Śmieszne spotkania w realu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 19:04
jak to wspominam to czuję dreszcze :-))) poznałam na czacie świetnego kolesia-
pisaliśmy ze sobą przez trzy miesiące, poczym on zaproponował spotkanie.
zgodziłam się z chęcią, tym bardziej, że miałam jego foto i był naprawdę
przystojny. Trochę mnie zastanawiało co takie "ciacho" robi na czacie, ale
nie zaprzątałam sdobie tym zbytnio głowy.
Nie, wcale nie okazał się jakims obrzydliwym tłuściochem, a wręcz przeciwnie-
wyglądał lepiej niż na zdjęciu, istny model. Ale...bardziej niż mną koles
zajmował się...przegladaniem się we wszystkich sklepowych wystawach, i co
chwila(gdy myślał ze nie widze) sięgał po podreczne lusterko. Z trudem
powstrzymywałam się od śmiechu. Już się nie dziwię dlaczego facet o takim
wygladzie szukał miłości w necie.
    • xxx131 Re: Śmieszne spotkania w realu 25.05.05, 19:17

      Np. spotkanie Cassiasa z Beckhamem, no bo sie spotkali w Realu....
    • Gość: chinka_czikulinka Re: Śmieszne spotkania w realu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 19:43
      też prawda! :-)
      a jesli chodzi o moje netowe wpadki, to spotkałam sie z facetem, który
      wczesniej twierdził ze ma 21 lat, na miejscu okazalo się, że grubo przekroczył
      trzydziestkę :-(
      • vanillaice Re: Śmieszne spotkania w realu 25.05.05, 20:24
        Hihihihihihi, moja kumpela spotkała się z kolesiem ( poznała go na czacie ),
        który twierdził, że ma 24 lata, a miał 16. :)
        • baba67 Re: Śmieszne spotkania w realu 25.05.05, 21:17
          To ja juz bym wolala poprzednia opcje...
          O ile ten trzydziestolat sensowny poza tym byl.
    • Gość: justyna Re: Śmieszne spotkania w realu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.05, 22:39
      ja raz się umówiłam się z kolesiem z netu... bardziej ode mnie interesowały go
      kelnerki...
    • Gość: czarna mamba Re: Śmieszne spotkania w realu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.05, 23:01
      Spotkałam się kiedyś z kolesiem poznanym smsowo (moj kolega uzywal jego komorki
      wysylajac kilka wiadomosci do mnie).
      Niestety okazal sie zupelnie nie w moim typie, do tego strasznie
      zakompleksiony. Poszlismy do kina na komedie romantyczna (blad - zbyt go
      nastroila), facet zagrozil, ze w srodku filmu wstanie i zacznie krzyczec na
      cala sale, ze mu sie podobam (co za obciach). Cudem udalo mi sie go od tego
      odwiesc. Przez reszte filmu strsznie sie dziwil, ze jestem taka skupiona na
      ekranie, a nie na nim!
      Kiedy sie wreszcie zorientowal, ze nic tego nie bedzie, zaczal mi wyliczac ile
      to on musial wydac na spotkanie ze mna :P
      Na koniec dodam, zeby bylo smieszniej, koles byl klerykiem (czwarty rok
      bodajze).
    • Gość: smiesznostka Re: Śmieszne spotkania w realu IP: *.crowley.pl 26.05.05, 23:51
      Tez mi sie przypomnialo kilka takich niefortunnych spotkan.

      1. Poznalam faceta - nauczyciela wf-u. Napisal, ze ma 30 lat. Na 1 spotkaniu
      okazalo sie, ze jednak ma 33 i jest rozwiedziony. Na 2 (kilka dni pozniej)
      okazalo sie, ze w sumie to ma 38 lat (slowo honoru nie wygladal), 16letnia
      corke i nalezy do AA. Na 3 spotkaniu wyszlo, ze mial tez problemy z
      narkotykami... 4 spotkania juz nie bylo...

      2. Bylo jeszcze kilku facetow, z ktorymi milo mi sie gawedzilo i po miesiacu -
      dwoch, decydowalam sie na spotkanie. Wtedy tez dopiero pytalam "jak cie
      poznam?", "jak wygladasz?". Zawsze odpowiadali, ze sa przystojni. Na miejscu
      okazywalo sie, ze wygadani to byli tylko w necie, w gruncie rzeczy nie maja nic
      ciekawego do powiedzenia poza tym byli bardziej niz przecietni (niektorzy nawet
      otyli).

      Skutecznie wyleczylam sie z randek z ludzmi poznanymi w sieci :)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja