o poruczniku Rżewskim

24.03.05, 17:10
W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do siebie zdradzając,
że ma dla niego prezent. Gdy znaleźli się sami, zrzuciła suknię i stanęła
przed Rżewskim naga, ozdobiona tylko kokardką w intymnym miejscu. Rżewski
zawijając rękaw zapytał: - Głęboko on?
* * * * *

Porucznik Rżewski wyszedłszy na ganek, wskoczył na siodło i pocwałował
majdanem, aż się kurz za nim podnosił. Przecwałowawszy dwie wiorsty zatrzymał
się: - Job twoju mać, a koń gdzie?!
Zwymyślawszy się od ostatnich pogalopował z powrotem.
* * * * *

Poruczniku, czy lubi pan romanse? - zapytała Natasza Rostowa Rżewskiego w
czasie spaceru.
O tak, madame, zwłaszcza te z wprowadzeniem!
* * * * *

Poruczniku, czy w młodości miał pan jakieś hobby ?
- Nawet dwa. Polowanie i kobiety.
- O, to ciekawe. Na co pan polował ?
- Na kobiety...
* * * * *

- Poruczniku, spał pan ze mną, a dziś nawet nie chce się przywitać ?
- Madame, kopulacja to jeszcze nie powód do znajomości...
* * * * *

Jedzie Natasza z porucznikiem w jednym przedziale. Porucznik czyta gazetę,
Natasza bezskutecznie usiłuje zwrócić na siebie jego uwagę.
Poruczniku, jak nazywa się kamień w pańskim pierścionku ?
- Ech, Nataszko... jakoś mi się dziś nie chce...
* * * * *

- Uratowałem dziś kobietę przed gwałtem - mówi porucznik.
- Wspaniale! Jak pan to zrobił ?
- Wytłumaczyłem, że po dobroci będzie lepiej....
* * * * *

Porucznik i Natasza płyną razem w łódce.
- Nataszko czy jechała pani kiedy gołymi jajami po rżysku ?
- Nie..., a co ?
- E... nic.... tak tylko chciałem rozmowę podtrzymać...
* * * * *

Bal w kasynie. Zauważono brak Rżewskiego.
- Kornet! A gdzie to pan porucznik ?
- Powiedział, ze wpadnie za dwie godziny jak da radę....
- A jak nie da ?
- To za 10 minut....
* * * * *

- Poruczniku, podobno w młodości był pan członkiem Towarzystwa Naukowego?
- Ech, madame... młodość... członkiem tu, członkiem tam...
* * * * *

- Poruczniku , jest pan tu zaledwie trzy dni a już wszystkie nasze kobiety o
panu mówią. Jak pan to robi ?
- Zwyczajnie. Podchodzę do damy i pytam: Madame, czy mogę panią zgwałcić ?
- Ależ poruczniku ! Za to można po pysku....
- No tak, najpierw po pysku, a potem się gwałci....
***********
Porucznik Rżewski ubierając się na bal wkłada do prawej kieszeni spodni
banana.
- Na co wam banan w spodniach, poruczniku ? - pytają go.
- Ot, cóż...zatańczę z jakąś damą ona przylgnie do mnie, poczuje banana i
przesunie się tak by przytulić się z drugiej strony....I tuśmy jej czekali!!!
* * * * *

Porucznik Rżewski rozmawiał z Nataszą Rostową. W pewnym momencie poprosił o
wybaczenie i wyszedł. Po chwili wrócił cały mokry.
- Deszcz? - spytała Natasza Roztowa.
- Nie, wiatr...
* * * * *

Porucznik Rżewski tańczy z Nataszą Rostową.
- Poruczniku, niezbyt ładnie pan pachnie - zwraca uwagę dama - chyba ma pan
brudne skarpetki. Proszę natychmiast wyjść stąd i je zdjąć!
Porucznik po kilku minutach powrócił i znowu tańczy z Nataszą.
- Panie poruczniku, ciągle pan źle pachnie - dama wyraźnie się niecierpliwi -
nie zdjął pan?!
- Ależ zdjąłem! - Broni się porucznik Rżewski eleganckim ruchem wydobywając
skarpetki spod munduru.
* * * * *

Madmoiselle - spytał raz porucznik Rżewski na balu - do czego służy wycięcie
w pani rękawiczce?
- Aby mężczyźni mogli ucałować moją rączkę...
- Teraz wiem, do czego służy rozcięcie w moim szynelu!
* * * * *

Pewnego razu w pociągu porucznik Rżewski zdjął skarpety i powiesił na
wieszaku.
- Czy pan, panie poruczniku - spytał go współpasażer – wymienia czasami
skarpetki?
- Z góry uprzedam - tylko na wódkę!
* * * * *

Porucznik Rżewski dowiedział się, iż aby poznać dziewczynę, trzeba do niej
swobodnie podejść, porozmawiać o pogodzie i przedstawić się. Pewnego razu
spotkał śliczną dziewczynę spacerującą z pudelkiem.
Podszedł więc, z całej siły kopnął pieska i rzekł:
- Nisko leci. Chyba na deszcz... Nawiasem mówiąc, niech pani pozwoli się
przedstawić: Porucznik Rżewski jestem!


PS Zna ktoś jeszcze jakieś?
    • qq33 Re: o poruczniku Rżewskim 24.03.05, 18:31
      Któż to taki porucznik Rżewski, czy skiecze o nim z przed wojny są?
      • frred Kto to Rżewski??? 25.03.05, 12:25
        Rżewski to kultowa postać kawałów rosyjskich. Porucznik huzarów, chyba z awansu
        społecznego, trochę cham, trochę głupek, erotoman pełną gębą, bezpośredni do
        przesady... ale da się lubić.
      • Gość: pies na kobiety Re: o poruczniku Rżewskim IP: *.murator.com.pl 30.03.05, 14:00
        Watek do góry
    • Gość: autor Re: o poruczniku Rżewskim IP: 217.98.123.* 25.03.05, 05:02
      Rozmawia porucznik Rżewski z Nataszą.
      - Poruczniku, zagrajmy w niedopowiedzenia.
      - A jak to?
      - Jeśli panu powiem: ’Niech mnie pan pocałuje w r...’ to należy mnie pocałować
      w rękę.
      - OK, zrozumiałem.
      - Pan zaczyna, Rżewski.
      - Natasza, złap mnie za ch*** dwoma r...

      Natasza z porucznikiem Rżewskim goszczą na proszonym obiedzie. W pewnej chwili
      Rżewski mówi:
      - Wyjdę się odlać do ogrodu...
      - Fuj, poruczniku, jaki pan niewychowany. Nie mógł pan powiedzieć, ze idzie pan
      pooglądać gwiazdy?
      Po niejakim czasie porucznik wraca, siada do stołu, bierze widelec i zaczyna
      jeść. Natasza:
      - Panie poruczniku, to już szczyt braku wychowania! Mógł pan chociaż ręce umyć!
      - Teleskop trzymałem w drugiej ręce - wyjaśnił Rżewski.

      Tańczy porucznik Rżewski z Nataszą Rostową. Robiąc kółko, schowali się za
      kolumnę. Wypły-nęli na salę - Natasza płonie rumieńcem. Kolejne kółko - znów
      się schowali za kolumnę. Po ukazaniu się ponownym - Natasza włos zwichrzony,
      lico goreje.. Za trzecim razem Nataszka omdlewa na ramionach Rżewskiego.
      - Panie poruczniku - pyta kornet Jajcew. - Co się tam działo za tą kolumną?
      - Za pierwszym razem - pocałowałem ją mocno - opowiada Rżewski.
      - Za drugim - złapałem za piersi.
      - A za trzeciem, gdy Nataszka o mało nie zemdlała?
      - Hmmm... Jakby to opisać...? A dawałeś kiedyś kobyle kostkę cukru z ręki?

      Porucznik Rżewski płynie z Nataszą łódką po jeziorze, nocą.
      N: Jaki piękny księżyc!
      R:(milczy)
      N: Jakie piękne gwiazdy!
      R:(milczy)
      N: Jak romantycznie!
      R: Natasza, po prostu nie mam ochoty.

      Porucznik Rżewski z Nataszą w łódce.
      N: Czy nie chciałbyś być łabędziem?
      R: W porządku, płyniemy w szuwary i wezmę cię od tyłu.

      Kolega pyta Rżewskiego:
      - Jak pan tak łatwo zbliża się z kobietami?
      - Kolego, pieprze się z nimi, to bardzo zbliża!

      Porucznik Rżewski poznał piękną kobietę. Idzie z nią wieczorem na romantyczną
      randkę do parku, siadają na ławce. Porucznik ujmuje ją za kolano, potem
      przesuwa rękę wyżej, a owa urocza kobieta na to: "Poruczniku nie bądź pan taki
      raptus, pobaw się pan cyckiem"

      Porucznik Rżewski przychodzi do kolegów cały zdenerwowany i mówi:
      Panowie! Dzieci na ulicy wołają o litość! Idę dziś ulicą, podchodzi do mnie
      mała dziewczynka i mówi: "Daj pan grosik, zrobię wszystko co zechcesz"! Wiecie,
      Panowie! Ja płakałem! Pieprzy-łem ją i płakałem!

      Na carskim dworze odbywało się przyjęcie. Za suto zastawionym stole (pełnym
      półmisków, świec) siedzą panowie w perukach i kobiety w wielkich
      rozdekoltowanych sukniach. Trwa im-preza, gra orkiestra. Nagle huk. Wpada
      kopiąc w drzwi porucznik Rżewski. Był jednak trochę w nietypowej sytuacji. Miał
      opuszczone gacie i trzymał przy tyłku sedes. Doczłapał do stołu, przy którym
      zasiadł obok ucztujących dam i panów. Oddawał się czynności opróżniania, w
      pewnym momencie wyciągnął papierosa i zaczął palić. Wtedy się zorientował, że
      wszyscy na niego
      dziwnie patrzą. Więc się spytał:
      - Coś nie tak?...Aha, rozumiem...Palić nie wolno!!

      Wieczór, pusta biblioteka akademii wojskowej. Na stołach w nieładzie leżą
      książki. Idzie kie-rownik akademii i myśli:
      "A może tak zobaczę co czytają moi oficerowie?"
      Na stole księga "Cytaty starożytnych"
      Generał:
      "O, Qu!! Ale ich ciągnie do nauki!"
      Otwiera na przypadkowej stronie:
      "Do jednej rzeki nie da się wejść dwa razy" (Konfucjusz)
      Niżej dopisane krzywymi literami:
      "Tym właśnie rzeka rożni się od baby" (Rżewski)

      Porucznik Rżewski wyszedłszy na ganek, wskoczył na siodło i pocwałował
      majdanem, aż się kurz za nim podnosił. Przecwałowawszy dwie wiorsty zatrzymał
      się:
      - Job twoju mać, a koń gdzie?!
      Zwymyślawszy się od ostatnich pogalopował z powrotem.


      - Pani sobie przedstawi, madamme - zabawia porucznik Rżewski swoją towarzyszkę
      na balu - nie dalej jak pozawczoraj wyszedłem wieczorem na spacer, patrzę, a tu
      generał N. na ławeczce stojąc klaczkę jebie. Podkradłem się cichcem, jak nie
      gwizdnę, to po klaczce tylko kurz został!
      - Fuj, ordynus!! - oburzona dama oddaliła się pośpiesznie.
      Po chwili na balu pojawił się generał N. Dama podeszła do niego by się pożalić:
      - Ten pański porucznik Rżewski to straszny ordynus!
      - A i podlec niepospolity - przytaknął generał. - Pani sobie przedstawi,
      madamme, onegdaj stoję sobie na ławeczce, spokojnie klaczkę jebię, a swołocz
      Rżewski jak nie gwizdnie!

      Porucznik Rżewski z kompanami, pijaństwo ogólne oczywiście.
      - Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie!
      - Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu nie było od
      trzech miesięcy!
      - Ech, wy... To chociaż oblejmy piwem kota!
      Porucznik Rżewski został wysłany przez generała do Sankt Petersburga z bardzo
      ważnymi do-kumentami. Po dwóch tygodniach wraca i melduje się u generała:
      - Co interesującego w Piotrowym Grodzie? - pyta zaciekawiony generał.
      - To, że są tam białe noce to wcześniej słyszałem! Ale, że damy mają dupy jak
      śnieg białe, tego nie wiedziałem!

      Porucznik Rżewski wskutek ciężkiego przepicia popadł w śpiączkę. Jego
      towarzysze broni po-słali po popa, żeby mu na wszelki wypadek udzielił
      ostatniego namaszczenia. Pop okazał się być zajętym, więc w zastępstwie
      przyszła popadia. Popadia nasłuchawszy się o wyczynach Rżewskiego od męża,
      któremu żaliły się liczne damy, postanowiła sama obejrzeć narzędzie zbrodni -
      cichutko podniosła koc i oceniwszy kobiecym okiem odnośny narząd głęboko wes-
      tchnęła. W tym momencie Rżewski ocknął się i wyjęczał:
      - Oto kara za moje grzechy - w chwili śmierci - pop pedał!

      Rżewski przejeżdżając z ordynansem nad jeziorem dostrzegł w oddali kąpiącą się
      blondynkę - długie jasne włosy, białe ciało...
      - Popłyń do niej - mówi do ordynansa - i zaproponuj, żeby się ze mną wybrała do
      miasta na wi-no, tańce, karty i tak dalej.
      Po chwili ordynans wraca wykonawszy zadanie:
      - Na wino, tańce i karty zgoda. Na "i tak dalej" nie, bo to pop.

      Jedzie pociągiem dama, Anglik, Francuz i porucznik Rżewski. Cisza. Nagle dama
      głośno pusz-cza bąka.
      - Przepraszam, boli mnie żołądek - dzielnie bierze na siebie incydent dobrze
      wychowany Fran-cuz. Po chwili dama znów głośno psuje powietrze.
      - Przepraszam, żołądek nie wytrzymał... - winę na siebie bierze Anglik.
      Wstaje porucznik Rżewski.
      - Panowie, idę zapalić na korytarz. Jak ona jeszcze raz pierdnie, powiedzcie,
      że to ja.

      Car Mikołaj II spacerował po parku. Zamachowiec rzucił w niego bombą, ale
      władcę własnym ciałem zasłonił porucznik Rżewski.
      - Jestem Twoim dłużnikiem - mówi car. - Co chcesz w zamian?
      - Nic.
      - Niemożliwe, mów; dam radę wszystko zrobić.
      - Chciałbym ożenić się z córką pułkownika Siemienowa.
      Car Mikołaj II wzywa pułkownika.
      - Dajcie swoją córkę Rżewskiemu.
      - Panie, nie godzi się - ja pułkownik; on - ledwie porucznik... - broni się
      Siemienow.
      - OK, pułkowniku, oddajcie więc córkę GENERAŁOWI Rżewskiemu...
      - Ale on taki prostak...
      - Oddajcie córkę KSIĘCIU GERNERAŁOWI Rżewskiemu
      - Prostak Rżewski nikogo nie zna na dworze...
      - Dajcie córkę księciu generałowi Rżewskimu, NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI CARA.
      Na to Rżewski nie wytrzymał - rzucił się na szyję carowi:
      - Nikuś, kochany, a na ch.. mi ta młoda Siemienowna? Teraz to se lepszą babę
      znajdę.

      Porucznik Rżewski przyprowadził swoich przyjaciół pułkowych na ekskluzywne
      przyjęcie. Wcześniej wszystkich ostrzegł, żeby nie używali nieprzyzwoitych
      wyrazów. W pewnym momen-cie gospodyni rozgląda się trzymając w ręce świecę.
      - Brakuje lichtarzy - tłumaczy się - nie wiem w co jedenastą świecę wstawić...
      Porucznik Rżewski podrywa się z kanapy i toczy dokoła straszliwym wzrokiem.
      - Wszyscy milczeć!

      Rankiem porucznik Rżewski wychodzi z burdelu.
      - A pieniądze - krzyczy za nim dziewczyna.
      - Huzarzy pieniędzy nie biorą! - dumnie odparł porucznik.
      Jedzie porucznik Rżewski w przedziale pociągu z dwiema damami.
      - Niech pani nie kładzie jaj na srebro - radzi jedna z pań drugiej. - Od tego
      srebro matowieje.
      - Trzeba się uczyć przez całe życie - powi
      • Gość: yoma Re: o poruczniku Rżewskim IP: *.crowley.pl 25.03.05, 12:44
        przestańcie... brzuch mnie rozbolał i szczęki...
    • buba12 Re: o poruczniku Rżewskim 25.03.05, 16:07
      no i co tylko my dwoje mamy coś do dodania?
      • gaciak Re: o poruczniku Rżewskim 30.03.05, 20:49
        Myślicie, że tylko wy tu jesteście, rusycyści kochani? Rżewski to postać z
        filmu "Huzarska ballada" z 1962 r. Jest bardzo ważny: pokazuje, jak Rosjanie
        szukają tożsamości historycznej. Rżewski wypiera Czapajewa i Stirlitza,
        zachowując ich bolszewickie chamstwo w realiach "Wojny i pokoju". Uwielbiam te
        dowcipy. Dowodzą, że Rosjanie mają poczucie humoru - a taki naród prędzej czy
        później sam sobie urządzi przyszłość. Bez Putinow, oligarchów, Czeczenii itp.
        Mój ulubiony dowcip - ten o balu.
        - Poruczniku, tamta dama bierze do buzi?
        - Bierze.
        - A tamta?
        - Hmmm...Też.
        - A tamta?
        - Bierze.
        - Skąd pan wie?
        - No co? Buzię ma, to dlaczego ma nie brać???
        • frred Re: o poruczniku Rżewskim 13.04.05, 19:48
          gaciak napisał:

          > Myślicie, że tylko wy tu jesteście, rusycyści kochani? Rżewski to postać z
          > filmu "Huzarska ballada" z 1962 r. Jest bardzo ważny: pokazuje, jak Rosjanie
          > szukają tożsamości historycznej.
          Zgadzam się z Twoją myślą, ale ja bym tego, czego szukają, nie nazwał
          tożsamością... ale brak mi propozycji alternatywnej.
          O filmie z 1962r. nie wiedziałem, byłem przekonany, że to autentyczne kawały z
          epoki. Jestem niekompetentny debil:)

          > Rżewski wypiera Czapajewa i Stirlitza
          Szczerze mówiąc, sądzę, że niedawno wiele z tych kawałów było o Czapajewie.


          > Rosjanie mają poczucie humoru - a taki naród prędzej czy
          > później sam sobie urządzi przyszłość.

          Rosjanie to wielki naród z wielką tradycją i kulturą, nieważne co o nich plecie
          polska telewizja. Natomiast myślę, że każdy naród urządza sobie przyszłość w
          każdej chwili. I że moda na XIXw. jest świadomie lansowana przez ekipę Putina.
    • pstrys Re: o poruczniku Rżewskim 30.08.05, 06:09
      Żenię się z Natalią Rostową! - oznajmił Rżewski niespodziewanie kolegom oficerom.
      - Co też pan, poruczniku, toż ona mężatka! Za Pierre’a Bezuchowa wydana!
      - Ot figlarka, ilem razy ją je*ał, zawsze ktoś za ścianą chrapał. - Niedźwiedź,
      mówiła, oswojony.

      * * * * *

      Porucznik Rżewski spaceruje z Nataszą po lesie. Jako, że porucznik coś milkliwy,
      Natasza próbuje podjąć konwersację:
      - Niech pan popatrzy, poruczniku, jak tu cudownie - las szumi, ptaszki śpiewają.
      - A propos ptaszków - ożywił się Rżewski - kornetowi Obłońskiemu mieści się na
      ch*ju pięć drozdów i trzy wróble!
      - Poruczniku! Fuj! Jaki pan... prostolinijny! - spłoniła się Natasza.
      - A propos prostolinijny - jak kornet Obłoński krowę j*bał, to jej się rogi
      wyprostowały!
      - Boże, poruczniku, niech pan natychmiast przestanie! Pan ma w głowie próżnię!
      - A propos próżni - jak Obłoński ch*ja z krowy wyciągał, to stóg siana pyskiem
      zassała!

      * * * * *

      Siedzi Rżewski, coś pisze... Wchodzi pułkownik:
      - Cóż to pan pisze, panie poruczniku?
      - Hymn pułku tworzę.
      - Doprawdy? Pozwól pan spojrzeć... Toż to same bluźnierstwa!
      - Jakże same bluźnierstwa? O, w drugiej linijce - słowo "sztandar!

      * * * * *

      - Poruczniku, jeśli pan mnie kocha, powinien pan od dziś traktować wszystkich
      ludzi tak, ja by pan chciał, żeby oni pana traktowali! - powiedziała Natasza
      Rostowa podjemując kolejną próbę ucywilizowania porucznika Rżewskiego.
      - Znaczy co, Nataszeńka? Mam wszystkim robić laskę? - zdziwił się porucznik.

      * * * * *

      Po zdobyciu przez pułk fabryki gorzałki porucznik Sołżenicyn rzekł do Rżewskiego
      - Tyle gorzałki to i nasz pułk nie wypije poruczniku...
      - Sołżenicyn! Gwardia umiera, a nie poddaje się! - wykrzyknął Rżewski

      * * * * *

      W posiadłości Rostowych odbywa się wielki bal z okazji urodzin Nataszy. Do sali
      głównej gdzie odbywają się tańce zagląda spóźniony porucznik Rżewski. Natasza
      widząc w drzwiach porucznika kieruje swe kroki w jego stronę:
      - Nareszcie - mówi zachwycona, proszę ze mną zatańczyć! Bo na razie nikt z
      obecnych nie potrafi mi dzisiaj dotrzymać kroku!
      - Krok trzymać to ja potrafię! Gorzej jednak z tańcem przy tym!

      * * * * *

      Natasza spotyka rankiem Rżewskiego.
      - Co się stało poruczniku? Choroba? Tak źle pan wygląda...
      - Eee.... upadłem wczoraj...
      - O Boziuniu ty moja... z konia?
      - Nie, mordą w talerz z sałatką.
    • pstrys Re: o poruczniku Rżewskim 30.08.05, 06:11
      - Poruczniku! Słyszeliście, że Natasza umarła na raka?
      - Biedactwo! To była jej ulubiona pozycja...

      * * * * *

      Porucznik Rżewski jedzie pociągiem.
      Wychodzi z przedziału zapalić - szuka po kieszeniach, ale zapałek nie znajduje.
      Ale obok, na korytarzu stoi zakonnik.
      - Wielebny Ojcze! Macie zapałki?
      - Mnich poszperał w swojej sutannie, wyciągnął zapałki i podaje porucznikowi.
      Rżewski przypalił, zadumał się i pyta mnicha:
      - Powiedz mi Wielebny Ojcze - po co Ci zapałki, kiedy nie możesz palić, bo to
      grzech przecie?
      Zakonnik odpowiedział:
      - Nadmiar w kieszeniach nie ciąży, ani jeść, ani pić nie prosi - mimo, że
      zakonnik mniszek nie je*ie, ale ch**a w kieszeni nosi...
      "Wysokiej klasy przypowieść" - pomyślał porucznik, dzisiaj ją na balu sprzedam.
      Wieczorem na balu, porucznik Rżewski zabiera głos:
      - Panowie i Panie! Dzisiaj usłyszałem wysokiej klasy dowcip, ale ponieważ są
      wśród nas damy, zamienię niecenzuralne słowa na HO-HO i HA-HA, ale sens mam
      nadzieję zostanie ten sam.
      - Nadmiar w kieszeniach nie ciąży, ani jeść, ani pić nie prosi, zakonnik mniszek
      nie Ho-Ho, ale ch*j w kieszeni że HO-HO-HO...

      * * * * *

      Porucznik Rżewski wyprowadziwszy Nataszę Rostową w czasie balu na werandę nie
      zwlekając wsadził jej rękę pod suknię.
      - Ależ poruczniku! - wykrzyknęła Natasza oburzona - skąd panu przyszło do głowy,
      że pan sobie może na takie coś ze mną pozwolić?
      - Cały szwadron tak powiedział.

      * * * * *

      Innym razem Rżewski wyprowadził chyłkiem inną znowu damę z balu do ogrodu.
      Gospodarz balu, guberantor Żopomordski wyszedłszy po chwili na werandę zawołał
      za nimi:
      - Dobrze się bawicie?
      Odpowiedziała mu cisza.
      - A, to dobrze - powiedział gubernator Żopomordski.

      * * * * *

      Pułk Rżewskiego przenieśli na Kaukaz. Dla poprawy morale wojaków oraz
      zacieśnienia przyjaźni z ludnością tubylczą zaproszono balet z Moskwy. W trakcie
      spektaklu, gdy gorący taniec rozgrzał publikę, dzicy kaukascy górale rzucili się
      na roznegliżowane kobiety. Gonitwa, krzyki, piski, szamotanina... gwałt i poruta.
      - A mówiłem Bezuchowowi, że to "Taniec z k*rwami" - relacjonuje Rżewski. - A on,
      jak debil powtarza: "Taniec z szablami", "Taniec z szablami"...

      * * * * *

      Siedzi pułkownik z Rżewskim za stołem.
      - Wy, poruczniku, jesteście głupi, jak ten stół - mówi pułkownik i wali w blat
      stuk, stuk...
      - Kornet!!! - ryczy Rżewski. - Otwórzcie drzwi, ktoś puka!

      * * * * *

      Porucznik Rżewski płynie łódką wraz z Nataszą. Natasza:
      - Oj, poruczniku, na prawym brzegu jeleń! Jak ja bym chciała być jeleniem!
      Porucznik uważnie wpatruje się w wodę.
      - Poruczniku, co Pan tam widzi?
      - Nic, nic szczególnego...
      Płyną dalej.
      - Oj, poruczniku, popatrz Pan, tam przy lewym brzegu! Łabędź płynie. Jak ja bym
      chciała być łabędziem!
      Porucznik uważnie wpatruje się w wodę.
      - Poruczniku, co Pan się tak w tą wodę wpatruje!
      - Ku***, raki, gdzie są te raki!!!

      * * * * *

      - Poruczniku - zapytali kiedyś Rżewskiego - ile pan zna sposobów wiązania krawata?
      - Trzy: na szyi, na ręce, na nodze... A, nie! Cztery, cztery znam!

      * * * * * *

      Porucznik Rżewski do Nataszy:
      - Ściągaj łachy!
      - A po co? - pyta zalotnie Natasza...
      - A, tak sobie popatrzę.
      • Gość: uchaha Re: o poruczniku Rżewskim IP: *.aster.pl 30.08.05, 18:40
        Porucznik Rżewski przyszedł do laryngologa. A tam młoda pani doktor.
        Porucznik wyciąga przyrodzenie - okrutnie podrapane, pocięte nawet... - i

        kładzie na stół.
        - Oszalał pan?! Z tym to do urologa!
        - Chwilunia... Otóż co sobotę chodzę z kolegami do sauny. Pijemy sporo,
        jakieś dziewczynki...
        - To nie do mnie - do wenerologa paszoł won!
        - Chwilunia.... Jak już dużo się napijem, Wasia Sokołow bierze tasak.
        Wszyscy kładą przyrodzenia na stół. On wywija tasakiem nad głową i robi
        "Uchuchachchaaaaa".
        Po czym tasakiem wali w stół - kto nie zdąży... Może sobie pani
        wyobrazić...
        - Do psychiatry, a nie do laryngologa!
        - Do pani, do pani... Problem bowiem w tym, że bardzo często nie słyszę
        tego
        "Uchuchachchaaaaa"
        • betsaida Re: o poruczniku Rżewskim 13.12.05, 21:37
          up...
          Rżewski z Natalia tańczą na balu. Porucznik mówi:
          -Jaka to u was szyja...
          -U mnie całe ciało takie...-odpowiada zalotnie Natalia.
          -Ot, bo to się myć trzeba.

          Najzabawniejszy cham i prostak jakiego znam :)
    • zewszad_i_znikad Re: o poruczniku Rżewskim 14.12.05, 23:19
      Przyszedł raz porucznik Rżewski na dziwne przyjęcie. Nikt nie rozmawiał, tylko
      od czasu do czasu ktoś wypowiadał liczbę, a pozostali pękali ze śmiechu.
      - O co tu chodzi? - spytał Rżewski znajomego.
      - Opowiadamy dowcipy. Dobrze znamy wszystkie, więc ponumerowaliśmy je dla
      wygody.
      - Ciekawe - mruknął Rżewski - sto siedemnaście!
      Mężczyźni uśmiechnęli się z zażenowaniem, a jedna z dam podeszła do porucznika
      i wymierzyła mu siarczysty policzek.
      - W obecności dam, poruczniku, nie opowiada się nieprzyzwoitych dowcipów!
      * * * * * * * * *
      Pewna pani zaprosiła do siebie porucznika Rżewskiego. Ponieważ miał przyjść
      późnym wieczorem, uprzedziła go, aby zdjął buty w przedpokoju, ze względu na
      mającą czujny słuch starą ciotkę.
      O ustalonej godzinie porucznik wszedł do domu. Skrzyp, skrzyp - słyszy dama
      odgłosy z korytarza. Po chwili Rżewski przekracza drzwi sypialni.
      - Poruczniku - denerwuje się dama - przecież prosiłam, żeby pan zdjął buty!
      - Przecież zdjąłem!
      - To co tak zgrzytało po parkiecie?
      - Pewnie pazury...
      * * * * * * * * *
      Pewnego wieczoru porucznik Rżewski spotkał się w restauracji z pułkownikiem.
      - Poruczniku - rzekł pułkownik - widzę, że pan często chodzi do restauracji.
      Prawie codziennie. Mnie zawsze brakuje pieniędzy...
      - A co pan robi z pensją, panie pułkowniku?
      - Wszystko oddaję żonie. A ona na hulanki nie chce dawać...
      - Nie umie pan postępować z kobietami, panie pułkowniku. Kiedy nie chce dać
      pieniędzy, niech pan podejdzie do niej od tyłu, pocałuje w szyję, delikatnie
      weźmie w ramiona. Na pewno wtedy da.
      Pułkownik wraca do domu i robi tak, jak mu powiedział porucznik. Podszedł od
      tyłu do żony, objął ją i pocałował w szyję. Żona przeciągnęła się z rozkoszą i
      mówi:
      - Co, poruczniku, znowu skończyły się pieniążki?
      * * * * * * * * *
      Cudowny poranek. Polana pełna kwiatów. W promieniach wschodzącego słońca lśnią
      na ich płatkach krople rosy. Ślicznie śpiewają ptaszki. Na środku polany
      śnieżnobiały namiot. Wychodzi z niego porucznik Rżewski, rozgląda się dokoła,
      wznosi ręce i mówi z uniesieniem:
      - Boże, jak mogłem żyć do tej pory nie zauważając tego wspaniałego dzieła Twych
      rąk?!
      - Mać, mać, mać - jak zwykle odpowiedziało echo.
    • Gość: Kot. Re: o poruczniku Rżewskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 20:18
      Po całonocnych - ostrych dodajmy - igraszkach budzi się
      Rżewski. A w łożu obok niego niespodzianka - najbrzydsza
      dziewoja jaką widział.
      - O żesz w mordę! Ktoś ty? - wzdrygnął się porucznik z niezbyt
      skrywaną odrazą.
      - Teraz tak naprawdę to nie wiem - odpowiada dziewczę. - Ale
      przez całą noc nazywałeś mnie ruskaja krasawica.

      * * * * *

      Rżewski umówił się na nocną schadzkę w hotelu. Dama, przez
      baczenie na swą reputację rzecze:
      - Poruczniku, widzę was o północy. Tylko na Boga, zdejmijcie
      buty...
      Noc. Ba, północ. Hotel śpi. Nagle stukot jak cholera. Z pokoju,
      w peniuarze tylko odziana wybiega dama:
      - Rżewski, kufa, co to znaczy?! Miał pan iść boso...
      - Buty mam w rękach - odpowiada porucznik.
      - O co to tak stuka?!!
      - Ostrogi.

      * * * * *

      Natasza kończy 19 lat. Wchodzi do kantyny, gdzie siedzą
      oficerowie. Z tortem, na którym jest tylko 18 świeczek.
      - Mości oficerowie - chichocze Rostowa. - Nie zmieściła się
      jedna świeczka. Co z nią zrobić?

      - Panowie - słychać teatralny szept Rżewskiego - Ani słowa o
      pi*dzie.

      * * * * *

      - Poruczniku, czy to prawda, że odbywa pan stosunki seksualne
      sześć razy w tygodniu?
      - Prawda - odpowiada Rżewski.
      - Jak się to panu udaje?
      - Nie powiem, jest ciężko. Ale wziąłem sobie za punkt honoru -
      muszę mieć jeden dzień odpoczynku.

      * * * * *


      Natasza tańczy na balu z oficerami.
      - Jajcew, ma pan kurz na mundurze - mówi złośliwa Rostowa.
      Kapitan wybiega i strzela sobie w durny łeb.
      - Bezuchow, ma pan zakurzone spodnie.
      Major wybiega i strzela sobie w łeb.
      - Rżewski ma pan kurz na butach.
      - To nie kurz, to gó... Jak przyschnie to samo odpadnie.

      * * * * *

      Natasza Rostowa podchodzi na balu do Rżewskiego.
      - Poruczniku, zapomniałam swego nowego kapelusza. Czy pójdzie
      pan ze mną do pokoju? Albowiem kapelusz leży na szafie.
      Najpierw więc mnie pan podniesie za biodra, a później opuści. A
      jak się nie uda: to znów podniesie i opuści.
      - Ech ta dzisiejsza młodzież... - westchnął Rżewski. - A nie
      lepiej normalnie? Na łóżku?

      * * * * *

      A propos śpiewu ptaków - wtrąca porucznik Rżewski. -
      Posadziłem ją na fortepian... i jak nie wsadzę ptaka... a ona
      jak nie zaśpiewa...

      * * * * *

      Rżewski z kniaziem Golicynem postanowili zrobić zawody. Kto
      więcej kobiet zadowoli w ciągu nocy. Wynajęli dwa pokoje w
      boordelu i ustalili, że każdy stosunek zaznaczą kreską na
      ścianie.
      Rano wpada porucznik do pokoju Golicyna. Patrzy na ścianę - tam
      trzy kreski...
      - Sto jedenaście... brawo książe! Prawie cztery razy lepiej ode
      mnie!

      * * * * *

      Natasza Rostowa odwiedza około 13.00 rano porucznika
      Rżewskiego - zastaje go w pościeli, lecz na podłodze, w
      rozchełstanym ubraniu a la "wczoraj był kulturnyj wieczier w
      chutorie bliz dikanki".
      - Poruczniku! ależ tak nie można, to nie przystoi oficerowi!
      Czy w pańskim życiu nie ma innych dążeń niż pijaństwo!?
      - Droga Nataszo... - smutno wzdycha Rżewski - a czy wie pani,
      że ja nigdy nie miałem własnego domu, choćby najmniejszego
      dworku z najbiedniejszym chutorem....
      - Ależ poruczniku.... proszę nie płakać...!
      - Ja nie płaczę, ale tak mi żal ściska serce, że nie mam już
      nic do przepicia....

      * * * * *

      - Poruczniku, czy pan jest szlachcicem?
      - Oczywiście! Mam takie wielkie drzewo genealogiczne, że damy
      mdleją....

      * * * * *

      Towarzystwo na balu zabawia się rozmową:
      - Drodzy państwo, proszę odgadnąć moją zagadkę, dodam, że
      bardzo pikantną - Natasza zabiera głos - co to jest: czarne i
      można o to rozbić jajko?
      - Siodło! - wyrywa się Rżewski.
      - Fuj, co za chamstwo - oburzają się damy - to oczywiście
      patelnia!
      - No, no, no - prawda - rzecze Rżewski głęboko się zamyślając -
      patelnią po jajcach... naprawdę pikantne...i kto tu jest
      chamem...?

      * * * * *

      W małym miasteczku na Smoleńszczyżnie zatrzymał się na
      odpoczynek pułk gwardyjski. Pierwszego wieczoru oficerowie
      wypili cały zapas alkoholu, zgwałcili miejscowe kobiety i
      pobili mężczyzn. Drugiego dnia zrujnowali karczmarza, zgwałcili
      mężczyzn i pobili kobiety. Trzeciej nocy złupili
      wszystkich "samogonszczikow" i poszli do stajen i obór. Na
      czwarty dzień do pułku dojechał porucznik Rżewski i zaczęły się
      hulanki.....

      * * * * *

      Za butelką wódki w paryskiej restauracji siedzą Rżewski i
      Golicyn. Orkiestra zaczyna grać "Emigranckie tango"...
      - Ech...jaka tęsknota - wzdycha Rżewski - tak by się chciało
      choćby zaraz wskoczyć na scenę i nasr.. w ten biały fortepian...
      - Ni można drogi panie, to nie Rosja - smutno odpowiada
      Golicyn - Francuzi nie zrozumieją , swołocze...

      * * * * *

      - Poruczniku, tak nie wolno! Kobietę należy najpierw zdobyć...
      - Uuuuurraaaa - krzyknął Rżewski, złapał członka w dłoń i rzucił się na nagą
      Nataszę.

      * * * * *
    • mickieficz Re: o poruczniku Rżewskim 21.12.05, 09:47
      - Poruczniku, jakie jest wasze największe marzenie?
      - No cóż, nie została mi ani jedna pamiątka rodowa...
      - Chcielibyście je odzyskać?
      - Nie, znów przepić.
Pełna wersja