Humor w nauce

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 20:25
      Jak brzmi w matematyce tresc "Twierdzenia o Przyjazni" ?

      :-)))
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 22:41
        Wskazowka:

        W kazdym twierdzeniu sa 2 zasadnicze czesci: zalozenia i teza.
        Otoz zalozenie Twierdzenia o Przyjazni brzmi:

        Przypuscmy, ze w pewnej grupie ludzi kazda para przyjaciol ma dokladnie
        jednego wspolnego przyjaciela.

        Jaka jest teza?
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 22:44
          errata:

          zalozenia i teza -> zalozenie i teza
          • Gość: Alicja Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 23:13
            Zalozenie:
            Przypuscmy, ze w pewnej grupie ludzi kazda para przyjaciol ma dokladnie
            jednego wspolnego przyjaciela.

            Teza:
            Wtedy z pewnoscia istnieje osoba, ktora jest przyjacielem wszystkich.


            (znalazlam to w ksiazce "Dowody z Ksiegi" mego brata).
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 17.03.06, 23:25
              Poniewaz Alicja wykazala sie blyskotliwoscia
              i zagadka juz jest rozwiazana, dorzucam moja
              (zagadke).
              Prosze o podanie nazwiska i narodowosci kompozy-
              tora, ktory przetworzyl muzyke Bacha na zapis
              matematyczny, i odwrotnie, korzystajac z krzywych
              matematycznych(zwlaszcza paraboli)skomponowal
              wiele znanych i uznanych dziel.
              Dla ulatwienia dodam, ze byl rowniez znakomitym
              architektem.
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 23:30
                Xenakis Yannis, Janis Ksenakis :-)))
                • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 23:44
                  zapomnialem dodac ze byl narodowosci greckiej,
                  ale duza czesc zycia spedzil tam gdzie Pani Ewa - w Paryzu :-)))
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 00:07
                  Brawo Onufry, chodzi o Ianisa Ksenakisa.
                  Mial podwojne obywatelstwo-greckie i francuskie.
                  Jutro napisze o nim wiecej(mam nadzieje, ze mi
                  wskoczy w dobre miejsce).Poniewaz wybila juz godzina
                  duchow-wszystkim dobrej nocy i kolorowych snow-
                  na przyklad bycia ptakiem.
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce : Iannis Xenakis IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 13:07
                  Iannis Xenakis, podobnie jak wielu innych znaczacych ludzi, byl tytanem pracy.
                  To tez w krotkiej notce biograficznej niesposob opisac cala jego tworczosc.
                  Absolwent Politechniki Atenskiej i Wyzszego Konserwatorium Muzyki w Paryzu byl
                  nie tylko znakomitym architektem-wspolpracownikiem le Corbusiera, projektodawca
                  znanej perelki architektury Pavillon Philips, ale takze znamienitym
                  kompozytorem.
                  Wynalazl koncepcje masy muzycznej, muzyke symboliczna i wprowadzil rachunek
                  prawdopodobienstwa i teorie calosci do instrumentalnych kompozycji muzycznych.
                  Pierwszy uzyl komputera dla obliczenia formy muzycznej.Interesowal sie rowniez
                  akustyka, stworzyl idealne studio akustyczne o parabolicznych scianach i
                  podlodze z tak ulozonych prostokatow, ze powielaja wibracje dzwiekow.
                  Iannis Xenakis urodzil sie 29 maja 1922 roku w miejscowosci Braila
                  w Rumunii. W 1927 roku stracil matke i od tej pory, wraz z rodzenstwem
                  byl wychowywany przez guwernantki- francuska, angielska i niemiecka.
                  Od 1932 roku uczyl sie w Grecji w liceum grecko-angielskim, gdzie zaczal
                  wykazywac zainteresowanie matematyka i muzyka.Od 1938 roku studiowal w
                  Politechnice Atenskiej, gdzie pozniej zastala go wojna.Od 1941 roku zaanga-
                  zowal sie w ruchu oporu po stronie komunistow, co bylo powodem pozniejszego
                  skazania go na smierc za terroryzm polityczny.W 1945 roku bomba angielska
                  uderzyla w budynak broniony przez Xenakisa i jego kamaradow i jeden z odlamkow
                  na zawsze okaleczyl lewa strone jego twarzy i spowodowal utrate lewego oka.
                  Szczesliwie wyleczony po licznych operacjach w 1947 roku dzieki falszywemu
                  paszportowi znalazl sie we Francji. Tutaj, od grudnia 1947 wspolpracowal z
                  pracownia Le Corbusiera, uczestniczac w wielu interesujacych i udanych
                  projektach. Rownoczesnie zainteresowany kompozycja muzyczna napotkal Honeggera,
                  Nadie Boulanger i Stockhausena aby wreszcie pod dyrekcja Messiaena od 1949 roku
                  studiowac kompozycje w Wyzszym Konserwatorium Muzyki w Paryzu. Miedzy 1949 a 52
                  skomponowal 24 utwory na pianino i od tej pory poswiecil sie glownie kompozycji.
                  W 1965 roku z interwencji Georgesa Pompidou otrzymal obywatelstwo francuskie, co
                  pozwolilo mu na swobodne poruszanie sie po swiecie. Odwiedzil Japonie , Stany
                  Zjednoczone,Kanade i niemal wszystkie kraje Europy, i w tym Polske, gdzie byl
                  entuzjastycznie przyjety podczas Festiwalu Jesieni Warszawskiej(1962) i w
                  Krakowie podczas konferencji na temat muzyki formalnej(w 1980roku). Jego
                  nowatorska muzyka uzyskala wielkie uznanie (wsrod znawcow ), czego dowodem sa
                  liczne wyroznienia; byl kawalerem legionu honorowego, oficerem narodowego
                  orderu zaslugi, francuskiem i amerykanskim medalista zwiazku Sztuka i
                  Literatura,zlotym medalista im. Maurice Ravela Zwiazku Artystow Kompozytorow,
                  laureatem nagrody Beethovena w Bonn,laureatem Wielkiej Nagrody Plyty akademii
                  Charles-Cros, laureatem wielkiej nagrody muzyki ministerstwa kultury itp. itd.
                  Niesposob wyliczyc wszystkich wyroznien, aby nie zanudzic....-:))))))))).
                  Iannis Xenakis byl tez autorem licznych publikacji na temat muzyki, w tym jedna
                  z najwazniejszych jest"Teoria podobienstwa i kompozycje muzyczne".
                  Autor powyzej 100 utworow, wsrod ktorych wymienie tylko kilka-Golabek pokoju,
                  Persepolis, Tetras, Medea-Senacae, Antikhthon, Wschod-zachod, w Metastazach
                  wykorzystal graficzne porzedstawienie glisando zgodnie z regularnymi
                  parabolami, ktora to zasade uzyl do konstrukcji Pavillon Philips.
                  Byl profesorem muzyki na Sorbonie i profesorem Wyzszej Szkoly Muzyki w Londynie,
                  a takze pracownikiem CNRS(Centrum narodowe poszukiwan naukowych) w Paryzu.
                  Po wyzwoleniu Grecji spod rezimu Czarnych Polkownikow czesto udawal sie do swego
                  rodzinnego kraju, wiodac rownoczesnie swe zycie paryskie.
                  Iannis Xemakis zgasl 4 lutego 2001 roku o godz. 5-tej rano.
              • meehow1 Re: Humor w nauce : Zagadka 17.03.06, 23:43
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > Prosze o podanie nazwiska i narodowosci kompozy-
                > tora, ktory przetworzyl muzyke Bacha na zapis
                > matematyczny, i odwrotnie, korzystajac z krzywych
                > matematycznych(zwlaszcza paraboli)skomponowal
                > wiele znanych i uznanych dziel.

                Czy ja wiem, czy dzieła Xenakisa można uważać za "uznane"? Dla mnie są one tym
                w muzyce, czym w plastyce jest pisuar Duchampa...
                • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 00:02
                  > Czy ja wiem, czy dzieła Xenakisa można uważać za "uznane"? Dla mnie są one tym
                  > w muzyce, czym w plastyce jest pisuar Duchampa...

                  No Pani Ewo, mam nadzieje, ze odezwie sie w Pani dusza Marianny i da Pani
                  odpowiednia odprawe Panu M.

                  Ja nie znam sie na muzyce Xenakisa, ale wiem ze to on wspolnie z Le Corbusier
                  zaprojektowal perelke architektury, jaka byl Pawilon Philipsa.
                  Chyba Pan M. potraktowal go zbyt ostro (Pawilon Philipsa w zadnym
                  wypadku mi sie nie kojarzy z pisuarem Duchampa - ale i tego ostatniego
                  dziela sztuki nie oceniam negatywnie) :-)))
                  • meehow1 Re: Humor w nauce : Zagadka 18.03.06, 00:12
                    Gość portalu: Onufry napisał(a):


                    > Ja nie znam sie na muzyce Xenakisa, ale wiem ze to on wspolnie z Le Corbusier
                    > zaprojektowal perelke architektury, jaka byl Pawilon Philipsa.
                    > Chyba Pan M. potraktowal go zbyt ostro (Pawilon Philipsa w zadnym
                    > wypadku mi sie nie kojarzy z pisuarem Duchampa - ale i tego ostatniego
                    > dziela sztuki nie oceniam negatywnie) :-)))


                    Drogi Onufry, ja wypowiadałem się tylko na temat "muzyki" Xenakisa, a nie jego
                    architektury (której - ze wstydem przyznaję - nie znam).

                    PS. Naprawdę uważasz pisuar za dzieło sztuki?! No, no...
                    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 00:29
                      Odpowiadam z calym spokojem na pytanie:

                      > PS. Naprawdę uważasz pisuar za dzieło sztuki?! No, no...

                      Nie, nie uwazam pierwszego z brzegu pisuaru za dzielo sztuki.
                      Natomiast uwazam "Pisuar" Duchampa za oryginalne dzielo sztuki
                      (to sa dwie rozne rzeczy.

                      :-)))
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 00:22
                  Panie/ni meehow,
                  ostatnio w tygodniku "Telerama"opublikowano
                  obszerny artykul pod tytulem"Co to znaczy byc
                  czlowiekiem nowoczesnym'. Wypowiadalo sie wielu
                  myslicieli i ludzi znaczacych-nie bede Pana/ni
                  nudzila ich nazwiskami, bo i tak nic Panu/ni nie
                  powiedza.Konkluzja wspola bylo to, ze czlowieka
                  nowoczesnego cechuje TOLERANCJA,znajomosc wspol-
                  czesnych osiagniec nauki i sztuki i kreatywnosc.
                  I tutaj zagadka dla Pana/ni:
                  Czy mozna Pana/nia zaliczyc do ludzi nowoczesnych? He?
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.06, 23:41
              Pani Alicja podala prawidlowa odpowiedz. To ciekawe twierdzenie (!) i bardzo
              uzyteczne (!!)- nieprawdaz? Tego wspolnego przyjaciela nazywa sie zwykle
              "politykiem" :-))) (matematycy maja poczucie humoru :-) )

              To twierdzenie zwykle przeformuowuje sie w terminach grafow i w tym jezyku
              sie je dowodzi. Istnieje kilka dowodow, ale najblizszy idealu jest dowod
              Erdosa (znanego nam), Renyiego i Sosa. Zainteresowanych odsylam do ksiazki
              wspomnianej przez Alicje na str. 246.

              :-)))
              • eilean_donan Re: Humor w nauce 18.03.06, 07:08
                Na pewnym roku profesor Łojasiewicz na początku dwugodzinnego wykładu
                wypowiedział twierdzenie mające postać równoważności, po czym przez prawie dwie
                godziny pracowicie dowodził go w jedną stronę. Udowodnił. Na pół minuty
                przed końcem wykładu spojrzał na tablicę i stwierdził "A w drugą stronę to jest
                trywialne". Dobra -słuchacze byli już tak zmęczeni dwugodzinnym dowodem, że
                uwierzyli na słowo.
                Przed egzaminem nikt jakoś owej trywialności dostrzec nie mógł, nikt też nie
                miał śmiałości zapytać profesora. Trudno, poszli na egzamin nie znając dowodu w
                druga stronę.
                Jeden z pierwszych egzaminowanych studentów został poproszony o wypowiedzenie i
                przedstawienie szkicu dowodu tego właśnie twierdzenia. Wypowiedział,
                przedstawił szkic w jedną stronę i rzekł "A w drugą stronę to jest trywialne".
                Profesor zamilkł i zamarł w bezruchu. Trwał tak kilka minut po czym
                powiedział "Ma pan rację, to jest trywialne. Bardzo dobrze."
                • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 07:59
                  Ach, S.P. Profesor Lojasiewicz!
                  Dobrze, ze go Pani wspomniala.

                  To byla postac emanujaca cieplem. A jednoczesnie jeden z najwiekszych
                  uczonych w calej historii polskiej matematyki. On przez ostatnie lata
                  bardzo chorowal, a bardzo chcial dokonczyc ksiazke. Czesto wymykal
                  sie na noc ze szpitala do domu by pracowac nad ta swoja ksiazka;
                  rankiem wracal do szpitala.

                  A napisana nieco wczesniej ksiazke opatrzyl takim oto mottem autorstwa
                  swego przyjaciela - wloskiego matematyka Aldo Andreottiego:

                  "Bez optymizmu nie da sie udowodnic twierdzenia matematycznego".

                  :-)))
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - troche smiesznych sentencji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 12:33
      Oto garsc mysli, ktore moga dzis po poludniu wywolac usmiech
      czytelnika :-)))


      "Mathematics is a collection of cheap tricks and dirty jokes."
      --Lipman Bers


      The worst thing you can do to a problem is solve it completely
      --Daniel Kleitman


      ``A lot of mathematicians are a little bit strange in one way or another.
      It goes with creativity''.
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce - troche smiesznych sentencji! IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 13:27
        Swietne, choc z sentencji nr7 wynika, ze kochankowie
        sa egoistami a z matematykami... to trzeba ostroznie,
        bo nie wiadomo co czlowieka czeka-:)))))))))))))
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - troche smiesznych sentencji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 13:37
          Tak, a poza tym jesli kobieta chce sie juz zakochac w matematyku, to musi
          to byc ktos kto zna Algebre i Topologie, a nie jedynie sama kombinatoryke! :-)))))))
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - troche smiesznych sentencji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 13:41
            Kombinatorykow calego swiata, przepraszam, ze w poprzednim poscie napisalem
            "kombinatoryka" (przez male "k") podczas gdy Algebre i Topologie potraktowalem
            z duzych liter. Koledzy wybaczcie! Solennie obiecuje poprawe!

            ;-)))))))
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce - troche smiesznych sentencji! IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 14:56
              A mi sie najbardziej podoba Matematyka Dyskretna, boc
              to ona zawiera Kombinatoryke.
              Dyskrecja, kombi-retoryka
              powinna cechowac dobrego matematyka;/czyt. sentencja/.
              • eilean_donan Re: Humor w nauce 18.03.06, 16:43
                ``A lot of mathematicians are a little bit strange ...

                Rozmawiają dwaj profesorowie matematyki: - Dasz mi swój nr telefonu ?
                - No pewnie. Trzecia cyfra jest trzykrotnością pierwszej. Czwarta i szósta są
                takie same. Druga jest większa o jeden od piątej. Suma sześciu cyfr to 23, a
                iloczyn 2160.
                - W porządku, zapisałem - 256 343.
                - Zgadza się. Nie zapomnisz?
                - Skądże. To kwadrat 16 i sześcian 7.
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - troche smiesznych sentencji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 16:47
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > A mi sie najbardziej podoba Matematyka Dyskretna, boc
                > to ona zawiera Kombinatoryke.
                > Dyskrecja, kombi-retoryka
                > powinna cechowac dobrego matematyka;/czyt. sentencja/.

                Ha ha !

                Ale to dobrze wybrala Pani kraj pobytu bo Francuzi maja bogata tradycje
                w matematyce dyskretnej. Jezeli chodzi o tradycje, to przede wszystkim

                PASCAL

                ktoremu warto bu tu poswiecic nie troche ale sporo miejsca. Nie bede wymienial
                obecnie zyjacych wielkich przedstawicieli francuskiej matematyki dyskretnej,
                bo wlasnie chce byc dyskretny :-)))))))

                • Gość: ewa Re: Humor w nauce - dowcip-przepraszam ze po IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 17:27
                  francusku, ale tylko w tym jezyku jest smieszny

                  - Quel est le comble du mathématicien ?
                  - C'est de se faire piquer sa moitié par un tiers dans un car.

                  • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - dowcip-przepraszam ze po IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 17:43
                    > - Quel est le comble du mathématicien ?
                    > - C'est de se faire piquer sa moitié par un tiers dans un car.

                    Mysle, ze bede wyrazicielem opinii pewnej czesci Czytelnikow, gdy
                    jednak poprosze o chociazby przyblizone przetlumaczenie ;-)))
                    • Gość: ewa Re: Humor w nauce - dowcip-przepraszam ze po IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 17:59
                      bardzo zaluje, ale tu chodzi o gre slow, po polsku to
                      wyjdzie koslawo.

                      Jaki jest szczyt(szczescia lub nieszczescia, do wyboru)matematyka?
                      Dac sobie poderwac polowe przez trzeciego(1/3)w karze (w 1/4).eee
                      nie jest smiesznie(((((((-:
                      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 20:22
                        Byc moze ktos z Czytelnikow jest w stanie przetlumaczyc na polski powyzszy
                        dowcip. Jezeli tak jest - to prosimy Cie Czytelniku o przeslanie tu
                        tego tlumaczenia. Z gory dziekujemy!

                        :-)))
                        • Gość: ewa Re: Humor w nauce - Apel IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 23:52
                          A moze przeniesmy dowcip w polskie realia
                          (wiem, wiem, Onufry pija wylacznie dobre nalewki
                          i wina) i mogloby byc tak:
                          Jaki jest szczyt nieszczescia dla matematyka?
                          Odp.Dac sobie poderwac polowke przez trzeciego, w czworke.
                          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce - Apel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 14:23
                            Gość portalu: ewa napisał(a):

                            > A moze przeniesmy dowcip w polskie realia
                            > (wiem, wiem, Onufry pija wylacznie dobre nalewki
                            > i wina) i mogloby byc tak:
                            > Jaki jest szczyt nieszczescia dla matematyka?
                            > Odp.Dac sobie poderwac polowke przez trzeciego, w czworke.

                            Ha ha ha !

                            Dooooobre !!!

                            Opowiedzialem Zonie i oberwalem walkiem ;-))))))
                            • Gość: ewa Re: Humor w nauce - Apel IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 23:09
                              Serdeczne pozdrowienia dla Zony, ktora slusznie zareagowala.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 17:32
      Jak nazywal sie uczony

      - od ktorego nazwiska wywodzi się nazwa jednostki ciśnienia,
      - ktory wymyślił pierwszą maszynę liczącą, która potrafiła dodawać ?

      • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka 18.03.06, 17:39
        No ale teraz błysnę!!! Blaise Pascal właśnie !!!
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 17:45
          Tak BRAWO!!!

          Nie zyl dlugo, a ile namieszal ;-)))



          pl.wikipedia.org/wiki/Blaise_Pascal
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 17:45
        Pascal. Byl czesto zagubiony w myslach. Znany byl z tego,
        ze lubil rozmyslac przechadzajac sie. Aby nic nie uronic ze
        swych mysli skracal je w znaki i wzory i nastepnie szpilka
        szkrabal na paznokciach. Na szczescie nie mial zwyczaju
        obgryzania paznokci-:)
        • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka 18.03.06, 17:53
          No tak namieszał... a był, jak wielu, młodym geniuszem. W 16 roku życia napisał
          traktat o przecięciach stożkowych. W młodości dowcipny, lubił flirtować z
          paniami zadając im kłopotliwe dla nich zagadki, szczególnie z fizyki. Robił to
          dla popisania się wiedzą. Potem gorliwie oddał się studiom religijno –
          filozoficznym. Stopniowo popadał w skrajny mistycyzm, np. wierzył, że
          dotknięcie relikwii uleczy fistułę oczną, pocałowanie własnej siostry w
          policzek uważał za niemoralny występek.
          Od dzieciństwa cierpiał na gruźlicę jelit, można powiedzieć, że wykończyła go
          ówczesna medycyna – wielokrotne puszczanie krwi, pojenie wywarem z senesu na
          przeczyszczenie, gimnastyka przeciw kolkom, był totalnie wycieńczony kiedy
          dostał wylewu. Badania wykazały, że jego substancja mózgowa była twardsza niż
          normalnie.
          • eilean_donan Re: Humor w nauce-1200 18.03.06, 17:59
            Około połowa studentów pierwszego roku historii na jednej z polskich wyższych
            uczelni na pytanie, kim był Blaise Pascal, odpowiada bez zająknięcia -
            informatykiem i programistą (popularny język strukturalny programowania, na
            cześć słynnego uczonego, nosi bowiem nazwę - Pascal).
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Pascal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 18:08
              eilean_donan napisała:

              > Około połowa studentów pierwszego roku historii na jednej z polskich wyższych
              > uczelni na pytanie, kim był Blaise Pascal, odpowiada bez zająknięcia -
              > informatykiem i programistą (popularny język strukturalny programowania, na
              > cześć słynnego uczonego, nosi bowiem nazwę - Pascal).

              Natomiast jeden ze studentow informatyki na pewnej polskiej uczelni zapytany
              o Pascala odrzekl - " Nie znam, ale znam Turbo-Pascal! " (jezyk programowania)

              :-)))

          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 19:00
            pozwole sobie przyczepic sie do zdrowia Pascala.
            Wedlug moich zrodel, byc moze ze cierpial na gruzlice
            jelit(wowczas niemozliwa do pelnej diagnostyki), bo
            ogolnie byl slabego zdrowia.Natomiast podczas autopsji
            wykryto rak zoladka z przerzutami do mozgu(co moze
            tlumaczyc okreslenie, ze mozg jego byl twardszy niz normalnie).
            Co oczywiscie niczego nie zmienia w wyzej podanym arcy-
            ciekawym tekscie.
            • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka 18.03.06, 20:04
              Być może, nie polemizuję, nie znam dokładnie źródeł, mam dobrą pamięć, więc
              czasem tu wrzucam cos co gdzieś, kiedyś czytałam.

              Aby jednakże Pascal był zapamiętany przez czytelników tego wątku jako mądry
              uczony, a nie tylko chorowity mistyk, dorzucam jeszcze informację, że w
              młodości ojciec zabronił Pascalowi uczyć się matematyki przed 15 rokiem życia.
              Wszelkie książki matematyczne zostały usunięte z domu, więc mały Pascal nie
              widząc innej możliwości zaczął samodzielnie odkrywać różne twierdzenia
              matematyczne, np. odkrył samodzielnie gepmetrię euklidesową.
              • Gość: ewa Re: Humor w nauce: B. Pascal IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 20:16
                Od 1654 roku Pascal poswiecil sie calkowicie teologii.
                Wrocil jednak do matematyki w 1658 roku z powodu.....
                straszliwego bolu zeba. Aby odwrocic uwage od dreczacego
                go bolu skoncentrowal sie na problemem cykloidy. Bol
                przeszedl i Pascal juz wiecej do matematyki nie wrocil.
                Mozna domniemac ze bol zeba nie przydarzyl mu sie ponownie-;)
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 20:43
      Jak nazywal sie uczony, ktory uzyskal pewne wazne wyniki dotyczace hydrostatyki,
      przypisywane zwykle Pascalowi, okolo 60 lat przed Pascalem ?

      :-)))
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 21:29
        Wskazowka: uczony ten publikowal w jezyku holenderskim.

        :-)))
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 22:24
          2. Wskazowka: zawdzieczamy mu rozpowszechnienie ulamkow dziesietnych,
          niezbednych dzis w kazdej dziedzinie zycia - jego broszura na ten temat
          ukazala sie w 1585 (w jezyku flamandzkim).
          • 3bezatu Re: Humor w nauce: Zagadka 18.03.06, 23:00
            Simon Stevin ?
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 23:03
              3bezatu ubiegla mnie o 1 minute-
              tez glosuje za Simonem Stevin inaczej de Bruges
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 18.03.06, 23:08
              ja tez glosuje za Simonem Stevinem inaczej Simonem de Bruges,
              ale ewentualne brawa naleza sie 3bezatu
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 00:38
              Tak, BRAWO!!!

              Simon Stevin (ur. 1548 w Bruges, zm. w lutym 1620 w Hadze), matematyk holenderski.

              Jego prace dotyczyły mechaniki, fizyki i matematyki. Wprowadził ułamki
              dziesiętne. Udowodnił także, że perpetum mobile nie może istnieć.

              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Simon Stevin (1548-1620) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 07:58
                Garsc informacji i anegdot o Stevinie:

                - Rozpowszechnil system dziesietny w malej broszurze "De Thiende" (Dziecina)
                wydanej w 1585 roku po flamandzku i prawie jednoczesnie po francusku. Stosowal
                w niej inna notacje niz obecna.

                - Na studia uniwersyteckie w Lejdzie wstapil w 1583 r. w wieku 35 lat (!) choc
                juz od 1582 publikowal ksiazki o matematyce, fizyce, mechanice, inzynierii,
                muzyce, buchalterii, geografii i wojskowosci.

                - W 1586 r. wydal drukiem az 3 ksiazki poswiecone fizyce: "Elementy sztuki
                wazenia", "Elementy hydrostatyki" "O wazeniach". Opisal w nich eksperymenty
                na temat spadku cial, ktore przypisuje sie dzis Gallileuszowi, i wyniki
                z hydrostatyki, ktore dzis przypisuje sie Pascalowi. Stevin uzyskal
                je ok. 60 lat wczesniej ;-)

                - Dlaczego jest Stevin tak malo znany ? - bo publikowal w j. holenderskim,
                ktory - z racji swej precyzji - jest idealny dla nauki, ale jednak
                malo znany.

                - Dopiero majac 62 lata ozenil sie i splodzil ... 4 dzieci.

                ;-)))
                • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Simon Stevin (1548-1620) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 10:29
                  errata:

                  "De Thiende" (Dziecina) -> "De Thiende" (Dziesiecina)
                  • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Simon Stevin (1548-1620) IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 12:46
                    tym niemniej dziecina brzmi lepiej niz dziesiecina
    • Gość: Onufry Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.06, 22:31
      To jest tytul interesujacego artkulu z GW o kobietach w polskiej nauce.
      Polecam:

      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3216092.html
      • Gość: Onufry Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? Apel ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 08:23
        Prosze aby Panie (oczywiscie glownie chodzi tu o Panie z tego watku),
        napisaly szczerze - "od serca", co mysla po przeczytaniu rzeczonego
        artykulu

        ;-)))
        • Gość: ewa Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? Apel ;- IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 10:25
          Artykul merytorycznie interesujacy, lecz
          zawiera powazna dziure. Nie ma ani slowa na
          temat czy wsrod wymienionych kobiet-naukowcow
          byly blondynki-:)
          • eilean_donan Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? Apel ;- 19.03.06, 10:54
            Na szczęście większość kobiet zdaje sobie sprawę, że działania, które podejmują
            są ważniejsze niż jakieś tam tablice pamiątkowe. To praca i osiągnięcia kobiet
            sprawiają, że świat się kręci do tej pory całkiem nieźle, a jedynie wrodzona
            mężczyznom mania wielkości popycha ich do ciągłego stawania na świeczniku i
            ubiegania się o jakieś tam noble.
            (:D
            Mimo tak wielkiej płci naszej zalety
            my rządzim światem, a nami – kobiety.

            (XBW Ignacy Krasicki)
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce-zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 12:58
              Ktorego uczonego nazwisko zostalo
              uzyte w znanym filmie?
              Podpowiedz: urodzil sie na terenie obecnej Polski,
              wprowadzil pewien "balagan" w systemie miar.
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce-zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 13:34
                Gabriel Fahrenheit was a German physicist born in ...
                town today called: Gdansk.

                :-)))

                PS. Mam nadzieje, ze w Paryzu pachnie wiosna - bo w Lechistanie
                sniegi nie chca ustapic :-((( Brrrrrrrr!!!!!
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce-zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 13:46
                  Brawo!!!
                  z tym "balaganem" to nie jestem
                  calkiem dokladna. Ale o tym potem.

                  Dzisiaj mamy 6°C, czyli 38°F, sniegu
                  od dawna nie widac, choc wywolal niemalo
                  paniki w tym roku. Pokazaly sie juz
                  pierwsze kwiatki. Slonce przebija sie,
                  aczkolwiek niesmialo.-:)
                  • Gość: ewa Re: Humor w nauce-zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 15:00
                    zut! pomylilam sie; temperatura aktualna=8°C=46°F
                    • Gość: ewa Re: Humor w nauce-Daniel Gabriel Fahrenheit IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 16:18
                      D.G. Fahrenheit urodzil sie w Gdansku(owczesny Dantzig)w 1686 roku.Ten
                      niemiecki fizyk(wg. zrodla francuskiego polski; hi, hi rekompensata za Chopina)
                      wiele podrozowal miedzy Holandia i Anglia.Gdy mial 22 lat udal sie do duskiego
                      astronoma Ole Römera, gdzie zapoznal sie ze skonstruowanym przez astronoma
                      termometrem alkoholowym.Römer zanurzal swoj termometr w mieszaninie lodu i wody
                      uznajac uzyskana temperature za=0, zas zanurzajac w wodzie cieplej,
                      odpowiadajacej temperaturze ciala ludzkiego,za 22,5 w jego skali.Zainspirowany
                      tym Fahrenheit w 1714 roku wynalazl, do dzisiaj uzywany, termometr rteciowy,
                      uznajac punkt topnienia lodu za 32°, a temperature ludzkiego ciala za 96°.
                      Ciekawostka jest, ze do swych pierwszych pomiarow Fahrenheit uzywal konskiej
                      krwi. W jego pomiarach(i skali) wystapil blad, skorygowany po smierci autora
                      wynalazku, gdyz wedlug dokladnych pomiarow temperatura ciala ludzkiego powinna
                      wynosic 98,6.Wedlug skali Fahrenheita, uzywanej do dzisiaj w USA i niektorych
                      krajach anglofonskich, temperatury ponizej O wystepuje rzadko. W Angli
                      najnizasza temperatura, zanotowana w tej skali bylo 0°, a najwyzsza 100°F.
                      Celsius(ur.1701) w 1742 wynalazl rowniez termometr rteciowy, uzywajac do
                      oznaczenia temperatury latwiejszej, dziesietnej skali Pierwotnie wg. Celsiusa
                      punkt gotowania wody zostal przyjety za 0°, a punkt zamarzania za 100°.Pozniej
                      nastapilo odwrocenie skali w stosunku do punktow odniesienia.
                      Wspomniany w zagadce film to " Fahrenheit 451"( aluzja do temperatury
                      karbonizacji papieru) François Truffaut z 1966 roku. Koniecznie do obejrzenia!
            • Gość: Onufry Re: Gdzie uniwersytety ukryły profesorki? Apel ;- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 13:51
              eilean_donan napisała:

              > Na szczęście większość kobiet zdaje sobie sprawę, że działania, które
              >podejmują są ważniejsze niż jakieś tam tablice pamiątkowe. To praca i
              >osiągnięcia kobiet
              > sprawiają, że świat się kręci do tej pory całkiem nieźle, a jedynie wrodzona
              > mężczyznom mania wielkości popycha ich do ciągłego stawania na świeczniku i
              > ubiegania się o jakieś tam noble.
              > (:D
              > Mimo tak wielkiej płci naszej zalety
              > my rządzim światem, a nami – kobiety.
              >
              > (XBW Ignacy Krasicki)


              Szanowna Eilean,

              To bardzo madra odpowiedz - Pani jest bardzo madra kobieta i fajnie, ze
              Pani pisze w tym watku :-))))))))))))

              Kilka luznych mysli wokol tej dyskusji (rozwine je pozniej bo teraz musze
              pomoc Zonie przy obiedzie):

              1. W nauce jest za malo "kobiecosci".

              2. "Pierwiastek kobiecy" w nauce jest tak samo wazny jak dominujacy
              "pierwiastek meski".

              3. Ci z mezczyzn, ktorzy tak lub inaczej eliminuja kobiety z nauki
              powinni byc sami z nauki wyeliminowani.

              4. Oczywiscie tablice, pomniki, popiersia itd itp to sa rzeczy drugorzedne,
              ale nalezy jasno powiedziec, ze popiersie kobiety jest o wiele
              atrakcyjniejsze niz popiersie mezczyzny. W zwiazku z tym nalezaloby
              zaapelowac o wieksza ilosc popiersi kobiecych w swiatyniach nauki.

              CDN a takze rozwiniecie, teraz musze obrac ziemniaki :-)))

              O.


              • Gość: Onufry Pierwiastek kobiecy w nauce :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 15:52
                Naukowcy zrozumieli, ze "pierwiastki meskie" i "pierwiastki zenskie"
                wystepuja w nauce na rownoprawnych prawach. Oto sugestywna
                ilustracja:

                Przypuscmy ze chcemy sie dostac do owocu orzecha wloskiego.
                Sa 2 skrajne sposoby, aby to zrobic. Pierwszy - meski: na sile.
                Za pomoca dziadka do orzechow rozlupujemy skorupe i dostajemy sie do
                owocu orzecha w srodku.
                Ale jest tez inny sposob. Wkladamy orzech do plynu zmiekczajacego
                i czekamy cierpliwie jakis czas, po czym wystarczy lekkie nacisniecie
                palcem i orzech sam sie otwiera. To jest wlasnie metoda, z ktora
                stowarzyszamy przymiotnik "zenska".

                Okazuje sie ze w wielu badaniach naukowych ta ostatnia metoda
                jest bardzo skuteczna. Na przyklad stosowal ja w swoich
                badaniach wielki francuski matematyk Alexandre Grothendieck
                (1928 - ). Zwykle doprowadzal on trudny na poczatku problem
                do takiego stanu, ze twierdzil: "Teraz to problem albo jest
                oczywisty, albo jest falszywy."

                ;-)))
                • eilean_donan Re: Pierwiastek kobiecy w nauce :-))) 19.03.06, 20:47
                  Gość portalu: Onufry napisał:

                  >1. W nauce jest za malo "kobiecosci".

                  Kobieta jest mądrzejsza od mężczyzny, ale najwięcej rozumu musi zużyć na to, by
                  ukryć ten fakt.
                  (Mary McCarthy)

                  PS. Ziemniaki?! Z i e m n i a k i ???!!!
                  :))))
                  • Gość: Onufry Re: Pierwiastek kobiecy w nauce :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 21:18
                    Szanowna Eilean,

                    eilean_donan napisała:

                    > Gość portalu: Onufry napisał:
                    >
                    > >1. W nauce jest za malo "kobiecosci".
                    >
                    > Kobieta jest mądrzejsza od mężczyzny, ale najwięcej rozumu musi zużyć na to, by
                    >
                    > ukryć ten fakt.
                    > (Mary McCarthy)

                    Hmm, przepraszam, ale jestem w nastroju nieco polemicznym :-)))
                    Czy ma Pani tu na mysli artystke o imieniu Doda ?

                    >
                    > PS. Ziemniaki?! Z i e m n i a k i ???!!!
                    > :))))

                    Otoz jezeli chce mi Tu Pani wytknac blad ortograficzny, to sprawa ma sie
                    nastepujaco: zdrowy rozsadek kazalby pisac "ziemiak" (bo z ziemi a nie
                    z ziemni). Niestety jezyk polski ze zdrowym rozsadkiem nie ma wiele
                    wspolnego i nauczono mnie ze sie pisze "ziemNiak" ;-)))))))))
                  • Gość: Onufry ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 22:00
                    Byc moze nie zrozumialem wlasciwie Pani tekstu:

                    > PS. Ziemniaki?! Z i e m n i a k i ???!!!
                    > :))))
                    • Gość: Onufry Bohater postu: Ziemniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 23:01
                      Po intrygujacym poscie e_d zaczalem zastanawiac sie nad ziemniakiem.
                      Znalazlem taki tekst, w ktorym bylo sporo faktow mi nie znanych.
                      Od jutra bede spozywal ziemniaki z wiekszym szacunkiem :-)))

                      ***

                      Ziemniak, kartofel, psianka ziemniak (Solanum tuberosum L.) - bylina należąca do
                      rodziny psiankowatych pochodząca z południowych Andów i wyspy Chiloe. Obecnie
                      jako roślina uprawna kosmopolita.

                      Charakterystyka

                      Łodyga
                      Gruba, mięsista, do 100 cm wysokości, wykształca rozgałęzione kłącza
                      (stolony) z podziemnymi bulwami bogatymi w skrobię. Łodyga jest pokryta
                      przylegającymi włoskami.
                      Liście
                      Przerywanopierzaste, u nasady łatki jajowate lub sercowate.

                      Kwiaty
                      O zrośniętych płatkach i 5 łatkach, średnicy do 3 - 4 cm, barwy białej,
                      różowej, błękitnej lub fioletowej. Zebrane w dwuszypułowe, pozornie szczytowe
                      skrętki.
                      Owoce
                      Zielone jagody
                      Uprawa
                      Najwięksi producenci ziemniaków na świecie to Chiny, Rosja i Polska. W
                      obszarach upraw zajmujemy trzecie, a w produkcji bulw drugie miejsce. Roczne
                      zbiory ziemniaka w Polsce to ok. 13,5 - 15,5 mln ton. W Polsce obszar upraw
                      szacuje się na 790 tys. hektarów.
                      Historia uprawy
                      Pierwsze uprawy ziemniaka pojawiły się w czasach prehistorycznych w Ameryce
                      Południowej (południowe Andy, tereny obecnego Chile). Do Europy ziemniaki
                      dotarły w XVI wieku, a rozpowszechniły się w XVII w. W XVII i XVIII wieku
                      traktowane były również jako roślina ozdobna. W części Europy, po zauważeniu, że
                      jest bardzo wydajną rośliną uprawną wprowadzano do uprawy odgórnymi
                      zarządzeniami (Fryderyk II Wielki w Prusach i Piotr I Wielki w Rosji).
                      Wykorzystanie ziemniaków znacznie wzrosło po opracowaniu techniki ich
                      magazynowania w kopcach, w których dają się przechowywać aż do wiosny następnego
                      roku.

                      Zastosowanie

                      * Bulwy po ugotowaniu stanowią cenny pokarm człowieka, owoce, części
                      zielone, kwiaty i zielone bulwy zawierają solaninę, co czyni surowe rośliny
                      słabo trującymi. Popularnymi potrawami z ziemniaków są frytki i czipsy.
                      * Ziemniak jest też ważną rośliną pastewną i przemysłową. Używa się też do
                      produkcji krochmalu i spirytusu, stosuje się je także jako paszę.

                      Ziemniak

                      Odmiany
                      Istnieje wiele odmian ziemniaka: w Polsce pod koniec marca 2003 w Krajowym
                      Rejestrze Odmian figurowało aż 117 odmian, wśród których dominowały odmiany
                      jadalne. Odmiany te dzieli się zazwyczaj ze względu na termin zbiorów (np.
                      średnio wczesne, średnio późne, późne). W kraju uprawą nowych odmian ziemniaka
                      zajmują się zakłady Instytutu Ziemniaka, obecnie wchodzące w skład Instytutu
                      Hodowli i Aklimatyzacji Roślin.

                      * Bardzo wczesne: Krasa, Irys, Gloria.
                      * Wczesne: Nora, Kulik, Augusta.
                      * Średnio wczesne: Ibis, Pirol, Żagiel.
                      * Średnio późne: Bryza, Syrena, Zeus.
                      * Późne: Bzura, Ślęza, Sonda.

                      Inne nazwy

                      * kartofel (z niem. Kartoffel)
                      * pyra (dawniej perka od Peru)
                      * grula.
                    • eilean_donan Re: ??? 20.03.06, 07:35
                      Primo: „Artystka” Doda preferuje raczej postawę agresywną, tj. pragnie
                      wszystkim udowodnić, że jest mądra (IQ bardzo wysokie, czy coś), a nie stara
                      się tego ukryć (jak wynikało z cytatu, który może być jedną z możliwych, choć
                      żartobliwych, odpowiedzi na pytanie dlaczego mało jest znanych i uznanych
                      kobiet –naukowców.)
                      Sekundo: Widzę, że poruszyła Pana kwestia ziemniaków. Zapis: „ Ziemniaki?! Z i
                      e m n i a k i ???!!!” miał wyrażać moje zdumienie z powodu zestawienia w
                      wyobraźni Onufrego – człowieka renesansu z przyziemną czynnością obierania
                      ziemniaków, li i tylko, bez podtekstów. Hm, jak widać mam typowo męską cechę
                      konkretnego myślenia. Dziękuję za odpowiedzi – przezabawne, przy wykładzie o
                      ziemniaku płakałam ze śmiechu.
                      Tertio: Przepraszam, że nie odpowiadam od razu, korzystam z komputera w wolnych
                      chwilach i nie zawsze mogę śledzić wątek na bieżąco.
                      • Gość: Onufry Re: ??? - do nicka eilean_donan :-))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 09:28
                        > Primo: „Artystka” Doda preferuje raczej postawę agresywną, tj. prag
                        > nie wszystkim udowodnić, że jest mądra

                        Tu sie z Pania nie calkiem zgadzam. Jezeli ona ma rzeczywiscie wysokie IQ,
                        czyli bardzo duza inteligencje wrodzona, to robi wszystko by swoim zachowaniem
                        temu zaprzeczyc. NB w nauce do wielkich osiagniec dochodzili ludzie z malym IQ,
                        bo jak slusznie mawial Einstein: NAUKA TO SPRAWA CHARAKTERU! (a nie wysokiego IQ).

                        > Sekundo: Widzę, że poruszyła Pana kwestia ziemniaków. Zapis: „ Ziemniaki?
                        > ! Z i e m n i a k i ???!!!” miał wyrażać moje zdumienie z powodu
                        >zestawienia w wyobraźni Onufrego – człowieka renesansu z przyziemną czynnością
                        >obierania ziemniaków, li i tylko, bez podtekstów. Hm, jak widać mam typowo
                        >męską cechę konkretnego myślenia.

                        Coz, jak mnie nastepnym razem Zona poprosi o obranie ziemniakow, to
                        moge jej powiedziec ze jako czlowiek renesansu nie moge sobie pozwolic
                        na tak przyziemna rzecz jak ich obieranie. Skutek: oberwe walkiem, a
                        poniewaz moja Zona dysponuje duza sila fizyczna, moge zakonczyc ...
                        udzial w tym watku ;-))) Ale ja nie uwazam obierania ziemniakow
                        za sprawe przyziemna (to moze "ziemNiak od przyziemNa" ?). To jest
                        pozyteczniejsza sprawa od napisania niejednej ksiazki naukowej.
                        Kiedys goscilem w Moskwie w domu u jednego z najwiekszych matematykow
                        XX w. i rozmawialismy o matematyce ... razem obierajac ziemniaki :-)))

                        Troche zaczynam watpic czy za nikiem e_d kryje sie kobieta :-))))))
                        Styl wypowiedzi tego nicka jest bardzo meski. Krotkie zdania,
                        precyzyjnie dobrane slowa, w limerykach - tylko meskie rymy. Jaka kobieta
                        zakonczylaby limeryk 5. wersem "Na stek." ? Np. nick Ruta pozwala
                        sobie na takie miekkie zenskie rymy: "Kioto" - 1 w. , "synekdocha," - 5 w.

                        No nic rozgadalem sie, a dzis musze wykonac trudny kawal roboty.

                        :-)))

                        • Gość: ewa Re: test do ustalenia plci IP: *.d4.club-internet.fr 20.03.06, 12:03
                          W sprawie ustalenia prawdziwej plci forumowiczek/czow, aby im nie grzebac w
                          chormosomach(co moze byc nudne, bleeee), proponuje nastepujacy test;
                          kazdy z forumowiczow/czek odpowie na trzy paytania-
                          1/ co mysli po wrzuceniu listu do skrzynki?
                          2/ co czyni z ramieniem rzucajac kamien?
                          3/ co czyni z kolanami, bedac w pozycji siedzacej, gdy spada na nie kamien?
                          Bedac z zycia wzietym ( a zycie to nauka) test ten sprawdza sie w 100%.
                • Gość: Onufry Re: Pierwiastek kobiecy w nauce :-))) Dodatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 21:22
                  Chce jeszcze dodac, ze np. w matematyce "matematyke kobieca" uprawiaja
                  ... mezczyzni, a "matematyke meska" - glownie kobiety :-))))))))

                  • Gość: ewa Re: Pierwiastek kobiecy w nauce :-))) Dodatek IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 23:26
                    A oto jak pieknie napisal Charles Baudelaire o stosunku uczonych do kobiet:
                    "szanuja kobiety jak misterne dzielo sztuki zdolne pobudzic umysl"
                    • eilean_donan Re: Pierwiastek kobiecy w nauce :-))) Dodatek 20.03.06, 07:43
                      Kobiecy pierwiastek i męskie ego:
                      Walter Hieber (niemiecki chemik) miał zamiar podyktować coś sekretarce, ale ta
                      była akurat zajęta.
                      - Co pani pisze? - spytał Hieber.
                      - To dla pana, profesorze.
                      - Ach, tak. To w takim razie kiedy indziej. Nie będę przeszkadzał sam sobie.
                      • Gość: Onufry Re: Pierwiastek kobiecy w nauce :-))) Dodatek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 09:39
                        eilean_donan napisała:

                        > Kobiecy pierwiastek i męskie ego:
                        > Walter Hieber (niemiecki chemik) miał zamiar podyktować coś sekretarce, ale ta
                        > była akurat zajęta.
                        > - Co pani pisze? - spytał Hieber.
                        > - To dla pana, profesorze.
                        > - Ach, tak. To w takim razie kiedy indziej. Nie będę przeszkadzał sam sobie.

                        To jest dobra historia, ale zawiera sporo przesady. Czy kobiety naprawde
                        maja takie przeswiadczenie, ze mezczyzni zyja z ich pracy, niczego kobietom
                        nie dajac w zamian?

                        Przeciez sama Pani (przepraszam, nick e_d) w to nie wierzy :-))))))

                        Nic, do roboty! (musze dzis przejsc przez bardzo trudne rachunki i
                        zadna pani nie bedzie mi w tym pomagac ;-((((((((( )
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 18:08
      O kim stary plotkarz Diogenes Laertios mowil, ze :
      "wadliwie wymawial niektore zgloski, a nadto mial bardzo chude nogi,
      malenkie oczy, ubieral sie wykwintnie, nosil pierscienie i przesadnie
      pielegnowal zarost." ?


      :-)))
      • Gość: Zagłoba Arystoteles IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 19:20
        • Gość: Onufry Re: Arystoteles IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 21:09
          Tak BRAWO !!!

          Przepraszam, dopiero teraz moglem odpowiedziec - rodzinne obowiazki niedzielne
          :-)))

          Arystoteles (gr. Ἀριστοτέλης, Aristotelēs, ur. 384, zm. 322 p.n.e.) – jeden z
          dwóch, obok Platona największych filozofów greckich. Stworzył opozycyjny do
          platonizmu i równie spójny system filozoficzny, który bardzo silnie działał na
          filozofię i naukę europejską, a jego chrześcijańska odmiana zwana tomizmem była
          od XIII w. i jest po dziś dzień oficjalną filozofią Kościoła Katolickiego.

          Arystoteles położył ogromne zasługi w astronomii, fizyce, biologii i logice,
          jednak większość jego teorii astronomicznych i fizycznych okazała się błędna, a
          przyjęcie ich za dogmat przez filozofię scholastyczną długo opóźniało rozwój
          tych nauk w Europie.

          Wiecej:

          pl.wikipedia.org/wiki/Arystoteles
          • Gość: Zagłoba Arystoteles - Curriculum vitae IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 18:34
            W wieku 17 lat Arystoteles został wysłany do Aten do Akademii Platońskiej,
            gdzie spędził w sumie 20 lat, w czasie których najpierw był studentem, potem
            asystentem Platona i w końcu samodzielnym wykładowcą.

            W jakiś czas po śmierci Platona przeniósł się do Macedonii gdzie został
            osobistym nauczycielem Aleksandra III Macedońskiego. W służbie tej pozostawał
            przez 7 lat do przejęcia władzy przez Aleksandra, po czym wrócił do Aten.
            Aleksander do końca życia regularnie wymieniał listy z Arystotelesem, często
            słuchając jego rad.

            Po powrocie do Aten założył własną, konkurencyjną do Akademii Platońskiej
            szkołę filozoficzną zwaną Liceum (łac. Lyceum, gr. Lykeion), która była
            wspierana przez Aleksandra Macedońskiego i wkrótce przyćmiła Akademię.

            Po śmierci Aleksandra i upadku pro-macedońskiego rządu w Atenach Ateńczycy
            zamknęli Liceum a sam Arystoteles musiał uciekać z miasta. Przeniósł się wtedy
            do miasta Chalcis na wyspie Eboea, gdzie po dwóch latach zmarł.

            A oto kilka jego opinii:

            Świat nie miał początku i nie będzie miał końca. Ruch jest wieczny, tak jak i
            czas, który go mierzy; pojęcie teraźniejszości zawiera pojęcie przeszłości i
            przyszłości. [Nawet Einstein mógłby się z tym bez trudu zgodzić]

            Nie poznamy prawdy, nie znając przyczyny.

            Prawdziwa wiedza to znajomość przyczyn.

            Mówić o istniejącym, że istnieje i o nieistniejącym, że nie istnieje jest
            prawdą.

            U początku filozofii stoi - zdziwienie.

            Korzenie wychowania są gorzkie, ale owoce słodkie.

            Ten człowiek jest wolny, który żyje dla siebie, a nie dla innych.

            Geniusz ludzki jest nie do pomyślenia bez odrobiny szaleństwa.

            Nie ma geniuszu bez ziarna szaleństwa.

            Wielcy geniusze są na ogół melancholikami.

            Jedna jaskółka nie czyni wiosny.

            Kochać - to zaprzeć się samego siebie, porzucić wszelki możliwy umiar oraz
            rozsądek - i pędzić najkrótszą drogą do krainy najwspanialszej rozkoszy,
            kojącej ludzkie serce.

            Z życia najlepiej odchodzić jak z uczty: ani spragniony, ani pijany.
          • Gość: Zagłoba Wiosna (carmen et error) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 18:47
            Nadeszła wiosna :-)
            W jej przeddzień, 20 III 43 p.n.e. urodził się słynny piewca związanych z nią
            uroków,

            Ovidius Naso (Owidiusz) Publius

            Cezar August kazał nie tylko usunąć wszystkie egzemplarze jego Ars amatoria
            (Sztuki kochania) ze wszystkich bibliotek publicznych, ale i jej autora zesłał
            do odległego od Rzymu Tomi (dzisiejsza Konstanca w Rumunii) nad Morzem Czarnym
            w 8 r. n.e. Stamtąd Owidiusz bezskutecznie błagał władcę o odwołanie wyroku,
            wyjaśniając, że w swoim dziele nie miał zamiaru podawać wskazówek przeciwko
            małżeństwu, jak ocenił to sam August. Poeta w poczuciu beznadziejności swego
            położenia pisał m.in. z wygnania: Fine carent lacrimae... (nb. Owidiusz nie
            doczekał się nigdy łaski odwołania wyroku nawet za Tyberiusza, choć na to
            liczył; zmarł na wygnaniu w 18 r. n.e.).’
            Nic dziwnego, że Owidiusz napisze później, że zgubiły go pieśń i błąd (carmen
            et error) [www.racjonalista.pl/kk.php/s,4263]


            Ekstremalna wielkość powinna wzbudzać niepokój.

            W zabawie ujawniamy, jakimi jesteśmy ludźmi.

            Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca!

            Bez niebezpieczeństwa nie ma zasługi.

            Kropla drąży skałę.

            Owoc zakazany smakuje najlepiej.

            Istnieje równie wiele nastrojów serc, co wyrazów twarzy. Pozyskanie tysiąca
            serc wymaga tysiąca sposobów.

            Jeśli chcesz być kochanym, bądź wart miłości. Miłość sycić trzeba słodkimi
            słowy.

            Mężczyznom przystoi ubiór niedbały.

            Radość często bywa początkiem naszego bólu.

            Najniebezpieczniej jest chodzić środkiem.

            Widzę i uznaję lepsze, a jednak wybieram gorsze.

            Czas upływa a my starzejemy się wraz z cicho biegnącymi latami.
            Tempora labuntur tacitisque senescimus annis. (łac.)

            Chociaż brak sił, to jednak sama chęć jest godna pochwały.

            Ganiąc jednego naprawisz stu.

            Zazdrosnego człowieka tylko płacz bliźniego do śmiechu pobudzić potrafi.

            Szuka wody pośród wody.

            Kobiety lubią, gdy się je prosi.

            Czy dają, czy odmawiają, cieszą się, że się je prosi.

            Prędzej na wiosnę zamilkną ptaki, niż kobieta oprze się czułym zalotom młodego
            mężczyzny.

            Czas upływa a my starzejemy się wraz z cicho biegnącymi latami.
            Tempora labuntur tacitisque senescimus annis. (łac.)

            Dziewczęta pochwalają wiersz ale pójdą za kosztownym prezentem. Każdy
            niepiśmienny głupiec może pozyskać ich uwagę, jeżeli tylko jest bogaty.
            Zaprawdę żyjemy w złotym wieku: złotem opłacany jest honor, złoto pozyskuje
            miłość.

            "finis coronat opus "Owidiusz(pol."Koniec wieńczy dzieło") Finis coronat opus.
            (łac.) Finis adest operi. (łac.)

            wszystko to powiedział Owidiusz.

            Dodajmy do tego:

            Nic nie jest bliższe kobiety zaczarowanej niż kobieta zakochana. - Green Julien

            Bo miłość nie zna pór dnia, a nadzieja nie ma końca, a wiara nie zna granic,
            tylko wiedza i niewiedza skrępowane są czasem i granicami. - Grass Gunter

            Kochać - to zaprzeć się samego siebie, porzucić wszelki możliwy umiar oraz
            rozsądek - i pędzić najkrótszą drogą do krainy najwspanialszej rozkoszy,
            kojącej ludzkie serce. - Arystoteles

            --
            "Jeżeli rzeczy zewnętrzne sprawiają ci ból, to nie one ci przeszkadzają, lecz
            twój o nich osąd. A ten osąd możesz zmienić." - Marek Aureliusz
      • Gość: Zagłoba Diogenes Laertios IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 19:30
        "Przyjaciel to jedna dusza w dwóch ciałach."
        - Diogenes Laertios

        "Rozkosze, jakie mężczyzna czerpie z miłości, są o tyle uboższe od doznań
        kobiety, że niedostatek przyjemności mężczyzna rekompensuje mnogością przygód."
        - Diogenes Laertios

        --
        "Jeśli żona śmieje się z twej anegdoty, to znaczy, że jest dobra - anegdota lub
        żona." - św. Augustyn
        • eilean_donan Re: Arystoteles 19.03.06, 20:54
          Arystoteles - jeden z dwóch, obok Platona, największych filozofów greckich.
          Stworzył opozycyjny do platonizmu i równie spójny idealistyczny system
          filozoficzny – „Drogi przyjaciel Plato, ale droższa prawda”...

          • Gość: Zagłoba Arystoteles przechadzający się IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 21:45
            'Arystoteles ze Stagiry, zwany też dlatego Stagirytą (384-322 prz. Chr.),
            www.nencki.gov.pl/ptetol/pict/arystotl.jpg
            to filozof i badacz, uczeń i krytyk Platona (właśc. Arystoklesa, 427-347 prz.
            Chr., ucznia Sokrate­sa, 469-399 prz. Chr.), założyciel tzw. szkoły
            perypatetyków od tego, że jej uczestnicy dyskutowali przechadzając się gr.
            peripate:tikós ‘przechadzający się’; był nauczycielem Aleksandra Wielkiego (356-
            323 prz. Chr.). W filozofii był pierwszym i naj­ważniejszym przeciwnikiem
            Platona występując przeciw jego teorii idei;

            W etyce i polityce uważał że szczęście jest celem człowieka, a drogą do jego
            osiągnięcia pielęgnowanie cnót (inaczej ‘dzielności’, gr. areté:, łac. vírtus).

            Za podstawę wszystkich nauk uważał logikę...

            Jak na tak odległego w czasie uczonego, nadspodziewanie wiele jego dzieł
            ocalało do czasów nowszych, w czym jest wielka zasługa Arabów, którzy podczas
            intelektualnej „nocy” Bizancjum przechowali jego pisma; m. in. arystotelikiem
            byli Awi­cenna (właśc. Ibn Sina, 980-1037) i Awerroes (właśc. Ibn Roszd z
            Kordowy, 1126-1198).

            Arystoteles był witalistą i właściwości żywych organizmów przypisywał ich
            duszom. „Dusza i ciało były dla niego dwoma aspektami rzeczy ożywionych. Duszę
            pojmował jako «energię ciała organicznego».'

            Uznawał zatem, że i zwierzęta mają duszę. Chrześcijaństwo przejęło tę jego
            doktrynę filozoficznąm, zawężając ją jednak jedynie do ludzi :-(

            'Arystoteles rozróżniał hierarchię bytów organicznych: rośliny miały duszę
            wegetatywną (łac. ani­ma vege­tativa), dzięki której żyją i rosną, zwierzęta,
            które ponadto czują i mają popędy duszę zmysłową (anima sensitiva), człowiek,
            który nadto myśli ma duszę rozumną (anima rationalis); człowiek jest według
            niego istotą „społeczną” (zoón politi­kón), jedynie w państwie może ona znaleźć
            moralne udoskonalenie.

            Należy podkreślić, że pogląd A. na hierarchię rodzajów istot ożywionych był
            niejako antycypacją współczesnego organizmalizmu, w którym każdemu wzrostowi
            poziomu organizacji odpowiada emergencja (= wyłonienie się) nowych właściwości
            układu żywego „dobudowując” się do osiągnięć poprzednich ewolucyjnie poziomów
            organizacji układów ożywionych.'





            • Gość: Onufry Kilka sentencji Arystotelesa: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 21:53
              Choć miłość jest jak pszczoła która żądli, to przecież jakże wiele
              daje ona miodu.

              Mieć wielu przyjaciół, to nie mieć żadnego.

              Prawdziwą sprawiedliwością jest przeżyć to co się uczyniło innym.

              Nadzieja jest snem na jawie.

              Doskonała przyjaźń rodzi się między dobrymi oraz między tymi,
              co osiągnęli jednoczący stopień cnoty.
            • Gość: Zagłoba Arystotelesa pogląd na temat demokracji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 21:58
              filozof ten twierdził, że zawsze, w każdym społeczeństwie jest więcej ludzi
              głupich, niż mądrych; stąd i z tego, że w demokracji prawa uchwala większość,
              wyprowadzał zgodny z logika wniosek, że w większości muszą one być równie
              głupie; i trudno byłoby z nim się może i nie zgodzić, gdyby nie nasze
              doświadczenia z rządami tyranów, z któych znakomita większość również okazała
              się - zgodnie zresztą z tą samą logiką rozumowania arystotelejskiego - głupcami;
              a obdarzony nieskończoną władzą głupiec jest równie niebezpieczny jak
              niekończące się stado głupców; nawet bardziej - to ostatnie działać będzie w
              sposób chaotyczny - zawsze jakaś część stada popdąży we właściwym kierunku; ten
              pierwszy w sposób totalnie zdeterminowany - może łacno doprowdzić do stada tego
              totalnej zagłady :-(

              • Gość: ewa Re: Arystotelesa pogląd na temat demokracji IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 23:05
                I z doswiadczen demokracji uprawianej wielu krajach i od wielu lat wynika, ze
                ma ona tendencje pochylania sie w kieruku tyranii gdy dochodzi do swojago
                skrajnego stadium. Tylko madra opozycja( przeciwstawiajaca sie stadu glupcow)
                moze tem proces wstrzymywac.Arystoteles na swoje szczescie nie przezyl
                dekadencji kapitalizmu i przeksztalcania go w konsumeryzm i globalizacje, co
                ostatnio przezywamy:-(i co coraz bardziej negatwynie wplywa na zdrowa
                demokracje:-(. Mlodzi ludzie to rozumieja, co potwierdzaja ostatnie wydarzenia
                we Francji:-)
                • Gość: ewa Re: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.06, 23:44
                  Z jakiego dziela pochodzi i jakiego autora jest ponizszy tekst;
                  "Uzytkiem codziennym calego mojego domu jest rozumowac i rozumowanie przegnalo
                  z niego racje"

                  Podpowiedz; w tytule jest slowo "kobiety"
                  • Gość: ewa Re: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 20.03.06, 10:23
                    Zeby pomoc Onufremu w rachunkach podpowiem
                    ze pelny tytul dziela brzmi"Uczone bialoglowy".
                    • Gość: Onufry Cytaty z Moliera, autora "Uczonych bialoglow" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 19:57
                      Cytaty z Moliera

                      * Ach, nie ma już dzieci (w dzisiejszych czasach)!
                      o Ah, il n'y plus d'enfants! (fr.)
                      o Źródło: Chory z urojenia, 2,11; Argan

                      * Doprawdy, jak to miło coś umieć!
                      o Ah, la belle chose de savoir quelque chose! (fr.)

                      * Dla ich pięknych oczu
                      o pour leurs beaux yeux. (fr.)

                      * Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
                      o Un sot savant est sot plus qu'un sot ignorant. (fr.)

                      * Jeśli potrafisz śmiać się z siebie - to najlepszy dowód, że masz poczucie
                      humoru.

                      * Kobiety rzadko przebaczają temu, kto forsuje okazję, ale nigdy temu, kto
                      pomija sposobność.

                      * Może to i łachmany, ale są mi drogie.
                      o guenille, si l'on veut; ma guenille m'est chère. (fr.)
                      o Źródło: Uczone białogłowy, 2,7 słowa Chryzala

                      * Myślenie o tych, których kochamy, to wspaniała okazja do miłości.

                      * Nic mnie nie mierzi na tej ziemi bardziej niż fałsz, co się pozory bawi
                      nabożnymi.

                      * Profesja hipokryty przynosi wspaniałe korzyści.

                      * Wszystkie modne występki uchodzą za cnoty.

                      * Żenimy się w nagłym porywie desperacji, a potem pokutujemy przez całe życie.

                      * Brzmi pięknie, ale ni w ząb tego nie rozumiem.


                      • Gość: ewa Re: Cytaty z Moliera, autora "Uczonych bialoglow" IP: *.d4.club-internet.fr 20.03.06, 23:00
                        Jean-Batiste Poquelin , wystepujacy pod pseudonimem Molière, zyl w latach 1622-
                        1673. Prawnik, ktory nigdy nie uprawial wyuczonego zawodu, byl prawdziwym
                        czlowiekiem teatru, ponadepokowym moralista, wysmiewca malostkowosci i malosci
                        ludzkiej. Klamstwa niedouczonych lekarzy, hipokryzja religijna, pedantyzm
                        falszywych uczonych i wiele innych ludzkich wad bylo celem jego drwin.Mottem
                        jego zycia byla korekcja obyczajow smiechem-castigat vivendo mores-, tak aby
                        pobudzic do smiechu ludzi szlachetnych.
                        Brak braw za odkrycie zagadki; byla zbyt latwa, O!
                • Gość: Zagłoba Re: Arystotelesa pogląd na temat demokracji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 18:31
                  „Początki demokracji wyrosły na wierze, że jeśli ludzie w pewnym sensie są
                  równi, to są równi we wszystkim.” - Arystoteles

                  "Władza nie deprawuje, władza przyciąga osobowości patologiczne" Frank Herbert

                  "Władza dla człowieka jest jak kość dla psa: choćby go całe życie karmić trawą,
                  to gdy mu kość pod nos podsunąć, kłapnie zębami" E.M. Remarque

                  "Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele." Walter Lippmann

                  "Kiedy setka ludzi stanie razem, każdy z nich traci rozum otrzymując w zamian
                  produkt zastępczy" Friedriech Nietzche

                  "Gdy na salę wkracza tłum, drugimi drzwiami wychodzi prawda" Soren Kirkegaard

                  z drugiej strony, chociaż:
                  "Żadna wielka idea nie narodziła się na publicznym zgromadzeniu, [to jednak]
                  wiele głupich pomysłów znalazło tam swój grób" Scott Fitzgerald

                  --
                  "Prawda leży pośrodku - może dlatego wszystkim zawadza." - Arystoteles
    • Gość: Onufry Samokrytyka Onufrego ;-))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 13:23
      Nie wiem jaki czort mnie podkusil, by zaczac tu pisac o kobietach w nauce ;-)))
      Naprawde nie wynikalo to z checi pokazania, ze kobiety w nauce malo znacza.
      Ale widze, ze dyskusja idzie w niebezpieczna strone. Jak jeszcze zjawia
      sie tu feministki, to watek legnie w gruzach :-)))

      Sprobujmy wiec zapomniec, ze czlowiek wystepuje w postaci dwuplciowej,
      a pamietajmy ze wazna jest tylko NAUKA (no i humor w nauce).

      ;-)))))
      • eilean_donan Re: Samokrytyka Onufrego ;-))))))) 20.03.06, 17:38
        Popieram, popieram, wróćmy do meritum, ale jedno muszę sprostować.
        JESTEM KOBIETĄ! 120% normy wyrabiam! Po prostu z racji zawodu, który uprawiam
        spostrzegawczość, umiejętność słuchania (a nie gadania) i konkretnego
        formułowania wniosków to ważne cechy. Spośród męskich cech (wolę się przyznać,
        bo może kiedyś się wyda i ktoś pomyśli, że udaję kobietę) posiadam jeszcze
        zamiłowanie do piłki nożnej :)
        I tu przyczynek do dyskusji o męskim i żeńskim pierwiastku: zawsze, gdy oglądam
        mecz w męskim towarzystwie, wszelkie moje spostrzeżenia (a znam zasady, kluby,
        wyniki, niuanse transferowe, osiągnięcia piłkarzy i trenerów itp.) pomijane są
        pełnym wyższości milczeniem i porozumiewawczymi spojrzeniami, a panowie
        rozmawiają tylko ze sobą. To mnie rzecz jasna bawi, ale nie mogę nie dostrzec
        analogii do podobnego traktowania kobiet naukowców. Sądzę, że w XXI wieku może
        to wygląda inaczej na uniwersytetach, ale w czasach opisywanych w artykule, od
        którego Onufry zaczął swój apel pewnie tak właśnie traktowano kobiety.
        Co do limeryków – panie Onufry, powtarzam, że ja tylko wierszoklecę. Bawi mnie
        samo rymowanie, a zniechęca liczenie sylab (chyba, że samo wyjdzie). W tym
        względzie Ruta jest niedościgłym wzorem.
        • Gość: Onufry Re: Samokrytyka Onufrego ;-))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 19:41
          Szanowna Eilean,

          Chyba powinienem cos odpowiedziec na Pani list.

          eilean_donan napisała:

          > Popieram, popieram, wróćmy do meritum, ale jedno muszę sprostować.
          > JESTEM KOBIETĄ! 120% normy wyrabiam!

          Prosze Pani, liczba 120% w tej sprawie przekracza mozliwosci mojej
          wyobrazni ;-))))))

          Po prostu z racji zawodu, który uprawiam
          > spostrzegawczość, umiejętność słuchania (a nie gadania) i konkretnego
          > formułowania wniosków to ważne cechy. Spośród męskich cech (wolę się przyznać,
          > bo może kiedyś się wyda i ktoś pomyśli, że udaję kobietę) posiadam jeszcze
          > zamiłowanie do piłki nożnej :)

          Hipoteza: Pani pracuje w kontrwywiadzie :-)))))))

          > I tu przyczynek do dyskusji o męskim i żeńskim pierwiastku: zawsze, gdy
          oglądam mecz w męskim towarzystwie, wszelkie moje spostrzeżenia (a znam zasady,
          kluby,
          > wyniki, niuanse transferowe, osiągnięcia piłkarzy i trenerów itp.) pomijane są
          > pełnym wyższości milczeniem i porozumiewawczymi spojrzeniami, a panowie
          > rozmawiają tylko ze sobą.

          Wie Pani ja rzadko ogladam pilke nozna (chyba, ze gra moja ukochana Brazylia -
          wtedy gotow jestem zarwac noc!). Mniej wiecej znam sie na przepisach (jestem
          wybitnym specjalista od "spalonego"). Uwazam, ze Ci panowie popelniaja
          wobec Pani duzy nietakt. Ale kto w Polsce zna sie na istocie pilki noznej?
          Pewnie jeden Pan Kazimierz Gorski... Do dzis pamietam takie zdarzenie.
          Byl kiedys jakis mecz, ktory komentowal SP Jan Ciszewski - ulubiony komentator
          wielu rodakow (mial cos charyzmatycznego w swoim glosie). Otoz, prosze Pani, on
          pomylil druzyny i przez pierwsze 30 min. komentowal "odwrotnie" !!!
          I nikt w tym kraju sie nie spostrzegl !!!

          >To mnie rzecz jasna bawi, ale nie mogę nie dostrzec
          > analogii do podobnego traktowania kobiet naukowców. Sądzę, że w XXI wieku może
          > to wygląda inaczej na uniwersytetach, ale w czasach opisywanych w artykule, od
          > którego Onufry zaczął swój apel pewnie tak właśnie traktowano kobiety.

          Nie wiem jak to jest w innych naukach scislych, ale w matematyce kobiety
          odgrywaja coraz wieksza role. Czekamy az jakas kobieta otrzyma Medal Fieldsa
          - najwyzszy honor w matematyce. Wiele kobiet jest zapraszanych na
          Miedzynarodowy Kongres Matematykow z wykladami. A w niektorych
          naukach humanistycznych kobiety wrecz dominuja. Kto np. "podskoczy"
          Pani Profesor Janion ?

          > Co do limeryków – panie Onufry, powtarzam, że ja tylko wierszoklecę. Bawi
          > mnie samo rymowanie, a zniechęca liczenie sylab (chyba, że samo wyjdzie).

          Pani limeryki czytam z przyjemnoscia, bo one mowia cos istotnego zgrabnym
          jezykiem, a to na forum Limerki duza rzadkosc.

          :-)))))))))


          • Gość: Onufry Re: Samokrytyka Onufrego ;-))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 19:44
            errata:

            forum Limerki -> forum Limeryki
            • eilean_donan Re: Samokrytyka Onufrego ;-))))))) 20.03.06, 20:32
              Dziękuję.
              :-D
              • Gość: Onufry Re: Samokrytyka Onufrego ;-))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 20:59
                eilean_donan napisała:

                > Dziękuję.
                > :-D

                Widzicie - mialem racje, ze to kontrwywiad ;-)))))))
                • eilean_donan Re: Samokrytyka Onufrego ;-))))))) 20.03.06, 21:08
                  Taaa, lubię też martini wstrząśnięte, nie mieszane :))
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 15:03
      Nachman Aronszajn (1907-1980) wykladal na University of Kansas - miescie,
      ktore uchodzilo za "suche" - zadnego likieru! Aronszajn cenil sobie
      wysoko dobre jedzenie i dobre alkohole. Ci ktorzy zwiedzaja dzis
      Wydzial Matematyki Uniwersytetu Kansas, dostrzegaja, ze gabinet Aronszajna
      jest jakis inny niz gabinety pozostalych uczonych. Przede wszystkim tablica
      do pracy jest skonstruowana jakos inaczej. Otoz byla to tablica rozsuwana,
      za ktora Aronszajn trzymal butelki likieru i innych trunkow :-))))))
      • eilean_donan Re: Humor w nauce 20.03.06, 17:45
        Natomiast Albert Einstein, jak wszyscy wiedzą, był namiętnym palaczem. Na
        studiach palił cygaro, ale przerzucił się na fajkę, bo jego ówczesna dziewczyna
        stwierdziła, że z cygarem wygląda niepoważnie.
        Istnieje anegdota, opisująca, jak latem 1937 roku Einstein bawił się w
        żeglarza. Był amatorem żeglowania, bo twierdził, że ten sport wymaga najmniej
        energii. Gdy płynął z Huntingtom, wywrócił się i poszedł pod wodę, a
        wypłynąwszy usiłował natychmiast zapalić fajkę, którą kurczowo ściskał w ręce.
        Później chorował na serce i kiedy jego druga żona, Elza, próbowała walczyć z
        jego nałogiem, odpowiadał jej: „ stanowczo zamierzam, gdy przyjdzie czas,
        wyzionąć ducha przy jak najmniejszej pomocy ze strony medyków, a póki co –
        hulaj niegodziwa duszo”.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce-cos o pilce noznej: dla Eilean IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 19:05
      Bylo sobie 2 slawnych braci w nauce: Niels Bohr (fizyk) i Harald Bohr
      (matematyk) Ten pierwszy byl slawniejszy (Nagroda Nobla), ten drugi
      mniej (matematyk Nobla nie dostanie). Obaj grali w pilke nozna. I w tym
      punkcie ten drugi byl slawniejszy, bo gral w reprezentacji Danii, w tym na
      olimpiadzie w 1908 roku w Londynie, gdzie Dania zdobyla srebrny medal.
      (HB byl bliskim przyjacielem Hardy'ego, ktory go czesto odwiedzal w Danii).

      Przypominam taka anegdotke o NB:

      ***

      Autor: Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Data: 29.08.05, 20:15

      Niels Bohr grał namiętnie w piłkę nożną na pozycji bramkarza. Opowiadają, że
      w czasie jednego meczu miało miejsce następujace zdarzenie. Drużyna Bohra
      dominowała i miał on niewiele do roboty. Nagle jednak silnie kopnięta piłka
      zaczęła zmierzać w stronę jego bramki. Bohr stał zamyślony koło słupka i
      gdyby nie głośne wołanie kobiców, nie złapałby piłki. Po meczu powiedział,
      że przyszedł mu do głowy pewien pomysł i zaczął robić rachunki na ... słupku bramki.

      ***
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce-cos o pilce noznej: dla Eilean IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 19:10
        errata:

        ,ten drugi mniej -> niz ten drugi
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce-z zycia wziete- o belkocie IP: *.d4.club-internet.fr 20.03.06, 19:35
          Przydarzylo mi sie uczestniczyc w zegraniu organizacyjnym wokol pewnego planu
          naukowego.Bylo straasznie nudno, niemal nie wpadlam pod stol i zeby opanowac
          nieprzezwyciezenie ogarniajaca mnie sennosc zaczelam liczyc perelki slowne
          prowadzacego zebranie. Otoz slowo sensabilizacja powtorzylo sie ponad 20 razy,
          a chodzilo po prostu o...informacje. Aktorzy dzialajacy na roznych platformach
          peryferyjnych to... po prostu osoby odpowiedzialne ze kontakty
          zewnetrzne.Ponadto okazalo sie, ze telefon jest juz do niczego nie przydatny,
          bo jezeli potrzebujemy np. gwozdzia aby przybic go na sciane w celu
          zawieszenia fotografii z ostatnich wakacji, musimy najpierw wypelnic odpowiedni
          formularz , ktory po zeskanowaniu posylamy internetem do odpowiedniego
          dzialu.Przedtem wystarczal telefon do pana Wacia.... Czy Wy tez tak macie?????
          • eilean_donan Re: Humor w nauce-z zycia wziete- o belkocie 20.03.06, 20:40
            O tak, stosy formularzy,skąd ja to znam. Ostatnio muszę wypełniać druczek, gdy
            chcę coś skserować (ilość sztuk, przeznaczenie itp.)no i szef musi podpisać...
            horror. Ale apropos "złotej rączki" pana Wacia przypomniała mi się taka
            anegdota:
            Woźnym na wydziale matematycznym Uniwersytetu Lwowskiego był niejaki Góral,
            którego przywoływano za pomocą sygnału świetlnego- ilekroć był potrzebny,
            zapalała się czerwona lampka. Jednakże Góral nie bardzo przejmował się swoimi
            obowiązkami i lampka świeciła się nieraz całymi godzinami.
            Herman Auerbach, najdowcipniejszy z lwowskich matematyków, mawiał, że Góral ma
            atrybuty boskie: wszyscy go wzywają, na jego cześć wiecznie pali się lampka,
            ale nikt go nigdy nie widział.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 21:16
      Kto powiedzial do laureata Nagrody Nobla, Arthura Comptona:
      "Doktorze Compton, wy, uczeni, nie znacie zadnej dyscypliny.
      Nie potraficie sluchac rozkazow ani ich wydawac!"

      :-)))
      • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka :-))) 20.03.06, 21:35
        Na pewno jakiś wojskowy...
        W latach 40 XX wieku Compton pracował nad uranem.Czy bohater zagadki miał coś
        wspólnego z budową bomby atomowej?
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 21:45
          eilean_donan napisała:

          > Na pewno jakiś wojskowy...
          > W latach 40 XX wieku Compton pracował nad uranem.Czy bohater zagadki miał coś
          > wspólnego z budową bomby atomowej?

          TAK. ;-)))
        • eilean_donan Re: Humor w nauce: Zagadka :-))) 20.03.06, 22:09
          generał Groves
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: general Groves ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 22:21
            Tak BRAWO !!!

            ***

            ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI

            GENERAŁ I UCZENI

            Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1996

            We wrześniu 1942 roku pułkownik Leslie Groves został awansowany do stopnia
            generalskiego i mianowany szefem "Projektu Manhattan" - budowy amerykańskiej
            bomby atomowej.

            Groves miał 46 lat. Studiował inżynierię na uniwersytecie stanu Washington w
            Seattle, i w MIT w Bostonie, a potem ukończył znaną akademię wojskową w West
            Point. Wskutek łakomstwa, zwłaszcza obżerania się czekoladkami, którymi miał
            zawsze wypchaną kieszeń, był tłuściochem, ważył 130 kg przy wzroście 180 cm.

            Miał opinię dobrego fachowca. Potrafił być bezwględny, nie znosił żadnej
            niedbałości. Jego współpracownicy na ogół się go bali i bardzo niewielu darzyło
            go sympatią. To odpowiadało Grovesowi, który zdawał się tylko wymagać
            poszanowania ze strony kolegów. Pułkownik Kenneth Nichols, który pracował z
            Grovesem przez wiele lat, opisał go w bardzo mocnych słowach:

            "Był to największy s...syn, jakiego kiedykolwiek spotkałem, ale zarazem jeden z
            najzdolniejszych ludzi. Miał niezwykle silną osobowość, niewyczerpaną energię.
            Był potężnym, zwalistym człowiekiem, który zdawał się nigdy nie ulegać
            zmęczeniu. Miał niezachwiane przekonanie o słuszności swych decyzji i był
            bezlitosny, gdy szło o wykonanie jego poleceń. Lecz to właśnie było wspaniałe,
            że pracując dla niego nie trzeba było się zastanawiać nad podejmowaniem decyzji
            albo ich słusznością (...) Nienawidziłem go, podobnie jak wszyscy, ale była
            między nami jakaś forma porozumienia."

            Groves był typowym przykładem "umysłu wojskowego", dla którego liczą się tylko
            rozkazy. Jego wymagania wobec cywilnych uczonych sprowadzały się do tego, żeby
            potrafili nosić mundur, salutować, stawać na baczność i odpowiadać: Yes, sir. Do
            laureata Nagrody Nobla Arthura Comptona powiedział kiedyś: Doktorze Compton, wy
            uczeni nie znacie żadnej dyscypliny. Nie potraficie słuchać rozkazów, ani ich
            wydawać!

            Uważał, że uczeni nie doceniali jego walorów umysłowych, toteż stale usiłował
            dowieść, że co najmniej dorównuje im w nauce. O fizyce jądrowej nie miał
            pojęcia, ale braki wiedzy nadrabiał arogancją i pewnością siebie.

            Już pierwsze spotkanie Grovesa z fizykami doprowadziło do konfliktu. Wizytując
            laboratorium w Chicago, gdzie najwybitniejsi fizycy, jak Enrico Fermi, Eugene
            Wigner, Leo Szilard, Arthur Compton, próbowali zbadać i zrozumieć zjawisko
            rozszczepienia jądra atomowego i nakreślić kierunki prac nad konstrukcją bomby
            atomowej, Groves został niemile zaskoczony tym, że uczeni nie wiedzą jeszcze
            wszystkiego i że na przykład masę krytyczną uranu, a więc rozmiary bomby,
            potrafią określić nadal tylko z dokładnością do czynnika 10. To, co mówicie,
            jest przecież równie idiotyczne - wygarnął Groves zgromadzonym fizykom - jak
            byście powiedzieli organizatorowi przyjęcia weselnego, że liczba gości będzie
            zawarta między 10 i 1000, ale nie jest dokładnie znana, trzeba jednak zadbać o
            to, żeby dla wszystkich starczyło jedzenia i picia.

            Jeden z fizyków próbował coś wyjaśnić Grovesowi, pisząc na tablicy wzory.
            Generałowi udawało się nawet śledzić obliczenia i w pewnej chwili zauważył, że w
            czasie kolejnego przekształcania wzoru wykładnik potęgi został niedokładnie
            przepisany do następnego wiersza. Podejrzliwy Groves uznał, że to jest pułapka,
            że chcą go sprawdzać, więc skwapliwie wskazał na błędny zapis. Ach, przepraszam,
            oczywiście ma pan rację - przyznał fizyk i kontynuował rachunek. Generał poczuł
            się pewniej i uznał, że z tymi jajogłowymi może się mierzyć, więc na zakończenie
            spotkania oświadczył: Chcę podkreślić jeszcze jedno. Pewnie wiecie, że nie mam
            doktoratu. Ale powiem wam, że po wstąpieniu na uczelnię miałem pełne dziesięć
            lat studiów. Dziesięć lat, podczas których nie musiałem tracić czasu na
            zarabianie pieniędzy, ale po prostu studiowałem. A to chyba jest równoważne dwóm
            doktoratom, czyż nie? I wyszedł, zostawiając osłupiałych fizyków.

            Sukces "Projektu Manhattan" był możliwy tylko dzięki Robertowi Oppenheimerowi,
            który został kierownikiem badań. Już podczas pierwszego spotkania Groves poczuł
            do niego sympatię i później ulegał w wielu sprawach. To właśnie Oppenheimer
            wskazał zagubioną na pustkowiu miejscowość Los Alamos, gdzie powstał wielki
            ośrodek badawczy. Groves chciał tam zrobić instytucję wojskową, wprowadzić
            ścisłe rygory tajności, aby każdy uczony miał tylko swój wycinek badań i nie
            wiedział o pracach i wynikach kolegów. Oppenheimer niemałym wysiłkiem zdołał
            wyperswadować generałowi także rozwiązanie i przekonać go, że współpraca i
            kontakty fizyków nie są niebezpieczne, lecz wręcz konieczne dla szybkiego
            postępu badań. Zdołał nawet uzyskać zgodę na przeprowadzanie regularnych
            posiedzeń z wykładami i dyskusją.

            W czasie wstępnego zebrania swego sztabu w Los Alamos Groves zwrócił się do
            podwładnych: nie będziecie tu mieli łatwego życia, chodzi o nadzorowanie
            największego skupiska nieobliczalnych wariatów.

            W warunkach pokoju Groves byłby dla uczonych nie do zniesienia, ale podczas
            wojny układało się to nie najgorzej. Mimo dzielących ich różnic i arogancji
            generała, uczeni w Los Alamos mieli dlań szacunek za bezgraniczne oddanie dla
            "Projektu Manhattan" i za to, że w warunkach wojny zdobywał szybko wszystko, co
            było potrzebne do kontynuacji prac. Isidor Rabi nazwał Grovesa ekscentrycznym
            geniuszem administracji, człowiekiem inteligentnym, energicznym, zdecydowanym i
            oddanym swemu zadaniu. Philip Morrison powiedział kiedyś: jestem pewien, że
            wybudowałby płot dokoła Księżyca, gdyby mu powiedziano, że będzie to z pożytkiem
            dla naszego przedsięwzięcia.

            Chociaż Oppenheimer czynił wszystko, aby zamkniętym w ośrodku uczonym zdawało
            się, że pracują w normalnym ośrodku badawczym, a drut kolczasty oddziela świat
            od nich, a nie ich od świata, fizycy wyładowywali swą frustrację, robiąc różne
            kawały wojskowym. Richard Feynman zabawiał się, na przykład, otwieraniem sejfów
            z tajnymi dokumentami.

            Pewnego razu inny dowcipny fizyk założył się o 50 centów z dowódcą straży
            majorem de Silvą, że uda mu się zdetonować petardę pod salą podczas kolejnego
            posiedzenia uczonych. Przed zebraniem major rozkazał pięćdziesięciu swoim
            ludziom przeszukać wszystkie kąty pod salą. Oczywiście, dowcipniś nie umieścił
            żadnej petardy, ale w czasie posiedzenia, w obecności de Silvy oświadczył
            triumfalnie ku uciesze zebranych: Mam teraz niepodważalny dowód, że major de
            Silva bardziej ceni 50 centów niż śmietankę fizyki amerykańskiej.

            Po próbnym wybuchu jądrowym 16 lipca 1945 roku na pustyni koło Alamagordo,
            obejrzawszy stopiony na szkło piasek w obszarze o średnicy 400 m i wielki krater
            w miejscu, gdzie stała przedtem specjalnie zbudowana wieża, Groves wykrzyknął
            rozczarowany: I to ma być wszystko?

            ***
    • Gość: Onufry Troche aforyzmow Hugona Steinhausa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 23:44
      Dla rozluznienia atmosfery proponuje kilka mysli Profesora Hugona Steinhausa:


      Higiena i medycyna tez sa wazne, ale najwazniejsze jest zdrowie!

      Komplement powinien byc prawdziwszy od prawdy.

      Idioci i geniusze sa wolni od obowiazku rozumienia dowcipow.

      Nie sztuka przepowiadac przyszlosc; trzeba zgadywac terazniejszosc.

      Glupota jest poczatkiem madrosci - cudowne dzieci maja male szanse.

      Latwo usunac Boga z jego miejsca w wszechswiecie. Ale takie dobre
      posady niedlugo wakuja.

      :-))
      • Gość: Onufry Re: Troche hugonotek Hugona Steinhausa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 00:40
        Geniusz - gen i juz.

        Znalezienie kwadratury kola przez Kanta - pi-kanteria.

        Przedwojenne trzydniowki Wacia S. we Lwowie - Banachalia.

        Miesiecznik ginekologiczny - periodyk.

        Kula u nogi - Ziemia.

        Najmniejszy kaliber u ptakow - koliber.

        • babcia.vveatherwax I parę definicji Tuwima ;-) 21.03.06, 10:26
          Aż się prosi o skojarzenie ze "słownikiem racjonalnym", jaki zamieścił Tuwim w
          swym zbiorku absurdalnego humoru "cicer cum caule" (groch z kapustą). Oto kilka
          definicji:
          rad - curiosum
          doskonały proszek, po którym każdy owad należy do przeszłości - plusquamperfectum
          umowa z pianistą - na akord
          gapienie się baranów na owocującą palmę - daktyloskopia
          taki, co chce wszystko uregulować okólnikami - dekretyn
          zasada dziedzicznego szlachectwa - perpetuum nobile

          I wiele podobnych. W serii trzeciej (wydanie 1963, czytelnik) znalazłam też kulę
          u nogi - ziemię i kolibra małego kalibru.
          • Gość: Onufry Tuwim i Steinhaus i Banach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 16:20
            Gdy Tuwim uslyszal hugonotke Steinhausa:

            "Ziemia - kula u nogi."

            to przykleknal przed Autorem.

            Aforyzmy Steinhausa plasowane sa tuz za aforyzmami arcymistrza Leca.

            Ale Steinhaus oprocz aforyzmow zajmowal sie wieloma innymi rzeczami:
            a przede wszystkim matematyka. Jest wiele twierdzen noszacych jego
            imie, a Twierdzenie Banacha-Steinhausa to ekstraklasa swiatowa.
            Steinhaus uwazal Banacha za swoje najwieksze odkrycie w matematyce.
            Kiedys na spacerze uslyszal rozmowe 2 mlodych ludzi dyskutujacych
            o matematyce. Jednym z nich byl Banach. To Steinhaus wprowadzil
            go na matematyczne salony i pierwszy zrozumial ze wprowadzil geniusza.

            • eilean_donan Gen i już - Stefan Banach 21.03.06, 17:05
              Stefan Banach należał do grona wybitnych lwowskich akademików, obok
              wspominanych już tutaj na forum Hermana Auerbacha, Marka Kaca, Stanisława
              Saksa. Istotnie był człowiekiem dużego formatu i to pod każdym względem, jakich
              się dzisiaj nie spotyka. Przypominam sobie taką historyjkę, że właśnie Banach
              miał zostać zwerbowany do USA do pracy przy konstruowaniu komputera. Oferowano
              mu niebotyczne wynagrodzenie, ale powiedział, że każda suma to za mało, aby
              opuścić Polskę.
              Dziś? O tempora, o mores !

              PS. Nie mogę odpowiedzieć – „adresat nieznany” – przepraszam.
              • Gość: Onufry Re: Gen i już - Stefan Banach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 19:06
                Kontynuujac ten madry post e_d, przypominjmy 2 anegdotki o Stefanie Banachu
                - najtezszej glowie w historii polskiej matematyki i matematyku, ktory
                absolutnie zasluzyl na Medal Fieldsa - najwyzsze wyroznienie w matematyce.
                Nie wiem, dlaczego go nie dostal - czy przez wlasna skromnosc (nigdy nie
                rozpychal sie lokciami) czy przez tzw. "zyczliwosc" tych, ktorzy ten medal
                przyznawali.

                ***
                Autor: Gość: Onufry
                Data: 19.07.05

                Stefan Banach znany byl ze swej niecheci do formalnych procedur akademickich.
                Przyszedl taki moment, ze byl slawny na calym swiecie ze swoich osiagnec
                naukowych, a nie mial doktoratu. Zeby uzyskac doktorat nalezalo zlozyc prace
                doktorska oraz zdac egzamin przed specjalna komisja. Z tym pierwszym nie bylo
                problemu - wystarczylo zebrac jego prace naukowe. Powaznym problemem byl ow
                egzamin bowiem Banachowi absolutnie nie chcialo sie go zdawac. Jego koledzy
                wymyslili fortel. Banach byl entuzjasta dyskusji naukowych (zajmowal sie nauka
                raczej dyskutujac z innymi, a nie sleczac po bibliotekach). Koledzy poinfomowali
                go, ze jest grupa osob, ktora chce przedyskutowac z nim szereg problemow.
                Banach sie zapalil, przybyl na spotkanie z ta grupa i z zapalem odpowiadal
                na pytania. Jakiez bylo jego zdziwienie, gdy nastepnego dnia dowiedzial
                ze znakomicie zdal egzamin doktorski.

                ***

                Autor: Gość: Onufry
                Data: 23.08.05

                Fundamentalna książka Banacha, w której zbudował on podwaliny analizy
                funkcjonalnej nosiła tytuł TEORIA OPERACJI LINIOWYCH. Podobno lwowscy
                księgarze mieli problem z właściwym umieszczeniem tej książki w odpowiednim
                dziale tematycznym i w końcu umieścili ją w dziale książek ... medycznych.

                :-)))

                PS. Mam po poludniu jakis problem z komputerem. Mam nadzieje, ze ten post
                dotrze na watek, podobnie jak list wyslany na skrzynke.
    • Gość: Zagłoba Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 18:27
      Kto taki wybudował największy na świecie sekstans,
      o rozdzielczości 1/10 sekundy kątowej ?
      • Gość: Onufry Re: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 20:42
        Szanowny Zaglobo,

        Nie dosc ze wpedzasz mnie w depresje twierdzac, ze przyszla wiosna
        podczas gdy ja ze swego okna widze ten WSTRETNY i OBRZYDLIWY snieg,
        to zadajesz zagadke, ktora ta depresje tylko poglebia ;-)))

        Wskazowke prosimy !!!

        :-)))))
        • Gość: Zagłoba "Jak dobrze jest podziwiać piękno świata... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 21:59
          ... którym obdarował nas Najwyższy". Wschód słońca płoszy resztki ciemności,
          wciąż jeszcze widać gwiazdy, a juz meander pieśni muezina wzywa serce Azji do
          rozpoczęcia dnia. W tej melodii i jej nastroju jest zawarty Wschód. (...)
          Pierwszym przykazaniem Islamu jest wiara w jedynego Boga. Jednoczesnie Koran
          nakazuje szanowac dobrego chrzescijanina i dobrego Zyda (takich co zyja wedle
          swoich przykazan), poniewaz oni tez wierza w ksiege (biblie, na ktora Islam jak
          i Chrzescijanstwo sie powoluje, a Judaizm opiera). Objawem tego przykazania
          bylo dopuszczanie do nauki na islamskich uniwesytetach inowiercow -
          chrzescijan. Ponad to Chrzescijanstwo, Judaizm I Zoroastryzm nalezaly do
          religii prawnie chronionych w Imperium Muzułmanskim.
          [Przemek Zambrzycki <./galeria/zamb_p.htm>]

          W swym opowiadaniu „Trębacz z Samarkandy” Ksawery Pruszynski opisuje
          następujace zdarzenie:
          Kiedy wyprowadzane przez Generala Andersa z radzieckich obozow koncentracyjnych
          oddzialy Polakow zatrzymaly sie w Samarkandzie, przyszla do Generala miejscowa
          starszyzna. Poproszono Generala o wypozyczenie trebaczy. General sie zgodzil.
          Trebaczy poproszono, by zagrali melodie, ktora graja od pradziejow w stolicy
          ich kraju, te melodie ktora graja z wiezy. Domyslili sie, nasi zolnierze ze
          chodzi o hejnal. Zagrali. Grali kilka razy, w roznych miejscach. Nikt nie
          chcial Polakom wyjasnic, po co graja ten hejnal i dlaczego wlasnie w
          Samarkandzie.
          Wreszcie ktos sie wygadal:

          Jest w Samarkandzie pewna legenda. A raczej proroctwo. Otóż oni brali kiedyś
          udział wespół z Tatarami, w najazdach na Polskę. Rzecz zrozumiała, że brali, bo
          skądże by takie masy parły na nasze kraje w czas najazdów. I oto raz dopadli
          miasta, „które u was - tak mi powiadał jeden Uzbek - jest tym samym, czym u nas
          Samarkanda”
          - Kraków? - zapytałem nagle.
          - Nie wiem - tego mi nie powiedział i legenda nazwy nie podaje. Mówi tylko, że
          bardzo stare i bardzo bogate miasto.. Stolica kraju. I miasto święte.
          - Właśnie z jednego z minaretów - jak oni mówią - tego miasta trąbiono
          modlitwę. Tatarzy podkradli się pod same mury. Chcieli miasto wziąć przez
          zaskoczenie. I wtedy…
          - Toż to Lajkonik !
          - Uważaj ! I zaledwie trębacz mógł zaalarmować miasto, gdy strzała z
          tatarskiego łuku przebiła mu gardło. Zginął, ale zaalarmowane miasto obroniło
          się. Tatarzy ponieśli klęskę.
          - Poczekaj. Ale czy wiesz, dlaczego oni chcieli, aby nasi trębacze zagrali w
          ich mieście, na wielkim placu, u progu meczetu?
          - Dlaczego?
          - A no wyobraź sobie, że owi Tatarzy mieli ongi szlachetny zwyczaj spisywania
          dokładnych raportów po każdej wyprawie. Tym razem przyczyny klęski badano tym
          dokładniej, że zginął jakiś królewicz tatarski, syn wodza czy cos takiego.
          Kapłani biedzili się długo nad wyrocznią. W końcu orzekli, że klęska była
          spowodowana kara za to, że w czasie, gdy miasto zbierało się do modlitwy,
          znienacka przerwano jego pacierze.
          - Czyn wasz - mówili - ześle na was karę nieba. Nie będziecie tratowali cudzych
          ziem na wiosnę, nie będziecie zdobywali cudzych miast, królestw wasze upadną,
          na gruzach meczetów porośnie chwast i sława stepowa popadnie w zapomnienie.
          Jednak i dla was zabłyśnie słońce pomyślności. Ale nie nastąpi to zanim trębacz
          z Lechistanu nie zatrąbi na rynku w Samarkandzie pieśni, której wtedy nie
          dokończył.

          'Bibi-chanym, piękna żona Tamerlana, chciała za wszelką cenę zadziwić i
          uradować swojego męża. Kiedy udał się on na kolejną wyprawę wojenną, wezwała do
          pałacu najlepszych budowniczych i kazała im wznieść meczet, jakiego świat
          jeszcze nie widział, codziennie odwiedzała miejsce budowy, przynaglając do
          pośpiechu. Gdy rozeszła się wieść, że Tamerlan wraca, a meczet nadal nie był
          gotowy, Bibi-chanym wpadła w rozpacz. Wówczas architekt, oczarowany wdziękami
          pięknej władczyni, powiedział, że skończy budowę na czas, jeśli żona Tamerlana
          pozwoli mu się pocałować. Bibi-chanym początkowo nie chciała o tym słyszeć, ale
          Tamerlan miał już wrócić za kilka tygodni, a architekt był młody i piękny…
          Zgodziła się więc, lecz w ostatniej chwili zmieniła zamiar i zasłoniła się
          ręką. Jednakże pocałunek zakochanego architekta był tak gorący, że przeniknął
          przez dłoń i zostawił ślad na policzku Bibi-chanym.
          Architekt dotrzymał słowa : gdy Tamerlan przybył do Samarkandy, zachwycił się
          ogromem, pięknem i lekkością kompozycji meczetu, którego kopuły lśniły w słońcu
          najprawdziwszym złotem i turkusem majoliki. Zaś jego żona, nie mogąc ukryć
          znamienia na policzku, zmuszona była wyznać mężowi prawdę. Tamerlan wpadł we
          wściekłość i rozkazał sprowadzić do pałacu zuchwałego młodzieńca. Naprężno go
          jednak szukano, aż ktoś zauważył, że ukrył się on na szczycie minaretu. Kiedy
          strażnicy wspięli się na górę, zastali tam tylko starego murarza, który -
          zapytany o architekta - odparł: „Mistrz zrobił sobie skrzydła i
          odleciał”.'[Krystyna Słoczyńska] A ów poszukiwany astronom i matematyk był...
          wnukiem Tamerlana :-)
          • Gość: Onufry Re: "Jak dobrze jest podziwiać piękno świata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 22:14
            Uług Beg (właść. Muhammad Taragaj)


            PS. "Streszczajmy sie, swiat jest przeludniony slowami"
            - S.J. Lec

            ;-)))
      • Gość: stefan Re: Zagadka IP: 62.111.139.* 21.03.06, 22:10
        Czyżby to był Uług-Beg?
        A sekstans był czterdziestometrowy.
        • Gość: Onufry Re: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 22:44
          Mimo, ze zgadlismy niezaleznie, palma pierszenstwa nalezy do Stefana,
          tym bardziej ze podal on dodatkowa informacje o sekstansie.

          O.

          :-)))
          • Gość: Zagłoba Muhammad Taragaj (ur.22.03.1394-zm.27.10.1449) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 14:02
            Czołem, Waszmościowie! Umiarkowany aplauz (z racji podpowiedzi ;)

            Uług-Beg (Muhammad Taragaj) - astronom z Azji Środkowej. Sułtan z dynastii
            Timurydów, wnuk Tamerlana. Był matematykiem (tablice sinusów i tangensów) i
            astronomem. Założyciel obserwatorium w Samarkandzie. Jeden z największych
            astronomów XV wieku.

            Dzisiaj obchodzimy jego urodziny !

            Zginął zamordowany przez własnego syna podczas walk dynastycznych.
            Gdyby uprawiał li tylko astronomię, żyłby znacznie dłużej niż 55 lat,
            ale zapewne nie mógłby się doprosić u sułtana środków na budowę sławnego
            obserwatorium.

            'Władca Samarkandy. Wykazywał znaczną niechęć dla prowadzenia działań
            wojennych. Większą częsć swojego życia poświęcił nauce. Interesował się również
            literaturą, malarstwem i architekturą. Twórca własnej szkoły astronomicznej. W
            latach 1428-1429 wybudował dostrzegalnię astronomiczną na wzgórzu Kuhak
            nieopodal Samarkandy. Znajdował się tam najwiekszy naświecie - 40 metrowy
            murowany sekstans. Oczywiście był to tzw. instrument przejściowy - umożliwiał
            obserwacje obiektów przechodzących przez południk miejscowy. Umożliwiał on
            uzyskanie zdolności rozdzielczej około 1/10" - znacznie ponizej zdolności
            rozdzielczej oka - jedynego instrumentu optycznego przeznaczonego do obserwacji
            nieba - dostępnego w tych czasach. Obserwatorium wyposażone było również w
            wiele innych instrumentów i bogaty księgozbiór. Dzięki nim wyznaczył nachylenie
            ekliptyki do równika niebieskiego oraz szerokość geograficzną obserwatorium. '

            --
            Więcej:
            kopernik.pl/index.php?id=1&kod=89
            • Gość: Zagłoba Re: Muhammad Taragaj (ur.22.03.1394-zm.27.10.1449 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 14:29
              Okazuje się, że nie tylko w chrześcijaństwie niezbyt pomyślnie wiodło się w
              owych czasach ludziom nauki zapatrzonym w niebo:

              'Islámské duchovenstvo vyvolávalo neklid, který vyvrcholil bojem mezi Ulugh-
              begem a jeho synem Abdallatífem. Ten v roce 1449 porazil vojska svého otce,
              jemuž pak duchovní doporučili vykonat zbožnou pouť do Mekky, aby odčinil své
              hříchy. Ulugh-beg souhlasil, nemohl ani jinak. Dnes se již nedozvíme, zda
              tušil, že nad ním byl vynesen rozsudek podle islámského práva (šarí'a), který
              poskytoval základ vraždě. Jen jediný duchovní odmítl připojit k němu svou
              pečeť. Ulugh-beg se vydal na cestu, když ho dohnal jezdec a navrhl mu zastavit
              a doplnit zásoby. Večer dorazil do tábora jakýsi Abbás a ten pak ve svitu
              pochodní sťal hlavu sesazenému vládci. Bylo to 27. října 1449. Nenávist
              duchovních šla až za hrob. Přikázali zničit observatoř, což se povedlo tak
              dokonale, že její skromné zbytky byly objeveny až v minulém století. Vše, co o
              ní bylo uvedeno, je rekonstrukce, protože se nezachoval jediný přístroj.'

              --
              'Katalog gwiazd' Ulug Bega
              media.rozhlas.cz/_obrazek/00352289.jpeg
    • Gość: Zagłoba Wiosna - cieplejszy wieje wiatr ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.06, 18:54
      w jej przeddzień, 20 III 43 p.n.e. urodził się słynny piewca związanych z nią
      uroków

      Ovidius Naso (Owidiusz) Publius

      Cezar August kazał nie tylko usunąć wszystkie egzemplarze jego Ars amatoria
      (Sztuki kochania) ze wszystkich bibliotek publicznych, ale i jej autora zesłał
      do odległego od Rzymu Tomi (dzisiejsza Konstanca w Rumunii) nad Morzem Czarnym
      w 8 r. n.e. Stamtąd Owidiusz bezskutecznie błagał władcę o odwołanie wyroku,
      wyjaśniając, że w swoim dziele nie miał zamiaru podawać wskazówek przeciwko
      małżeństwu, jak ocenił to sam August. Poeta w poczuciu beznadziejności swego
      położenia pisał m.in. z wygnania: Fine carent lacrimae... (nb. Owidiusz nie
      doczekał się nigdy łaski odwołania wyroku nawet za Tyberiusza, choć na to
      liczył; zmarł na wygnaniu w 18 r. n.e.).’
      Nic dziwnego, że Owidiusz napisze później, że zgubiły go pieśń i błąd (carmen
      et error) [www.racjonalista.pl/kk.php/s,4263]


      Ekstremalna wielkość powinna wzbudzać niepokój.

      W zabawie ujawniamy, jakimi jesteśmy ludźmi.

      Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca!

      Bez niebezpieczeństwa nie ma zasługi.

      Kropla drąży skałę.

      Owoc zakazany smakuje najlepiej.

      Istnieje równie wiele nastrojów serc, co wyrazów twarzy. Pozyskanie tysiąca
      serc wymaga tysiąca sposobów.

      Jeśli chcesz być kochanym, bądź wart miłości. Miłość sycić trzeba słodkimi
      słowy.

      Mężczyznom przystoi ubiór niedbały.

      Radość często bywa początkiem naszego bólu.

      Najniebezpieczniej jest chodzić środkiem.

      Widzę i uznaję lepsze, a jednak wybieram gorsze.

      Czas upływa a my starzejemy się wraz z cicho biegnącymi latami.
      Tempora labuntur tacitisque senescimus annis. (łac.)

      Chociaż brak sił, to jednak sama chęć jest godna pochwały.

      Ganiąc jednego naprawisz stu.

      Zazdrosnego człowieka tylko płacz bliźniego do śmiechu pobudzić potrafi.

      Szuka wody pośród wody.

      Kobiety lubią, gdy się je prosi.

      Czy dają, czy odmawiają, cieszą się, że się je prosi.

      Prędzej na wiosnę zamilkną ptaki, niż kobieta oprze się czułym zalotom młodego
      mężczyzny.

      Czas upływa a my starzejemy się wraz z cicho biegnącymi latami.
      Tempora labuntur tacitisque senescimus annis. (łac.)

      Dziewczęta pochwalają wiersz ale pójdą za kosztownym prezentem. Każdy
      niepiśmienny głupiec może pozyskać ich uwagę, jeżeli tylko jest bogaty.
      Zaprawdę żyjemy w złotym wieku: złotem opłacany jest honor, złoto pozyskuje
      miłość.

      "finis coronat opus "Owidiusz(pol."Koniec wieńczy dzieło") Finis coronat opus.
      (łac.) Finis adest operi. (łac.)

      wszystko to powiedział Owidiusz.

      Dodajmy do tego:

      Nic nie jest bliższe kobiety zaczarowanej niż kobieta zakochana. - Green Julien

      Bo miłość nie zna pór dnia, a nadzieja nie ma końca, a wiara nie zna granic,
      tylko wiedza i niewiedza skrępowane są czasem i granicami. - Grass Gunter

      Kochać - to zaprzeć się samego siebie, porzucić wszelki możliwy umiar oraz
      rozsądek - i pędzić najkrótszą drogą do krainy najwspanialszej rozkoszy,
      kojącej ludzkie serce. - Arystoteles

      --
      "Jeżeli rzeczy zewnętrzne sprawiają ci ból, to nie one ci przeszkadzają, lecz
      twój o nich osąd. A ten osąd możesz zmienić." - Marek Aureliusz

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: wiersz o hula hula :-)))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 00:25
      Cos na dobranoc.

      Norbert Wiener kiedys chcial napisac poemat o dziewczynie z Walla Walla,
      ktora udala sie do Pago Pago aby tanczyc Hula Hula. Pomogl mu w tym
      jego kolega (tez matematyk) Ralph Boas. Oto ten wiersz:


      Lulu from Walla Walla was a devotee of dance;
      She danced a wicked can-can in a tutu sent from France.
      She said, "I'm going gaga; in toto, it's a bore;"
      So she went to Bora Bora and to Pago Pago's shore,
      Where she studied hula hula and worked for an A.A.,
      But her work was only so-so and they wouldn't let her stay.
      Now she's gone to Baden Baden, to a go-go cabaret;
      Billed as Lulu in the muu-muu, she's performing every day.
      When she lets the muu-muu drop, the old folks
      nearly drop their teeth
      When they see the lava-lava that is all she's got beneath.


      Maja fantazje i talent matematycy ;-)))
      Niech ktos sprobuje zaprzeczyc, to :-(((
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: z "innej beczki" IP: *.d4.club-internet.fr 22.03.06, 11:15
        Pewien naukowiec, poczatkowo dramaturg, ustalil zasade poszukiwan naukowych:
        Obserwacja-Hipoteza-Doswiadczenie-Wynik-Interpretacja-Wnioski. Jakiego elementu
        brakuje w tym systemie, nauczanym przez wiele lat?
        Naukowiec ten powiedzial: "poznalem bol uczonego, ktory z braku srodkow
        materialnych nie moze podjac doswiadczen aby analizowac swoja koncepcje i jest
        zmuszony zrezygnowac z pewnych poszukiwan lub pozostawic odkrycie w stanie
        zalazkowym."

        Zdanie wypowiedziane w XIX w. z pewnoscia pocieszy wielu innych naukowcow....
        z wyjatkiem matematykow. Dlaczego?


    • Gość: Zagłoba 22 marca - Światowy Dzień Wody IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 14:08
      z tej okazji drobne przypomnienie ;)

      "Szuka wody pośród wody." - Owidiusz

      • Gość: ewa Znaleziono wode na Marsie! dowod: IP: *.d4.club-internet.fr 22.03.06, 15:22
        upload.wikimedia.org/wikipedia/en/6/6a/Water_on_mars.jpg
        • monika_k Re: Znaleziono wode na Marsie! dowod: 22.03.06, 16:01
          - Witek, co sie stalo...??
          - Wyrzucili mnie z uniwerka...
          - Nie płacz, żołnierz nie płacze...

          tajne <http://s8.bitefight.pl/c.php?uid=47363>
          poufne <http://s9.bitefight.pl/c.php?uid=48817>
          • Gość: ewa Re: Znaleziono wode na Marsie! dowod: IP: *.d4.club-internet.fr 22.03.06, 16:24
            "W skali kosmicznej woda jest rzadsza niz zloto"-Hubert Reeves
    • Gość: Zagłoba e IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 16:02
      Zagadka: Kto wyznaczył ładunek elementarny e ?
      • eilean_donan Re: e 22.03.06, 16:16
        Robert Millikan w 1910 roku

        e = 1,602 176 462(63) × 10-19 C

        uff, musiałam poszukać w encyklopedii.
        • Gość: Zagłoba Robert Andrews Millikan (ur.22.03.1868-19.12.1953) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.06, 16:37
          Brawo !!!

          Właśnie dziś obchodzimy również urodziny Roberta Millikana,
          fizyka amerykańskiego, który w 1923 otrzymał nagrodę Nobla za wyznaczenie e
          (tym razem to ładunek elementarny ;)

          jak z każdą "elementarnością" dziś należy się i tu mieć na baczności ;)
          ładunek kwarków wynosi 1/3 i 2/3 ładunku elementarnego

          I mała anegdota:

          W 1930 r. Robert Millikan wyraził opinię, że nie ma obawy co do tego, aby
          ludzkość zdołała uczynić prawdziwą szkodę czemuś tak gigantycznemu jak Ziemia.
          W tym samym roku, amerykański inżynier chemik Thomas Midgley wynalazł... freon
          (chloro-fluoro-węgiel).
          • eilean_donan Re: Robert Andrews Millikan (ur.22.03.1868-19.12. 22.03.06, 17:11
            No tak poszperałam trochę i o dzisiejszym solenizancie znalazłam tę oto
            informację:
            Robert Millikan był człowiekiem wyniosłym i pewnym siebie. Mówiono wręcz,
            że: "Jezus zbawia, a Millikan przypisuje sobie zasługę". Koledzy żartowali, iż
            powinno się wprowadzić nową jednostkę skromności - "kan". Człowiek mający
            skromność jednego "kana" ma najmniejszą skromność, którą znieść można u
            człowieka. Naukowiec miał posiadać skromność tysiąc razy mniejszą - "milikan".
            • eilean_donan Re:Humor w nauce 22.03.06, 17:54
              Oto coś dla zapracowanych matematyków.
              Dowód jest dziś fundamentem matematyki. Kilkanaście lat temu studenci
              Uniwersytetu Jagiellońskiego zebrali nowe "metody" dowodzenia twierdzeń,
              opublikowanych przez Koło Matematyków Studentów UJ. Oto niektóre z nich:
              - dowód przez ogląd ("wystarczy popatrzeć"),
              - dowód przez połechtanie ambicji słuchaczy ("to dla państwa jest proste"),
              - dowód przez kalendarz ("to było w zeszłym roku"),
              - dowód iluzjonistyczny ("zrobimy teraz małą sztuczkę"),
              - dowód spychologiczny ("państwo sprawdzą sami"),
              - dowód przez zastraszenie ("albo państwo uwierzą na słowo, albo będę przez
              trzy godziny dowodzić!"),
              - dowód przez sztuciec ("a nuż wyjdzie"),
              - dowód teologiczny, przez odwołanie się do sił nieczystych ("diabli wiedzą,
              jak to udowodnić"),
              oraz chyba najbardziej efektywny:
              - dowód przez założenie tezy.
              • Gość: Onufry Re:Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 18:29
                eilean_donan napisała:

                > Oto coś dla zapracowanych matematyków.
                > Dowód jest dziś fundamentem matematyki. Kilkanaście lat temu studenci
                > Uniwersytetu Jagiellońskiego zebrali nowe "metody" dowodzenia twierdzeń,
                > opublikowanych przez Koło Matematyków Studentów UJ. Oto niektóre z nich:
                > - dowód przez ogląd ("wystarczy popatrzeć"),
                > - dowód przez połechtanie ambicji słuchaczy ("to dla państwa jest proste"),
                > - dowód przez kalendarz ("to było w zeszłym roku"),
                > - dowód iluzjonistyczny ("zrobimy teraz małą sztuczkę"),
                > - dowód spychologiczny ("państwo sprawdzą sami"),
                > - dowód przez zastraszenie ("albo państwo uwierzą na słowo, albo będę przez
                > trzy godziny dowodzić!"),
                > - dowód przez sztuciec ("a nuż wyjdzie"),
                > - dowód teologiczny, przez odwołanie się do sił nieczystych ("diabli wiedzą,
                > jak to udowodnić"),
                > oraz chyba najbardziej efektywny:
                > - dowód przez założenie tezy.


                Dziekuje za te cenne porady. Sprobowalem wszystkiego, ale nie wychodzi :-(((

                Coz, pozostaje metoda Schroedingera, ale gdzie ja w Polsce znajde ...
                szwajcarski pensjonat ? ;-)))
            • Gość: Onufry Re: Robert Andrews Millikan (ur.22.03.1868-19.12. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 18:25
              2 stare posty o Milikanie:


              Autor: Gość: Biolog
              Data: 07.08.05

              Amerykanski fizyk Robert Milikan (1868-1953) byl niezwykle rozmowny.
              Koledzy pokpiwali z niego, proponujac ustanowienie nowej jednostki,
              mianowicie - "kan", ktora bylaby jednostka rozmowosci, jej zas tysiaczna
              czesc, czyli "milikan" oznaczalaby rozmownosc bardziej niz przecietna.

              ***

              Autor: Gość: Onufry
              Data: 02.03.06

              Bohater jednego z wczesniejszych postow - E. Lawrence za swoj wynalazek
              (cyklotronu) zostal wybrany do Narodowej Akademii Nauk USA, przy ostrym
              sprzeciwie R. Milikana, ktorego zdetronizowal na pozycji fizyka nr 1 w USA.
              Ten Milikan wtedy sie bardzo brzydko zachowal. Zrobil wszystko
              by utracic kandydature Lawrence'a - ale przesadzil i go akademicy
              prawie wysmiali. A potem bojkotowal zjazdy NAN USA.

              A fe!
              • eilean_donan Re: Robert Andrews Millikan (ur.22.03.1868-19.12. 22.03.06, 19:12
                biolog napisał:
                >"kan", ktora bylaby jednostka rozmowosci, jej zas tysiaczna
                >czesc, czyli "milikan" oznaczalaby rozmownosc bardziej niz przecietna.
                z logiką może jestem na bakier, ale wydaje mi się, że tysięczna część czegoś to
                raczej mniej niż "bardziej". Pod tym względem moja wyszperana anegdotka
                (powyżej)jest chyba bardziej sensowna. Sorry, że się czepiam...
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 21:53
      Jaki polsko-francuski uczony stal sie prototypem jednej z postaci w
      "Komedii Ludzkiej" Balzaka ?

      :-)))
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 23.03.06, 00:03
        Postacia ta moze byc Balthazar Claës w "La recherche de l'Absolu".
        Szukam polsko-francuskiego uczonego, ktory byl prototypem...;;;;;;
        Prosimy o podpowiedz.
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 00:17
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > Postacia ta moze byc Balthazar Claës w "La recherche de l'Absolu".
          > Szukam polsko-francuskiego uczonego, ktory byl prototypem...;;;;;;
          > Prosimy o podpowiedz.

          Jego grob znajduje sie w Neuilly pod Paryzem, a na grobie widnieje taki napis:
          "L'acte de chercher la Verite accuse le pouvoir de la trouver."

          ;-)))
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 23.03.06, 00:23
            Chodzi o matematyka Wronskiego?
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 00:36
              Tak BRAWO!!!

              Jozef Maria Hoene-Wronski - wielki polsko-francuski matematyk, filozof ...
              bardziej ceniony we Francji niz w Polsce. Balzak uwazal go za najtezsza
              glowe Europy tamtych czasow (podobnie Norwid).

              Bylo juz o nim co nieco w tym watku, ale jutro cos jeszcze napisze.
              Nigdy nie bylem w Neuilly na jego grobie. Mam zamiar to zrobic w tym
              roku, miedzy majem a lipcem.


              :-)))

              Dobranoc.
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Wronski -- gigant nauki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 14:03
                Obiecana garść informacji o Wrońskim - jest to kompilacja kilku
                wczesniejszych postow Onufrego.

                ***

                Józef Maria Hoene-Wroński (23 sierpnia 1776 - 8 sierpnia 1853) to polski
                matematyk, fizyk, filozof, ekonomista i prawnik.

                Urodził sie w Wolsztynie jako Józef Hoene. Studiował w Niemczech, służył jako
                oficer w armii Kościuszki, a następnie w armii rosyjskiej; od 1800 we Francji.
                Nazwisko Wroński przyjął ok. r. 1810, kiedy się ożenił. Pracował w wielu
                dziedzinach nauki, a także występował z propozycjami i radami do polityków
                europejskich. Najwybitniejszy przedstawiciel polskiej filozofii mesjanistycznej.
                Ogłosił ponad sto prac.

                W filozofii nawiązywał do myśli Hegla: wywodził różnorodność bytu z absolutu,
                który dychotomiczny rozpad na przeciwieństwa wytwarza nowe formy (loi de la
                création). Powołaniem ludzkości jest przejście do ustroju rozumnego, w którym
                nastąpi zjednoczenie dobra i prawdy oraz religii i nauki.

                Zajmował się analizą matematyczną, a zwłaszcza rozwijaniem funkcji w szereg
                potęgowy oraz równaniami różniczkowymi. Do jego najważniejszych osiągnięć należy
                opracowanie pewnego wyznacznika nazwanego od jego nazwiska wrońskianem. Jako że
                dowody swoich twierdzeń zamieszczał - ukrywał - w obszernych rękopisach,
                nazywano go niekiedy „sfinksem matematyki”.

                Interesował się też - w dziedzinie fizyki - teorią przyrządów optycznych i
                mechaniką płynów. Udoskonalał maszyny parowe, zaprojektował kalkulator
                mechaniczny, stworzył też koncepcję napędu gąsienicowego.

                Przez współczesnych czesto był niedoceniany i krytykowany za zbyt wyniosły
                stosunek do otoczenia, później jednak wiele jego koncepcji okazało się być
                słusznych. Zmarł w 1853 w podparyskim Neuilly-sur-Seine.

                ***

                Kilka anegdot o Wrońskim:

                - szacownych członków Akademii francuskiej nazywał "urodzonymi wrogami nauki"
                i toczył z nimi wieloletnie boje.

                - przekonal bankiera Arsona, że zna "Teorię Wszystkiego" i obiecał go w nią
                wprowadzić. W zamian Arson finansował badania i publikacje Wrońskiego.
                Po kilku latach, Arson poczuł się oszukany i wytoczył Wrońskiemu proces.
                Wroński jednakże przekonał sedziego, że zna "Teorię Wszystkiego" i proces
                wygrał.

                - słał listy do władców Europy instruując ich jak powinni sprawować rządy.
                Listy te zawierały dokładne wzory matematyczne jak rzadzić.
                Oto przykład wzoru z "Epitre Secrete a son Altesse le Prince
                Louis-Napoleon", Depot des Ouvrages Messianiques, Metz 1851.


                Niech a będzie stopniem anarchii, d - stopniem despotyzmu. Wówczas

                a={(m+n)/m . (m+n)/n}^{p-r} . (m/n)^{p+r}

                d={(m+n)/m . (m+n)/n}^{r-p} . (n/m)^{p+r}


                gdzie

                m = numeryczny wpływ parti narodowej

                p = standardowe odchylenie filozofi partii narodowej od prawdziwej religii

                n= wpływ partii moralnej

                r= odchylenie religii od prawdziwej filozofii

                ***

                Balzac określił Wrońskiego "najtęższym umysłem ówczesnej Europy". Podobnie
                wysokie zdanie miał o nim Norwid.



                :-)))))
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Wronski -- gigant nauki IP: *.d4.club-internet.fr 23.03.06, 18:56
                  Hmmm, Wronski gigant nauki?
                  Napewno bardzo pracowity, megaloman, utopista, mistyk, troche oszust, a moze
                  czlowiek antycypujacy swoja epoke?
                  Mnie ta postac smieszy; wielcy ludzie byli(i sa) raczej skromni i zwlaszcza
                  maja dystans do siebie. Tygo Wronskiemu brakowalo!
                  • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Wronski -- gigant nauki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 19:55
                    Gość portalu: ewa napisał(a):

                    > Hmmm, Wronski gigant nauki?
                    > Napewno bardzo pracowity, megaloman, utopista, mistyk, troche oszust, a moze
                    > czlowiek antycypujacy swoja epoke?
                    > Mnie ta postac smieszy; wielcy ludzie byli(i sa) raczej skromni i zwlaszcza
                    > maja dystans do siebie. Tygo Wronskiemu brakowalo!


                    Pozwole sobie NIE zgodzic sie z Pani opinia !!! ;-)))

                    - Tak, to byl trudny charakter. Dlatego mial wiele klopotow za zycia
                    (ktore mial dosc ciezkie), jak i po smierci - chodzi o sprawiedliwy osad
                    tego czego dokonal.

                    - W matematyce wyprzedzil swa epoke o conajmniej 50 lat. Zeby wprowadzic
                    wyznaczniki funkcyjne na wiele lat zanim inni najwieksi zaczeli o nich
                    myslec, to trzeba bylo miec glowe. Wronski zmarl w 1853. Inni matematycy
                    zrozumieli donioslosc jego odkrycia dopiero w roku 1883 - od tego czasu
                    nosza one nazwe "Wronskianow". Czlonkowie Akademii Francuskiej z Lagrange
                    i Laplace na czele nie byli w stanie pojac genialnego odkrycia Wronskiego!
                    Nie dziwie sie, ze traktowal ich jako stado baranow :-))

                    - dzis czytajac prace Wronskiego matematycy odkrywaja fantastyczne
                    idee, szczegolnie w algebrze.

                    - Wronski byl bezkompromisowy w nauce az do bolu. Wyrastal nad te francuskie
                    ukladziki, walil kawe na lawe kazdemu: papiezowi, carowi, no i temu stadu
                    baranow ktore nazywalo sie Akademia Francuska. Oni sie go bali i probowali
                    go przekupic proponujac miejsce w tejze Akademii, ale Wronski odmowil.

                    - Z tego co wiem to wniosl on oryginalny wklad do filozofii. Jego punktem
                    wyjscia byl Kant i Hegel, ale on wniosl wiele oryginalnych nowych idei.
                    Byl zwiazany takze z Mesjanizmem, ale innych zajmujacych sie tymze
                    Mesjanizmem bil na glowe glebokoscia i oryginalnoscia mysli.
                    Ktos taki nie mogl sie podobac Towianskiemu, Mickiewiczowi i innym
                    - bo to byla roznica klas (z druzgocaca przewaga Wronskiego).

                    - On wiedzial ile jest wart, widzial te wszechobecne miernoty, ktorym sie
                    prosperowalo lepiej, wiec mowil szczerze co myslal mnozac sobie wrogow.

                    - Wronski to chyba najoryginalniejsza postac w calej polskiej nauce.
                    Mimo przelotnego "romansu" z armia Suworowa, uwazam go za polskiego
                    patriote. W najwazniejszych swoich ksiazkach we wstepie pisze: Francja
                    jest moja druga ojczyzna, ale pierwsza ojczyzna pozostanie na zawsze
                    Polska.

                    Uwazam ze Polacy powinni zrobic wiecej dla przyblizenia dorobku
                    Wronskiego calemu swiatu. Nie wystarczy, ze ma ulice w Warszawie
                    (kolo Liceum Batorego).

                    BO WRONSKI TO GIGANT NAUKI ! (drugiego takiego nie mamy)

                    :-)))

                    A teraz niech Pani na mnie nakrzyczy ;-)))


                    -


                    • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Wronski -- gigant nauki IP: *.d4.club-internet.fr 23.03.06, 23:13
                      nakrzycze: il a étè un drôle de bonhomme! albo funny guy!
    • Gość: Onufry Wanted !!! Biolog, femme_maudite, steinbock ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 01:02
      • Gość: Onufry Re: Wanted !!! Biolog, femme_maudite, steinbock IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 09:52
        Niech ten "List Gonczy" nikogo nie urazi ;-)))

        Stesknilismy sie tu za w/w nickami.

        Czekamy na Was :-)))
    • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 18:27
      Zagadka:

      W odstępie niemal równo 16 lat (w odstępie 2 dni tego samego miesiąca)
      urodziło się 2 ludzi, z których jeden miał 2-krotnie Księżyc o wyciągnięcie
      ręki dzięki drugiemu (dziś Rosjanie oferują taką wycieczkę po cenie $ 100 mln
      za bilet ;).
      Kim byli?

      Mała pomoc:

      Jeden z nich był aresztowany za sabotaż polegający na projektowaniu...
      właśnie misji księżycowych :-)
      • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 19:28
        Jeszcze jedna wskazówka:

        W rolę jednego z nich bardzo udatnie wcielił się później Tom Hanks
        (był bardziej przekonujący niż oryginał, który również zagrał w tym filmie;
        i tu pytanie dodatkowe: kogo? ;)
        • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 19:37
          I jeszcze jedna wskazówka ;)

          A według wskazówek tego drugiego zaprojektowano w Disneylandzie "Krainę Jutra".
          • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 20:01
            Powiadają też o nim, że miał w swoim życiu jeden cel: „zdobycie planet”, przez
            to nie sprawiało mu różnicy czy służył Adolfowi Hitlerowi czy Harry’emu
            Trumanowi.
            • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 20:24
              był niebywałym oportunistą, o którym ponoć Eisfeld powiedział:
              "Nazistą z przekonania nie był - oportunistą był na pewno."
              • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 20:27
                Zapytany pewnego razu o to, co rozumie przez "badania podstawowe", odparł:
                "Badania podstawowe to to, co robię, gdy nie mam pojęcia, co robię."
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 23.03.06, 19:45
          Aaron White, ktory gral Jamesa Irwin
          • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 20:00
            "Wspaniałe Pustkowie. Spacer po Księżycu 3D" to niewątpliwie godny zobaczenia
            obraz. Niezupełnie o te postacie mi jednak chodziło...

            Jeden z bohaterów mojej zagadki nigdy nie był na Księżycu, chociaż był od niego
            2-krotnie nie tyle "na wyciągniecie ręki", co raczej na dobry "rzut kamieniem"
            pod właściwym kątem i z odpowiednią prędkością ;)

            A drugi z nich nosił to samo nazwisko, co Pani
            niesławna imienniczka, aktorka urodzona w tym samym co on roku !
            • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce - Zagadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 20:29
              Ten drugi powiedział kiedyś:

              "Możemy pokonać grawitację, ale czasami robota papierkowa jest nie do
              przezwyciężenia"
              • Gość: Zagłoba Wernher Magnus Maximilian Freiherr von Braun IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 20:56
                Po zastanowieniu, dochodzę do wniosku, ze droczy się Pani ze mną, Pani Ewo.
                Mam też nadzieję, że nie uraziłem Pani zestawieniem Pani imienia z imieniem
                Evy Braun. A ponieważ należy kończyć, co się zaczęło, oto odpowiedź:

                23 III 1912 ur. Wernher von Braun
                Wernher Magnus Maximilian Freiherr von Braun
                (23 marca 1912 - 16 czerwca 1977)
                Urodził się w miejscowości Wyrzysk koło Piły, woj. wielkopolskie (niem. Wirsitz)
                (Po 1920, kiedy Wyrzysk został przyznany Polsce po traktacie wersalskim,
                jego rodzina wyjechała do Berlina.)
                Od młodości interesował się astronomią, duży wpływ wywarła na nim praca
                Hermanna Obertha dotycząca wykorzystania rakiet do podróży międzyplanetarnej.

                nazista niemiecki (współtwórca pocisków balistycznych V-2)
                W 1940 von Braun został przyjęty do SS i otrzymał stopień Untersturmführera
                (podporucznika)
                Co ciekawe, był czasowo aresztowany przez SS i Gestapo za sabotaż
                (polegający na projektowaniu misji kosmicznych i wypraw księżycowych w wolnym
                czasie).
                Ostatecznie jednak został mianowany dyrektorem technicznym ośrodka Peenemünde
                na wyspie Uznam.

                niebywały oportunista, o którym ponoć Eisfeld powiedział:
                "Nazistą z przekonania von Braun nie był - oportunistą był na pewno."- Eisfeld
                www.lernen-aus-der-geschichte.de/resmedia/document/document/C006T05P.PDF
                i fizyk (od 1930 r. studia na Politechnice Berlińskiej, doktorat z fizyki na
                Uniwersytecie Humbolta w Berlinie w 1934 r.)
                przejęty przez USA w charakterze najbardziej chyba owocnej "kontrybucji
                wojennej" wszechczasów ( „Operacja Spinacz” ;)
                Skonstruował rakietę Saturn-V, która wyniosła ludzi na Księżyc.
                Za to osiągnięcie został odznaczony w 1969 roku najwyższym odznaczeniem
                NASA - Distinguished Service Medal.
                W 1970 roku został członkiem zarządu NASA w Waszyngtonie, ale jego przeszłość
                skutecznie uniemożliwiła mu awans na szefa tej instytucji.
                Gdy zmarł na raka w 1977, prezydent Jimmy Carter powiedział:
                "Dla milionów Amerykanów nazwisko von Brauna było nierozerwalnie związane
                z badaniami przestrzeni kosmicznej i z twórczym wykorzystaniem techniki [...]
                Jego praca przyniosła korzyści nie tylko naszemu narodowi, ale ludziom na całym
                świecie. I nadal będziemy korzystać z tego, czego dokonał".
                Imię von Brauna nosi spory krater (60 km średnicy) na widocznej stronie
                Księżyca.
              • Gość: Zagłoba 25 III 1928 urodził się astronauta James Lovell IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 20:58
                Nota bene, 25 III 1928 ur. się Jim Lovell, jeden z astronautów, którzy
                wykorzystali rakietę Saturn V do krótkiego wypadu wokół Księżyca.
                /Wraz z Frankiem Bormanem i Williamem Andersem jako pierwszy obleciał w 1968 r.
                Księżyc w Apollo 8 /. Podczas startu tej misji po raz pierwszy w lotach
                załogowych użyto właśnie tej słynnej rakiety nośnej Saturn V.
                Jim Lovell nie miał szczęścia do Księżyca. W 1969 roku to on włąśnie był dowódcą
                Apollo 13, w którego tak znakomicie wcielił się później Tom Hanks.
                13 kwietnia 1970 w drodze do Księżyca 328 000 km od Ziemi w module serwisowym
                Apolla 13 eksplodował zbiornik z tlenem. To wówczas w Houston usłyszano
                pamiętne słowa Lovella
                „Houston, we have a problem” (Houston, mamy problem). O lądowaniu na Księżycu
                już nie mogło być mowy.
                pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:James_Lovell.jpg
                W 1994 r. James Lovell oraz Jeffrey Kluger napisali książkę o misji Apollo 13:
                "Apollo 13: Lost Moon" (Apollo 13: Utracony Księżyc). Na jej podstawie reżyser
                Ron Howard nakręcił film „Apollo 13”. W głównej roli wystąpił Tom Hanks.
                Sam astronauta pojawił sie w końcowej sekwencji filmu jako kapitan okrętu
                ratunkowego USS Iwo Jima, który wyłowił astronautów po szczęśliwym wodowaniu.
                • Gość: Zagłoba "Apollo 8":Frank Borman, Jim Lovell i Bill Anders IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 20:20
                  Kiedy James Lovell pierwszy raz miał zniknąć za niewidoczną stroną Księżyca,
                  dowódcą wyprawy był Frank Borman. Wiadomo było, że w tym czasie nie będzie
                  żadnej łączności z Apollo 8. Był to zarazem pierwszy w historii tak krytyczny
                  manewr wejścia ludzi na orbitę Księżyca. Te trzy obecne na pokładzie
                  statku 'najtańsze komputery' von Brauna miały za zadanie włączyć silniki
                  hamujące i kontrolować położenie statku w trakcie całego manewru hamowania.
                  Nikt nie był pewien, jak to się zakończy.

                  Tymczasem, tuż przed wejściem w cień Księżyca, Frank Bormann zameldował
                  ochrypłym głosem, że na kursie kolizyjnym pojawił się jakiś niezidentyfikowany
                  obiekt... po czym łączność się urwała w trzaskach elektrostatycznych w eterze.

                  Cały ośrodek dowodzenia w Houston zastygł w przerażeniu, oczekując w napięciu,
                  aż statek (albo jego resztki) wyłoni się z drugiej strony tarczy Księżyca...
                  • Gość: Zagłoba Re: "Apollo 8":Frank Borman, Jim Lovell i Bill An IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 23:43
                    Po 20 minutach statek wynurzył się zza tarczy Księżyca, lecz w eterze
                    nadal panowała cisza, nie licząc normalnych odczytów telemetrycznych.
                    Houston zaczęło nerwowo wywoływać astronautów. Po dłuższej chwili,
                    rozległ się spokojny głos Bormana: "To nic! To był tylko św. Mikołaj,
                    który kazał pozdrowić dzieci."
                    www.jsc.nasa.gov/Bios/portraits/borman.jpg

                    Kroniki lotów kosmicznych podają lakonicznie, że:
                    "Astronauci 24 grudnia 1968 roku znaleźli się w pobliżu Księżyca i pomyślnie
                    przeprowadzili manewr wejścia statku Apollo 8 na jego orbitę."

                    Przypuszczam jednak, że być może ten żart sprawił, iż Frank nigdy już nie
                    poleciał w Kosmos. Lovel i owszem - w Apollo 13, jako jego dowódca (i sprawdził
                    się w tej roli wyśmienicie).

                    --
                    A Bill Anders? Wykonał on najpiękniejsze podówczas i najsłynniejsze zdjęcie
                    Ziemi wschodzącej nad powierzchnią Księżyca
                    (pierwszy wschód Ziemi sfotografowany przez człowieka):
                    en.wikipedia.org/wiki/Image:AS8-13-2329.jpg
                    • Gość: Zagłoba Re: "Apollo 8":Frank Borman, Jim Lovell i Bill An IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.03.06, 00:00
                      'The Flat Earth Society lodged one of the earliest complaints about the
                      veracity of the Apollo missions. They claimed the various "earthrise" photos
                      from Apollo 8, with the Moon in the foreground and the Earth in the background,
                      were fakes. The primary basis of their claim was that it did not square with
                      their belief that the Earth is flat.
                      According to a 1999 Gallup poll, about 6% of the population of the U.S. has
                      doubts that the Apollo astronauts walked on the Moon. (Plait
                      2002:156) "Although, if taken literally, 6% translates into millions of
                      individuals"'
                      --
                      en.wikipedia.org/wiki/Apollo_moon_landing_hoax_accusations
              • Gość: Zagłoba Wernher von Braun (ur. 23 III 1912) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.06, 21:04
                Niezbyt pochlebnie dla tego drugiego brzmi poniższa opinia o roli astronauty na
                pokładzie statku kosmicznego:

                "Człowiek to najlepszy komputer, jaki możemy umieścić na pokładzie statku
                kosmicznego" - zauważył pewnego razu von Braun - "i na dodatek jedyny, który
                może zostać wytworzony masowo z wykorzystaniem niewykwalifikowanej pracy."

                A o jego opinii na temat poziomu amerykańskiej techniki kosmicznej w jej
                początkach świadczyć może taka oto krótka dykteryjka:

                Na całe lata przed lądowaniem Apollo 11 na Księżycu, von Braun zapytany o to,
                co astronauci mogą tam znaleźć, odparł krótko: "Rosjan!"

                'Zamiłowanie von Brauna do techniki rozbudziła jego matka, Emma von Quistrop,
                podarowując mu teleskop. W 1925 roku von Braun przeczytał książkę profesora
                Hermanna Bartha pt. "Rakieta w przestrzenia międzyplanetarnej" (1923).
                Była to najważniejsza pozycja wśród niemieckich publikacji poruszających
                zagadnienie wykorzystania rekiet do lotów kosmicznych.
                Młodemu Wernehrowi spodobał się ten futurystyczny projekt i skłoniło go to
                do podjęcia studiów w zakresie matematycznych podstaw całej koncepcji.
                W tym okresie ogromną pomocą służyło mu założone w 1927 roku Towarzystwo Wypraw
                Kosmicznych - amatorska organizacja skupiająca pasjonatów inżynierii
                kosmicznej. Von Braun wstąpił do niej jako najmłodszy członek.
                W roku 1929 Wernher poznał profesora Bartha, na którym swoim entuzjazmem
                wywarł tak ogromne wrażenie, że ten zaproponował mu asystenturę.
                W międzyczasie (1930) Towarzystwo Wypraw Kosmicznych przeniosło się do
                opuszczonego składu amunicji na przedmieściach Berlina. Von Braun pomagał w
                przystosowaniu 300-akrowego placu do eksperymentalnych lotów rakiet i asystował
                przy próbach.'
                www.hnb.rtk.net.pl/ThirdReich/biografie/index.php?id=5
                --
                pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Wernher_von_Braun.jpg
                • Gość: Zagłoba V-2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 16:42
                  Podczas II WŚ, doradca naukowy Winstona Churchilla, lord Cherwell, sformułował
                  dla rządu brytyjskiego opinię w kwestii istnienia rakiet V-2 Wernhera von
                  Brauna, w której stwierdził, że to jedynie propagandowe plotki: Bomby napędzane
                  rakietowo nie mogłyby poruszać się szybciej od dźwięku z baz w północnych
                  Niemczech i eksplodować bez ostrzeżenia w Londynie i innych miastach.

                  Szybko się jednak okazało, jak bardzo Cherwell się mylił; deszcz setek V-2
                  spadł na Anglię, zanim alianci zdołali zbombardować ich stanowiska startowe.
                  • Gość: Zagłoba „skandynawskie rakietowe lato ’46” IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 16:56
                    Szperając w poszukiwaniu bliższych informacji o postaci tego niezwykle
                    kontrowersyjnego acz niewątpliwie genialnego oportunisty, któremu (dzięki owemu
                    bezkompromisowemu oportunizmowi) udało się odnieść w życiu niesamowity sukces
                    /tu uwaga: dalece nie w każdym przypadku oportunizm jest warunkiem
                    wystarczającym (chociaż nazbyt często koniecznym :-( sukcesu /
                    natknąłem się na niezwykle interesujący artykuł, którego obszerne fragmenty
                    cytuję:

                    'Zachodzi tutaj co najmniej dziwna zbieżność - otóż od tego właśnie roku
                    [1922], nad Szwecja i Finlandią oraz niektórymi połaciami północnej Norwegii
                    pojawiają się dziwne „samoloty - widma”.
                    Oczywiście przeloty niezidentyfikowanych maszyn wzbudziły podejrzenia Sztabów
                    Obrony Szwecji i Finlandii. W obu tych krajach, a potem także w Norwegii,
                    wdrożono śledztwa mające na celu wykrycie źródła tych przelotów nad
                    Skandynawią. Kilkumiesięczna praca Sztabów nie przyniosła niczego konkretnego,
                    poza stwierdzeniem, iż: wszystko wskazuje na to, że nad tymi terytoriami
                    odbywa się nielegalny ruch lotniczy...

                    Dr Wehrner von Braun, niemiecki uczony, który był najlepiej zorientowany w
                    postępach programu A-4/V-2 przedostał się do USA wraz z grupą uczonych
                    pracujących w Peenemünde i został skierowany do pracy w ośrodku badań
                    rakietowych - White Sands Missile Range - w stanie Nowy Meksyk, gdzie otrzymał
                    pilna i tajną wiadomość z Waszyngtonu. Datowana na 24 czerwca wiadomość ta
                    pochodziła od wywiadu wojskowego USA. Była ona odpowiedzią na „niepokojące
                    pytania”.

                    „Chicago Herald Tribune” z 4 sierpnia stwierdziła, iż brytyjskie i amerykańskie
                    służby wywiadowcze sadzą, że Rosjanie podjęli prace w Peenemünde w celu
                    zrównoważenia amerykańskiej przewagi strategicznej dzięki udoskonalonym
                    pociskom rakietowym V-2.

                    Doniesienia ze Szwecji wskazują na to, że Rosjanie faktycznie prowadzą
                    eksperymenty z rakietami V w Peenemünde na wyspie Uznam [Usedom] - oświadczył
                    niemiecki ekspert rakietowy korespondentowi „New York Herald Tribune” we
                    Frankfurcie nad Menem.

                    Człowiek ten pracował w Peenemünde i innych ośrodkach doświadczalnych w czasie
                    wojny i oświadczył, że otrzymano niepotwierdzone dane o tym, że w sowieckiej
                    Zonie Okupacyjnej Niemiec pracują fabryki rakiet w Nordhausen, Bleicherode,
                    Sonderhausen i Saafeld. W Nordhausen produkuje się V-2 i Rosjanie
                    prawdopodobnie dokonują ich odpałów w Peenemünde...

                    Eksperci Departamentu Oplot. Szwedzkich Sił Zbrojnych przebadali wiele raportów
                    o pociskach rakietowych odpalonych nad południowa i centralna Szwecją.

                    Istnieje hipoteza, że to sowieccy technicy eksperymentują nad rakietami w
                    prowincjach bałtyckich ZSRR i jeszcze gdzieś indziej. Niemal wszystkie raporty
                    o obserwacjach <<rakiet-widm>> mówią o tym, że nadlatują one z południowego
                    wschodu, czyli od strony Związku Radzieckiego. Rakiety mają trójkątne dzioby i
                    są czarne , lecąc z dużą prędkością wyją i gwiżdżą w czasie lotu. W kilku
                    przypadkach rakiety te eksplodowały w powietrzu i albo całkowicie się
                    dezintegrowały, albo rozlatywały na drobne kawałki, które po zbadaniu okazywały
                    się być szlaką.

                    Wszystko wskazuje na to, że to Rosjanie z niemiecka pomocą wystrzeliwują
                    bezpilotowe pociski rakietowe na odległości o 900 mil większe, niż to wynosił
                    zasięg rakiet V-2.

                    Chociaż Amerykanie byli zajęci testowaniem przechwyconych w czasie działań
                    wojennych w Europie niemieckich rakiet V-2 na poligonie we White Sands , to
                    amerykańscy eksperci byli w pełni świadomi faktu, że mogły istnieć już bardziej
                    doskonałe technicznie rozwiązania przypominające „rakiety-widma” ze szwecji. I
                    faktycznie, 21 sierpnia, kiedy gen. Doolittle i gen. Sarnoff bawili w
                    Sztokholmie, prasę zaalarmowały spekulacje profesora CIT dr Eugene’a Saengera
                    (Sängera). Dr Saenger zasugerował gazetom wariant projektu V-2, który powstał w
                    czasie wojny. Clou problemu stanowiły dodane do pocisku V-2/A-4 krótkie
                    skrzydełka, dzięki którym V-2 mógł szybować przez kilkaset kilometrów swego
                    bezsilnikowego przelotu. Jego lot przypominałby ruch „kaczki” na wodzie, bowiem
                    składałby się z szeregu aktywnych i pasywnych faz.

                    Reuter podał w swym serwisie prasowym w dniu 22 sierpnia 1946 roku informację o
                    tym, że: ...Rosjanie zbudowali nową broń - niemiecką V-4, i że kontynuują oni
                    badania niemieckich naukowców w tym zakresie.

                    Stolpmünde nad Bałtykiem, położone w odległości 125 mil na NE od Szczecina jest
                    rakietową bazą Rosjan, którzy odpalają tam <<rakiety-widma>> i <<latające
                    bomby>> na terytorium Szwecji - jak zeznał młody Niemiec, który właśnie przybył
                    do Szwecji jako uciekinier z Radzieckiej Zony Okupacyjnej. Po zakończeniu
                    wojny - powiedział - Rosjanie zabrali cały najważniejszy ekwipunek z bazy w
                    Peenemünde do Stolpmünde, gdzie Niemcy mieli niewielki poligon rakietowy dla
                    pocisków <<V>>. Uchodźca przysięgał, że wielokrotnie słyszał grzmoty, kiedy
                    odpalano pociski rakietowe lecące przez Bałtyk do Szwecji.

                    I jeszcze jedna mała, ale niezbędna dygresja - poza broniami V Niemcy pracowali
                    także nad nowymi napędami lotniczymi i konstrukcjami aerodynamicznymi z pewnym
                    powodzeniem, bowiem w latach 30. i 40. opracowali oni kilka udanych konstrukcji
                    aparatów latających w kształcie (uwaga!!!) - dysku! Latający dysk inż.
                    Zimmermanna powstał w roku 1942 i przeszedł pomyślnie wszystkie próby. Potrafił
                    wznieść się pionowo w górę i lecieć poziomo z prędkością około 700 km/h.

                    W rok później, innej grupie inżynierów niemieckich udało się skonstruować
                    dyskoplan o średnicy 42 metry. Pokazano go nawet Hitlerowi, co miało miejsce 17
                    maja 1944 roku.

                    „Operacja Spinacz” polegała na przechwyceniu przez amerykańskie służby
                    specjalne niemieckich naukowców i specjalistów cywilnych i wojskowych
                    pracujących w przemyśle zbrojeniowym Rzeszy. Dzięki wysiłkom SIS, MP,
                    wszystkich brytyjskich MI oraz JIC, francuskiego DST i SDE w ręce Aliantów
                    wpadli niemal wszyscy niemieccy uczeni mający ścisły związek z programami badań
                    rakietowych i atomowych III Rzeszy.

                    ZSRR miał swoja wersję OPERACJI SPINACZ , w wyniku której w ręce sowieckie
                    wpadły m.in. HRVA Peenemünde, Ośrodek Badań Rakietowych we Władysławowie, Ustce
                    i Łebie, poligony V-2 w Bliźnie-Pustkowie, Sarnakach i Dębicach, poligony w
                    Karkonoszach i nade wszystko zakłady i laboratoria „Der Riese” w Górach Sowich
                    i Kaczawskich, zakłady Dora w Nordhausen, kompleks „Olga” w Jonastal, i wiele,
                    wiele innych ekstratajnych niemieckich instalacji. Znaleziono kilku uczonych z
                    zespołu dr von Brauna i kilku innych pracujących nad niemiecka bronią A. uczeni
                    ci zostali wywiezieni do ZSRR i tam kontynuowali swe prace. „Rakietowcy”
                    pojechali do Gorkich pod Moskwą, zaś „atomowcy” do Agudzery w Abchazji.

                    Rakietowy szantaż się powiódł, boż nie ma nic lepszego ponad nową, a więc
                    groźną z samego tytułu nowości, ex definitio potężną, bo nieznaną, broń. To
                    właśnie dlatego ZSRR otrzymał tak szerokie ustępstwa od szeregu krajów Europy.
                    Po prostu z jednej strony Wuj Sam potrząsał bombą atomową, a z drugiej strony
                    Wujaszek Joe robił dokładnie to samo z rakietami.

                    Rosjanie zagarnęli 22.000 jednostek broni V na terenie Niemiec. Kraje
                    skandynawskie ostrzeliwano poprzez Bałtyk z kilku poligonów i baz wojskowych
                    rozmieszczonych w Zonie Okupacyjnej Niemiec, Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii
                    oraz radzieckiej Karelii, zagrabionej Finlandii w czasie zimowej kampanii
                    1939/40. Od północy rakiety odpalano ze strony Murmańska.

                    Sprawa istnienia pojazdów latających V-7 Vril-Haunebu w dalszym ciągu pozostała
                    nierozwiązana.

                    --
                    <a href="www.sm.md4.pl/Lesniakiewicz/Lesniakiewicz.php?nr=Hitlerows
                    • Gość: ewa Re: „czyzby ciag dalszy ??????? IP: *.d4.club-internet.fr 25.03.06, 17:25
                      2004
                      USA,ROSJA:
                      -zostaje ogłoszone posiadania pierwiastka 115,Unu Unu Pentium
                      (dysponującego energią własną miliony razy większą od uranu).
                      -Prezydent Bush ogłasza program lotu na Marsa za pomocą "zupełnie
                      nowego typu statkami kosmicznymi" a także zapowiada jeszcze dalsze
                      załogowe loty kosmiczne.
                      Lotnictwo stategiczne USA otrzymuje podziękowanie za doprowadzenie
                      wieloletnich prac do obecnej fazy,zapowiedż demonstracji prototypu
                      w 2008r., pierwszy oblot planowany na 2014r.
                      -Dariusz Nowak otrzymuje podziękowanie od komitetu wyborczego
                      J. Kerry za ujawnienie dokumentów i patentów z zakresu
                      elektrograwitacji(wygrzebane w internecie)
                      • Gość: Zagłoba Re: „czyzby ciag dalszy ??????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 18:28
                        autor wspomnianego artykułu
                        www.sm.md4.pl/Lesniakiewicz/Lesniakiewicz.php?nr=Hitlerowskie_rakiety_Stalina

                        sugeruje wiele ciekawych rzeczy:

                        1) poczynając od tego, że eksperyment Filadelfia i Roswell były zwykłym
                        humbugiem na użytek Rosjan (podobnie jak późniejsze wojny gwiezdne)

                        2) poprzez niewątpliwe archiva X współczesnych wojskowych, i trwające w tej
                        branży sekretne badania naukowe, którymi zwykłych śmiertelników "nie należy
                        denerwować"

                        3) na sugestii istnienia zakulisowej "trzeciej siły" (nie precyzując, czy to
                        siła wyższa, masoni, czy może aliensi, czy dajmy na to future specnaz z
                        przyszłości ;) kontrolującej rozwój Ziemian kończąc

                        Pani Ewo, byłbym wdzięczny za ew.linki :-)
                        • Gość: ewa Re: „czyzby ciag dalszy ???????linki IP: *.d4.club-internet.fr 25.03.06, 19:01
                          www.magonia.demon.co.uk/abwatch/naziufo/naziufo6.html
                          frenchg.anv.pl/scisle.tajne/5.html
                          jesli jeszcze cos ciekawego znajde to dorzuce
                          pzdr
                          • Gość: Zagłoba Re: uprzejmie dziękuję :-) (bez txt) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 20:04
    • Gość: Onufry Jeszcze o Wronskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 22:04
      Wiekszosc tekstow o Wronskim mija sie z prawda. Ale jest jeden tekst
      i to po polsku, ktory moge polecic. Jest to rozdzial 12 w ksiazce:

      "Tysiac lat polskiej mysli matematycznej"

      Jadwigi Dianni i Adama Wachulki

      Napisany jest kompetentnie, ale uwaga na misprinty: rok urodzenia Wronskiego
      to 1776 a nie 1778, "Wronskiany" zostaly wprowadzone do terminologii
      matematycznej w 1882 a nie 1822.

      Do Pani Ewy: Jezeli chociaz troche przekonalem Pania do Wronskiego, to
      proponuje pojechac do Neuilly i zlozyc kwiaty na jego grobie. Ja to
      zrobie miedzy majem i lipcem w tym roku :-)))
      • Gość: ewa Re: Jeszcze o Wronskim IP: *.d4.club-internet.fr 23.03.06, 23:19
        Miedzy majem i lipcem to sporo czasu... wiec moze wybierzemy sie razem?
        • Gość: Onufry Re: Jeszcze o Wronskim - do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 00:24
          W takim razie powinnismy sie wybrac razem :-))) Ja teraz musze mowic bardzo
          oglednie, zeby sie nie zdekonspirowac. Maj, czerwiec i pewna czesc lipca
          bede na pewnym niemieckim uniwerku wraz z moja nastoletnia corka.
          Chcemy zrobic stamtad kilkudniowy wypad do Paryza - chce jej pokazac
          to piekne miasto i popracowac z francuskimi kolegami. Kilku z nich
          to prawdziwi fanatycy Wronskiego. Tak naprawde to oni spowodowali
          maja fascynacje ta postacia - np. maja jego ksiazki eydane w 1. pol.
          19. wieku ! Poniewaz Neuilly to blisko Paryza, chcialbym zlozyc kwiaty na
          grobie tego wariata. ;-)))

          Jest tylko problem techniczny jak sie umowic ;-)))

          Pozdr.
          Onufry
          • Gość: ewa Re: Jeszcze o Wronskim - do Onufrego IP: *.d4.club-internet.fr 24.03.06, 14:55
            W sprawie r.v. proponuje Panthèon, u jego stop, w niedziele 25 czerwca lub 2
            lipca o godz. 10-tej. Dla Mlodej bedzie to okazja odwiedzenia Marii Curie-
            Sklodowskiej, a nastepnie wycieczka uda sie do Wronskiego. Moze byc? Dwie daty
            do wyboru dla Onufrowskich, w obie bede wolna. Oczywiscie wszyscy inni
            forumowicze beda mile widziani!:-)))))))
            • Gość: Onufry Paryz, Wronski ... - od Onufrego do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 18:52
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > W sprawie r.v. proponuje Panthèon, u jego stop, w niedziele 25 czerwca l
              > ub 2
              > lipca o godz. 10-tej. Dla Mlodej bedzie to okazja odwiedzenia Marii Curie-
              > Sklodowskiej, a nastepnie wycieczka uda sie do Wronskiego. Moze byc? Dwie daty
              > do wyboru dla Onufrowskich, w obie bede wolna. Oczywiscie wszyscy inni
              > forumowicze beda mile widziani!:-)))))))


              Szanowna Pani Ewo,

              Widze, ze z Pani - swietny organizator. Pantheon to dobre miejsce na spotkanie.
              Ale moze jeszcze troche poczekajmy z data. Byc moze dla mnie bylaby lepsza
              jakas niedziela w srodku maja :-))) Dokladna date zgramy jeszcze :-)))
              Ja bede w Paryzewie samochodem.

              No to specjalnie dla Pani:

              Autor: Gość: Onufry
              Data: 23.07.05

              W rozdziale "Z czego smieja sie uczeni" ksiazki A.K. Wroblewskiego "Uczeni w
              anegdocie" jest wyborna charakterystyka roznicy miedzy Stanami Zjednoczonymi,
              Niemcami i FRANCJA, autorstwa Johna von Neumanna:

              W Ameryce dozwolone jest wszystko, co nie jest wyraznie zabronione.
              W Niemczech zabronione jest wszystko to, co nie jest wyraznie dozwolone.
              Natomiast we Francji dozwolone jest wszystko, co jest wyraznie zabronione.

              :-)))



              • Gość: ewa Re: Paryz, Wronski ... - od Onufrego do Ewy IP: *.d4.club-internet.fr 24.03.06, 18:58
                dobre;-)))))) zle niestety coraz mniej
    • Gość: Onufry Ulubiona historyjka Diraca :-))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 22:43
      Pewien pastor zaproszony na obiad przez rodzine swoich parafian, z zadowoleniem
      zobaczyl, ze przy stole siedzi spora gromadka dzieci
      - Tak, ojcze, mamy az 10 dzieci - rzekl pan domu. I dodal po chwili: - A
      zdumiewajace jest, ze to 5 par blizniat.
      - To cos niezwyklego - wykrzyknal zaskoczony pastor. - Chce pan powiedziec,
      ze za kazdym razem mieliscie bliznieta?
      - Niezupelnie tak - odrzekla nieco sploniona pani domu. - Dosc czesto zdarzalo
      sie nam nie miec nic.

      :-)))
      • Gość: ewa Re: prawnik, lekarz i matematyk IP: *.d4.club-internet.fr 24.03.06, 19:35
        dyskutuja nad porownawczymi korzysciami miedzy zona i kochanka.
        Prawnik;
        "Lepiej miec kochanke. W razie rozwodu , zona przedstawia wiele problemow
        prawnych"
        Lekarz;
        "Lepiej miec zone. Uczucie bezpieczenstwa zmniejsza stress i to jest dobre dla
        zdrowia"
        Matematyk:
        " Oboje mylicie sie.Najlepiej jest miec i zone i kochanke.Podczas kiedy zona
        mysli ze jestesmy u kochanki, a kochanka, ze jestesmy u zony, my mozemy
        spokojnie zajac sie matematyka".
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 19:31
      W wielu miastach Francji spotyka sie ulice nazwana od pewnego nazwiska.
      Recz w tym, ze czesto nie wiadomo jaka konkretnie osoba kryje sie
      za nazwa ulicy, bo nazwisko to nosilo szereg znamienitych Francuzow.

      O jakie nazwisko tu chodzi?
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 24.03.06, 19:56
        Leclerc i Faure
        ale obecny maire Paryza, Bertrand Delanoë, zrozumial ze jest to pulapka i pod
        nazwiskiem (nazwa ulicy) dopisano ostatnio o kogo chodzi
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 20:06
          Przyznam, ze ja mialem na mysli Carnot :-)))
          ale Pani odpowiedz jest tez poprawna.
          Moze napisze pozniej cos o Carnot w nauce ;-)))
    • Gość: Onufry Ulubiona historyjka Nielsa Bohra :-))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 22:24
      Jakos mi sie zebralo ulubione historyjki wielkich uczonych.
      Powtarzam wiec:

      Autor: Gość: Onufry
      Data: 10.11.05

      Ulubiona historyjka wielkiego fizyka dunskiego Nielsa Bohra:

      W prowincjonalnym miasteczku, odcietym od wielkiego swiata byla niewielka gmina
      zydowska. Pewnego dnia rozeszla sie wiesc, ze do sasiedniego miasta przyjedzie
      z naukami slynny rabin. Postanowiono tam wyslac mlodego czlowieka
      zeby pilnie sluchal nauk rabina i zdal o nich sprawozdanie po powrocie.
      Kiedy mlody czlowiek wrocil do gminy powiedzial:

      "Rabbi wyglosil trzy nauki. Pierwsza z nich byla swietna zrozumiala i prosta.
      Zrozumialem kazde slowo. Druga byla jeszcze lepsza, gleboka i subtelna -
      nie zrozumialem wiele, lecz rabbi rozumial wszystko. Ale najwspanialsza byla
      trzecia nauka - stanowila wielkie i niezapomniane przezycie. Nie zrozumialem
      nic, a i rabbi rozumial niewiele.

      :-)))
      • Gość: Onufry Re: Ulubiona historyjka Nielsa Bohra :-))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 22:29
        errata:

        zebralo ulubione -> zebralo na ulubione


        a i rabbi rozumial niewiele. -> a i rabbi rozumial niewiele."
        • eilean_donan Re: Humor w nauce 24.03.06, 22:44
          Carl Gauss spierał się z Avogadrą o istotę praw naukowych. Słynny matematyk
          twierdził, że prawa istnieją tylko w matematyce, chemia natomiast nie może zwać
          się nauką ścisłą. Avogadro był innego zdania - przyznawał wprawdzie, że
          matematyka jest koroną nauk przyrodniczych, bez nich jednak straciłaby swoje
          realne znaczenie. Gauss uniósł się wówczas i powiedział, że chemia może
          spełniać dla matematyki jedynie rolę służki. W odpowiedzi na tę obrazę Avogadro
          w obecności matematyka spalił dwa litry wodoru w jednym litrze tlenu i
          otrzymawszy z tego dwa litry pary wodnej zawołał z triumfem:
          - Widzi pan! Gdy chemia zechce, potrafi uczynić, że 2+1= 2. Co na to pańska
          matematyka?

          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 23:35
            eilean_donan napisała:

            (...)
            > w obecności matematyka spalił dwa litry wodoru w jednym litrze tlenu i
            > otrzymawszy z tego dwa litry pary wodnej zawołał z triumfem:
            > - Widzi pan! Gdy chemia zechce, potrafi uczynić, że 2+1= 2. Co na to pańska
            > matematyka?


            Eureka! Jezeli od rownosci 2+1=2 odejmiemy stronami 1, to dostaniemy 2=1,
            lub rownowaznie 1=2. Otoz takie rewelacyjne rownanie widzialem dzis na Placu
            Konstytucji w W-wie, w oknie wystawowym sklepu optycznego. Teraz wszystko
            rozumiem :-)))



    • Gość: Zagłoba 24 III 1809 ur. Joseph Liouville, mat.fr. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 16:45
      W dniu wczorajszym obchodziliśmy jego 197 urodziny (pomiędzy von Braunem i
      Lovellem ;)
      Ktoś wie, co ciekawego zdziałał?
      • Gość: ewa Re: 24 III 1809 ur. Joseph Liouville, mat.fr. IP: *.d4.club-internet.fr 25.03.06, 17:08
        poslugujac sie liczbami liouvilla udowodnil istnienie liczb transcendentnych
        ufff....
        • Gość: Zagłoba Re: 24 III 1809 ur. Joseph Liouville, mat.fr. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 17:23
          tzn. liczb przestępnych, czyli nie będących liczbami algebraicznymi ;)

          tzn. takich, które nie są rozwiązaniami żadnego wielomianu jednej zmiennej o
          współczynnikach wymiernych (które zawsze da się sprowadzić do całkowitych)
        • Gość: Zagłoba np: wspominane już e oraz pi (bez txt) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 17:27
          • Gość: ewa Re: np: wspominane już e oraz pi (bez txt) IP: *.d4.club-internet.fr 25.03.06, 17:46
            Wg. Wikipedii:
            Liczba przestępna to taka liczba rzeczywista lub zespolona, która nie jest
            pierwiastkiem żadnego wielomianu jednej zmiennej o współczynnikach całkowitych:

            anxn + an-1xn-1 + ... + a1x1 + a0 = 0
            Inaczej: liczba nie będąca liczbą algebraiczną.

            Przykłady liczb przestępnych:

            pi - udowodnił to Ferdinand Lindemann w 1882 roku
            e - udowodnił to Charles Hermite w 1873 roku
            Istnienie liczb przestępnych udowodnił francuski matematyk Joseph Liouville w
            1844 roku
            Czyli J. Liouville byl PIERWSZYM!
            • Gość: Onufry Liouville (1809-1882) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 18:07
              - opracowal teorie funkcji eliptycznych

              - dowiodl istnienia i podal konstrukcje liczb przestepnych

              - pierwszy docenil i opublikowal prace Galois (!!!)

              - przez wiele lat wydawal czasopismo matematyczne "Journal de Mathematiques
              Pures et Appliquees"

              • Gość: Zagłoba Re: Liouville (1809-1882) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 18:14
                ale te liczby to tylko taka zabawka matematyków

                o wiele ciekawszą rzeczą jest twierdzenie Liouvilla i wywodzący się zeń
                tzw. liouvillian w matematycznej fizyce statystycznej,
                en.wikipedia.org/wiki/Liouville_equation

                odpowiadający rangą lagrangianowi i zasadzie najmniejszego działania
                w mechanice klasycznej
                en.wikipedia.org/wiki/Lagrangian

                prowadzi ono do równania Hamiltona z hamiltonianem, a dalej
                poprzez tzw. kwantyzację kanoniczną uzyskuje się kwantowomechaniczną wersję
                tego twierdzenia; w sumie stanowi to wprost nieocenioną recepturę przejścia od
                opisu układów klasycznych do ich analogów kwantowomechanicznych :-)

                • Gość: ewa Re: Liouville (1809-1882) IP: *.d4.club-internet.fr 25.03.06, 18:22
                  a czy to mozna przetlumaczyc na ludzki????please....:-)))))))))))
                  • Gość: Zagłoba Re: Liouville (1809-1882) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 18:34
                    niech mi Pani wierzy, Pani Ewo - nie ma najmniejszej potrzeby i... możliwości
                    wystarczy może tylko tyle, że powiem, iż studenci fizyki tak naprawdę
                    niczym innym się niemal nie zajmują w ciągu 5 lat swoich studiów

                    gdyby można im to było przekazać w jednym poście na HwN, mogliby spokojnie
                    studiować 3 lata krócej ;)
                    • Gość: Zagłoba całka Gaussa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.03.06, 19:38
                      "Do you know what a mathematician is?" Lord Kelvin once asked a class. He then
                      stepped to the board and wrote a complex integral equation [the integral of e
                      raised to the power of -(x squared) dx = the square root of pi] on the
                      blackboard.
                      Putting his finger on what he had written, he turned to the class. "A
                      mathematician," he said, "is one to whom that is as obvious as that 'twice two
                      makes four' is to you."

                      ["Liouville," he added, "was a mathematician."]

    • Gość: Onufry Ulubiona historyjka Lwa Landaua :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.06, 19:02
      Ulubiona historia Lwa Landaua - wielkiego fizyka:

      Dwaj ludzie z sąsiednich miasteczek sprzeczali się o to, które z nich ma
      bardziej świątobliwego rabina. Po długiej burzliwej dyskusji, kiedy wszystkie
      argumenty zostały wyczerpane, jeden z dyskutantów w desperacji oświadczył;
      -Nasz rabin jest tak światobliwy, że w każdą sobotę prorok Eliasz gra z nim
      w karty.
      Na to drugi odpowiedział:
      - Wasz rabin jest zwykłym kłamcą.
      Wówczs pierwszy dyskutant odparomwał:
      - Ale przecież prorok Eliasz nie grałby w karty z kłamcą!
      • Gość: ewa Re: Lev Landau-uczony kipiacy humorem IP: *.d4.club-internet.fr 25.03.06, 19:21
        This story happened at the session of the Academy of Sciences of the
        (former) USSR. The notorious agronomist Lysenko (founder of "creative
        Darwinism") gave a talk on the inheritance of acquired traits. When his
        report was over, the famous physicist Landau asked: - So, you argue that if
        we will cut off the ear of a cow, and the ear of its offspring, and so on,
        sooner or later the earless cows will start to be born? - Yes, that's
        right. - Then, how you explain that the virgins still being born?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja