opowieść z "dreszczykiem" :)

14.10.04, 12:15
Autentyk z podradomskiej wsi.
W gospodarstwie zdechł stróżujący pies, który był przywiązany łańcuchem do
budy. Właściciel psa zdjął go z obroży i pochował w poza swoją posesją.
Sąsiat opisywanego gościa miał na swoim gospodarstwie dwa duże psy, które
często uciekały z podwórza i robiły obchód okolicy. Te psy odkopały tego
zdechłego psa, który widocznie był zbyt płytko zakopany i zatargały go na
własne podwórze. Właściciel tych psów kiedy to zobaczył uznał że jego psy
zagryzły psa sąsiada. Nie chcąc zatargu z sąsiadem wziął martwego psa i pod
osłoną nocy wszedł na jego podwórze i przywiązał go ponownie do budy "że niby
pies sobie zdechł". Rano właściciel zdechłego psa wyszedł z domu, spojrzał na
budę i doznał szoku.
Z upływem czasu sprawa się wyjaśniła :)
    • the_dzidka Re: opowieść z "dreszczykiem" :) 14.10.04, 12:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=15082281
    • xxx131 Re: opowieść z "dreszczykiem" :) 14.10.04, 12:40
      extra, tak na serio jakidzialem jak swiecoce kuleczka lataly na niebie tak na
      dysko tylko nie w strone... kiedys byl sobie archiwum x i byl to samo i
      duchovny powiedzial 'to jest ufo'. na 100% autetyk, nie zartuje.......
    • mariusz.sanitariusz Re: opowieść z "dreszczykiem" :) 14.10.04, 15:29
      Och ludziska :(((
      Nie widziałem tego ale usłyszałem tego lata od mieszkańców nigdzie indziej tego
      nie słyszałem a wszyscy to strasznie przeżywali wskazując tych ludzi. Wobec
      tych okoliczności wydało mi się to "autentykiem" i niech tak pozostanie.
      Czasami zdarzają się takie dziwne historie jak np. o niedźwiedziu co uciekł z
      cyrku i na rowerze jeździł. Jeżeli to obraża WASZĄ inteligencję to sorry. Forum
      Bufonum
    • mariusz.sanitariusz Re: opowieść z "dreszczykiem" :) 14.10.04, 16:07
      Ci ludzie od których usłyszałem tą historię byli zbyt prości aby ją
      wykonfabulować. Jeżeli już to bardziej wciskali by mi kit o srebrnym koniu ze
      złotą grzywą zakopanym pod górką. Pozdawiam tych sympatycznych ludzi.
      Jeszcze jedno. Jako "urban legend" została zakwalifikowana jeszcze jedna
      historia, którą znalazłem w przytoczonym linku Dzidki. Oto ona ale poprawiona
      tak jak faktycznie wyglądała (przekłamania i ubarwienia dokonują kolejni
      słuchacze jednak jest to autentyk):
      Program "Od Przedszkola do Opola":
      Prowadzący pyta dziewczynki czy ma jakieś zwierzątko?
      Ja nie mam tylko moja babcia - odpowiada dziewczynka
      A jak babcia woła na swojego kotka?
      "Zuzek" albo "Ty Palancie".

    • Gość: sIK opowieść którą słyszałem, i w którą nie wierze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 22:45
      Wyobraź sobie las nocą, jest zupełnie ciemno. Przez las biegnie asfaltowa
      droga, jest późna godzina więc ruch praktycznie zamarł. Drogą jedzie mężczyzna
      w samochodzie. Chce jak najszybciej pokonać ten odcinek który wydaje się
      zupełnie opuszczony, obawia się że jego samochód może ulec awarii na tym
      odludziu i nieprędko go znajdą, jest przerażony, oczyma wyobraźni widzi jak
      złodzieje zastawiają na niego pułapkę w lesie, porywają auto a jego zostawiają
      samego.

      W pewnym momencie przy drodze zauważa kobietę ubraną na biało, widzi ją bardzo
      wyraźnie, kobieta stoi i patrzy na niego, w obawie przed kradzieżą dociska
      mocniej pedał gazu. Myśli sobie, że powinien się zatrzymać, ale tego nie robi,
      jest zbyt wystraszony, w głowie widzi jak zza krzaków wyskakują bandyci, nie
      ryzykując mija kobietę i obserwuje przez lusterko jak znika w ciemnościach.
      Mężczyzna jedzie dalej i stara się uspokoić i usprawiedliwić sam przed sobą.

      Nie mija dużo czasu, mężczyzna zauważa coś po prawej stronie jezdni, gdy jest
      bliżej widzi, że to postać, zwalnia ale nie zatrzymuje się, mija postać przy
      małej prędkości, z niewielkiej odległości rozpoznaje kobietę którą mijał
      wcześniej, ona stoi nieruchomo na poboczu i patrzy prosto w jego stronę.
      Człowiek postanawia się zatrzymać, czyni to i staje tuż przy kobiecie ubranej
      na biało. Przez opuszczoną szybę chce rozpocząć rozmowę, ale kobieta go
      uprzedza. Mówi mu, że parę kilometrów wcześniej jest skręt, że powinien
      zawrócić i zboczyć w tym miejscu z trasy. Mężczyzna szybko rusza przed siebie,
      sugestie kobiety uważa za niedorzeczną, nie w głowie mu błądzenie nocą po
      zakamarkach lasu, uspokaja się i jedzie dalej prosto, myśląc jedynie o tym aby
      jak najszybciej dostać się do domu.

      Po niecałym kilometrze od nieplanowego postoju ponownie widzi kobietę przy
      poboczu i ponownie jest to ta sama kobieta ubrana na biało stojąca nieruchomo,
      która jakby wiedziała, że on zatrzyma się dokładnie przy niej, co też mężczyzna
      ponownie czyni. Znowu słyszy, że powinien zawrócić, że parę kilometrów
      wcześniej jest zjazd i że powinien z niego skorzystać. Kobieta wpatruje się w
      niego, mężczyźnie przechodzą dreszcze po plecach, nie potrafi sobie wytłumaczyć
      dlaczego widzi tę twarz trzeci raz , jak kobieta zdołała go wyprzedzić, nie
      mijał go samochód. Pyta kobietę czy nie chce wsiąść, gdzie chce się udać, o co
      dokładnie chodzi, jednak ona mówi tylko żeby zawrócił i skręcił na
      skrzyżowaniu, pyta jeszcze raz kobietę czy nie chce z nim pojechać, jednak ona
      mówi, że nie

      Mężczyzna uważa, że gdyby był to napad, to zostałby okradziony za pierwszym
      razem, więc postanawia zawrócić. Rusza i zostawia kobietę samą na poboczu,
      zawraca szybko, chce jeszcze raz zapytać kobietę o to czy z nim nie pojedzie,
      jednak kobiety już nie ma. Pamięta skrzyżowanie o którym mówiła kobieta,
      ponieważ było to jedyne w okolicy. Szybko do niego dojeżdża, skręca jedzie
      niepewnie kilkadziesiąt metrów i zauważa rozbite auto. Zatrzymuje się niedaleko
      wraku, wysiada i podbiega do samochodu. We wraku widzi kobietę która nie żyje,
      z przerażeniem rozpoznaje, że to jest kobieta z którą rozmawiał wcześniej przy
      drodze. Nagle rozlega się płacz dziecka
      • kkkarolina Re: opowieść którą słyszałem, i w którą nie wierz 15.10.04, 00:18
        Fajne :). Masz więcej?
      • tengu69 Re: opowieść którą słyszałem, i w którą nie wierz 15.10.04, 13:05
        Gość portalu: sIK napisał(a):
        > jednak kobiety już nie ma. Pamięta skrzyżowanie o którym mówiła kobieta,
        > ponieważ było to jedyne w okolicy. Szybko do niego dojeżdża, skręca jedzie
        > niepewnie kilkadziesiąt metrów i zauważa rozbite auto. Zatrzymuje się
        niedaleko
        >
        > wraku, wysiada i podbiega do samochodu. We wraku widzi kobietę która nie
        żyje,
        >z przerażeniem rozpoznaje, że to jest kobieta z którą rozmawiał wcześniej przy
        > drodze. Nagle rozlega się płacz dziecka

        Alternatywne zakończenie: skręcił w zjazd i przestał jeździć w kółko :)
        • Gość: deser Re: opowieść którą słyszałem, i w którą nie wierz IP: *.bytom.compnet.com.pl 15.10.04, 13:22
          haha.
Pełna wersja