Gość: mysia
IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl
24.08.04, 16:26
Witam, i od razu przechodze do rzeczy
Spotkałam go w pociągu, prezentował się dobrze(był w garniturze i prawie sie
nie odzywał)
Na spotkaniu okazało się, że był to prawdziwy oryginał, "intelektualista"
i "szczodry genteleman"!!!
Na poczatku wreczył mi różę po czym nastapił dialog
on: Ładna co nie?
ja: tak
on: kosztowała mnie (tu pada kwota, nie pamietam już jaka)
Potem zabrał mnie do parku, gdzie nie tylko nic nie serwwano, ale dopadła
mnie plaga krwiożerczych komarów. Chłopiec ów był naprawde "wszechstronny"
był buddystą,(chodzacym do koscioła) freudystą(?), miłosnikiem muzyki techno
i oczywiscie wegetarianinem.
Główną atrakcją programu była zaś opowieść jak to poczestowano go gdzieś
schabowym i on zaraz po spożyciu udał się do domu w celu zrobienia sobie
przeczyszczenia:/(obyło sie na szczescie bez naturalistycznych opisów)
sami osądźcie czy ta "randka" była bardziej zabawna czy załosna..a moze
całkiem standardowa bo ja nie wiem jak to zaklasyfikować...:)
PS. oczywiscie że drugiej r. nie było