Gość: Kermit
IP: 195.205.8.*
01.05.04, 10:31
Ja osobiście nic specjalnie godnego odnotowania nie zaliczyłem (jeszcze ;))),
ale mój kumpel...
Jechał sobie przez las Toyotką Hilux z przyczepką. Dodam, że nie znał
okolicy. Patrzy, a tu stoi kilka TIRów, jeden za drugim, na prawym pasie. Ale
cóż, droga prosta, kilkadziesiąt metrów przed nim jakaś góreczka, ale widać,
że nic z przeciwka nie jedzie. Więc co? Mijamy!
Na lewy pas, trochę gazu, żeby to za długo nie trwało, i jedziemy. Ptaszki
śpiewają... Po prawej ściana z ciężarówek. Ale już się kończy, tuż przed tą
dziwną góreczką. Tralalala...
Gościu mówi, że gdy mijając ostatniego TIRa z prędkością ok. 60 km/h zobaczył
przed nim zamknięty szlaban- "połówkę", pomyślał tylko, że to nie jego auto i
żona będzie miała dodatkowe nieprzyjemności.
Pociąg zabrał przyczepkę. Toyota straciła hak i to, co poszło razem z nim, po
czym wjechała w krzaki. Facet wyszedł nawet nie draśnięty.
Historia brzmi tak nieprawdopodobnie, że nie zdziwią mnie komentarze
ironizujące na temat mojej wyobraźni. ;)))
Kto coś ma, niech tu da!