taksówką na koniec świata

04.10.10, 19:53
Hej hej,

Zdarza mi się czasem skorzystać z dobrodziejstwa jakim jest taksówka i muszę przyznać, że taksówki mają swój własny świat. Macie jakieś fajne historie z taksówek? Ja ostatnio wsiadłam do taksówki, i pytanie kierowcy:
- Na imprezę?
- Tak.
- hmmm to wprowadzę Was w nastrój (i łupanka z eski na cały regulator).
po chwili:
- hmmm a co tak Państwo daleko od siebie usiedli, co za długi staż już? (bo z mężem jechałam)
pomyślałam i psycholog od razu...
po chwili zaczął opowiadać o swoim dzieciństwie jak to miał strasznie, bo go ojciec bił, który był policjantem, a on był postrachem na podwórku i żyletkę ze sobą nosił...
no i co, obwiózł nas po całym mieście ale słowem się nie odezwałam, bo przyznam, że ta żyletka była przekonująca :-)
ale kierowca się okazał prawdziwym dżentelmenem i podjechał pod same drzwi z domofonem:-)
    • wei.wu.wei Re: taksówką na koniec świata 04.10.10, 19:56
      Do mnie też gadają...
      Raz trafiłem na byłego kierowcę TIRa. Mało się innymi samochodami przejmował.
    • zakletawmarmur Re: taksówką na koniec świata 04.10.10, 21:13

      Jeden taksówkarz nam opowiadał, jak pracował za granicą na budowie. Był tam też lekarz i inżynier. Podawali sobie cegły tytułując się "prosze panie doktorze", "dziękuje panie inżynierze" i tak w kółko.
      Ale najmilej wspominam pewnego rodowitego Ślązaka. W radiu była mowa o pomyśle zjednoczenia miast śląskich w "silesie". Facet w tym samochodzie prawie wpadł w furie, gdy usłyszał, że Katowice mogłyby z Sosnowcem połączyć... Normalnie bałam się, że nie dojedziemy:-)
      • thorgal_aegirsson Re: taksówką na koniec świata 05.10.10, 22:32
        zakletawmarmur napisała:

        > Ale najmilej wspominam pewnego rodowitego Ślązaka. W radiu była mowa o pomyśle
        > zjednoczenia miast śląskich w "silesie". Facet w tym samochodzie prawie wpadł w
        > furie, gdy usłyszał, że Katowice mogłyby z Sosnowcem połączyć...

        Coś musiałaś pomylić. Sosnowiec nie był, nie jest i nie będzie śląskim miastem. Z ulgą dla obu stron zresztą.
    • topshopxx Taksówką na koniec świata z Naszym Dzienninkiem. 04.10.10, 21:20
      Trafilem na nawiedzonego kierowce . Na lusterku dyndala Matka Boska, poobklejone wnetrze samochodu wizerunkami swietych, gdzieniegdzie oczy Wojtyly swiecily.

      Siedzac na tylnym siedzeniu, delektowalem sie uczta NIE Urbana. Nawiedzony taksowkarz zapytal przez ramie ( nie widzac jeszcze, co czytam ) czy nie chcialbym przejzec jego czasopisma ( Nasz Dziennik ) - odmowilem grzecznie, tlumaczac sie, ze mam juz swoja gazete - wtem - pisk opon - kierowca poprosil mnie o bezzwloczne opuszczenie jego swietego pojazdu, bo "komuchow i masonow " wozic nie bedzie.
      • zakletawmarmur Re: Taksówką na koniec świata z Naszym Dziennink 04.10.10, 22:22
        Też z takim nawiedzonym katolikiem jechałam...

        Nie miał sprawnych pasów bezpieczeństwa, trochę wiec mu pomarudziłam... Facet mnie przekonywał, że jesteśmy bezpieczni bo on regularnie w tej intencji na msze daje:-) Do tego prowadził jak wariat, chwilami miałam watpliwości, czy on jest trzeźwy. No, ale jak widać przeżyłam;-)
        • Gość: cb Re: Taksówką na koniec świata z Naszym Dziennink IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.10, 03:11
          A ja czasami jeżdżę z byłym żużlowcem :) Jest najspokojniejszym i najuważniejszym kierowcą jakiego znam :D
          • Gość: donna_the_best Re: Taksówką na koniec świata z Naszym Dziennink IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.10, 16:00
            ah i z rozrzewnieniem wspominam Pana, który narzekał, że te dziewczyny na ulicach takie krótkie spódnice noszą, że on się skupić nie może na drodze...
Pełna wersja