Humor w nauce

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 20:49
      Prosze Panstwa,

      Zachowajmy spokoj. To ciagle dziala "EFEKT PAULIEGO".

      Juz odpowiadam nt zrodel. Mam taki kajecik gdzie spisuje sobie
      historyjki o naukowcach. Te ktore tu sie ukazuja sa 3 typow:

      1. Zaslyszane od kolegow na calym swiecie.
      2. Pochodzace z ksiazki A. K. Wroblewskiego "Uczeni w anegdocie".
      3. Wymyslone przez mnie (przynajmniej tak mi sie wydaje).

      Poniewaz ten watek ma za zadanie rozsmieszyc czytelnika, pozwalam sobie
      nie nudzic go odnosnikami kto jest autorem - tym bardziej ze w przypadku
      1. grupy to jest trudne (= niemozliwe) do ustalenia. Jesli chodzi o grupe 2.
      to proponuje przeczytac ksiazke i wtedy bedzie jasne, ktore historyjki stamtad
      pochdaza. Jesli chodzo grupe 3. to oswiadczam, ze kazdy moze te dowcipy
      powtarzac ile chce - nie bede zadal tantiem autorskich !

      Pozdr.
      O.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 21:07
      Pewnego dnia u Profesora F. Leji w Krakowie, zdawal egzamin wyjatkowo zdolny
      student (wyrosl pozniej na jednego z najwybitniejszych polskich matematykow).
      Profesor zadal pytanie: - Prosze mi wypisac wzor Stirlinga. (Jest to upiorny
      wzor, trudny do zapamietania). Nastapila chwila wiele mowiacej ciszy,
      przerwana wyznaniem studenta: - Niestety, zapomnialem. Na to Profesor:
      - Wie Pan, ja tez zapomnialem, ale tak sie sklada, ze to Pan zdaje egzamin.


      Temat egzaminow obfituje w mnostwo smiesznych historyjek, takze z autopsji.
      Czytelnicy tego watku: opowiedzcie nam o swoich smiesznych przygodach na
      egzaminach !
      • artbetjan Re: Humor w nauce 19.07.05, 10:08
        Skoro zostałem wezwany do tablicy.

        W trakcie egzaminu z historii wyjatkowo niezorientowana studentka omawia
        spotkanie Churchill - Roosevelt. Członkowie komisji egzaminacyjnej, mając
        litość nad nieszczęsną niewiastą, starają się naprowadzić jej myśl na właściwy
        wątek. Pytanie dotyczy planów inwazji na Europę przedstawianych przez
        Churchilla ( dla wyjaśnienia, Churchill twierdził, że najlepiej byłoby uderzyć
        na Bałkanach- które nazywał "miękkim podbrzuszem Europy").
        Zdająca egzamin w żaden sposób nie jest w stanie przybliżyc komisji tematów
        rozmowy dwóch mężów stanu. Jeden z członków komisji oznajmia:
        -Proszę Pani, Churchill nalegał, aby inwazja odbyła się w miejscu, które dość
        specyficznie nazywał.......
        - Hmmmm....
        - No więc, jakie to miejsce ?
        - hmmm....
        - Proszę Pani, a czy słyszała Pani o "miękkim podbrzuszu Europy"? Z czym się to
        Pani kojarzy ?

        Pani opuszcza wzrok na swoje podbrzusze, chwilkę je kompletuje, po czym z
        błyskiem natchnienia w oku mówi:
        - Włochy !
        • artbetjan Re: Humor w nauce ERRATA 19.07.05, 10:10
          Oczywiście kontempluje - literówka mi się zrobiła. Przepraszam.
        • annabellee1 Re: Humor w nauce 19.07.05, 10:17
          To i ja sie dolacze,ale historyjka jest swiezutka.
          Moj brat jest profesorem psychiatrii w Europie, tak to okreslmy.
          Rozmawiam z nim na gg.W pewnym momencie pisze:
          - Ale sie mizdrzy,ale sie mizdrzy...
          Ja, przerazona - Kto?!!
          ON - Studentka.Z piątego roku,zdaje u mnie egzamin.Ale sie mizdrzy..
          Ja - To moze ją wyjmij..
          Brat - Niech sie jeszcze pomizdrzy...
          • annabellee1 Re: Humor w nauce 19.07.05, 10:38
            Czytam wspomnienia prof.Bujwida.baktriologa.I tam pisze on o swoim asystencie
            Grodeckim,ktorego jako studenta poznal gdy ten mial krwotok gruzliczy.Konkluduje
            tak- Przed rokiem slyszalem,że ppłk.Grodecki,ktory ma teraz 70 z gorą jest na
            emeryturze(..)a preparaty z jego plwociny roją sie od bakterii.Niedawno
            ogladalem je gdyz stoja obok moich preparatow z gruzlicą Asnyka.Takie maja
            towarzystwo.

            Czyz nie urocze wspomnienie.? I ta gruzlica Asnyka na pólce...
            Choc mnie moze bawia dziwne rzeczy....
        • Gość: rita Re: Humor w nauce IP: 82.160.228.* 08.10.06, 22:29
          w temacie egzaminów: moje własne przeżycie ze słodkich lat studenckich. Typowy
          scenariusz: egzamin ustny, wchodzi dwoje studentów, losuja pytania,
          przygotowują się, jeden odpowiada, wychodzi z oceną, wchodzi kolejny, losuje,
          siada i ... słucha. Zdaje moja koleżanka, przedmiot: historia średniowieczna
          powszechna, pytanie (na ile zrozumiałam: ekspansja Wikingów, geneza głowne
          kierunki itd... Wiedza raczej nikła, więc profesor litościwie pyta: Niech mi
          Pani tylko powie czym trudnili się Wikingowie? Cisza. Wie Pani, chodzi mi o to
          co potem umożliwiło im ich podboje? Czym oni się zajmowali? Krępująca cisza ...
          raptem olśnienie! Wiem! TKACTWEM!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Cos mi nie gra Re: Humor w nauce IP: 195.136.118.* 22.07.05, 22:19
        Chodzi o wzór na wyliczenie silni??!! Jeżeli tak, to bez przesady. Na 1 roku
        matematyki dyktuja zawijańce na pól strony, a ten raptem pól linijki.
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.05, 23:16
          Nie, tu chodzilo o asymptotyczny wzor na funkcje Gamma, rowniez kojarzony
          z nazwiskiem Stirlinga. Patrz

          mathworld.wolfram.com/StirlingsSeries.html
          Oczywiscie jest sprawa gustu, co jest skomplikowane, a co nie jest.
          Ten wzor uchodzi za nielatwy do zapamietania.

          Ale bardzo dziekuje za to pytanie, bo ono pokazuje ze ten watek ma zywy
          oddzwiek w pozytywnym sensie. Prosze jednak pamietac, ze opowiadajac
          takie historyjki, czasem popelnia sie celowo jakas niescislosc,
          bo nam tu glownie chodzi aby sie dobrze wspolnie posmiac.

          Serdecznie pozdrawiam,
          O.
          • Gość: Jacenty Re: Humor w nauce IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 25.03.06, 21:38
            panie Onufry; jesteś pan bobki, jeśli chodzi o dowcipy.
            Proszę Pana o dowcipy na SMS , bo chciałbym też zabłysnąć nzrzeczonej z
            USA..Kurcze ja nie jmam takiego polotu.
            Elżunia lubi dowcipy.
            A Pan to umie.
            Plizz.P.Onufry.
          • Gość: Lehoo Re: Humor w nauce IP: *.globalconnect.pl 03.07.06, 19:49
            Biorąc pod uwagę że funkcja gamma jest uogólnieniem silni na liczby rzeczywiste:
            n!=gamma(n+1), to obaj piszecie o tym samym. POzdro
            • onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w nauce 04.07.06, 14:06
              Gość portalu: Lehoo napisał(a):

              > Biorąc pod uwagę że funkcja gamma jest uogólnieniem silni na liczby rzeczywiste
              > :
              > n!=gamma(n+1), to obaj piszecie o tym samym. POzdro

              ================================
              To swietnie, ze znalazl sie Czytelnik, ktory wie ze silnia jest
              specjalizacja funkcji Gamma.

              Jednak wzor Stirlinga dla funkcji Gamma jest o wiele trudniej zapamietac
              niz analogiczny wzor dla silni ;-)))
      • future_phd Re: Humor w nauce 25.07.05, 02:39
        Cos o egzaminach:
        W ramach przedmiotow elektywnych robilem "Wprowadzenie do muzyki klasycznej".
        Poniewaz muzyka (ta "dla ktorej sie zyje" jak mawial Waldorff) jest moim niemal
        drugim zawodem, wiec byla to "kaszka na mleczku". Ale i mnie przytrafil sie
        BARDZO SMIESZNY blad. Pytanie: Tworczosc Fryderyka Chopina to: a. Stosunkowo
        mala b. Bardzo rozlegla c. tylko fortepianowa i d: skrzypcowa. Oczywiscie
        ("oczywiscie"?) odpowiedzialem "B" - Bardzo rozlegla. Dopiero potem rozmawiajac
        z Profesorem stwierdzilem: "No tak, lata "muzycznego prania mozgu w Polsce", z
        calym szacunkiem dla Chopina, zaowocowaly taka odpowiedzia". Odpowiedz
        oczywiscie byla "A".
      • Gość: kate Re: Humor w nauce IP: *.sympatico.ca 05.02.06, 05:11
        Egazaminz meteorologii, profesor Kosiba walkuje studenta ktoremu ni jak nie
        podchodza pytania.W koncu profesor mowi:
        - Dostanie pan trzy jak odpowie poprawnie na to pytanie. Niech pan wygladnie
        przez okno i mi powie czy z tej chmury bedzie deszcz
        Student wyglada i strzela
        - nie, panie prfesorze
        Wyszedl z dwoja.Wychodzi z budynku a tu sobie deszczyk pada, wiec wraca do
        profesora
        -Panie profesorze mialem racje, pada deszcz
        -A widzisz a nie powinien

        Historyjka autentyczna - Unowerek Wroclawski
        • hetman4 Re: Humor w nauce 31.03.06, 13:17
          Hmm... nie rozumiem, może tu chodzi o jakąś logikę rozmytą?
          szkoda, że nie jestem naukowcem...
          • framberg Re: Humor w nauce 27.09.06, 22:26
            Typ chmur zwiastował bezdeszczową pogodę. W praktyce okazało się, że deszcz
            spadł a nie powinien.
            Pytanie dotyczyło właściwego zachowania chmur i deszczu a nie fanaberii ;-)
    • Gość: Grylzdyl Fataan Re: Humor w nauce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.05, 18:27
      Rzecz tyczy sie niejakiego profesora Sawickiego, niestety nie mam pojęcia któż
      on zacz, jakiej prowieniencji i gdzie prace naukowe był prowadził. Jest to
      zresztą nieistotne.

      Otóż pewnego razu jeden z jego studentów musiał się koniecznie z nim
      skontaktować. Szukał go, ale znaleźć nie mógł. Po raz kolejny odwiedzając
      gabinet profesora, puka, w końcu szarpie za klamkę, otwiera drzwi i nikogo nie
      widząc wewnątrz rzecze:

      - I znowu nie ma tego skur...

      W tym momencie zza jednej z szaf, czy też regałów, wychyla się profesor.

      - Chciałem panu przypomnieć - mówi - że na uczelni obowiązują tytuły naukowe, a
      nie rodowe.
      • Gość: barnaba Histolog (nt) IP: *.lodz.msk.pl / 81.219.72.* 21.07.05, 17:31
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 20:27
      Stefan Banach znany byl ze swej niecheci do formalnych procedur akademickich.
      Przyszedl taki moment, ze byl slawny na calym swiecie ze swoich osiagnec
      naukowych, a nie mial doktoratu. Zeby uzyskac doktorat nalezalo zlozyc prace
      doktorska oraz zdac egzamin przed specjalna komisja. Z tym pierwszym nie bylo
      problemu - wystarczylo zebrac jego prace naukowe. Powaznym problemem byl ow
      egzamin bowiem Banachowi absolutnie nie chcialo sie go zdawac. Jego koledzy
      wymyslili fortel. Banach byl entuzjasta dyskusji naukowych (zajmowal sie nauka
      raczej dyskutujac z innymi, a nie sleczac po bibliotekach). Koledzy poinfomowali
      go, ze jest grupa osob, ktora chce przedyskutowac z nim szereg problemow.
      Banach sie zapalil, przybyl na spotkanie z ta grupa i z zapalem odpowiadal
      na pytania. Jakiez bylo jego zdziwienie, gdy nastepnego dnia dowiedzial
      ze znakomicie zdal egzamin doktorski.
      • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 19.07.05, 23:48
      • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 00:05
        Ponieważ wasz humor jest dosyć ciężki proponuję kawał: 3 matematyków umarło w 3
        częściach świata, święty Piotr mówi: wszyscy do piekła, chyba, że ktoś poda mi
        liczbę której nie mogę sobie wyobrazić.1 mówi miliard milionów do potęgi entej.
        Swięty Piotr [pomyślał i mówi wiem ile tojest. Do piekła draniu.2 mówi miliard
        milionów do potęgi entej. To samo. Do piekła. 3 mówi od h..ja.Swięty Piotr myśli
        myśli....i mówi poddaje się ale ile to jest. Swięty Piotrze widzisz to drzewo -
        widzę mówi święty Piotr, no to od tego drzewa w pi du.I nie poszedł do piekła.
        • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 20.07.05, 00:42
          Chcialbym zaznaczyc, ze temat watku to "Humor w nauce". Powyzszy post ma tyle
          wspolnego z HUMOREM (nie tylko naukowym) ile ja z sinologia (znam po chinsku
          fonetycznie 2 zdania).
          • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 16:58
            A z czym ma Pan do czynienia?
            • Gość: Grylzdyl Fataan Re: Humor w nauce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 13:35
              Proponuję melisę na uspokojenie. Nie frustruj się tak, bo przyjdzie jakiś
              psycholog z doktoratem i Cię tak zanalizuje jak sam anty-Filidor.
        • framberg Re: Humor w nauce 27.09.06, 22:30
          Rozumiem, że to nie było drętwe. Hmmm. Poza tym pisze się przez "ch" a nie "h".
      • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 00:46
        Onufry i Biolog : wasz wątek jest typowo prywatny. Szpanujecie jeden przed
        drugim.Spotkajcie się na innym forum. Przypuszczam że jesteście starymi
        prylami, którzy chcą zaistnieć na forum dla małolatów.
        • Gość: Kindersztuba Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 01:48
          a kto ci, melisko, wmówił, że to jest forum dla małolatów? Należy mu się bura
          za wprowadzenie cię w błąd. Niepotrzebnie się tutaj stresujesz faktem, że
          niektórzy więcej od ciebie wiedzą. Za parę lat powinno ci przejść, wtedy
          zapraszamy.
      • Gość: connie Re: Humor w nauce IP: *.echostar.pl 23.05.06, 12:20
        tę historię znam! Oglądałam program w TV o Banachu - byłam pod wrażeniem!
        Genialny facet!
      • framberg Re: Humor w nauce 27.09.06, 22:28
        Przy tym Banach nigdy nie ukończył studiów.
    • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 00:40
      Nie ma go. Naukowcy to drętwi faceci.
    • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 00:40
      Nie ma go. Naukowcy to drętwi faceci.
      • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 20.07.05, 00:48
        Gość portalu: melisa napisał(a):

        > Nie ma go. Naukowcy to drętwi faceci.

        Radzilbym poczytac troche watku. Nie wszyscy naukowcy to "Dretwi Faceci". NB
        wiele jest Pan i prosze mi wierzyc, NIE dretwych.
        Ot, niedawno DRETWA STUDENTKA zadala Profesorowi o POLSKIM nazwisku a solidnym
        dorobku naukowym (dla informacji, jestem w USA) pytanie:
        "Where are you from?" ("Skad Pan jest"?), myslac pewnie "Polish jokes".
        a Pan profesor: "From South Carolina".
        Na marginesie, Pan profesor nie zna slowa po polsku, jest chyba 3 czy 4
        pokoleniem. Jesli Szacowna Pani sobie zyczy, moge dac linka do jego bio
        (biografii, nie biologii, choc i on biolog, dokladniej mikrobiolog).
        • future_phd Re: Humor w nauce 20.07.05, 00:51
          Wyglada, ze ktos nie rozumie (i nie ma) poczucia humoru. No coz, moze jakas
          anegdotka o psychologach, niestety, nie mam pod reka.
          PS a dzisiaj znow w pospiechu, bedac nieco spozniony wylalem Gram's Iodine z
          P.vulgaris.
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.05, 00:59
            Wyslalem do future_phd list na konto pocztowe.

            Pozdr.
            O.
          • Gość: cornell@plaearn Re: Humor w nauce IP: 212.209.42.* 11.01.06, 16:30
            Może nie o psychologach, ale o psychoanalitykach. Spotyka taki jeden drugiego
            na ulicy i mówi: "Cześć, u ciebie wszystko w porządku, a u mnie?"
            Pozdrav,
        • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 01:24
          Nie musi mi pam tłumaczyć z angielskiego na polski. Znam w miarę angielski.
          Ale wieje mi od was takim profesorskim, zimnym smrodem...WiEcej się nie odezwę
          bo niby po co? I tak wiecie wszystko najlepiej.
          • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 20.07.05, 01:32
            Gość portalu: melisa napisał(a):

            > Nie musi mi pam tłumaczyć z angielskiego na polski. Znam w miarę angielski.
            > Ale wieje mi od was takim profesorskim, zimnym smrodem...WiEcej się nie odezwę
            > bo niby po co? I tak wiecie wszystko najlepiej.

            Zastanawiajace, co tez "Pani Magister" robi o godz 1 w nocy przed komputerem. U
            mnie jest 18.31. FYI (nie tlumacze) Forum czytuja ludzie, ktorzy nie znaja
            angielskiego.
            • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 12:44
              Pani tylko magister siedziała przed komputerem bo taką ochotę miała.Tojest
              forum humorum a nie naukowe. Zagadka: czym się różni pracownik naukowy od
              naukawego.Odpowiedż:tym czym kwas siarkowy od kwasu siarkawego.
              • brtlmj Re: Humor w nauce 23.07.05, 20:20
                Gość portalu: melisa napisał(a):
                > forum humorum a nie naukowe. Zagadka: czym się różni pracownik naukowy od
                > naukawego.Odpowiedż:tym czym kwas siarkowy od kwasu siarkawego.

                Tu lezy chemik Dezydery
                ktory wypil, az po samo dno
                pelne wiadro H2SO4
                myslac ze to zwykla H2O

                Zrodla i autora nie pamietam. A watek jest swietny :-)

                Bartek
              • Gość: gosc Re: Humor w nauce IP: 195.94.193.* 03.08.05, 10:25
                A czym wlasciwie sie rozni kwas siarkowy od kwasu siarkawego?
                • Gość: żyd Re: Humor w nauce IP: *.roemd1.lb.home.nl 30.08.05, 18:25
                  Wartościowością siarki, a co za tym idzie liczbą atomów tlenu w cząsteczce. I na
                  dodatek jest to stara nomenklatura. Siarkowy nazywa się teraz siarkowy(VI), bo
                  siarka jest w nim sześciowartościowa, a siarkawy - siarkowym(IV) - bo siarka
                  czterowartościowa.
                  • frred Re: Humor w nauce 05.01.06, 09:42
                    I w związku z tym, o ile mi się dobrze wydaje, może się różnić "siłą rażenia" -
                    siarkowy jest chyba wredniejszy:)
              • frred Re: Humor w nauce 05.01.06, 09:39
                Przepraszam, o co Wy się właściwie kłócicie? Bo moim zdaniem przedmiotu sporu
                nie ma, tylko jest czyjś zły humor.
        • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 16:38
          I
          le ma Pan lat? Czy w USA na stałe czy czasowo?PS.
        • Gość: melisa Re: Humor w nauce IP: *.aster.pl 20.07.05, 16:48
          Zapowietrzyłeś się chłopczyku.Mam w d e doktoraty,habilitacje i innne sracje.
          • future_phd Re: Humor w nauce 20.07.05, 23:42
            Gość portalu: melisa napisał(a):

            > Zapowietrzyłeś się chłopczyku.Mam w d e doktoraty,habilitacje i innne sracje.

            Wydaje mi sie, ze tak pieknie rozwijajacy sie watek umrze smiercia naturalna.
            Chyba, chyba ze wytworzy forme prztrwalnikowa, ktora bedzie odporna na nawet
            ostre zwiazki chemiczne (a niejeden taki "slowny" odpowiednik znajduje sie
            nawet w tym watku). Moze, gdy sytuacja na tym forum bedzie optymalna do
            rozwoju, "endospores Humoru w Nauce" reaktywuja sie.
            Korzystajac z okazji, chcialbym podziekowac wszystkim, ktorzy przczynili sie
            rozwijania tego watku. Zeby uzyc mojej zawodowej terminologii - wirusy, ktore
            potrzebuja zywiciela, choc obecne, nie beda aktywne.
            Dziekuje wszystkim i zegnam.
          • Gość: connie Re: Humor w nauce IP: *.echostar.pl 23.05.06, 12:25
            ty jakaś nieszcześliwa jestes? Nikt cię nie kocha, że tyle jadu wylewasz z
            siebie?
          • Gość: Oburzona Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.06, 14:30
            Gość portalu: melisa napisał(a):

            > Zapowietrzyłeś się chłopczyku.Mam w d e doktoraty,habilitacje i innne sracje.

            Ale czytać jak widzę umiesz...

            Więc idź może do wątku "melisa i inne blondi', a ten zostaw ludziom których
            interesują inne rzeczy niż Beach/ Bitch Boys

            Żegnam

            PS.Nie jestem naukowcem... niestety... a miałam zacięcie..
            biznes mnie wciągnął, ale z przyjemnością czytam inteligentne posty.

            Choć matematyka dla mnie była zawsze jak hasło 'w tył zwrot!" ;))
            Pozdrawiam autorów z poczuciem humoru
    • panna_z_mokra_glowa Re: Humor w nauce 20.07.05, 04:28
      Doloze zatem cos od siebie...
      To z czasow studenckich...
      Na naszym wydziale wykladala baardzo straszna pani profesor. Wiadomo bylo
      powszechnie, ze nie cierpi studentek i ze jedynie studenci maja szanse w miare
      bezbolesnie zdac u niej egzamin.
      Biorac to pod uwage, nie chcialysmy sie dodatkowo narazac, wiec eliminowalysmy
      wszystkie dodatkowe "punkty zapalne". Tak wiec typowy "zestaw egzaminowy" to:
      wlosy zwiazane w konski ogon, spodnica do kostek, bluzka zapieta pod sama szyja
      itp.
      Tyle tytulem wstepu.

      Egzamin. S-studentka, P-bardzo straszna pani profesor
      Wchodzi studentka - stroj j.w., do tego czarny sweterek z bialym koronkowym
      kolnierzykiem.
      S: Dzien dobry
      P: Dzien dobry. Prosze, niech pani siada. Niech sie pani nie denerwuje. O,
      bardzo ladny kolnierzyk...
      S: Dziekuje
      P: Sama pani szydelkowala?
      S: Tak
      P: No tak... To nie miala pani czasu uczyc sie do egzaminu. Indeks prosze..
      Koniec egzaminu
      Bylo jeszcze 10 poprawek.. Na szczescie nie mnie sie to przytrafilo;):)

      Pozdrawiam
    • autumna Re: Humor w nauce 20.07.05, 12:07
      Zasłyszane od któregoś z wykładowców - z jego studenckich czasów:

      Preparatyka organiczna. Do syntezy potrzebny brom. Studentka pyta kolegów, skąd ten brom ma wziąć.
      - Trzeba przygotować taką papierową tutkę i iść z tym do pokoju asystentów, tam ci odważą tyle ile trzeba.
      Zrobiła i poszła. Za chwilę wraca skwaszona - mam przyjść na dodatkowe zaliczenie z właściwosci pierwiastków!!!
      (Dla tych, co z chemią na bakier: brom jest cieczą, i to żrącą jak cholera...)

      A to scenka widziana na własne oczy - analiza ilościowa, koleżanka odsącza osad przeznaczony do wyprażenia i pieczołowitego zważenia (ilość gramowa, dokładność 4 miejsca po przecinku) i nagle rozpaczliwy okrzyk:
      - Mucha mi wpadła do próbki!!!
    • sqh Re: Humor w nauce 20.07.05, 12:24
      Tak a propos spekoli...

      Trafiła mi się kiedyś fucha w postaci zorganizowania minilaboratorium analizy
      ilościowej w firmie nie-chemicznej, która zdecydowała się jednak wdrożyć linię
      do obróbki chemicznej swoich wyrobów. Techonlogia była importowana, ale gdy
      przyszedłem tam po raz pierwszy, cała dokumentacja była już przetłumaczona na
      nasze, w tym lista potrzebnego do analiz sprzętu i odczynników. Większość była
      zwykłym miareczkowaniem, ale zawartość miedzi trzeba było mierzyć
      spektrofotometrycznie, zatem na liście figurował i sam aparat, i 3 kuwety 1 cm.

      Co więcej, zleceniodawcy - obrotni i bardzo mili ludzie, ale nie odróżniający
      pipety od biurety - poczynili już pierwsze zakupy i przy przeglądaniu listy
      mówią: "o, mamy już to i to, kolbki też kupiliśmy, wprawdzie nie było 250 cm3,
      ale chyba 300 cm3 będą też dobre, no i kuwet 1 cm nie znaleźliśmy, kupiliśmy 5
      cm". Wyraziłem więc wątpliwość, tłumacząc krótko istotę pomiaru i to, że
      zawarte w instrukcjach współczynniki są wyliczone dla kuwet 1 cm. Dla siebie
      zaś zachowałem zdziwienie, gdzie oni takie grzmoty znaleźli i ile ich musiały
      one kosztować.

      Gdy jednak przyszło do przeglądu sprzętu, okazało się, że owszem, kupili
      kuwety, ale takie plastikowe, dla kota albo do obróbki fotografii, o 5 cm
      głębokości... :-D

      ***

      Pozdrawiam chemików, zwłaszcza katalityków organików, jeśli jakichś tu
      przywiało :-)
      • koza16 Re: Humor w nauce 23.07.05, 17:45
        hehehehehe. I pewnie sie cieszyli jeszcze ze zaoszczedzili. Bo roznica w cenie
        ogromna...
      • matya Re: Humor w nauce 27.08.05, 20:32

        > Gdy jednak przyszło do przeglądu sprzętu, okazało się, że owszem, kupili
        > kuwety, ale takie plastikowe, dla kota albo do obróbki fotografii, o 5 cm
        > głębokości... :-D

        :DDDDDDDD
        chcialabym widziec Twoja mine
    • no_login Re: Humor w nauce 21.07.05, 23:33
      Nieatety nie pamietam nie pamiętam o jakim uczonym ta anegdotka :-(
      chyba bohaterem był Ernest Rutherford.
      Otóż uczony ów pewnego razu demonstrował studentom rozpad
      promieniotwórczy, niestety ekran na którym miały pojawiac się
      rozbłyski, ciągle pozostawał ciemny. ER powiedział do słuchaczy:
      -jak widac nic nie widać, a dlaczego nic nie widać
      to za chwilę będzie widać
    • panna_z_mokra_glowa Re: Humor w nauce 22.07.05, 04:49
      Tym razem, nie moje, a znalezione na www.fuw.edu.pl/~msadow/anegdoty.php

      W siedemnastym wieku żył matematyk francuski Pierre de Fermat (1601-1665).
      Zajmował się on teorią liczb, a w szczególności fascynował się oryginalnymi
      tekstami starożytnych matematyków. Szczególnie upodobał sobie książkę pod
      tytułem Arithmetica, której autorem był grek - Diofantos, żyjący w III wieku
      naszej ery.

      Na marginesie swojego egzemplarza dzieła Diofantosa, obok zadania o rozkładaniu
      kwadratu liczby na sumę dwóch kwadratów [x2 + y2 = z2], Fermat umieścił około
      1637 roku następujący dopisek po łacinie:

      "Wiadomo, że nie można rozłożyć sześcianu na dwa sześciany [x3 + y3 = z3] ani
      bikwadratu na dwa bikwadraty [x4 + y4 = z4], ani żadnej potęgi, oprócz
      kwadratu, na dwie inne potęgi o tym samym wykładniku [xw + yw = zw, gdy w > 2].
      Odkryłem prawdziwie cudowny dowód tego faktu, jednakże ten margines jest zbyt
      wąski, by go zmieścić."

      Pozdrawiam:)
      • frred Re: Humor w nauce 05.01.06, 09:48
        Podobno jest nagroda 1 mln USD czy coś takiego za udowodnienie tego twierdzenia
        (dawno przestałem się tym interesować - może ktoś już zdobył?). Ale empirycznie
        sprawdza się w 100%.
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 22:59
          Wielkie Twierdzenie Fermata zostało udowodnione w 1993 roku przez A. Wiles'a.
          Są natomiast ustanowione tzw Problemy Milenijne (siedem), za rozwiązanie
          każdego z nich przewidziana jest nagroda 1 miliona USD. Wśród tych problemów
          jest Hipoteza Riemanna, która już sie tu pojawiała. Wygląda na to, że jeden
          z problemów milenijnych tzw Hipoteza Poincare jest "bliski" rozwiązania.
      • frred Re: Humor w nauce 05.01.06, 09:50
        Aha, i to twierdzenie dotyczy, jak rozumiem, tylko przypadków, gdy podstawy
        potęg są liczbami całkowitymi.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 01:22
      W rozdziale "Z czego smieja sie uczeni" ksiazki A.K. Wroblewskiego "Uczeni w
      anegdocie" jest wyborna charakterystyka roznicy miedzy Stanami Zjednoczonymi,
      Niemcami i Francja, autorstwa Johna von Neumanna:

      W Ameryce dozwolone jest wszystko, co nie jest wyraznie zabronione.
      W Niemczech zabronione jest wszystko to, co nie jest wyraznie dozwolone.
      Natomiast we Francji dozwolone jest wszystko, co jest wyraznie zabronione.
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 01:24
        Errata: jest wyborna -> podana jest wyborna
        • Gość: abc Re: Humor w nauce IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 23.07.05, 14:21
          Kilka historyjek, nie dam głowy że prawdziwych, z (dawnych) czasów studiowania
          na Politechnice Warszawskiej:
          1) Wydział Mechaniczny Energetyki (co ważne!) i Lotnictwa.
          Po kilku godzinach egzaminowania znudzony profesor patrzy w okno i wreszcie
          pyta studenta: "Proszę pana, po co tu stoi ten komin" (faktycznie stoi - jak w
          fabryce). Student myśli, myśli, wreszcie zdesperowaany odpowiada z udręką w
          głosie: "Nie wiem, panie profesorze". Profesor (z triumfem w głosie): "I bardzo
          dobrze! Ja też nie wiem!"
          2) Podobna historyjka z Wydziału Chemii. Egzamin z chemii fizycznej, wieczór
          już. Wchodzi student powszechnie znany z notorycznego zaliczania egzaminów co
          najwyżej w trzecim "podejściu". Profesor (zapamiętałem: Tomassi), myśli nad
          jakimś pytaniem, nic mu już nie przychiodzi do głowy, wreszccie mówi: "Daam
          panu piątkę, zobaczymy, co powiedzą na korytarzu".
          3) Egzamin z chemii organicznej u profesor Wandy Polaczkowej. Wchodzi student
          Wiesław Jasiobędzki, zresztą później także profesor (proszę o wybaczenie za
          ujawnianie personaliów, ale w tym dowcip, który zresztą opowiadał sam prof.
          W.J. na Turnieju Wydziałów). Wchodzi więc student W. J. na egzaamin, grzecznnie
          szura nóżką i przedstawia się; Jasiobędzki. Zdumiona pani profesor podnosi
          wzrok znad szprgałów i mówi: "bardzo mi miło, Wandzia Polaczkowa!".
          • Gość: Annabellee Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 21:02
            Nie wiem czy to autentyczne ale--
            Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą,
            zaczyna pytać pierwszego delikwenta.
            - Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi?
            - Otworzę okno.
            - Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz proszę wyliczyć jakie
            zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna?
            - ???????????????
            - Dziękuję panu. Dwója.Następny proszę.
            Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopień
            i wychodzi.
            Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci wynosi 9:0. Jako
            dziesiąta wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta:
            - Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi?
            - Zdejmuję bluzkę - odpowiada studentka.
            - Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawdę bardzo gorąco.
            - To jeszcze zdejmuję spódnicę.
            - Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.
            - To zdejmuję stanik.
            Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi:
            - Panie profesorze, mogę jeszcze zdjąć majtki, ale nawet jakby
            mnie mieli przelecieć wszyscy faceci w autobusie, to okna nie
            otworzę!!!


            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.05, 23:50
              Krazy sporo historyjek o Profesorze Koranyi z Wydzialu Prawa na UMK w Toruniu.
              Pewnego dnia oblal u niego egzamin pewien student. Po oblanym egzaminie poszedl
              on do WC. Byl pewien, ze jest tam sam wiec dal upust swojej zlosci i wyglosil
              monolog, w ktorym w co drugim zdaniu przejawial sie motyw ,ze "Koranyi to swinia".
              Ale pomylil sie, w sasiedniej kabinie byl ktos. Ten ktos po chwili odezwal sie:
              "Pokaz indeks". Student podsunal indeks. Nastapila chwila ciszy, po czym ow ktos
              powiedzial: "Rzeczywiscie" i podsunal indeks z powrotem. Jakiez bylo zdziwienie
              studenta, gdy otworzywszy w domu indeks zobaczyl przekreslona dwoje, wstawiana
              troje, a obok tej troji dopisek: "Koranyi nie swinia".
    • Gość: bazyliszek Re: Humor w nauce IP: *.chello.pl 24.07.05, 02:10
      historia przeczytana wiele lat temu. Nielsa Bohra odwiedza w jego pracowni
      kolega-naukowiec. patrzy, a nad drzwiami wisi podkowa. mocno zdziwiony zwraca
      się do uczonego:
      - no wie pan. taki naukowiec, ścisły umysł, a wierzy pan w te zabobony?!
      Bohr rozkładając ręce:
      - wiem, wiem. ale to podobno przynosi szczęście nawet tym, którzy w to nie
      wierzą...

      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.05, 15:28
        Z E. Rutherfordem i P. Dirac'iem zwiazana jest taka (podobno prawdziwa) historia.
        Dirac byl, przez cale zycie czlowiekiem bardzo skromnym, unikajacym rozglosu.
        Gdy w roku 1933 przyznano mu Nagrode Nobla z fizyki, chcial poczatkowo
        odmowic jej przyjecia. Koledzy dlugo probowali wyperswadowac mu ten zamiar.
        Udalo sie to dopiero Rutherfordowi ktory ostrzegl Diraca, ze odmowa przyjecia
        nagrody spowodowalaby ... jeszcze wiekszy rozglos.
    • Gość: Byly student UMCS Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 26.07.05, 00:18
      Cos jeszcze o nazwiskach. Wczesme lata 80-te. Wyklad z Historii Panstwa i
      Prawa. Prowadzi Profsor (wredy Docent) Antoni Pieniazek (pozdrowienia, Panie
      Profesorze. Przepraszam, ze podaje Panskie nazwisko bez formalnej zgody).
      Przedstawia sie : "Nazywam sie Antoni Pieniazek". Nie pamietam juz Jego
      roznicowanie miedzy "Pieniadz" a "Pieniazek", ale bylo smieszne.
      Po wykladzie swobodna rozmowa na korytarzu Instytutu.
      W pewnym momencie kolezanka mowi: "Tylko za malo tych pieniazkow..."
      - "Pieniedzy!" Pan Docent na to.
      Za minute czy dwie znow ktos:
      "No tak, ale te pieniazki..."
      - Pieniadze".
      I tu nas tknelo. Ryczelismy jak wariaci ze smiechu. Chyba najglosniej smial sie
      Pan Profesor.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 23:04
      Jeszcze o Wielkim Twierdzeniu Fermata i D. Hilbercie. Otoz w 1927 roku zostal on
      zaproszony do wygloszenia wykladu w Lejdzie i postanowil tam udac sie samolotem.
      Jako tytul swego wykladu podal "Dowod Wielkiego Twierdzenia Fermata".
      Jednak rozczarowal sluchaczy mowiac na zupelnie inny temat. Gdy go zapytano
      o przyczyne zmiany tematu, smiejac sie odpowiedzial: - Gdyby samolot, ktorym
      lecialem, rozbil sie, przeszedlbym do historii jako czlowiek ktory wreszcie
      znalazl dowod Wielkiego Twierdzenia Fermata ! "

      To twiedzenie udowodnil w 1993 A. Wiles.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 21:37
      Ustalanie terminologii naukowej prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Rzadko
      kto pamieta ze calka to po staropolsku niewinna panienka, od czasu do czasu
      mozna slyszec dowcip: "Rozniczka? - To wyniczek odejmowanka." Probe spolszczenia
      calej polskiej terminologii naukowej podjal J.M. Hoene-Wronski - wielki filozof
      i matematyk, niestety nie doceniony przez rodakow. Oto kilka jego propozycji:

      Absolutny-Samojistny
      Akustyka-Sluchoumnia
      Algebra-Jilozwornia
      A posterioi-Z posladu
      Patologia-Cierpowiedza
      Psychologia-Duszoumnia
      Strategia-Bojowiedza
      Chemia-Rozczynnia
      Filozofia-Wiedzolubnia
      Fizyka-Rozjistnia
      Geometria-Rozmaiaroumnia
      Meteorologia-Zjawiskznawstwo
      Teoremat-Twierdzenie

      (Ta ostatnia nazwa przyjela sie.)
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 30.07.05, 03:25
      Podczas pobytu w Wilnie Napoleon przyjmowal delegacje tamtejszego uniwersytetu.
      Dowiedziawszy sie, ze Sniadecki jest wykladowca chemii, zapytal z ironia.
      - A jakiejze chemii tez uczycie?
      - Takiej samej jak w Paryzu - odparl Sniadecki bez wahania.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 30.07.05, 03:30
      W rolu 1917 pewien fizyk powiedzial do angielskiego astronoma Artura Eddingtona
      (1862-1944).
      - Pan jest jednym z trzech ludzi na swiecie, ktorzy rozumieja teorie
      wzglednosci.
      Na twarzy Eddingtona pojawil sie wyraz zaklopotania, jego rozmowca wiec
      spiesznie dorzucil:
      - Pan jest zbyt skromny. To nie jest powod do zazenowania.
      - Alez nie - zaprzeczyl Eddington. - Wcale nie jestem zazenowany. Zastanawiam
      sie jedynie, kim jest ten trzeci.
      • Gość: Gość11 Re: Humor w nauce IP: 148.81.190.* 02.11.05, 10:37
        Miałam kolegę na studiach - taki zakręcony, kiepsko kumaty, no okaz po prostu.
        Na laborce z jądrówki w instrukcji "...ostudzić aktywowaną plutonem płytkę..."
        W. pyta :gdzie? Ja dla jaj: za oknem W. W otwiera okno...
        P.S. Chodziło o zabranie płytki ze źródła promieniowania i odczekanie kilku
        minut, aby spadła jej aktywność...
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 30.07.05, 03:33
      Pewien uczony zapytal Morgenrotha, ile ze swych prac uwaza za trafne.
      - Mam wrazenie, ze jakies 5% - odpowiada zapytany.
      - Alez panie profesorze, dlaczego jest pan taki skromny?
      - Skromny? - dziwi sie Morgenroth. - A czy pan sadzi, ze sposrod panskich prac
      jest az 5% udanych?
    • Gość: BC Re: Humor w nauce IP: *.srtb01.resnet.ubc.ca 30.07.05, 07:39
      Pewien profesor ekonomii z Universyetu Columbia (nazwijmy go Xavier ;D ) zwykł
      mawiać: "Życie to jedna wielka inwestycja, a człowiek to jeden wielki
      zakumulowany kapitał, a ci co uważają inaczej warci są tyle co 600 kalorii i
      papieros".
      • Gość: BC Re: Humor w nauce IP: *.srtb01.resnet.ubc.ca 30.07.05, 07:47
        Wykład z ekonomii. Występują:
        prof. Xavier (X)
        student (S)

        X (prezentując na tablicy formułę) - ta zmienna oznacza zdyskontowany zysk
        monopolistyczny, całkujemy "do nieskończoności" co oznacza założenie ż patenty i
        prawa autosrkie działają bez zarzutu...
        S - Przepraszam. Po co są te patenty i prawa autorskie? To takie sztuczne.
        X - A co? Uważa Pan że nie powinniśmy chronić prawnie własności intelektualnej?
        S - No nie wiem... W sumie czemu?
        X - Niech pan mi odda notes i długopis. Ma pan zakaz robienia notatek! Jeśli
        wątpi pan w istotę praw autorkich to jeszcze skseruje pan te notatki i rozda
        różnym takim co czesnego nie płacą i mi pensja spadnie.
        • Gość: BC Re: Humor w nauce IP: *.srtb01.resnet.ubc.ca 30.07.05, 07:57
          Prof. Xavier na koniec wykładu: Pamiętajcie, że wszystkie te owówione ilościowe
          zmienne determinują w znaczniej mierze wyniki makro. Ciężko jednak jest
          dezagregować je i stosować do pozczególnych jednostek. Dlaczego? Bo tam dużą
          rolę grają zmienne jakościowe i ciężko mierzalne. Ot taki marketing...
          Wiecie co to jest marketing? Wyobraźcie sobie że wchodzę do dyskoteki i widzę
          jakieś dwie szałowe dziewczyny.
          Bez marketingu podchodzę i mówię "cześć! Jestem Xavier Sala-i-Martin!" A one mi
          na to: "f..ck you!"
          A z marketingiem to tak - podchodzę (tu prof Xavier rozpina marynarkę. Okazuje
          się że na kocu jego krawata namalowana jest Jessica Rabbit) i mówię "hej laski!
          jestem Rambo!" - i szafa gra i to jest marketing i koniec wykładu.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.05, 21:54
      O znakomitym fizyku rosyjskim P. Kapicy krazy sporo historyjek.
      Oto recepta Kapicy na wyklad dla szerokiej publicznosci:
      "Staram sie tak dobierac poziom, aby 95% sluchaczy zrozumialo 5% wykladu,
      a 5% - w pelni pojelo 95% tresci. Przez pierwsze 5 minut zawsze opowiadam
      jakis zart i jesli sluchacze sie smieja, upewniam sie, ze zrozumieli
      moj angielski."

      Za "Uczeni w anegdocie" A.K. Wroblewskiego
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 02.08.05, 15:45
      Maria Sklodowska-Curie uczy fizyki w malym gronie dzieci, wsrod ktorych
      znajduja sie przyszle gwiazdy nauki: jej wlasna corka Irena, Franciszek Perrin,
      Jan Langevin i inni.
      - Co byscie zrobili, any wam plyn nie stygl w naczyniu? - pyta.
      Genialne dzieci natychmiast daja rozne madre propozycje. Owiazac naczynie
      welniana materia, odizolowac je a pomoca nader skomplikowanych sposobow itp.
      Maria na to usmiecha sie i mowi:
      - A ja, wiecie, zaczelabym od polozenia przykrywki.
    • Gość: gosc Re: Humor w nauce IP: 195.94.193.* 03.08.05, 09:52
      Fajne, fajne.

      U mnie tez troche roznych bylo.
      Dziewuszka na laborce zestawila uklad do destylacji z para wodna (kolba z woda
      polaczona z kolba z preparatem) i po sprawdzeniu ukladu przez prowadzaca
      zaczela destylowac podstawiajac palnik pod kolbe z preparatem ;).

      Mialem kiedys dobry dzien na zajeciach - zaczalem zestawiac uklad, potluklem
      jedna chlodnice, cos tam jeszcze i po tym jak potluklem trzecia rzecz tego dnia
      (wszystko przez pierwsze 15 minut i nie byly to tanie rzeczy) poszedlem do
      prowadzacej i powiedzalem, ze ja na dzis dziekuje - przyjde na nastepne
      zajecia ;).
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 05.08.05, 16:53
      Wilenski profesor, chemik-organik, Kazimierz Slawinski, (1870-1941) byl w
      Wilnie figura bardzo znana i popularna ze wzgledu na dluga brode, ktora zyskala
      mu przezwisko "Bog Ojciec". Wystarczylo powiedziec dorozkarzowi: "Jedz pan do
      Boga Ojca", a nieomylnie wiozl do Slawinskiego.
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 05.08.05, 17:01
      Davida Hilberta pytaja o jednego z jego bylych uczniow.
      - Ach, ten - przypomina sobie Hilbert. - Stal sie poeta. Na matematyka mial za
      malo wyobrazni.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja