo byłam na cmentarzu i tam spodobal mi
      się jeden pomnik i tak pomyślałam że zadzwonię do tej rodziny i spytam gdzie go
      robili.ale widocznie pomyliłam numery . przeprosiła i wyłączyła się.

      tak sobie pomyślałam że kobita przegina trochę.
      jak myslicie ?
      • Gość: asior Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.04.04, 13:40
        Moj kolega kupil sobie zestaw startowy na karte. Na miejscu w salonie kazal
        wlozyc karte do telefonu. Telefon sie zalogowal i natychmiast kolega dostal
        sms. Myslal, ze moze to jakis sms powitalny z sieci, ale jakiez bylo jego
        zdziwienie kiedy odczytal: Kocham Cie Misiaczku, dlaczego nic do mnie nie
        piszesz????
        :-))
        • lookdawn Re: pomyłki telefoniczne... 19.04.04, 14:45
          ktoś do mnie wczoraj próbował sie dodzwonić(puścił sygnała)okazało sie ze tpo
          jakaś Sylwia z okolic Opola i wykręciła mój numer zupełnie przypadkowo, na
          oślep. Czemu akurat mój :| 'Tyle w heyah pustych numerów! A moja mama ma o 1
          wyższy, siostra o 2. Wystarczyłoby zeby zamiast 4 na końcu wykręciła 5 albo 6!
          To jest szczęście forumiaka-humorumiaka :S
    • monikagb Re: pomyłki telefoniczne... 19.04.04, 14:38
      Ja kiedys zadzwonilam do Urzedu skarbowego, zeby uzyskac informacje w jaki
      sposob mam sie rozliczyc. A ze jestem okrutna gadula zaraz po uzyskaniu
      polaczenia, zaczelam nawijac facetowi po drugiej stronie sluchawki historie
      - "prosze pana, ja jestem studentka i pracowalam w operze, tzn dorabialam sobie
      jako statystka, rozumie pan. i teraz przyszedl do mnie taki pit z tej opery i
      ja kompletnie nie wiem co ja mam z tym zrobic. Przyznam szczerze, ze ja sie
      wcale na tych podatkach nie znam. Niech mi pan powie, jak ja mam sie rozliczyc"
      A pan na to -
      "a skad ja mam to wiedziec?" No to mnie zamurowalo i pytam
      "no to jak pan nie wie, to kto ma wiedziec? gdzie ja mam z tym problemem
      zadzwonic?'
      "najlepiej do urzedu skarbowego, prosze pani"
      malo braklo, a bym mu cala historie zycia opowiedziala.

      A poza tym, moj numer domowy jest bardzo podobny do numeru Radia Eska.
      regularnie dzwonia do nas sluchacze i chca brac udzial w konkursie , ja jestem
      uczciwa i mowie ze to pomylka, a moj brat zawsze sobie pogada, czasem nawet
      wpuszcza na antene... :D
      • Gość: bazz Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl / *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.04.04, 14:44
        Rodzicielka moja przeprowadziła kiedyś z kimś taką oto mniej więcej rozmowę:

        -Dzień dobry, czy mogę z ojcem?
        -Nie ma go teraz w domu...
        -A Marysia?
        -Nie, nie Marysia.
        -A czy mogę z ojcem?
        -Ale z jakim ojcem?
        -No ze Stefanem! [a mój dziadek też Stefan...]
        -Nie ma go teraz w domu...
        -A Marysia?
        -Z kim pan chce rozmawiać?
        -Z panem Stefanem S.
        -A, to pomyłka...
    • arieska Re: pomyłki telefoniczne... 19.04.04, 15:14
      Do kolezanki z liceum wydzwanial typek,ktory koniecznie chcial wiedziec,co ona
      ma na sobie.W koncu zaintrygowana spytala,po co mu te informacje,a pan
      szczerze:"Bo wie pani,mnie to podnieca".To byl nieszkodliwy wariat,ale kiedy do
      mnie zaczal ktos wydzwaniac i sapac w sluchawke to juz mi do smiechu nie
      bylo.Co do sms-ow to obcy mi gosc chcial ode mnie skolowac sprzet grajacy na
      impreze.Szkoda mi sie go zrobilo(zostalby biedak na lodzie przed impreza) i
      wykosztowalam sie na sms-a z wyjasnieniami,ze to pomylka-nie pomoglo,jeszcze
      pare razy pisal w tej sprawie,juz bez odzewu z mojej strony-impreza
      pewnie "siadła";)Pomylka domofonowa:zapity glos pyta mnie "czy pod tym numerem
      mieszka Heniek"-odpowiedz przeczaca,a pan dalej "no to gdzie go moge znalezc?";)
    • Gość: Bart Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.tpnets.com 19.04.04, 21:18
      Jeszcze jedna: na domowy dzoniono do mnie i mowiono: "z ojcem Jerzym poproszę"
      itp. Zbieżność danych teleadresowych z kurią biskupią...

      I jaszcze jeden na komórkę. Jakaś zatroskana mama do mnie dzwoni, nie wiem co
      chciała, może numer zły, syn na dyskotece, sprawa wyjaśnić się nie może. No to
      nam zeszło parę minut na gadaniu, telefony od niej się zresztą powtarzały.

      Błędne smsy to temat rzeka. np taki: "cześć! co robicie? my jesteśmy na żabce!"

      Co to znaczy to nie wiem. Może ktoś wyjaśni?
    • conveyor Re: pomyłki telefoniczne... 20.04.04, 00:52
      Siedzielismy z kumplem i dostalem smsa o tresci:"Bede po 22, wyjdz na zewnatrz,
      Diana", zadnej Diany nie znalem, wiec posmielismy sie i odpisalem:"Spoko, tylko
      zabierz kolezanke bo z kolega jestem". Nie odpisala niestety...

      ------------------
      Forum bez cenzury
      Prawdziwy Mężczyzna
      • mock Re: pomyłki telefoniczne... 22.04.04, 22:43
        1. przez jakiś czas w domu odbieralismy telefony do faceta, który naprawiał
        pralki i lodówki. Musiał być słabym majstrem bo ciągle ludzie dzwonili z
        reklamacjami. Jak się okazało pomylił się na pieczątce i dawał nasz numer.
        Najbardziej mnie rozbrajało, jak ktoś na odpowiedź że pomyłka pytał - "ale co
        ja mam robić, mnie się woda leje?" Albo "to może pan zadzwoni do tego pana od
        lodówek i powie, zeby przyjechał?"

        2. przez pół roku dzwonili do mnie na komórkę jacyś ludzie z Warki, żebym im
        przywiózł węgiel. Facet chyba pomylił się przy przeniesieniu, jak miał
        wyłaczony tel to dzwoniło u mnie. Raz zgarnąłem za niego niezły opieprz od
        ojca, "Piotrek, k... miałeś zawieźć już dwa dni temu, gdzie ty k.. jesteś?" i
        tak dalej. Wysluchalem i spokojnie mówię, że tu nie Piotrek. I usłyszałem - "to
        po co ch.. odbierasz???"

        3. Mój kolega musiał opieprzyć jakiegoś swojego współpracownika. Czasy
        przedkomórkowe, zadzwonił, nie było go w domu. Zapytał czy to mieszkanie
        takiego a takiego. "Tak." "To proszę mu powiedzieć, żeby natychmiast oddzwonił,
        bo jak nie to.... " i tutaj parę niemiłych słów. Po dwóch godzinach
        telefon. "Dzień dobry, nazywam się tak i tak... i nie bardzo wiem o co chodzi."
        Okazało się, że wprawdzie numer róznił się o jedną cyfrę, ale imię i nazwisko
        było dokładnie takie samo....
        • mary_ann Re: pomyłki telefoniczne... 23.04.04, 09:49
          mock napisał:
          >
          > 2. przez pół roku dzwonili do mnie na komórkę jacyś ludzie z Warki, żebym im
          > przywiózł węgiel. Facet chyba pomylił się przy przeniesieniu, jak miał
          > wyłaczony tel to dzwoniło u mnie. Raz zgarnąłem za niego niezły opieprz od
          > ojca, "Piotrek, k... miałeś zawieźć już dwa dni temu, gdzie ty k.. jesteś?" i
          > tak dalej. Wysluchalem i spokojnie mówię, że tu nie Piotrek. I usłyszałem -
          "to
          >
          > po co ch.. odbierasz???"
          >
          To wypisz-wymaluj scena z "Bruneta wieczorową porą" Barei... :-)))
          • Gość: gracka Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.dz.com.pl / *.dz.com.pl 23.04.04, 15:33
            Nocne telefony "z porodówką proszę!!" to już była normalka- po jakimś czasie
            zaczęłam nawet pytać co się urodziło. Ale ostatnio na komórę zadzwonił do mnie
            ktoś i zaczął nawijać po angielsku. Mowię, że chyba pomyłka. Głos pyta (już po
            polsku)- To ty John?. Mówię- Nie. Pomyłka. 30 sekund później znów telefon -
            Przepraszam, już wiem że to pomyłka ale czy nie ma obok pani jakiegoś
            obcokrajowca?.. Stałam w tym czasie na przystanku pełnym ludzi i przyznam, że
            odruchowo zaczęłam się rozglądać...
    • Gość: ooka Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.zak.p.lodz.pl 23.04.04, 16:46
      Ja też mam jedno ładne.

      Dwa lat temu mój ówczesny chłopak dostawał sms-y typu : „Prosiaczku, jeszcze
      tylko dwa tygodnie...”, „Tak bardzo tęsknie”, „Odmierzam godziny Prosiaczku”
      Osobnik podpisywał się jako Tygrysek. Żal mi się zrobiło tej słodkiej pary
      zapewne mocno zakochanej i cierpiącej w rozłące, więc napisaliśmy do Tygryska
      żeby sprawdził jeszcze raz numer bo to pomyłka i Prosiaczek nie otrzymuje sms-
      ów i pewnie bardzo się martwi...

      Dosłownie po pięciu minutach dostajemy sms-a (cytuje):
      „O kurwa! Sorry, popierdoliły mi się numery!!!”

      :)))))))))))))))))))
    • schizka Re: pomyłki telefoniczne... 23.04.04, 21:32
      Chyba nic nie przebije rozmowy ktora prowadzila moja siostra :) Z jej
      opowiadania znam to tak:
      -Halo?
      -No siema Anka (zaznaczam ze moja siostrunia ma na imie Ania, ale glosu nie
      zupelnie kojarzyla)
      -Przepraszam, a kto mowi?
      -To ja!
      -A to ty...(Anka dalej nie wiedziala kto to, ale po co rozmowce stresowac? i
      tak sie zaraz pewnie dowie)
      -Bo wiesz chcialam sie dowiedziec co jest z Kossu zadane...
      -Sory nie pamietam...(rzeczywiscie prawda)
      -To moze wiesz na ktora mamy jutro basen?
      -Nie tez nie.. (w tym momencie siostra zorientowala sie ze to pomylka :) Ale
      troche glupio mowic "Przepraszam, pomyslka" po kilku minutach
      konwersacji..Przez jakies 5 minut gadala sobie z "kolezanka" udajac ze jest
      jakas inna Ania i probujac ja splawic :) Smiala sie potem przez pol godziny :))
      • wolfgang87 Re: pomyłki telefoniczne... 24.04.04, 02:19
        No to teraz taki chamski dowcip jaki moj kumpel zrobil. Wynalazl w ksiazce
        telefonicznej Stanisławę Macałę !!! No i zadzwonil:
        -Dzien dobry !
        -Dzien dobry !
        - Czy to pani Macała Stanisława ?
        - Tak
        - To proszę tego więcej nie robić !!!!

        :))

        ----------------------------------------

        A inny dowcip innego kolesia dla mego kumpla z klasy co Makaronem zwalismy(od
        nazwiska). Dzownia do niego do domu:
        -Dzien dobry !
        -Dzien dobry !
        -Czy to sklep spozywczy ?
        -Nie
        -A czy jest Makaron ?


    • buka222 a pamietacie pagery ? 25.04.04, 16:55
      • buka222 Re: a pamietacie pagery ? 25.04.04, 17:01
        Sorry wysłało mi się bez treści.
        A chciałam zapytać czy pamiętacie krótkotrwałą erę pagerów...to dopiero było
        niewyczerpane źródło nieporozumień wszelakich, zwłaszcza jak ktoś zapomniał
        podać od kogo wiadomość pochodzi. Raz mój narzeczony z kumplem spędzili godzinę
        w budce telefonicznej dzwoniąc do wszystkich krewnych i znajomych gdyż dostali
        wiadomość o treści " zadzwoń do mnie NATYCHMIAST !!! ", i brak podpisu...
        Do tej pory nie doszliśmy od kogo to było...
    • mapmuh Re: pomyłki telefoniczne... 25.04.04, 19:26
      To do dzieła. Kilku autorów wypowiedzi zapewniało, że nic nie przebije "ich" pomyłek; ja natomiast daję głowę, że trudno znaleźć kogoś, kto bardziej uparcie szedłby w zaparte niż moja rozmówczyni:
      [Dzwoni telefon, Ktoś z budki telefonicznej]
      Ktoś (Dziewczyna): No cześć, Marek, co tam?
      Ja: Przykro mi, to nie Marek.
      Dz: A, Paweł! No co u ciebie?
      J: Ale to nie Paweł.
      Dz: (bardzo zdziwiona): Krzysiek? To daj mi Marka.
      J: Ale to naprawdę nie jest numer żadnego z wymienionych panów (mam numer od początku)
      Dz: E, Marek, nie rób sobie jaj. Powiedz lepiej, jak było?
      J: (zrozumiałem, że z nią nie wygram...) Ale gdzie?
      Dz: No jak gdzie? Na weselu, Paweł mówił, że idziecie.
      J: Aaaa... Super, świetna zabawa. Tak się wybawiliśmy, że Paweł jeszcze śpi.
      Dz: No, to rozumiem. Ale coś przynieśliście, nie?
      J: (moment dezorientacji) Tak, dali nam trochę ciasta.
      Dz: Hahaha, ale masz humorek. Ale ja o siwuchę pytam.
      J: Wpadnij wieczorem, sama zobaczysz.
      Dz: No pewnie, że będę. Dzięki. A, jeszcze zapomnialam zapytać, czy macie jakieś lakiery do płotu.
      J: (ale o co chodzi?) W domu???
      Dz: Marek, no! Na sklepie! (:D)
      J: No jasne, pełno jest.
      Dz: A po ile chodzą?
      J: Tak od 14 złotych.
      Dz: To lecę, bo karta mi się kończy. O której mogę wpaść?
      J: Koło siódmej, żeby Paweł doszedł do siebie...
      Dz: To na razie.
      J: Cześć.
      • Gość: akczena Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.04.04, 18:25
        Kumpela odbiera telefon w pracy:
        "(nazwa firmy), dzień dobry. W czym mogę chodzić?"
    • Gość: niaolek Re: pomyłki telefoniczne... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.04, 12:47
      Ja jakiś czas temu miałam co rano około 6 telefon z pytanie o leśniczego.
      Dzwonił jakis satry facio z wiejskim akcentem........Raz rozmowa wyglądała tak:
      -Halooooo...z Lesniczym mozna?
      -Nie...pomyłka....
      -Jak pomyłka? Nie ma Lesniczego?
      -No mówie panu, że nie ma.....cholera dziecko mi pan obudził......
      -A to Lesniczy to pani mąz?
      -NIE!!!! Nie mam mężą...ani lesniczego...POMYŁKA!!!!
      - Nie ma męża? To panienka?
      -TAK PANIENKA!!!
      -Panienka????? Z DZIECKIEM?????
      Nie wytrzymałam...odłozyłam słuchawkę.......
    • conena Re: pomyłki telefoniczne... 03.05.04, 14:04
      do mnie kiedyś namiętnie wydzwaniał jakiś koleś na komórę i zaczynał rozmowę w
      stylu hot line 0700. po jakiś dwóch godzinach miałam go dosyć i dałam telefon
      mojemu tacie, ze słowami "dzwoni zbok, ja z nim nie gadam, weź to załatw".
      koleś zadzwonił, tata mu powiedział kilka słów. skończył rozmowę, połozył
      telefon przed sobą. po jakiś 15 minutach dzwoni znowu moja komóra. tata
      wkurzony na maksa odbiera "mówiłem ci kurw... żebyś już nie dzwonił!!!!" i
      słyszy "dzień dobry, to ja tomek..." to był mój ówczesny facet :)))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja