Humor w nauce

    • Gość: Onufry Humor zeszytów o nauce :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.06, 20:26
      Probujac znalezc cos humorystycznego o Koperniku, natknalem sie na "Humor
      Zeszytow". Bylo tam troche o nauce roznego rozdaju (takze historii,
      geografii, biologii, literaturze itd itp). Zycze wiec przyjemnej
      lektury :-))) Zacznijmy od bohatera ostatniej zagadki:


      Kopernik, będąc małym chłopcem, już miał stosunki z ciałami niebieskimi.

      Kopernik ruszył ziemię i dlatego zobaczył, że jest okrągła.

      Kopernik tak długo patrzył na gwiazdy, aż Ziemia ruszyła.

      ***

      Aleksander Wielki był dlatego sławny, bo założył wielkie reformy.

      August II był elektronem Saksonii.

      Balladyna popełniła jedno samobójstwo i chce popełnić drugie.

      Beniowski zabił sześciu kozaków. Jeden z nich umarł, a inni uciekli.

      Bogurodzica śpiewana była często na rozpoczęcie bitwy pod Grunwaldem.

      Bolesław Chrobry był mężny, wysoki, mocny i ciężarny.

      Bolesław Krzywousty dobrze mówił, ale źle usta składał.

      Chłopi zdobyli Reymontowi nagrodę Nobla.

      Choroby przenoszą się z rośliny na roślinę, a niekiedy nawet z roku na rok.

      Choroby weneryczne są rozpowszechniane przez prasę, radio i telewizję.

      Cząsteczki gazu nie są w ciągłym ruchu, tylko stale się poruszają.

      Do historii przeszedł nie cały Achilles, tylko jego pięta.

      Dobór naturalny polega na tym, że osobniki żeńskie łączą się z męskimi bez
      udziału człowieka.

      Drzymała woził się wozem, a wtedy Niemcy mogli mu naskoczyć.

      Duży wpływ na rozwój kultury miał Cyryl i jego metody.

      Dzięki prawom Archimedesa możemy pływać.

      Emilia Plater była pułkownikiem o kobiecych piersiach widocznych spod munduru.

      "Fraszki" i "Treny" napisał poeta Jan z Czarnobyla.

      Franciszek Józef oprócz kobiet klepał również konie, podczas gdy inni klepali biedę.

      Grecką boginią piękności była Hermafrodyta.

      Jedną z form walki uczniów były tajne komplementy.

      Kain zamordował Nobla.

      Karol Wielki był człowiekiem sprawiedliwym i nakazał, by ludzie byli sądzeni
      zanim się ich zabije.

      Klimat to coś stałego, co nie wiadomo kiedy się zmienia.

      Meduza żyje w jelicie grubym człowieka i jest szkodnikiem bardzo pożytecznym.

      Meteorolodzy wychodzą trzy razy dziennie oglądać swoje narządy.

      Mumia to żona faraona.

      Myszy zagryzły Popiela, jego żonę Popielnicę oraz córkę Popielniczkę.

      Na ukształtowanie powierzchni Ziemi mają wpływ jej trzęsienia oraz wulkanizacja.

      Największym błędem Bolesława Krzywoustego było to, ze podzielił swych synów na 5
      części.

      Naukowo rzecz ujmując, nie ma wschodów ani zachodów Słońca, jest tylko kręcenie
      się Ziemi w jedną lub w drugą stronę.

      Obserwując rozwielitkę przez mikroskop można doznać wielu przyjemności, gdyż
      wszystkie organy są w powiększeniu.

      Pierwszy człowiek na ziemi nie czuł się samotny bo nie umiał liczyć.

      Po lekcjach religii wiemy, że suma to nie wynik dodawania, tylko msza w niedzielę.

      Polska długo nie pokazywała się na mapie, bo była rozebrana.

      Słowianie mieszkali w domach z drewna, z których dym wychodził mniejszymi
      otworami a Słowianie większymi.

      Sobieski kochał Marysieńkę, ale ciągnęło go do Turków.

      "Treny" to gatunek literacki chwalący Urszulkę za to, że umarła.

      W dzień ziemia kręci się wokół słońca, a w nocy dookoła księżyca.

      W Mongolii przed wiekami wsławił się jeden cham, nazywał się Dżyngis-Cham.

      W roku 1863 w Ameryce wybuchła wojna sensacyjna.

      W probówce można robić nie tylko doświadczenia, ale tez i dzieci.

      Wisła płynąc przez Żuławy wpada w depresje.

      Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz.

      • Gość: Onufry Re: Humor zeszytów o nauce :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.06, 23:42
        Zamieszczone teksty pochodzą z:

        www.gimbarglow.komrel.net/hum/hum.html#zeszyty

        errata:
        ... roznego rozdaju ... -> ... różnego rodzaju ...
    • Gość: Zagłoba Zagadka na wczoraj :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.06, 18:06
      5.03.1827
      wczoraj minęła 179 rocznica urodzin Alessandro Volty (fizyk wł.) oraz
      markiza Pierra Simona de Laplace’a (matematyk i astronom fr.) [teoria
      pochodzenia Układu Słonecznego z mgławicy planetarnej; demon Laplace´a]

      Wg Jean-Baptiste Biota, który pomagał Laplace’owi przygotować do druku
      Mecanique Celeste, często nie był on w stanie przypomnieć sobie toku swojego
      rozumowania. Nawet wówczas jednak, jeśli tylko czuł się usatysfakcjonowany
      konkluzją, zadawalał się wstawieniem swojej ulubionej frazy: „Jak jasno
      widać...”

      Pewnego razu, zanim jeszcze został cesarzem Francji, Napoleon wdał się
      w „uczony” dyskurs z Lagrangem i Laplace’m. Na koniec Laplace miał mu
      powiedzieć pocieszającym tonem: "Ostatnią rzeczą, jakiej od Pana oczekujemy
      generale, to wykład geometrii".
      W efekcie Laplace został później naczelnym inżynierem wojskowym w armii
      Napoleona i to zapewne od niego otrzymał tytuł markiza.

      Laplace był zafascynowany wizją Wszechświata jako sprawnie działającego
      mechanizmu zegarowego.
      ZAGADKA: Co odpowiedział Napoleonowi, na jego pytanie o miejsce Boga w jego
      systemie?

      • Gość: ewa Re: Zagadka na wczoraj :-) IP: *.d4.club-internet.fr 06.03.06, 18:23
        "ta hipoteza nie jest potrzebna"
        • Gość: Zagłoba markiz Pierr Simon de Laplace IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.06, 18:29
          BRAWO !!!

          Laplace na pytanie Napoleona o miejsce Boga w jego systemie
          rzeczywiście miał ponoć odpowiedzieć - "ta hipoteza nie jest mi potrzebna"

          Wszechświat Laplace’a jest w każdym calu racjonalny i
          deterministyczny. „Powinniśmy - pisał w 1820 roku - rozpatrywać obecny stan
          Wszechświata jako skutek jego stanu poprzedniego i jako przyczynę stanu, który
          ma nastąpić. Umysł, który w danej chwili znałby wszystkie siły ożywiające
          przyrodę oraz względne położenia bytów, które się na nią składają, jeśli
          skądinąd byłby on dostatecznie pojemny, aby mógł wszystkie te dane poddać
          analizie, ująłby w tym samym wzorze ruchy największych ciał we Wszechświecie i
          ruchy najlżejszego atomu; nic nie byłoby dlań niepewnego i przyszłość tak jak i
          przeszłość byłaby obecna przed jego oczami” [wg prof. Grzegorza
          Białkowskiego: „U źródeł fizyki współczesnej”].
          Ten umysł to właśnie osławiony „demon Laplace’a” :-)
          • Gość: Onufry Re: markiz Pierr Simon de Laplace IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.06, 23:05
            (Powtórzenie)

            Oto anegdota związana z Napoleonem i matematykiem P.S. Laplacem.
            Napoleon mianował go Ministrem Spraw Wewnetrznych. Oto jak wspominał
            potem swoją decyzję:

            "To matematyk pierwszej klasy, ale szybko okazał się miernym
            administratorem ... Laplace nie widział żadnej sprawy od właściwej
            strony, wszędzie dopatrywał się subtelności ... aż w końcu przeniósł
            ducha

            NIESKOŃCZENIE MAŁYCH


            do administracji." :-)))
            • Gość: ewa Re: markiz Pierre Simon de Laplace IP: *.d4.club-internet.fr 06.03.06, 23:43
              Gdy Napoleon wniosl do geometrii kilka detali, Laplace, nie bez ironii,
              zauwazyl" ostatnia rzecza, ktorej oczekujemy od pana, Generale, jest
              lekcja geometrii".
              • Gość: Zagłoba errata: 23 III 1749 ur.się Pierre Simon de Laplace IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 18:32
                a nie 5 marca, jak podałem w
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26429889&a=37999587
                Laplace zmarł 5 marca 1827 r.,
                podobnie jak

                Alessandro Giuseppe Antonio Anastasio Volta
                (18 lutego 1745 - 5 marca 1827)
        • Gość: Onufry Re: Zagadka na wczoraj :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 17:24
          Pewne źródło podaje trochę inną wersję odpowiedzi Laplace'a:

          "Ja nie potrzebuję tego założenia."

          Podobno Lagrange, który pracował z Laplacem nad ksiażką z mechaniki, pożniej
          miał to skomentować:

          "To założenie jest piękne samo w sobie. A poza tym wyjaśnia tak wiele rzeczy."

          :-)))
          • Gość: ewa Re: Zagadka na wczoraj :-) IP: *.d4.club-internet.fr 07.03.06, 17:56
            No coz... kwestia tlumaczenia.
            Anegdote te rozpowszechnil Victor Hugo. Oto w orginale
            dla znajacych j. francuski(bowiem nie odwazam sie tlumaczyc-;)))))

            Victor Hugo nous raconte ensuite qu'Arago se rappelait l'anecdote suivante :
            Quand Laplace eut publié son Traité de Mécanique céleste, disait-il, l'Empereur
            le fit venir. Il était furieux :
            "Comment, s'écria-t-il en apercevant Laplace, vous faites tout le système du
            monde, vous donnez les lois de toute la création et dans tout votre livre vous
            ne parlez pas une seule fois de l'existence de Dieu !
            Sire, répondit Laplace, je n'avais pas besoin de cette hypothèse."

            • Gość: Onufry Re: Zagadka na wczoraj :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 18:24
              Angielski, hebrajski teraz - dzięki Pani Ewie - francuski na HwN !
              Ho ho !

              Ja przytoczyłem "swoją wersję" za pewną ksiązką angielską, a chodziło
              mi głownie o komentarz Lagrange'a. Ale mimo wszystko:

              "je n'avais pas besoin de cette hypothèse"

              przetłumaczylbym:

              "ja nie potrzebowałem tego założenia"

              (ale to drobiazg :-))) )
              • Gość: ewa Re: Zagadka na wczoraj :-) IP: *.d4.club-internet.fr 07.03.06, 19:10
                Onufry z pewnoscia ma racje!
                A oto, zgodnie z miedzynarodowym
                charakterem forum, anegdota ze zrodla
                francuskiego:
                Barrow (anglais 1630 - 1677) :
                En plus d'avoir été un grand mathématicien et le professeur de Newton, Isaac
                Barrow fut également un fameux théologien. Il est entré d'ailleurs dans les
                ordres en devenant prêtre. Non dénué d'humour et de caractère, son examen de
                passage avec l'aumônier est resté célèbre :

                L'aumônier : Quid est fides ? (Qu'est-ce que la foi ?)
                I. Barrow : Quod non vides. (Ce que l'on ne voit pas.)
                L'aumônier : Quid est spes ? (Qu'est-ce que l'espoir ?)
                I. Barrow : Magna res (Une grande chose.)
                L'aumônier : Quid est caritas ? (Qu'est-ce que la charité ?)
                I. Barrow : Magne raritas. (Une grande rareté.)

                Malgré son manque de respect et les hésitations consécutives de l'aumônier,
                l'évêque reconnut sa forte personnalité et l'admit !
                • Gość: Onufry Isaac Barlow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 21:47
                  Gość portalu: ewa napisał(a):

                  > Onufry z pewnoscia ma racje!

                  Onufry czasem ma racje (nigdy z pewnością!) ;-)))

                  -------------------

                  Spieszę z anegdotką o Isaacu Barlow (1630-1677). Był on nauczycielem I. Newtona.
                  Barlow nie był ulubieńcem Hrabiego Rochesteru protegowanego przez Króla Karola
                  i vice versa. Pewnego dnia spotkali się obaj na dziedzińcu. Ich rozmowa
                  przebiegała tak:

                  Hrabia: "Doctor, I am yours to my shoe-tie."
                  Barrow: "My lord, I am yours to the ground."
                  Hrabia: "Doctor, I am yours to the center."
                  Barrow: "My lord, I am yours to the antipodes."
                  Hrabia: "Doctor, I am yours to the lowest pit of hell."
                  Barrow: "And there, my lord, I leave you."

                  :-)))
                  • Gość: ewa Re:Bertrand Russel IP: *.d4.club-internet.fr 07.03.06, 23:29
                    superb!:-))))))))))))

                    To ja przytocze anegdote o B.Russelu.
                    Pewnego dnie student zwrocil sie do
                    niego z nastepujacym zdaniem;
                    "Rosci pan sobie prawo do stwierdzenia
                    ze 2+2=5 mozna stad wydedukowac
                    ze jest pan papiezem"
                    -"Z pewnoscia"odparl wielki logik"Zastanowmy
                    sie. Przyjmujac, ze 2+2=5 i odejmujac 2 z kazdej
                    strony znaku rownania otrzymamy 2=3. Dzieki
                    symetrii rowniez 3=2. Odejmujac nastepnie 1 z dwoch
                    stron rownania otrzymamy 2=1. Poniewaz ja i papiez
                    stanowimy 2,lecz 2=1 ja i papiez stanowimy 1,
                    wobec czego jestem papiezem"
                    • Gość: Onufry Re: Bertrand Russell IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 08:54
                      Garść powtórek anegdot o Russellu :-))) :



                      Autor: bonobo44
                      Data: 15.02.06, 15:33

                      Bertrand Russell miał ponoć pewnego razu ciekawy koszmar senny, w którym
                      znalazł się na górnym piętrze olbrzymiej biblioteki gdzieś w przyszłości.
                      Pracownik biblioteki chodził wokół regałów z olbrzymim wiadrem, zdejmując
                      książkę za książką, przeglądając je i odkładając na powrót na półkę lub
                      wrzucając do wiadra. Na koniec dotarł do trzech opasłych tomów, w których
                      Russell rozpoznał ostatnią ocalałą kopię Principia Mathematica.
                      Bibliotekarz zdjął jeden z nich, przerzucił parę kartek, wydając się
                      przez chwilę rozbawiony ciekawą symboliką, zamknął książkę, zważył ją
                      na dłoni, zawahał się i...
                      niektórzy utrzymują, że tym bibliotekarzem był... Kurt Godel ;)

                      ***

                      Bertrand Russell znany był ze swych głośnych poglądów dotyczących
                      geopolityki i rozbrojenia nuklearnego. Zapytany kiedyś [o czym wspominał
                      już Onufry], czy gotów byłby umrzeć za swoje przekonania, miał ponoć
                      wykrzyknąć: - Oczywiście, że nie! Przecież mogę się mylić



                      Autor: Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                      Data: 13.01.06, 14:04

                      Ktos kiedys zapytal Bertranda Russell'a, czy prawda jest ze filozofia
                      nigdy nie dowiodla, ze cos istnieje? Russell odpowiedzial: " To prawda,
                      ale na ta teze mamy dowody czysto empiryczne."



                      Autor: Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
                      Data: 06.01.06, 18:53

                      Tenże Bertrand Russell poczynił uwagę ze Dziesięć Przykazań powinno mieć
                      nagłówek (taki jak na arkuszach egzaminacyjnych) "Należy starać się
                      dotrzymać nie więcej niż 6 przykazań".
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka na Dzień Kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 13:40
      Nasz wątek nie pozostaje w tyle za innymi wątkami i życzy piszącym
      tu Paniom oraz Czytelniczkom WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :-)))

      No i zagadka "z okazji" :

      Jaką rolę w życiu Johna von Neumanna odegrała Joanna d'Arc ? :-)))
      • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka na Dzień Kobiet 08.03.06, 14:40
        Neumann miał doskonałą pamięć, m.in recytował z pamięci protokoły z procesu
        Joanny d'Arc. Znał też szczegółowo przebieg bitew amerykańskiej wojny domowej.
        (mając sześć lat dzielił w pamięci liczby ośmiocyfrowe, a jako ośmiolatek znał
        rachunek różniczkowy, od małego interesowała go matematyka, ale pod wpływem
        ojca studiował chemię)
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka na Dzień Kobiet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 14:55
          BRAWO!!!

          Nic dodać nic ująć do tej odpowiedzi :-)))

          Z okazji Dnia Kobiet, powinienem wręczyć Pani kwiatek np ... tulipan,
          ale przyznam się, że po lekturze Pani limeryka ... trochę sie boję ;-)))
          • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka na Dzień Kobiet 08.03.06, 15:00
            Przyznaję, że mam mieszane uczucia związane z tym dniem. Z jednej strony dostać
            życzenia, lub kwiaty zawsze jest miło, ale nie sposób też odmówić racji
            Sztaudyngerowi:
            Obchodzimy ku chwale ojczyzny
            jeden dzień kobiety
            cały rok - mężczyzny!

            Zatem, w imieniu własnym i innych wielbicielek Pana talentu (także w
            limerykowaniu, ja tam "tylko sprzątam"), wiedzy i erudycji, dziękuję!
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka na Dzień Kobiet IP: *.d4.club-internet.fr 08.03.06, 15:06
            do odpowiedzi na zagadke dodam ze
            J.von Neumann pasjonowal sie historia;
            przeczytal 44 woluminy encyklopedi
            historii z biblioteki rodzicow.

            Zagadka socjologiczna; dlaczego kobiety
            maja swieto jeden dzien w roku, a mezczyzni
            we wszystkie pozostale??? he?:-))))))))))
            • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka na Dzień Kobiet 08.03.06, 15:22
              Jakoś nic mi nie przychodzi do głowy...
              ale o wspomnianym Johnie von Neumannie przypomniało mi się, że jeden z jego
              najstarszych przyjaciół ( Eugenie Wigner) twierdził,jakoby ów matematyczno-
              komputerowy geniusz właśnie przepadał za nieprzyzwoitymi limerykami, z
              upodobaniem utrzymywał kontakty seksualne, „ wiedział w kobietach tylko ciało”,
              nie znosił więzów uczuciowych. Ożenił się z Klari Dan, która, i ile pamiętam,
              utopiła się wkrótce po jego śmierci.
              • eilean_donan Re: Humor w nauce: 08.03.06, 16:50
                W poprzednim poście : "widział" miało być, " widział w kobietach tylko ciało".

                Nie da się ukryć, że wśród uczonych tu prezentowanych dominują panowie, więc
                żeby było na temat i apropos dzisiejszego dnia przedstawiam :

                Lise Meitner (1878 - 1968)fizyczka austriacka, prowadziła badania w dziedzinie
                fizyki jądrowej i promieniotwórczości.Była szczupła, niska i nieśmiała. Pewnego
                razu zaprosiła grupę przyjaciół na przyjęcie urodzinowe. Jednym z gości był
                znany chemik Otto von Baeyer( syn noblisty Adolfa). Był on do tego stopnia
                otyły, że jak sam żartował, ogromny brzuch uniemożliwiał mu zobaczenia stóp.
                Baeyer zadał gospodyni pytanie:
                - Proszę powiedzieć, które to są pani urodziny, a ja wyjawię, ile ważę.
                Lise odrzekła:
                - To bardzo niesprawiedliwy handel wymienny, Pan przecież może zeszczupleć, a
                ja nie mogę stać się młodsza.

                • Gość: Onufry Hypatia z Aleksandrii - przypomnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 17:00
                  Autor: Gość: Onufry
                  Data: 21.01.06

                  Żeby kobiety nie poczuły się niedowartościowane w tym wątku,
                  chciałbym zadać pytanie:

                  W Dniu Kobiet HwN przypomina swoją produkcję dotyczącą pewnej dzielnej kobiety
                  w nauce:


                  Jak się nazywała pierwsza w historii wielka kobieta w matematyce ?

                  ***

                  Hypatia z Aleksandrii? n/t
                  Autor: babcia.vveatherwax
                  Data: 21.01.06

                  ***

                  Obawiam się, że
                  Autor: babcia.vveatherwax
                  Data: 21.01.06

                  postać Hypatii nie za bardzo pasuje do wątku HUMOR w nauce, jako że nie dosyć,
                  iż nie znam żadnych zabawnych anegdot na jej temat (może ktoś inny zna?), to
                  jeszcze jej śmierć należała do dramatycznych. Została bowiem zamordowana w
                  czasie zamieszek religijnych (była poganką) przez podburzony tłum. A przecież
                  wiodła spokojne życie uczonej - nauczycielki (zajmowała się nie tylko teorią
                  matematyki, pisząc m.in. komentarz do dzieł Euklidesa, lecz także praktyczną
                  fizyką, by nie rzec - wynalazkami mechanicznymi.) Uczniami jej byli zarówno
                  poganie, chrześcijanie, jak i żydzi i jakoś nie słychać, by im przeszkadzał
                  światopogląd mentorki. Po śmierci Hypatii wielu z nich opuściło na zawsze
                  Aleksandrię, której świetność jako ośrodka naukowego bardzo po tym podupadła.

                  ***

                  Autor: Gość: Onufry
                  Data: 21.01.06

                  Ma Pani rację.

                  Ale opowiedzmy o tej dzielnej kobiecie. Hypatia z Aleksandrii (370-415)
                  była pierwszą wielką kobietą w matematyce. Zajmowała się także filozofią
                  i uważana jest za pierwszą feministkę. (Tu Onufry zwraca honor feministkom).
                  Była ona córką Theona i żoną filozofa Isidorusa. Napisała ona komentarze
                  o "Arytmetyce" Diofantosa i "Stożkowych" Apoloniusza. Studiowała Euklidesa
                  i jest autorką opracowania 3. tomu "Elementów", którym posługujemy się
                  do dziś.

                  Kilka jej myśli:

                  Wszystkie formalne dogmatyczne religie są złudne i nie mogą być zaakceptowane
                  jako ostateczne.

                  Masz prawo do myslenia. Lepiej jest myśleć i się mylić, niż nie myśleć w ogóle.

                  Nie ma gorszej rzeczy niż uczyć przesądów jako prawdy.


                  Dzisiaj w wielu rodzinach matematyków nadaje się córkom imię: Hypatia.
                  • Gość: Onufry Re: Hypatia z Aleksandrii - przypomnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 17:09
                    errata:
                    pierwszy akapit powinien wyglądać tak:


                    W Dniu Kobiet HwN przypomina swoją produkcję dotyczącą pewnej dzielnej kobiety
                    w nauce:

                    Autor: Gość: Onufry
                    Data: 21.01.06

                    Żeby kobiety nie poczuły się niedowartościowane w tym wątku,
                    chciałbym zadać pytanie:

                    Jak się nazywała pierwsza w historii wielka kobieta w matematyce ?

                    ***

                    ;-)))
                    • Gość: ewa Re: inna wielka kobieta w matematyce IP: *.d4.club-internet.fr 08.03.06, 17:24
                      Pan Leblanc byl/a/ kobieta. Nazywala sie Sophie
                      Germain(1776-1831). Jej pasje do matematyki
                      i filozofii wzbudzilo dzielo na temat historii
                      matematyki, zwlaszcza historia smierci Archimedesa.
                      Od 13 roku zycia studiowala matematyke, poczatkowo
                      w ukryciu przed rodzicami, pozniej oficjalnie. Lecz
                      dla uproszczenia sobie zycia, a zwlaszcza aby publikowac
                      przybrala meskie nazwisko Leblanc.
                      Jakiez bylo zdziwienie Lagrange, gdy zafascynowany
                      niezmiernie nowatorska i blyszczaca publikacja, po
                      dlugich poszukiwaniach ich autora, odnalazl urocza kobiete!
                  • Gość: adonike Raczej Hipacja. IP: *.chello.pl 09.03.06, 20:27
                    • Gość: Onufry Re: Raczej Hipacja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 20:51
                      W calej znanej mi literaturze polskiej stosuje sie jednak "Hypatia" :-)))

                      Hypatia z Aleksandrii - Wikipedia, wolna encyklopedia
                      Dla ówczesnych chrześcijan Hypatia była symbolem nauki i wykształcenia, ...
                      Hypatia była zwolenniczką i przyjaciółką Orestesa co w połączeniu z jej ...
                      pl.wikipedia.org/wiki/Hypatia - 17k - Kopia - Podobne strony


                      pl.wikipedia.org/wiki/Hypatia
    • Gość: Onufry Zagadka o pewnej wielkiej matematyczce !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 17:46
      Nazwisko jakiej wielkiej matematyczki związane jest z czarownicą ? :-)))
      • Gość: Zagłoba Maria Agnesi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 18:37
        Przy okazji POZDRAWIAM wszystkie CZARUJĄCE nas na tym wątku PANIE ;)
        • Gość: ewa Re: dowcip IP: *.d4.club-internet.fr 08.03.06, 19:16
          Dwoch zapalencow wybralo sie w podroz balonem.
          Poczatkowo pogoda im sprzyjala, lecz nieco pozniej
          nadeszly chmury i stracili orientacje. Na szczescie
          chmury rozeszly sie i nasi bohaterowie spostrzegli
          czlowieka siedzacego na drzewie.Zakrzykneli wiec do
          niego-"gdzie my jestesmy?"
          Czlowiek odwlekal okolo godziny, wreszcie odpowiedzial:
          " w balonie"
          "dziekujemy panie matematyku" odkrzykneli astronauci
          " a skad wiecie, ze jestem matematykiem?"-odkrzyknal czlowiek
          " z trzech powodow;- po pierwsze dlugo sie pan zastanawial
          - po drugie odpowiedz jest dokladna
          - po trzecie do niczego sie nie przyda"
          stwierdzili astronauci.
          • Gość: ZAGŁOBA Re: dowcip IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 19:33
            chodziło zapewne o aeronautów, ale przywiodło mi to na myśl pomysł na wieczorną
            zagadkę, którą ptrzedstawię za matematyczną... chwilkę ;)

            a przy okazji czarownej Marii Agnesi, prezent zamiast kwiatka dla wszystkich:
            www.uh.edu/engines/epi217.htm
            koniecznie należy przy tym kliknąć link
            "Click here for audio of Episode 217"
            inaczej byłby to kwiat "bez zapachu" :)
            • Gość: ewa Re: dowcip IP: *.d4.club-internet.fr 08.03.06, 19:52
              oczywiscie, zaglobo, mialo byc aeronauci
              podziekowania za zyczenia i za link!
              -w oczekiwaniu na zagadke pozdrowienia-:)
          • Gość: Onufry Re: dowcip IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 21:05
            Chciałbym powiedzieć kilka zdań o tym dowcipie. Kiedyś opowiedział go w czasie
            uroczystej kolacji dyrektor pewnego instytutu w Warszawie. Honorowym gościem
            na tej kolacji byla pewna znakomitość matematyczna. Wszyscy sie śmiali z tego
            dowcipu ... z wyjatkiem tej znakomitości. Gdy śmiech umilkł ów znakomity
            matematyk powiedział: "Panowie, jeżeli my będziemy opowiadali dowcipy, że
            matematyka jest nieużyteczna, to kto przy zdrowych zmysłach bedzie chciał
            finansować badania matematyczne ? Matematyka znajduje obecnie mnóstwo
            zastosowań. Weźmy np telefon komórkowy; tego wynalazku nie byłoby bez teorii
            kodowania, którą stworzyła matematyka w ciągu ostatnich 30 lat ... "
            I publika zamiast deseru musiała wysłuchać godzinny wykład na temat
            wspólczesnych zastosowań matematyki. :-)))
            • Gość: Onufry L'explosion des mathematiques IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 20:31
              Taki tytuł nosi książeczka wydana przez Francuskie Towarzystwo Matematyczne,
              poświecona współczesnym zastosowaniom matematyki. Polecam jej lekturę zwłaszcza
              tym, którzy uważają, że matematyka jest z natury nieużyteczna. Jest ona
              dostępna na:


              smf.emath.fr/Publications/ExplosionDesMathematiques/

              Przyjemnej lektury :-)))
        • Gość: Onufry Re: Maria Agnesi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 19:50
          Brawo Imć Zagłoba !!!

          Maria Gaetana Agnesi - to dobra odpowiedź. Pewna ważna krzywa w matematyce
          nosi nazwę

          "Czarownicy Agnesi" lub "Wiedźmy Agnesi".

          Nie znalazlem dobrego polskiego tekstu więc póki co polecam tekst angielski:


          www.agnesscott.edu/lriddle/women/agnesi.htm
          • Gość: Lehoo Re: Maria Agnesi IP: *.globalconnect.pl 03.07.06, 21:42
            Nie pamięta już w jakim polskim podręczniku krzywa ta nosi nazwę anezjery czy
            też loku Agnesiego !
    • Gość: Zagłoba Zagadka na wieczór IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 20:34
      Oto obiecana ZAGADKA: pierwszy człowiek, który w urządzeniu cięższym od
      powietrza swobodnie "zawisł" nad ziemią z przyśpieszeniem dośrodkowym równym
      przyśpieszeniu ziemskiemu ;)
      • Gość: Onufry Re: Zagadka na wieczór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 21:39
        Czy tu chodzi o:

        "Dopiero w połowie XIX wieku, po licznych próbach balonowych (jako pierwsi
        balonem w powietrze wznieśli się bracia Montgolfier. W roku 1783 wykonali oni
        wielki balon z papieru i napełnili go gorącym powietrzem. Balon na oczach
        zdumionych paryżan, wzniósł się w powietrze."

        :-)))
        • Gość: Zagłoba Re: Zagadka na wieczór IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 21:45
          Niezupełnie o to urządzenie mi chodziło...

          dlatego uzupełnię ZAGADKĘ

          pierwszy człowiek, który w urządzeniu cięższym od powietrza swobodnie "zawisł"
          nad Ziemią z przyśpieszeniem dośrodkowym równym przyśpieszeniu ziemskiemu ;)
          (tzn. spadał na ziemię z maksymalną możliwą prędkością, przy której czas tego
          spadku w idealnych warunkach zmierzałby do nieskończoności ;)

          o 2 drobne wskazówki:

          -> obchodzimy jutro jego urodziny

          -> zaledwie w 2 lata później ten sam wyczyn powtórzyła pierwsza kobieta
          (wspominana już w tym wątku)
          • Gość: Onufry Re: Zagadka na wieczór IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 21:57
            Jurij Aleksiejewicz Gagarin, ros. Юрий Алексеевич Гагарин (ur. 9 marca 1934, zm.
            27 marca 1968) – radziecki kosmonauta, pierwszy człowiek w kosmosie.

            :-)))
            • Gość: Zagłoba Re: Zagadka na wieczór - Gagarin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 22:18
              BRAWO !
              było to 12.04.1961 r. i wykorzystał on przy tym brak tarcia nad samą atmosferą
              planety ;)
              www.abamedia.com/rao/gallery/gagarin/1LFB_179.jpg
              astro.zeto.czest.pl/astros/1.jpg
              zaledwie w 7 lat później pierwsi ludzie "zawiśli" w ten sam sposób nad
              Księżycem, co powtarzano jeszcze przez kilka lat; od tej pory człowiek
              zadawalał się już tylko "wiszeniem" w stylu Gagarina nad własną planetą;
              chociaż coś drgnęło i w tej materii - Rosjanie za 100 mln $ od osoby oferują
              wycieczki obejmujące podobne "zawiśnięcie" nad Księżycem; jak dotąd nikt jednak
              nie skorzystał z tej oferty :)

              'Noc Jurija'
              www.yurisnight.net/

              Pierwszy samodzielny lot odbył w aeroklubie w 1955 r.
              Jurij Gagarin był tak zafascynowany lataniem, że spędził całe lato w namiocie
              przy aerodromie.
              www.abamedia.com/rao/gallery/gagarin/0_5476.jpg

              A dlaczego wspominam o "zwykłym" lotniku w tym wątku?
              Otóż za jego sukcesem stało wielu wspaniałych ludzi nauki, wizjonerów i
              inżynierów.

              Jeden z nich powiedział:

              "Планета есть колыбель разума, но нельзя вечно жить в колыбели."

              i niech to będzie dalszy ciąg zagadki :-))

              • Gość: Zagłoba Elektryczna ośmiornica Ciołkowskiego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:05
                widzę, że imć Onufry zmęczył się już odpowiadaniem na oczywiste zagadki
                dotyczące krzesełek, zatem dla porządku zamknę ten temat parą postów:

                Константин Эдуардович Циолковский
                Konstanty E. Ciołkowski (17[5].09.1857-1935).

                To on powiedział:
                "Планета есть колыбель разума, но нельзя вечно жить в колыбели."


                В доме у Циолковского сверкают электрические молнии, гремят громы, звенят
                колокольчики, пляшут бумажные куколки. Посетители дивились также
                на "электрического осьминога", который хватал каждого своими ногами за нос или
                за пальцы, и тогда у попавшего к нему в "лапы" волосы становились дыбом и
                выскакивали искры из любой части тела. Надувался водородом резиновый мешок и
                тщательно уравновешивался посредством бумажной лодочки с песком. Как живой, он
                бродил из комнаты в комнату, следуя воздушным течениям, подымаясь и опускаясь.
                www.cosmoworld.ru/spacehistory/firsts/tsiolkovsky.html
                • Gość: ewa Re: poezja na dobranoc IP: *.d4.club-internet.fr 08.03.06, 23:22
                  Naukowcy(i wynalazcy) byli rowniez poetami.
                  Charles Cros, wynalazca fonografu taki wiersz
                  zadedykowal spiacej zonie;

                  A ma femme endormie.


                  Tu dors en croyant que mes vers
                  Vont encombrer tout l'Univers
                  De désastres et d'incendies ;
                  Elles sont si rares pourtant
                  Mes chansons au soleil couchant
                  Et mes lointaines mélodies

                  dalszego ciagu nie przytaczam aby nie
                  za/peszyc/nudzic
              • Gość: Zagłoba K.E.Ciołkowski i S.P.Korolev IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:12
                Po ojcu kosmonautyki, K.E.Ciołkowskim, jednym tchem wypada wymienić
                nazwisko Siergieja P. Koroleva:

                Сергей Павлович КОРОЛЕВ
                (1907[w 1906 r. wg kal. Juliańskiego obowiązującego podówczas w Rosji carskiej]-
                1966), najsławniejszy konstruktor radzieckich rakiet kosmicznych w tym jego
                pierwszej rakiety kosmicznej R-7, która wyniosła Sputnika-1 (skonstruował także
                Wostoka-1, którym poleciał Gagarin):
                www.uranos.eu.org/biogr/r7fam.gif
                www.uranos.eu.org/biogr/vostok1.jpg
                Urodził się w Żytomierzu na Ukrainie.
                Skazanego w 1938 r. na 10 lat pobytu w sowieckim łagrze pośrednio „wyzwoliła”
                agresja hitlerowska: przewieziony został przez NKWD do obozu CKB-29, gdzie
                pracował nad planami samolotu rakietowego oraz nad rakietami „Katiusza”.
                www.cosmoworld.ru/spacehistory/korolev.html
                I ponownie ta sama (raczej niewesoła, chociaz summa summarum gorzko-zabawna)
                refleksja: Podobnie jak Landaua
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26429889&a=37850319
                Stalinowi nad wyraz opłaciło się nie zgładzić Koroleva w którymś ze swoich
                obozów pracy.
                Trudno powiedzieć, jak dzisiaj wyglądałby świat, gdyby
                dziesiątkom tysięcy takich jak oni również udało się uniknąć tego tragicznego
                losu (innymi słowy, gdyby Stalin nie był nawiedzonym, żądnym władzy ludobójcą;
                nota bene, 5 marca obchodziliśmy jakże szczęśliwą 53-cią rocznicę jego
                śmierci w 1953 r.;
                szczególnie „hucznie” obchodzono ją zapewne ;) w byłym Stalinogrodzie, na który
                7 marca 1953 r. przemianowano Katowice).

              • Gość: Zagłoba Ballada o Gagarinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:28
                Nie wiem, czy o taki limeryk chodziło Onufremu,
                ale polecam:

                a d
                E a
                a d
                E a
                d E a


                Ballada o Gagarinie

                1.
                Żył na Syberii major Gagarin
                W chatynce z brzozy kaleskiej
                Hodował żonę i córek pare
                Co oczy miały niebieskie
                La, la, ole, co oczy miały niebieskie
                2.
                Codziennie rano zwierzał się żonie
                Nudno tu, mówi, niezmiernie
                Potem przed chatę wyciagał leżak
                I czytał ksiażki Julesa Verne'a
                La, la, ole, i czytał ksiażki Julesa Verne'a

                3.
                Raz wyniósł leżak, aż na pagórek
                Aby odpoczać po pracy
                A wtem go budza okrzyki córek
                Tato, ach, tato, Kozacy
                La, la, ole, tato, ach, tato, Kozacy

                4.
                Patrzy, faktycznie, z kopyt tętętem
                Kibitka przed chata staje
                A z niej wysiada w burcie rozpiętej
                Kozak z olbrzymim nahajem
                La, la, ole, Kozak z olbrzymim nahajem

                5.
                Jurij w trymiga jaszczyk spakował
                Pożegnał żonę i chatę
                Poczem w kibitkę usiadł bez słowa
                I w dal pojechał z sałdatem
                La, la, ole, i w dal pojechał z sałdatem

                6.
                Najpierw mu dali nagan nabity
                Torbę z luneta i mapa
                Na scianie wisiał portret Nikity
                Nad pozłacana kanapa
                La, la, ole, nad pozłacana kanapa

                7.
                Potem mu dali waciak kosmiczny
                Co złote miał epolety
                Jurij wział jeszcze butelke whisky
                I wsiadł do wnętrza rakiety
                La, la, ole, i wsiadł do wnętrza rakiety

                8.
                Jakis marszałek nacisnał pedał,
                Ogień ukazał się w rurze
                Jurij się jeszcze trzykroć przeżegnał
                I poszybował ku górze
                La, la, ole, i poszybował ku górze

                9.
                Gdzies nad Afryka fetor straszliwy
                W nos Sybiraka uderzył
                To kolonializm ginie okrutny
                A dobrze, powiada, cholerze
                La, la, ole, a dobrze, powiada, cholerze

                10.
                Gdzies nad Tajwanem wychodka użył
                Zapisał że stolec zdrowy
                A że się zbliżał koniec podróży
                Przeszedł na lot docelowy
                La, la, ole, przeszedł na lot docelowy

                11.
                Gdzies w kukurydzy statek zladował
                W miejscu obranym od dawna
                Jurij wyskoczył, zasalutował
                Gdzie tu Kamanda jest Gławna
                La, la, ole, gdzie tu Kamanda jest Gławna

                12.
                Były ministry, był i Nikita
                Salutowali Kozacy
                I krzyczał "Huraaa", lud co przygnano
                Z pobliskich obozów pracy
                La, la, ole, z pobliskich obozów pracy

                13.
                Lecz szkoda tylko, że w noc kwietniową
                Ciągnąc za sobą smród spalin
                Nie cały Związek w górę poleciał
                A tylko Jurij Gagarin.
                La, la, ole, a tylko Jurij Gagarin.


                • Gość: Zagłoba Re: Ballada o Gagarinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:35
                  Wygląda na to, że „Ballada o Gagarinie” została zaszczytnym (2x5)^3 ;)
                  postem HumoruWN - za karę załączam namiar na inne znane piosenki ogniskowe oraz
                  szanty wraz z chwytami:
                  kajakix.republika.pl/spiew.htm#gagarin
                  • Gość: Zagłoba "Ballada o Gagarinie" - Andrzej Piotrowicz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:55
                    ANDRZEJ PIOTROWICZ (14.10.1934 – 7.09.2005)
                    Opublikował kilkadziesiąt prac naukowych z dziedziny termodynamiki, przepływu
                    ciepła, chłodnictwa i gospodarki cieplnej oraz... wiersze i artykuły.
                    Jego powieść wierszowana „Ballada o Gagarinie” (Instytut
                    Wydawniczy „Świadectwo”, 2003) jako żywo przypomina, znaną nam z dzieciństwa
                    bajkę „O Janku, co psom szył buty”. Opatrzona jednak została, jak przystało na
                    doktora nauk technicznych, wręcz księgą przypisów, wyjaśniających zarówno różne
                    zawiłości techniczne jak i polityczne, bowiem A. Piotrowicz nadał swemu
                    utworowi również charakter gorzkiej satyry na Związek Radziecki.
                    Napięcie w tej opowieści wynika ze zderzenia fascynacji techniką lotów
                    kosmicznych z buntem wobec nieludzkich rozwiązań panujących w komunistycznym
                    państwie.
                    www.akant.telvinet.pl/archiwum/pastuszewski102b.html
    • Gość: Onufry Apel do społeczeństwa ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 22:51
      Wygląda na to, że wbrew opiniom pesymistów, jutro HwN będzie obchodził swój
      jubileusz 1000. postu :-)

      1000 nie jest jakąś wyjątkową liczbą. Rozkład na czynniki pierwsze jest prosty
      1000=(2.5)^3 . Ale wiele osób się podnieca obecnością 3 zer.
      Apelujemy do społeczeństwa o zachowanie spokoju i nie podniecanie sie obecnościa
      3 zer!

      Prosimy o przygotowanie atrakcyjnych anegdot jubileuszowych.
      Apelujemy do artystów (a przede wszystkim artystek) tworzących w drogim
      naszym sercom wątku "Limeryki" o limeryk sławiący naukę, naukowców i humor
      w nauce :-))) Z góry dziękujemy!

      Do zobaczenia jutro!
      • Gość: ewa Re: Apel do społeczeństwa ! IP: *.d4.club-internet.fr 08.03.06, 23:33
        Hurrra!!! ognie sztuczne! salwy z dzial!
        bicie dzwonu Zygmunta i Big Bena!!!!
        kankan panie i panowie!!! pijemy szampana
        za zdrowie!! Kogo, czego?????
        Oczywiscie forum HwN!!!!!
        • Gość: Zagłoba Re: Apel do społeczeństwa ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:42
          No to, Ewo... strzemiennego!
          Onufry, jestem !

          Onufry, daruj, alem wszak Zagłoba :-)))
      • Gość: ajnsztajn Re: Apel do społeczeństwa ! IP: *.zwm.punkt.pl / *.punkt.pl 10.03.06, 17:46
        >1000=(2.5)^3

        co to za dziwne rownanie??
        a raczej nierownosc ;)
        • Gość: Onufry Re: do Ajnsztajna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 18:56
          Gość portalu: ajnsztajn napisał(a):

          > >1000=(2.5)^3
          >
          > co to za dziwne rownanie??
          > a raczej nierownosc ;)

          No cóż, trzeba pomóc:

          2.5=10
          10^3 = 10.10.10 (iloczyn 3 czynników = 10)
          10.10=100
          100.10=1000

          :-)))


          Dla ugruntowania tabliczki mnożenia, proponuję przez weekend zająć sie
          takim zadaniem: pokazać (bez użycia komputera lub kalkulatora), że

          2^{67}-1 = 193707721 . 761838257287

          Z tym równaniem związana jest pewna historia - opowiem ją w poniedziałek.

          :-)))


          • Gość: Onufry Re: do Ajnsztajna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:26
            Gość portalu: Onufry napisał(a):

            > Dla ugruntowania tabliczki mnożenia, proponuję przez weekend zająć sie
            > takim zadaniem: pokazać (bez użycia komputera lub kalkulatora), że
            >
            > 2^{67}-1 = 193707721 . 761838257287
            >
            > Z tym równaniem związana jest pewna historia - opowiem ją w poniedziałek.
            >
            > :-)))

            Szanowny Ajnsztajnie - jak ma się sprawa z zadaniem ?
            Obiecałem dziś opowiedzieć historyjkę z nim związaną, ale czekam na
            Pańską reakcję. Jeśli nie będzie Pan łaskawy odpowiedzieć, to jutro
            po 20:00 opowiem historyjkę (podobno Einstein odpowiadał na listy :-) ).

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: 1000 postów !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.06, 23:49
      Cóż pewne elementy społeczeństwa ... postanowiły osiągnąć
      post 1000. jeszcze 8.03. :-)))

      W tej sytuacji, chcę podać charakterystykę tego skromnego wątku. Wykonał ją
      już 600 lat B.C. wielki filozof Lao Tsy ;-))) (Tao Te King, tekst 80):

      Idealny kraj jest mały,
      Lud jego nieliczny,
      Narzędzi jest tam
      Pod dostatkiem,
      Stokroć ponad potrzebę.
      Ludzie umierają i umierają,
      Lecz nigdy nie emigrują;
      Mają wozy i łodzie,
      których nikt nie używa,
      Mają broń i zbroje,
      Których nigdy nie pokazują.
      Ludzie ci rozwiązują cierpliwie,
      By użyć go po raz drugi,
      Ten sam postronek,
      Ich posiłki są smaczne,
      Ubrania strojne,
      Ich domy są ciche,
      Zwyczaje ujmujące.
      A kraje sąsiednie tak są położone,
      Że można stamtąd słyszeć
      Szczekanie psów i pianie kogutów.

      W tym kraju ludzie sie starzeją
      I będą umierali,
      Ale nikt nigdy nie zmieni jego nazwy.


      - taki jest ten wątek ;-)))

      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: 1000 postów !!! IP: *.d4.club-internet.fr 09.03.06, 00:11
        Pieknie opisal HwN Lao Tsy- wzruszylam sie.
        To moze jeszcze fraszka J.Kochanowskiego
        O MĄDROŚCI


        Nie to mądrym być albo wielkość świata
        Rozumem chcieć ogarnąć - krótkie ludzkie lata;
        Gonić w nich wielkie rzeczy, a dać gotowemu
        Upływać, podobno to barzo szalonemu
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: 1000 postów !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 10:03
          Oto limeryk z ksiązki "Matematyka dla humanistów" M. Szurka:

          Sudańczyk na targu w Chartumie
          Rzekł smutny: "Nie tylko w tym tłumie,
          Lecz w całej starszyźnie plemiennej
          Geometrii nieprzemiennej
          Do końca to nikt nie rozumie !"

          :-)))
          • 3bezatu Re: Humor w nauce: 1000 postów !!! 09.03.06, 10:45
            Na HwN pijcie szampana
            Dziś od samego rana!!
            Tysięczny post!
            Do nieba most!
            (ja też już jestem zawiana)
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce: 1000 postów !!! IP: *.d4.club-internet.fr 09.03.06, 10:58
              Na forum HwN dziwnie sie dzieje;
              czarownica swoje krzywe sieje,
              wspomina sie Gagarina
              az Ciolkowskiemu zrzedla mina,
              tysieczny wpis wzbudzil szaleje.

              • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: 1000 postów !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 20:58
                Przy pomocy brata napisałam taki wierszyk dla uczczenia
                Humor w nauce. Mam nadzieję że się spodoba. Pozdrawiam
                wszystkich. Alicja.


                Izaak Newton z Trinity College,
                Super intelekt, do tego courage.
                I smakosz jablek (dla słusznej racji):
                To z jablka pomysl był grawitacji !
                So breakfast = apple, never porridge.
                • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: 1000 postów !!! Clerihew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 21:59
                  Skoro bawimy się dziś w wierszyki, to przypominam kilka "Clerihew"
                  o ludziach nauki (był taki watek, do którego goniła nas annabellee1 ;-))) )


                  Clerihew
                  Gość: Onufry 17.07.05

                  "Po elipsach kraza planety"
                  -rzekl Kepler. "Tak, niestety
                  masz racje" - odrzekl Kopernik
                  i zjadl torunski piernik.


                  Clerihew
                  Gość: Onufry 17.07.05

                  Rzecze Leibniz do Newtona:
                  "Moja calka: oznaczona".
                  Newton na to: "Dyrdymalki
                  - trzeba kochac wszystkie calki".


                  Clerihew
                  natder 09.08.05

                  Szlocha Einstain do Skłodowskiej:
                  "nie znam wcale mowy polskiej.
                  Bądź szczęśliwa mon cheri -
                  wyjdź za tego tam - Curie."


                  Clerihew
                  annabellee1 19.09.05

                  Raz Hoene rzekl do Wronskiego:
                  teoria obsolutnie wszystkiego?
                  To cos niedorzecznego!!
                  Taka androna dobra dla Aronsona.
                  Idz pan do niego.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 15:41
      Jak nazywał sie uczony X, który w liście do swego asystenta Ludwiga Zehndera
      2 lutego 1896 roku wspominał: "Żonie zwierzyłem się tylko, iż robię teraz coś
      takiego, że kiedy ludzie się o tym dowiedzą, powiedzą: X przypuszczalnie
      zwariował."
      • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka 09.03.06, 16:24
        Pewnie się mylę, ale zasugerowało mnie to X. Być może chodzi o Wilhelma
        Roentgena??? Ale chyba nie, bo promienie X odkrył zdaje się później...
        • eilean_donan Re: Humor w nauce: Jubileusz 09.03.06, 16:54
          Dowiedziałam się ostatnio, jak współcześnie wyglądają szkolne konkursy. Proszę
          państwa, na wojewódzkim konkursie z fizyki mało istotne jest rozwiązanie
          zadania; moje nastoletnie dziecię otrzymało polecenie typu „napisz wiersz lub
          opowiadanie ilustrujące wybrane zagadnienie z fizyki”. Niewątpliwie jest to
          nowoczesne podejście do nauki i po cichu zastanawiam się, do czego to nas
          doprowadzi, podobno młodzież (jako zbiorowość, pokolenie) jest coraz głupsza...
          niemniej moje dziecię (skrzywione, bo w domu się czasem wierszem gada)
          popełniło na konkursie wierszyki, które mogą jeszcze trochę uświetnić jubileusz
          HwN

          Izaak Newton geniusz z fizyki
          dał światu prawa dynamiki.
          Teraz wiemy co będzie się działo,
          gdy siła podziała na ciało
          i jakie są tej akcji wyniki.

          Z Sosnowca pewna pani Renia
          miała syna zdolnego lecz lenia.
          Po wywiadówce jej ciało
          z pomocą pasa na syna działało
          ucząc go prawa ciążenia.

          Pewien Patryk, mieszkaniec Kudowy
          zbyt późno poszedł po rozum do głowy.
          Gdyby poszedł na „Matrixa” do kina,
          wiedziałby, że masa przestrzeń zagina,
          i że Einsteina to pomysł nienowy.
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Jubileusz - Dziękujemy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 23:04
            Wszystkim autorom i autorkom wierszyków, które uświetniły HwN 1000,

            DZIĘKUJEMY!!!

            PS. Był tu post o N. Tartaglia, odkrywcy wzorów na pierwiastki rownań stopnia
            trzeciego. Okazuje się, że Tartaglia przedstawił swoją metodę w postaci
            zakamuflowanej w krótkim wierszyku liczącym 25 słów, ułożonym w celu
            łatwego jej zapamiętania :-)))

        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 17:23
          BRAWO!!!

          Tak, chodziło o Wilhelma Roentgena. JEST PANI NIESAMOWITA!

          ***

          Wilhelm Conrad Röntgen (ur. 27 marca 1845 r. - zm. 10 lutego 1923 w Monachium) -
          fizyk niemiecki. Studiował inżynierię w Holandii, w roku 1888 został profesorem
          w Instytucie Fizyki w Würzburgu w Niemczech. 8 listopada 1895 odkrył nowy typ
          promieniowania, które sam nazwał promieniowaniem X (x - ponieważ "X" oznacza
          niewiadomą). Za to odkrycie w roku 1901 został uhonorowany nagrodą Nobla z
          dziedziny fizyki. Innymi tematami jego prac były krystalografia i fizyka płynów.

          Nazwa promieniowanie X lub promienie X jest używana w większości krajów (w tym
          anglosaskich - en:X-rays), jednak m.in. w Polsce i Niemczech nazywane są
          promieniowaniem rentgenowskim (promieniowaniem Röntgena lub Roentgena).

          Na jego cześć jednostkę dawki promieniowania jonizującego nazwano rentgenem.
          Również przyrządy do prześwietleń wykorzystujące promieniowanie rentgenowskie
          nazywa się po prostu rentgen a potocznie mówiąc o kimś o "przenikliwym wzroku"
          mówi się, że "ma w oczach rentgena".

          Od 1 listopada 2004 jego nazwisko znalazło się również w nazwie pierwiastka
          chemicznego roentgen (l.a. 111), znanego dotychczas jako unununium.

          Źródło:

          Beata Tarnowska (red.), Nagrody Nobla. Leksykon PWN, Warszawa 2001.

      • Gość: ajnsztajn Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.zwm.punkt.pl / *.punkt.pl 10.03.06, 18:00
        Nastepna zagadka:
        W roku 1864 ktos cos opisal rownaniami. Dzieki niemu mamy np. telefonie
        komorkowa i TV :)
        no zgadywac naukowcy ;P
        • Gość: ju Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.autocom.pl 10.03.06, 18:18
          fale radiowe...czyli równania fali elektromagnetycznych. Tego chyba jest ze cztery i pojawiają się tam nable...Bleeeee
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 10.03.06, 19:40
            co juz wiadomo; kto? Maxwell
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 08:10
          Szanowny ajnsztajnie,

          Dziękujemy za zagadkę.

          Pragnę jednak zwrócić uwagę, że w tym watku panują

          ZWYCZAJE UJMUJĄCE :-)))

          W szczególnosci, autor zagadki potwierdza, że zagadka została rozwiązana
          i ją komentuje podając często dodatkowe informacje.

          Także, nie używamy tu odzywek w stylu:

          "no zgadywac naukowcy ;P"


          ;-)))



          • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 09:53
            Do kogo przemawiasz Onufry? Do sztubaka w jednych spodniach przed zaoczną
            zawodówką, który przyuczył się do zakładania anten satelitarnych i wnosi
            tu swój "luzacki" styl bycia kolesiów spod budki z piwem (pewnie po 2 lub
            3 'browarkach' szumiących mu jeszcze pod kołującym talerzykiem), bo niczego
            innego nie zna?

            "Przykładem i godnością osobistą"? Nic z tego!!!

            - "A wwwooon !!!", to i tak dla niego łaska... ;)
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 23:58
      Nie zawsze wielcy uczeni słynęli ze znajomości języków. Świadkowie spotkania
      Nielsa Bohra z amasadorem Francji w Kopenhadze odnotowali, że Bohr z uśmiechem
      wyciągnął rękę do ambasadora i rzekł "aujour d'hui" (dziś) zamiast "bonjour"
      (dzień dobry). :-)))
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.06, 22:08
      Będac w podeszłym wieku, matematyk Abraham de Moivre (1667-1754) spał 20 godzin
      na dobę. Pwenego dnia stwierdził, że powinien każdego dnia spać o 15 minut
      więcej. Po 16 dniach od owego dnia spal 24 godzin na dobe, a 17 dnia ... zmarł.
      • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.03.06, 22:50
        Wygląda na to, że osiągnął... osobliwość
        drogą kwantyzacji czasu ;)
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce IP: *.d4.club-internet.fr 10.03.06, 23:17
          Nie trzeba zartowac z matematyka.
          Hippas ( V przed J. C.) zostal
          utopiony przez wspolwyznawcow szkoly
          pitagorasa za rozpowszechnianie
          odkrycia irracjonalnosci 2 do potegi 1/2.
          W uznawanej wowczas matematyce calosci bylo
          to nie do przyjecia.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 10:31
      Dziś proponuję taką zagadkę:

      Jak nazywał się uczony (bynajmniej nie-biolog), który wydał ksiażkę
      pt "Jak odróżniać ptaki od kwiatów?"

      :-)))


      (Może sie zdarzyć, że będę w wątku dopiero wieczorem).
      • Gość: Zagłoba Robert Williams Wood IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 11:58
        A oto i okładka tej książki :-)
        www.geocities.com/Vienna/2406/rww/Cover.gif
        • Gość: Zagłoba Re: Robert Williams Wood IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 12:02
          I pełny tekst (niestety bez ilustracji):
          www.geocities.com/Vienna/2406/rww/fulltext.txt
        • Gość: Zagłoba Re: Robert Williams Wood IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.06, 12:09
          wraz z Harry Tolleyem napisał też poradnik umożliwiający
          rozpoznanie własnych emocji i usytuowanie własnej osoby w skali emocjonalnie
          inteligentnego zachowania pt.
          "Jak obliczyć i podwyższyć iloraz inteligencji emocjonalnej"
          sklep.tarotnet.pl/images/fullsize/ksiazki/378266i.jpg
          chyba by mi się przydał, zważywszy na niektóre moje reakcje na tym wątku
          :-( ??? :-)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26429889&a=38295564
        • Gość: Onufry Re: Robert Williams Wood IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 13:54
          BRAWO !!!

          R.W. Woods (1868-1955) był amerykańskim fizykiem, znanym głównie ze swych
          osiągnięc w optyce eksperymentalnej. Była to niezwykle barwna postać,
          nie stroniąca od kawałów rozmaitego kalibru.

          ***
          Robert Williams Wood (May 2, 1868 - August 11, 1955) was an American physicist.
          Born Concord, Massachusetts, Wood was professor of experimental physics at Johns
          Hopkins University from 1901. He is probably best known for his work
          discrediting the phenomenon of N rays.

          His fields of interest included Raman spectroscopy, field emission, optics, and
          the manufacture of diffraction gratings. The optical effect belonging to
          diffraction grating known as Wood's anomaly is named after him. He won the Henry
          Draper Medal of the National Academy of Sciences in 1940 for his contributions
          to astrophysics.

          Wood died in Amityville, New York.

          He published a number of books including Physical Optics (1905) and How to Tell
          the Birds from the Flowers and Other Wood-Cuts: A Revised Manual of
          Flornithology for Beginners (1907) ISBN 0486205231.

          The Wood crater on the far side of the Moon was named after him. He discovered
          that the darkest area of the Moon in ultraviolet light is the Aristarchus Plateau.

          ***

          A oto fragment rzeczonej książeczki:

          "The Pea and the Pewee

          To tell the Pewee from the Pea,
          Requires great per-spi-cac-ity.
          Here in the pod we see the Pea,
          While perched close by is the Pewee;
          The Pea he hears the Pewee peep,
          While Pewee hears the wee Pea weep.
          There'll be but little time to see,
          How Pewee differs from the Pea."

          Kto w Polsce napisze takie perełki? (nie licząc Ruty :-) )

          Jeden egzemplarz - z dedykacją- posłał Wood prezydentowi USA. Prezydent
          Theodore Roosevelt nadesłał podziękowanie oświadczając, że książka bardzo
          mu sie spodobała i chętnie by przeczytał jeszcze coś tegoż autora.
          Z właściwym sobie poczuciem humoru Wood posłał wtedy prezydentowi swoją
          ... specjalistyczną monografię na temat optyki fizycznej.

          :-)))



          • Gość: Onufry Re: Robert Williams Wood - anegdoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 14:35
            Kiedy na uniwersytecie w Berlinie dyskutowano wniosek, aby nadać Woodowi
            doktorat honorowy z filozofii, niektórzy profesorowie mieli wątpliwości,
            czy zasługuje on na to bardzo rzadkie wyróżnienie. Wtedy jeden ze zwolenników
            przyznania tytułu puscił po sali książkę "Jak odróżnić kwiaty od ptaków".
            Po jakimś czasie odbyło się głosowanie na wnioskiem. Wynik: wszyscy ZA! :-)))
            • Gość: Onufry Re: Robert Williams Wood - anegdoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 19:17
              Do historii wszedł też kot Wooda. Mianowicie Wood zbudował ogromny spekrograf
              do badania widma Słońca. Jego tubus miał prawie 13 metrów długości. Kiedyś
              przyrząd nie był używany przez kilka miesięcy i wewnątrz zagnieździły się
              pająki. Wood włożył kota z jednej strony rury i zakrył otwór. Kot musiał
              wyjść z drugiej strony, usuwając swym futerkiem wszystkie pajęczyny. Wzmiankę
              o tym sposobie czyszczenia tubusu zamieścił Wood w artykule, w którym opisywał
              uzyskane wyniki. :-)))
              • Gość: Onufry Re: Robert Williams Wood - anegdoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 08:01
                Mieszkając jakiś czas w Paryżu Wood zauwazył, że mieszkająca piętro niżej dama
                hoduje żółwia w skrzynce za oknem. Kupił kilkanaście żółwi i za pomocą
                przemyślnego przyrządu skonstruowanego z kija do szczotki, zaczął codziennie
                zamieniąć żółwia na coraz większego. Gdy "rośnięcie" żółwia stało sie oczywiste,
                zaniepokojona dama udała sie po poradę właśnie do Wooda. Ten polecił jej
                najpierw konsultację u profesorów Sorbony, a potem zawiadomienie prasy. Kiedy
                dziennikarze zaczęli interesować się niecodziennym zjawiskiem, Wood odwrócił
                proces zamiany i maskotka damy szybko wróciła do początkowych rozmiarów.

                :-)))
                • Gość: Onufry Re: Robert Williams Wood - anegdoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 20:26
                  Zaloty do swej późniejszej towarzyszki życia Gertrudy, zaczął Wood od chemii.
                  Gdy wybrali się pewnego mrożnego dnia na przejażdżkę saniami, Gertruda zwierzyła
                  się, że marzną jej ręce i marzy jej się gorąca woda.
                  - Zaraz zrobię gorącą wodę - obiecał Wood.
                  Wyjął z kieszeni butelkę napełnioną do połowy wodą , z drugiej kieszeni -
                  butelke z kwasem siarkowym i zaczął wlewać kwas do wody. Jak wiadomo, następuje
                  wtedy reakcja, w wyniku której wydziela się znaczne ciepło. Po chwili więc
                  Gertruda mogła ogrzać ręce butelką gorącej wody ...

                  :-)))
    • Gość: Onufry Prośba do uczestników wątku :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 19:33
      Tak się składa, że przez najbliższych kilka miesięcy będę bardzo zaabsorbowany
      pewnym baaardzo pracochlonnym projektem. Będę starał się wpadać tu od czasu
      do czasu z jakąś anegdotką, ale nie tak systematycznie jak do tej pory.

      Na szczęście, w tym wątku nie piszę sam. Obok nicków wymienionych w
      sympatycznym wierszyku:

      ***

      Re: Piszemy limeryki-kontynuacja
      Autor: eilean_donan
      Data: 09.03.06, 16:16

      Jest w necie cudny wątek
      Future dał mu początek
      dorzucił też Biolog 3 grosze,
      i Meehow i Onufry, i proszę -
      drugiego tysiączka zaczątek.

      ***
      pisują tu: Ewa, steinbock, Zagłoba, eilean_donan, femme_maudite, 3bezatu
      i inni ...


      POPROWADŹCIE TEN WĄTEK DALEJ !!!

      Z góry dziekuje ! :-)))

      Onufry
      • Gość: Onufry Re: Prośba do uczestników wątku :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 08:25
        Oczywiście ta prośba jest także skierowana do następujacych nicków, które
        brały aktywnie udziałw wątku:

        ypestis, jambur, abc, Alicja, bazyliszek4, betsaida, babcia.vveatherwax,
        bonobo44

        :-)))))
        • Gość: ewa Re: troche cytacji IP: *.d4.club-internet.fr 12.03.06, 20:14
          Einstein, znany z poczucia humoru
          powidzial:" Nie patrze w przyszlosc, ona i tak
          przychodzi dwa razy za szybko".
          • Gość: Onufry Re: troche cytacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 23:56
            Einstein także zwykł był mówić:

            "Insanity means we keep trying the same thing
            and hope it comes out differently."

            PS. Pani Ewo - tak trzymać :-)))
            • Gość: Onufry Re: troche cytacji - angliści pomóżcie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 09:29
              Gość portalu: Onufry napisał(a):

              > Einstein także zwykł był mówić:
              >
              > "Insanity means we keep trying the same thing
              > and hope it comes out differently."


              Zwrócono mi uwagę, aby w miarę mozliwosci pisać po polsku. Niestety nie
              potrafię przetłumaczyć stwierdzenia Einsteina na polski w sposób mnie
              zadawalający - proszę o pomoc anglistów! Moja niedoskonała wersja to:

              "Obłęd polega na tym, że próbujemy robić coś po staremu mając nadzieję,
              że uzyskamy jakiś nowy wynik."

              :-)))
              • Gość: ewa Re: troche cytacji - angliści pomóżcie! IP: *.d4.club-internet.fr 13.03.06, 10:39
                moze tak"szalenstwo polega na tym ze robiimy to samo z nadzieja ze robimy to
                inaczej"
                i jeszcze raz Albert Einstein
                "J'affirme que le sentiment religieux cosmique est le motif le plus puissant et
                le plus noble de la recherche scientifique."
                Wyznam ze kosmiczne uczucie religijne jest najmocniejszym i najbardziej
                szlachetnym motywem poszukiwan naukowych.
                • Gość: ewa Re: troche cytacji - IP: *.d4.club-internet.fr 13.03.06, 11:46
                  "Prawda cofa sie, lecz naukowiec przybliza"-Henri Poincaré

                  Henri Poincaré(1854-1912) jeden z najwiekszych naukowcow jego czasu.
                  Stworzyl liste podstaw fizyki:
                  -zachowanie energii
                  -zachowanie masy
                  -degradacje energii
                  -rownosc akcji i reakcji
                  -zasady najmniejszej akcji
                  -zasade wzglednosci
                  *uwazany za wspolodkrywce zasady wzglednosci rownorzednie z Einsteinem,
                  wedlug pewnych zrodel niedostatecznie uznany za odkrycia w tej dziedzinie.














                  • Gość: Alicja Re: troche cytacji - IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 23:03
                    Brat mi powiedzial, ze byl na wykladzie Stephena Hawkinga, ktory powiedzial,
                    ze Poincare doszedl do szczegolnej teorii wzglednosci niezaleznie od
                    Einsteina i ze jego praca na ten temat zostala opublikowana w 2 tygodnie
                    po pracy Einsteina.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 15:26
      Jak nazywał się fizyk matematyczny, którego kandydatura do Nagrody Nobla
      była przedstawiana przeszło 50 razy, a który tej nagrody nigdy nie otrzymał?

      • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka 13.03.06, 16:28
        nie wiem czy był to "fizyk matematyczny" , ale pamietam taką ciekawostkę, że
        kandydatura Henriego Poincarego, jednego z najwybitniejszych uczonych przełomu
        XIX i XX wieku, była zgłaszana aż 54 razy. Nagrody nigdy nie otrzymał.
        • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka 13.03.06, 16:34
          W ogóle często z tymi noblami bywały niezłe zawirowania, na przykład
          Ernest Rutherford, twórca fizyki jądrowej, dostał nagrodę z chemii, a wieść
          niesie, że szczycił się swymi umiejętnościami fizycznymi i patrzył z góry na
          chemików. Gdy został uhonorowany, ku swemu zdziwieniu, powiedział wtedy, że
          choć był świadkiem wielu przemian, to jeszcze nigdy nie obserwował tak szybkiej
          zmiany, jak jego przemiana z fizyka na chemika.
        • Gość: ewa Henri Poincaré IP: *.d4.club-internet.fr 13.03.06, 18:07
          Nazwisko tego uczonego stalo sie powszechnie
          znane od 1889 roku, kiedy to krol Norwegii i
          Szwecji, Oscar,milosnik matemetyki, przyznal
          Poincarému nagrode w wysokosci 2500 koron za
          przedstawiona przed komisja prace z dziedziny
          matematyki. Jednak podczas druku pierwszej wersji
          tej pracy, mlody matematyk Phrägmen wykryl zasadniczy
          blad.Poincarégo kosztowalo to wiele pracy aby
          skorygowac blad ... i pieniedzy(powyzej 2500
          koron), aby wykupic wydrukowana juz, ale
          nieprawidlowa wersje. Jednak to przynioslo
          pozytywne owoce, gdyz nasunelo Poincarému rozmyslania
          nad teoria chaosu a nastepnie zasada wzglednosci.
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 13.03.06, 18:36
          hmmm, nie mogl to byc Henri Poincaré,
          gdyz zmarl w 1912r., a jak wiadomo
          pierwsza nagrode Nobla w dziedzinie
          fizyki otrzymal Wilhelm Röntgen w 1901r.
          (data od ktorej te nagrode zaczeto
          przyznawac).
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 20:51
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > hmmm, nie mogl to byc Henri Poincaré,
            > gdyz zmarl w 1912r., a jak wiadomo
            > pierwsza nagrode Nobla w dziedzinie
            > fizyki otrzymal Wilhelm Röntgen w 1901r.
            > (data od ktorej te nagrode zaczeto
            > przyznawac).

            Ewo, Pani post uświadomił mi, że powinienem był dokładniej sformuować
            zagadkę. Rzeczywiście, z mojego sformuowania można było odnieść wrażenie,
            że kandydat był zgłaszany przez >5O lat.
            Tu chodzi o to, ze w ciągu 1 roku może być wiele zgłoszen ;-) Ale >50 zgłoszeń
            w ciągu 12 lat to niemało !

            • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka- do Onufrego IP: *.d4.club-internet.fr 13.03.06, 23:07
              Drogi Onufry,
              prosze sobie wyobrazic, ze we
              francuskich zrodlach, o zgrozo,
              nie ma zadnej wzmianki o 50-krotnym
              przedstawianiu Poincarégo do nagrody
              Nobla. Natomiast podnosi sie przyjecie go
              w poczet czlonkow Akademi Francuskiej,
              co dla naukowca jest rzadkim wyroznieniem.
              No coz, taki to kraj......
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka - do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 23:47
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > Drogi Onufry,
                > prosze sobie wyobrazic, ze we
                > francuskich zrodlach, o zgrozo,
                > nie ma zadnej wzmianki o 50-krotnym
                > przedstawianiu Poincarégo do nagrody
                > Nobla. Natomiast podnosi sie przyjecie go
                > w poczet czlonkow Akademi Francuskiej,
                > co dla naukowca jest rzadkim wyroznieniem.
                > No coz, taki to kraj......


                I bardzo slusznie Pani Ewo! Francuzi szybko zapominaja o swoich porazkach
                - lubia sie cieszyc zyciem. Stanowia przeciwienstwo Polakow, ktorzy z okazji
                kazdej porazki stawiaja pomnik i przez lata preparuja swoja historie, aby
                ta porazka okazala sie zwyciestwem ;-)

                Mi sie wydaje, ze ten Poincare nie byl taki glupi i w gruncie rzeczy cieszyl
                sie ze nie musi jechac do Sztokholmu. Majac na miejscu w Paryzu wyborna
                francuska kuchnie, jaki byl sens jechac do Szwecji, jesc te ich toporne
                klopsy w koszmarnym sosie, albo te ich idiotyczne sledzie na slodko ;-)))
                Gesie watrobki i butelka Bordeaux - to jest to !!!
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka -do Onufrego IP: *.d4.club-internet.fr 13.03.06, 23:59
                  -:))))))) alez obsmialam sie!
                  Onufry-jestes Wacpan wspanialy-
                  strzal w dziesiatke!
                  • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka - do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 23:22
                    Gość portalu: ewa napisał(a):

                    > -:))))))) alez obsmialam sie!
                    > Onufry-jestes Wacpan wspanialy-
                    > strzal w dziesiatke!

                    Duzo przesady z ta wspanialoscia ;-)))

                    Choc taki komplement z drogiej memu sercu Francji bardzo cieszy :-)))

                    Jesli Pani mieszka w Paryzu to prosze pozdrowic Ogrody Tuleries (moze
                    Touleries - nie jestem pewien pisowni - przy placu Concorde) - moje ulubione
                    miejsce. A przechodzac po Dzielnicy Lacinskiej co krok spotyka sie ulice
                    albo Lagrange's albo Legendre'a - tak Francuzi cenia naukowcow.

                    Jesli w tym roku nie odwiedze Paryza, to bedzie to rok stracony :-(((



                    • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka - do Ewy IP: *.d4.club-internet.fr 14.03.06, 23:41
                      Milo mi, zapraszam do Paryza ;-)))))))
                      rowniez bardzo lubie dzielnice lacinska,
                      co do ogodow Tuileries konczy je plac
                      Concorde, gdzie podczas rewolucji stala
                      gilotyna brrrr;-(((((
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 20:43
          eilean_donan napisała:

          > nie wiem czy był to "fizyk matematyczny" , ale pamietam taką ciekawostkę, że
          > kandydatura Henriego Poincarego, jednego z najwybitniejszych uczonych przełomu
          > XIX i XX wieku, była zgłaszana aż 54 razy. Nagrody nigdy nie otrzymał.

          Tak, brawo !!!
          W moim źródle mówi się o 53 zgłoszeniach (?)

          ***

          Jules Henri Poincaré (ur. 29 kwietnia 1854 w Cité Ducale niedaleko Nancy,
          Francja, zm. 17 lipca 1912 w Paryżu), francuski matematyk, fizyk, astronom i
          filozof nauki.

          Od 1886 profesor Sorbony. Od 1887 członek francuskiej Akademii Nauk i wielu
          innych akademii nauk; zajmował się niemal wszystkimi ówcześnie znanymi
          dziedzinami matematyki, w wielu osiągając znaczące wyniki, m.in. w równaniach
          różniczkowych; współtwórca współczesnej topologii kombinatorycznej; liczne prace
          z fizyki matematycznej, termodynamiki, elektromagnetyzmu, teorii potencjału,
          analizy matematycznej; zajmował się również mechaniką nieba; poglądy Poincarego
          z zakresu filozofii nauki cechuje konwencjonalizm, wyrażający się przede
          wszystkim w ujęciu języka nauki jako zespołu umownych znaków, których zadaniem
          jest interpretacja danych doświadczenia (empiryzm).


          Nagrody i wyróżnienia

          * 1900 - Złoty Medal Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego
          * 1911 - Bruce Medal

          ***

          wiecej:


          en.wikipedia.org/wiki/Henri_Poincar%C3%A9

          www.wiw.pl/biblioteka/klasycy_nauki/poincare_rewolucjonista.asp

          • Gość: Onufry Poincare - anegdoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:06
            - Poincare w matematyce byl intuicjonistą, wierzył że matematyka blizsza
            jest fizyki niż logiki. W tym względzie był w opozycji do Hilberta.
            Obaj byli zresztą uważani za 2 największych matematyków swoich czasów.

            - Poincare mial fantastyczne idee matematyczne. Ale jego prace zawierały
            błędy w formalnych dowodach. Np praca o dualnosci podrozmaitości zawierała
            błąd, za który dziś studenta wyrzuca sie z egzaminu. Ale zrozumiawszy
            swój błąd, Poincare napisał nową pracę, w ktorej nie tylko bląd poprawił,
            ale przeprowadził tak mistrzowskie rozumowanie, że i dziś po 100 latach
            powtarzane jest ono w podręcznikach jak "Dualność Poincare".

            - Podobno Poincare był przeciwnikiem przyznania Marii Skłodowskiej-Curie
            Nagrody Nobla. Nie wiem ile w tym prawdy (?)

            - Najważniejszy instytut matematyczny Francji nosi jego imię (znajduje
            się niedaleko Panteonu w Paryżu). Tam 3 razy w roku spotyka sie Seminarium
            Bourbaki.


            PS. Zagłobo - proszę przejmij ode mnie serwowanie zagadek. Dziękuje !
            • Gość: Onufry Re: Poincare - anegdoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:13
              Widzę, że telepatycznie moja prośba dotarła do Zagłoby :-)))


              errata:

              jak "Dualność Poincare" -> jako "Dualność Poincare"
            • Gość: Zagłoba Re: Poincare - anegdoty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:22
              Gość portalu: Onufry napisał(a):

              > PS. Zagłobo - proszę przejmij ode mnie serwowanie zagadek. Dziękuje !

              Wielki to byłby dla mnie honor, Onufry !

              Jak widzisz, robię co mogę ;)
              nie wiem jednak, czy podołam, jako że - jak sądzę - mniemasz,
              że mógłbym w Twoim zastępstwie pełnić rolę "gospodarza wątku" ???
              nic z tego !!! nie mam takiego zamiaru i chyba nikt nie ma ?

              mam natomiast propozycję - pozwólmy mu chwilowo żyć własnym życiem,
              dopóki ponownie nie poczujesz luzu czasu, by nim dalej posterować

              zatem - póki co... byle do wiosny lub lata ;) i... więcej luzu :-)))

              • Gość: Onufry do Zagłoby i reszty ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:38
                Szanowny Zagłobo,

                Myślę, że wobec moich ograniczeń czasowych, będe mógł tu wpaść wieczorkiem
                z jakąś anegdotką. Może nie codziennie.

                Ale jak któregoś dnia nie znajdę HwN na 0-wej stronie FH, to nie chciałbym
                być w waszej skórze ;-)))))

                O.
              • Gość: Onufry O gospodarzu watku - Do Zagloby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 23:01
                Gość portalu: Zagłoba napisał(a):

                > nie wiem jednak, czy podołam, jako że - jak sądzę - mniemasz,
                > że mógłbym w Twoim zastępstwie pełnić rolę "gospodarza wątku" ???

                Ja nie jestem gospodarzem tego watku. Jest nim future_phd.
                Ja jestem conajwyzej dyktatorem tego watku, co jest zgodne z moim temperamentem,
                bo znany jestem z tego, ze jak sie za cos biore to towarzystwo trzymam krotko :-)))

                Ale teraz moj czas jest bardzo ograniczony, wiec dobrze by bylo bys Ty
                Zaglobo stal sie tu animatorem (na luzie - jesli chcesz). Watki pozbawione
                animatora staja sie nudne jak flaki z olejem (patrz obecna degrengolada
                na drogim memu sercu watku "Limeryki" ;-((( )

    • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 20:54
      czy słyszeliście o liczbie, która miałaby własne święto?
      • Gość: Biolog Re: Humor w nauce - Zagadka 2 IP: *.hsd1.tx.comcast.net 13.03.06, 21:10
        Coz, jutro (3.14) mamy jej swieto.
        Toz to liczba Pi.
        Przy okazji toz i data urodzin Alberta Einsteina.
        PS. Pozdrawiam wszystkich Wiernych i Nowych, Wspanialych Autorow.
        Ostatnio jestem (i, niestety - lub "stety" - zalezy od punkyu widzenia) bede
        bardzo zajety, ale zawsze, jesli mam sekunde, to zagladam do eatku
        TAK TRZYMAC.
        • Gość: Zagłoba Re: Dzień 3,14159... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:24
          Brawo !

          pamiętajmy tego dnia o konsumpcji wyłącznie okrągłych rzeczy
          jadalnych
          o obwodach rzeczywistych nie przeczmy
          pi razy większych od średnicy ich przekroju
          i celebrujmy ten dzień przez całą dobę
          w oczywistym ruchu obrotowym
          naszej planety
          dodając doń na ulicy i w pokoju
          nasz własny ruch wirowy
          dla kompensacji kontrakcji nierelatywistycznej
          wynikającej ze zjadania wyłącznie okrągłych rzeczy
          na osłodę

          --
          "Have a piece of pie on the day of pi for the pi in the sky, relativity guy."
          - Daniel Silliman ;)
          • Gość: Zagłoba Re: 3,14159...= 3,2 albo... 4 w Indianie, USA :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 20:44
            W 1897 r. Izba Reprezentantów stanu Indiana zatwierdziła projekt ustawy "o
            wprowadzeniu nowej prawdy matematycznej", który podawał dwie wartości dla
            liczby pi, a więc 3,2 i 4. Na szczęście senat Indiany odkładał rozpatrywanie
            tego prawa w nieskończoność :-)
          • Gość: Zagłoba Re: Dzień 3,14159... miliard cyfr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 20:55
            W 1956 Ludolph von Ceulen ogłosił 10 cyfr pi, a na krótko przed smiercia (zm. w
            1610) udało mu się znaleźć... 35 cyfr.
            W 1973 r. obliczenie pierwszego miliona cyfr zajęło ok. 23 godzin. Rekord
            utrzymał się 10 lat.
            Ok.1990 znano już... miliard cyfr liczby pi. Zgodne wyniki co do miliarda cyfr
            uzyskali Yasumasa Kanada z uniw.w Tokio i Gregory Chudnovsky z uniw.Columbia w
            NY. Oczywiście pierwszy milion tych cyfr jest w takim samym stopniu
            nieprzydatny jak i następne miliony :-)
        • Gość: Zagłoba Albert Einstein (14 II 1879 - 1955) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:29
          Garść cytatów:

          "Mając dwadzieścia lat myślałem tylko o kochaniu. Potem kochałem już tylko
          myśleć."

          "Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł
          ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą
          nazywamy 'prawami natury'."

          "Jest cudem, że ciekawość przeżywa typowe wykształcenie. "

          "Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny.
          Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego
          dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi
          żyć. "

          "Jeśli coś można w ogóle zrozumieć, można to też zrozumiale wyłożyć."

          "Dzieci zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest kręgowcem w gazowym stanie
          skupienia."

          "Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej
          nauki, to jest nią buddyzm."

          "Jedynym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że
          się z nami nie kontaktują. "

          "Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością,
          teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją. "

          "Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy
          szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w
          kierunku diety wegetariańskiej."

          "Naszym celem musi być wyzwolenie się... poprzez rozszerzenie kręgu
          współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury."

          "Wegetariański sposób życia, przez swoje czyste, fizyczne oddziaływanie na
          ludzkie zachowanie, może wpłynąć na ludzkość w najbardziej dobroczynny sposób"

          "So I am living without fats, without meat, without fish, but am feeling quite
          well this way. It always seems to me that man was not born to be a carnivore."
          ("Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się
          całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być
          drapieżnikiem." )

          --
          “Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta
          dręczonymi przez nich duszami” - Schopenhauer
          • Gość: Zagłoba Re: Albert Einstein (errata ;) 14 III 1879 - 1955) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 21:38
            "Ich weiß nicht mit welchen Waffen sich die Menschen im 3. Weltkrieg bekämpfen,
            aber im 4. werden es Keulen sein."
            ("Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta
            będzie na maczugi." ) - Albert Einstein
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - Zagadka 2 Do Biologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 21:13
          Gość portalu: Biolog napisał(a):

          > Ostatnio jestem (i, niestety - lub "stety" - zalezy od punkyu widzenia) bede
          > bardzo zajety,

          Jako osobnik cokolwiek zlosliwy, chcialbym zyczyc Panu dalszych sukcesow
          w prezentowaniu coraz to nowych interesujacych fotografii na jednym z watkow.
          Musi to byc bardzo absorbujace zajecie. Nasz watek tez opublikowal
          fotografie Generala Bourbaki i jej znalezienie kosztowalo mnie duzo
          czasu. :-)))
    • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka nr 3 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.06, 20:56
      Będąc spod znaku ryb nie wierzył w astrologię,
      twierdząc, że to typowe dla Ryb.
      Mawiał też o sobie, że gdyby przewidział, do czego doprowadzi
      zastosowanie jego teorii, wolałby raczej zająć się naprawą zegarów.

      O kim tu może być mowa?
      • Gość: Alicja Re: Humor w nauce - Zagadka nr 3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 22:11
        Byc moze choc raz mi sie uda:

        Albert Einstein
        • Gość: Alicja Re: Humor w nauce - Zagadka nr 3 Panie Zagloba!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 16:51
          Czy moja odpowiedz jest dobra?
          Jak dlugo mam czekac na potwierdzenie ???!!!
          • Gość: Zagłoba Re: ... Panie Zagloba!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 18:28
            Teraz już się chyba domyślasz, Onufry, dlaczego nie mam najmniejszego zamiaru
            angażować się w ten wątek bardziej niż mi akurat czas lub dostęp do kompa
            pozwala :( KRZYCZĄ TU za to właśnie NA NAS !!! ;)

            :-)))
            • Gość: Onufry Re: ... Panie Zagloba!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 18:50
              Gość portalu: Zagłoba napisał(a):

              > Teraz już się chyba domyślasz, Onufry, dlaczego nie mam najmniejszego zamiaru
              > angażować się w ten wątek bardziej niż mi akurat czas lub dostęp do kompa
              > pozwala :( KRZYCZĄ TU za to właśnie NA NAS !!! ;)
              >
              > :-)))


              Alez imc Zaglobo - WIECEJ LUZU !!!

              Wszak sam to nam tu doradzales :-)))

              (Nie dziw sie ze licealistka po tylu godzinach wyczekiwania na Twoj
              werdykt troche sie zdenerwowala. Ja to rozumiem :-))) )
              • Gość: Zagłoba Re: ... Panie Zagloba!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 19:24
                Ależ imć Onufry, czyż nie zauważyłeś tych wszystkich ;) i :-))) ???
                przecież jasnym być musi, że się ino ździebko droczę z waćpanną Alą

                Eeech... gdzież te bogosławione lata mojej własnej równie wielkiej
                niecierpliwości? ;)
        • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka nr 3 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 18:24
          Gość portalu: Alicja napisał(a):

          > Byc moze choc raz mi sie uda:
          >
          > Albert Einstein


          Bardzo dobrze, Pani Alu !!! Gratuluję, to była trudna zagadka, oparta tylko na
          poszlakach ;)

          A to rzeczywiście, nie kto inny, tylko właśnie Albert Einstein,
          współtwórca bomby atomowej, którą następnie zrzucono na Hiroshimę i Nagasaki,
          na wieść o tych aktach niczym nieuzasadnionego barbarzyńskiego ludobójstwa
          powiedział:

          "Gdybym tylko wiedział, powinienem był zostać zegarmistrzem."

          i dodał:

          "Gdybym wiedział, że Niemcom nie uda się wyprodukować bomby atomowej, nie
          kiwnąłbym nawet palcem."
          • Gość: Zagłoba Re: E = mc2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 18:41
            Zasada równoważności masy i energii wykorzystywana w wybuchach atomowych to
            jeden z najważniejszych wniosków z Szczególnej Teorii Względności. Wyraża ją
            najsłynniejszy z wzorów w historii ludzkości:

            E = mc^2

            gdzie: m - masa, c - prędkość światła w próżni, E - to ilość energii jaką można
            uzyskać z masy m.

            Einstein przedłożył swoją szczególną teorię względności 1905: 21 listopada 1905
            r. Czy gdyby wówczas przewidział, co stanie się 6 i 9 sierpnia w 40 lat
            później, rzeczywiście by tego nie uczynił?
            Jak wówczas obecnie wyglądałby nasz świat?
            --
            "Gdybym tylko wiedział, powinienem był zostać zegarmistrzem."
            - Albert Einstein
            • Gość: Zagłoba E = mc2 a Ulm i Austerlitz :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 19:02
              Dokładnie na 100 lat przed ogłoszeniem przez Einsteina STW
              Napoleon toczył swoje dwie najsławniejsze chyba bitwy:
              od 8 do 15 października 1805 - zwycięską bitwę z wojskami austriackimi,
              a 2 grudnia 1805 w Sławkowie (czeski Slavkov u Brna, po niemiecku: Austerlitz)
              z połączonymi armiami, austriacką i rosyjską (to zwycięstwo Napoleona historycy
              wojskowości określili mianem drugiego, po zwycięstwie Hannibala pod Kannami,
              arcydzieła taktyki w całej historii wojen).

              Do tych wydarzeń nawiązuje sławetny polski kuplecik na temat
              Armii Habsburgów (który za przeproszeniem szanownego gremium
              pozwolę sobie tu przytoczyć za redakcją powszechnie w końcu
              cenionego pisma "Mówią Wieki"):
              www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykuldzial=18
              "Pod Ulm, pod Ulm, pod Austerlitz
              Dostaliśmy w dupę, nie rzekliśmy nic,
              Bo taką naturę od Boga już mamy,
              Że w dupę bierzemy i nic nie gadamy".

              • Gość: Zagłoba "Pod Ulm, pod Ulm, pod Austerlitz..." IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 21:40
                "Najbardziej przerażone były myszy. Gdy huknęły działa, a zaraz po nich setki
                karabinów nabijanych prawdziwym prochem, oczom żołnierzy ukazał się niesamowity
                widok. Nagle z podziemnych nor i korytarzy na powierzchnię wyskoczyły tabuny
                gryzoni.
                Niektórzy żołnierze zapomnieli na chwilę o bitwie. tak 2 grudnia 2005 r.
                zaczęła się inscenizacja "bitwy trzech ceszarzy" pod Austerlitz."
                (...)
                Napoleon zastosował pod Austerlitz psychologiczny trick. Udawał przed bitwą, że
                ma depresję i jest niezdolny do dowodzenia. Dwaj jego przeciwnicy uwierzyli, po
                czym gorzko tego pożałowali."
                [Michał Wójcik, "National Geographic", marzec 2006]
                www.nationalgeographic.pl/national2/index.jsp?place=Menu02&news_cat_id=599&layout=2
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Einstein IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 00:38
      Dzis rocznica urodzin Einsteina - naukowca, ktory najbardziej zawojowal masowa
      wyobraznie.

      Gdy Einstein przyjechal do Princeton, udal sie na spacer po tamtejszym
      idyllicznym parku. Na mostku spotkal Oppenheimera. W tym czasie Einstein
      nie znal angielskiego, a Oppenheimer - niemieckiego. Obaj spotkali sie
      osobiscie po raz pierwszy, kazdy wiedzial kim jest ten drugi i obaj chcieli
      sie ze soba zaprzyjaznic. Po chwili milczenia Oppenheimer pokazal na wode
      i powiedzial: "Fish". Na to Einstein odpowiedział: "Ja, Fisch".

      :-)))
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Arystoteles IP: *.d4.club-internet.fr 14.03.06, 09:22
        Znany jest aforyzm Arystotelesa:
        "Nie obeznany stwierdza, uczony watpi, medrzec zastanawia sie".
        Ten blyskotliwy naukowiec w dziedzinie anatomii ludzkiej
        okazal sie ignorantem sytuujac swiadomosc w sercu, a mozgowi
        poswiecajac role ochladzania krwi.
      • 3bezatu Re: Humor w nauce: Einstein 14.03.06, 10:30
        Może jeszcze kilka cytatów Alberta Einsteina:


        Osobowość kształtuje się nie przez piękne słowa lecz pracą i własnym wysiłkiem.

        Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nieznanych innym i nie ma pojęcia
        o tym, co znaja wszyscy.

        Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który
        nie wie, że się nie da, i on to robi

        Dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej
        istnieją jeszcze wątpliwości

        Jeśli "a" oznacza szczęście, to a=x+y+z; x - to praca, y - rozrywki, z -
        umiejętność trzymania języka za zębami.

        Cóż to za smutna epoka, w której łatwiej rozbić atom, niż zniweczyć przesąd.

        Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić.

        Historia wynalazków naukowych i technicznych uczy nas, że rasa ludzka uboga
        jest w niezależną myśl twórczą i wyobraźnię... człowiek musi niejako dosłownie
        potknąć się o rzecz samą, aby mu zakwitła Idea.

        Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.

        Gdybym wiedział co robię, to przecież nie była by praca badawcza.

        Zdrowy rozsądek jest zbiorem uprzedzeń nabywanych w wieku lat osiemnastu.

        Jedyną pewną metodą unikania porażek jest nie mieć żadnych, nowych pomysłów.


        :-)))
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce: swieto liczby pi IP: *.d4.club-internet.fr 14.03.06, 15:16
          3.141592653589793238462643383279502884197169399375105820974944592307816406286208
          9986280348253421170679

          82148086513282306647093844609550582231725359408128481117450284102701938521105559
          64462294895493038196

          44288109756659334461284756482337867831652712019091456485669234603486104543266482
          13393607260249141273

          72458700660631558817488152092096282925409171536436789259036001133053054882046652
          1384146951941511609...

          kto ma cos do dorzucenia?
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: swieto liczby pi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 15:28
            Wisława Szymborska napisała dluuugi wiersz:

            "Liczba Pi"

            Podziwu godna liczba Pi
            trzy koma jeden cztery jeden.
            Wszystkie jej dalsze cyfry tez sa poczatkowe,
            piec dziewiec dwa, poniewaz nigdy sie nie konczy.

            (...)

            Jezeli ktos znajdzie go w internecie, prosze go tu zreprodukowac.
            Ja go znalazlem przypadkiem w ksiazce M. Szurka "Matematyka dla
            humanistow" na str. 26.

            :-)))
            • 3bezatu Re: Humor w nauce: swieto liczby pi 14.03.06, 15:44
              Wisława Szymborska - Liczba Pi

              Podziwu godna liczba Pi
              trzy koma jeden cztery jeden.
              Wszystkie jej dalsze cyfry też są początkowe,
              pięć dziewięć dwa ponieważ nigdy się nie kończy.
              Nie pozwala się objąć sześć pięć trzy pięć spojrzeniem
              osiem dziewięć obliczeniem
              siedem dziewięć wyobraźnią,
              a nawet trzy dwa trzy osiem żartem, czyli porównaniem
              cztery sześć do czegokolwiek
              dwa sześć cztery trzy na świecie.
              Najdłuższy ziemski wąż po kilkunastu metrach się urywa
              podobnie, choć trochę później, czynią węże bajeczne.
              Korowód cyfr składających się na liczbę Pi
              nie zatrzymuje się na brzegu kartki,
              potrafi ciągnąc się po stole, przez powietrze,
              przez mur, liść, gniazdo ptasie, chmury, prosto w niebo,
              przez całą nieba wzdętość i bezdenność.
              O, jak krótki, wprost mysi, jest warkocz komety!
              Jak wątły promień gwiazdy, że zakrzywia się w lada przestrzeni!
              A tu dwa trzy piętnaście trzysta dziewiętnaście
              mój numer telefonu twój numer koszuli
              rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty trzeci szóste piętro
              ilość mieszkańców sześćdziesiąt pięć groszy
              obwód w biodrach dwa palce szarada i szyfr,
              w którym słowiczku mój a leć, a piej
              oraz uprasza się zachować spokój,
              a także ziemia i niebo przeminą,
              ale nie liczba Pi, co to to nie,
              ona wciąż swoje niezłe jeszcze pięć,
              nie byle jakie osiem,
              nieostatnie siedem,
              przynaglając, ach, przynaglając gnuśną wieczność
              do trwania.
              • Gość: ewa Re: Humor w nauce: swieto liczby pi IP: *.d4.club-internet.fr 14.03.06, 15:56
                Matematycy francuscy stworzli poemat,
                w ktorym kazde slowo mozna zastapic suma liter,
                odpowiadajacych pi.Oto poczatek:
                Que j'aime à faire apprendre un nombre utile aux sages !
                3 1 4 1 5 9 2 6 5 3 5

          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: swieto liczby pi IP: *.d4.club-internet.fr 14.03.06, 15:30
            Do otrzymania wysokosci slonia(od stop do lopatek)
            slozy nastepujacy wzor:2*Pi*D, w tym D wyraza szerokosc
            stopy slonia.
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce: swieto liczby pi IP: *.d4.club-internet.fr 14.03.06, 17:48
              przepraszam za okropny blad ortograficzny;
              oczywiscie nie slozy, lecz sluzy.
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 19:33
                Droga Ewo,

                Z cytatow dzisiejszego jubilata:

                Jedyną pewną metodą unikania porażek jest nie mieć żadnych, nowych pomysłów.

                Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.

                ***

                Zatem rozumujac przez analogie:

                Jedyna pewna metoda unikania bledow ortograficznych jest: nie pisac.


                A PANI MA WLASNIE RACJE, ZE PISZE :-)))

                A bledy - pal szesc !!!
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Robert Oppenheimer IP: *.d4.club-internet.fr 15.03.06, 00:16
                  Osmielona i zachecona slowami Onufrego
                  wspomne o Robercie Oppenheimerze, ktory
                  bardziej bezposrednio kojarzy mi sie
                  z bomba atomowa, niz nasz dzisiejszy
                  jubilat.
                  Otoz kiedy 16.VI.1945 dokonano w Nowym
                  Meksyku pierwszego testu bomby atomowej,
                  wsrod odserwujacej grupki znajdowal sie
                  oczywiscie R. Oppenheimer. Widzac przerazliwe
                  swiatlo zaczal recytowac fragmant wedow;"If the radiance of a thousand suns
                  were to burst into the sky, that would be like the splendor of the mighty One."
                  Nastepnie, gdy ukazal sie siegajacy nieba grzyb, Oppenheimer dodal"stalem sie
                  smiercia, niszczycielem swiata".
                  Po wybuchu grupka wyszla z ukrycia i nastapila
                  chwila niezwyklej ceremoni. Wiekszosc milczala,
                  niektorzy smiali sie, inni plakali.Do Oppenheimera
                  zblizyl sie Bainbridge ktory lapidarnie zauwazyl-
                  "teraz wszyscy jestesmy niegodziwcami"
                  Wspominajac to nieco pozniej Oppenheimer powiedzial;
                  "bylo to najbardziej sluszne stwierdzenie, jakiego
                  dokonanao po tescie".
                  • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Robert Oppenheimer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 06:37
                    Chce troche uzupelnic post Ewy.

                    Oppenheimer to byla bardzo niejednoznaczna postac. W swoich pamietnikach
                    Leopold Infeld wspomina takie 2 fakty:

                    - wiele lat po zrzuceniu bomby na Hiroshime, kiedy zapytano w telewizji
                    Oppehheimera co o tym sadzi, on zimno stwierdzil:
                    "Zrzucenie bomby na Hiroshime bylo posunieciem slusznym."

                    Innym razem na konferencji poswieconej jakiejs rocznicy Einsteina
                    powiedzial on z zawiscia:
                    "Prace Einsteina sa przejmujaco piekne ale pelne bledow."

                    Infeld publicznie wtedy zaprotestowal.

                    Swiat nauki to nie tylko humor, to czesto marnosc nad marnosciami
                    (chcialoby sie powiedziec za Koheletem).

                    :-(
                    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Robert Oppenheimer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 06:46
                      Te pamietniki Infelda, ktore wszystkim polecam nosza tytul:

                      "Kordian, fizyka i ja"

                      ***

                      errata:

                      Oppehheimera -> Oppenheimera
                    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Robert Oppenheimer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 08:55
                      Nie mam pod reka pamietnikow Infelda, ale przypomnial mi sie jego komentarz
                      na temat Oppenheimera. Warto go tu przytoczyc. Mianowicie zacytowal
                      on znane(?) powiedzenie Einsteina:

                      NAUKA TO JEST SPRAWA CHARAKTERU !

                      ;-)))
                      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: wracajac do R. Oppenheimera IP: *.d4.club-internet.fr 15.03.06, 11:54
                        Kontrowersyjnosc tej postaci zalezy tez
                        od zrodel, z jakich korzystamy. Zrodla
                        amerykanskie i francuskie(krajow posiadajacych
                        bombe atomowa) maja tendencje do "wybielania" go,
                        zrodla polskie pokazuja jego bardziej prawdziwe
                        oblicze. Wszak wiedzial co i w jakim celu robi.
                        Tak dochodzimy do wniosku, ze polityka(i ekonomia)
                        sa scisle zwiazane z nauka, a ta pierwsza to bleeeee.
                        Byli i sa jednak naukowcy, ktorzy z polityka nie
                        maja/mieli nic wspolnego.Za chwile dam przyklad.
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Einstein IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 21:59
          Dzieki 3bezatu za madre slowa. Na mnie najwieksze wrazenie zrobily:


          Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który
          nie wie, że się nie da, i on to robi

          Dwie rzeczy są nieskończone - Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej
          istnieją jeszcze wątpliwości

          Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.

          Jedyną pewną metodą unikania porażek jest nie mieć żadnych, nowych pomysłów.


          Obawiam sie, ze wiele wody w Wisle uplynie, zanim te prawdy dotra
          do pedagogow uczacych nasza mlodziez ;-(((
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Einstein IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 22:44
            Jeszcze jeden madry tekst jubulata:

            POZDROWIENIE DLA G. BERNARDA SHAW'A

            Rzadko spotykamy czlowieka, ktoryby posiadl na tyle samodzielnosci, aby widzac
            wady i cala glupote swoich wspolczesnych, nic sobie z tego jednak nie robil.
            Ale skoro taki samotny czlowiek przekona sie, jak dalece lidzie sa zapamietali
            w swym uporze traci nieraz szybko wiare w to, ze zdola ich uleczyc. Tylko
            bardzo nielicznym dana jest zdolnosc olsniewania swego pokolenia za pomoca
            subtelnego humoru i wrodzonego wdzieku tudziez podsuwania swym wspolczesnym
            zwierciadla w sposob artystycznie bezosobowy. Wyrazami serdecznej sympatii
            pozdrawiam dzis najwiekszego mistrza tego kunsztu i naszego wychowawce, ktory
            dal nam wszystkim tyle chwil szczescia.

            (A. Einstein "Moj obraz swiata")
            • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce: Einstein IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:43
              "Jedynym rozsądnym sposobem wychowania jest oddziaływanie własnym dobrym
              przykładem, a jeśli nie można inaczej - [własnym] odstraszającym przykładem. "

              „Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją
              za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek.”

              "Jest cudem, że ciekawość przeżywa typowe wykształcenie. "

              „I don't know what is the speed of sound. I don't carry information in my mind
              that is readily available in books.„

              "Najpiękniejszym, co możemy odkryć, jest tajemniczość."

              "Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz,
              przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda."

              "Osobowość kształtuje się nie przez piękne słowa
              lecz pracą i własnym wysiłkiem. "

              „Jest tylko jedna droga, która wiedzie człowieka do prawdziwej doskonałości:
              twarda szkoła życia.”

              "Uczony jest człowiekiem,
              który wie o rzeczach nieznanych innym
              i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy. "

              "Znane są tysiące sposobów zabijania czasu,
              ale nikt nie wie jak go wskrzesić. "

              "Problemem naszych czasów jest nie bomba atomowa, lecz człowiecze serce."

              "Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom, niż zniszczyć przesąd."

              "Los ludzkości, jako całości, będzie taki, na jaki ona zasługuje."
              --
              patrząc na obraz XX w. i naszych czasów, chciałoby się nieraz rzec za Rzymianami
              :-( Abyssus abyssum invocat (Piekło wzywa na pomoc piekła )

              • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce: Einstein - garść anegdot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:48
                Początki jego kariery naukowej nie były łatwe. Kiedyś sekretarz naukowy
                Towarzystwa Przyrodników w Zurychu poprosił jednego z profesorów, aby przejrzał
                pracę pewnego młodego asystenta, mówiąc o niej, że nie jest to nic szczególnie
                ciekawego, "ale chciałbym mu pójść na rękę" - powiedział. Tym młodym asystentem
                był właśnie Albert Einstein, a zgłoszona przez niego praca - pierwszą
                wiadomością o teorii względności. Wśród uczonych swojego pokolenia Einstein
                uważany był często za człowieka - delikatnie mówiąc - dość oryginalnego w swym
                zachowaniu, a nawet i dziwnego. Świadczyć o tym może opinia dziekana Wydziału
                Fizyki w Pradze.

                Gdy kiedyś na Wydziału Fizyki w Pradze przyjmował do pracy nowego kierownika
                Katedry Fizyki, którą opuścił właśnie Einstein, dziekan zażądał od nowego
                kandydata jednej rzeczy - normalnego zachowania się. Ten zdziwił się
                niepomiernie. "Czy to taka rzadka cecha u fizyków?" Na to oburzony nieco
                dziekan: "Chyba nie zechce pan wmówić we mnie, że pański poprzednik Einstein był
                człowiekiem normalnym?"

                Innym razem Einstein odwiedził wielkiego wynalazcę Thomasa Alva Edisona. Ten
                poskarżył mu się, iż nie może znaleźć dla siebie odpowiedniego asystenta.
                Odpowiedni asystent powinien rozwiązać test przygotowany przez Edisona .
                Einstein poprosił o ów test. Pierwsze pytanie brzmiało: "Ile mil jest z Nowego
                Jorku do Chicago?". Einstein odpowiedział: "Trzeba by było zajrzeć do rozkładu
                jazdy". Kolejne pytanie brzmiało: "Jaki jest skład stali nierdzewnej?". Na co
                Einstein odpowiedział: "To można znaleźć w podręczniku do metalurgii". W podobny
                sposób odpowiadał na inne pytania. W końcu stwierdził: "Nie będę czekał na twoją
                odmowę, wycofam swoją kandydaturę na asystenta dobrowolnie".

                Kiedyś, podczas pierwszego pobytu uczonego w Nowym Jorku, obwożono go autem po
                ulicach, witano ogromnym transparentem z napisem: "This is the famous professor
                Einstein", obrzucano kwiatami i serpentynami. Einstein powiedział wtedy śmiejąc
                się do żony: "Mimo wszystko oglądanie słonia czy żyrafy w cyrku musi być
                bardziej zabawne od widoku starego profesora".
                O wielkiej skromności Einsteina może świadczyć także następująca anegdota. Dwaj
                amerykańscy studenci założyli się, że list zaadresowany jedynie: "Profesor
                Einstein - Europa" dojdzie do rąk adresata. Oczywiście doszedł w normalnym
                terminie, a Einstein bez cienia chełpliwości po prostu powiedział: "Poczta
                funkcjonuje u nas doskonale".

                I jeszcze jedna anegdota (już chyba przytaczana w tym wątku): Einstein jest na
                przyjęciu u pewnych Amerykanów. Pani domu chcąc pochwalić się przed nim swoją
                wiedzą, prowadzi go do okna i wskazuje jakąś gwiazdę mówiąc: "To jest Wenus.
                Poznaję ją, bo lśni zawsze tak, jak piękna kobieta." "Przykro mi" - odpowiada
                Einstein - "To nie jest Wenus, lecz Jowisz". "Ach, drogi profesorze - pan jest
                naprawdę niezwykły! Z tak olbrzymiej odległości potrafi pan odróżnić płeć gwiazdy!"

                podobnie jak i ta:

                Wśród licznych, także dziwacznych wyróżnień i honorów Einsteina znalazło się
                dożywotnie członkostwo Klubu Palaczy fajek w Montrealu. Przyjmując to
                wyróżnienie, Einstein miał powiedzieć: Palenie fajki zapewnia spokojny i
                obiektywny osąd spraw ludzkich. Nadużywanie tytoniu odbiło się w końcu na
                zdrowiu uczonego, któremu lekarze zalecili bardzo ograniczyć palenie. Einstein
                jednak próbował stale obchodzić te zalecenia. Często więc odbywała się taka oto
                wymiana słów między nim a jego żoną Elsą:
                - Albercie, znów zapalasz fajkę.
                - Ależ to dziś moja pierwsza ! - odpowiadał najczęściej Einstein.
                - Nie oszukuj, sama widziałam, że to już chyba czwarta !
                - Ależ skąd - bronił się Einstein. - No, może nie pierwsza, ale najwyżej druga
                fajka. Przecież nie powiesz, moja droga, że jesteś ode mnie lepsza w matematyce.

                Gdy Albert Einstein przyjechał w 1923 roku do Kopenhagi, by odwiedzić Nielsa
                Bohra, ten spotkał go na stacji kolejowej. Następnie wsiedli do tramwaju, ale
                tak się zagadali, że nie wysiedli na właściwym przystanku. Kiedy się
                zorientowali, że pojechali za daleko, wsiedli w tramwaj jadący w przeciwnym
                kierunku, ale znów pojechali zbyt daleko. Bohr wspominał, że byli tak zatopieni
                w rozmowie, iż powtórzyło się to jeszcze parę razy.

                Już w czasach Einsteina papparazzi mogli być prawdziwym utrapieniem. Oto w jaki
                sposób, osaczony przez prasę, odpowiedział żartobliwie na nalegania, aby
                "uśmiechnął się do kamery", w dniu siedemdziesiątych drugich urodzin w 1951 roku.
                www.bg.agh.edu.pl/EINSTEIN/gfx/einstein-tongue.jpg

              • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce: Einstein - garść anegdot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:51
                Pewnego razu Einstein odwiedzając fryzjera spotkał małego chłopca. Chłopiec
                płakał. Einstein zapytał się chłopca dlaczego płacze. Ten stwierdził, iż zgubił
                pieniądze i nie może skorzystać z usług fryzjera. Naukowiec postanowił dać
                chłopcu pieniądze, aby ten mógł się ostrzyc. Chłopak popatrzył przez chwilę
                badawczo na naukowca, a w szczególności na jego długie, rozczochrane włosy i
                powiedział: "Nie dziękuję, niech pan sobie zatrzyma pieniądze, panu są one
                bardziej potrzebne niż mi".

                Mawiał też, że życie przypomina jazdę na rowerze - nie wolno się zatrzymać, bo
                człowiek się przewróci.

                Na pytanie 9-letniego syna czym się wsławił w nauce, odpowiedział: Gdy ślepy
                żuczek pełznie po powierzchni kuli, nie zauważa, że jego droga jest zakrzywiona.
                Mnie szczęśliwie udało się to zauważyć.

                --
                Niektóre źródła:
                [www.pg.gda.pl/PismoPG/98_03/S38.HTM]
                [www.bg.agh.edu.pl/EINSTEIN/index.php?m=11]
                [library.thinkquest.org/19662/low/pol/gossip.html]
              • Gość: Zagłoba Einstein i jego czasy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:54
                Ciekawy jest kontekst historyczny twórczości tego największego z fizyków.
                Abraham Pais pisał o Einsteinie:

                „12 lutego 1920 roku w czasie wykładu Einsteina na Uniwersytecie Berlińskim
                wybuchła awantura. Według oficjalnej wersji, jej przyczyną była zbyt mała liczba
                krzeseł, by wszyscy mogli usiąść. W oświadczeniu prasowym Einstein stwierdził,
                że niektóre wrogie zachowania skierowane przeciw niemu nie były jawnie
                antysemickie, ale można je było tak interpretować. 24 sierpnia 1920 niedawno
                założone stowarzyszenie Arbeitsgemeinschaft Deutscher Naturforscher (Niemieckie
                Stowarzyszenie Przyrodników) zorganizowało mityng w największej sali koncertowej
                Berlina, którego celem było potępienie teorii względności i niewybrednej
                propagandy, jaką rzekomo uprawiał jej twórca.* Einstein przybył na mityng. Trzy
                dni później odpowiedział w "Berliner Tageblatt". Zauważył, że przeciwnicy
                zareagowaliby zapewne inaczej, gdyby "był Niemcem ze swastyką lub bez, nie zaś
                Żydem o liberalnych, internacjonalistycznych przekonaniach". Następnie zacytował
                wypowiedzi Lorentza, Plancka i Eddingtona, pochlebnie oceniające jego badania,
                po czym wyraził się bardzo obraźliwie o Lenardzie, co znalazło się na pierwszej
                stronie. Można to zrozumieć. W tym czasie Lenard był już na dobrej drodze, by
                stać się najbardziej godnym pogardy ze wszystkich niemieckich uczonych o uznanej
                pozycji. Jednak odpowiedź Einsteina niewątpliwie nie była wielkim dziełem
                literackim i zdecydowanie różniła się stylem od wszystkiego, co kiedykolwiek
                pozwolił opublikować pod własnym nazwiskiem. 6 września napisał do niego
                minister kultury, składając wyrazy ubolewania z powodu wydarzeń 24 sierpnia. 9
                września Einstein napisał do Borna: "Nie oceniaj mnie zbyt surowo. Każdy musi od
                czasu do czasu złożyć ofiarę na ołtarzu głupoty [...], zrobiłem to, publikując
                ten artykuł" .

                W marcu 1922 roku, na zaproszenie Collége de France, Einstein pojechał do
                Paryża, by tam dyskutować o swojej teorii z fizykami, matematykami i filozofami.
                Stosunki między Francją i Niemcami wciąż były bardzo napięte i Einsteina
                zaatakowali nacjonaliści z obu krajów. Aby uniknąć demonstracji, musiał wysiąść
                z pociągu na podmiejskiej stacji. Wkrótce po tej podróży przyjął zaproszenie do
                udziału w Komitecie Współpracy Intelektualnej Ligi Narodów. Niemcy przystąpiły
                do Ligi dopiero w 1926 roku, a zatem Einstein ponownie znalazł się na
                eksponowanej pozycji. 24 czerwca został zamordowany Walther Rathenau, Żyd i
                znajomy Einsteina, który przez kilka miesięcy był niemieckim ministrem spraw
                zagranicznych. 4 lipca Einstein napisał do Marii Curie, że musi zrezygnować z
                udziału w komitecie, gdyż zabójstwo Rathenaua unaoczniło mu, że z uwagi na silny
                antysemityzm nie jest właściwym członkiem. Tydzień później napisał do niej, że
                zamierza zrezygnować z członkostwa w Akademii i osiedlić się gdzieś jako osoba
                prywatna. Później, tego samego roku, jako przyczynę rezygnacji podał "aktywność
                w sprawach żydowskich i, mówiąc ogólniej, moją żydowską narodowość". Przekonano
                go jednak, aby tego nie czynił. W marcu 1923 roku, wkrótce po tym, jak wojska
                francuskie i belgijskie zajęły Zagłębie Ruhry, Einstein zrezygnował ponownie,
                stwierdzając, że Liga nie ma ani siły, ani dobrej woli, aby zrealizować swoje
                szczytne zadania. W 1924 roku powrócił do Komitetu, gdyż czuł, że "kierował się
                przejściowym nastrojem zniechęcenia, nie zaś trzeźwym namysłem" .

                Z berlińskiego okresu życia Einsteina pochodzi anegdota, opowiedziana przez
                hrabiego Harry'ego Kesslera, kronikarza berlińskiego życia z czasów Republiki
                Weimarskiej:

                W 1930 roku do Berlina przyjechał rzeźbiarz Maillol. Wśród gości zaproszonych na
                obiad wydany na jego cześć znalazł się również Einstein. Gdy przyszedł, Maillol
                zauważył: "Une belle téte; c'est un poěte?". "Musiałem mu wyjaśnić, kim jest
                Einstein - opowiada Kessler - bo najwyraźniej nigdy o nim nie słyszał"

                Można się tylko zastanawiać, jak potoczyłyby się dzieje fizyki współczesnej,
                gdyby ten genialny człowiek nie musiał trwonić sił na walkę z nawiedzonymi
                szaleńcami swojej epoki i ludzką bezdusznością.

                --
                Więcej w: [www.wiw.pl/biblioteka/einstein_pais/04.asp]
                "Cóż za smutna epoka, w której łatwiej jest rozbić atom, niż zniszczyć przesąd."
                - Albert Einstein

              • Gość: Zagłoba Einstein i jego czasy II IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:56

                Można się zastanawiać, jak potoczyłyby się dzieje fizyki współczesnej, gdyby
                ten genialny człowiek nie musiał trwonić sił na walkę z nawiedzonymi szaleńcami
                swojej epoki i powodowaną przez nich ludzką bezdusznością ogarniającą całe tłumy
                i rzesze ich fanatycznych wyznawców. Warto jednak zauważyć, że Einstein nie
                oparł się urokom swojej pozycji, jaką przyniosła mu sława. Tak czy owak był
                zatem - jak się zdaje - skazany na wypalenie się na fali swojej popularności?
                Ba...! Gdyby tylko każdemu człowiekowi dane było dać z siebie ”tylko” tyle,
                ile on dał z siebie w czasach początków swojej niezwykłej kariery!

                „Wraz ze sformułowaniem równania pola grawitacyjnego, w listopadzie 1915 roku,
                fizyka klasyczna (to znaczy, niekwantowa) osiągnęła doskonałość. Był to
                jednocześnie szczytowy punkt kariery naukowej Einsteina. W jego dziełach nie
                widać jednak nagłego schyłku po przejściu tego punktu. Mimo poważnych chorób
                lata 1916-1920 były bardzo owocne i przyniosły wiele ważnych wyników zarówno w
                dziedzinie teorii względności, jak i teorii kwantów. Po roku 1920 zaczyna się
                lekki spadek, przerwany przypływem twórczej aktywności pod koniec 1924 roku
                (kwantowa teoria gazu atomowego). Następnie okres twórczy gwałtownie się kończy,
                choć przez następnych trzydzieści lat Einstein nieustannie pracował naukowo.

                Któż może ocenić, czy gorączkowa aktywność Einsteina w latach dwudziestych była
                przyczyną, czy skutkiem osłabienia twórczej mocy? Na wiele czynników, takich jak
                wiek, choroby, większość obowiązków administracyjnych, światowa sława, burzliwe
                i gwałtowne dzieje Republiki Weimarskiej, Einstein nie miał oczywiście żadnego
                wpływu. Jednak w jego pismach powstałych po roku 1916 dostrzegam naturalne
                osłabienie weny twórczej. Publiczna aktywność Einsteina była niewątpliwie
                konsekwencją silnych wewnętrznych motywów oraz wymagań związanych z brzemieniem
                sławy. Mniej jest dla mnie jasne, jak Einstein zareagowałby na takie naciski,
                gdyby fizyka pochłaniała go całego, tak jak to było wcześniej. Odnoszę wrażenie,
                że po 1916 roku Einstein miał wreszcie nieco więcej energii i mógł się
                zaangażować w sprawy świata, w którym żył. (...) Einstein z upodobaniem
                uczestniczył w berlińskim życiu towarzyskim. To samo można powiedzieć o
                rozmowach z politykami, takimi jak Rathenau, Stresemann, Briand, a później
                również Churchill i Roosevelt.

                --
                Więcej w: [www.wiw.pl/biblioteka/einstein_pais/04.asp]
                "Osobowość kształtuje się nie przez piękne słowa, lecz pracą i własnym
                wysiłkiem." - Albert Einstein


                • Gość: Zagłoba „Tkanina Wszechświata” czyli OTW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:03
                  „Tkanina Wszechświata”, czyli Ogólna Teoria Względności Einsteina

                  Motto: "Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz,
                  przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda."
                  W tym sensie Ogólna Teoria Względności nie była przeciwieństwem Szczególnej
                  Teorii Względności ruchu jednostajnego - była jej rozwinięciem o ruch przyśpieszony.

                  Na przełomie tysiącleci wyszła książka znanego na całym świecie (poza Polską)
                  fizyka i filozofa Davida Deutscha zatytułowana „Fabric of Reality” („Tkanina
                  rzeczywistości”). Nawiązuje ona niewątpliwie tytułem do sławnej frazy „Fabric of
                  the Universe” jaka ukazała się wkrótce po zakończeniu I WŚ ubiegłego wieku w
                  prasie ogłaszającej triumf dzieła Einsteina:

                  Na jedenastej stronie londyńskiego dziennika "Times" 7 listopada 1919 roku, tuż
                  obok artykułu
                  „Chwała poległym” w szóstej kolumnie pod nagłówkiem „Rewolucja w nauce / Nowa
                  teoria Wszechświata / Idee Newtona obalone” czytamy:
                  www.wiw.pl/biblioteka/einstein_pais/pict/02-z.jpg
                  tak prasa przywitała drugie (po analizie orbity Merkurego) eksperymentalne
                  potwierdzenie Ogólnej Teorii Względności Einsteina, która przewidziała ugięcie
                  promieni świetlnych odległych gwiazd przebiegających w pobliżu tarczy naszego
                  Słońca ze zdumiewającą jak na owe czasy dokładnością 1 %.
                  W 1915 r. Einstein ogłosił swoją ogólną teorię względności, która mówi już nie
                  tyle, że wszystko jest najogólniej rzecz biorąc względne ;) (o tym mówiła już
                  szczególna teoria względności przedstawiona przez niego jeszcze 21 listopada
                  1905 r.), ale że - i to jest całe clue tej teorii - efekty grawitacji i
                  przyśpieszenia są równoważne. Wynika z niej m.in. to, że grawitacja powoduje
                  ugięcie toru światła i zmienia jego częstotliwość.

                  „19 listopada Lorentz, w typowy dla siebie, jasny sposób wyjaśnił ogólną teorię
                  względności czytelnikom "Niewe Rotterdamsche Courant". Przy tej okazji
                  stwierdził: "Nie mogę powstrzymać się od wyrażenia zdziwienia z powodu tak
                  licznych narzekań na trudności w zrozumieniu nowej teorii. Najwyraźniej
                  książeczka Einsteina O szczególnej i ogólnej teorii względności, wykład
                  popularny nie dotarła w czasie wojny do Anglii". 23 listopada we "Frankfurter
                  Allgemeine Zeitung" ukazał się artykuł Maxa Borna, zatytułowany Raum, Zeit und
                  Schwerkraft. Freundlich rozpoczął swój artykuł w "Die Vossische Zeitung"
                  (Berlin) z 30 listopada od słów: "Wydarzenie naukowe o nadzwyczajnej wadze nie
                  doczekało się jeszcze w Niemczech reakcji, na jakie zasługuje". Jednak 14
                  grudnia na stronie tytułowej tygodnika "Berliner Illustrirte Zeitung" znalazł
                  się portret Einsteina opatrzony słowami: "Nowa wielkość w światowej historii:
                  Albert Einstein, którego badania, rewolucjonizujące nasze pojęcia natury,
                  oceniane są na równi z odkryciami Kopernika, Keplera i Newtona". O ile mi
                  wiadomo, w Szwajcarii pierwszy wiadomość podał dziennik "Neue Züricher Zeitung"
                  z 10 grudnia, gdzie ukazała się notatka, że 8 grudnia na posiedzeniu Francuskiej
                  Akademii Nauk astronom Henri Deslandres przedstawił wyniki obserwacji zaćmienia
                  29 maja i podsumował teorię Einsteina stwierdzeniem, że energia przyciąga energię.”

                  „Teoria względności trafiła do gazet jeszcze przed listopadem 1919 roku. Frank
                  wspomina, że w 1912 roku w wiedeńskim dzienniku widział artykuł zatytułowany
                  Minuta w niebezpieczeństwie, sensacja matematycznej nauki, który oczywiście
                  dotyczył szczególnej teorii względności. W 1914 roku Einstein napisał artykuł o
                  teorii względności do "Die Vossische Zeitung" . Był on już zatem osobą znaną,
                  choć tylko w krajach niemieckojęzycznych. Dopiero w listopadzie 1919 roku zdobył
                  światową sławę. Na przykład, według "The New York Times Index" jego nazwisko
                  ukazało się w dzienniku po raz pierwszy 9 listopada 1919. Od tej pory każdego
                  roku nazwisko Einsteina ukazywało się w nowojorskiej gazecie, często w związku z
                  problemami naukowymi, częściej w kontekście innych zagadnień. Wobec tego można
                  stwierdzić, że legenda Einsteina narodziła się dokładnie 7 listopada 1919 roku,
                  gdy londyński "Times" obwieścił nowinę.”:

                  „our conceptions of the fabric of the universe must be fundamentally altered” !!!

                  --
                  [Więcej: www.wiw.pl/biblioteka/einstein_pais/03.asp]
                  „Dlaczego właśnie ja sformułowałem zasadę względności? Ile razy zadaję sobie to
                  pytanie wydaje mi się, że przyczyna jest następująca: Normalny dorosły człowiek
                  w ogóle nie rozmyśla nad problemami czasu i przestrzeni. W jego mniemaniu
                  przemyślał to już w dzieciństwie. Ja jednak rozwijałem się intelektualnie tak
                  powoli, że czas i przestrzeń zajmowały moje myśli nawet wtedy, gdy stałem się
                  już dorosły.” - Albert Einstein


              • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce: Einstein IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:58
                Romantyczna miłość Einsteina

                Motto: „Kto mówi źle o swojej żonie, ten sam siebie zniesławia.” - przysłowie
                szkockie

                W cieniu 2 małżeństw Einsteina pozostaje jego tajemniczy romantyczny związek:

                „Listy (nie ma ich w archiwum w Princeton) Einsteina z początku lat dwudziestych
                dowodzą, że przez wiele lat był on blisko związany z pewną młodą kobietą, i
                wyrażają uczucia, na które być może nie starczyło mu energii w związkach
                małżeńskich. To interludium zakończyło się w 1924 roku, gdy Einstein napisał do
                tej kobiety, że musi szukać w gwiazdach tego, co nie było mu dane na ziemi. To
                zdanie napisał zaledwie kilka miesięcy przed odkryciem mechaniki kwantowej,
                kiedy to nowe pokolenie młodych fizyków przejęło przewodnictwo, natomiast
                Einstein poszedł swoją drogą.”

                Pierwsza żona miała na imię Milewa:

                „14 lutego 1919 roku sąd orzekł rozwód. Zgodnie z tym orzeczeniem, Milewa miała
                otrzymać pełną kwotę z Nagrody Nobla Einsteina, gdy mu ona w końcu przypadnie.”
                „Milewa do końca życia mieszkała w Zurychu. Początkowo używała nazwiska
                panieńskiego Marić, ale później rząd kantonalny dekretem z 24 grudnia 1924 roku
                pozwolił jej powrócić do nazwiska Einstein. Gdy Albert przyjeżdżał odwiedzić
                synów, zatrzymywał się w jej domu. Milewa miała trudny charakter, nie dowierzała
                nikomu i miewała ataki melancholii. (...). Zmarła w 1948 roku. Kilka lat później
                Einstein napisał o niej: "Ona nigdy nie pogodziła się z separacją i rozwodem, co
                upodobniło ją do Medei. Zatruło to moje stosunki z synami, z którymi łączyła
                mnie czułość i przywiązanie. Było to dla mnie tragedią, która trwała aż do mej
                starości".”

                No cóż, chciałoby się napisać: „Nie tylko kobieta zmienną jest”.

                „Przy różnych okazjach Einstein wyrażał swoje wątpliwości na temat
                błogosławieństwa związanego ze świętym stanem małżeńskim. Na przykład ktoś, kto
                widział, jak Einstein nieustannie nabija i czyści fajkę, spytał go, czy pali dla
                przyjemności, czy też po to, by mieć pretekst do czyszczenia fajki. Einstein
                odpowiedział: "Moim celem jest palenie, ale obawiam się, że prowadzi to do
                zapchania fajki. Życie również przypomina palenie, zwłaszcza małżeństwo"

                Tą drugą była Elsa Einstein-Löwenthal:

                Charlie Chaplin, który poznał ją w 1931 roku, opisał ją następująco: "Była mocno
                zbudowaną kobietą, odznaczającą się wielką witalnością. Szczerze cieszyła się z
                tego, że jest żoną wielkiego człowieka, i nawet nie próbowała tego ukrywać; jej
                entuzjazm był rozczulający"

                „Urodzona w 1876 roku w Hechingen w Hohenzollern, kuzynka Alberta, spokrewniona
                z nim zarówno ze strony ojca, jak i matki. Rudolf, jej ojciec, był kuzynem
                Hermanna, ojca Alberta, zaś Fanny, jej matka - siostrą Pauline, matki Alberta.
                Elsa i Albert znali się i bardzo lubili od wczesnego dzieciństwa, gdyż Elsa
                odwiedzała krewnych w Monachium, a Albert przyjeżdżał do Hechingen. Wkrótce po
                skończeniu dwudziestu lat Elsa wyszła za mąż za kupca Löwenthala, z którym miała
                dwie córki: Ilse (urodzoną w 1897 roku) i Margot (urodzoną w 1899). Krótkie
                małżeństwo zakończyło się rozwodem. Gdy Einstein przyjechał do Berlina, Elsa z
                córkami mieszkały w apartamencie na piętrze przy Haberlandstrasse 5. Jej rodzice
                mieszkali niżej, w tej samej kamienicy. Obecność Elsy w Berlinie była jednym z
                czynników, który skłaniał Einsteina do przeprowadzki do tego miasta.

                To przede wszystkim Elsa troszczyła się o kuzyna podczas jego choroby. Latem
                1917 roku Einstein przeprowadził się z Wittelsbachstrasse do mieszkania
                sąsiadującego z mieszkaniem Elsy.

                W tym czasie Albert i Elsa postanowili już wziąć ślub i Einstein musiał wystąpić
                o rozwód z Milewą.[...]

                8 października 1922 roku wyjechał wraz z żoną w trwającą pięć miesięcy podróż.
                "Po zamordowaniu Rathenaua bardzo się ucieszyłem z okazji do dłuższej
                nieobecności w Niemczech, gdyż w ten sposób oddaliłem się od zagrożenia, które
                przejściowo się wzmogło". Po krótkich wizytach w Kolombo, Singapurze, Hongkongu
                i Szanghaju Einsteinowie dotarli do Japonii, gdzie gościli przez pięć tygodni.
                En route Einstein dowiedział się, że otrzymał Nagrodę Nobla. W drodze powrotnej
                małżonkowie spędzili dwanaście dni w Palestynie, odwiedzili Hiszpanię i wreszcie
                wrócili do Berlina w lutym 1923 roku. Kolejną długą podróż odbyli w maju i
                czerwcu 1925 roku; pojechali wtedy do Argentyny, Brazylii i Urugwaju.
                Można powiedzieć: żyli pełnią życia. Einsteinowi przyszło jednak za to zapłacić.
                W początkach 1928 roku, podczas pobytu w Zuoz w Szwajcarii, Einstein zasłabł z
                powodu wyczerpania. Lekarze stwierdzili u niego rozszerzenie komór sercowych.
                Najszybciej, jak było to praktycznie możliwe, został przewieziony do Berlina, po
                czym spędził w łóżku cztery miesiące. Doszedł w pełni do zdrowia, ale przez
                prawie rok był bardzo słaby. "Czasami [...] wydawało się, że odpowiada mu
                atmosfera szpitalna, gdyż dzięki temu mógł spokojnie pracować".

                W czasie choroby - dokładniej mówiąc, w piątek, 13 kwietnia 1928 roku - Einstein
                zatrudnił Helen Dukas. Już do końca życia Einsteina pełniła ona funkcję jego
                zaufanej sekretarki, a z biegiem czasu stała się członkiem rodziny.[...]”

                W roku swojej śmierci, w „marcu 1955 roku, krótko po śmierci swojego
                długoletniego przyjaciela Michela Besso, Einstein napisał do jego rodziny:
                "Najbardziej podziwiałem w nim to, że potrafił przeżyć tyle lat nie tylko w
                spokoju ducha, ale i w trwałej harmonii z kobietą - pod tym względem dwukrotnie
                poniosłem sromotną porażkę"

                W tym kontekście znamienne jest to, co Einstein napisał po śmierci matki do
                swojego przyjaciela Zangerra: "Moja matka zmarła. [...] Wszyscy jesteśmy
                zupełnie wyczerpani. [...] Czuje się w kościach znaczenie związków krwi".

                Nie we wszystkim jest czego zazdrościć wielkim... samolubom.
                Można się tylko zastanawiać, czy egocentryzm to konieczna cena (w każdym razie
                nie jest to warunek wystarczający dla zdobycia sławy ;) , jaką i temu z
                najsławniejszych z nich przyszło zapłacić za:
                --
                „Jest tylko jedna droga, która wiedzie człowieka do prawdziwej doskonałości:
                twarda szkoła życia.” - Albert Einstein
                [Więcej w: (www.wiw.pl/biblioteka/einstein_pais/04.asp)]

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - historyjka dla Ajnsztaina ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.06, 21:35
      Re: do Ajnsztajna
      Autor: Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Data: 13.03.06, 21:26

      Gość portalu: Onufry napisał(a):

      > Dla ugruntowania tabliczki mnożenia, proponuję przez weekend zająć sie
      > takim zadaniem: pokazać (bez użycia komputera lub kalkulatora), że
      >
      > 2^{67}-1 = 193707721 . 761838257287
      >
      > Z tym równaniem związana jest pewna historia - opowiem ją w poniedziałek.
      >
      > :-)))

      Szanowny Ajnsztajnie - jak ma się sprawa z zadaniem ?
      Obiecałem dziś opowiedzieć historyjkę z nim związaną, ale czekam na
      Pańską reakcję. Jeśli nie będzie Pan łaskawy odpowiedzieć, to jutro
      po 20:00 opowiem historyjkę (podobno Einstein odpowiadał na listy :-) ).

      =================================

      Coz Ajnsztain na list nie odpowiedzial :-(((

      Marin Mersenne (1588-1648) zdefiniowal "liczbe Mersenne'a" jako 2^k-1, gdzie
      k jest dodatnia liczba calkowita. Wysunal hipoteze, ze jezeli k jest liczba
      pierwsza to 2^k-1 tez. Np.

      2^2-1=3, 2^3-1=7, 2^5-1=31, 2^7-1=127

      W roku 1903 F.N. Cole (1861-1927) udowodnil ze 2^{67}-1 nie jest liczba
      pierwsza. A wygladalo to tak. Na pazdziernikowym posiedzeniu Amerykanskiego
      Towarzystwa Matematycznego tego roku, Cole wyglosil wyklad "O faktoryzacji
      duzych liczb". Podszedl to tablicy, najpierw "recznie policzyl" wartosc
      2^{67}-1, a potem "recznie" policzył iloczyn

      193707721 . 761838257287

      i widownia zobaczyla, ze te 2 liczby sa rowne. Podobno byl to jedyny
      raz w historii Amer. Tow. Matem. gdy wykladowca dostał owacje na stojaco.
      (Cole przyznal sie, ze spedzil wszystkie cale niedziele przez kolejne
      3 lata aby osiagnac ten wynik). Dzis Amer. Tow. Matem. przyznaje
      Nagrode im Cole z algebry.

      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - M. Mersenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 00:07
        M. Mersenne byl francuskim mnichem. Bylo sporo mnichow, ktorzy wniesli
        wklad do matematyki. W Polsce wymienmy Turowicza (brata dlugoletniego
        redaktora naczelnego Tygodnika Powszechnego), ktory byl mnichem w Tyncu
        i autorem wielu prac matematycznych.

        O Mersenne patrz:


        en.wikipedia.org/wiki/Mersenne
        • denis_rosrabiaque Humor w muzyce 15.03.06, 09:41
          Nie ma wątku o humorze w muzyce, a szkoda byłoby dwóch anegdot, które niedawno
          słyszałem, więc umieszczam je tutaj. Obie dotyczą Feliksa Nowowiejskiego,
          kompozytora okresu Młodej Polski, który najlepsze lata życia spędził w
          Poznaniu, dlatego też anegdoty pochodzą z poznańskiego Radia Merkury.
          1. Nowowiejski został kiedyś uhonorowany z jakiejś okazji (nie pamiętam jakiej)
          wieńcem laurowym, na wzór rzymskich cesarzy. To był wieniec z prawdziwych
          gałązek laurowych. Przez jakiś czas wieniec był sobie spokojnie w domu
          Nowowiejskich, aż w końcu pani Nowowiejska uznała, że się marnuje i zaczęła
          używać liści z tego wieńca do zupy.
          2. Nowowiejski został poproszony o skomponowanie hymnu dla ułanów
          wielkopolskich. Zapłatą miała być furmanka końskiego nawozu do użyźnienia
          ogrodu. Nowowiejski napisał ułanom hymn. Po pewnym czasie doszły go słuchy, że
          ułani narzekają, bo hymn jest ich zdaniem za krótki. Nowowiejski zareagował: "A
          co, chcieliby, żebym im za furę gnoju symfonię napisał?!".
          • Gość: ewa Re: Humor w muzyce Verdi IP: *.d4.club-internet.fr 15.03.06, 17:42
            Istnieje przezabawna anegdota o Verdim i sluchaczu Aidy.
            Po wielu rozczarowaniach z powodu krytyk jego oper, Verdi
            przezyl wreszcie prawdziwy sukces po wystawieniu Aidy 8.VI.1872
            w la Scali. Byl 32 razy wywolywany na scene. Publicznosc
            szalala z zachwytu. W jakis czas potem Verdi otrzymal list
            od niejakiego Prospero Bertani, ktory skarzyl sie, ze dwukrotnie
            wybral sie aby wysluchac i obejrzec Aide, jednak za kazdym razem
            opuszczal opere zupelnie rozczarowany. Poniewaz pieniadze, jakie
            wydal na wstep znacznie uszczuplily jego studenckie dochody, upominal
            sie u kompozytora o zwrot kosztow.Ubawiony Verdi zwrocil sie do
            administracji la Scali proponujac nastepujaca umowe z Prospero
            Bertani; opera zwroci mu koszta pod warunkiem otrzymania potwierdzenia
            wyplaty i pisemnego oswiadczenia, ze reklamujacy nigdy nie pojdzie
            na opere Verdiego. Po obopolnej zgodzie i wymianie listow kontrakt
            zostal dokonany. Verdi jednak nie zapomnial tego incydentu. Mowiac
            o sluchaczu-dyletancie wymienial nazwisko Prospero Bertani.-:))))))))))
          • Gość: Zagłoba Albert Einstein a muzyka i... Unia Europejska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:24
            Einstein był zadeklarowanym pacyfistą. Uważał przy tym swój pacyfizm za
            instynktowne odczucie, nie zaś konsekwencję jakiejś intelektualnej konstrukcji .
            W młodości jednym z jego ideałów było ustanowienie Stanów Zjednoczonych Europy.
            Z tego powodu był aktywnym członkiem Bund Neues Vaterland (który później
            przekształcił się w Niemiecką Ligę Praw Człowieka), organizacji założonej w 1914
            roku, której celem była popularyzacja idei zjednoczonej Europy; w 1928 roku
            został członkiem jej rady naczelnej.

            Często powtarzał, że muzyka jest jedną z najważniejszych rzeczy w jego życiu.
            Kiedy stawał przed jakimś problemem lub napotykał poważne trudności w swojej
            pracy, szukał ucieczki w muzyce i zazwyczaj pomagała mu ona znaleźć właściwe
            rozwiązanie.
            www.bg.agh.edu.pl/EINSTEIN/gfx/skrzypce.gif
            Nie wszystko jednak i nie zawsze mu się udawało, tak jak to sobie zamierzył.
            Pewnego dnia (w okresie gdy miewał kłopoty ze zdrowiem, miał m.in. wrzody
            żołądka i był na ostrej diecie - przypuszczam, że stąd zapewne wziął się jego
            wegetarianizm; nota bene - podobnie, jak miało to miejsce w przypadku innych
            lepszej, gorszej lub najgorszej sławy ludzi owej epoki - vide przypadek Hitlera;
            co za zestawienie, prawda?), Einstein bardzo źle się poczuł i przyznał później,
            że stało się tak dlatego, gdyż wcześniej przez bitą godzinę... grał na skrzypcach.
            --
            "Problemem naszych czasów jest nie bomba atomowa, lecz człowiecze serce." -
            Albert Einstein
            Więcej w:
            www.wiw.pl/biblioteka/einstein_pais/04.asp
          • Gość: Onufry Re: Humor w muzyce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:36
            denis_rosrabiaque napisał:

            > Nie ma wątku o humorze w muzyce, a szkoda byłoby dwóch anegdot, które niedawno
            > słyszałem, więc umieszczam je tutaj.

            Wie Pan, to wcale nie jest taki glupi pomysl. Muzyka jest bardzo bliska
            nauki. Ja tu juz nie wspominam o probach znalezienia matematycznych
            regul w muzyce - a takich bylo sporo (nawet zajmowal sie tym J. Wasowski
            niezapomniany Starszy Pan). Nauka i muzyka sa sobie bliskie "duchem".

            To moze taka anegdotka. Po premierze jednej z oper Mozarta w Wiedniu podszedl do
            niego sam Cesarz, ktory przez moment nie mogl z siebie wydobyc slowa.
            A jak juz wydobyl to stwierdzil, ze w muzyce Mozarta jest za duzo ... nut!
            Nawet Mozart, osobnik z piekielnym poczuciem humoru ... totalnie zbaranial.

            ;-)))



















        • Gość: ewa Re: Humor w nauce -ojciec Louis-Marie IP: *.d4.club-internet.fr 15.03.06, 12:56
          byl kanadyjskim (Québec) mniechem-naukowcem.
          Biolog i genetyk zajmowal wiele waznych pozycji
          na licznych uniwersytetach. Uwielbial podroze
          i odwiedzil wiele krajow zarowno Ameryki , jak i
          Europy.Niestrudzenie kolekcjonowal liczne okazy
          botaniczne, byl wlascicielem zielnika zawierajacego
          100 000 okazow, wlasnozecznie zebranych.W koncu
          jago zakon sprzeciwil sie jego ustawicznemu poruszaniu
          sie i ostatnich 16 lat zycia spedzil w celi zakonnej,
          co jadnak zaowocowalo licznymi publikacjami z dziedziny
          biologii. Zmarl w 1978 roku.
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce - z zycia wziete IP: *.d4.club-internet.fr 15.03.06, 13:24
            W moim srodowisku zabojadow opowiedzialam
            o HwN i moich watpliwosciach odnosnie naukowca
            odpowiedzialnego za wyprodukowanie bomby atomowej.
            -Alez to Marie Curie-Sklodowska zawinila-
            wykrzyknelo zgodnie grono meskich zabojadow
            -I dlatego jest jedyna kobieta wzniesiona na paryski
            Panthéon-odgryzlam sie.
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - z zycia wziete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 14:36
              Pani Ewo, znam ten bol (we Francji przezylem wiele lat). Mnie z kolei
              chciano tam zadeptac twierdzac, ze Kopernik niczego do nauki nie wniosl
              i ze to tylko Keplerowi zawdzieczamy istotna wiedze o Systemie Slonecznym
              (bo ten Kopernik to myslal, ze planety poruszaja sie po okregach, gdy
              tymczasem one poruszaja sie po elipsach jak to odkryl Kepler).
              Na zabojadow mialem jedno skuteczne lekarstwo: przypominalem im ze

              Pol Pot

              sie doktoryzowal na Sorbonie. Bardzo skuteczne ! polecam :-)))
              • Gość: ewa Re: Humor w nauce - z zycia wziete IP: *.d4.club-internet.fr 15.03.06, 15:06
                hi, hi, Pol Pot to moj joker;-))))
                tym niemniej noblesse oblige;
                jestem czastka spoleczenstwa zabojadow;-))))))), (((-:
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce:Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 17:47
      Dzis tu duzo o Francji, wiec i zagadka "francuska":

      Jaki uczony opublikowal

      "Journal du Voyage Fait par Ordre du Roi a l'Equateur" ?

      (bede tu ok. 20:00)

      • Gość: Zagłoba Charles-Marie La Condamine IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 18:37
        (ur.28.01.1701, zm. 04.02.1774)
        było to pierwsze naukowe sprawozdanie z wyprawy do Amazonii

        Z jego nazwiskiem wiąże się pewna anagdotyczna publikacja o... warcabach:

        "Warcaby polskie (międzynarodowe), jako nowa odmiana gry w warcaby, powstały w
        pierwszej połowie XVIII w. na terenie Francji. Nazwane przez samych Francuzów
        "Le Jeu de Dames a la polonoise" - warcabami na wzór polski, dziś noszą miano
        warcabów międzynarodowych. Pierwszą pisemną publikacją o tej odmianie gry w
        warcaby była wydana w 1740 r. we Francji "Coups de parties de Dames de la
        Polonoise" autorstwa Laclefa.

        Według legendy, twórcą nowych warcabów miał być polski oficer Franciszek Żubr ze
        świty królowej Marii Leszczyńskiej, córki polskiego króla Stanisława
        Leszczyńskiego i żony francuskiego monarchy Ludwika XV. Znany francuski
        matematyk i podróżnik Charles Marie de La Condamine (1701 - 1774) pisał, że
        warcaby polskie zostały wymyślone przez cudzoziemca zwanego "Polakiem" i grano w
        nie już w 1723 r. w kawiarni urządzonej w hotelu de Soisson w Paryżu." [za
        Wikipedią]
        • Gość: Onufry Re: Charles-Marie La Condamine IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 21:09
          Brawo Zagloba!!!

          Nie mam nic do dodania poza tym ze rece same sie skladaja do oklaskow :-)))

          Po dzisiejszych Twoich wyczynach, jest jasne dla wszystkich w tym watku,
          ze dyktator Onufry zostal zdetronizowany przez nowego dyktatora - Zaglobe ;-)))

          Onufry teraz sobie troche odpocznie :-)))

          PS. A charakter to Ty masz Zaglobo paskudniejszy niz moja zona - a to duzy
          komplement :-)))
    • Gość: Zagłoba Zagadka 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:13
      Ponieważ "spaliłem" już jedną zagadkę Onufrego, winien jestem wszystkim kolejną
      na dzisiejszy wieczór (jednak nie potrafię powiedzieć, kiedy znów będę na FH ;)
      proponuję przy tym zmienić klimaty Paryża na nieco bardziej majestatyczne

      na dzisiejszy wieczór proponuję zatem wyjątkowo praktyczną i "na czasie" zagadkę
      ekonomiczną:

      ZAGADKA: Zakładamy lokatę terminową wpłacając do banku złotówkę na 100% rocznie.
      Jeśli odsetki są doliczane od kwoty podstawowej co roku, to na koniec pierwszego
      będziemy mieli już 2 złote. Jeśli będą naliczane dwa razy w roku, to na koniec
      roku będziemy mieć (1.5+1.5x0.5), czyli 2,25 złotego. Gdy kapitalizacja ma
      miejsce co kwartał, po roku otrzymamy 2,44 zł. Gdy kapitalizacja taka odbywała
      się w sposób ciągły (czyli liczba naliczeń w ciągu roku dąży do
      nieskończoności), to na koniec pierwszego roku oszczędności otrzymamy ? złotych.

      Z nazwiskiem jakiego sławnego matematyka wiąże się jej rozwiązanie ?

      • Gość: Alicja Re: Zagadka 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.06, 22:13
        Panie Zagloba,

        Ja jestem tylko z liceum, ale mi sie cos tu nie zgadza. Nie moge sobie
        wyobrazic slawnego matematyka, ktory robi takie operacje bankowe.
        Moj brat mi powiedzial, ze wszyscy slynni matematycy w Cambridge
        nie umieja liczyc pieniedzy i by chcieli zyc bez pieniedzy. Takie
        numery to umieja robic ekonomisci - moze wiec ten Balcerowicz ?!
        • Gość: Zagłoba e IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 18:59
          niedawno mieliśmy dzień liczby pi
          inna liczba rzeczywista oznaczana początkowo jako n (od nazwiska Johna Nepstera,
          który po raz pierwszy opublikował ją w 1618 r. w tabeli w dodatku do jego pracy
          nad logarytmami), ostatecznie znana jest jako liczba e i równa jest w przybliżeniu

          e ≈ 2,7182818284 5904523536 0287471352 6624977572 4709369995 9574966967
          6277240766 3035354759 4571382178 5251664274 2746639193 2003059921 8174...

          obecnie bez tej to liczby współczesny świat nie mógłby się po prostu obejść

          e stanowi zarazem odpowiedź na powyższą zagadkę: to Jakub Bernoulli jako
          pierwszy podał definicję tej liczby jako granicy takiego ciągu
          upload.wikimedia.org/math/a/7/5/a753dd9b643aafde354641418dd3529a.png

          I tu ANEGDOTA:

          Niektóre listy dotyczące matematyki jakie pisywali do siebie Jakub (1654-1705,
          wuj Daniela) i Johann Bernoulli jeżyły się wprost od „mocnego” słownictwa, jakie
          wówczas zarezerwowane było - jak to się w tamtych czasach zwykło mawiać - dla
          złodziei koni (nie musi to jednak od razu oznaczać, że każdy kto doskonale włada
          kolokwialną łaciną stanowi zarazem doskonały materiał na czy to szwajcarskiego
          czy polskiego matematyka, już prędzej na hydraulika ;). Traktowali oni przy tym
          uprawianą przez siebie matematykę śmiertelnie poważnie. I tak np., Johann
          Bernoulli (1667-1748), ojciec Daniela (1800-1782), wyrzucił swojego syna z domu
          po tym, jak ten zdobył nagrodę Francuskiej Akademii Nauk, o którą Johann sam się
          ubiegał.

          Wspominał już o tym szerzej Onufry:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26429889&a=36403263
          --
          Bernoulli to tak w ogóle nazwisko słynnego rodu szwajcarskich matematyków.
          Oprócz Jana (ojca Daniela) był jeszcze inny Johann Bernoulli (1710-1790) (Johann
          II, brat Daniela) i Johann III
          (syn tego brata, podobnie jak jeszcze jeden Jakub II).
          Drzewo genealogiczne Bernoullich:
          pl.wikipedia.org/wiki/Bernoulli
          • Gość: Onufry e oraz pi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 22:31
            Jesli chodzi o liczby e i "pi" to jest dobre zadanie, ktore polecam
            wszystkim lubiacym liczyc:

            Co jest wieksze e^pi czy pi^e ?

            Przyjemnych rachunkow i dobrej zabawy zyczy (zaganiany) Onufry :-)))
            • Gość: ewa Re: mozg ludzki IP: *.d4.club-internet.fr 17.03.06, 00:20
              posiada 95 miliardow neuronow.
              Kazdy typowy neuron posiada
              10tysiecy synaps odbierajacych
              sygnaly otrzymywane lub wysylane
              z okolicznych neuronow.
              Mowi sie, ze mozg ludzki, najbardziej
              skomplikowany organ na naszej planecie,
              posiada 10^13 synaps(czy to zgadza sie
              z obliczeniami matematykow?).
              Ile roznych sygnalow moze odebrac caly ludzki mozg?
              P.S.ta mala wiadomosc potrafi zrozumiec dlaczego
              dotad nigdy nie wystapily dwie takie same istoty ludzkie.
            • Gość: ewa Re: e oraz pi IP: *.d4.club-internet.fr 17.03.06, 12:37
              3,141^2,718=22,440402954616

              zas


              2,718^3,141=23,1194516902806

              zatem e^pi jest wieksze niz pi^e

              ale obliczenia zrobilam tylko pi x oko,
              czyli byc moze, ze sie myle:-)))))))
              • Gość: Onufry Re: e oraz pi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 18:25
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > 3,141^2,718=22,440402954616
                >
                > zas
                >
                >
                > 2,718^3,141=23,1194516902806
                >
                > zatem e^pi jest wieksze niz pi^e
                >
                > ale obliczenia zrobilam tylko pi x oko,
                > czyli byc moze, ze sie myle:-)))))))

                Nie myli sie Pani - odpowiedz jest dobra. Jak bylem "nieco" mlodszym osobnikiem,
                nie bylo jeszcze komputerow osobistych ani kalkulatorow. Sam sobie zadalem
                ten problem i rozwiazalem go czysto konceptualnie - geometrycznie.
                No coz, teraz mamy do dyspozycji komputery, kalkulatory ...

                o tempora! o mores!

                • Gość: ewa Re: e oraz pi IP: *.d4.club-internet.fr 17.03.06, 18:44
                  ale, ale w tych okropnych czasach,
                  z ich okropnymi obyczajami zajmowanie
                  sie matematyka(nawet przy pomocy
                  kalkulatora)dobrze "robi"na zdrowie.
                  Pascal twierdzil, ze przeciwko chorobom
                  najlepsza jest matematyka. Sprawdzilam
                  to empirycznie.Dzis bolalo mnie gardlo
                  i zajeta obliczaniem pi razy oko zapomnialam
                  wziac aspiryne. Efekt?gardlo juz nie boli
                  i wynik potegi jest prawidlowy. Brawo dla Pascala
                  i podziekowania dla Szanownego Onufrego za
                  posuniecie lekarstwa-;))))))))))))))
    • Gość: Zagłoba Zagadka 3: I ty możesz zostać hydraulikiem ! :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.06, 19:19
      Tym razem dla odmiany zagadka bardziej fizyczna niż matematyczno-"ekonomiczna",
      chociaż z racji wielkiej popularności naszych przedstawicieli tego zawodu w
      Europie, mrównież trudno jej odmówić zabarwienia "ekonomicznego" ;)

      Oto treść ZAGADKI:

      Ciecz płynie kolejno przez dwie rury, z których druga ma większą średnicę.
      Czy w rurze o przekroju mniejszym ciecz płynie szybciej i w związku z tym w
      tej rurze panuje mniejsze czy też większe (?) ciśnienie, niż w tej o przekroju
      większym, czy też jest na odwrót (?)

      .................._____________
      ________

      I -------------> II
      ________
      .................._____________

      Kto napisał ogólne równanie pozwalające na rozwiązanie takiego problemu (?)


      Proszę o odpowiedź na przynajmniej jeden z trzech znaków zapytania (?)(?)(?)
      I ponownie - nie wiem, kiedy znów trafię na FH (proszę zatem się nie
      niecierpliwić ;)

      --
      „Gdybym był znów młody i miał sobie wybrać zawód, nie próbowałbym zostać
      naukowcem ani uczonym, ani nauczycielem. Wolałbym być raczej hydraulikiem lub
      domokrążcą w nadzieji zdobycia tej skromnej cząstki niezależności, jaką osiągnąć
      można we współczesnym świecie.” - Albert Einstein :-)))
      • Gość: ewa Re: Zagadka 3: I ty możesz zostać hydraulikiem ! IP: *.d4.club-internet.fr 15.03.06, 23:17
        postanowilam zostac!
        Pewna starsza pani, u ktorej kurki
        w lazience(o nierownych rurach)ciekly,
        wezwala hydraulika. Ten , na szczescie
        przemiescil sie, cos tam pokrecil przez
        15 minut, kurki naprawil i przedstawil
        rachunek na 150 zl. Starsza pani(emerytka),
        nieco przestraszona suma powiada na to:
        "wczoraj zawezwalam lekarza, bo zle sie czulam,
        przyjechal, badal mnie pol godziny, przepisal
        dobre lekarstwa i przedstawil rachunek na 50
        zlotych. Dlaczego lekarz po dziewieciu latach
        studiow chce 50, a pan 150 zlotych?"
        "A jak pani mysli, dlaczego ja nie zostalem
        lekarzem?-odparl hydraulik
        hydraulik wyjasnil rowniez starszej pani, ze
        z jednego kurka woda plynela szybciej, bo
        objetosc naplywajacej wody /min byla wieksza.
        • Gość: Zagłoba Daniel Bernoulli (9 II 1700 - 17 III 1782) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 19:07
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > hydraulik wyjasnil rowniez starszej pani, ze
          > z jednego kurka woda plynela szybciej, bo
          > objetosc naplywajacej wody /min byla wieksza.

          :-)

          Daniel Bernoulli (ur. 9 lutego 1700 r. - zm. 17 marca 1782 r.) - szwajcarski
          matematyk i fizyk,
          syn Johanna Bernoulliego (1667-1748) (alias Johanna I ) i Dorothée Falkner

          (matematycznie interesująca, bo 224 rocznica jego śmierci przypada na dzień
          jutrzejszy)

          podał równanie ruchu stacjonarnego cieczy idealnej zwane równaniem Bernoulliego

          pomijając wpływ różnic wysokości h1 i h2 z o wiele lepszego rysunku niż mój
          poprzedni:
          upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a8/BernoullisLawDerivationDiagram.png/500px

          jego uproszczona postać: v1^2+p1/d=v2^2+p2/d (v1 i v2 - prędkości, p1 i p2 -
          ciśnienia w I i II rurze, d - gęstoć cieczy dla wody równa 1 g/cm^3)
          upload.wikimedia.org/math/f/3/2/f3205346db60459c7bb2d73db4bc9167.png

          wynika z niego tyle, że ze względu na to, że w węższej rurze ta sama objętość
          przepływającej wody ma większą prędkość (czego mógł nie zauważyć hydraulik ;),
          to ciśnienie w niej musi być o dziwo mniejsze niż w szerszej (jak to zauważył
          Bernoulli)

          I niezbędna ANEGDOTA:

          Pewnego dnia, będąc w podróży po Europie, Daniel Bernoulli wdał się w rozmowę z
          nieznajomym. Po pewnym czasie przedstawił się skromnie mówiąc: „Jestem Daniel
          Bernoulli.” „Tak, a ja” - odpowiedział sarkastycznie towarzysz podróży -
          „nazywam się Izaak Newton.”

          [Bernoulli później często przywoływał ten incydent jako najbardziej szczery
          trybut swojej sławy, z jakim się kiedykolwiek zetknął.]
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Dowod, ze kobiety sa diablem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:24
      K. Weltin - zona matematyka H.H. Wu z Berkeley znalazla nastepujace
      rozumowanie dowodzace, ze "Kobiety sa diablem". Musze je przytoczyc po angielsku:

      ***

      First, girls take both time and money. So

      (1) Girls=Time x Money .

      But time is money, hence

      (2) Time=Money .

      Substituting (2) into (1) yields

      (3) Girls=Money^2 .

      Finally, money is the root of all evil. We conclude that

      (4) Money= Evil^{1/2}

      We substitute (4) into (3) to obtain the desired result.


      :-)))
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce : Dowod, ze kobiety sa diablem! IP: *.d4.club-internet.fr 16.03.06, 14:46
        z pewnoscia! tymbardziej, ze potwierdza
        to poezja

        Me and the devil,
        Walking side by side.
        Me and the devil,
        Going to take you on a long and evil ride.
        The woman is a devil,
        That's what I've been told.
        Woman is a devil,
        That's what I've been told.
        She'll take all your money,
        Then she'll spend all your gold.
        All right.
        The devil is a woman...
        and so one
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Dowod, ze kobiety sa diablem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 14:53
          Cos sie szybko Pani poddala - Pani Ewo!
          Ja mialem nadzieje, ze zobacze przekonywujacy dowod, ze mezczyzni to ...
          - a tu taka samokrytyka ;-)))
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce : Dowod, ze kobiety sa diablem! IP: *.d4.club-internet.fr 16.03.06, 15:44
            No coz, nie tylko Komisja Brukselska mowi o nizszej
            kobiet pozycji w nauce.
            Juz w Bibli, Stary Testament, Ksiega Judyty
            zostalo napisane(przez mezczyzn dop. wl.);
            "Bog ukaral go i oddal w rece kobiety"-à propos kobieta=diabel
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 16.03.06, 16:08
              "Matematycy są jak francuzi:
              cokolwiek im się powie, od razu przekładają to na swój własny język
              i wówczas staje się to zupełnie czymś innym."
              I zagadka:Ktory z naukowcow to powiedzial?
              Podpowiedz; naukowiec ten znany jest do dzis jako wielki poeta

              • Gość: Alicja Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 16:25
                Tu chodzi o niemieckiego poete Goethe.

                Chyba mi sie wreszcie udalo!
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce : zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 16.03.06, 16:33
                  Oczywiscie Alicjo!
                  J.W.Goethe byl botanikiem; pracowal rowniez nad
                  kolorami uwazajac siebie bardziej za naukowca niz
                  poete i pisarza.
                  • eilean_donan Re: Humor w nauce 16.03.06, 17:43
                    Skoro się tak trochę literacko zrobiło, to przypomnę słynne powiedzenie G. B.
                    Shawa, który kiedyś, w czasie rozmowy o osiągnięciach współczesnej techniki,
                    powiedział:
                    - Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą
                    jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

                    ***
                    Pan Onufry kiedyś cytował tekst Einsteina, pozdrowienie dla Shaw'a, w którym
                    padły słowa " Tylko bardzo nielicznym dana jest zdolność olśniewania swego
                    pokolenia za pomocą subtelnego humoru i wrodzonego wdzięku tudzież podsuwania
                    swym współczesnym zwierciadła w sposob artystycznie bezosobowy."
                    Zaciekawił mnie ten osąd Einsteina, bo Shaw był przecież weredykiem, wyznawał
                    prawdę w oczy każdemu, nawet najbardziej przykrą.
                    Np. gdy był z wizytą u polskiego generała Józefa Hallera (członka rządu
                    Rzeczpospolitej Polskiej na emigracji) w prawdziwie polskim domu znanym z
                    gościnności, został poczęstowany bigosem.
                    Zjadł trochę, po czym oświadczył z ręką na sercu,(i chyba z tym "wrodzonym
                    wdziękiem" bo nie subtelnie) że jeszcze nigdy w życiu nie miał w ustach czegoś
                    równie wstrętnego. Co pani generałowa skwitowała do męża: „i rzuć tu perły
                    przed wieprze.”


                    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 18:24
                      Przepraszam, ale czy aby G. B. Shaw nie byl wegetarianinem ?
                      To jest pytanie, a nie stwierdzenie, ale mam wrazenie, ze ktos
                      kiedys mi mowil ze byl ;-)
                      • Gość: ewa Re: Humor w nauce IP: *.d4.club-internet.fr 16.03.06, 19:30
                        G.B.Shaw byl nie tylko wegetarianinem,
                        ale takze nie palil i nie uzywal zadnego
                        alkoholu. Nie znosil tez mysliwych.Kiedys
                        powiedzial:"jesli mysliwy chce zabic tygrysa
                        nazywa to sportem, zas gdy tygrys chce go
                        zabic jest to krwiozerstwem".
                        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 19:49
                          A wiec Szanowna Pani Eilean,

                          Co mogl powiedziec wegetarianin G. B. Shaw, dostawszy pod nos miske
                          tradycyjnego polskiego bigosu z kawalkami miesiwa i kielbasy?!

                          Ja bym na jego miejscu rzucil ta miska w Generala Hallera ;-)))

                          Uwazam, ze jak na sytuacje, w ktorej go postawiono, zachowal sie
                          baaaaardzo uprzejmie.

                          Wniosek: Einstein w jego ocenie sie nie mylil ;-)))

                          (A czy on w ogole kiedys sie pomylil? ;-))) Oppenhneimer twierdzil, ze
                          jego prace sa przejmujaco piekne, ale pelne bledow. Sprawdzono te "bledy":
                          byly to glupie "literowki" i inne glupstewka - nigdy bledu w zasadniczych
                          ideach).

                          • meehow1 Einstein 16.03.06, 20:17
                            Gość portalu: Onufry napisał(a):

                            >
                            > (A czy on w ogole kiedys sie pomylil? ;-))) Oppenhneimer twierdzil, ze
                            > jego prace sa przejmujaco piekne, ale pelne bledow. Sprawdzono te "bledy":
                            > byly to glupie "literowki" i inne glupstewka - nigdy bledu w zasadniczych
                            > ideach).
                            >
                            >

                            No, chyba cały krytycyzm Einsteina wobec nowej teorii kwantów był błędny...
                          • eilean_donan Re: Humor w nauce 17.03.06, 16:59
                            Myślę, że dobrze wychowany wegetarianin po prostu by odmówił spożycia michy
                            kapusty z mięsiwem pod jakimkolwiek pretekstem. Rzecz w tym, że Shaw nigdy nie
                            sądził, że może kogoś obrazić, myślał, że jest niesłychanie dowcipny i
                            rzeczywiście taki był, z dużą domieszką cynizmu i złośliwości.Z uwagi na jego
                            cięte wypowiedzi i charakterystyczny wygląd uznany był za postać dość komiczną.
                            Anegdoty o nim, jego powiedzenia, karykatury przedstawiano w pismach
                            satyrycznych przez dziesiątki lat.
                            Np.
                            Profesor King’s College w Londynie, J. Hearnshaw, bardzo chętnie popisywał się
                            pianistycznymi uzdolnieniami swojej kuzynki. Gdy panienka dawała domowy koncert
                            dla grona zaproszonych przyjaciół, spytał co sądzą o jej talencie. Shaw
                            odpowiedział:
                            - Ach, może sobie swobodnie pastwić się nad fortepianem, mnie to nie
                            przeszkadza…

                            Gdy autor głośnych powieści sensacyjnych Edgar Wallace, zwierzył się
                            Bernardowi, że nie może napisać słowa, gdy nie pali – Byłoby doskonale, gdyby
                            pan w ogóle przestał palić – doradził Shaw.

                            Któregoś wieczoru George Bernard Shaw przyszedł do teatru trochę spóźniony,
                            już po rozpoczęciu spektaklu. Poproszono go, by skierował się do swojej loży i
                            cicho zajął miejsce.
                            - A co, widzowie już śpią? - zapytał Shaw.

                            :)))
                            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - do Eilean z usmiechem :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 22:33
                              Szanowna Eilean,

                              Jestem bardzo wdzieczny za zacytowanie Shawa:

                              > Gdy autor głośnych powieści sensacyjnych Edgar Wallace, zwierzył się
                              > Bernardowi, że nie może napisać słowa, gdy nie pali – Byłoby doskonale,
                              > gdyby pan w ogóle przestał palić – doradził Shaw.
                              >
                              > Któregoś wieczoru George Bernard Shaw przyszedł do teatru trochę spóźniony,
                              > już po rozpoczęciu spektaklu. Poproszono go, by skierował się do swojej loży i
                              > cicho zajął miejsce.
                              > - A co, widzowie już śpią? - zapytał Shaw.

                              To jest wlasnie TEN poziom humoru, ktory chcialbym osiagnac w zyciu
                              codziennym ;-))) Czasem mi sie udaje, ale wtedy liczba moich wrogow
                              rosnie expotencjalnie (tzn baaaardzo szybko) ;-)))

                              Ten tekst Einsteina pochodzi z "Moj obraz swiata" wydanego przez
                              Rekodzielnie "Arhat" z Wroclawia - chyba najlepsze wydawnictwo w Polsce
                              (bez nich to nie byloby w tym kraju co czytac - pozdrawiam Redakcje!!!)

                              Rozumiem, takze niewielki przytyk do mojego ewentualnego zachowania
                              w kwestii miski bigosu (przy zalozeniu, ze jestem wegeterianinem).
                              O tak, w kwestii dobrych manier, u mnie wiele brakow ;-) Ja np. przedtem
                              pisalem w watku Limeryki, ale odeszlem bo tam pisza tylko osoby o
                              nienagannych manierach (Np. jest tam pewien nick, ktorej mottem jest:
                              "Obdarz kopniakiem blizniego i ... przejdz do porzadku dziennego.")
                              Moje maniery tam zdecydowanie nie pasowaly, wiec grasuje tutaj ;-)))

                              Ale mysle, ze Shaw tez by wybral ten watek :-))) Nie mam co do tego
                              watpliwosci!!!


                              • eilean_donan Re: Humor w nauce - do Onufrego z limerykiem 18.03.06, 07:05
                                W zasadzie, panie Onufry, to ja się z panem zgadzam. Choć twierdzę, że nie
                                zawsze i wszędzie można mówić to co się myśli (jak czynił G.B.Shaw),ale również
                                cenię sobie ten rodzaj humoru, co więcej sądzę,że tylko ludzie naprawdę
                                inteligentni potrafią być tak uroczo złośliwi.

                                "O tak, w kwestii dobrych manier, u mnie wiele brakow ;-) " - rozumiem, w czym
                                rzecz... cieszę się, że wśród masy internautów wykorzystujących anonimowość w
                                sieci do obrzucania innych obelgami, dba Pan o netykietę i,jak widać po ilości
                                zaglądajacych na ten wątek osób,jest wielu takich , kórzy to doceniają.
                                Jeżeli ktoś nie obraża innych celowo, a poziom wypowiedzi jest "niskich lotów"
                                i gospodarz wątku nie reaguje, trudno,po prostu to toleruję, bo przecież
                                ani "Limeryki" ani "HwN" to nie są fora prywatne.Zresztą ja sama tylko
                                wierszolkecę, bo lubię się tym bawić, zwyczajnie, bez liczenia sylab i takich
                                tam. HWN też lubię....

                                Onufry z HwN
                                nie ma czasu na sen!
                                Pisuje tu notatki
                                anegdoty, zagadki.
                                I fan bon tonu pan ten.

                                :D
                      • Gość: Zagłoba Re: GeorgeBernard Shaw, Konrad Lorentz i inni wege IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 20:31
                        Gość portalu: Onufry napisał(a):

                        > Przepraszam, ale czy aby G. B. Shaw nie byl wegetarianinem ?

                        W każdym razie jest na liście pisarzy wege:
                        www.greenangels.org/pisarze.html
                        a przy okazji paru innych:

                        Scott Adams (takze tworca komiksu "Dilbert")
                        Charlotte Bronte
                        Lord (George Gordon) Byron (1788-1824)
                        www.ivu.org/history/england19a/byron.html
                        Franz Kafka (1883-1924)
                        V.S. Naipaul (nagroda Nobla)
                        George Bernard Shaw (1856-1950)
                        Percy Bysshe Shelley (1792-1822)
                        Isaac Bashevis Singer (1904-1991)
                        Lew Nikolayevich Tolstoj (1828-1910)
                        Piers Anthony (autor cyklu 'Xanth')

                        i co bardziej tu interesujące - zaskakująco wielu sławnych ludzi nauki było wege:

                        Platon

                        Pitagoras

                        Diogenes

                        Sokrates

                        Leonardo da Vinci
                        (okreslił ciała mięsożerców jako "cmentarze" zwierząt:
                        "Człowiek jest naprawdę królem dzikich bestii, gdyż jego brutalność przewyższa
                        ich brutalność. Żyjemy ze śmierci innych. Jesteśmy cmentarzyskami!".
                        "Nieskończona liczba dzieci tych zwierząt zostaje oddzielona od rodziców,
                        rozerwana i barbarzyńsko zabita" - Leonardo da Vinci)

                        Isaac Newton (wiadomo, jadł tylko spadające jabłka ;)

                        Albert Einstein (przynajmniej zapewne praktykujący z... przymusu ;)

                        Thomas Edison

                        Nicolae Tesla

                        Konrad Lorentz

                        ten ostatni w swej ostatniej książce "Regres człowieczenstwa" (Der Abbau des
                        Menschlichen), pisze o człowieku:

                        'Gdyby ta istota w swym zbiorowym działaniu często nie tylko tak zła, ale
                        także tak głupia, miała być podobieństwem Boga, musiałbym rzec: "cóż za smutny
                        Bóg!". Na szczęście wiem, że według geologicznej miary czasu byliśmy "dopiero
                        co" człekokształtnymi małpami, znam także niebezpieczeństwa, które wskutek
                        szybkiego rozwoju ludzkiego umysłu zostały sprowadzone na ludzką duszę; a po
                        trzecie - wiem również, że wiele tych niebezpieczeństw wywodzi się zupełnie
                        jednoznacznie z chorób, które w zasadzie są uleczalne. Jest to absolutnie nie
                        do przewidzenia, czy Homo sapiens ulegnie zagładzie czy też przetrwa. W każdym
                        razie mamy obowiązek walki o przetrwanie.'

                        W książce "Rozmawiał z bydlętami, ptakami, rybami" Lorenz pisze:
                        'Nasza ignorancja przyrodnicza sprawia, że nie potrafimy stworzyć bariery
                        prawnej, chroniącej zwierzęta przed naszym niezamierzonym okrucieństwem:
                        Zaklinam więc was na wszystkie świętości, kupujcie tylko takie zwierzęta, które
                        w odpowiednich warunkach naprawdę żyją, a nie powoli umierają.'

                        --
                        "To biale bezbronne stworzenie ze swoimi niewinnymi oczami, lezace na lodzie,
                        jest odpowiednikiem Baranka Bozego" [Wilfred T. Grenfell]
                        serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3216078.html
                        • Gość: Onufry Re: GeorgeBernard Shaw, Konrad Lorentz i inni weg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 08:13
                          Niestety rowniez Adolf Hitler byl wegetarianinem. To znacznie
                          skomplikowalo argumentacje na rzecz wegetarianizmu :-(((
                          • Gość: Zagłoba Re: GeorgeBernard Shaw, Konrad Lorentz i inni wege IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 16:51
                            Z dawien dawna podawane przez przeciwników wegetarianizmu kłamstwo.
                            Hitler był i owszem ... na diecie jarskiej, podobnie i z podobnych powodów jak i
                            Einstein, ale Hitler był tylko... malarzem pokojowym, a nie - nie obrażając
                            malarzy - wielkim badaczem przyrody, a później miernym politykiem i sfiksowanym
                            populistą o zwichniętej psychice skończonego schizola, popaprańca i
                            zdegenerowanego gada - nie obrażając zdegenerowanych gadów. Trudno sobie zatem
                            wyobrazić, żeby wymuszony, przeciągający się ad finitum post mógł w nim
                            spowodowac takie oto np. drgnienia myśli:

                            "Naszym celem musi być wyzwolenie się... poprzez rozszerzenie kręgu
                            współczucia na wszystkie żywe istoty i na cały cudowny świat natury."

                            "Nic nie przyniesie większej korzyści ludzkiemu zdrowiu oraz nie zwiększy
                            szans na przetrwanie życia na Ziemi w tak dużym stopniu jak ewolucja w
                            kierunku diety wegetariańskiej."

                            "Wegetariański sposób życia, przez swoje czyste, fizyczne oddziaływanie na
                            ludzkie zachowanie, może wpłynąć na ludzkość w najbardziej dobroczynny sposób"

                            "So I am living without fats, without meat, without fish, but am feeling quite
                            well this way. It always seems to me that man was not born to be a carnivore."
                            ("Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się
                            całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być
                            drapieżnikiem." )
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26429889&a=38431677

                            Wprost przeciwnie - niewykluczone, że kierowała nim wściekłość spowodowana tym,
                            że oto on "Przyszły Pan Świata" musi sobie ze względów zdrowotnych odmawiać
                            tego, czym do woli może się raczyć byle "untermensch".
                            Niewykluczone też, że to i owa generowana w ten sposób wściekłość odbiła się
                            na jego zdrowiu psychicznym do tego stopnia, że był gotów zamienić na krwawy
                            befsztyk i bitki ludzkie wszystkich, którzy ośmielili by się stanąć na drodze
                            jego paranoidalnej wyobraźni największego szaleńca owej epoki, szaleńca
                            znajdującego posłuch wśród otumanionej takimi jak to wspomniane tu kłamstwami i
                            zastraszonej tłuszczy, a idącego w zawody z jeszcze jednym tylko, pozostającym w
                            owym czasie w jego cieniu, bo przyczajonym za fasadą pięknej ideologii s...m.

                            • Gość: Zagłoba Anegdoty z cyklu: wygrzebane w Internecie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 17:12

                              'rzecz ciekawa, że w całym polskim internecie jedynym "dowodem" na to jest
                              powtarzana w kółko dykteryjka o 3 facetach, z których C to
                              "całe życie wierny jednej kobiecie, abstynent, do tego wegetarianin, miłośnik
                              muzyki operowej"
                              katalog.bizz.pl/index.php?engine=tekst&nid=5705&cid=62
                              tymczasem pierwszy z brzegu odnośnik światowy mówi, co następuje:

                              "Dr Richard H Schwartz, author of Judaism
                              and Vegetarianism, pointed out that Hitler would go on the occasional
                              vegetarian binge with the aim of counteracting sweatiness and flatulence"
                              tafkac.org/celebrities/hitler_vegetarian.html
                              wyraźnie mowa tu o okazjonalnym przejśiu na dietę bezmięsną ze względów
                              zdrowotnych /a więc co najwyżej - wymuszony post/

                              "WEGETARIANIZM, odżywianie się głównie lub wyłącznie produktami roślinnymi,
                              surowymi lub gotowanymi. Rozróżnia się w. nabialowo-jarski oraz w. czysto
                              jarski" [Mala enc.medycyny]

                              "Hitler zatem nie był wegetarianinem, ale jaroszem. Różnica jest taka, że
                              wegetarianin nie spożywa mięsa przede wszystkim ze względów etycznych"
                              [a dopiero później zdrowotnych lub wynikających z chwilowej - jego zdaniem - mody]
                              tygodnikforum.onet.pl/1,11,8,4779680,14635870,898671,0,forum.html'


                              Czy ktoś tu istotnie uważa, że jakiekolwie względy etyczne mogły mieć
                              dla Hitlera jakiekolwiek znaczenie? Czy w ogóle można mówić o etyce Hitlerowca?
                              (w tym głęboko ludzkim a nie stricte filozoficznym aspekcie - ten ostatni daje
                              się i tu sprowadzić do tego, że w myśl takiej etyki dobre było to wszystko,
                              co sam fuhrer uznawał za dobre)
            • Gość: Zagłoba Re: Dowod, ze kobiety sa diablem! --- Zagadka --- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 19:16
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > No coz, nie tylko Komisja Brukselska mowi o nizszej
              > kobiet pozycji w nauce.

              Ba, żeby tylko w nauce ;)

              To może ZAGADKA związana z tym tematem i na dodatek "na czasie":

              Jaki teoretyk ekonomii urodził się 17 marca, a później na krótko został szefem
              ministerstwa skarbu w jednej z Republik Radzieckich i nie utrzymał się na tym
              stanowisku nawet jednego tygodnia?

              A także: Co takiego wiązało go ze... Szwajcarią?

              I jeszcze: Co takiego zaproponował w kwestii ekonomicznego wyrównania statutu
              kobiet i mężczyzn?
              • Gość: Zagłoba Ekonomiczna równość mężczyzn i kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 17:07
                Jean Silvio Gesell (ur. 17 marca 1862 w Sankt Vith (Belgia), zm. zmarł 11 marca
                1930 w Eden koło Oranienburga) - niemiecki ekonomista-teoretyk, twórca teorii
                Naturalnego Porządku Ekonomicznego

                W 1900 r. Gesell osiadł na farmie koło Neuchatel w Szwajcarii

                'Według Gesella [nie tylko wszelkie dobra rynkowe, a zwłaszcza żelazne ;) lecz]
                także pieniądz powinien "rdzewieć", czyli z czasem tracić na wartości. W
                momencie, kiedy pieniądz zacznie "przemijać", podobnie jak wszystko w naturze,
                straci on swoją przewagę nad ludzką praca i jej wytworami (towarami) i pojawi
                się na rynku bez wymagania zapłaty za siebie, czyli odsetek. W ten sposób
                pieniądz zacznie służyć człowiekowi, a nie człowiek pieniądzowi!
                Przywrócenie wartości początkowej pieniądza powinno nastąpić za pomocą opłaty
                dewaluacyjnej, mającej na celu zapewnienie obiegu pieniądza. Opłaty tej dokonać
                musi tylko ten, kto pieniądze "chomikuje", czyli szkodzi gospodarce. Posiadacze
                pieniędzy starali by się zapobiec tej opłacie, czyli nie przechowywać pieniędzy
                dłużej, niż to konieczne. Kto nie potrzebuje towarów, ten spłaca swoje długi,
                opłaca rachunki lub czynsz , albo po prostu pożycza (bez odsetek!) tym, którzy
                chcą w coś zainwestować. W ten sposób pieniądz znajduje się w obiegu i jest go
                pod dostatkiem.

                Po I wojnie œwiatowej w całej Europie powstawały ruchy robotnicze na wzór
                rosyjski. Także w Niemczech były oficjalnie proklamowane republiki radzieckie ,
                m.in. w Monachium , gdzie 7 kwietnia 1919 powstała Bawarska Republika Radziecka
                , której Ministrem Skarbu został mianowany Silvio Gesell. 13 kwietnia , czyli
                tydzień po proklamacji, Gesell został wraz z innymi członkami rządu republiki
                aresztowany i oskarżony o zdrade stanu, lecz wkrótce uniewinniony.

                Z powodu zaangażowania w Monachijskiej Republice Radzieckiej nie pozwolono mu
                powrócić na jego szwajcarską fermę, w związku z czym zamieszkał w osiedlu Eden
                założonym przez Franza Oppenheimera , gdzie zmarł 11 marca 1930.

                Podobnie jak reformatorzy-zwolennicy jedynego podatku, Gesell był zdania, że
                dochody z czynszu dzierżawnego za ziemię powinny umożliwiać państwu
                samofinansowanie się bez konieczności nakładania kolejnych podatków. Próby
                znalezienia prawowitych właścicieli dochodów z dzierżawy w zgodzie z zasadą
                przyczynowości, doprowadziły go do wniosku, że ilość dochodów z dzierżawy zależy
                od gęstości zaludnienia i w związku z tym ostatecznie od chęci kobiet do
                rodzenia i wychowywania dzieci. Z tego powodu Gesell proponował rozprowadzanie
                dochodów z dzierżawy ziemi w postaci comiesięcznych wypłat, aby wynagrodzić
                matkom pracę wychowywania dzieci proporcjonalnie do ilości ich niepełnoletniego
                potomstwa. Opowiadał się za rozszerzeniem tego systemu tak, aby obejmował matki
                dzieci nieślubnych i obcych matek mieszkających w Niemczech, ponieważ jego
                zamiarem było, żeby wszystkie matki były uwolnione od ekonomicznej zależności od
                pracujących ojców i, żeby związek między płciami oparty był na miłości
                uwolnionej od czynników siły i ekonomicznej zależności. W eseju zatytułowanym
                Der Aufstieg des Abendlandes (Podnoszenie się Zachodu), napisanym jako wyzwanie
                dla kulturowego pesymizmu Der Untergang des Abendlandes (Upadek Zachodu) Oswalda
                Sprenglera, Gesell wyraża nadzieję, że rasa ludzka, która w kapitalizmie została
                fizycznie, umysłowo i duchowo zdegradowana, będzie w stanie stopniowo
                zregenerować się w zmienionym porządku ekonomicznym i przeżyć nowy kulturowy
                renesans.'
                --
                www.sozialoekonomie.info/Info_Foreign_Languages/Polish/polish.html
                • Gość: Zagłoba Jean Silvio Gesell (ur. 17 marca 1862 ) anegdota IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 17:10
                  Wörgl to miasteczko w austriackich Alpach.
                  Podczas Wielkiego Kryzysu 1932-1933 w tej podówczas nieco tylko ponad
                  4-tysięcznej mieścinie miał miejsce niecodzienny eksperyment monetarny.
                  Socjaldemokratyczny burmistrz miasta od 1931 r., Michael Unterguggenberger,
                  spróbował wcielić w życie reformatorskie idee Silvio Gesella (1862-1930), tak
                  dobrze jak to tylko potrafił.
                  Stabilne ceny późnych lat 20-ch ubiegłego wieku umożliwiły zbudowanie drogi,
                  szkoły średniej, sieci wodociągowej i sieci elektrycznej. Trwało to do 1929
                  roku. Później nastąpił Czarny Piątek 24.10.1929: Wielki Krach ogarnął i Europę.
                  Szeregi bezrobotnych rosły z dnia na dzień. W 1932 było ich w samym Worgl 320, a
                  wraz z jego bezpośrednimi okolicami - 1500.

                  W tym momencie właśnie Unterguggenberger zajrzał do „Naturalnego Ładu
                  Ekonomicznego” Silvio Gesella.

                  Czytał w te i we w te: „Kryzys ekonomiczny, który oznacza spadek sprzedaży i
                  zatrudnienia z wszystkimi towarzyszącymi symptomami, jest konsekwencją spadku
                  cen. Rozwiązanie: nie można dopuścić do spadku cen.”

                  5 lipca 1932 na sesji Komitetu na Rzecz Rozwoju Worgl przedstawił sytuację
                  Rada zalegała Insbruckiemu Bankowi 1,300,000 szylingów. Niezapłacone podatki za
                  1931 sięgnęły 118,000 szylingów i stanowiły one jedyne jej rezerwy... w
                  zaistniałej sytuacji praktycznie nie do ściągnięcia. Gmina ani nie miała z
                  czego zapłacic podatków ani nie uzyskiwała wynikających
                  z tego tytułu dochodów, które w postaci ustalonego procentu wracały do niej w
                  charakterze dotacji.

                  W tej sytuacji burmistrz i zaproponował następujące rozwiązanie:

                  Obok zwykłego obiegu pieniędzy zaproponował wpuszczenie do lokalnego obiegu
                  "Certyfikowanych Banknotów Kompensacyjnych" o nomionałach 1, 5 i 10 szylingów.
                  Społeczność lokalna miała zaakceptować je po jej pełnej wartości nominalnejw
                  opłatach za dobra i usługi. Miały zostać podjęte roboty publiczne, za które
                  płacono by tymi banknotami.
                  Realizacji projektu podjęto się mimo protestów Austriackiego Banku Państwowego.
                  (Na zarzut naruszenia monopolu Banku Państwowego w Wiedniu na emisję pieniądza,
                  burmistrz odpowiedział, że owe "banknoty" to nie są pieniądze, a jedynie
                  "świadectwa potwierdzające wykonanie pracy" i nadal robił swoje.)
                  31 lipca 1932 zarząd miasta zakupił pierwszą transzę Banknotów od Podkomitetu na
                  Rzecz Rozwoju Wogl za 1000 szylingów i użył ich do zapłaty wynagrodzeń. Te
                  "prawdziwe" 1000 szylingów w oficjalnej walucie zdeponowano w lokalnej
                  "Reiffeisenkasse". Lokalne Banknoty mogły być wymieniane w lokalnym banku po
                  kursie ustalonym przez program.

                  I tu miejsce na długo wyczekiwaną ANEGDOTĘ: Pierwsze zarobki wypłacone w ilości
                  1000 szylingów powróciły do szkatuły gminy niemal tego samego dnia. Zostały nimi
                  spłacone... podatki ! Trzeciego dnia ktoś nadbiegł krzycząc: „Panie burmistrzu!
                  Nasze księgi rachunkowe zostały sfałszowane. Wypuściliśmy dopiero 1000
                  szylingów, ale suma zapłaconych nimi podatków osiągnęła już 5100 szylingów. Ktoś
                  musiał sfałszować księgi!”

                  Burmistrz uśmiechnął się z pobłażaniem :)

                  Program "swobodnego pieniądza" napędził lokalnie koniunkturę, zlikwidował
                  bezrobocie i rozkręcił na powrót pogrążoną w zastoju, upadającą gospodarkę gminy.

                  Tymczasem na świecie skutki Wielkiego Kryzysu trwały aż do lat powojennych (a i
                  walnie przyczyniły się do wybuchu samej pożogi wojennej). A wszak gdyby
                  eksperyment z Worgl zastosowano na szerszą skalę, tego wszystkiego mogło
                  zwyczajnie nie być :-(

                  ==
                  DISTRESS RELIEF PROGRAM. Slow circulation of money is the principal cause of the
                  faltering economy. Money as a medium of exchange increasingly vanishes out of
                  working people's hands. It seeps away into channels where interest flows and
                  accumulates in the hands of a few, who do not return it back to the market for
                  the purchasing of goods and services but withhold it for speculation. As money
                  is an indispensable wheel in the machine of production, an accumulation of great
                  sums in a few hands means a gigantic danger for peaceful production. Every time
                  the flow of money is interrupted, so is the exchange of goods and services, with
                  a consequent fall in employment. Uncertainty about the state of the economy
                  makes the owner of money careful, causing him/her to hoard it or to spend it
                  reluctantly. He or she distrusts investment. Money circulation is thus slowed
                  down, the turnover of goods and services shrinks and jobs disappear. Such a
                  situation denies incentives to the population, threatening peace and wealth with
                  destruction. Whole nations and states are under the threat of ruin. Our small
                  place cannot liberate the world, but we want at least to give a sign. In the
                  Wörgl area the sluggish, slow-circulating National Bank currency shall be
                  replaced with a medium of exchange with a better circulating performance than
                  ordinary money.
                  --
                  Więcej:
                  [www.sunshinecable.com/~eisehan/woergl.htm]

                • Gość: ewa Re: Ekonomiczna równość mężczyzn i kobiet do Zaglo IP: *.d4.club-internet.fr 17.03.06, 19:07
                  Imc Panie Zaglobo,
                  podziekowania za przedstawienie niezwykle
                  interesujacej postaci Jeana Silvio Gesella.
                  Jego poglady i proponowane reformy sa jak-
                  najbardziej"na czasie".Miejmy nadzieje, ze
                  zgodnie z jago przewidywaniami nam, lub na-
                  stepnym pokoleniom przyjdzie przezywac nowy
                  kulturowy renesans. Mnie wydaje sie to ko-
                  nieczne. I dobrze zes Imc Panie zrobil, odku-
                  rzajac ta ciekawa, i niestety malo znana postac.
                  • Gość: Zagłoba Re: Ekonomiczna równość mężczyzn i kobiet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 21:11
                    Do usług, Madame :-)

                    Pani wyrazy zainteresowania owym szczęśliwcem,
                    który raczył urodzić się 17-go marca
                    to dla mnie najwyższa nagroda ;)

                    Nota bene, czyż nie uważasz Pani,
                    za równie interesujące, jak opinie w kwestii wyzwolenia kobiet,
                    jego recepty na uwolnienie ludzkości od bezrobocia ?
                    • Gość: ewa Re: Ekonomiczna równość mężczyzn i kobiet IP: *.d4.club-internet.fr 17.03.06, 23:17
                      Sir,
                      sadze iz odnosnie uwolnienia ludzkosci od bezrobocia
                      nasz (wspoly jak mniemam)ulubieniec znalazl znakomite
                      aczkolwiek utopijne rozwiazanie;
                      Mnie rowniez sni sie system anarchii czyli wyzszy stopien
                      demokracji z podzialem zysku i obrotem "wolnego pieniadza"
                      proponowanym przez J.S.Gesella. Jednak, jak na razie, zadne
                      spoleczenstwo nie doroslo do anarchii(patrz samokontroli spo-
                      lecznej i indywidualnej), ani do madrego systemu wynagrodzen
                      bez korupcji.
                      Anyway, chapeau bas dla J.S.Gesella
                      • Gość: ewa Re: Ekonomiczna równość -akapit IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 08:26
                        A propos systemu ekonomicznego proponowanego
                        przez J.S.Gesella przypomnialo mi sie, ze
                        podobny system funkcjonuje we wspolczesnej
                        Argentynie.Otoz na skutek galopujacej inflacji
                        i bezrobocia ludnosc znalazla sie w skrajnie
                        trudnej sytuacji. Zarabiane pieniadze, nic nie
                        warte, pozwalaly na przezycie zaledwie 1-2 ty-
                        godni w miesiacu. Wowczs, spontanicznie, stwo-
                        rzono cos w rodzaju agora, gdzie ludnosc wymie-
                        nia wlasnorecznie sporzadzone wytwory alimen-
                        tarne lub uzytku codziennego. Za wymieniony pro-
                        dukt wydawane se rownoczesnie sztuczne( nie pan-
                        stwowe) banknoty, po zgromadzeniu ktorych mozna
                        nabyc przedmiot drozszy np. telewizor. Uratowalo
                        to chylaca sie gospodarke,w znacznym stopniu obni-
                        zylo bezrobocie i obecnie Argentyna wydaje sie byc
                        na dobrej drodze.
                        Rowniez we Francji stworzono ciekawy system wymienny.
                        Pod urocza nazwa Ziarnko piasku polega on na wymianie
                        uslug=pracy=pieniedzy.Dobrze zaczal rozwijac sie w ma-
                        lych skupiskach ludzkich. Ostatnio, niestety, wygasa,
                        zabity przez...internet; Sama tego doswiadczylam.
                        Poslugujac sie internetem znalazlam interesujaca mnie
                        tranzakcje: za udzielane mnie lekcje filozofii mialam
                        szlifowac angielski dzieci mojego profesora. Jednak
                        okazalo sie, ze dzieli nas zbyt wielka i trudna do po-
                        konania odleglosc i czas oraz wysilek przeznaczony na
                        pokonanie jej znacznie przekraczalby wartosc wymienia-
                        nej uslugi=pracy=pieniedzy. W mniejszym skupisku mogloby
                        to dobrze funkcjonowac. Z ta historyjka wiaza sie dalsze
                        rozwazania nad przydatnoscia duzych skupisk ludzkich.
                        A vous, monsieur
                        uklony
    • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka na jutro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.06, 19:26
      Muszę się jakoś zrehabilitować - na poprzednie 2 moje zagadki nikt nie znalazł
      odpowiedzi :-( no coż temat polskiego hydraulika jest już mało chwytliwy,
      ale to, ze Onufry nie odgadł, ze chodzi o eeeeee... można wytłumaczyć chyba
      tylko brakiem czasu ;)

      Dziś zatem znacznie prostsza, za to w sam raz jak znalazł na jutrzejszy
      pochmurny dzień ZAGADKA:

      Jaki wielki filozof modlił się był tymi oto słowy
      (a także gdzie i kiedy w stoicki sposób odszedł był z tego padołu?):

      "Panie, daj mi cierpliwość,
      abym umiał znieść to, czego zmienić nie mogę;
      daj mi odwagę,
      abym umiał konsekwentnie i wytrwale dążyć do zmiany tego,
      co zmienić mogę, i daj mi mądrość,
      abym umiał odróżnić jedno od drugiego."
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - Zagadka na jutro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 22:37
        Panie, daj mi cierpliwość, abym umiał znieść to czego zmienić nie mogę;
        daj mi odwagę, abym umiał konsekwentnie i wytrwale dążyć do zmiany tego,
        co zmienić mogę, i daj mi mądrość, abym umiał odróżnić jedno od drugiego.

        Marek Aureliusz
        • Gość: Zagłoba Marcus Aurelius Antoninus (121 - 17 III 180) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.06, 16:55
          Brawo, Onufry !

          Marcus Aurelius Antoninus (121 - 180)
          jest znanym stoikiem i cesarzem Rzymu

          17 III 180 zmarł w miejscu, które obecnie znamy pod nazwą Wiednia
          dopiszmy do tej daty 5-kę i oto sytuacja odwróci się dramatycznie: to Włochy
          zostały najechane przez cesarza
          17 III 1805 - Napoleon Bonaparte został królem Italii .

          dokładnie w 200 lat później zmarła
          17 III 2005 - Andre Norton, PISARKA (wbrew imieniu) fantasy i science fiction

          a w rok po śmierci Einsteina
          17 III 1956 - Irène Joliot-Curie francuska fizyczka i chemiczka (ur. 1897 ),
          córka Marii Skłodowskiej-Curie i Piotra Curie. Noblistka z 1935 r. (z chemii za
          odkrycie zjawiska tworzenia się par... elektron-pozyton z fotonów )

          Po tej dawce ponurej statystyki zasłużyliśmy sobie na garść aforyzmów autorstwa
          Marka Aureliusza, rozpiętych pomiędzy radosną afirmacją życia i równie stoickim
          podejściem do jego końca:

          "Nie po to się żyje aby pracować, lecz po to się pracuje aby żyć.
          Polub twoją pracę, nawet gdyby była mało znacząca i odpoczywaj przy niej."

          "Nie należy się gniewać na bieg wypadków, bo to ich nic nie obchodzi."

          "Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."

          "Inny jest bieg strzały, inny umysłu."

          "Skutki gniewu są dużo poważniejsze od jego przyczyn."

          "Skłoń się ku temu sposobowi życia, który przyniósł ci szczęście."

          "Ucz się chcieć, nie aby rzeczy dostosowywały się do twych życzeń,
          lecz żeby życzenia twe dostosowywały się do rzeczy."

          "Nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli."

          "Zawsze obieraj drogę najkrótszą, albowiem krótka droga jest naturalna."

          "Zajrzyj w siebie! W twoim wnętrzu jest źródło, które nigdy nie wyschnie, jeśli
          potrafisz je odszukać."

          "O własnych stój siłach - nie zaś podtrzymywany."

          "Każdą pracę wykonuj, jakby miała ona być ostatnią w życiu."

          "Również umieranie jest jednym z naszych życiowych zadań."

          "Śmierć jest tym samym co narodziny, misterium natury."

          "Odejdź więc łagodnie. Łagodny bowiem jest i ten w kto cię zwalnia."

          --
          "Życie człowieka ma kolor jego wyobraźni." - Marek Aureliusz
    • meehow1 Co to się porobiło?! :-)) 16.03.06, 19:59
      Na pewien czas nie mogłem zaglądać do tego wątku (częściowo ze swojej,
      częściowo - z nie swojej winy), wracam tu, patrzę i oczom nie wierzę! Co to się
      porobiło?! Wątek napęczniał bardziej niż Wszechswiat w erze inflacji! Super! :))

      Żeby nie pozostać za bardzo w tyle, przytoczę taką oto historyjkę. Przeczytałem
      ją już dawno temu we wspomnieniach Antoniego Słonimskiego, ale mam nadzieję, że
      dobrze ją zapamiętałem (przynajmniej z grubsza).

      Pradziadkiem Słonimskiego był Abraham Stern, wynalazca arytmometru. Jako
      dziecko wykazywał niezwykłe zdolności, a mieszkał w Hrubieszowie. Kiedyś przez
      Hrubieszów przebiegał pas całkowitego zaćmienia Słońca. Z całej Europy zjechali
      się tam astronomowie i porozstawiali swoje instrumenty, aby obserwować
      zjawisko. Młodziutki Stern, bardzo tym wszystkim zainteresowany, chodził i
      przyglądał się teleskopom. Zauważył go któryś z naukowców i zaczął mu
      tłumaczyć: "Widzisz, chłopczyku, to są lunety. Dzięki nim dalekie rzeczy wydają
      się bliższe". Stern odpowiedział: "To to ja już wiem. Interesuje mnie, jaką
      światłosiłę uznaliście za najlepszą do tego typu obserwacji i jak pozbyto się
      efektu aberracji chromatycznej". Zaskoczony astronom wdał się ze Sternem w
      dłuższą dyskusję merytoryczną. Na zkończenie zapytał: "A skąd ty to wszystko
      wiesz?" Stern wzruszył ramionami i odparł: "Phi, takie rzeczy wiedzą wszyscy
      Żydzi w Hrubieszowie!"

      Podobno w kilka miesięcy później jeden z naukowców opublikował w Paryżu
      artykuł, w którym pisał o tajemnej wiedzy mędrców Wschodu, która dziwnymi
      drogami dotarła do Hrubieszowa...

      Coś mi się jednak wydaje, że Słonimski nieco ubarwił tę historyjkę ;-)
    • Gość: Onufry Kto jest autorem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.06, 22:52
      Prosze Cie Boze, daj mi dzis duzo pracy, duzo zmartwien, a moze nawet
      niepowodzenie - choc nie za wielkie, prosze! Uwolnij mnie jednak od nudy,
      ktora paralizuje chec i smak zycia. Lepsze sa juz niepokoje, niebezpieczenstwo,
      niepewnosc; wszystko jest lepsze, moze nawet smierc.

      Panie, nie dawaj mi ani bogactwa, ani slawy; nie chce ich. Obdarz mnie laska,
      ktora nie dopusci, bym sie nudzil!

      ***

      Kto jest autorem tego tekstu ?

      :-)))
      • Gość: ewa Re: Kto jest autorem ? IP: *.d4.club-internet.fr 16.03.06, 23:33
        Powszechnie znana i czesto powtarzana jest
        jego mysl.
        Powiedzial rowniez;
        "Ludzie, ktorych pasje porafia najbardziej
        poruszyc sa rowniez najbardziej zdolni smakowac
        slodkosci tego zywota".
        Ktora krolowa zapragnela zostac jego uczennica
        i zaprosila go na swoj dwor?
        • Gość: Alicja Re: Kto jest autorem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 00:00
          V. Buttafava

          (Znalazlam w ksiazce "Najpiekniejsze modlitwy" w rozdz. "Praca i Nauka").
          • Gość: Onufry Re: Kto jest autorem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 00:17
            Gość portalu: Alicja napisał(a):

            > V. Buttafava
            >
            > (Znalazlam w ksiazce "Najpiekniejsze modlitwy" w rozdz. "Praca i Nauka").


            Tak brawo !!! :-)))

        • Gość: ewa Re: Kto jest autorem ? IP: *.d4.club-internet.fr 17.03.06, 13:07
          podpowiedz decydujaca:
          powiedzial:"Mysle, wiec jestem"
          • Gość: Alicja Re: Kto jest autorem ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 16:26
            Chyba Pani chodzi o Kartezjusza, tylko dlaczego Pani podwiesila
            zagadke pod poprzednia zagadke. To jest bardzo mylace.
            • Gość: ewa Re: Kto jest autorem ? IP: *.d4.club-internet.fr 17.03.06, 18:06
              Najpierw brawo! Chodzi o Kartezjusza czyli
              René Descartesa.
              Rzeczywiscie(choc niechcaco) wprowadzilam
              balagan na HwN. Zamiast "Kto jest autorem"
              powinnam byla napisac "Zagadka". Natomiast
              podpowiedz wskoczyla w niewlasciwe miejsce.
              Przepraszam i obiecuje poprawe.

              Teraz zgodnie z dobrym zwyczajem kilka slow
              o postaci-"Zagadce".
              René Descartes-Kartezjusz-urodzil sie 31.III.1596r
              w Turynii(Francja).Jako dziecko i mlodzieniec
              otrzymal solidne wyksztalcenie, wczesnie wykazujac
              zainteresowanie matematyka i filozofia. Po licznych
              podrozach w Europie ostatecznie w 1629 r.osiedlil
              sie w Holandii aby w spokoju zajac sie filozofia i matematyka.
              Jego pierwsza powazna i opublikowana praca byla Traktat
              fizyki, w ktorym przedstawil swoja nowoczesna wizje
              budowy swiata. Jednak skazanie Galileusza przez kosciol
              wstrzymalo go przed publikacjami na ten temat.Jego wielkie
              dzielo Dyskur i metoda, pierwotnie opublikowane po
              francusku, od pierwszej chwili cieszylo sie ogromnym uznaniem.
              W "Geometrii" wylozyl zasady geometrii analitycznej,
              w "Podstawach filozofii" swe mysli na temat roli nauki
              w poszukiwaniu prawdy oraz niezbednosci wolnomyslicielstwa
              w nauce i w zyciu.Z innych dziel "Medytacje metafizyczne",
              "Pasje duchowe", "Duch i cialo" i wiele , wiele innych,
              powstalo podczas jego pobytu w Holandii.Byl czlowiekiem
              epoki, znanym i powszechnie cenionym. Prowadzil szeroka
              korespondencje m.in. z ksiezniczka Elzbieta, corka krola
              Bohemy.
              Krolowa szwedzka Krystyna, zafascynowana jego dzielami
              filozoficznymi, zapragnela zostac jego uczennica i zaprosila
              go na swoj dwor.Kartezjusz przyjal zaproszenie i z poczatkiem
              1649 roku udal sie do Sztokholmu. Jednak ciezka zima i
              codzienne lekcje udzielane krolowej o godz. 5-tej rano
              nadwatlily jego zdrowie. Zapadl na zapalenie pluc i zmarl
              11.II.1650 roku.Jego skromny grob znajduje sie w kaplicy
              kosciola Saint-Germain-des Prés przy bulwarze St.Germian
              w Paryzu.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 09:28
      Apeluje do wszystkich uczestnikow naszej zagadkowej zabawy na HwN, aby
      udzielanie wskazowek pozostawili autorowi zagadki. Doszly do mnie
      glosy, ze udzielanie wskazowek przez nie-autora zagadki deprymuje innych
      uczestnikow do odgadywania. Jesli ktos zna rozwiazanie, to niech je
      jasno podaje, albo powstrzyma sie z ewentualnymi komentarzami i
      uzupelnieniami do momentu gdy rozwiazanie zagadki ktos inny explicite poda.

      Z GORY DZIEKUJE ZA ZROZUMIENIE APELU!

      :-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja