Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE.

16.01.05, 11:15
Pomyślałem, że warto założyć ten wątek, kiedy usłyszałem kilka hardcorowych i
zaznaczam, że prawdziwych historii z życia dresiarzy.
1. Historia opisana kiedyś gdzieś na forum internetowym. Naoczny świadek
relacjonuje, jak dwie dresiary wybierają pieniądze z bankomatu. Słychaać ten
charakterystyczny szelest i jedna mówi do drugiej: lubię ten odgłos
drukujących się pieniędzy. [Mam nadzieję, że ten ktoś opisał w internecie
prawdę, a nie opowiedział kawał o blondynce].
2. Historia opisana w gazecie przez jednego z felietonistów, nie pamiętam,
niestety, którego. Po filmie Pasja dresiara w towarzystwie dresiarza wychodzi
z kina i płacząc mówi: ku.., nie wiedziałam, że gościu tak cierpiał.
3. Historia opowiedziana mi przez naocznego świadka. Także po filmie Pasja z
kina wychodzą dwie dresiary. Jedna mówi do drugiej: już teraz wiem, dlaczego
tak nienawidzę tych Żydów.
4. Historia opowiedziana przez naocznego świadka, mojego kolegę, który
zamieszkał na warszawskiej Pradze. Kolega idzie rano do sklepu, nagle słyszy
zbliżający się z tyłu odgłos kogoś biegnącego. Ten ktoś go mija, potrącając.
Okazuje się, że to pędzi dresiarz. Dokąd? Otóż kawałek dalej, po przeciwnej
stronie ulicy grupa dresiarzy kopała leżacego na chodniku człowieka. I ten
biegnący dresiarz spieszył się, żeby też zdążyć go trochę pokopać.

Czekam na inne PRAWDZIWE historie z życia dresiarzy.
    • gixera Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 16.01.05, 11:19
      DRESIK - Stworzenie niezwykle inteligentne. Potrafi w
      miarę
      umiejętnie posługiwać się kijem. Składa się z krępego
      korpusu z
      mocno rozbudowanymi kończynami górnymi i dolnymi, oraz małą główką
      ze śladowym płatem czołowym. Charakterystyczną cechą dresika są
      trzy paski wzdłuż całego ciała.

      Występowanie. Dresiki są drapieżcami. Występują w
      stadach, na
      terenach gęsto zabudowanych. Prowadzą głownie nocny tryb
      życia.
      Swoje terytorium oznaczają moczem. Najczęściej czynią to w
      okolicach przystanków komunikacji miejskiej oraz kiosków.
      Podkreślają w ten sposób swoją dominację nad resztą
      zwierząt.
      Obecność na swoim terytorium oznajmiają innym zwierzętom
      również
      głośnymi rykami. Jedynym zagrożeniem dla dresika jest inny dresik.
      Do walki pomiędzy dresikami dochodzi, gdy zostaje naruszone
      terytorium danego stada przez członka obcego
      stada.

      Rozmnażanie. Aby doszło do zbliżenia z samicą, dresiki
      muszą
      wprowadzić się w nastrój zwany potocznie upojeniem
      alkoholowym.
      Wtedy nie ma znaczenia wygląd samicy. Samo zbliżenie trwa
      zwykle
      nie dłużej niż trzy minuty. Dresiki służą jedynie jako
      reproduktory, bowiem po zapłodnieniu zostawiają samice
      wraz z
      młodymi.
      Życie dresików jest przedmiotem badań dwóch światowej
      sławy
      naukowców: magistra Funkcjonariusza-Policji oraz prof.
      Sędziego.
      Zajmują się oni dokładnym badaniem życia i obyczajów
      dresików
      oraz prowadzą specjalny naukowy spis wszystkich dresików.
      Dzięki
      temu zoologowie będą mieli pełną wiedzę, na temat tych
      ciekawych
      drapieżników!
      • Gość: no dres no stres Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: *.spine.pl 16.01.05, 11:30
        Wczoraj obserwowałem jak z autobusu wyskskoczył pijany dresiarz i zaczą kopać w
        przednią szybę autotusu a jego kolega w tylnią. A potem stali na drodze i
        próbowali zatrzymywali samochody.

        Oczywiście wcale to nie jest śmieszne ale żałosne historie też są ważne.
      • bonczek.bez.ronczek Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 16.01.05, 12:47
        Zapomnialnialas dodac łacinska nazwa Dresa - Obijus Mordus Pospolitus.
      • bonczek.bez.ronczek troche o kibolach 16.01.05, 12:50
        KIBOL (ławeczkus wyrywus)

        Spokrewniony z dresikiem i podobnie jak dresik jest zwierzęciem inteligentnym.

        Potrafi posługiwać się prostymi „narzędziami” (np. krzesełkiem), którym macha wokół głowy lub rzuca je przed siebie. Demonstruje w ten sposób otoczeniu, że wcale nie jest taki głupi, na jakiego wygląda. WYSTĘPOWANIE. Niestety kibol, mimo swojej inteligencji, nie jest w stanie sam gdzieś występować. Musi mieć spełnione określone warunki do życia, stąd też stworzono specjalne laboratoria, zwane stadionami, gdzie się kiboli po prostu hoduje. Aby zwierzęta te były bardziej aktywne i miały dobrą kondycję, puszcza się, co jakiś czas, przeciwko nim psy i suki, które ganiają kibola po stadionie i jego okolicach. Po zachowaniu kibola widać, że bardzo mu to służy. Po takim wybiegu zwierze to jest bardziej zadowolone, co okazuje swoim opiekunom skacząc po krzesełkach i rzucając je wokół siebie. CECHY CHARAKTERYSTYCZNE. Cechą charakterystyczną kibola jest jego ubarwienie. Jest ono zależne od tego, w którym laboratorium kibol został wyhodowany. Barwy najczęściej pojawiają się na tak zwanym szaliku, który wyrasta kibolkowi wokół szyi. Nie jest to futerko, które ma służyć do ochrony przed zimnem, bowiem nawet w środku lata kolorowy szalik rozkwita wokół karku kibolka. Prawdopodobnie barwny szalik służy przyciągnięciu samic... ROZMNAŻANIE. Wśród kiboli nie zaobserwowano samic. Stad też podejrzenie naukowców, że zwierzęta te mają skłonności homoseksualne. Bowiem kibol na widok kibola o innym ubarwieniu zwykle bardzo się podnieca i dąży do natychmiastowego zbliżenia. Najchętniej grupowego. Zagadka więc, mimo wnikliwego monitoringu, pozostaje to, w jaki sposób kibol się rozmnaża.
    • mayessa Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 16.01.05, 14:52
      To maly kawal: Rozmawiaja dwaj dresiarze:
      - Ty, i jak tam z ta twoja Jolka?
      - Pogonilem dziw.. bo mature zrobila
      • gixera Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 16.01.05, 15:12
        U nas jest taka moda, ze wszystkie dresy pokupowaly sobie Pit Bulle (swiadczy to
        chyba o ich statusie w grupie).
        W Swieto Zmarlych wiadomo moda jest taka, ze wszyscy wieczorem na cmenttarz ida,
        ale jak zobaczylam, jak oni z tymi psami miedzy grobami doginaja, to myslalam,
        ze sobie na jakims pomniku usiade, bo nagle z sil opadlam.
        • denis_rosrabiaque Z ostatniej chwili 23.01.05, 10:33
          W ostaatni weekend w poznańskim centrum handlowym Stary Browar widziałem przy
          sąsiednim stoliku dwie dresiary jedzące sushi PLASTIKOWYMI WIDELCAMI. Jedna
          dzwoniła do kogoś z komórki i opowiadała, że właśnie je sushi.
          • Gość: Michał M. Re: Z ostatniej chwili IP: 80.51.227.* 23.01.05, 16:22
            Dla mnie szczytem dresiarstwa jest wsiąść do autobusu i zapalić papierosa.
            Czekać o głodzie nikotynowym na przystanku i ulżyć sobie dopiero tam, gdzie
            palić nie wolno.

            Pewnie są wyższe szczyty, ale ja w nocy Limankę w Łodzi omijam.

            -----

            Dziewczyna opowiada chłopakowi w tramwaju o swoich wakacjach:
            - Byłam w Niemczech, zwiedzałam między innymi zamki. [tu zaczyna się lista tego
            co zobaczyła z informacjami historycznymi].
            Chłopak cały czas jej słucha... plując regularnie przez okno. W końcu włącza
            się do rozmowy:
            - Eee, też byłem w Niemcach. Fajne mają dyskoteki...
    • 2paco Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 23.01.05, 18:21
      ja siępodłamałem w ostatnie święto niepodległości - jechałem autobusem i dwie dresiary i jeden homo erectus erectus dyskutowali, czemu tamten dzień (czwartek ) był wolny, i w taką mniej więcej gadkę uderzyli:
      - te, to dziś ku.wa jakieś święto?
      - c..j, nie wiem.
      - ale chyba jednak tak, bo wolne jest...

      [tutaj zapadła złowroga cisza]

      - nie no, jakieś święto jest, ale jakie?
      - nie wiem, ku.wa.

      straciłem na kilka minut z głowy sens życia ;D
    • Gość: Paweł Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: 195.* / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 18:43
      Dwa dresy przed marketem (w wakacje):
      1: Ja to bym se ku... pojechał nad morze...
      2: No, ja jadę ku... w przyszłym tygodniu.
      1: A gdzie?
      2: Do mikołajek
      1: Ale to nie jest chyba nad morzem...
      2: Nie jest ku...?

      Dalej nie słyszałem, ale to na długo zapamiętam.
    • ebusia_fam_fatal humor o dresie, sztuk: 1 (słownie: jeden) 23.01.05, 19:58
      rozmowa dwóch dresiarzy:
      - Tyyy stary! słyszałeś, że BMW wypuszcza na rynek nowy model?
      - Taaaa.. k.. jaki??
      - nooo, stary! wypas! taki z przezroczystymi drzwiami!
      - a po co, k..?
      - żeby było widać cały pasek na dresie!

      :|
      • xxx131 Re: humor o dresie, sztuk: 1 (słownie: jeden) 23.01.05, 20:02
        Rozmowa dwóch dresiarzy:
        - co robisz w Sylwestra?
        - Klate i biceps...
    • xxx131 Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 23.01.05, 20:10
      Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, ręce mu się trzęsą na kierownicy. Wyprzedziło go BMW, dziadek się wystraszył. BMW zatrzymało się na swiatłach, dziadek z tego strachu nie dał rady, przywalił w tył beemki. Wysiada z niej dwóch byków:
      - I co dziadek, przyjebałeś...
      - Tak (cienkim wystraszonym głosem)
      - Masz kasę?
      - Nie
      - A ubezpieczenie?
      - Nie
      - A syna?
      - Mam
      - To masz tu komóreczkę, dzwoń po synka to odrobi u mnie, bo ty się do roboty nie nadajesz...
      Dziadek zadzwonił, podjeżdżają 3 Mercedesy S-klasa, wysiada
      kilku byków i jeden z nich mówi:
      - I co tatuś???? Prz*****ił jak cofał?

      Rozmawia 2 dresów:
      - No stary powiedz mi coś o tej swojej lasce...
      - Aaaa... ona to super jest...
      - No ja myślę. Wczoraj wszyscy was widzieli jak wy cichaczem wymykaliście z imprezy.
      - Nooo... Bo na mi powiedziała, że już chce iśc do domu, no więc ja powiedziałem, że ją odprowadzę.
      - No i co?!
      - No i idziemy se przez las...
      - I co?!
      - I skręcamy na polankę.
      - I co?!
      - No i ona staje, obraca się do mnie
      - I co?!
      - I mówi: "Pokaż co potrafisz"
      - I co?!?!?!?!
      - Staryyyyyy... jak jej z bańki przywaliłem, to się nie pozbierała

      Czterech dresiarzy jedzie swoim nowiutkim AUDI A4.
      W pewnym niefortunnym momencie walnął w nich maluch!
      Wkurzeni wysiedli z AUDIKA.
      Po podejściu do drzwi malucha jeden z nich wybił szybę, wyciągnął przez nią kierowcę malucha i mówi:
      - No, to teraz bedzie wpie..ol!!!
      - Alez panowie, to nie jest sprawiedliwe, ja tu jestem sam, słaby, mały a was jest czterech...
      Dresiarze odwrócili się by omówic sytuacje. Po chwili odwracają się i jeden z nich mówi:
      - No dobra, to Basior i Grucha są z tobą...

      Jedzie dres swoim BMW i złapał gumę. Zatrzymał się na poboczu i zmienia koło. Podjeżdża mercedes wysiada drugi dres i się pyta:
      - Co pan robi?
      - Odkręcam koło - odpowiada pierwszy.
      Ten z mercedesa bierze kamień wali w szybę i mówi:
      -To ja wezmę radio.
    • xxx131 Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 23.01.05, 20:12
      Dresiarz - łysy, małpoludopodobny osobnik wyróżniający się w tłumie bardzo brzydkim, wręcz odrażającym wyglądem i mimo swojego nieszczęścia nawet nie próbuje ukryć odrzucającego brzydactwa, wręcz przeciwnie, goli swoją łysą główkę, a niekiedy nawet poleruje, by być bardziej widocznym, zwłaszcza w nocy; nigdy nie uderzy innego dresiarza, chyba że jest on bardziej łysy i brzydki od niego, takie przypadki obserwuje się w szczególności na meczach piłkarskich. U dresiarza nie zaobserwowano nawet minimalnych objawów myślenia, ale udało się ustalić naukowcom, iż rozpoznają się oni po zapachu narządów rozrodczych, jednak gdy i ta metoda zawodzi, dresiarz powoli liże genitalia drugiego dresiarza w celu stwierdzenia ostaniej kąpieli, dokładniej mówiąc jego wieku, gdyż dresiarz od urodzenia się nie mył!!!.

      Klasyfikacja dresiarzy: dresiarze, podobnie jak wojsko, mają swoją hierarchię ważności. W ich przypadku jej wyznacznikiem jest ilość pasków na spodniach. Im pasków więcej, tym osobnik wyżej w hierarchii. Dresiarz, w nagrodę za wzorowe wypełnianie swych obowiązków, może awansować, ale równie dobrze może spaść ze swej pozycji. Celem każdego dresiarza jest osiągnięcie stopnia Arcydresa - króla wszystkich dresiarzy. Oto jak przedstawia się ich hierarchia:

      NIE KLASYFIKOWANY :
      Znaki szczególne: dres bez pasków.
      Występowanie: wszędzie.
      Zajęcia: zbieranie doświadczenia na stopień Zwykłego chodnikowego.

      ZWYKŁY CHODNIKOWY :
      Znaki szczególne: dres z 1 paskiem.
      Występowanie: jak sama nazwa wskazuje, głównie chodniki.
      Zajęcia: szwędanie się tam i z powrotem po chodnikach, przeważnie z czapką z daszkiem założoną na odwrót (zaraz będzie wracał), opluwanie wszystkiego dookoła, szukanie grzybów na asfalcie, odstraszanie przechodniów swym wyglądem, zaczepianie innych.

      STARSZY CHODNIKOWY :
      Znaki szczególne: dres z 2 paskami
      Występowanie: chodniki, czasem ulice.
      Zajęcia: Te same co w przypadku stopnia Zwykłego chodnikowego, prócz tego zaczepianie przedstawicieli tegoż gatunku (próby odrywania pasków i nielegalnego podniesienia się w hierarchi)

      POD-RONDZIARZ ZWYCZAJNY :
      Znaki szczególne: dres z 3 paskami
      Występowanie: przejścia pod rondami oraz wszystkie inne przejścia podziemne
      Zajęcia: głównym zajęciem przedstawicieli tego gatunku jest stanie w jednym określonym miejscu i zaczepianie przechodniów na odległość: "te, poć no tu", a gdy już uda się im kogoś zwabić, to: "te, pjenć złoty abo wfierdol". Zazwyczaj jednak próby te kończą się fiaskiem ze względu na niemożność ruchu dresiarza z miejsca (przyrośnięcie brudem do ściany).

      UPIERDLIWIEC WĘDROWNY :
      Znaki szczególne: dres z 4 paskami, poobijana twarz
      Występowanie: przejściowe (możliwość przemieszczania się w różne miejsca).
      Zajęcia: Szwędanie się po osiedlach, zaczepianie przechodniów. Najlepszym sposobem na uniknięcie nieprzyjemności spotkania się z tym dresiarzem jest jak najszybsze kierowanie się w jegp stronę. Gdy ten zauważy zbliżającego się osobnika, nie będzie wiedział co zrobić (niemożność powiedzenia "te, poć no tu") natychmiast odejdzie z niesmakiem.

      KOMUNIKACYJNY :
      Znaki szczególne: dres z 5 paskami
      Występowanie: przystanki autobusowe i tramwajowe
      Zajęcia: przesiadywanie bez celu na przystankach pod pozorem czekania na autobus lub tramwaj, czasem wsiadanie do lepszego nadjeżdżającego. Gatunek ten został postawiony w hierarchii tak wysoko ze względu na umiejętność posługiwania się środkami lokomocji. Co sprytniejsi są w stanie nawet zapamiętać przystanek, na którym wsiedli.

      ARCYDRES :
      Znaki szczególne: dres z 6 paskami
      Występowanie: wszędzie
      Zajęcia: Jak na króli wszystkich dresiarzy przystało, dowodzenie wszystkimi z mniejszą liczbą pasków. Szpanowanie oraz polerowanie swoich pasków w miejscach publicznych. Oprócz tego oczywiście bicie innych. Ze względu na wysokie IQ (około 75) czasami potrafią nawet wymyślić powód dla którego kogoś biją. Arcydres jest również upoważniony do seksualnego wykorzystywania niższych gatunków w hierarchii i kopulowania z nimi gdzie tylko popadnie.
      • Gość: helenka oj iksik... IP: 80.48.17.* 13.04.05, 19:06
        Takie beznadziejne niewiadomo co... Jak ci sie naprawdę nudzi to nie wymyślaj
        bzdur tylko pozmywaj naczynia
    • 2paco Z komisji wojskowej 24.01.05, 02:09
      pominę już to, że gdy czekałem na spotkanie z lekarzami podczas mojej komisji wojskowej (w jakimś przedszkolu), to byłem jedynym człowiekiem (to raz) z włosami (to dwa) i nie w dresie (to trzy). Jako jeden z niewielu nie plułem na wykładzinę w pomieszczeniu (to cztery - przypominam że to było jakies przedszkole, a te neandertale pluły!).
      Siedziałem i czekałem na swoją kolej, obserwując te biedne istoty, i byłem mimochodem świadkiem przedziwnej scenki rodzajowej. Otóż z pokoju, w którym pan major przepytywał gośći z kategorią A w związku z ich planami na przyszłość, wyszedł jeden drechol i usiadł obok (nie wiem czy znajomego) dresa. Zaczęli oczywiście pluć na wykładzinę, i zaczęła się najbardziej odjechana gadka jaką kiedykolwiek słyszałem (postaram się wiernie oddać jej charakter):
      - i co, ku.wa?
      - a weź, ku.wa. (wzrok wbity w zaplutą wyładzinę)
      - no nie pie...l!
      - no, ch.j!
      - pie...lisz!
      - ch.j ...

      tak to szło jeszcze kilka razy, ale najlepsze jest to, że oni się świetnie ze sobą dogadywali :DDD
      • tomash8 Z komisji wojskowej c.d.:) 12.04.05, 14:19
        No ja właśnie miałem to szczęście że trafiłem na zaskakująco normalnych ludzi,
        ale jeden przebił wszystkich: na wejście głośno sobie beknął, na pytanie "Pan
        przyszedł złożyć dokumenty?" odpowiedział: "nie wiem, takie coś mi
        przyszło"(chodziło mu o wezwanie), kobieta mówi - "no dobrze, prosze dowód,
        zaświadczenie ze szkoły i zdjęcie" na to dres: "co?! jakie zaświadczenie, jaki
        dowód?! a fotka to ja sie moga komórką zrobić" od tego czasu jestem innym
        człowiekiem...:)
      • misiunia.malutka Re: Z komisji wojskowej 15.04.05, 13:37
        :)
        Stałam na przystanku. Wpada 2 dresów, patrzą na rozkład i za chwilę rozmowa:
        - No k..wa ch.j spier....ł!
        - Ch.j z nim k..wa. Popier....my k..wa z lakla!



    • milongaa Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 24.01.05, 15:09
      pds.w.interia.pl/
      • Gość: olka Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: *.teleton.pl 25.01.05, 02:02
        hej!

        mnie ostatnio rozbroilo paru takich elegancikow... rzecz dzieje sie w gryfinie,
        pomorze zach. :), przed dworcem pkp, jednoczesnie na dworcu pks (tak, tam jest
        praktycznie jedno na drugim :) )

        przechodze kolo grupki dresiarzy. pokazuja palcami dresow stojacyh na pks-ie,
        smieja sie 'specyficznie' i mowia jeden do drugiego:
        'PATRZ JAKIE WIESNIAKI' :)

        jak dla mnie wszyscy byli identyczni :) no ale pewno brak mi rozeznania :)
        • denis_rosrabiaque Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 25.01.05, 16:28
          Historia z dworcami PKP i PKS dla mnie zdecydowanie najlepsza!
          A tak przy okazji: przypomniała mi się jeszcze jedna historyjka z relacji
          mojego kolegi. Dresiarze jechali czarnym golfem i ryzykownie wyprzedzali na
          styk. Uderzyli własnym lusterkiem w lusterko wyprzedzanego auta. Sobie zdarli
          lakier, wyprzedzanemu lusterko pękło. Dresiarze zatrzymali się, poszli do
          poszkodowanego, popatrzyli i powiedzieli: "No i co, szkiełko j...bło? No
          trudno, ty masz szkodę i my mamy szkodę, no to ch...j!" Wsiedli w auto i
          odjechali.
          • 2paco Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 25.01.05, 17:40
            bez dwóch zdań najlepsza ta historyjka z dworca :)
        • Gość: dres spod pekaes Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: *.telsten.com / 83.238.68.* 25.01.05, 17:28
          Gość portalu: olka napisał(a):

          > hej!
          >
          > mnie ostatnio rozbroilo paru takich elegancikow... rzecz dzieje sie w
          gryfinie,
          > pomorze zach. :), przed dworcem pkp, jednoczesnie na dworcu pks (tak, tam jest
          > praktycznie jedno na drugim :) )
          >
          > przechodze kolo grupki dresiarzy. pokazuja palcami dresow stojacyh na pks-ie,
          > smieja sie 'specyficznie' i mowia jeden do drugiego:
          > 'PATRZ JAKIE WIESNIAKI' :)
          >
          > jak dla mnie wszyscy byli identyczni :) no ale pewno brak mi rozeznania :)

          no kurde no jak to identyczni kurde!!! przeciez na pierwszy rzut oka bylo widac
          ze te wieniaki spod pksu maja za malo paskow!!!

          :-D
          • Gość: olka Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: *.teleton.pl 25.01.05, 22:26
            wiesz, ale jak czasem ktos 'z zewnatrz' tak te paski liczy i liczy, to pogubic
            sie moze, no :)
    • Gość: agga Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 17:46
      kłóci sie dwóch dresów i jeden mówi
      -tak,
      - nie,
      - jak nie jak tak
      a tamten na to:jagnie to jest mała świnka!
      • Gość: T Telefon IP: 195.136.112.* 10.04.05, 11:08
        Dzwonie wczoraj do kolezanki na komórkę, ale najwyrazniej pomyliłem numer.
        Odzywa się męski, młody, dresiarsko brzmiący głos: halo? Pytam czy to telefon
        koleżanki Iksińskiej. A ten głos do mnie: co cie boli?
        • meduza7 rozmowa 11.04.05, 18:02
          Podsłuchane przez moją kumpelę, po śmierci Papieża.
          Jeden dres: Chyba ku... do kościoła pójdę.
          Drugi dres: Po co?
          Jeden dres (po ciężkiej myślówie): noo.... pomodlić się...
          Drugi dres: A wiesz, ku.... ja chyba też...
          • Gość: podsłuchane Re: rozmowa IP: *.net.autocom.pl 11.04.05, 19:46
            Taaak, to się stało popularne: tzw. chwilowe nawroty. Dresy walą do kościołów,
            po komunię się karnie ustawiają... Słyszałem gadkę dwóch pasiastych
            jegomościów, że byli i "se, k...a, 'ojczenasza' przypomnieć nie mogli". To było
            wtedy, gdy na stadionie cracovii kibole się bratały i masowo na ludzie
            wychodzili (ani przez moment w to nie wierzyłem) - i ci sami rozważali, jakie
            to "ch...e na tym stadionie, my, chuligani, nigdy, k...a, w życiu nie pogodzimy
            się z tamtymi"...
    • yabol428 Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 11.04.05, 18:22
      Cytat z maila od mojego znajomego - jego autentyczne wspomnienia z ostatniego sylwestra:

      "impreza u kuzynki sie już rozchodziła, ale na północ zdążyłem. Kilka minut pózniej przyszli dresiarze z sąsiedniej imprezy, niby złożyć życzenia - najpierw zapytali czy jesteśmy za wisłą kraków, oczywiście zaprzeczyliśmy i powiedzieliśmy że jesteśmy za kuntakinte urugwaj, oni chyba nie zrozumieli zaczepki bo zwrócili się do nas z tymi słowy: "no to życzę ci ku.., szczęśliwego ku.. nowego roku" no i widać znali angielski bo pożyczyli nam również "happy new york" i stali się bardziej wylewni jeszcze, nawet poskarżyli się mimochodem, że na ich imprezie "już nie mają co ru.." i zaczęli się przytulać do mojej kuzynki, bo "wporzo z niej suczka" więc z facetem kuzynki wywaliliśmy tych koli na korytarz (na szczęscie ledwo się trzymali na nogach i nawet bejzbola gdzieś przepili) i powiedzieliśmy im "happy chicago". Potem wyszliśmy na balkon i część szampana wylaliśmy starym obyczajem "dla bogów" a potem wzniesliśmy toast "za trupy" oraz "zdrowie trupów" a potem skandowaliśmy "niech żyją trupy". Tym akcentem ucziwszy amerykańskie ofiary tsunami, do 4 rano kontynuowaliśmy bardzo przyjemną imprezę, podczas której opracowaliśmy szczegółowy plan likwidacji bezrobocia w polsce: część bezrobotnych wycinałaby innym bezrobotnym nerki, wątroby, serca itp. potrzebne rzeczy. automatycznie eksport by wzrósł no i lawinowo spadałaby liczba bezrobotnych. Po jakimś czasie nawet pojawił by się ruch imigracyjny - anglicy masowo zaczęli by przyjeżdżać do nas do pracy.
      Rano hałas za oknem przykuł naszą uwagę - to pijane dresy wyszły na parking przed blokiem i jeden z nich chciał pokazać swój kunszt za kierownicą, podczas których to manewrów wprawdzie ani nie przestawił latarni, ani innych samochodów, ale za to przejechał jedną ze swoich koleżanek, (to znaczy, chyba "to" było "to coś", "co" się nie nadawało kilka godzin wcześniej do ru..ia) - o dziwo to zauważył, wpakowali ją do samochodu i gdzies pojechali. Stwierdziliśmy, że to pewnie dla niej nic nowego, bo pewnie przed północą, (kiedy się jeszcze nadawała), każdy z nich ją już parę razy przejechał.
      Przepraszam za ten niezbyt inteligentny i smaczny opis, ale czułem wewnętrzną potrzebę przybliżenia tych wydarzeń z życia dresiarza i jego suczki.
      O Wielki Krasnoludzie, dziekuję Ci, że stworzyłeś stworzenia z ubiorami z paskami, lub z napisem "najki", bez nich życie nie miało by interesujących zwrotów akcji"
    • nikodem202 Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 11.04.05, 19:24
      Najprostszy przepis na ćwikłę: wrzuć granat do BMW. Życzę smacznego!
    • Gość: Moskva dylemat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 18:33
      Zasłyszana, ale podobno autentyczna:
      Idzie 3 dresów, za nimi moja koleżanka i słyszy taki monolog:

      Kur..a !!!( zaskoczenie )
      Kur...a ... ( zastanowienie się )
      Jadę kur...a !!! ( decyzja )

      Tematem dyskusji był wyjazd na dyskotekę.


      Pytanie do Mnie w knajpie, którą ostatnio zaczęły nachodzić dresiki (zaznaczam
      po tym zdarzeniu już tam nie chadzam):
      Dres: Często się tu bujasz? ( Od razu takie zagajenie )
      Ja: nieeeee, częściej na Uniwerku ( myślałam, że się spłoszy )
      Dres: masz ? ( charakterystyczny błysk w oku )
      Ja: Opad szczęki - wziął mnie za dilerkę.

      Historyjki super, rewelacyjny wątek!
      • alekr obrazek 15.04.05, 00:46
        www.artserwis.pl/portfoliobrowser.php?|||Z2lkPTM0OTUmYWN0aW9uPWZpbGUmYVBhcmFtVGFibGVbZHppYWxdPSZhUGFyYW1UYWJsZVtrYXRlZ
        29yaWFdPSZwYWdlX25vPTEmZmlkPTM4Mzk15ea06c713cc5dae8103b4006bf0d4de1
        • alekr Re: obrazek 15.04.05, 00:49
          sorry zmaściłemlink. ale obrazek jest na 2 stronie (dres)
    • mln.zlotych Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 15.04.05, 13:06
      Historia wydazyla sie pare dni temu kolegom na Accenture'owym projekcie we
      Wrocku:

      Key account z Computerlandu zaprosil kilku informatykow od naszego klienta na
      kolacje do La Scali na rynku Wroclawskim.
      Restauracja spokojna, ale jak sie czasem zdarza, blisko nich siadla grupka
      panow z bardzo szerokimi karkami i zlotymi lancuchami. Oczywiscie odbieraja
      komorki, i rzucaja tekstami typu
      - "...ten na granicy to k**** nasz, bierz bm-ke do Sergieja."

      Nasi, jak to informatycy, siedzieli skromnie starajac sie nie zwracac na siebie
      uwagi. W pewnym momencie zadzwonil telefon do jednego, że jest problem na
      produkcji - chlopcy rozmawiaja i pada zdanie, "...to zrob mu kill'a* jak
      inaczej nie mozesz...".

      Po rozmowie, jeden z kolegow z szyja odwraca sie, patrzy na naszego i z
      uznaniem w glosie mowi: "Szacuneczek."


      I jeszcze jedno, które też w mailach chodzilo.
      Pytanie: Co najczęściej ludzie mówią przed śmiercią?
      Potem szereg różnych odpowiedzi i na 10 miejscu:

      10. ... przepraszam, że pobrudziłem Panu dres.




    • Gość: Pasek w paski Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 20:45
      Makabra
    • conena Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 15.04.05, 20:59
      dres do dresiary w autobusie mpk - zabujałem się w tobie w h.j
    • aureliana Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 15.04.05, 23:28
      z ostatniej chwili:
      jechalam dzis w korku chyba z 45min zatloczonym autobusem. za mna siedzial
      dresik z kolezanka. glosno rozprawiali o swoich podbojach milosnych, ze ta
      niezla dupe miala, tamta( kolezanka sluchala i sie chichrala) blabla. to byl
      dresik z rodzaju tych fajniejszych;) chyba, bo rzucil tekstem ni stad ni zowad

      "ja to bym chcial ta jedyna znalezc..ale na razie ku.., ch...."

      jak juz znalazlam sie na terenie kompusu uniwersyteckiego, myslalam, ze ochlone
      po tych rozmowach autobusowych. ale przechodzac kolo wydzialu historycznego
      (wawa) uslyszalam dwoch studentow rozprawiajacych:

      " to byla ku.., łada ku.., taka ku.. stara, ku.. no"

      przyznam szczerze, ze bylam w szoku:/.
    • Gość: sugar autentyk z Krakowa ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 22:04
      w tramwaju: dres do swojej dziewczyny,zakochany, wpatrzony w jej oczy, mowi: Ale
      ty jestes zajebista z ryja...:-/
    • yabol428 List do MPK Kraków (skopiowane z innego forum) 22.04.05, 16:26
      Szanowni Państwo

      Dnia 7 października, w 2004 lata po domniemanych narodzinach Jezusa Chrystusa (działacza i reformatora religijnego, barwnej i kontrowersyjnej postaci, bohatera wielu obrazów, książek i filmów min. "Ostatnie kuszenie Chrystusa" Martina Scorsesse i "Pasji" Mela Gibsona) przemieszczałem się po mieście Krakowie korzystając z pojazdu tramwajowego numer 6. Była godzina 17:16 gdy wsiadłem i zająłem miejsce siedzące przy oknie w lewej części pojazdu. Następnie tramwaj (jak to ma w zwyczaju) ruszył i z ruchem niejednostajnie przyspieszonym zaczął zmierzać w stronę przystanku "Filharmonia". Po chwili okazało się, że pasażerami pojazdu są także pracownicy MPK, a dokładniej kontrolerzy biletów (zwani potocznie kanarami - na cześć niewielkich ptaków z rodziny ziarnojadów, podrodziny łuszczaków o długości ciała do 13 cm., występujących w rzadkich, gęsto zakrzewionych lasach Wysp Azorskich i Wysp Kanaryjskich.). Po zablokowaniu kasowników zaczęli wykonywać czynności przypisane ich zawodowi (znaczy się nie zbierać łapówek, tylko sprawdzać bilety). Pochodzę z zamożnej rodziny z tradycjami szlachecko-patriotycznymi (jeden mój dziadek był w AK, a drugi w PZPR) więc zawsze mam przy sobie tzw. kartę autobusową (pozwalającą też na jazdę tramwajami i gdyby w Krakowie były trolejbusy to nimi pewnie też mógłbym jeździć korzystając z ww. karty). Niestety, nie wszyscy pasażerowie mogli pochwalić się kartą lub biletem (nie wiem też czy wszyscy mogą się pochwalić dziadkami w AK lub PZPR, gdyż wiek wielu z nich determinował datę urodzenia ich przodków na końcówkę paleolitu). Wobec niektórych osób korzystających z usług transportowych nie można było wyciągnąć konsekwencji, gdyż byli emerytami, a jak wszyscy wiedzą emeryci mogą jeździć za darmo, niczym w latach największej świetności socjalizmu. Po szybkiej i sprawnej kontroli wszystkich pasażerów okazało się, że cztery osoby nie mają ani biletu, ani karty, ani legitymacji honorowego krwiodawcy, ani nie są kombatantami, ani pracownikami MPK, ani niewidomymi, ani głuchymi, ani ich opiekunami. Osoby te rekrutowały się z różnych warstw społecznych i cechowała je pewna rozpiętość wiekowa. Najmniejszy problem kontrolerzy mieli z panem o aparycji i woni bezdomnego - on zignorował ich wezwania do okazania biletu, a oni zignorowali jego absolutny brak reakcji. Drugą osobą na liście zatrzymanych było dziewczę w wieku lat około 20. Jej wygląd i absolutne przerażenie wskazywało na to, iż pierwszy raz w życiu jedzie tramwajem, a strój i wytrzeszcz oczu pozwoliły mi (jestem bardzo spostrzegawczy) określić miejsce jej pochodzenia na wieś do 500 mieszkańców na dolnej Lubelszczyźnie. Ostatnie dwie osoby nie posiadające biletu pozostawały ze sobą w pewnej relacji, mniemam, iż koleżeńskiej, a nie sexualnej. Sugerował to ich strój (dres z bazaru od ruskich, który ma wyglądać nie jak dres z bazaru od ruskich), buty (sportowe z bazaru od Koreańczyków, które mają wyglądać jak nie buty z bazaru od Koreańczyków), fryzury (a raczej ich brak, gdyż włosy znacznie dłuższe posiada statystyczny mężczyzna na plecach. Ewentualnie można przyjąć, iż byli oni po chemioterapii) i układ blizn (zamiast fryzur, obaj posiadali imponującą kolekcję tak nowych jak i starych). Na pytanie o bilet lub dokument uprawniający do przejazdu odparli chyba w jedyny możliwy dla nich sposób - "...k****....nie maaaamyyyyy....". Pytanie zostało kilkukrotnie powtórzone, ale odpowiedź nie ulegała zmianie. Po chwili nastąpił nieco inny zestaw pytań, tym razem ich przedmiotem były dokumenty stwierdzające tożsamość. Jednak i tu odpowiedź pozostawała bez zmiany. Pozwolę sobie zauważyć, że gdyby padło pytaniu o dzień tygodnia, lub godzinę to odpowiedź prawdopodobnie również byłaby taka sama.
      Me doświadczenia egzystencjalne pozwalają stwierdzić, że większość rzeczy z jakimi się stykamy (a koleżanka mówi, że nawet opryszczka narządów rozrodczych) ma swój koniec. Tak samo przystanek między Placem Wszystkich Świętych, a Filharmonią. Gdy pojazd zatrzymał się na przystanku, a drzwi poczęły się otwierać wówczas to ww. indywidua (osobnicy w dresach, nie kontrolerzy) poczęli czynić starania by go opuścić. W realizacji tego zamiaru wielce przeszkadzał im kontroler, tarasując ciałem wyjście i energicznie machając ramionami. Przysłowie ludowe - "I Herkules dupa gdy narodu kupa" - okazało się być prawdziwe. Po chwili nierównej walki kontroler padł na podłogę tramwajową. Z szybkością właściwą raczej bohaterom imperialistycznych komiksów niż pracownikom MPK powstał z ziemi i zdołał chwycić jednego z uciekających. Jednak wobec argumentów słownych ("puszczaj ****") i siłowych (jeb w lico) zmuszony był do rozstania się z (prawie)zatrzymanym. Ten poszedł, a właściwie pobiegł w ślady kolegi czyli na planty. Drugi pan kontroler okazał się być wyrozumiały dla niepowodzenia pierwszego i pokazując na dziewczę (umierające na zawał serca) przywołał go słowami "Chodź tu, mamy ją za to". Tramwaj udał się w dalszą drogę, ja wraz z nim, a na przystanku pozostali kontrolerzy z zatrzymaną.

      W związku z mającym miejsce incydentem mam kilka pytań:

      -Czy MPK wprowadziło przejazdy darmowe dla bezdomnych? Czy żeby z nich korzystać należy mieć dokument poświadczający brak stałego zameldowania, czy też wystarczy odpowiednio wyglądać i cuchnąć?

      -Jaki jest średni stopień sprawności fizycznej kontrolerów w państwa firmie? Czy półroczny kurs kung-fu wystarczy by dać sobie radę w full kontakcie z przeciętnym pracownikiem państwa firmy ?

      -Czy udało się państwu zdobyć namiary do osobników w dresach? Nie chodzi mi nawet o egzekwowanie kary, ale o dobro polskiej lekkoatletyki. Prędkość z jaką biegli plantami gwarantowała im start i duże szanse na miejsce na podium na wszelakich dystansach w najbliższych mistrzostwach świata.

      Mam też nadzieję, że kara wobec obywatelki o aparycji studentki pierwszego roku nasionoznawstwa na Akademii Rolniczej została (lub też wkrótce zostanie) bezwzględnie wyegzekwowana. Nie możemy pozwolić, by taki element zatruwał zdrową społeczność narodu, a bandytyzm należy tępić w zarodku.


      Z Poważaniem i oczekując na Państwa odpowiedź
      • zenon_z_enon Re: List do MPK Kraków (skopiowane z innego forum 22.04.05, 16:53
        I o! Ku.wa, ładnieś to opisał.

        Z ukłonami!!
        • Gość: yoma Re: List do MPK Kraków (skopiowane z innego forum IP: *.crowley.pl 22.04.05, 17:07
          Dresy się czasem przydają,

          jadę autobusem, kierowca nerwowy i szarpie, a za mną siedzą dwa dresy. Po
          którymś szarpnięciu dres do dresa:

          - CO ON, OCH.JAŁ? MNIE STRESUJE, DEBIL JEDEN?

          Powiedzenie zrobiło potem furorę u mnie w pracy w odniesieniu do szefa
          (zwłaszcza domagającego się nieracjonalnych czynności). A bez dresów by go nie
          było (powiedzenia). (I ch.)

        • yabol428 Re: List do MPK Kraków (skopiowane z innego forum 22.04.05, 17:43
          Powtarzam - ja tego nie napisałem, tylko skopiowałem z innego forum.
          Ale tekst rzeczywiście świetny.
          • xxx131 Re: List do MPK Kraków (skopiowane z innego forum 22.04.05, 19:03
            to napisz kto jego autorem, bo to nie ladnie.
      • Gość: :~) Re: List do MPK Kraków (skopiowane z innego forum IP: *.chello.pl 22.04.05, 17:20
        Naprawdę poprawiłeś mi humor :~)
        pozdrawiam
      • woman_omen Re: List do MPK Kraków (skopiowane z innego forum 29.04.05, 09:56
        ktokolwiek popelnil ten list, jest moim idolem, brawoooo
    • Gość: Justyna Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 18:20
      Dresiarstwo dotyka już coraz młodszych:) Ja ostatnio byłam świadkiem
      wypieprzenia trzeh takich z autobusu bo zapalili fajki.
      • lukasz83zloc Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 27.04.05, 22:50
        czy wszyscy dresiarze są źli?? to że lubie chodzić ubrany na sportowo odrazu
        musze być zaliczony do dresiarzy?? bo dresiarze to z reguły huligani
        pseudokibice itd.
        • Gość: no dreSS Re: Desresizacja zo.o IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 27.04.05, 23:41
          dresy to plaga.

          chyba założe firme którą nazwę "Dedresizacja" i będe exterminował
          przedstawicieli omawianego gatunku szkodników przy pomocy broni gwintowanej,
          miotaczy ognia, a także inteligentnych słow i stwierdzeń powodujących
          przeciążenie szarej komórki jedynaczki prowadzące do ogólnego paraliżu :D
        • zlocieniec Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. 28.04.05, 22:56
          No właśnie Łukaszu sam sobie odpowiedziałeś.
    • Gość: bio Re: Z życia dresiarzy historie PRAWDZIWE. IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 28.04.05, 17:52
      autentyk
      osoby dramatu:
      - dres-kulturysta (olbrzymi)
      - pani około 50-tki z kilkoma siatkami zakupów
      miejsce akcji:
      - zatłoczony warszawski autobus na pradze
      Pani z siatkami stoi i w żaden sposób nie trzyma się , dlatego przy hamowaniu
      natychmist wpada na dresa-kulturystę ( całym ciałem) Zażenowana zaczyna
      krzyczeć : - co pan tak na mnie wpadł !!! Pan się trzyma !!!!
      sytuacja powtarza się jeszcze 2 razy
      W końcu dresik reaguje , łapie kobietę za ramiona , podnosi nad ziemię i z
      rozczuleniem mówi - moja kochana !! a następnie stawia z powrotem ...
      cały autobus ryczy ze śmiechu a nieszczęsna kobieta ucieka z niego( autobusu )
      na przystanku ...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja