O Kobietach ...

23.05.05, 00:28
O trzeciej w nocy ONA po cichutku wymknęła się z małżeńskiego łoża do
sąsiedniego pokoju. Klawiaturą rozbiła 19-calowy monitor, wszystkie płyty CD
porysowała i podeptała swoimi pantoflami. Obudowę komputera wyrzuciła przez
okno, a drukarkę utopiła w wannie. Potem wróciła do sypialni, do ciepłej
pościeli i przytuliła się z miłością do boku swego nic nie podejrzewającego,
śpiącego męża. Była przeświadczona, że już teraz cały wolny czas będzie
przeznaczał na ich miłość. Zasnęła... Do końca życia pozostały jej jeszcze
niecałe cztery godziny...


Tego dnia miarka się przebrała. Anna postanowiła z sobą skończyć.
Usiadła w kuchni koło lodówki. Po chwili usłyszała znajomy warkot samochodu.
Jej mąż wrócił właśnie z ogródka, gdzie kosił trawniki. Za chwilę wszedł do
domu, cmoknął Annę w policzek. Wziął do ręki otwieracz, wyjął z lodówki
butelkę piwa. Gdy odskoczył kapsel i syknęła mgiełka, Anna szybkim ruchem
wyrwała mężowi butelkę i wyrzuciła przez okno.
Śmierć miała szybką.


Od wielu miesięcy patrzyła jak się męczy. Codziennie do późna przesiadywał w
garażu. Podziwiała go za jego cierpliwość - nigdy sie nie skarżył, a wręcz
starał się zawsze wyglądać na zadowolonego z siebie i swojego samochodu.
Ale jej kobieca intuicja podpowiadała, że to wszystko jest wymuszone i
sztuczne. Wydawało jej się, że patrzy z zazdrością na sąsiadów i znajomych
jeżdżących autami z salonu, siedzących wieczorami przy grillu z rodziną...
gdy on znów rozbierał silnik...
Pewnej nocy, gdy pracował do późna w garażu podjęła ostateczną decyzję...
Wszystko miała dokładnie zaplanowane. Okazja pojawiła się, gdy wyjechał na
parę dni na delegację, służbowym samochodem. W jeden dzień załatwiła kredyt
w banku i wizytę u dealera. Na drugi zamówiła lawetę. Teraz pozostało tylko
czekać... a w garażu... taki nowiutki... błyszczący... musi mu się
spodobać...
Gdy przyjechał zaprowadziła go przed garaż, uroczystym ruchem otworzyła
drzwi...
- Gdzie mój ford sierra....... - jęknął tylko.
- Nooo... na złomie, tam gdzie jego miejsce, już nie będzie cię denerwować,
cieszysz się kochanie??
Po pierwszym ciosie zadanym kluczem do kół zdążyła resztką świadomości
pomyśleć "A może golf to nie był dobry wybór... może toyota... ".

Pozostałych dwudziestu sześciu już nie czuła...





    • Gość: em.em.em Re: O Kobietach ... IP: *.godot / *.dip0.t-ipconnect.de 23.05.05, 09:45
      tak w sumie to jakos malo smieszne.
    • pszczolaasia Re: O Kobietach ... 23.05.05, 10:08
      ale jakże parwdziwe....
      • em.em.em Re: O Kobietach ... 23.05.05, 10:30
        prawdziwe ???
        no chyba ze ja w nibylandii mieszkam, albo wsrod osob, ktore znam standard
        zachowan malzenskich jest zdecydowanie inny.
        • pszczolaasia Re: O Kobietach ... 23.05.05, 10:36
          wiadomo nie od dziś, że prawdziwa miłość nie zna granic.... mam wisielczy humor
          dziś, może dla tego trafia to dzisiaj do mnie nadzwyczajnie, ale nie martw się,
          może jutro się zmieni?
    • Gość: kredens Re: O Kobietach ... IP: *.tvgawex.pl 23.05.05, 10:29
      to sa dowcipy z gatunku sado-maso.Z tym piwem jest najlepszy..8)Też bym
      zabił,a co!!
    • rydzyk.tadeusz Re: O Kobietach ... 23.05.05, 11:19
      Skąd to wiesz dziewczę drogie, niemożliwe żebyś miała tyle żyć :-)
      • Gość: dorka Re: O Kobietach ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.05, 14:43
        A ja powiem tak...
        Całkiem prawdopodobne są te opowiastki KingiK. (pytanko do autorki: Piszesz
        artykuły z Niemiec do polskiego "Detektywa"?)
        Cieszę się tylko, że mnie to nie dotyczy!!!
        • rydzyk.tadeusz Re: O Kobietach ... 23.05.05, 14:54
          Chyba z Gdańska a ty jeszcze w PL jest ;-)
        • kingakunowska Re: O Kobietach ... 23.05.05, 16:25
          Nie jestem autorka, co za pomysl! Ktos mi to mailem przeslal, od dawna krazy w
          necie.
          Notabene, gdyby mnie ktos wyrzucil kompa, zabilabym od razu.
    • Gość: anuszka yyyyyyyyy... IP: *.if.uj.edu.pl 23.05.05, 15:53
      ...a o co właściwie chodzi??
      • pszczolaasia Re: yyyyyyyyy... 23.05.05, 17:28
        tez sie zastanawiam...
        • pan-cerfaust Re: yyyyyyyyy... 23.05.05, 22:52
          Ja mogę wyrzucić Kindze kompa przez okno. Dzisiaj straciłem chęć do życia.
          Ciekawe jak byś mnie zabiła?
          • kingakunowska Re: yyyyyyyyy... 23.05.05, 23:46
            Czemuz to straciles? Zapraszam serdecznie; zreszta nie trzeba niszczyc -
            wystarczy, ze odlaczylbys mi net. Smierc na miejscu.
            • pan-cerfaust Re: yyyyyyyyy... 24.05.05, 00:23
              Z powodu dróg na Mazowszu - gorzej niż w Egipcie - straciłem chęć...
              Załóż sobie "wireless", będziesz mogła schować się w piwnicy i tam nikt cię nie
              znajdzie... No może tylko ja, lub mój kolega.
              • kingakunowska Re: yyyyyyyyy... 24.05.05, 00:35
                Ja to bym chciala miec internet w glowie. Wtedy nic by mi go nie odebralo, nic
                (chyba, ze by mi ktos leb oderznal).
                • Gość: pannamaryjanna Re: yyyyyyyyy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.05, 00:38
                  ty chodz na gg.wysylam ci nowy nr.
                  • kingakunowska Re: yyyyyyyyy... 24.05.05, 00:44
                    Maryjanna, hi, juz ide.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja