pochodnia_nerona
31.08.11, 20:05
Nie wiem, czy było, ale ostatnio przeczytałam wierszyk Wojciecha Młynarskiego:
"Pociąg spóźnił się do Buska - wina Tuska.
Podupada kurort Ustka - wina Tuska.
Groch się jakoś marnie łuska - wina Tuska.
W Totku Ci nie wyszła szóstka - wina Tuska.
Zaszkodziła Ci kapustka - wina Tuska.
Cioci Zosi siadła trzustka - wina Tuska.
W szczerym polu uschła brzózka - wina Tuska.
W gardle Ci uwięzła kluska - wina Tuska.
Dyszel złamał się u wózka - wina Tuska.
Waza stłukła się etruska - wina Tuska.
Zimny deszczyk w oczy pluska - wina Tuska.
Gorzkie łzy ociera chustka - wina Tuska.
Połamała nóżki kózka - wina Tuska.
Księdzu z głowy spadła piuska - wina Tuska.
Polska to kolonia ruska - wina Tuska.
Na stadionach rąbanina - Tuska wina.
Spytasz mnie publiko moja, a cóż to za paranoja?
To katechizm jest prześliczny sporej partii politycznej.
A dlaczego Panie święty ten mój wierszyk nie ma puenty?
W miejsce puenty mgła i pustka - wina Tuska."
Może mała zabawa z tą samą końcówką? Dodamy kilka wersów? :-) Ewentualnie: "Tuska wina". Oczywiście, bez podtekstów politycznych, jest to tylko zabawa formą.
Zaczynam:
Skurczyła się w praniu bluzka - wina Tuska
Nie poznałam na ulicy Józka - wina Tuska
Przypaliła mi się żurawina - Tuska wina.
itd., itp.
Jakieś propozycje? :-)