halev Re: Humor w nauce 04.02.06, 19:35 W podstawówce, na kółku chemicznym, stłukliśmy wielki termometr. Rtęć hulała sobie po całej podłodze. Jeden artysta wiedział, że rtęć+siarka, ale nie do końca był doinformowany... Polał podłogę kwasem siarkowym. Efektu nie muszę chyba opisywać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: Humor w nauce IP: *.sympatico.ca 05.02.06, 05:55 eeeee, ja z chemii nigdy nie bylam wysokich lotow.Mozesz zdradzic co sie przytrafilo?Podejrzewam ze albo cos wybuchowego, albo sakramencko smiesznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 20:46 Na dzisiejszy wieczor proponuje taka zagadke: Jak nazywal sie wielki astronom, ktory jednoczesnie byl znakomitym bokserem? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: zagadka 04.02.06, 20:57 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Na dzisiejszy wieczor proponuje taka zagadke: > > Jak nazywal sie wielki astronom, ktory jednoczesnie byl znakomitym bokserem? Edwin Hubble. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 21:21 Brawo!!! To jest prawidlowa odpowiedz. Oto garsc informacji o E. Hubble ---------------------------- Edwin Powell Hubble (ur. 20 listopada 1889 w Marshfield, Missouri - zm. 28 września 1953 r. w San Marino, California) - wybitny astronom amerykański, któremu powszechnie przypisuje się odkrycie1 oraz udowodnienie prawdziwości zjawisk przesunięcia ku czerwieni i rozszerzania się Wszechświata. Młodość W latach młodości Hubble'a większe uznanie wzbudzały raczej jego osiągnięcia sportowe niż intelektualne - podczas jednych zawodów szkolnych w roku 1906 zdobył w różnych dyscyplinach sportowych (m. in. rzucie dyskiem, rzucie oszczepem i skoku wzwyż) siedem pierwszych i jedno trzecie miejsce. W tym samym roku ustanowił rekord w skoku wzwyż stanu Illinois Podczas studiów na Uniwersytecie Chicago skoncetrował się na matematyce oraz astronomii, czego uwieńczeniem było uzyskanie tytułu Bachelor of Science w roku 1910. Przez następne trzy lata studiował prawo na uniwersytecie w Oxfordzie. Uzyskawszy tytuł magisterski (Master of Arts), powrócił do Stanów Zjednoczonych, gdzie został nauczycielem i trenerem koszykówki w New Albany w stanie Indiana. Odkrycia Do astronomii Hubble powrócił w Obserwatorium Yerkes należącym do Uniwersytetu Chicago, gdzie uzyskał tytuł doktora w roku 1917. Dwa lata później otrzymał propozycję zatrudnienia w obserwatorium Mount Wilson w Pasadenie w Kalifornii, gdzie pracował aż do śmierci. Jego przybycie do Mount Wilson zbiegło się w czasie z ukończeniem budowy najpotężniejszego wówczas na świecie Teleskopu Hookera o średnicy 100 cali. Dzięki poczynionym przy jego użyciu w latach 1923–1924 obserwacjom, Hubble ustalił ponad wszelką wątpliwość, że zaobserwowane już wcześniej z zastosowaniem słabszych instrumentów niewyraźne obiekty określane mianem mgławic nie znajdują się - jak sądzono - w obrębie naszej galaktyki, lecz same stanowią odrębne galaktyki poza Drogą Mleczną. Swoje odkrycie opublikował 30 grudnia 1924 roku. W 1929 roku odkrył i obliczył wraz z Miltonem Humasonem zależność między odległością dzielącą galaktyki a prędkością, z jaką się od siebie oddalają (obecnie zależność ta określana jest mianem Prawa Hubble'a). Idea oddalania się od siebie galaktyk doprowadziła w konsekwencji do powstania koncepcji rozszerzania się Wszechświata. Inne osiągnięcia Hubble'a to odkrycie asteroid 1373 Cincinnati (30 sierpnia 1935 roku) oraz 2069 Hubble. Nagrody i wyróżnienia * 1938 - Bruce Medal * 1940 - Złoty Medal Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego Znajdujący się od 1990 roku na orbicie Kosmiczny Teleskop Hubble'a (Hubble Space Telescope) otrzymał swą nazwę dla uhonorowania osiągnięć astronoma. 1 Podobnych obserwacji kilka lat wcześniej dokonał Vesto Slipher, jednak nie zyskały one rozgłosu i nie dotarły do powszechnej świadomości. Źródło: "pl.wikipedia.org/wiki/Edwin_Hubble" Kategoria: Amerykańscy astronomowie ----------------------- anegdotka o Hubblu: Byl on znakomitym bokserem. Gdy studiowal na University of Chicago, mial propozycje walki z owczesnym mistrzem swiata Jackiem Johnsonem. Gdy pozniej studiowal w Oksfordzie, stoczyl walke ze slynnym francuskim bokserem, pozniejszym mistrzem swiata G. Carpentierem. Odpowiedz Link Zgłoś
l2m Re: Humor w nauce 05.02.06, 00:16 Dołączę się do was :) Otóż pewnego roku poszłam sobie spokojnie na urlop; lecz czasie mej nieobecności ktoś zdecydował się na mycie lodówek, i poprzekładał wszystkie znajdujące się w nich próbki. A było tego bardzo dużo. Wobec tego, powróciwszy z urlopu, nie mogłam pośród tych zwałów znaleźć swych próbek; a były to kawałki placenty. Więc chodziłam po wszystkich pokojach i przynudzałam ludzi pytaniem: "Gdzie zapodzialiście _moją placentę_?" Nikt nie zauważył w tym sformulowaniu nic niestosownego; pewien facet zaczął mi pomagać, włażąc do kolejnej lodówki i wyciągając zeń torbę z bardzo podobnymi próbkami. Cicho zapytał mnie: "Czy to są one?" Ja (również cicho): "Nie". I tu rozlega się wrzask z drugiego końca laboratorium: "Nie! To jest _mój nowotwór_!!!" Facet wyciąga inną torbę. Jeszcze głośniejszy wrzask z innego kąta: "Zostaw w spokoju _mą wątrobę_!!!!!" Dopiero wtedy jakoś wszyscy równocześnie zrozumieliśmy, jak to brzmi... Nie potrafiliśmy przestać się śmiać chyba przez pięć minut. Innym razem (również po urlopie) miałam nieostrożność w autobusie komunikacji miejskiej uskarzać się koleżance na zaniedbania w animal facility. Więc biadam się: "Oto, nikomu nie można zaufać... nie było mnie przez miesiąc - to starsze dzieci w ciążę pozachodziły..." I tu widzę, że taka starsza pani obok zaczyna się ode mnie po cichu się odsuwać, i jakoś dziwnie zerkać w moją stronę... tu dopiero rozumiem, że znajduję się w miejscu publicznym; i nie każdy musi wiedzieć, że mówiąc "dzieci" mam na myśli nie oddzielone na czas od rodziców młode myszy... Ale najlepiej to było z pielengniarkami. Więc jak pobierano dla nas próbki placenty, o których to opowiadałam wyżej, zawieźliśmy na porodówkę naczynie z płynnym azotem i poprosiliśmy o postawienie tego jak najbliżej sali porodowej (żeby od razu po porodzie pobierano te próbki płacenty i wrzucano do azotu). Naczalstwo szpitalne na to się zgodziło; więc zawlekliśmy naszego Dewara na salę i tam pozostawiłiśmy. Po pewnym czasie przyszliśmy, by odebrać zgromadzone próbki - i nie znaleźliśmy naczynia z azotem... łapiemy pierwszą lepszą pielięgniarkę i pytamy: "Tutaj, prorzę pani, stało takie naczynie z azotem; gdzie jest?" Ona kiwa głową i wiedzie nas do wychodka. Stoi tam nasze mienie, poukrywane jakimiś ścierkami, gałganami i innym badziewiem. Pytamy: "Po co???" Odpowiedź: "Ale, proszę państwa, ten azot się ulatniał; i tak cuchnął, ze nie można było wytrzymać! Więc wynioślyśmy to tutaj..." Byliśmy tak porażeni tą rewelacją, że nawet nie zapytaliśmy nieszczęśniczki, jak ona sobie radzi z oddychaniem ziemskim powietrzem, którego głównym składnikiem jest, jak powszechnie wiadomo, azot właśnie... No, na dzisiaj kończe; jak się spodoba - to jutro będzie ciąg dalszy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 12:22 Witamy w watku! Dziekujemy za opowiastki, ktore wniosly cos nowego do tego watku. Jasne, ze sie podobaja! Czekamy wiec na dalszy ciag. Pozdrawiam. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 18:44 Niedawno uczestniczylem w wykladzie, na ktorym referujacy stwierdzil: - Ten rezultat uzyskal juz Nevanlinna 150 lat temu! Na to jeden z obecnych na wykladzie stwierdzil: - To bardzo ciekawe bo ja rozmawialem z Nevanlinna w roku 1972. Sala parsknela smiechem. Chairman uspokoil sale mowiac, ze to nie jest seminarium z historii nauki, a poza tym matematycy powinni byc dlugowieczni! (Rolf Nevanlinna - wybitny matematyk finski 1895-1980) Odpowiedz Link Zgłoś
l2m No to c.d. :) 05.02.06, 20:43 Pewnego razu potrzebowaliśmy kilku zdjęć normalnej, zdrowej myszy; w tym – od strony brzucha. Po prostu wziąć zwierzę do ręki, przewrócić je i sfotografować nie mogliśmy: z różnych powodów nasze palce na zdjęciu przeszkadzałyby. Zaś uprosić tak ruchliwe i nerwowe zwierzę, jakim jest mysz, przewrócić się na grzbiet i poleżeć przez chwilę spokojnie chybaby raczej nie udało; więc daliśmy naszej "modelce" narkozę, i, po jej zaśnięciu, porobiliśmy takie zdjęcia, jakich tylko nasza dusza zapragnęła. Potem wydrukowaliśmy zdjęcia, wykorzystaliśmy je zgodnie z przeznaczeniem, i zapomnieliśmy o całej historii. Lecz z rok temu przypadkiem odnalazłam te fotosy i przypadkiem zauważyłam pewny zabawny szczegół: mianowicie, na owych zdjęciach palce mysiej tylnej łapy były ułożone w wyraźną figę... Następna historia – to już prawie legenda. Istnieje taki wielce oryginalny grzyb, zwany Phallus impudicus vel sromotnik smrodliwy. Jak sama nazwa wskazuje, grzyb ów jest bardzo śmierdzący: rozchodzący się odeń odor padliny po prostu zwala z nóg. Dopiero zaczynający się rozwijać owocnik ma kształt jaja; to "jajo" nie śmierdzi, a nawet jest całkiem jadalne. Ale potem z niego wykluwa się właściwy owocnik (który to rośnie bardzo szybko – słownie w oczach), i wtedy już zaczyna śmierdzieć na potęgę. Otóż pewien student pod czas wyjazdu w teren znalazł gdzieś w lesie sromotniki i zabrał ze sobą jedno "jajo". Wieczorem poszedł na herbatkę do koleżanek z grupy, i tam po kryjomu podrzucił "jajo" pod jedno z łóżek. W nocy "jajo" pękło, owocnik zaczął rosnąć – i, oczywiście, cuchnąć. Ponieważ dziewczyny spały, to nie zauważyły tego wielce egzotycznego dodatku do atmosfery – a do rana już zdążyły się przyzwyczaić do "miłej" woni. I trzebaż było pechu, że akurat tego dnia one musiały zaspać i spóźnić się na zajęcia! Żartowniś, zobaczywszy, że dziewczyn nie ma, poważnie się złąkł, iż jego "bomba zegarowa" przyczyniła się do poważniejszych skutków, niżli on to sobie płanował; więc, już widząc się na ławie oskarzonych za nieostrożne spowodowanie zabójstwa, popędził do pokoju "ofiar". Na delikatne pukanie nikt nie odpowiadał; z duszą na ramieniu zaczął walić do drzwi już z całej siły. Obudził tym hałasem dziewczyny; wpuściły go do środka – gdzie. nawiasem mówiąc, nie można było wytrzymać przez okropny smród. Chłopak ostrożnie spytał lokatorki – czy czasem nie czują nic dziwnego. Odpowiedziały przecząco. Wtedy zaproponował im wyjść na chwilkę z pokoju, a potem wrócić... Oczywiście, dziewczyny od razu wykryły autora "rozrywki"; nieszczęsny student musiał od nich się chować aż do końca praktyki. A propos o smrodzie. Pewna moja koleżanka kiedyś musiała przywieźć od kolaboratorów z innego instytutu, znajdującego się na innym końcu miasta, kilka szczurów. Więc pojechała tam, wzięła zwierzęta, wsadziła je do takiego podziurkowanego pudła, i wsiadła do trolejbusu, by jechać do naszego instytutu. Pudło ze zwierzęzami schowała pod krzesło. Obok niej usiadł jakiś niezbyt rzeźwy facet, wygłądający na nałogowego pijaka, i taka bardzo wymuskana paniusia. Trolejbus ruszył; było lato, a szczury są zwierzętami, że tak powiem, pachnącymi. Więc w pewnej chwili woń od siedzących w pudle pod krzesłem gryzoniów rozeszła się – no może nie po całym trolejbusie – ale w najbliższym sąsiedztwie to już z pewnością. Paniusia zaczęła rozgłądać się w poszukiwaniu źródła niemiłej woni; po jedną stronę od siebie zobaczyła mą koleżankę – przyzwoicie ubraną dziewczynę o inteligentnym wyglądzie – a po inną stronę dostrzegła pijaczka, którego, oczywiście, uznala za winowajcę. Najpierw po prostu się boczyła; potem zaczęła demonstracyjnie wachlować się chusteczką i krzywić nos (pijaczek – zero uwagi); potem zaczęła się odsuwać od niego (zbliżając się tym samym do mej koleżanki i stojącego pod jej krzesłem pudła ze szczurami) – z czego to pijaczek był wielce zadowolony, rozsiadłszy się wygodniej; w końcu wstała, spiorunowała go wzrokiem i wyniosła się z trolejbusu, mrucząc coś gniewnie pod nosem o "śmierdzących alkoholikach". Ani do głowy jej przyszło, że prawdziwą winowajczynią była młoda, przystojna kobieta o inteligentnym wygłądzie... Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Dowcip tzw. praktyczny (practical joke) 05.02.06, 20:57 W instytucie, w którym kiedyś pracowałem, koledzy zrobili mi taki oto dowcip. Na moim biurku zawsze panował tzw. twórczy bałagan. Pokrywała je gruba na ładne kilka centymetrów warstwa papierów: notatek, preprintów, wydruków komputerowych, czasopism wypożyczonych z biblioteki itp. Ja, oczywiście, świetnie się orientowałem, gdzie co można znaleźć. Któregoś dnia opuściłem na dłuższy czas swoją pracownię zostawiając drzwi otwarte (były to czasy, że można było tak robić!). Po powrocie zastałem wszystkie papiery ułożone w dwa równiutkie, schludne stosy... Zbulwersowany, zabrałem się i poszedłem do domu (a może czegoś się napić - już nie pamiętam). To jednak jeszcze nie koniec. Następnego dnia zastałem przyklejoną do blatu biurka karteczkę z tekstem, pięknie wykaligrafowanym kolorowym tuszem: "Przy tym biurku w latach ... pracował Michał ...". Postanowiłem dowiedzieć się, kto był sprawcą dowcipu, i rozpocząłem prywatne śledztwo. W końcu w młodości naczytałem się Conan Doyle'a i Agaty Christie! ;) Czynności operacyjne doprpwadziły mnie do jednego z profesorów, który okazał się inspiratorem porządków i autorem "tablicy pamiątkowej". Zapytałem go tylko, dlaczego na tablicy pamiątkowej użył czasu przeszłego, a nie teraźniejszego. Profesor odparł, że nie widzi możliwości, iżbym po takim "sprzątaniu" wrócił kiedykolwiek do działalności naukowej... ;)) Po trzech dniach intensywnej pracy biurko wróciło do stanu poprzedniego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 21:57 Juz troche pozno, wiec zagadka nietrudna: Jak nazywal sie dunski astronom, z ktorego obserwacji korzystal Kepler? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 22:21 Brawo !!! -------------------------- Tycho Brahe (właśc. Tyge Ottesen Brahe, także Tycho de Brahe; ur. 14 grudnia 1546 r. w zamku Knutstrup w Skanii - zm. 13 października 1601 r. w Pradze) - duński astronom. Zainteresowanie astronomią rozbudziło w czternastoletnim chłopcu dobrze widoczne w Danii zaćmienie Słońca, które nastąpiło w 1560. Uczył się łaciny na uniwersytecie w Kopenhadze, a następnie studiował prawo i matematykę w Lipsku i Rostocku. Potem studiował także w Bazylei i Augsburgu. W 1570 wrócił do Danii. 11 listopada 1572 roku odkrył gwiazdę supernową w gwiazdozbiorze Kasjopei, która świeciła przez 16 miesięcy. Obserwacje nowej gwiazdy opisał w pracy De Nova Stella (O nowej gwieździe) w 1573. Zarówno to odkrycie, jak i liczne obserwacje komet, podważały średniowieczną tezę o niezmienności niebios. Finansowany przez króla Fryderyka II wybudował (w latach 1576-1580) na wyspie Hven (Ven) w pobliżu Kopenhagi dwa obserwatoria astronomiczne (Stjerneborg i Uranienborg). W ciągu 21 lat wykonał na Ven wiele precyzyjnych, jak na owe czasy, obserwacji astronomicznych. Doskonały materiał obserwacyjny umożliwił jego współpracownikowi z ostatnich lat życia Janowi Keplerowi potwierdzenie teorii heliocentrycznej Kopernika oraz odkrycie prawidłowości w ruchu planet - tzw. prawa Keplera. W 1597, z powodu konfliktu z Chrystianem IV Tycho Brahe opuścił wyspę i wyjechał do Niemiec. Po dwóch latach pobytu w Niemczech osiadł w 1599 w Pradze, gdzie otrzymał stanowisko nadwornego astronoma i matematyka na dworze cesarskim. W Pradze jego pomocnikiem był Jan Kepler. Mauerquadrant (Tycho Brahe 1598) Wkład Tychona Brahe do rozwoju astronomii polegał na dostarczeniu innym badaczom obszernych i pewnych danych obserwacyjnych. Był on pierwszym naukowym, nowożytnym, konstruktorem instrumentarium astronomicznego okresu przedteleskopowego. Uranienborg Tycho Brahe odkrył dwie nierówności w ruchu Księżyca, to znaczy równanie roczne i wariację. Opracował na podstawie własnych obserwacji kompletny katalog położeń wszystkich 977 gwiazd widocznych gołym okiem z szerokości geograficznej Danii. Tycho Brahe odkrył 5 nowych komet. Obserwacje jednej z nich już w 1577 wykazały, że kometa porusza się po orbicie przecinającej orbity planet, co stanowiło zaprzeczenie starogreckiej teorii, według której komety występowały w atmosferze ziemskiej. Podał także teorię budowy Układu Słonecznego: Ziemia miała być ciałem centralnym, wokół niej krążyły Księżyc i Słońce, zaś wokół Słońca krążyły pozostałe planety: Planeta, Wenus, Mars, Jowisz i Saturn. Uczony pozostawił po sobie wiele prac naukowych i rozpraw. W 1923 wydano komplet dzieł Brahego, zawartych w dziesięciu dużych tomach. -------------------------- Anegdotki - Tycho Brahe w młodości stracił w pojedynku część nosa. Swoje kalectwo ukrywał pod wykonaną przez siebie srebrną protezą. - Okoliczności śmierci Tycho Brache pozostają niejasne. Najpopularniejsza teoria mówi, że na przyjęciu królewskim nabawił się poważnego zapalenia pęcherza jako, że zachowanie dobrych manier nie pozwalało na opuszczenie stołu przed królem nawet jeśli spożyło się olbrzmie ilości praskiego piwa (do dziś prascy sztamgaści mawiają "nie chcę umrzeć jak Tycho Brahe" gdy opuszczają towarzystwo udając się do toalety). Istnieją tez badania sugerujące otrucie Tycho Brache rtęcią, jednak powód i okoliczności owego otrucia pozostają nieznane. - Slawny astronom byl bardzo przesadny, bal sie krolikow i starych kobiet, totez zawsze wracal do domu jesli krolik lub staruszka przeszly mu droge. - Od krola Fryderyka II otrzymal w 1576 roku w darze wyspe Hven wraz z jej mieszkancami. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: zagadka 05.02.06, 22:35 To ja dodam tylko, że na cześc tego wielkiego astronoma został nazwany jeden z ciekawszych kraterów na Ksieżycu. Możn ago zobaczyć np. tu: gallery.astronet.pl/index.cgi?117 i tu: en.wikipedia.org/wiki/Tycho_crater Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 zagadka - uzupełnienie 05.02.06, 22:08 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Juz troche pozno, wiec zagadka nietrudna: > > Jak nazywal sie dunski astronom, z ktorego obserwacji korzystal Kepler? To jest rzeczywiście chyba dość łatwe, dlatego pozwolę sobie dodać pytanie uzupełniające: dlaczego ten astronom nie wierzył w system heliocentryczny Kopernika? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: zagadka - uzupełnienie 05.02.06, 22:16 meehow1 napisał: > To jest rzeczywiście chyba dość łatwe, dlatego pozwolę sobie dodać pytanie > uzupełniające: dlaczego ten astronom nie wierzył w system heliocentryczny > Kopernika? Z tego, co pamiętam, to na początku wierzył, ale potem stworzył własny system, w którym prawie wszystkie planety miały krażyć wokół Słońca, ale Słonce i Księżyc krażyły wokół Ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: zagadka - uzupełnienie 05.02.06, 22:36 steinbock napisała: > > Z tego, co pamiętam, to na początku wierzył, ale potem stworzył własny system, > w którym prawie wszystkie planety miały krażyć wokół Słońca, ale Słonce i > Księżyc krażyły wokół Ziemi. To prawda, ale dlaczego nie pozostał przy systemie kopernikańskim, ale stworzył własny? Jeżeli nikt wczesniej się nie zgłosi, jutro podam odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: zagadka - uzupełnienie 05.02.06, 23:01 > To prawda, ale dlaczego nie pozostał przy systemie kopernikańskim, ale stworzył własny? Podejrzewam, że to nie miało nic wspólnego z astronomią (obserwacje, które prowadził, potwierdzały słuszność teorii Kopernika). Ale Kościół w tych czasach głosił, że to Ziemia jest centrum świata... Dlatego sprytnie wymyślił taki system, który zresztą też się zgadzał z obserwacjami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: zagadka - uzupełnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.06, 23:05 Model Brahe'go zapewniał brak paralaks gwiazd. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: zagadka - uzupełnienie 05.02.06, 23:26 U Kopernika też tak było - sfera gwiazd stałych była bardzo odległa. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: zagadka - uzupełnienie 06.02.06, 00:09 Brawo Onufry! Tym razem - wyjątkowo - Steinbock nie miała racji. Argumenty Tycho były czysto obserwacyjne. Tycho żył w Danii, która była krajem protestanckim, i opinią Koscioła katolickiego się nie przejmował. (Co prawda ostatnie lata życia spędził w Pradze, ale jego opiekun - cesarz Rudolf II - był władcą tolerancyjnym). Poza tym Kościół zaczął zwalczać system heliocentryczny właściwie dopiero od procesu Galileusza w 1616 r., czyli 15 lat po śmierci Tycho. Giordano Bruno, wbrew temu, co się często mówi, został skazany i spalony wyłącznie za herezje dogmatyczne, a nie za jego poglądy na Wszechświat. Tycho odrzucił system kopernikański na podstawie następującego rozumowania. Jeżeli Ziemia porusza się w przestrzeni, pozorne położenia gwiazd na sferze niebieskiej powinny ulegać zmianom. Jest to tzw. przesunięcie paralaktyczne. Oczywiście, im dalszy obiekt, tym to przesunięcie jest mniejsze. Tycho usiłował zmierzyć paralaksy gwiazd. Dokładność jego pomiarów była - jak na ówczesne przedteleskopowe czasy - oszałamiająca i siegała nawet pół minuty kątowej. Niestety, nie udało mu się dostrzec ruchów paralaktycznych. Nie był w stanie uwierzyć, że gwiazdy mogą być aż tak daleko, że ich paralaksy są jeszcze mniejsze, i dlatego przyjął, że Ziemia się nie porusza. Obecnie wiadomo, że paralaksy najbliższych gwiazd wynoszą mniej niż jedna sekunda kątowa. Pierwszą z nich udało się zmierzyć dopiero Friedrichowi Wilhelmowi Besselowi w 1838 r. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: zagadka - uzupełnienie 06.02.06, 00:14 Gratulacje Onufry! A ja wracam do garów, tam gdzie moje miejsce ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: zagadka - uzupełnienie 06.02.06, 00:24 steinbock napisała: > A ja wracam do garów, tam gdzie moje miejsce ;-) No nie, w żadnym wypadku! To była trudna zagadka - właściwie tylko dla specjalistów! Chociaż - nawiązując do garów - jeżeli dobrze gotujesz, to moze kiedyś zaprosisz uczestników tego wątku na dyskusję naukową połączoną z konsumpcją? ;) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: zagadka - uzupełnienie 06.02.06, 00:29 meehow1 napisał: > Chociaż - nawiązując do garów - jeżeli dobrze gotujesz, to moze kiedyś > zaprosisz uczestników tego wątku na dyskusję naukową połączoną z konsumpcją? ;) Oj, teraz to dopiero wpadłam! Odpowiem tak: na astronomii znam się lepiej niż na gotowaniu ;-) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: zagadka - uzupełnienie 06.02.06, 09:16 meehow1 napisał: > Giordano Bruno, wbrew temu, co się często mówi, został skazany i spalony > wyłącznie za herezje dogmatyczne, a nie za jego poglądy na Wszechświat. Słusznie. Jego poglądy na Wszechświat pewnie też niektórym nie były miłe i pewnie wystarczyłyby na jakiś wyrok, ale bezpośrednią przyczyną skazania na śmierć na stosie było stwierdzenie, że skoro istnieje wiele światów, to pewnie istnieje też wiele rodzajów istot rozumnych i zbawienie dotyczy wszystkich. Takiego podważenia wyjątkowości człowieka kontrreformacyjny Kościół znieść nie mógł. Podobne nieporozumienia dotyczą Darwina. Po pierwsze, nie on wymyślił ewolucję. Przetrwanie lepszych i przegrana słabszych to pogląd powszechny w XIX-wiecznej GB i w ogóle typowy dla wczesnego kapitalizmu (zresztą czy tylko wczesnego?), można go wyprowadzić np. z kalwińskiej koncepcji predestynacji. Darwin go tylko zastosował jako hipotezę pozwalającą połączyć logicznie jego ustalenia. Darwinizm społeczny istniał przed darwinizmem właściwym, a nawet przed samym Darwinem. Po drugie, "O pochodzeniu gatunków" Darwina nie wywołało większej negatywnej reakcji. Skandal wywołała jego kolejna książka - "O pochodzeniu człowieka", z powodów podobnych jak przypuszczenia Bruna. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: zagadka - uzupełnienie 06.02.06, 10:18 frred napisał: > meehow1 napisał: > > Giordano Bruno, wbrew temu, co się często mówi, został skazany i spalony > > wyłącznie za herezje dogmatyczne, a nie za jego poglądy na Wszechświat. > > Słusznie. Jego poglądy na Wszechświat pewnie też niektórym nie były miłe i > pewnie wystarczyłyby na jakiś wyrok, ale bezpośrednią przyczyną skazania na > śmierć na stosie było stwierdzenie, że skoro istnieje wiele światów, to pewnie > istnieje też wiele rodzajów istot rozumnych i zbawienie dotyczy wszystkich. > Takiego podważenia wyjątkowości człowieka kontrreformacyjny Kościół znieść nie > mógł. W rzeczywistości Giordano Bruno został oskarżony o doketyzm (doktryna twierdząca, że Chrystus nie miał fizycznego ciała, a jego obecność i ukrzyżowanie było iluzją), jego proces był więc czysto teologiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Zagadka: kto to napisał? 06.02.06, 11:21 W naturze nie ma linii prostej, Ludzki to wymysł sztuczny, Patrząc w skłębione żyworosty, Chaosu, chaosu się uczmy. Pogięty, kręty i strzępiasty Jest każdy stwór w naturze, A prostą linią łączą gwiazdy Głupcy i tchórze. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Zagadka: kto to napisał? 06.02.06, 12:28 Mandelbrot? Kartezjusz? A może ktoś z przełomu XIX/XXw. - np. Asnyk? A na pewno napisała to Femme_Maudite:) Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Zagadka: kto to napisał? 06.02.06, 13:20 frred napisał: > Mandelbrot? Kartezjusz? A może ktoś z przełomu XIX/XXw. - np. Asnyk? > > A na pewno napisała to Femme_Maudite:) Nikt z powyższych :) Jeszcze poczekam. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce 06.02.06, 14:25 Dlaczego właśnie ja sformułowałem zasadę względności? Ile razy zadaję sobie to pytanie wydaje mi się, że przyczyna jest następująca: Normalny dorosły człowiek w ogóle nie rozmyśla nad problemami czasu i przestrzeni. W jego mniemaniu przemyślał to już w dzieciństwie. Ja jednak rozwijałem się intelektualnie tak powoli, że czas i przestrzeń zajmowały moje myśli nawet wtedy, gdy stałem się już dorosły. Albert Einstein Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Zagadka: kto to napisał? 06.02.06, 20:45 3bezatu napisała: > Tuwim Świetnie! To jest prawidłowa odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: zagadka - uzupełnienie 06.02.06, 12:40 Informację o poglądzie G.B. o istnieniu Obcych jako przyczynie skazania go zaczerpnąłem z miesięcznika "Dziś" - poszukam artykułu i autora. Ale zauważ, że nasze informacje nie tylko nie są sprzeczne, ale wręcz komplementarne. Można sobie bowiem wyobrazić całkiem spójny zespół poglądów (określenie "system filozoficzny" chyba szłoby za daleko?), których przejawem byłby i doketyzm,i wizja wielu światów. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Proces Giordano Bruno 06.02.06, 19:13 frred napisał: > zauważ, że > nasze informacje nie tylko nie są sprzeczne, ale wręcz komplementarne. Można > sobie bowiem wyobrazić całkiem spójny zespół poglądów (określenie "system > filozoficzny" chyba szłoby za daleko?), których przejawem byłby i doketyzm,i > wizja wielu światów. To jest pewnie możliwe, ale tak naprawdę o procesie Giordano Bruno praktycznie nic nie wiadomo (poza tym, że był oskarżony o doketyzm), ponieważ nie zachowały się jego zapisy. Oto, co na ten temat podaje wikipedia: Although the actual charge against Bruno was docetism, adherence to the doctrine that Jesus did not actually have a physical body and that his physical presence was an illusion, the world of science has long claimed Bruno as a martyr, even though in effect many of his positions were as scientific as those of alchemy. It is said that, like Galileo Galilei, his Copernicanism was a factor in his heresy trial, but, unlike Galileo, some of his theological beliefs were also a factor. Also, unlike Galileo, he refused to renounce his beliefs, hazy as they were on many points. But even the above "connection" between Bruno and Galileo may be exaggerated. According to the Stanford Encyclopedia of Philosophy, "(...) in 1600 there was no official Catholic position on the Copernican system, and it was certainly not a heresy. When Giordano Bruno (1548-1600) was burned at the stake as a heretic, it had nothing to do with his writings in support of Copernican cosmology." In fact, the precise charges of heresy on which Bruno was condemned are unknown, as the official record has long been lost. The role (if any) of his heliocentric teachings and belief in an infinite universe is not a matter that can be conclusively proved on either side. Ale coś mi się wydaje, że nasza dyskusja idzie za daleko - to ma być wesoły wątek "humor w nauce", a nie ponury "palenie heretyków na stosie" ;) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 21:13 Na wieczor, nie ma to jak zagadka. Jak nazywal sie wielki uczony, ktory byl kwakrem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.06, 22:01 Brawo!!! ------------------------------------- Z Wikipedii, wolnej encyklopedii. John Dalton (1766-1844), angielski fizyk, chemik, i meteorolog. Twórca nowożytnej atomistycznej teorii materii, odkrył prawo ciśnień cząstkowych, prawo stosunków wielokrotnych, opisał wadę wzroku nazywaną na jego cześć daltonizmem. Na jego cześć jednostkę masy atomowej nazwano daltonem (Da). Życie: Mając 12 lat założył własną szkołę, która jednak nie zyskała akceptacji. Niezrażony tym niepowodzeniem Dalton przeniósł się wkrótce do pobliskiej osady Kendal, gdzie ze starszym bratem Jonathanem pracowali w szkole. Wolny czas John spędzał na czytaniu dzieł Newtona i Boyle'a. "Uczelnia" ta nie cieszyła się powodzeniem, gdyż bracia nie byli najlepszymi pedagogami. Dalton uważany był przez społeczność naukową za amatora. Sam też nie wierzył innym naukowcom, rzadko czytał książki. Prowadził spokojny tryb życia. Obiady codziennie jadał z tym samym przyjacielem, całe dnie natomiast spędzał w laboratorium. Wyjątkiem były tylko czwartkowe popołudnia, które spędzał w kręgielni. Gra ta powodowała, że spokojny i opanowany naukowiec bardzo się zmieniał (biegał, skakał). Mimo braku zdolności towarzyskich miał wielu oddanych przyjaciół. Nigdy się nie ożenił tłumacząc to brakiem czasu. Dalton kochał naturę, co roku wybierał się do Cumberland, do krainy jezior. Na pogrzeb Johna Daltona przyszło ponad 40 tysięcy ludzi, oddając mu hołd. Daltonizm: Podczas pobytu w Kendal John dokonał odkrycia zjawiska, które dziś określa się mianem daltonizmu. Od tego momentu Dalton zaczął prowadzić badania nad własnym wzrokiem. W 1794 roku przedstawił w Towarzystwie Filozoficznym i Literackim w Manchesterze pracę na ten właśnie temat. Teoria atomistyczna: Dalton zauważył, że własności gazów najlepiej dają się wytłumaczyć przy założeniu, iż są one zbudowane z atomów. Stwierdził, że związek chemiczny zawsze zawiera te same ilości wagowe składających się nań pierwiastków. W 1808 roku zrewolucjonizował naukę, oznajmiając, że atom jest podstawową jednostką pierwiastka chemicznego. Meteorologia: Od najmłodszych lat Dalton czuł zamiłowanie do eksperymentów i rachunków, wiele też nauczył się od niewidomego uczonego Johna Gougha, dzięki któremu nabył zamiłowania do obserwacji meteorologicznych. Właśnie ono doprowadziło Daltona do stworzenia zasad nowożytnej atomistycznej teorii materii, która była jego największym osiągnięciem. Dalton prowadził od 1787 roku dziennik meteorologiczny, który zawierał pod koniec jego życia około 200,000 wpisów dotyczących powiatu w którmy żył. W roku 1793 opublikował Meteorological Observations and Essays. W roku 1788 zaczął obserwacje aurory (aurora borealis) - zjawiska meteorologicznego związanego z elektryczności w atmosferze. Uważał, źe istnieje zwiazek pomiędzu zjawiskiem aurory i polem magnetycznym. Przedstawił strukturę [[wiatry pasatowe|wiatrów pasatowych], chociaż publikacja Hadleya (George Hadley) z 1735 (znana Daltonowi) była prekursorska. Był pierwszym, który pokazał że deszcz jest powodowany nie przez zmiany ciśnienia, ale przez zmianę temperatury z wysokością. Pokazał, że zmiany temperatury z wysokością sa związane z rozprężaniem (adiabatycznym) cząstki powietrza. ---------------------------- Anegdotka: W Manchesterze spotkal Dalton pewna wdowe, ktora zrobila na nim wrazenie gdyz laczyla czar osobisty z wielkimi walorami umyslowymi. - Moja fascynacja trwala okolo tygodnia - wspominal potem Dalton - i objawiala sie brakiem apetytu oraz trudnosciami w logicznym mysleniu. Na szczescie jednak odzyskalem wolnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Jeszcze o Herschelu 06.02.06, 22:29 Sporo już było tutaj o Herschelu, ale dodam taka jeszcze ciekawostkę. Bliskim przyjacielem astronoma i ojcem chrzestnym jego syna, Johna, był polski generał Jan Chrzciciel Komarzewski. W liście z 1790 r. do Stanisława Augusta Poniatowskiego tak opisywał odkrycia uczonego: "[...] in consequentia swoich obserwacji kładzie [Herschel] pro systemate, iż całe niebo jest okryte nebulozami, z których jedna ma figurę kłębka, druga peruki, trzecia pierścienia, a nasza zaś, ile ją mógł uważać, z jednej tylko strony ma figurę kiszki grubej, jaką u nas kiszką nadziewają. Gdy mi Herschel rysował na tablicy te wszystkie figury, których przez teleskop nie widziałem, pytałem się go - czy nie jestże nasza Nebuloza podobna do kiszki? Odpowiedział mi wyraźnie: tak jest". Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Zagadka: co to znaczy? 07.02.06, 08:38 ... i skąd pochodzi: "De maleficis et mathematicis et ceteris similibus" Czas na odpowiedź: do jutra. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Zagadka: co to znaczy? 07.02.06, 10:49 Chyba "O czarownicach, matematykach i tym podobnych" A skąd to jest...? Keine Ahnung. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia.vveatherwax to jest tytuł rozdziału z kodeksu prawnego 07.02.06, 22:57 - konkretnie z codex Theodosianus. Tekst pełny tychże praw tutaj: web.upmf-grenoble.fr/Haiti/Cours/Ak/CTh09.html#16 Matematycy pojawiają się tu w towarzystwie wszelkiej maści wróżbitów, astrologów i czarowników, których działalność jest, ogólnie mówiąć, zabroniona - jako sprzeczna z chrześcijaństwem, mającym już w IV w. status religii państwowej. Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: to jest tytuł rozdziału z kodeksu prawnego 08.02.06, 02:36 Tak jest! To jest prawidłowa odpowiedź. babcia.vveatherwax napisała: > - konkretnie z codex Theodosianus. Tekst pełny tychże praw tutaj: > web.upmf-grenoble.fr/Haiti/Cours/Ak/CTh09.html#16 > Matematycy pojawiają się tu w towarzystwie wszelkiej maści wróżbitów, astrologów > i czarowników, których działalność jest, ogólnie mówiąć, zabroniona - jako > sprzeczna z chrześcijaństwem, mającym już w IV w. status religii państwowej. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: to jest tytuł rozdziału z kodeksu prawnego 08.02.06, 08:52 Miałem się oburzyć na sformułowanie "z kodeksu prawnego" (dziś byłby to pleonazm, rozróżnia się kodeksy karny, cywilny i in.), ale w późnej starożytności jest ono jak najściślejsze. Kodeksy (najpierw tworzone prywatnie, potem przez władców) to wówczas były zbiory wszelkich istniejących źródeł prawa - zarówno aktów prawnych, jak i dzieł wybitnych autorytetów jako źródeł poznania prawa zwyczajowego (czasem tylko istotnych fragmentów jednych i drugich); nie było więc kodeksów "tematycznych". O ile pamiętam, Kodeks Teodozjusza był pierwszym takim zbiorem urzędowym (wcześniej, bodajże od początków IIIw. tworzyli je prywatni "zbieracze"). Przyćmił go późniejszy Kodeks Justyniana (chyba lata 533/4), którego część poświęcona prawu prywatnemu (tzn. dotyczącemu spraw prywatnych - majątku, rodziny itp.) jest - po wielu przetrawieniach - fundamentem prawa prywatnego w Europie po dzień dzisiejszy (i nawet tarzysze z PZPRu nie zaszkodzili polskiemu KC z 1964r., też opartemu na doktrynie rzymskiej). Nb. samo słowo "codex" oznacza, o ile wiem, po prostu zszyty plik kartek, dzisiejszą książkę (w odróżnieniu np. od zwoju). Dlatego tradycyjnie mówi się np. o kodeksach Majów czy innych Indian - wcale nie musiało w nich być nic o prawie, mogła to być np. historia danego ludu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 19:19 Wsrod matematykow krazy takie powiedzenie: "Twoja kariera matematyczna zaczyna sie kiedy jestes najmlodszym uczestnikiem konferencji, a konczy sie - kiedy jestes najstarszym." Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Zagadka 07.02.06, 21:22 frred napisał: > Chyba "O czarownicach, matematykach i tym podobnych" > > A skąd to jest...? Keine Ahnung. ciepło, ciepło.. "O złoczyńcach, matematykach i tym podobnych osobnikach" a reszta odpowiedzi jutro. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 21:57 Proponuje nastepujaca zagadke na dzisiejszy wieczor: Jak nazywala sie rodzina zwiazana glownie z miastem o nazwie Bazylea, z ktorej pochodzilo wielu uczonych, glownie matematykow? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: zagadka 07.02.06, 22:10 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Proponuje nastepujaca zagadke na dzisiejszy wieczor: > > Jak nazywala sie rodzina zwiazana glownie z miastem o nazwie Bazylea, > z ktorej pochodzilo wielu uczonych, glownie matematykow? Kojarzę dwóch Bernoullich: Jakoba i Daniela. Czy to dobry trop? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 22:31 Brawo!!! Chodzilo rzeczywiscie o rodzine Bernoullich. Polecam swietny tekst A.K. Wroblewskiego zawierajacy anegdotki. -------------------------------- ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI KTO BYŁ KIM? Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/1997 Każdy, kto uczył się matematyki i fizyki, z pewnością nieraz napotkał nazwisko Bernoulliego, skojarzone z licznymi zasadami, metodami, twierdzeniami, wzorami, krzywymi itd. Niektórzy może zastanawiają się, kim był człowiek, który tyle dokonał. Tymczasem osiągnięcia te są dziełem różnych przedstawicieli tego samego rodu. Encyklopedie i słowniki biograficzne wymieniają do kilkunastu wybitnych Bernoullich. Ponieważ kilku z nich, konkurując z sobą, pracowało jednocześnie nad podobnymi zagadnieniami, dziś niektórzy mają kłopot z odróżnieniem ich dorobku. Protestancka rodzina Bernoullich wywodzi się z Antwerpii, skąd w końcu XVI wieku kupiec Jakob Bernoulli przeniósł się do Frankfurtu nad Menem, uchodząc przed prześladowaniami ze strony hiszpańskich władców Flandrii. W 1622 roku jeden z jego wnuków, także Jakob (1598-1634), przeniósł się do Bazylei. Tam właśnie miał początek sławny ród uczonych, o których tu będzie mowa, chociaż także frankfurcka gałąź wydała wybitnych ludzi. Jeden z synów Jakoba, Nicolaus (1623-1708), został radnym miejskim. Spośród jedenaściorga dzieci interesować nas będą jego synowie: Jakob, Nicolaus i Johann. Ród Bernoullich nie odznaczał się, jak widać, fantazją przy wyborze imion. Dlatego też noszących to samo imię odróżnia się, jak królów, numerami porządkowymi. Jakob I (1654-1705) posłuszny życzeniu ojca, zaczął studiować teologię, ale pod wpływem lektury prac Leibniza postanowił zostać matematykiem. Podobnie zrobił jego młodszy brat, Johann I (1667-1748), który początkowo studiował medycynę. Uzyskał wprawdzie stopień doktora medycyny, ale potem wybrał sobie motto Invito patre sidera verso (Badam gwiazdy wbrew woli ojca). Nicolaus (1662-1716) był radnym Bazylei, ale jego syn, Nicolaus I (1687-1759), wybrał, jak stryjowie, karierę matematyczną. Do historii matematyki weszli także synowie Johanna I: Nicolaus II (1695-1726), Daniel I (1700-1782) i Johann II (1710-1790). Jakob I bardzo wcześnie zaczął się zajmować analizą matematyczną. W 1690 roku wprowadził termin "całka" (integral). Leibniz przyjął ten pomysł i w dalszych swych pracach posługiwał się nazwą "rachunek całkowy" (calculus integralis) zamiast "rachunek sumacyjny" (calculus summatorius). Jakob I był też pionierem stosowania współrzędnych biegunowych. Zafascynowany właściwościami krzywych polecił w testamencie, aby na jego nagrobku wyryć spiralę logarytmiczną i motto eadem mutata resurgo (odradzam się ta sama, choć zmieniona), ponieważ jej ewoluta (rozwinięta) jest też spiralą logarytmiczną. Widocznie zadanie to przekraczało możliwości kamieniarza, ponieważ na płycie w katedrze bazylejskiej widać linię będącą raczej spiralą Archimedesa. Jakob I był jednym z twórców rachunku prawdopodobieństwa. W dziele Sztuka przewidywania (Ars conjectandi) udowodnił twierdzenie wielkich liczb i zbadał właściwości rozkładu binomialnego i multinomialnego. Johann I, który w 1705 roku objął po Jakobie I katedrę matematyki na uniwersytecie w Bazylei, konkurował przedtem ze starszym bratem we wszystkich dziedzinach. Największy spór o pierwszeństwo wybuchł przy rozwiązywaniu zagadnienia brachistochrony - krzywej, po której punkt materialny pod wpływem siły ciężkości zakreśli drogę między wybranymi punktami w najkrótszym czasie. To jedno z pierwszych zagadnień rachunku wariacyjnego postawił i prawidłowo rozwiązał Johann I, ale niezależnie uczynili to Jakob I, Leibniz i Newton. Jakob I i Johann I należeli też do pionierów teorii równań różniczkowych zwyczajnych. Daniel I zajmował się także rachunkiem prawdopodobieństwa i pierwszy opisał tzw. problem (lub paradoks) petersburski, znaleziony przez jego kuzyna, Nicolausa I (niektóre źródła błędnie przypisują go Nicolausowi II. Zasłużył się także badaniami równań różniczkowych cząstkowych, zwłaszcza dotyczących drgań struny. Wprowadził m.in. zasadę superpozycji rozwiązań. Największą jednak sławę przyniosło mu wydane w 1738 roku dzieło Hydrodynamica, w którym podał do dziś znane podstawowe prawo hydrodynamiki. Johann I był zazdrosny o osiągnięcia syna i zażarcie z nim konkurował. Dowiedziawszy się o hydrodynamicznych pracach Daniela I wydał także książkę Hydraulica, twierdząc, że wszystkie zawarte tam wyniki osiągnął już parę lat wcześniej. Stosunki ojca z synem były od dawna napięte, zwłaszcza gdy obu przyznano w 1734 roku równorzędne nagrody w konkursie Akademii Nauk w Paryżu za pracę o orbitach planet. Johann I był przekonany, że nagroda należała się tylko jemu i w przypływie wściekłości zabronił synowi wstępu do swego domu. Ciekawe, że w innych okolicznościach Johann I nie był tak zazdrosny o swoje wyniki. Chcąc sobie zapewnić stałe źródło dochodu, przyjął propozycję majętnego markiza Guillaume de l'Hospitala, aby za stałą pensję przekazywać mu wszystkie swoje odkrycia. Pierwszym ważnym wynikiem było znalezienie reguły obliczania wyrażeń nieoznaczonych, typu ilorazu 0/0. Markiz skrzętnie wykorzystał przedstawiony mu wynik i ogłosił go w swej książce o rachunku różniczkowym. Do dziś ten wynik Johanna I nazywany jest "regułą de l'Hospitala". Wspomnijmy jeszcze o losach trzech synów Johanna II, który przejął po ojcu katedrę matematyki w Bazylei. Johann III (1744-1807), mając 13 lat, uzyskał stopień doktora filozofii, był astronomem królewskim w Berlinie, ale zajmował się też rachunkiem prawdopodobieństwa i teorią ułamków okresowych. Wiele podróżował po Europie, zostawiając m.in. ciekawe opisy swych przeżyć (np. w Polsce). Daniel II (1754-1834) był doktorem medycyny, profesorem uniwersytetu w Bazylei. Jakob II (1759-1789) był profesorem matematyki w Petersburgu, zajmował się głównie mechaniką, m.in. badał równanie różniczkowe drgań płyt. Zginął młodo, tonąc podczas kąpieli w Newie. Syn Daniela II, Johann Christoph (1782-1863), był przyrodnikiem i miał katedrę mechaniki w Bazylei, a wnuk, Johann Gustav (1811-1863), mechanikiem, którego dzieła cieszyły się w połowie XIX wieku wielką popularnością (m.in. wydawano ich polskie przekłady). Z biegiem czasu talenty matematyczne w rodzie Bernoullich powoli ustępowały. Bardziej współcześni przedstawiciele rodu zasłynęli raczej w innych dziedzinach, jak na przykład archeolog Johann Jakob (1831-1913) i znany pisarz Karl Gustav (1868-1937). Odpowiedz Link Zgłoś
xk Re: Humor w nauce 08.02.06, 13:12 Tekst z pewnego odczytu historycznego: "Ponieważ zbłąkany niemiecki samolot omyłkowo zbombardował Londyn, Churchill w odwecie kazał zbombardować MOSKWĘ" pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 19:46 P. Del Pezzo, wielki geometra wloski pochodzil z arystokratycznej rodziny. Raz ta okolicznosc mu pomogla, innym razem - nie. Pomogla mu gdy przebywajac w Szwecji zapalal miloscia do siostry G. Mittag-Leflera, ktora byla protestantka. Arystokratycznymi kanalami udalo sie uzyskac od papieza zgode na slub. Nie pomogla - gdy Del Pezzo kiedys nagle zaniemogl. Konieczna byla szybka operacja, a w okolicy nie bylo zadnego lekarza o arystokratycznym pochodzeniu, ktory moglby operowac Del Pezzo. I on zmarl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce:zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 21:18 Jak nazywal sie pochodzacy z Nowej Zelandii uczony, ktory otrzymal nagrode Nobla w wieku 37 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce:zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 00:11 Brawo!!! Dzisiaj krotka wzmianka, a anegdotki o Ruthefordzie - jutro. sir Ernest Rutheford (1871-1937) Profesor fizyki uniwersytetu w Montrealu w latach 1897-1907, Manchesterze (1907-1919) i Cambridge od roku 1919. Był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności (1925). Prace badawcze w następujących dziedzinach: rozróżnienie promieni alfa i beta (1899), odkrycie promieniowania toru i radonu (1900). Jemu zawdzięczamy opracowanie planetarnego model atomu w roku 1911 i teorii rozpadu promieniotwórczego - 1903 wspólnie z F. Soddym. Odkrył pierwszą sztuczną reakcję jądrową polegającą na bombardowaniu azotu cząsteczkami alfa w roku 1919. Nagrodę Nobla otrzymał w roku 1908. Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w nauce 09.02.06, 09:39 Rutherford demonstrował kiedyś słuchaczom rozpad radu. Ekran raz świecił, raz ciemniał. Rutherford objaśniał: - Teraz panowie widzą, że nic nie widać. A dlaczego nic nie widać, to zaraz panowie zobaczą. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Humor w nauce 09.02.06, 16:16 To ja kiedyś miałem referat po angielsku - z zakresu politologii. I powiedziałem coś, po czym sala zaczęła się śmiać, mimo, że zdanie było sensowne. Powiedziałem mianowicie, że podzielność pewnego problemu jest łatwo widoczna. Co po angielsku zabrzmiało: "This divisibility is easily visible" Niezły łamiszczęk - a ja to rąbnąłem jednym tchem, nie zastanawiając się, jak to brzmi:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 16:25 Pewnego dnia Rutherford jadl lunch w towarzystwie W. Wiena, ktory cierpliwie objasnial mu wzory z dopiero co ogloszonej przez A. Einsteina teorii wzglednosci. Wien w koncu stwierdzil: - Ale zaden Anglosas nigdy nie zrozumie teorii wzglednosci. - Oczywiscie - zasmial sie Rutherford - mamy na to zbyt wiele zdrowego rozsadku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 20:22 Pewnego dnia Rutherford przyszedl bardzo poznym wieczorem do labotatorium i zastal tam jednego ze swoich doktorantow. Na pytanie, co robi o tak poznej porze, student odpowiedzial ze pracuje. - A co pan robil w dzien? - padlo pytanie. - Pracowalem - odparl dumnie student. Nastepnego ranka Rutherford ze zdumieniem spotkal w laboratorium tego samego studenta, ktory znow chwalil sie ze pracuje. - To kiedy, do diabla, pan mysli! - krzyknal zdenerwowany Rutherford i wprowadzil zasade, ze praca w laboratorium dozwolona jest do 18:00. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 21:02 1 stycznia 1801 roku odkryto nowe cialo niebieskie - planetoide Ceres. Zanim zdolano zebrac dostateczna liczbe obserwacji jej polozenia na niebie, planetoida zniknela w blasku Slonca. Obliczenia jakiego uczonego pozwolily na odnalezienie jej na niebie? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: zagadka 09.02.06, 21:08 Tym uczonym był Carl Friedrich Gauss. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 21:30 Brawo!!! --------------- Carl Friedrich Gauss (ur. 30 kwietnia 1777 r. w Brunszwiku - †23 lutego 1855 r. w Getyndze) - niemiecki matematyk, fizyk, astronom i geodeta. Uznawany jest za jednego z twórców geometrii nieeuklidesowej. Uważany jest, za jednego z największych matematyków, przez sobie współczesnych określany był mianem księcia matematyków. Dzieciństwo i dorastanie Urodził się w biednej rodzinie pomocnika murarskiego w Brunszwiku (Braunschweig). Jako malec nauczył się czytać, a także samodzielnie opanował proste rachunki. Jak sam twierdził, nauczył się rachować zanim jeszcze zaczął mówić. Jego geniusz matematyczny objawił się stosunkowo wcześnie. Znana jest anegdota, wedle której Gauss w kilka minut rozwiązał zadanie, jakie postawił mu nauczyciel matematyki za złe zachowanie. Jako zadanie otrzymał obliczenie sumy wszystkich liczb całkowitych od 1 do 100. Gauss zauważył, że dodając pary liczb z przeciwległych końców otrzymuje tę samą sumę: 1+100=101, 2+99=101, 3+98=101,..., 50+51=101. Stąd już łatwo obliczył całą sumę: 50*101=5050. Odtąd nauczyciel postanowił uważać jakie zadania daje chłopcu. Uzdolnionym chłopcem zainteresował się książę Brunszwiku Carl Wilhelm Ferdynand, który postanowił łożyć na jego dalszą naukę. Gauss uczył się najpierw dwa lata w szkole Collegium Carolinum w Brunszwiku, gdzie, korzystając z dobrze zaopatrzonej biblioteki, samodzielnie zapoznał się z dziełami Eulera, Lagrange'a oraz Newtona. W wieku 18 lat wstąpił na uniwersytet w Getyndze, gdzie studiował matematykę. Jednak po trzech latach opuścił uczelnię, nie uzyskując żadnego dyplomu. W 1799 roku uniwersytet w Helmstedt nadał mu tytuł doktora in absentia, bez zwyczajowego egzaminu ustnego, na którym przedstawił napisaną pod naciskiem swojego dobroczyńcy rozprawę doktorską. Wykazał w niej prawdziwość zasadniczego twierdzenia algebry (był to pierwszy ścisły dowód tego twierdzenia). Matematyk W roku 1807 został profesorem uniwersytetu w Getyndze i funkcję tę pełnił aż do śmierci. Był również dyrektorem tamtejszego obserwatorium astronomicznego, przy którym założył pracownię geomagnetyczną do badań elementów magnetyzmu ziemskiego. Pierwsze odkrycie Pierwszym odkryciem matematycznym Gaussa było podanie konstrukcji siedemnastokąta foremnego przy użyciu cyrkla i linijki. Udało mu się też wykazać, że wielokąt foremny daje się skonstruować przy pomocy cyrkla i linijki wtedy i tylko wtedy, gdy liczba jego boków da się przedstawić w postaci , gdzie są różnymi liczbami pierwszymi Fermata, czyli liczbami pierwszymi postaci , gdzie j jest liczbą naturalną. Gauss był tak dumny ze swojego odkrycia, że pod koniec życia prosił, aby zamiast epitafium wyryto na jego nagrobku regularny 17-kąt. Kamieniarz nie podjął się jednak tego zadania, bowiem taki wielokąt nie różni się zbytnio od koła. Zamiast tego na piedestale pomnika umieszczona została 17-ramienna gwiazda. Dzieła W roku 1801, w wieku 24 lat, Gauss opublikował Disquisitiones arithmeticae (Badania arytmetyczne). W dziele tym opisał swoje odkrycia w dziedzinie teorii liczb, którą to cenił szczególnie i nazywał królową matematyki. Określił pojęcie kongruencji i wprowadził symbol tego pojęcia, którym systematycznie się posługiwał. W 1798 udowodnił jedno z podstawowych praw teorii liczb, zwane prawem wzajemności reszt kwadratowych (twierdzenie to zostało podane w XVIII wieku przez szwajcarskiego matematyka Leonharda Eulera). Książka ta składa się z siedmiu części i z powodu zwięzłości stylu oraz cennych informacji, które są w niej zawarte określana była księgą siedmiu pieczęci. Jest dziełem o ogromnym znaczeniu dla rozwoju matematyki, ale jednocześnie jest trudną lekturą nawet dla specjalistów. Dzieło Gaussa, podobnie jak wszystkie jego wcześniejsze prace, napisane było po łacinie. Z biegiem lat zaczął jednak używać w swoich pracach języka niemieckiego, co ze względu na jego wielki autorytet stało się zachętą dla innych naukowców do pisania w swoich językach narodowych. Do czasów Gaussa znana była tylko geometria na płaszczyźnie i na kuli. Gauss opisał geometrię dowolnej powierzchni określając, które linie na danej powierzchni są odpowiednikami linii prostych oraz podając sposób pomiaru odległości na wybranej powierzchni. Podał definicję krzywizny powierzchni i udowodnił niezwykle ważne twierdzenie, któremu nadał nazwę twierdzenia wybornego (łaciński theorema egregium). Mówiło ono, że krzywizna powierzchni jest niezmiennikiem wszelkich przekształceń, które nie zmieniają odległości mierzonych na tej powierzchni. Z tego twierdzenia wynika na przykład, że żadnego fragmentu sfery nie można spłaszczyć zachowując jednocześnie odległości punktów, ponieważ krzywizna sfery jest różna od krzywizny płaszczyzny. Gauss używał konsekwentnie liczb zespolonych, interpretując je jako punkty płaszczyzny. Rozumiał doskonale znaczenie liczb zespolonych jako narzędzia matematyki. Niektórych swoich odkryć nie opublikował choć, jak wynika z jego notatek i korespondencji, był pierwszym, który się tymi problemami zajmował. Były to między innymi tematy dotyczące teorii funkcji zespolonych oraz geometrii nieeuklidesowych. Autorytet Gaussa spowodował, że opublikowane już po jego śmierci notatki na temat geometrii nieeuklidesowej zwróciły uwagę świata nauki na dokonania matematyka rosyjskiego Mikołaja Łobaczewskiego oraz matematyka węgierskiego Janosa Bólyaia. Fizyk Zajmował się także fizyką, astronomią i geodezją, przeprowadzał badania magnetyzmu i elektryczności. Wspólnie z niemieckim fizykiem Wilhelmem Weberem wprowadził absolutny układ jednostek elektromagnetycznych. Idee Gaussa wpłynęły też na rozwój fizyki. W tej dziedzinie zajmował się zagadnieniami elektryczności i magnetyzmu. Prace Gaussa nad teorią potencjału stanowią rozszerzenie prawa Coulomba. Interesował się również elektromagnetyzmem: w roku 1833 wspólnie z Weberem zbudował pierwszy w Niemczech telegraf elektromagnetyczny. W opublikowanej w 1841 Teorii optyki położył podwaliny pod dział optyki nazywany optyką geometryczną. To Gauss wprowadził takie pojęcia jak oś optyczna soczewki, odległość ogniskowa, ognisko i środek soczewki. Podał też podstawowe elementy konstrukcji obrazu optycznego przy przechodzeniu światła przez układ soczewek. Astronom Gauss osiągnął również ważne wyniki w dziedzinie astronomii. W dniu 1 stycznia 1801 roku astronom włoski Giuseppe Piazzi odkrył pierwszą planetoidę, Ceres, która po 6 tygodniach obserwacji zbliżyła się do Słońca i zniknęła w jego blasku. Na podstawie zgromadzonych danych Gauss, układając i rozwiązując równanie ósmego stopnia, obliczył orbitę Ceres, co umożliwiło ponowne zlokalizowanie planetoidy. Następnie wyliczał orbity dla kolejnych odkrywanych planetoid: Pallas, Juno i Westy. Badał też wiekowe perturbacje planet. Rezultaty swoich badań astronomicznych zebrał w książce Theoria Motus Corporum Coelestium in Sectionibus Conicus Solem Ambietium (Teoria ciał niebieskich obiegających Słońce po orbitach stożkowych, 1809). Zaprezentował w niej między innymi wymyśloną przez siebie, jeszcze w okresie nauki w Brunszwiku, metodę najmniejszych kwadratów. Geodeta Po roku 1820 Gauss zajął się tematyką związaną z geodezją, a dokładniej z matematycznym problemem związanym z określeniem kształtu i rozmiarów Ziemi. Aby zwiększyć dokładność danych, Gauss skonstruował przyrząd, tzw. heliotrop, w którym wykorzystuje się promienie Słońca do pomiaru krzywizny Jego badania związane z teorią błędów doprowadziły do odkrycia rozkładu normalnego zmiennej losowej (nazywany także rozkładem Gaussa), który jest najważniejszym rozkładem w teorii prawdopodobieństwa. Gauss zajmował się również teorią rachunku różniczkowego i całkowego, teorią szeregów, metodami pomiarów geodezyjnych, statystyką matematyczną, geometrią sferyczną, teorią cieczy, włoskowatością i napięciem powierzchniowym. Gauss odkrył też najważniejszy krok algor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 21:38 Chochlik ucial kawalek teksty o Gaussie-geodecie. Przesylam ten rozdzial jeszcze raz: ---------------------- Geodeta Po roku 1820 Gauss zajął się tematyką związaną z geodezją, a dokładniej z matematycznym problemem związanym z określeniem kształtu i rozmiarów Ziemi. Aby zwiększyć dokładność danych, Gauss skonstruował przyrząd, tzw. heliotrop, w którym wykorzystuje się promienie Słońca do pomiaru krzywizny Jego badania związane z teorią błędów doprowadziły do odkrycia rozkładu normalnego zmiennej losowej (nazywany także rozkładem Gaussa), który jest najważniejszym rozkładem w teorii prawdopodobieństwa. Gauss zajmował się również teorią rachunku różniczkowego i całkowego, teorią szeregów, metodami pomiarów geodezyjnych, statystyką matematyczną, geometrią sferyczną, teorią cieczy, włoskowatością i napięciem powierzchniowym. Gauss odkrył też najważniejszy krok algorytmu FFT (Szybkiej Transformaty Fouriera) - sposób obliczania FFT z 2N danych za pomocą dwóch FFT z N danych - i używał go do obliczeń astronomicznych. FFT stało się jednak popularne dopiero po ponownym odkryciu w 1965 roku. To jeszcze jeden przykład na to, że Gauss wyprzedzał swoje czasy. W roku 1832 opracował układ jednostek miar CGS. Na jego cześć, jednostkę indukcji magnetycznej nazwano gausem. W ciągu swojego życia Gauss zgromadził pokaźną bibliotekę, liczącą ponad 6 tysięcy woluminów. Były wśród nich książki pisane po łacinie i niemiecku, ale także w klasycznej grece, po angielsku i francusku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Gauss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 16:40 Anegdotka zwiazana z Gaussem: Na pytanie Alexandra von Humboldta, kto jest najwiekszym matematykiem w Niemczech, Laplace bez namyslu odparl: - Pfaff. - A Gauss? - zapytal zdziwiony Humboldt. - Och, Gauss jest najwiekszym matematykiem na swiecie - odrzekl Laplace. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Gauss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 21:18 Przypominam anegdotke o Gaussie kiedys juz opowiedziana: Gauss myśląc o matematyce zatapiał się w myślach i przestawał reagować na otoczenie. Podobno gdy do zamyślonego Gaussa podbiegł służący mówiąc: - Panie Gauss, pańska żona umiera i chce pana zobaczyć, pólprzytomny uczony machinalnie odpowiedział: - Proszę powiedzieć, żeby poczekała, aż skończę dowód twierdzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 21:26 Steinbock dzis postawila zagadke ktora "utknela w tlumie": Re: Humor w nauce: Zagadka Autor: steinbock Data: 10.02.06, 15:26 Gość portalu: Onufry napisał(a): > 1 stycznia 1801 roku odkryto nowe cialo niebieskie - planetoide Ceres. Czy planetoida Ceres ma coś wspólnego z Plutonem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.06, 22:37 No skoro nikt sie nie zglasza to moze ja sprobuje rozwiazac zagadke Steinbock: Pluton, mimo ze planeta, ma mniejszy wplyw na ruch planet niz planetoida Ceres. Czy o to chodzilo? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: Zagadka ! 10.02.06, 23:36 Gość portalu: Onufry napisał(a): > No skoro nikt sie nie zglasza to moze ja sprobuje rozwiazac zagadke Steinbock: > > Pluton, mimo ze planeta, ma mniejszy wplyw na ruch planet niz > planetoida Ceres. > > Czy o to chodzilo? Bardzo sprytnie! Druga część odpowiedzi jest prawdziwa, natomiast z pierwszą jest pewien kłopot - i tu właśnie jest związek z tym, o co mi chodziło. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: Humor w nauce: Zagadka ! 10.02.06, 23:57 steinbock napisała: > Bardzo sprytnie! Druga część odpowiedzi jest prawdziwa, natomiast z pierwszą > jest pewien kłopot - i tu właśnie jest związek z tym, o co mi chodziło. ;-) > Trudno czasami wyczuć, o co konkretnie chodzi kobiecie ;-) Jest wiele podobieństw i wiele różnic między Ceres i Plutonem. Podobieństwa są np. takie, że oba ciała mają stosunkowo małe masy i oba są skaliste, różnią je zaś bardzo ich orbity i - zapewne - sposób powstania. Myślę jednak, że steinbock chodzi o to, iż przez krótki czas uważano Ceres za planetę, a Pluton - formalnie nadal też tak klasyfikowany - może niedługo stracić ten zaszczytny status. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: Zagadka ! 11.02.06, 00:39 meehow1 napisał: > Trudno czasami wyczuć, o co konkretnie chodzi kobiecie ;-) Niektórym mężczyznom czasami się udaje ;-) > Jest wiele podobieństw i wiele różnic między Ceres i Plutonem. Podobieństwa są np. takie, > że oba ciała mają stosunkowo małe masy i oba są skaliste, różnią je zaś bardzo > ich orbity i - zapewne - sposób powstania. No jasne. I w ten sposób można porównywać różne inne ciała - więc faktycznie nie o to chodziło. > > Myślę jednak, że steinbock chodzi o to, iż przez krótki czas uważano Ceres za > planetę, a Pluton - formalnie nadal też tak klasyfikowany - może niedługo > stracić ten zaszczytny status. Otóż to! A ponieważ ktoś mógłby się przyczepić, że wybiegam w przyszłość ( w dodatku niepewną, bo Międzynarodowa Unia Astronomiczna może nie zdecydować się na "degradację" Plutona ze względów historycznych), to jeszcze przygotowałam sobie odpowiedź taką, że każde z tych ciał było pierwszym odkrytym obiektem z pasa planetoid: Ceres z pasa głównego, Pluton - z tzw. pasa Kuipera. Oba zostały okrzyknięte planetami. A że z różnych powodów ,to już inna bajka :-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: zagadka na noc 11.02.06, 00:57 >Edmond Halley (znany głównie z komety, ale mający w dorobku wiele innych, >równie ważnych osiągnięć) prowadził bardzo rozrywkowy tryb życia. Podobno >uwiódł żonę innemu sławnemu astronomowi. Kim był ten rogacz? Jeżeli to było w Paryżu, to mam pewne podejrzenia ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: zagadka na noc 11.02.06, 01:34 meehow1 napisał: > > Nie, to nie było w Paryżu.. ;) To niedobrze, bo podejrzewałam Cassiniego ;-) Brytyjscy astronomowie, zdaje się, nie mogli mieć żon. To może Huygens? Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: zagadka na noc 11.02.06, 02:08 steinbock napisała: > Brytyjscy astronomowie, zdaje się, nie mogli mieć żon. Aż tak źle nie było. Sam Halley miał żonę, z którą przeżył 55 lat :-) Ale rzeczywiście, nie chodzi o angielskiego astronoma. > To może Huygens? Też, niestety, nie. Ale już nieco bliżej - przynajmniej nazwisko zaczyna się na tę samą literę ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: zagadka na noc 11.02.06, 02:27 meehow1 napisał: > > Brytyjscy astronomowie, zdaje się, nie mogli mieć żon. Te skróty mnie kiedyś zabiją ;-) Miałam na myśli wykładowców z Cambridge. Nazwisko na "H" - i do tego nie był to brytyjski astronom. To aż się boję myśleć dalej... Halley był w Gdańsku, u Heweliusza, a ten miał podobno piękną żonę... Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: zagadka na noc 11.02.06, 02:42 steinbock napisała: > > Nazwisko na "H" - i do tego nie był to brytyjski astronom. > To aż się boję myśleć dalej... Halley był w Gdańsku, u Heweliusza, a ten miał > podobno piękną żonę... > Gorąco!! Żona Heweliusza była nie tylko piękna, ale i młodsza od męża o 36 lat... A.K. Wróblewski pisze: Sześciotygodniowy pobyt Halleya w Gdańsku stał się przyczyną plotek rozsiewanych przez ludzi zawistnych o jego rosnącą sławę. Gdy w 1713 roku portret Halleya zawisł obok portretu Heweliusza w galerii Bodleian, Thomas Hearne zapisał: Niektórzy mówią, że słusznie ich portrety wiszą razem, bo podczas pobytu w Gdańsku Halley przyprawił rogi Heweliuszowi z jego młodą żoną. Niestety, robi się późno, toteż o Heweliuszu trochę więcej napiszę jutro - jeśli czas pozwoli. Pozdrawiam i gratuluję rozwiązania zagadki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re:humor w nauce 11.02.06, 06:43 Ponieważ dziś są urodziny Edisona, może warto o nim wspomnieć. ------------------------------ Thomas Alva Edison Urodził się 11 lutego 1847 roku w Ohio. Stał się niemal takim samym symbolem Ameryki jak hamburger czy coca-cola. W szkole spędził tylko kilka miesięcy, był najgorszym uczniem. Nauczyciel twierdził, że jest opóźniony w rozwoju. W domu zadręczał matkę pytaniami. W końcu kupiła mu książkę z doświadczeniami dla młodych czytelników. 9-letni Edison przeprowadził wszystkie, potem eksperymentował sam. Chciał uzyskać prąd, pocierając 2 koty o siebie. Nakarmił kolegę proszkiem do sporządzania napojów musujących, wierząc, że gaz wytworzony w żołądku uniesie go w powietrze. Jako 12-latek sprzedawał gazety w pociągu. Kiedy nadeszła wiadomość o wielkiej bitwie, podczas trwającej właśnie wojny secesyjnej, Thomas wpadł na pomysł, jak zarobić duże pieniądze. Poprosił telegrafistę, aby przekazał wiadomość o bitwie do wszystkich stacji wzdłuż trasy. Zamiast 100 egzemplarzy gazety, Thomas zabrał tym razem 1500. Już na pierwszej stacji sprzedał dwieście. Wszyscy chcieli przeczytać o strasznej bitwie. Jako szesnastolatek został telegrafistą - tu jego głuchota nie była problemem, gdyż urządzenie, na którym pracował, drukowało znaki alfabetu Morse'a. Jego zadaniem było wysyłanie co godzinę sygnału kontrolnego do centrali. To zajęcie nudziło przyszłego wynalazcę. Uważał, że niepotrzebnie traci czas, skonstruował więc urządzenie, które wysyłało sygnał za niego. Tak powstał automatyczny nadajnik telegraficzny. Wędrował po Stanach, w końcu postanowił, że zostanie wynalazcą. W Nowym Jorku, bez grosza w kieszeni, zamieszkał w podziemiach giełdy. Pewnego dnia udało mu się usunąć awarię, która sparaliżowała giełdę. Wprowadził jeszcze kilka udoskonaleń, szef fabryki telegrafów kupił od niego wszystkie pomysły za 40 tys. dolarów. To była fortuna! Edison zbudował wielką fabrykę - laboratorium. Zatrudnił 150 ludzi. Ożenił się z jedną pracownic. Jego żoną była Mary Stuwell. Musiała być odważna kobietą, skoro zgodziła się wyjść za mąż za utalentowanego ekscentryka. Edison miał wtedy długie włosy, które były tak nierówne, jakby sam je obcinał tępym narzędziem. Nosił obwisłe spodnie poplamione kwasem i schodzone buty. Mary rzadko mogła korzystać z uroków małżeństwa. Edison był pracoholikiem, nie tolerował lenistwa, potrafił pracować po 20 godzin dziennie. Często spędzał w laboratorium także noce. Zaraz po ślubie wrócił do fabryki, by kontynuować przerwaną pracę. Zawsze zaczynał doświadczenia o zmroku, o północy robił przerwę, po czym pracował do świtu. Udoskonalił telefon Bella. Potem wymyślił fonograf (machinę która zapisywała i odtwarzała dźwięki). Pierwsze zapisane słowa nie bardzo pasowały do wielkości chwili: "Marysia miała baranka, białego jak śnieg". Prezydent USA zażyczył sobie specjalnego pokazu wynalazku w Białym Domu. Edison prawie nie słyszał wierszyka o Marysi. Od dzieciństwa głuchł coraz bardziej, w następstwie szkarlatyny. Gdy skonstruował żarówkę, oświetlił część Nowego Jorku 400 "lampami Edisona". W roku 1880 otrzymał na nią patent z numerem 223 898. Po udanym eksperymencie wykonywał taniec radości i klął straszliwie... Był autorem prawie 1100 wynalazków. Skonstruował kineskop - jedną z pierwszych kamer filmowych. Wydał 1 mln dolarów na produkcję akumulatora do elektrycznych samochodów, ale właśnie pojawił się na rynku tani model benzynowego Forda T. Zmarł jako schorowany 84-latek. Amerykanie postanowili złożyć mu niezwykły hołd, wyłączając prąd w całym kraju. Ciekawostka. Dopiero w styczniu 2001 roku przepaliła się, po prawie 70 latach świecenia żarówka w pewnej firmie z Ipswich (Anglia); wyprodukowano ją na podstawie technologii opracowanych przez samego Edisona. źródło: www.wynalazki.mt.com.pl/twor/edison.html Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Zagadka na noc 11.02.06, 00:14 Minęła już północ, więc można zadać zagadkę dla dorosłych ;) Edmond Halley (znany głównie z komety, ale mający w dorobku wiele innych, równie ważnych osiągnięć) prowadził bardzo rozrywkowy tryb życia. Podobno uwiódł żonę innemu sławnemu astronomowi. Kim był ten rogacz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Zagadka na noc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 15:24 Jan Heweliusz Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Najlepsze piwo to Heweliusz full 8) 13.02.06, 09:33 Po powrocie do rodzinnego miasta Jan Heweliusz zaczął się wciągać w prowadzenie browaru, jak również zgłębiał prawa miejskie. Wkrótce, bo 21 marca 1635 r., pojął za żonę 2 lata od niego młodszą Katarzynę Rebeschke (to pewnie o niej mowa), na której posag składały się dwie kamienice wraz z browarem, bezpośrednio sąsiadujące z domem i browarem Abrahama Heweliusza. Jan Heweliusz najpierw zarządzał browarem żony; w 1636 r. stał się członkiem cechu piwowarów, a w 1643 r. - starszym cechu. Po śmierci ojca w 1649 r. połączył browary, a na dachach trzech kamienic (przy ulicy Korzennej 53 i 54, czyli żoninych, oraz rodowej nr 55) zbudował obserwatorium. Wcześniej, rozpoczynając swą miejską karierę, Jan został przedstawicielem parafii św. Katarzyny, a w 1641 r. - ławnikiem swej dzielnicy, Starego Miasta. Natomiast w 1651 r., gdy był już znanym astronomem, stał się dożywotnim członkiem Rady Miejskiej, jednym z pięciu rajców Starego Miasta. Browar Heweliusza produkował mocne piwo jopejskie (Jopenbier), sprzedawane ponoć nawet w Anglii. www.wiw.pl/nowinki/astronomia/200101/20010130-002.asp Swego czasu, powołując się na fakt, że najlepszy piwowar pośród astronomów to Heweliusz, proponowałem NASA nadanie jego imienia satelicie Space Infrared Telescope Facility www.jpl.nasa.gov/missions/current/sirtf.html Niestety, wystrzelono go ostatecznie 25 sierpnia 2003 r. pod nazwą zaczerpniętą od nazwiska innego astronoma, Lymana Spitzera, Jr. Jeśli sądzicie, że tylko na fali popularnosci "Spitze;) Girls", to jesteście w błędzie: -- Lyman Spitzer, Jr. 1914-1997 www.spitzer.caltech.edu/about/spitzer.shtml Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Żony Heweliusza 14.02.06, 19:05 bonobo44 napisał: > Wkrótce, bo 21 marca 1635 r., pojął za żonę 2 lata od niego > młodszą Katarzynę Rebeschke (to pewnie o niej mowa), Nie, Halley miał rzekomy romans z drugą żoną Heweliusza, Elżbietą Koopmann, ponad 30 lat młodszą od męża ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Prawa dynamiki Newtona 8) 11.02.06, 19:20 Witam - nie miałem dotąd odwagi włączyć się w ten olśniewający (nie licząc drobnych zatarć) wątek, który parę dni temu ku swej niekłamanej radości odkryłem... zauważyłem jednak, że nikt jeszcze nie przypomniał starych, dobrych praw dynamiki Newtona: I. Ciało raz wprawione w ruch puszcza się dalej samo. Jest to zasada bezwladnosci. II. Siła edukacji działająca na ciemną masę jest wprost proporcjonalna do przyśpieszenia nakładów na ową edukację...*) III. Ciało przyparte do muru nie stawia oporu. -- *) i związana z tym zagadka: Dlaczego siła edukacji oddziałująca na Polaków staje się coraz słabsza w stopniu niewytłumaczalnym samą tylko malejącą liczebnością naszej nacji? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Ucz się ucz, bo wiedza to potęgi klucz 8) 19.02.06, 13:59 > Dlaczego siła edukacji oddziałująca na Polaków > staje się coraz słabsza w stopniu niewytłumaczalnym samą tylko > malejącą liczebnością naszej nacji? Byż może wynika to z poniższej relacji nakładów pracy do czasu 8) Zgodnie ze znanymi prawami fizyki: P=W/t, czyli Moc = Praca/Czas Wszyscy wiemy, że zachodzą tożsamości: moc = wiedza , czas = pieniądz, więc Wiedza = Praca/Pieniądz lub po przekształceniu Pieniądz = Praca/Wiedza jeżeli więc wiedza zmierza do zera, to pieniądz zmierza do nieskończoności Wniosek: im mniej wiesz, tym więcej masz kasy. Zastanów się nad sensem dalszej nauki !! (jeśli przyjmiesz wariant aby twoja wiedza dążyła do nieskończoności to twoje pieniądze dążą do zera) [www.fizyka.net.pl] Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Prawidłowa III zasada dynamiki 19.02.06, 14:10 Jak ty komuś, tak on tobie. (prawidłowa III zasada dynamiki) cytowana poprzednio stanowi zwyczajne pomieszanie pojęć i wywodzi się najpewniej z następującego prawa Ohma zmieszanego z prawem Archimedesa: Ciało rzucone na łoże traci na oporze. Odpowiedz Link Zgłoś
frred Re: Prawidłowa III zasada dynamiki 20.02.06, 13:29 2 zasady "fizyki" w wersji z mojej podstawówki: Im bliżej jedno ciało drugiego ciała, tym napięcie wzrasta, a opór maleje Prawo Łoma: Jeżeli ciało łomem dostanie, to ciało nie ma prawa wstać. Ale jeżeli ciało wstanie, to powtarza się działanie. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Prawa dynamiki Newtona 8) 11.02.06, 19:24 Witam - nie miałem dotąd odwagi włączyć się w ten olśniewający (nie licząc drobnych zatarć) wątek, który już parę dni temu odkryłem ku swej niekłamanej radości... zauważyłem jednak, że nikt jeszcze nie przypomniał starych dobrych praw dynamiki Newtona: I. Ciało raz wprawione w ruch puszcza się dalej samo. II. Siła edukacji działająca na ciemną masę jest wprost proporcjonalna do przyśpieszenia nakładów na ową edukację...*) III. Ciało przyparte do muru nie stawia oporu. -- *) I związana z tym zagadka: Dlaczego siła edukacji oddziałująca na Polaków staje się z roku na rok coraz słabsza w stopniu niewytłumaczalnym samą tylko malejącą liczebnością naszej nacji? Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: humor w nauce - słowniczek 11.02.06, 19:52 Witaj! ładniej to ująłeś - olśniewający wątek. Ja też jestem nim zachwycona. Tu się produkują prawie sami uczeni, ale to też ludzie, myślę, że nie musimy się ich bać ;) Żeby łatwiej było zrozumieć, co uczeni mają na myśli, wklejam mały słowniczek, pochodzący z innego forum: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? f=245&w=36405533&a=36409299 Zrozumieć naukowca - słownik: 1. "Od dawna wiadomo, ze..." - nie chcialo mi sie szukac pracy zrodlowej. 2. "...mozna dostrzec wyrazna tendencje..." - trudno wyciagnac sensowne wnioski. 3. "...o wielkim znaczeniu teoretycznym i praktycznym" - mnie to interesuje. 4. "Znalezienie ostatecznej odpowiedzi na te pytania nie bylo na razie mozliwe" - eksperyment sie nie udal, ale moze uda sie kiedys opublikowac wyniki. 5. "Trzy sposrod zestawow danych wybrano do szczegolowej analizy" - pozostale sie nie nadawaly. 6. "Przedstawione sa typowe wyniki" - sa to najlepsze wyniki. 7. "Najdokladniejsze wyniki otrzymal mgr Kikut" - mgr Kikut to moj asystent. 8. "Uznaje sie, ze..." - ja uwazam, ze... 9. "Powszechnie uznaje sie, ze..." - oprocz mnie jeszcze kilku facetow tak uwaza. 10. "Jest jasne, ze wiele dalszej pracy nalezy wlozyc, zanim pelna odpowiedz stanie sie mozliwa" - nic z tego nie rozumiem. 11. "...dane sa poprawne z dokladnoscia do rzedu wielkosci..." - dane sa bardzo niedokladne. 12. "Oczekuje sie, ze niniejszy artykul pobudzi zainteresowanie ta dziedzina" - ten artykul jest marny, ale inne w omawianej dziedzinie sa podobnie slabe. 13. "Staranna analiza posiadanych wynikow..." - Trzy strony notatek zamazaly sie, gdy potracilem szklanke z piwem. 14. "...bardzo wazne pole odkrywczych badan" - bezuzyteczny i glupi temat zasugerowany przez zwierzchnikow. 15. "Skladam podziekowania mgr. Labadkowi za pomoc w pracy doswiadczalnej, a dr. Pikucie za cenne dyskusje" - Labadek odwalil czarna robote, a Pikuta wyjasnil mi, co oznaczaja wyniki. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: humor w nauce 11.02.06, 20:34 femme_maudite napisała: > Witaj! Również witam i przepraszam wszystkich za poprzednie swoje... "zająknięcie się" > Tu się produkują prawie sami uczeni, ale to też ludzie, > myślę, że nie musimy się ich bać ;) czynią to przy tym z niezwykłą dystynkcją wynikającą niewątpliwie tyleż z erudycji, co i doświadczenia, podbarwionych odrobiną zwyczajnego znudzenia ;) ( Mam nadzieję, ze darujecie mi Panie i Panowie tę drobną charakterystykę psychologiczną?) generalnie widać - co dla wielu może być sporym zaskoczeniem - że dobra anegdota ma niebywałą przewagę nad pustym żartem... Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: humor w nauce - Karol Darwin 12.02.06, 09:52 Dziś mija 197 rocznica urodzin Karola Darwina (12 lutego 1809). Prawie wszyscy wiedzą, kim on był. Natomiast sporo osób jeszcze nie wie o istnieniu tzw. Nagród Darwina. Dlatego pozwolę sobie na parę słów na ten temat. Nagrody Darwina są przyznawane ludziom, którzy – jak to się ładnie określa – poprawili pulę genową ludzkości, usuwając się z niej w szczególnie bezsensowny sposób. Jak pisze pomysłodawczyni tych nagród, Wendy Northcutt: „osoby takie same postawiły się w sytuacjach, jakich posiadacz choćby minimum zdrowego rozsądku stara się unikać, a będące tego skutkiem i łatwe do przewidzenia ich zejście z tego świata, eliminuje z obiegu geny odpowiedzialne za zaburzoną ocenę następstwa czynów. Dzięki temu poprawia się ogólna jakość naszej puli genowej. Za każdym razem, gdy zwycięzca (lub – znacznie rzadziej – zwyciężczyni) usuwa siebie i swoje geny z populacji, możemy odetchnąć z ulgą, wiedząc, że odtąd żaden z naszych potomków nie będzie się zadawał (w każdym tego słowa znaczeniu) z potomkami owego – by tak rzec – autoterminatora. Nasza nagroda z konieczności przyznawana jest pośmiertnie, z wyjątkiem tych rzadkich przypadków, gdy nominat wyeliminował tylko swą zdolność do reprodukcji, ale nie samego siebie.” - - - - - - - Wendy Northcutt, Nagrody Darwina 3, Wydawnictwo W.A.B.,Warszawa 2005, tłum. P. Tchórzewski. Następnym razem podam parę przykładów. Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: humor w nauce - Karol Darwin 12.02.06, 12:22 Serwis Darwin Awards powstał w 1994 r., kiedy Wendy Northcutt, absolwentka biologii molekularnej na Uniwersytecie Berkeley, rozpoczęła badania w labolatoriach Uniwersytetu Stanforda. Praca naukowa nie pochłonęła jej jednak w całości. Za namową swego kuzyna Iana, domorosłego filozofa i ekscentryka, zaczęła zbierać informacje o nieracjonalnych ludzkich zachowaniach zakończonych tragicznie. Pocztą elektroniczną wysyłał je do znajomych. Z czasem swobodna wymiana listów zmieniła się w regularnie publikowany biuletyn internetowy. Kiedy liczba przykładów oraz wątków na ich temat stała się znaczna, Wendy postanowiła stworzyć stronę WWW zawierającą pełne archiwum. Postanowiła także wymienianych osobników określać mianem laureatów Nagród Darwina. - Opisywane sposoby rozstania się z życiem wywoływały u mnie refleksje, że ci ludzie zaprzeczają teorii Darwina ewolucji i rozwoju gatunków. Homo Sapiens nie powinien być zdolny do takich rzeczy- wspomina Wendy Northcutt. Od tego czasu Nagrody Darwina nabrały w pełni profesjonalnego charakteru. Dzisiaj w domenie www.darwinawards.com znajduje się serwis liczący ponad 500 podstron, tam też internauci z całego świata wybierają najlepszą historyjkę, która otrzymuje nagrodę w danym roku. Przykłady: 1. We wrzesniu 1997 Paul Stiller, lat 47, został hospitalizowany w Andover Township, New Jersey, gdzie trafił razem ze swoja żona, gdy zostali ranni podczas wybuchu ćwiartki laski dynamitu w ich samochodzie. Paul z żona jadac około 2 nad ranem, postanowili podpalic dynamit i wyrzucić przez okno, żeby zobaczyc, co sie stanie. Nie zauważyli, że okno było zamknięte. 2.W Elyria, Ohio, w pazdzierniku 1997, Martyn Eskins, chcac oczyscić piwnice z pajęczyn za pomoca pochodni, poniósł smierć w pożarze, który doszczętnie strawił 2-piętrowy dom. 3. W Guthrie, Oklahoma, w pazdzierniku 1997, Jason Heck próbował zabić krocionoga ze swojej strzelby kaliber 22, ale kula zrykoszetowała od kamienia i zabiła Antonio Martineza, trafiajac go w głowe. 4. Tacoma, Washington. Kerry Bingham od dłuższego czasu pił z przyjaciółmi, gdy ktos zaproponował, żeby pójsć na most Tacoma Narrow Bridge i skoczyć na linie (bungee). O 4:30 rano 10 mężczyzn poszło na most.Na miejscu okazało się, ze zapomnieli liny. Bingham zauważył zwój kabla w pobliżu. Jeden koniec kabla został przywiazany do jego stopy, drugi do barierki mostu. Bingham spadał 12 metrow, zanim kabel się naciagnał i urwał noge na wysokosci kolana. Bingham cudem przeżył upadek do lodowatej wody i został uratowany przez wędkarzy. Kawałka nogi nie odnaleziono. 5. Na podstawie dokumentow policji w Dahlonega, Georgia, 20-letni kadet Nick Barrena zginal od uderzenia nozem przez kadeta Jeffreya Hoffmana, lat 23, ktory chcial sprawdzic, czy noz moze przebic kamizelke kuloodporna. 6. Sylvester Briddell Jr., lat 26, zginał w lutym 1997 w Selbywille, DE, gdy wygrał zakład z przyjaciółmi, którzy twierdzili, że nie jest w stanie włożyc lufę rewolweru z 4 kulami do ust, zakręcić magazynkiem i pociagnac za spust. 7. W lutym 1997 Daniel Kolta, lat 27 i Randy Taylor, lat 33, zakończyli zabawę w tchórza remisem, ginac w zderzeniu czołowym w swoich pługach sniegowych. 8. We wrzesniu 1997, 7-letni chlopiec spadł z 30-metrowego urwiska niedaleko Ozark, Arkansas, kiedy stracił rownowagę, bujajac sie na krzyżu, który uswięcał smierć innej osoby w tym miejscu w 1990 roku. 9. . Francuz, Jacques LeFevier postanowił popełnić samobójstwo. Aby mieć pewnosć, że próba samobójcza się powiedzie stanał na urwisku i przywiazał kamień do szyi. Następnie wypił truciznę i podpalił swoje ubranie. Próbował nawet zastrzelić się podczas skoku, ale kula chybiła przecinajac linę z kamieniem. Woda morska, do której wpadł niedoszły samobójca, ugasiła ogień, a zalewajac usta, spowodowała wymioty, które usunęły truciznę z żoładka. Jacques został wyciagnięty z wody przez rybaków i odwieziony do szpitala, gdzie zmarł z powodu wychłodzenia organizmu. 10. K.C. Barker przypadkowo postrzelił się, kiedy obudzony przez dzwoniacy telefon, stojacy obok łóżka, sięgnał po niego, a zamiast aparatu pomyłkowo chwycił rewolwer, który wystrzelił po przyłożeniu go do ucha. 1. We wrzesniu 1997 Paul Stiller, lat 47, został hospitalizowany w Andover Township, New Jersey, gdzie trafił razem ze swoja żona, gdy zostali ranni podczas wybuchu ćwiartki laski dynamitu w ich samochodzie. Paul z żona jadac około 2 nad ranem, postanowili podpalic dynamit i wyrzucić przez okno, żeby zobaczyc, co sie stanie. Nie zauważyli, że okno było zamknięte. 2.W Elyria, Ohio, w pazdzierniku 1997, Martyn Eskins, chcac oczyscić piwnice z pajęczyn za pomoca pochodni, poniósł smierć w pożarze, który doszczętnie strawił 2-piętrowy dom. 3. W Guthrie, Oklahoma, w pazdzierniku 1997, Jason Heck próbował zabić krocionoga ze swojej strzelby kaliber 22, ale kula zrykoszetowała od kamienia i zabiła Antonio Martineza, trafiajac go w głowe. 4. Tacoma, Washington. Kerry Bingham od dłuższego czasu pił z przyjaciółmi, gdy ktos zaproponował, żeby pójsć na most Tacoma Narrow Bridge i skoczyć na linie (bungee). O 4:30 rano 10 mężczyzn poszło na most.Na miejscu okazało się, ze zapomnieli liny. Bingham zauważył zwój kabla w pobliżu. Jeden koniec kabla został przywiazany do jego stopy, drugi do barierki mostu. Bingham spadał 12 metrow, zanim kabel się naciagnał i urwał noge na wysokosci kolana. Bingham cudem przeżył upadek do lodowatej wody i został uratowany przez wędkarzy. Kawałka nogi nie odnaleziono. 5. Na podstawie dokumentow policji w Dahlonega, Georgia, 20-letni kadet Nick Barrena zginal od uderzenia nozem przez kadeta Jeffreya Hoffmana, lat 23, ktory chcial sprawdzic, czy noz moze przebic kamizelke kuloodporna. 6. Sylvester Briddell Jr., lat 26, zginał w lutym 1997 w Selbywille, DE, gdy wygrał zakład z przyjaciółmi, którzy twierdzili, że nie jest w stanie włożyc lufę rewolweru z 4 kulami do ust, zakręcić magazynkiem i pociagnac za spust. 7. W lutym 1997 Daniel Kolta, lat 27 i Randy Taylor, lat 33, zakończyli zabawę w tchórza remisem, ginac w zderzeniu czołowym w swoich pługach sniegowych. 8. We wrzesniu 1997, 7-letni chlopiec spadł z 30-metrowego urwiska niedaleko Ozark, Arkansas, kiedy stracił rownowagę, bujajac sie na krzyżu, który uswięcał smierć innej osoby w tym miejscu w 1990 roku. 9. . Francuz, Jacques LeFevier postanowił popełnić samobójstwo. Aby mieć pewnosć, że próba samobójcza się powiedzie stanał na urwisku i przywiazał kamień do szyi. Następnie wypił truciznę i podpalił swoje ubranie. Próbował nawet zastrzelić się podczas skoku, ale kula chybiła przecinajac linę z kamieniem. Woda morska, do której wpadł niedoszły samobójca, ugasiła ogień, a zalewajac usta, spowodowała wymioty, które usunęły truciznę z żoładka. Jacques został wyciagnięty z wody przez rybaków i odwieziony do szpitala, gdzie zmarł z powodu wychłodzenia organizmu. 10. K.C. Barker przypadkowo postrzelił się, kiedy obudzony przez dzwoniacy telefon, stojacy obok łóżka, sięgnał po niego, a zamiast aparatu pomyłkowo chwycił rewolwer, który wystrzelił po przyłożeniu go do ucha. 1. We wrzesniu 1997 Paul Stiller, lat 47, został hospitalizowany w Andover Township, New Jersey, gdzie trafił razem ze swoja żona, gdy zostali ranni podczas wybuchu ćwiartki laski dynamitu w ich samochodzie. Paul z żona jadac około 2 nad ranem, postanowili podpalic dynamit i wyrzucić przez okno, żeby zobaczyc, co sie stanie. Nie zauważyli, że okno było zamknięte. 2.W Elyria, Ohio, w pazdzierniku 1997, Martyn Eskins, chcac oczyscić piwnice z pajęczyn za pomoca pochodni, poniósł smierć w pożarze, który doszczętnie strawił 2-piętrowy dom. 3. W Guthrie, Oklahoma, w pazdzierniku 1997, Jason Heck próbował zabić krocionoga ze swojej strzelby kaliber 22, ale kula zrykoszetowała od kamienia i zabiła Antonio Martineza, trafiajac go w gło Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: humor w nauce - Karol Darwin 12.02.06, 12:25 Przepraszam - jąkam się z przejęcia ;) zamiast wklejać to samo kilka razy, powinnam podać źródło. Na szczęście można to jeszcze nadrobić: www.icons.com.pl/poz_nuke/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=48&page=1 Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: humor w nauce - Karol Darwin 12.02.06, 20:11 No to na koniec anegdota: Karol Darwin został kiedyś zaproszony na obiad. Przy stole jego sąsiadką była piękna młoda dama. - Panie Darwin - zwróciła się do niego dama - pan twierdzi, że człowiek pochodzi od małpy. Czy to mnie również dotyczy? - Oczywiście - odpowiedział uczony - lecz pani nie pochodzi od zwykłej małpy, ale od czarującej. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 "Czy Pan Darwin pochodzi od małpy...?" 12.02.06, 20:30 W roku 1818 9-letni Darwinek wstąpił do wielkiej szkoły D. Buttlera w Shrewsbury i pozostawał w niej aż do szesnastego roku życia. Nic nie mogło gorzej wpłynąć na rozwój mego ducha - pisał w swej autobiografii — jak szkoła D. Buttlera, ponieważ była wyłącznie klasyczna i niczego więcej nie uczyła, oprócz geografii i historii starożytnej, łaciny i greki. Jego niechęć do nauki była dla ojca nieustannym utrapieniem. Nauka szła mu średnio, zarówno ojciec jak nauczyciele uważali go za młodzieńca stojącego pod względem intelektualnym nieco niżej od przeciętnie rozwiniętych chłopców. Ku wielkiemu memu upokorzeniu rzekł mi raz ojciec — wspomina Darwin - "nie znasz żadnych innych zajęć oprócz strzelania, łapania psów i szczurów, przyniesiesz wstyd sobie samemu i całej rodzinie". Niechęć Darwina do nauki wiązała się z faktem, że posłano go do szkoły, która nie była w stanie dać mu wiedzy, której pragnął. Od dziecka interesował się przyrodą. Pragnienie obcowania z naturą było przemożne. W ostatnich latach pobytu w szkole Darwin stał się namiętnym zwolennikiem myślistwa: Sądzę — pisał w autobiografii — że nikt nie okazywał nigdy tyle zapału dla najświętszej sprawy, ile ja dla strzelania ptaków. prace.sciaga.pl/40838.html Teoria ewolucji Darwina została opublikowana w 1859 w książce 'The Origin of Species by Means of Natural Selection' a w 1860 roku miała miejsce jej publiczna "promocja" w Oxfordzie... prezentację poprowadził jednak nie sam Darwin (który "dziwnym trafem" zaniemógł), a Thomas Henry Huxley (nie mylic z Aldousem Huxleyem, autorem "Nowego, wspaniałego świata"), zwany "psem łańcuchowym Darwina". Biskup Wilberforce, zwany w Anglii wówczas Mydlanym Joe – a to było bardzo nieuprzejme określenie – wystąpił wówczas przeciw Darwinowi ze słynnym pytaniem (nieświadomie powtarzanym obecnie w różnych wariacjach przez wielu kreacjonistów): "Czy Pan Darwin pochodzi od małpy ze strony ojca, czy ze strony matki?" na to Huxley, niewiele myśląc odparował: "Doprawdy, wolałbym pochodzić od małpy niż od biskupa", czym wywołał entuzjastyczną salwę śmiechu na sali (nota bonobo: rzecz nie do pomyślenia we WSPÓŁCZESNEJ Polsce). Sądzi się powszechnie, że Charles Darwin był wegetarianinem. Ku mojemu zaskoczeniu, przeczyć temu zdaje się poniższa anegdota, jaką przytacza on w swej książce 'O wyrazie uczuć u człowieka i zwierząt': <<Odwiedzając Ziemię Ognistą, badacz spotkał tubylca, którego tak zaintrygowało zimne peklowane mięso, którym posilał się przyrodnik, że nie mógł się powstrzymać i dotknął jedzenia palcami. Dotknął - i cofnął się z wyrazem głębokiego obrzydzenia, podczas gdy Darwin poczuł z kolei wstręt do własnego posiłku, którego dotykał jakiś "brudny i goły dzikus".>> www.racjonalista.pl/kk.php/s,3900 <<Pewnego razu młody Darwin spędzał czas na odrywaniu z drzewa kory, gdy zobaczył dwa rzadkie chrząszcze. Chwycił oba owady, tak że jednego miał w lewej, a drugiego w prawej ręce. Wtedy zobaczył trzeciego chrząszcza, ze szczególnie rzadkiego gatunku. Nie chcąc żeby uciekł, szybko wsadził do ust owada znajdującego się w prawej dłoni.>> www.szkola.net/swiatnauki/?id=784 Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: humor w nauce - Karol Darwin 12.02.06, 23:04 femme_maudite napisała: > - Oczywiście - odpowiedział uczony - lecz pani nie pochodzi od zwykłej małpy, > ale od czarującej. no to muszę mieć z tą panią wspólnych przodków, oto moja fizjonomia 8) www.bonobo.org/images/splash.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: zagadka matematyczna 13.02.06, 00:08 Choć jest okresowa, nie ma zasadniczego okresu. Nie można też narysować w żaden sposób jej wykresu. Każdy punkt tej dziwnej funkcji Jest jej punktem nieciągłości. Miejsc ekstremów - continuum. Jakiej funkcji to własności? Ponieważ zagadka jest łatwa ;-) proszę o : 1. odpowiedź wierszem, 2. wyjaśnienie, dlaczego zadaję tę zagadkę właśnie dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 201 rocznica urodzin Dirichleta 13.02.06, 09:47 Ta funkcja kaleka ;) pl.wikipedia.org/math/3/e/c/3ec0d8bf613a837d0fc6466b5431827e.png to wytwór umysłu Dirichleta bez granicy całki Riemanna przez Lebesgue'a scałkowana jaka jest jej miara Lebesgue'a? - odpowiedz sobie sama -- Johann Peter Gustav Lejeune Dirichlet (13 lutego 1805 - 5 maja 1859) to niemiecki matematyk pochodzenia francuskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: 201 rocznica urodzin Dirichleta 13.02.06, 10:29 Świetnie, brawo! Teraz powinna się tu pojawić anegdota o tym uczonym. W takim razie przypomnę tę, która już była w naszym wątku: Autor: Gość: Onufry -------------------------------------------------------------------------------- Matematyk P.G. Dirichlet (1805-1859) ożenił się z Rebekką Mendelssohn, siostrą bardzo sławnego kompozytora Felixa Mendelssohna. Dirichlet nie znosił pisania listów. Zrobił tylko raz w życiu wyjątek, gdy urodziło mu się pierwsze dziecko. Wysłał wówczas do teścia taki list: "2+1=3". Panie Onufry, może zna Pan jeszcze jakieś anegdoty o tym matematyku? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: 201 rocznica urodzin Dirichleta 13.02.06, 11:10 Q wyżej to oczywiście zbiór liczb wymiernych Wydawać by się mogło, że funkcja ta, miara i całka, są zupełnie oderwane od rzeczywistości. Spróbujcie jednak coś sensownego opisać analitycznie w matematycznej fizyce kwantowej bez nich. W tym świetle rzekome "oderwanie matematyki od fizyki" nabiera nieco innego wymiaru, niż w znanej dykteryjce o doświadczalniku, fizyku teoretyku i matematyku, których zamknięto w jednoosobowych celach na 2 tygodnie: "Każdy z nich dostał na ten czas prowiant w postaci jednej konserwy mięsnej. Żadnego zaś urządzenia do otwierania konserwy. Po dwóch tygodniach strażnicy odryglowują cele. Cela fizyka doświadczalnika jest cała w tłustych plamach. Na pytanie, jak przeżył, doświadczalnik odpowiada, że rzucał konserwą o ścianę tak długo, aż pękła. Pozbierał to wszystko, co dało się zebrać, i tak przeżył. Ściany w celi fizyka teoretyka są pobazgrolone wzorami. Teoretyk obliczył, pod jakim kątem należy uderzyć konserwą, aby pękła; zrobił tak, jak policzył 0 i też przeżył. Matematyk w swojej celi leży martwy. Na ścianie celi znaleziono jedynie napis: dana jest cylindryczna puszka..." draco.uni.opole.pl/~bgrab/bgrab/publikacje/przyziemny.pdf Odczytać to warto moim zdaniem następująco: nawet jeśli wielu matematyków umrze "w kompletnym oderwaniu od rzeczywostości", łacno może się okazać, że wcześniej czy później rzeczywistość fizyki teoretycznej upomni się o rozwiązania zawarte w ich pracach. "Zadziwiającą cechą świata materii jest to, że daje się on opisywać językiem matematyki." draco.uni.opole.pl/~bgrab/bgrab/publikacje/przyziemny.pdf ale też zadziwiająco wiele "kompletnych abstrakcji" matematycznych, dla których "Ziemia - [to tylko] kula u nogi" - parafrazując Hugona Steinhausa, znalazło do dziś zastosowanie do opisu świata materii. -- "Tylko śmiało naprzód - uwierzycie [w siebie] później!" - Lagrange Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: 201 rocznica urodzin Dirichleta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 17:38 Zmagam sie troche ze zdrowiem ;-) Oto anegdota, w ktorej wystepuje Dirichlet (jako postac drugoplanowa), z książki A.K. Wróblewskiego (jest to powtorzenie): Sławny dziś matematyk C.G. Jacobi (1804-1851) był za swego życia znacznie mniej sławny niż jego brat M. Hermann, pionier galwanoplastyki. Kiedy w r.1843 C.G.J. udał się ze swoim przyjacielem Dirichletem w dłuższą podróż do Wloch, był często zapytywany czy jest on owym słynnym galwanoplastykiem. Ponieważ francuski nie był jego najmocniejszą stroną, odpowiadał on niezgrabnie: - Pardon, je ne suis moi, je suis mon frere (Przepraszam, ja nie jestem ja, ja jestem mój brat). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 21:29 Na dzisiejszy wieczor proponuje nastepujaca zagadke: Kto wynalazl termometr? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce 13.02.06, 21:49 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Na dzisiejszy wieczor proponuje nastepujaca zagadke: > Kto wynalazl termometr? Podobno w 210 roku przed naszą erą dokonał tego myśliciel, pisarz i znakomity inżynier grecki Filon z Bizancjum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 23:12 Przyznam, ze bylem przygotowany na inna odpowiedz. Poczekajmy zatem na odpowiedzi innych :-) Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Humor w nauce 13.02.06, 23:18 W czasach nowożytnych jako pierwszy termometr zbudował Galileusz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 23:21 I ta odpowiedz jest inna niz moja. Czekam wiec jeszcze :-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce 13.02.06, 23:25 Gość portalu: Onufry napisał(a): > I ta odpowiedz jest inna niz moja. Czekam wiec jeszcze :-) O.K. Po Filonie i Galileuszu termometr zbudował Fahrenheit :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 23:28 Znow nie ta odpowiedz, niz ta ktora posiadam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce 13.02.06, 23:35 No to został mi tylko Anders Celsius vel Anders Celsjusz :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 23:42 Takze ta odpowiedz jest inna, niz ta ktora posiadam :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce 13.02.06, 23:44 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Takze ta odpowiedz jest inna, niz ta ktora posiadam :-))) To może ja jeszcze raz przeczytam zagadkę ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Humor w nauce 13.02.06, 23:51 > Gość portalu: Onufry napisał: > > > Takze ta odpowiedz jest inna, niz ta ktora posiadam :-))) > > To może ja jeszcze raz przeczytam zagadkę ;-) To może poprosimy o wskazówkę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.06, 23:58 Odpowiedz jaka jest mi znana to Santorio Santorio (1561-1636). Patrz: archiwum.wiz.pl/1998/98014100.asp :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce 14.02.06, 00:06 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Odpowiedz jaka jest mi znana to Santorio Santorio (1561-1636). Ciekawa sprawa... Czyli Galileusz wyszedł na kłamcę ... A o Filonie pisali tu: www.vulcan.edu.pl/biblioteka/inne/gazetki/gazetki028.html pl.wikipedia.org/wiki/Filon_z_Bizancjum Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Humor w nauce: zagadka na noc 14.02.06, 01:20 Ilu laureatów Nagrody Nobla obchodzi dziś urodziny? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: zagadka na noc 14.02.06, 14:32 femme_maudite napisała: > Ilu laureatów Nagrody Nobla obchodzi dziś urodziny? Żaden, bo obaj już nie żyją ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Humor w nauce: zagadka na noc 14.02.06, 19:01 steinbock napisała: > femme_maudite napisała: > > > Ilu laureatów Nagrody Nobla obchodzi dziś urodziny? > > Żaden, bo obaj już nie żyją ;-) Pomyliłam się - nie pierwszy raz ;-) Jeden najprawdopodobniej żyje. Ech, ci matematycy, długowieczne bestie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Walentynki 14.02.06, 11:23 Wszystkim miłym Paniom udzielającym się na tym Forum, spełnienia marzeń i ta oto laurka: Valentin Kuzniecov - rosyjsko-amerykański fizyk specjalizujący się w naukach komputerowych i amator tanga ;) www.lns.cornell.edu/~vk/Tango/icons/tango.gif "It's all about love, your senses, your body. Do you realize how little we know about our body, how gracefully we can move and what we can tell by our movements? Strangely, but first things which tango teachers teach you is how to walk. Oh, yes, it's hard to walk as a cat, look stylish and sexy, and show, by every step you made, your feelings about a world, love and partner. But if you feel that you wan to be better, just learn and/or dance tango. " -- A przy okazji pytanie: jakich znacie Panie i Panowie innych Walentych (Walentynki), którzy wyróżnili się na polu nauki i edukacji? Sam natknąłem się na informacje o takich postaciach, jak: Valentin Trozendorf (urodzony własnie w walentynki: 14 II 1490-1556 ), śląski pedagog i teolog protestancki Ciekawostka: "Spośród najzdolniejszych uczniów Trozendorf powoływał zarząd szkolny (magistratus scholasticus), składającego się z 12 senatorów i 2 cenzorów, na czele których stał konsul." "Porządek szkolny" (opublikowany w 1563) zjednywał w prawach uczniów wszystkich narodowości, kolejne zasady nakazywały także zrównanie w prawach uczniów różnych stanów; Wśród ustaw zasadniczych pierwszy ustęp zaczynał się od cytatu z Wergiliusza: Tros Tyriusque mihi nullo discrimine agetur (Trojanie i Tyryjczycy nie będą u mnie rozróżniani). Valentin Danilov (tu dramat tego rosyjskiego fizyka: 25XI2004 skazany na 14 lat ciężkiego więzienia) AAAS Human Rights Action shr.aaas.org/aaashran/alert.php?a_id=292 www.physicstoday.org/pt/vol-54/iss-8/p71.html Valentin Turchin (ur.1931) rosyjsko-amerykański fizyk teoretyk i cybernetyk, twórca języka REFAL (jednego z pierwszych języków AI) Valentin Smirnov - dyrektor Instytutu Syntezy Jądrowej Instytutu Kurczatowa w Moskwie (prace nad rosyjskimi Tokamakami i obecnym europejskim ITER) Valentin Ionel Vlad - rumuński optoelektronik (m.in. optyka solitonów w falowodach) Valentin Joseph Boussinesq (1842-1929) - fizyk i matematyk, wielki "francuski hydraulik" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Walentynki 14.02.06, 14:28 bonobo44 napisał: > Wszystkim miłym Paniom udzielającym się na tym Forum, > spełnienia marzeń i ta oto laurka: Dziękuję w imieniu swoim - każda okazja jest dobra, żeby świętować. (flaszeszszki się chłodzą, jeszcze nie wszystkie wypite) ;-) Panom też życzę szampanskiego nastroju i miłej zabawy. >> A przy okazji pytanie: jakich znacie Panie i Panowie innych Walentych > (Walentynki), którzy wyróżnili się na polu nauki i edukacji? Oczywiście nie wolno zapomnieć o Walentynie Tierieszkowej ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Walentynki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 20:54 To dzis taka historyjka o dwu wielkich amerykanskich matematykach: Marstonie Morse (1892-1977) i Williamie C. Osgood (1864-1943). W latach trzydziestych malzenstwo Morse'a z zona Celesta nie ukladalo sie. Zwierzyla sie one z tego Osgoodowi. Aby historie uczynic krotka, wkrotce, po rozwodzie z M. Morse, Celesta poslubila W.C. Oswooda, ktory wczesniej rozwiodl sie ze swoja zona. W jakis czas pozniej odbywalo sie posiedzenie National Academy, ktorej obaj byli czlonkami. Gdy zobaczono ich razem, wkraczajacych na posiedzenie po wspolnej podrozy i zapytano o czym rozmawiali, padla odpowiedz: - O naszej zonie. Mozesz dzis kto inny postawi wieczorna zagadke? Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Walentynki 14.02.06, 21:19 Onufry: > Mozesz dzis kto inny postawi wieczorna zagadke? Chętnie :) Ale jeszcze poprzednia zagadka nie jest do konca rozwiązana: femme_maudite: Ilu laureatów Nagrody Nobla obchodzi dziś urodziny? steinbock: > Żaden, bo obaj już nie żyją ;-) >Pomyliłam się - nie pierwszy raz ;-) >Jeden najprawdopodobniej żyje. Ech, ci matematycy, długowieczne bestie :-) No właśnie - matematyk i Nagroda Nobla? I kim był ten drugi? Wiem, spytałam nieprecyzyjnie - ilu - i odpowiedź już znamy. Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Zagadka 14.02.06, 21:29 Zagadka lingwistyczna: Trudno dokładnie policzyć, ile jest języków na świecie (ponad 3,5 tysiąca). Łatwiej jest dokonać klasyfikacji, na przykład na żywe, martwe, wybmarłe, a także naturalne i sztuczne, itp. Wymyślono około dwudziestu sztucznych języków (służących do porozumiewania się ludzi ze sobą - bo są jeszcze inne). Najbardziej znany, czyli esperanto, wymyśliła jedna osoba: Ludwik Zamenhof. A czy jest możliwe, żeby jednej osobie udało się skutecznie przywrócić do życia język martwy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 23:00 Chciałbym tu nadmienic, ze wielu z opisanych tu naukowcow to pasjonaci jezykowi. Wronski znal Polski, Francuski, Lacine, Greke, Hebrajski, Arabski, Aramejski (ale ni znal Angielskiego). Takze nauka jezykow stanowila hobby Gaussa (i dlugo sie zastanawial czy nie poswiecic sie filologii). Czy czasem odpowiedz na pytanie nie jest banalna: do rozmowy potrzebne sa conajmniej DWIE osoby? Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Zagadka 14.02.06, 23:06 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Czy czasem odpowiedz na pytanie nie jest banalna: do rozmowy potrzebne > sa conajmniej DWIE osoby? Do rozmowy oczywiście tak :) Zapytałam: > czy jest możliwe, żeby jednej osobie udało się skutecznie przywrócić do życia język martwy? Ale nie zdefiniowałam tego "przywrócenia do życia". Otóż mam na myśli "puszczenie z powrotem w obieg", spowodowanie, żeby język znowu żył i rozwijał się. Zamenhof wymyślił esperanto, ale potem nie używał go sam, bo nie miałoby to sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Zagadka "na wyjście" 14.02.06, 21:43 To może jeszcze jedna, chociaż nieco smutna zagadka i... nie jestem zgoła pewien, czy do końca pasująca do FH (dlatego zadałem ją początkowo - bez powodzenia - na FN): Jacy wielcy przedstawiciele naukowego świata ludzi i... zwierząt odeszli od nas akurat w Walentynki? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Zagadka "na wyjście" 14.02.06, 21:57 bonobo44 napisał: > To może jeszcze jedna, chociaż nieco smutna zagadka i... nie jestem zgoła > pewien, czy do końca pasująca do FH (dlatego zadałem ją początkowo - bez > powodzenia - na FN): > > Jacy wielcy przedstawiciele naukowego świata ludzi i... zwierząt odeszli od nas > > akurat w Walentynki? > Trzy lata temu uśpiono owieczkę Dolly - pierwszego sklonowanego ssaka :-( Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Zagadka "na wyjście" 15.02.06, 00:40 podpowiedź do drugiej części zagadki: chodzi o genialnego matematyka, o którym już była mowa na tym wątku Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Zagadka "na wyjście" 15.02.06, 01:00 bonobo44 napisał: > podpowiedź do drugiej części zagadki: > > chodzi o genialnego matematyka, o którym już była mowa na tym wątku Znam jednego genialnego matematyka, ale on jeszcze żyje ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Zagadka "na wyjście" 15.02.06, 01:07 dobrej nocy jeżeli do rana nikt nie zgadnie, to oczywiście podam odpowiedź Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Zagadka "na wyjście" 15.02.06, 01:05 bonobo44 napisał: > podpowiedź do drugiej części zagadki: > > chodzi o genialnego matematyka, o którym już była mowa na tym wątku A teraz już poważnie: chodzi o Davida Hilberta (1862-1943) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Zagadka "na wyjście" 15.02.06, 01:09 oczywiście - zgadza się - gratuluję i jeszcze raz dobranoc! Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: David Hilbert 15.02.06, 01:18 To jeszcze na noc smutna anegdota: Hilbert lived to see the Nazis purge many of the prominent faculty members at University of Göttingen, in 1933.Among those forced out were Hermann Weyl, who had taken Hilbert's chair when he retired in 1930, Emmy Noether and Edmund Landau. One of those who had to leave Germany was Paul Bernays, Hilbert's collaborator in mathematical logic, and co-author with him of the important book Grundlagen der Mathematik (...) About a year later, he attended a banquet, and was seated next to the new Minister of Education, Bernhard Rust. Rust asked, "How is mathematics in Göttingen now that it has been freed of the Jewish influence?" Hilbert replied, "Mathematics in Göttingen? There is really none any more". en.wikipedia.org/wiki/David_Hilbert Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: wczorajsze zagadki - nobliści 15.02.06, 09:24 Zanim przystąpimy do świętowania rocznicy urodzin Galileusza, proponuję uporządkować wczorajsze zagadki: 1.Ilu laureatów Nagrody Nobla obchodzi dziś urodziny? Bonobo44: > ten drugi to: > Charles Thomson Rees Wilson (ur.1869) Był fizykiem. Otrzymał w 1927 r. Nagrodę Nobla za wynalezienie metody czynienia widzialnymi torów cząstek naładowanych elektrycznie, z wykorzystaniem kondensacji pary. > Herbert Aaron Hauptman (ur.14 II 1917) > jako matematyk potrafił opracować metody matematyczne wnioskowania > o strukturze molekularnej związków chemicznych > na podstawie rentgenowskich wzorów dyfrakcyjnych ich kryształów. Właśnie! Otrzymał za to w 1985 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie CHEMII. A czy ktoś zna jeszcze innych matematyków laureatów Nagrody Nobla? Na marginesie: jeszcze jeden przykład pokazujący, że trzeba z dystansem podchodzić do informacji internetowych (zob. zagadka o termometrze ;-)). Polska mutacja Wikipedii w rubryce „Urodzili się 14 lutego” zamieszcza taką informację: 1917 - Herbert Aaron Hauptman, amerykański biofizyk pl.wikipedia.org/wiki/14_lutego Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: wczorajsze zagadki -ożywienie języka 15.02.06, 09:36 > Zagadka lingwistyczna: > Trudno dokładnie policzyć, ile jest języków na świecie (ponad 3,5 tysiąca). > Łatwiej jest dokonać klasyfikacji, na przykład na żywe, martwe, wymarłe, a > także naturalne i sztuczne, itp. Wymyślono około dwudziestu sztucznych języków > (służących do porozumiewania się ludzi ze sobą - bo są jeszcze inne). > Najbardziej znany, czyli esperanto, wymyśliła jedna osoba: Ludwik Zamenhof. > A czy jest możliwe, żeby jednej osobie udało się skutecznie przywrócić do życia > język martwy? > Onufry : > Chciałbym tu nadmienic, ze wielu z opisanych tu naukowcow to pasjonaci > jezykowi. Wronski znal Polski, Francuski, Lacine, Greke, Hebrajski, Arabski, > Aramejski (ale ni znal Angielskiego). Takze nauka jezykow stanowila hobby > Gaussa (i dlugo sie zastanawial czy nie poswiecic sie filologii). > Czy czasem odpowiedz na pytanie nie jest banalna: do rozmowy potrzebne > sa conajmniej DWIE osoby? Co za nieoczekiwana i błyskotliwa odpowiedź!!! Może Pan kiedyś rozwinie ten ciekawy wątek. Nb. nie wszyscy uczeni mieli zdolności językowe (patrz: Einstein). Pytanie było sformułowane nieprecyzyjnie (humanistycznie, ha ha!). Próbuję się poprawić: Ponieważ znam przykład skutecznego przywrócenia języka do życia do tego stopnia, że stałl się nawet językiem państwowym, pytam: jaki to język? Oraz: kto tego dokonał? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: wczorajsze zagadki -ożywienie języka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 14:01 Czy chodzi tu o: Język hebrajski (iwrit, עִבְרִית) - język z grupy kananejskiej języków semickich, należący do afroazjatyckiej rodziny językowej, zapisywany alfabetem hebrajskim. Posługiwano się nim w starożytnym Izraelu, od czasów niewoli babilońskiej zaczął on jednak wychodzić z powszechnego użycia, stając się de facto martwym językiem, używanym jedynie w modlitwie, podczas ceremonii oraz do zapisu tekstów religijnych (Tora, Miszna). W życiu codziennym Żydzi posługiwali się innymi językami, początkowo aramejskim, później w diasporze głównie jidysz (aszkenazyjczycy), ladino - dżudezmo (sefardyjczycy) bądź arabskim. Pod koniec XIX w., dzięki staraniom m.in. Eliezera ben Jehudy, okrzykniętego „wskrzesicielem hebrajszczyzny” (heb. מחיה השפה העברית), powstała nowoczesna wersja języka hebrajskiego, który od chwili powstania państwa Izrael w 1948 jest oficjalnie językiem urzędowym tego kraju. Obecnie posługuje się nim ok 5,1 mln ludzi (wg niektórych szacunków, uwzględniających także Arabów izrelskich oraz Izraelczyków żyjących na emigracji, liczba użytkowników języka hebrajskiego może dziś sięgać nawet 8 mln). oraz: Eliezer ben Jehuda (אליעזר בן־יהודה), ur. 1858 jako Eliezer Jicchak Perelman, zm. 1922 - żydowski lingwista, twórca współczesnego języka hebrajskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: wczorajsze zagadki - ożywienie języka 15.02.06, 16:55 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Czy chodzi tu o: > > Język hebrajski (iwrit, עִבְרִית > ;) - język z grupy kananejskiej języków semickich, > należący do afroazjatyckiej rodziny językowej, zapisywany alfabetem hebrajskim.(...) > Eliezer ben Jehuda (אליעזר בן > 1470;יהודה), ur. 1858 jako Eliezer Jicchak Perelm > an, > zm. 1922 - żydowski lingwista, twórca współczesnego języka hebrajskiego. BRAWO! ŚWIETNIE! WŁAŚNIE O TO CHODZIŁO! Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: David Hilbert 15.02.06, 09:28 Taak... podobne rzeczy przeżywaliśmy za stanu wojennego 8( ale zmieńmy nieco nastrój... o Hilbercie Onufry napisał: "Podobno pewnego dnia znany nam już David Hilbert czytał artykuł matematyczny i utknął w pewnym miejscu. Poszedł do kolegi zajmującego sąsiedni pokój i zapytał: - Co to jest przestrzeń Hilberta ?" [Onufry] to a propos: "(Uważa się, że David Hilbert był ostatnim matematykiem, który panował nad całą matematyką)."[również Onufry] czyżby z powyższego miało wynikać, że Hilbert nie panował nawet nad "własną" przestrzenią? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Herbert Aaron Hauptman (ur.14 II 1917) 14.02.06, 21:59 femme_maudite zadała zagadkę: > Ilu laureatów Nagrody Nobla obchodzi dziś urodziny? > Jeden najprawdopodobniej żyje. Ech, ci matematycy, długowieczne bestie :-) ten drugi to: Charles Thomson Rees Wilson (ur.1869) Odpowiedz Link Zgłoś
femme_maudite Re: Herbert Aaron Hauptman (ur.14 II 1917) 14.02.06, 22:11 bonobo44 napisał: > femme_maudite zadała zagadkę: > > > Ilu laureatów Nagrody Nobla obchodzi dziś urodziny? > > Jeden najprawdopodobniej żyje. Ech, ci matematycy, długowieczne bestie :- > ten drugi to: > > Charles Thomson Rees Wilson (ur.1869) Świetnie! Brawo! ...ale jakim cudem matematyk dostał Nagrodę Nobla, skoro nie ma (nie było i nie będzie) tej nagrody w dziedzinie matematyki? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Re: Herbert Aaron Hauptman (ur.14 II 1917) 15.02.06, 01:00 jako matematyk potrafił opracować metody matematyczne wnioskowania o strukturze molekularnej związków chemicznych na podstawie rentgenowskich wzorów dyfrakcyjnych ich kryształów Interesujące są jego poglądy w sprawie klonowania... Jest jednym z sygnatariuszy "Deklaracji w obronie klonowania oraz niezawisłości badań naukowych", w której zapisano: "Domagamy się stałego odpowiedzialnego rozwijania technik klonowania oraz wprowadzenie międzynarodowych uzgodnień, które zagwarantują, że tradycjonalistyczne poglądy nie będą zagradzały drogi do dobroczynnych zdobyczy nauki" "potencjalne korzyści klonowania mogą być tak ogromne, że byłoby tragedią, gdyby odwieczne skrupuły teologiczne miały doprowadzić do jego odrzucenia". hmmm... czy doprawdy chodzi tu tylko o teologię? Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Heweliusz 14.02.06, 19:10 Obiecałem coś o Heweliuszu - przepraszam, że z opóźnieniem. Jan Heweliusz to jeden z tych polskich uczonych, który ceniony jest bardziej za granicą niż w naszym kraju. Co prawda prawie każdy Polak zna jego nazwisko - choćby z marki piwa ;-) - ale mało kto wie, jak ważną rolę odegrał w rozwoju nauki. Nie przypominam sobie, by polscy popularyzatorzy dużo o nim pisali, natomiast jego znaczenie dostrzegają autorzy zagraniczni. Sporo miejsca poświęcili Heweliuszowi np. Harry Y. McSween Jr. w książce "Od gwiezdnego pyłu do planet", czy Rudolf Kippenhahn w "Na tropie tajemnic Słońca". Hewliusz był niedoceniany w Polsce już za życia. Co prawda król Jan Kazimierz nadał mu szlachectwo, ale nadanie nie zostało zaakceptowane przez Sejm. (Jak widać, nie tylko w obecnych czasach nasz parlament potrafił podejmować niemądre decyzje...) W 1777 r., prawie sto lat po śmierci astronoma, do jego rodzinnego Gdańska zawitał wspomniany przez Onufrego Jan Bernoulli. We wspomnieniach z podróży tak napisał o kościele św. Katarzyny: "W tym kościele jest pochowany Heweliusz. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, nie spostrzegłem też pomnika, który należałoby wznieść temu wielkiemu mężowi; skromna płyta grobowa (...) przykrywa kości człowieka, który powinien mieć posąg". Zapewne pod wpływem uwag Bernoulliego zawstydzony prawnuk astronoma ufundował pierwszą płytę upamiętniającą Jana Heweliusza. Na czym polega wielkość Heweliusza? Prowadził on bardzo dokładne obserwacje pozycyjne gwiazd, sporządził atlas nieba, odkrywał komety i badał ich ruchy. To jednak robili także inni astronomowie. Heweliusz jako pierwszy zainteresował się szczegółami budowy ciał niebieskich. Keplera, Galileusza, czy nawet Newtona interesowały głównie ruchy planet i siły będące ich przyczyną. Galileusz co prawda odkrył góry na Księżycu i plamy słoneczne, ale na tym poprzestał. Heweliusz postanowił zbadać je dokładniej. H. McSween we wspomnianej książce pisze: "Jan Heweliusz z Gdańska, korzystając ze zrobionego przez siebie ulepszonego teleskopu, zwrócił uwagę na szczegóły powierzchni Księżyca. Sporządzając pierwszą niezwykle dokładną mapę Srebrnego Globu, Heweliusz stał się pionierem geologicznego podejścia do nauki o planetach". Gdański astronom prowadził też równie pionierskie systematyczne obserwacje plam słonecznych. Za pięć lat będziemy obchodzić 400 rocznicę urodzin wielkiego astronoma. Może ta okazja przyczyni się do spopularyzowania Heweliusza w naszym kraju? Odpowiedz Link Zgłoś
steinbock Re: Heweliusz 14.02.06, 19:22 meehow1 napisał: > Obiecałem coś o Heweliuszu - przepraszam, że z opóźnieniem. Better late than never :)) > Za pięć lat będziemy obchodzić 400 rocznicę urodzin wielkiego astronoma. Może > ta okazja przyczyni się do spopularyzowania Heweliusza w naszym kraju? Miejmy nadzieję. Może przy okazji uda się przywrócić gwiazdozbiorowi Tarczy jego pierwotną nazwę. Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie Heweliusz wprowadził na mapę nieba nazwę: Scutum Sobiescianum, czyli Tarcza Sobieskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Principia Mathematica 15.02.06, 15:33 15 lutego 1861 roku urodził się także Alfred North Whitehead (zm.1947), matematyk i filozof, który wraz z Bertrandem Russellem napisał "Principia Mathematica" Mówi się, że renomowana gazeta londyńska zaoferowała po jej ukazaniu się dziesięć funtów każdemu, kto zdołałby dowieść, że przeczytał całe dzieło. Nikt nie zgłosił się po nagrodę. Ktoś zasugerował natomiast Whiteheadowi, że przecież on sam mógłby ją odebrać. - Ale ja czytałem tylko swoją część - odpowiedzieć miał Whitehead. Sam Bertrand Russell miał ponoć pewnego razu ciekawy koszmar senny, w którym znalazł się na górnym piętrze olbrzymiej biblioteki gdzieś w przyszłości. Pracownik biblioteki chodził wokół regałów z olbrzymim wiadrem, zdejmując książkę za książką, przeglądając je i odkładając na powrót na półkę lub wrzucając do wiadra. Na koniec dotarł do trzech opasłych tomów, w których Russell rozpoznał ostatnią ocalałą kopię Principia Mathematica. Bibliotekarz zdjął jeden z nich, przerzucił parę kartek, wydając się przez chwilę rozbawiony ciekawą symboliką, zamknął książkę, zważył ją na dłoni, zawahał się i... niektórzy utrzymują, że tym bibliotekarzem był... Kurt Godel ;) Bertrand Russell znany był ze swych głośnych poglądów dotyczących geopolityki i rozbrojenia nuklearnego. Zapytany kiedyś [o czym wspominał już Onufry], czy gotów byłby umrzeć za swoje przekonania, miał ponoć wykrzyknąć: - Oczywiście, że nie! Przecież mogę się mylić! Zagadka: Czy ktoś pamięta, jakie poglądy w owej kwestii miał Russell? Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 Alfred North Whitehead 15.02.06, 15:50 Gdy w 1933 chemik James Bryant Conant został wybrany na prezydenta Harwardu, Alfred North Whitehead nie omieszkał wyrazić swojego zaskoczenia. Kolega przypomniał mu, że wielki Charles W. Eliot (który był prezydentem w latach 1869-1909) również był chemikiem. Na to Whitehead odpowiediał: - Ale on był złym chemikiem. Ówże wspomniany Charles W. Eliot (1834-1936), prezydent Harvardu od 1869 roku do 1909 roku, zanim zadbał o finansową i intelektualną samodzielność tej uczelni poprosił swoich współwyznawców (unitarian) o $130 000 dotacji na jej rzecz. Zastrzegł jednak, że: „Harvard Divinity School nie ma charakteru unitariańskiego ani w swojej konstytucji ani w założeniu jej twórców. Doktryny tej niesekciarskiej sekty, zwanej w tym kraju unitarianami, mają prawo do szacunku i uznania w szkole, gdyż została założona i przez ostatnie dwa pokolenia wspierana przez unitarian. Ale zarząd uniwersytetu nie może się zobowiązać, że mianować będzie wyłącznie unitarian jako nauczycieli albo też, że będzie udzielać specjalnych przywilejów unitariańskim studentom. Jest to niemożliwe z tego względu, iż założyciele szkoły, choć sami będąc unitarianami, nałożyli na uniwersytet następującą zasadę jego zarządzania: Że będzie się wspierać wszelkie szczere, obiektywne poszukiwania chrześcijańskiej prawdy i że nie będzie się wymagało żadnej deklaracji zgody na doktryny poszczególnych wyznań ani od uczniów, ani od nauczycieli.” Czyż nie brzmi to jak "Porządek szkolny" śląskiego pedagoga Valentina Trozendorfa ? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26429889&a=36779387 A jak to się ma do współczesnego nam stanowiska naszego kościoła w kwestii edukacji młodzieży i dajmy na to... preambuły do Konstytucji UE? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Alfred North Whitehead IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:49 Tenze A. F. Whitehead, zapytany kiedys przez mlodego adepta nauki co jest wazniejsze : idee czy rzeczy? odrzekl natychmiast: "I would say: ideas about things". Odpowiedz Link Zgłoś
bonobo44 James Bryant Conant (1893-1978) 15.02.06, 16:31 Wspomniany chemik, który zdaniam Alfreda Northa Whiteheada miał się zmarnować w administracji jako wieloletni prezydent Uniwersytetu Harvarda, James Bryant Conant (1893-1978) i skupiona wokół niego grupa wykładowców kształcenia ogólnego, (m.in.: I. Bernard Cohen, Philipp Frank, Gerald Holton oraz Edwin C. Kemble) odegrał - o ironio - kluczową rolę w reformie kształcenia ogólnego na amerykańskich uniwersytetach w latach 1936-1952. "Zdaniem harwardzkich specjalistów kształcenia ogólnego nauki przyrodnicze są integralnie związane z całością kultury (m.in. filozofią, religią, sztuką). Dotychczasowy model kształcenia oparty na radykalnej opozycji nauk przyrodniczych i humanistyki jest błędny. Staje się to oczywiste z chwilą, gdy spojrzymy na rozwój tych nauk z perspektywy historycznej. Właśnie dlatego wątek historyczny musi ogrywać kluczową rolę w programie kształcenia ogólnego studentów. Przy tym nie wolno hołdować postawie pozytywistycznego antykwaryzmu (przejawiającej się w kolekcjonowaniu prostych faktów: dat i nazwisk), trzeba zaś ukazywać syntetyczny obraz dziejów nauki (jej genezy, treści i recepcji) i jej związków z innymi działami kultury." Obecnie korzysta z tego każdy szanujący się i ceniony przez studentów pedagog akademicki, chociażby dlatego, że nic tak nie uruchamia wyobraźni i nie przykuwa uwagi słuchaczy na resztę nawet 2-godzinnego wykładu, jak niemal anegdotyczne (co tam "niemal" - wręcz ubarwione anegdotami) wprowadzenie do jego tematyki, a następnie równie barwne odwoływanie się do kontekstu historycznego w trakcie jego trwania. "W maju 1947 roku prezydent Uniwersytetu Harvarda James Bryant Conant poprosił Kuhna [fizyka i słynnego historyka i filozofa nauki Thomasa Samuela Kuhna (1922- 1996), autora "Struktury rewolucji naukowych"] by przerwał on na pewien czas swoje prace nad doktoratem z zakresu teorii fizyki ciała stałego i został jednym z dwóch asystentów w jednosemestralnym wykładzie dla nieprzyrodników, który miał się odbyć na przełomie roku 1947/48. Zadaniem Kuhna miało być przeprowadzenie wykładu z historii mechaniki typu conantowskiego 'studium przypadku'. W trakcie przygotowywania się do prowadzenia tych wykładów Kuhn 'badając problem sprzeczności fizyki Arystotelesa z fizyką Galileusza' odkrył istnienie metody historycznej, polegającej na odczytywaniu badanych tekstów w ich kontekście historycznym." www3.uj.edu.pl/alma/alma/66/01/11.html Odpowiedz Link Zgłoś