Gość: Mia
IP: *.range86-173.btcentralplus.com
27.10.10, 15:52
Zainspirowal mnie mail,ktory dzis dostalam od kolegi.Ot historyjka z dosc nietypowego wesela(ponoc prawdziwa ale kto wie...?).Pomyslalam,ze fajnie sie nada na FH;)
A moze Wy tez mieliscie okazje uczestniczyc w jakims nietypowym/dziwnym weselu?
A oto ten mail:
Cztaj do konca!
Dzisiaj miał być
drugi dzień wesela. Historia prawdziwa.
Wczoraj
02-10-2010. Sobota.
Pojechałem do
swojej znajomej jako osoba towarzysząca dla mojej koleżanki na ślub i
wesele.
Zaczęło się o
godzinie 9.00 rano. Wszyscy goście pani młodej już stoją przy jej domu.
Czekają na przyjazd pana młodego i starosty. Bo jak nakazuje
tradycja śląska
(nie wiem czy wszędzie), pan młody musi wykupić panią młodą za pomocą
starostów, którzy są licytatorami w tej zabawnie przedstawionej aukcji.
bla bla bla,,,
koniec.
Pani młoda
sprzedana za buta, garść miedziaków, platynową kolię, 10 par kluczyków
samochodowych i wino marki wino. Błogosławieństwo rodziców bla bla bla..
(tak mi sie już w głowie kotłuje o rosole). Jedziemy
do kościoła. Ślub, ksiądz: "Czy Ty[..]? - tak " razy dwa. Ciągle myślę o
rosole i roladzie na obiad już mi burczy w brzuchu. Wychodzi piękna para
młoda szczęśliwa sypią miedziakami i ryżem WOOOOOOOOW.
Standard.
Przyjechaliśmy na
sale. Uroczyste przywitanie. Szampan trzaskanie kieliszków. Pan młody
sprząta. Tylko powiększa dziurę w brzuchu a na rosół czekamy. Orkiestra na
przywitanie jeszcze sto lat. Życzenia i prezenety. I w końcu siadamy do
stołu uffff.....
Obrałem
strategiczne miejsce z koleżanką, ale wszyscy jeszcze nie siedzą.
Talerze na
stołach.
I TERAZ
NAJWAŻNIEJSZE.
Pan młody bierze
mikrofon i prosi grzecznie w pełnej powadze, aby wszyscy zajęli miejsca.
Dziadkowie, babcie, ciocie, wujaszki, koledzy, koleżanki, ksiądz proboszcz,
orkiestra, kelnerkim, kucharze i pozostali goście z rodziny Pana młodego i
Pani młodej zasiedli przy stołach (około 120 osób). Gdy krzątanina się
skończyła padły słowa młodego do mikrofonu:
"Dziekuję wszystkim
za przybycie życzenia i prezenty. Mam dla Was małą niespodziankę schowaną
pod każdym talerzem. Proszę o sprawdzenie kopert pod talerzami."
Głęboka
cisza. I wszyscy podnoszą talerze. Ja też. Wyciągam koperty, a tam
dziewczyna naga siedząca na nagim młodzieńcu. 3 zdjęcia. Rózni goscie mieli
inne pozy. Pan młody konczy:
"Dowiedziałem się
miesiąc temu, że moja XXXXXX mnie zdradza z tym panem na zdjeciu.
Postanowilem w dowód zawodu milosnego to sfotografować i pokazać Wam
wszystkim. Nie chciałem odwoływać przyjecia bo i tak jest
zaplacone. Inaczej
byscie mi nie uwierzyli i byłbym najgorszy gdybym nagle zerwał zwiazek tuz
przed weselem. Ksiadz proboszcz mam nadzieje, unieważni małżenstwo, skoro
jest jeszcze nie skonsumowane. Dziekuje wszystkim. Wy zostancie i bawcie
się. Zdjęcia zachowajcie na pamiątkę."
Wszytkim kopara
opadła! Pani młoda się popłakała i jak to baba musiała strzelić młodego w
twarz. Takich wyuzdanych zdjęć to bym sie nie spodziewal. Drugim szokiem
było to, że PANEM ZDRAJCĄ był kuzyn pana młodego. Rosół zjadłem. Flaszkę
dostałem. o 22.00 "impreza" sie zakonczyla. Dzisiaj mial byc drugi dzien
wesela, ale nie ma.
* nie podaję
nazwisk, miejscowości, prawdziwej daty itp.
** sytuacja w 100%
prawdziwa
*** stało się to
nie dalej niż w poprzednim kwartale
**** może i ktos z
Was był na tym weselu