telefoniczne zamyślenie...

15.07.04, 19:44
gafa nad gafy....chciałam skorzystac z uslug biura numerów...wykręciłam
wówczas nr 913...usłyszałam- biuro numerów proszę czekac-
czekałam...czekalam...w asyście automatycznego nagrania...i wyrwał mnie żywy
glos...zapytałam...czy moze mi pani powiedzieć jaki jest nr do ,......913???
~913!! usłyszałam....- dziekuję...miłego dnia odpowiedziałam- niejako
automatycznie...a po odłozeniu słuchawki jęknęłam- co ja powiedziałam???
Na wytłumaczenie- mam jasne włosy...i umierałam ze zmęczenia:):) Pozdrawiam:)
    • lukasz4891 Re: telefoniczne zamyślenie... 15.07.04, 19:49
      Odrobinkę z innej beczki... Otóż tak się składa, że telefony u mnie w domu
      zazwyczaj odbieram ja. Któregoś dnia przy kolacji oglądamy z rodzinką telewizję.
      Moja siostra chciała mnie o coś poprosić:
      Siostra: Łukasz...
      Ja: Halo?

      Pozostali domownicy prawie zaksztusili się kanapkami.

      pozdrawiam,
      • etujka Re: telefoniczne zamyślenie... 15.07.04, 20:33
        mój synek oderbrał kiedyś telefon ( miał około trzech lat)
        nie chciał mi oddać słuchawki tylko gadał do kogoś dość długo
        opowiadał o swoich klockach lego itd
        było słychać wyraźny dialog
        w końcu powiedział, że da mamę
        kiedy się przedstawiłam i spytałam: słucham, pan w słuchawce poprosił o jakiegoś
        pana; oboje - ja i głos po drugiej stronie drutu - zwijaliśmy się ze śmiechu,
        kiedy okazało się, że to pomyłka :-)
        • Gość: baba Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.acn.waw.pl 15.07.04, 22:19
          Klasyk:
          Kompletnie nieznajomy glos w sluchawce:
          -Halo, to Ty ?
          Ja:
          -Nie, to nie ja :-)
        • Gość: next Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.07.04, 00:35
          też o dziecku choć nie o telefonie:
          najmłodszy syn podnosi słuchawke domofonu i pyta: kto tam
          - Bartek - odpowiada starszy syn
          - Bartek! Do ciebie! - wola mały i w reakcji na ciszę mówi:
          - Nie ma Bartka - i odkłada słuchawkę...
    • Gość: EWa Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.centrum.punkt.pl / *.centrum.punkt.pl 16.07.04, 11:31
    • Gość: Ewa Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.centrum.punkt.pl / *.centrum.punkt.pl 16.07.04, 11:33
      Ja zawsze jak dzwonie na informacje PKP czy cos podobnego pisze sobie na kartce
      o co mama spytac - bo czekajac albo dzwoniac 10 razy tez sie zamyslam i jak
      słysze głos w słuchawce nie wiem o co chodzi :-)
    • sweetytweety Re: telefoniczne zamyślenie... 16.07.04, 11:34
      Swieta, zaawansowana Wielkanoc kolo godz 23.
      Wpadamy z rodzina na pomysl zadzwonienia do Ciotki z odleglego miasta.
      Coby nie bylo nudno, postanawiamy rozmowe rozpoczac koleda...
      Ustawiamy sie przy sluchawce: ja, rodzenstwo, rodzice, dziadkowie - 7 osob razem
      trltrltrltrl... biiip... biiip...
      A: Sluchaaam?
      My: (ryczac glosno, coby slyszeli) Przybiezeli do Betlejem Pasterze! Grajac
      skocznie Dzieciateczku na lirze! Chwala na wysokosci, chwala na wysokosci a
      Pokój na Ziemi... itd....
      Po odspiewaniu (czyt:odryczeniu) 2 zwrotek...
      Mama: Halo, czesc Ania!
      A: Yyyy.... Przepraszam.... to pomylka...

      Ale nam glupio bylo....
      • Gość: wielkanocny królik Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.04, 18:25
        z jakiego kraju pochadzisz że na wielkanoc spiewacie kolędy?
    • wichura Re: telefoniczne zamyślenie... 16.07.04, 12:27
      Moja całkiem niedawna rozmowa telefoniczna z miłym, starszym panem:
      JA: Słucham...
      ON: Dzień dobry. Czy mogę rozmawiać z żoną?
      JA: Ale czyją żoną?
      ON: Eeee... No z Twoją.
      JA: Nie ma jej.
      ON: A co, gdzieś poszła?
      JA: Nie, w ogóle jej nie ma.
      ON: Jak to?
      JA: No po prostu, uważam że jestem za młody na zakładanie rodziny.
      ON: Eeee, Krzysiek?
      JA: Nie, M....
      ON: O przepraszam, chyba pomyłka.
    • default Re: telefoniczne zamyślenie... 16.07.04, 13:04
      Dwie rozmowy telefoniczne mojego kolegi Jarka:
      Pomylił numery telefonów i zamiast do swojej mamy zadzwonił do kumpla.
      Kumpel: Słucham?
      Jarek: O rany to ja?

      Mama poprosiła go aby w jej imieniu zadzwonił do niejakiej pani Podłuckiej i
      przekazał jej jakąś tam wiadomość. Jarek długo przepowiadał sobie formułkę jaką
      będzie wygłaszał (dzień dobry, mówi Jarek M., dzwonię z polecenia pani M., mam
      wiadomośc dla pani Podłuckiej itd). Ponieważ pani długo nie odbierała, Jarek
      się zamyślił....W końcu:
      Pani: Słucham?
      Jarek: Dzień dobry, mówi pani Podłucka....
      • Gość: baba Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.acn.waw.pl 16.07.04, 13:08


        Wiesz, bardzo chcialabym poznac tego Twojego kolege Jarka :-)
    • Gość: mon.dan Re: telefoniczne zamyślenie... IP: 195.116.62.* 16.07.04, 18:37
      kolega z pracy probowal dodzwonic sie do odzialu naszej firmy do innego kolegi:
      Zbyszek: czesc tu Zbyszek, poprosze z Jarkiem
      Recepcjonistka: teraz ma zajete
      i tak próbował z 10 razy, a w końcu:
      Z: cześć, tu Jarek poprosze ze Zbyszkiem
      :))))))
      Ten sam chłopak dzwoni moze nawet do tego samego Jarka:
      Z: cześć, czy mogę z Jarkiem?
      R: ja nie wiem, lepiej go zapytaj.
    • smiechy.w.ciemnosci Re: telefoniczne zamyślenie... 16.07.04, 18:42
      Rzecz się dzieje w Chicago. Siedzę w biurze z koleżanką Amerykanką o imieniu
      Suzi i uczę ją jak ma się po polsku przedstawić, kiedy będzie dzwoniła do
      naszego szefa przebywającego akurat na wakacjach w Polsce.
      Formułka wyglądała mniej więcej tak:"Dzien dobry, mówi Suzi, czy
      zastalam....itd. Najpierw ja mówiłam, potem Suzi powtarzała za mną kilka razy.
      Ćwiczyłyśmy tak przez jakieś 20 minut. W pewnej chwili dzwoni telefon w biurze.
      Odbieram i zamyślona mówię: Hi, this is Suzi, how may I help you? zaskoczony
      głos po drugiej stronie: "You are not Suzi!" To byl jej chlopak:)))
      • myszka_211 Re: telefoniczne zamyślenie... 16.07.04, 18:55
        Ja myślałam zdechnę ze smiechu.
        Spotkalam się na osiedlu z dawno niewidzianym kumplem. Stwierdziliśmy że
        pójdziemy razem do koleżanki której on tez dawno nie widzial.
        Dzwonimy domofonem. Odebrał jej młodszy brat (wówczas miał chyba z 7 lat)

        brat: halo, słucham?
        my: cześć Wiktor jest Marta??

        nagle cisza w domofonie i słyszymy że odkłada słuchawkę bez słowa.
        hmmmm spojrzeliśmy na siebie, i nagle kolega stwierdził że Wiktor na nasze
        pytanie poprostu pokręcił przecząco głową i odłożył słuchawkę.
        Śmialam się z tego do końca dnia
    • zalotnica Re: gluchy telefon... 20.07.04, 02:22
      Nie tak dawno dzwonilam do faceta (rodziny jego nie znam), w sluchawce
      uslyszalam dziecko: slucham
      Ja: czy moge rozmawiac z tata ?
      Dziecko: taty nie ma, i wola babcie
      Babcia: slucham
      Ja: dobry wieczor czy moge rozmawiac z Edwardem
      babcia: nie ma w domu, a kto mowi ?
      Ja: Agnieszka (np.)
      babcia wola do kogos: Agnieszka, Agnieszka, szybko,, Agnieszka znowu dzwoni,
      a do mnie, prosze poczekac.
      Agnieszka: O, czesc Agnieszka, dzieki ze zadzwonilas , wlasnie mialam do Ciebie
      dzwonic, babcia mowila, ze pol godzinki temu dzwonilas...i juz leci dalsze
      opowiadanko...
      Ja zdziwiona, oczy same mi sie juz zaczynaja szeroko otwierac, bo przeciez
      wiem, ze nie dzwonilam, malo tego, wogole tej Agnieszki nie znam, w koncu
      przerywam i pytam :
      przepraszam, czy my sie znamy ?
      Agnieszka: no, cos Ty, nie wyglupiaj sie Agnieszka...
      Ja: Ja dzwonilam ? przeciez dopiero co wrocilam...robiac coraz wieksze oczy...

      I tak od slowa do slowa przegadalysmy godzinke nie znajac sie zupelnie, a do
      Edwarda musze znowu zadzwonic...(pomylono mnie z jakas kuzynka)
      • Gość: frank Re: gluchy telefon... IP: 81.15.170.* 20.07.04, 12:39
        Do znajomego dzwoni babka, po głosie z tych dojrzalszych. Oczywiście pomyłka.
        Babka jednak się nie skapnęła i od razu (poniżej draft rozmowy):
        - Cześć, Andrzejku
        Znajomy w typie jajarza - nie przepuszcza takich okazji...
        - No, cześć.
        - Wiesz, Marek wczoraj mówił, że wpadniesz do nas w sobotę.
        - Aha, jasne, że wpadnę
        - No to bardzo się cieszę, powiedz tylko czy wpadniesz z Aśką, czy sam...
        - A nie wiem jeszcze. Wiesz co, dobrze że dzwonisz - musze ci cos powiedziec...
        - No słucham cię
        - Wiesz ostatnio duzo myślałem o tobie...
        - Tak? No cos ty?
        - Wiesz, nie wiem, czy mogę ci powiedziec...
        - Wal, stary
        - Mam straszną ochotę cię... hmm... dziobnąć.
        - ....
        - Jarasz mnie niesamowicie
        - Jaja sobie robisz...
        - Nie no poważnie...
        - ....
        - Może byśmy się spotkali wcześniej, co?
        - (zażenowana) No nie wiem....
        - Zgódź się, nie mogę wytrzymać...
        - (coraz bardziej zażenowana) Nie wiem... a Aśka?...
        - Aśka nic nie musi wiedzieć... No?
        - Nie wiem, nie wiem, Andrzej zaskoczyłeś mnie... Dziwny jakis jesteś... Może
        skończmy tę rozmowę...
        - Pomyśl o tym...
        - Na razie (trzask!)

        Podobno autentyk... A nawet jeśli nie, to inspiracja do niezłych-głupich
        żartów... :)


        • Gość: baba Re: gluchy telefon... IP: *.acn.waw.pl 20.07.04, 12:49

          Bardzo zaluje tego autentycznego Andrzeja ...
          To bardzo zabawne, ale nie moge uwolnic sie od mysli, ze cudzym kosztem...
          • samanta05 Re: gluchy telefon... 20.07.04, 13:33
            wcale nei cudzym kosztem, to bylo niezle:)
            jak sie nie umie wykrecic wlasciwego numeru...


            u mnie o 24 dzwoni telefon
            Facet: Spisz?
            Ja: hmm no niee! a kto mowi?
            Facet: aha to pomyslka.

            :/ no coz pomylki sie zdarzaja
            • Gość: baba Re: gluchy telefon... IP: *.acn.waw.pl 20.07.04, 13:54

              No to pociagnijmy historie...
              Rzeczony prawdziwy Andrzej wreszcie przybywa z wizyta ze swoja pania do swej
              rozmowczyni...
              (rozmowczyni w koncu dodzwonila sie do domu Andrzeja, ale wizyte potwierdzila
              jego pani)..
              Gospodyni spotkania patrzy na Andrzeja dziwnie, wtraca jakies kompletnie dla
              niego niezrozumiale aluzje, jest jakas chlodna i zniesmaczona...Od czasu do
              czasu patrzy na pania Andrzeja z pewna troska...
              Atmosfera jest dziwna, spotkanie konczy sie tak sobie.Zaniepokojona pani
              Andrzeja wyczuwa pewne niedomowienia wokol wlasnej osoby, zaczyna drazyc temat,
              rozmowczyni wyraznie chce sie wymigac, co jeszcze bardziej niepokoi biedna
              kobiete...
              No i tak dalej.Jesli to nie jest zart cudzym kosztem,to nie wiem, co to jest..
    • marrtawu Re: telefoniczne zamyślenie... 20.07.04, 13:56
      Dzwoniłam kiedyś do koleżanki. Słyszę "halo" i myślę - mama Agnieszki to ma
      głos podobny do mojej siostry. Ale grzecznie się przedstawiłam i proszę o
      Agnieszkę. Dopiero śmiech mojej siostry obudził mnie i zdałam sobie sprawy, że
      wykręciłam zły numer.
      Ale najbardziej zamyślona jest pani z telekomunikacji. Mój dziadek nie żyje od
      5 lat, i mieszkanie i linia telefoniczna jest przerejestrowana od tamtego czasu
      na innego użytkownika. Tepsa jednak raz na kwartał dzwoni domagając się rozmowy
      z Mieczysławem. Ostatnio jedna z tych dzwoniących panienek
      usłyszała: "Mieczysław w dalszym ciągu nie żyje!" Może teraz coś do nich dotrze.
    • Gość: me_who Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.plhsp / *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.04, 15:05
      Kiedys poszedlem z kumplem do jego kolegi po jakas ksiazke, czy cos tam.Kumpel
      tego swojego kolege znal tylko z ksywki, nie bardzo pamietal jego imie. I akcja
      pod domofonem:

      -Slucham?
      -Dzien dobry, mowi X czy zastalem....yyyy....yyyy..panskiego syna??
      -...tak, ale ktorego: starszego czy mlodszego?
      (o! on ma brata!!)
      -no yyyy.....(nieprzekonujaco) Michala?
      -A to pomylka

      :D
      • krishka Re: telefoniczne zamyślenie... 20.07.04, 18:17
        Gość portalu: me_who napisał(a):

        > Kiedys poszedlem z kumplem do jego kolegi po jakas ksiazke, czy cos
        tam.Kumpel
        > tego swojego kolege znal tylko z ksywki, nie bardzo pamietal jego imie. I
        akcja
        >
        > pod domofonem:
        >
        > -Slucham?
        > -Dzien dobry, mowi X czy zastalem....yyyy....yyyy..panskiego syna??
        > -...tak, ale ktorego: starszego czy mlodszego?
        > (o! on ma brata!!)
        > -no yyyy.....(nieprzekonujaco) Michala?
        > -A to pomylka
        >
        > :D

        Miałam podobnie! Mój brat ma kolegę o wdzięcznej ksywce Kotlet. Jego imię jest
        dla całej naszej rodziny (oprócz brata) zagadką. Brat kiedyś poprosił moją
        mamę, żeby przekazała Kotletowi jakieś info. Więc mama dzwoni, i tu już
        klasycznie (odebrała mama Kotleta):
        -dzień dobry, mówi X., czy mogę rozmawiać z... hm... hy... pani synem?
        -młodszym, czy starszym?
        -hm... hy... ????... no, z Kotletem.
        (na szczęście mama Kotleta była świadoma ksywki synka i poprosiła go do
        telefonu)
        • Gość: majteczki Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.04, 00:30
          Moj mąż (ówczesny chłopak) zadzwonił do mnie kiedys lekko na gazie i zacząl
          najpierw cos bredzic , że jest u niego kuzyn- Adas,- mial bardzo smutny glos
          czulam, ze stalo sie cos przykrego.Potrzymal mnie troche w napieciu w koncu
          smutno wydusił.... "matka nie żyje, zmarla nagle, miala zwal serca, i
          karetka za pozno przyjechala...".Krótko wtedy jeszcze ze soba bylismy, bylam
          u niego w domu dopiero kilka razy, wiec po tej rozmowie czekałam az do
          mnie sam przyjedzie.Nie przyjechał nastepnego dnia więc ja zadzwonilam.Odebrała
          w moim miemaniu jego ciocia- siostra matki mojego chłopaka, matka
          wspomianego wyzej Adasia. Zlozylam kondolencje z powodu smierci siostry a
          ona oddala sluchawke mojemu chłopakowi. Byl juz oczywiscie trzeźwy jak
          łezka, glos juz nie mial nawet za bardzo smutnej barwy az sie zdziwilam,
          umowilismy sie ze przyjedzie. Jak przyjechal do mnie nie potrafilam znaleźć
          slow współczucia , po prostu go przytuliłam, po ok dwóch godzinach moj
          chlopak stwierdzil, że teraz adasiowi bedzie ciezko skonczyc studia, ze
          bardzo mu wspolczuje, i zaczal plakac .Ja gały na wierzch i podstawowe
          pytanie TO ADAMA MAMA NIE ŻYJE??? Okazało się że tak, a osoba która wzięłam za
          śp ciocię z która rozmawiałam telefonicznie to była mama mojego misia, którą
          uważałam za prawidłowego trupa w tamtej chwili obecnie cudowna tesciowa:))
          Jako siostry miały szalenie podobny głos przynajmniej dla mnie, gdzie z
          każdą z nich w tamtym okresie zamieniłam może po cztery zdania:))


          Mam nadzieję , że przekazałam ta historyjkę dość jasno, choc długo, na ogól
          lubię się motac jak coś opowiadam:D
    • Gość: szmerek Re: telefoniczne zamyślenie... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 24.07.04, 07:45
      Moze troszke nie zupelnie w temacie, ale o telefonie.Kiedy moj syn byl młodszy
      mial bardzo podobny przez telefon do mnie głos i czesto zdarzały sie
      pomyłki,ale do pasji dpraowadzały mnie takie:
      -Halo?-odbieram telefon.
      -Czes Filip, popros mame.-mówi zamyslony Kosmita ,z którym mam syna.
      -Czesc. Słucham.
      -Filipku popros mame.-upiera sie ciężko kapujący.
      - TO JA JESTEM MAMA!
      -Aaaa No, czesc. ....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja