Dowcipy o leśniczym/Pierwszy dowcip z zyciu:)

29.06.04, 11:50
Kto zna te dowcipy? Pamiętam, że jak byłam młodsza, to pełno ich było.

Ja pamiętam jeden: Idzie leśniczy lasem, patrzy, a tam w gruncie rzecz:)

Tak, tak..to są jedne z tych nonsensownych trochę dowcipów. Ale takie zawsze mnie rozśmieszały. Tak jak z wchodzi facet do windy, patrzy a tam schody - pierwszy usłyszany przeze mnie w życiu dowcip i zrobił na mnie takie wrążenie, że śmieszy mnie do dziś;) Pamiętacie swoje?
    • karmilla Re: Dowcipy o leśniczym/Pierwszy dowcip z zyciu:) 29.06.04, 13:03
      ja znałam ten o leśniczym jako o archeologu, i był przez to bardziej sensowny.
      Brzmiało to tak
      - Czym się zajmuje archeolog?
      - Szukaniem w gruncie rzeczy.

      No i takie
      Wyszedł krawiec nocą i zaszył się w ciemnościach
      Przechodził Kowalski koło koparki i dał się nabrać
      Patrzy facet przez okno, a tam ludzkie pojęcie przechodzi
      Widzi facet krew na podłodze, zagląda pod łóżko a, patrzy a tam ranne pantofle
      Otworzył facet szafe i mówił do rzeczy
      Zagląda facet do szafy, patrzy, a tu rzeczy wychodzą z mody
      • Gość: old.sailor Re: Dowcipy o leśniczym/Pierwszy dowcip z zyciu:) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 29.06.04, 14:57
        sorki , nie jest absurdalny ,ale na temat troche

        Jedzie kowalski na grzyby , slucha wiadomosci w radio
        "prosze panstwa , sensacyjna historia , w okolicach naszego miasta wyladowali
        kosmici. jesli ktos z panstwa natknie sie na kosmite , prosimy zachowywac sie
        przyjaznie , mowic wolno i wyraznie . Podajemy opis kosmity: male zielone
        ludziki z wylupiastymi oczami"
        kowalski wysluchal wiadomosci - normalny wakacyjny ogorek
        w koncu dojechal do lasu , lazi miedzy drzewami szukajac grzybow az tu nagle..
        maly zielony ludzik z wytrzeszczonymi oczami !
        kowalski pomny pouczen w radio:
        - dzien dobry , nazywam sie kowalski , normalnie to jestem elektrykiem , ale
        teraz chodze sobie po lesie i zbieram grzyby
        na to zielony ludzik;
        - a ja sie k-wa nazywam malinowski , normalnie to k-wa jestem lesniczym , ale
        teraz k-wa kucam pod krzakiem , bo k-wa robie kupe!
      • Gość: next Re: Dowcipy o leśniczym/Pierwszy dowcip z zyciu:) IP: *.lubin.dialog.net.pl 29.06.04, 23:37
        wyszedł żołnierz z okopu i coś mu do głowy strzeliło
    • Gość: Kati Re: Dowcipy o leśniczym/Pierwszy dowcip z zyciu:) IP: *.cki.net.pl 29.06.04, 20:48
      Co to jest: lezy pod drzewem i robi 'szszszszsz....'
      Pijany leśniczy próbuje zaśpiewać "Szła dzieweczka do laseczka..."
      • Gość: Maoritanga Re: Dowcipy o leśniczym/Pierwszy dowcip z zyciu:) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.04, 22:09
        Kowalski brał udział w zawodach bolonowych -i nieźle wypadł.
        Żołnierz poszedł zabalować na pole minowe -i nieźle się rozerwał.
        • recherche Re: Dowcipy o leśniczym/Pierwszy dowcip z zyciu:) 30.06.04, 02:02
          szedł filatelista okopem i dostał całą serię
          • wichura Re: Dowcipy o leśniczym/Pierwszy dowcip z zyciu:) 30.06.04, 10:26
            Poszedł lodziarz na wojnę i dostał dwie kulki,
            albo
            Poszedł lodziarz na wojnę i dostał z automatu.
            • Gość: Dr_Agon Pierwszy dowcip z zyciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 18:57
              Pierwszy w życiu usłyszałem na początku szkoły podst. i nie jest nadzwyczajny
              ale jest p i e r w s z y:
              Facet postanowił zarobić łatwo pieniądze, a że była to zima, ulepił z gówna
              anioła, zamroził, pomalował, stanął na ulicy i sprzedał kobiecie, która
              zaniosła go i dała w prezencie dziecku. Dziecko stwierdziło: - Aniołek zmarzł,
              musi się ogrzać na kaloryferze. Po jakimś czasie przybiega dziecko do matki z
              wielkim krzykiem: - Mamo, mamo, aniołek zrobił kupę i poleciał do nieba.
              Bez sensu. Jednak udowodnię, że dzieci są coraz mądrzejsze. Moja znajoma
              stwierdziła, że najlepsze kawały opowiadają sobie dzieci w podstawówce i dla
              przykładu podała taki: "Mucha wlatuje do restauracji i składa zamówienie: -
              Poproszę gówno z cebulką. Tylko cebulki to tak niedużo, bo się boję, że mi
              będzie z gęby śmierdzieć."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja