Humor w nauce

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka botaniczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 13:22
      Wrocilem wlasnie ze spaceru, w czasie ktorego spotkalem sporo przebisniegow
      i troche krokusow ;-)))

      A zatem zagadka cokolwiek botaniczna:

      Jak mial na imie mnich - autor slynnego zielnika z Czerwonego Klasztoru
      w Pieninach ?
      • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: Zagadka botaniczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 15:53
        Brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka botaniczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 16:06
          Brawo!!!

          Od roku 1754 była zalozona w Czerwonym Klasztorze apteka, która zasłynęła daleko
          za granicami Spisza, głównie gdy prowadził ją brat Cyprian w latach 1756-1775.

          W Czerwonym Klasztorze eksponowane sa fragmenty oryginalu
          "Zielnika brata Cypriana" - na mnie zrobily duze wrazenie ;-)))

          Patrz takze:


          ib-pan.sklepok.pl/actions?product=414
          • Gość: Onufry Tajemniczy brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 18:11
            Oto co znalazlem:

            ***

            Ścieżki brata Cypriana

            Trasa: Szczawnica - Przełom Dunajca - Èervený kláštor - Cerla - Lesnica -
            Szczawnica 18 km; 6,5 godz.;

            szlaki: czerwony i niebieski.

            Pętla w słowackiej części właściwych Pienin z oryginalnymi widokami
            na gniazdo Trzech Koron. Nawet w szczycie sezonu nie ma tu takich tłumów
            jak po polskiej stronie. Ścieżki prowadzą między zalesionymi masywami
            Kláštornej hory (657 m) i Holicy (824 m). Z polanek roztaczają się
            oryginalne, choć z reguły dość ograniczone widoki na główne pienińskie
            szczyty z Trzema Koronami i Wysokimi Skałkami oraz na Tatry. Szczególnie
            ciekawe są panoramy z polan na Cerli (605 m) i Targove (677 m). Hitem tej
            trasy jest Przełom Dunajca. Jednak efektowne skalne urwiska Bystrzyka (704 m)
            u ujścia Leśnickiego Potoku do Dunajca też robią wrażenie. Przed wejściem
            do Prielomu Lesnického potoka (ok. 1 km od ujścia potoku do Dunajca)
            znajduje się schronisko "Pieniny", w którym serwują smaczne i tanie dania
            kuchni słowackiej. Kulturalnym gwoździem programu jest Èervený kláštor.
            Wzniesiono go w XIV stuleciu dla kartuzów - kontemplacyjnego zgromadzenia
            zakonnego o ścisłej regule. W XVI wieku zgromadzenie rozwiązano ze względu
            na "rozpustę obyczajów". Dopiero 150 lat później w klasztorze znowu
            pojawili się mnisi (kameduli). Sławę zyskał żyjący w XVIII wieku
            brat Cyprian. Mnich pozostawił po sobie zielnik, w którym opisał 282
            występujące w Pieninach gatunki roślin. Wskazał ich stanowiska i opisał
            właściwości lecznicze, a nazwy łacińskie zestawił z używanymi przez
            Słowaków i Polaków. Wzorem mnicha Pieniny warto zwiedzać z atlasem w dłoni.
            Szata roślinna zmienia się praktycznie w każdym miesiącu od wczesnej wiosny
            aż do późnej jesieni.

            Brat Cyprian był też marzycielem... Zmontował skrzydła, na których
            próbował sfrunąć z Trzech Koron. Lotnik rozbił się, a szczątki
            diabelskiego wynalazku spalono na stosie w Kieżmarku.

            ***

            CZY KTOS WIE KIM BYL TAJEMNICZY BRAT CYPRIAN? SKAD PRZYBYL?

            • Gość: Onufry Re:Tajemniczy brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 18:43
              Oto co znalazlem:

              ***

              Skąd się wziął Mnich nad Morskim Okiem?

              Po drugiej stronie Tatr, na słowackim Spiszu w Czerwonym Klasztorze,
              żył Brat Cyprian. Górale nazywali Klasztor Czerwonym od koloru cegieł,
              z których był zbudowany. Brat Cyprian pracował w klasztorze jako zielarz,
              aptekarz i lekarz. Poza tym zajmował się alchemią, wyrabiał materiały
              wybuchowe, produkował też lustra. Jego największym marzeniem było latać
              jak tatrzańskie ptaki, choćby orły. W tym celu przez długie lata pracował
              nad wykonaniem maszyny latającej. W końcu maszyna była gotowa. Wyglądała
              jak ptak i ryba zarazem. Zrobiona była z cisowego drzewa, a płótno zostało
              nasycone żywicą. Pewnego dnia Brat Cyprian zobaczył w lustrze, przez siebie
              wykonanym jezioro tatrzańskie, a nad jego brzegiem młodą śliczną pasterkę
              pasącą owce. Serce zrobiło mu mocniej, gdy usłyszał jej głos.
              - Czy pragniesz mnie poznać Bracie Cyprianie? Jeśli tak, to przyleć do mnie
              nad jezioro na swojej latającej maszynie. Czekam na ciebie - powiedziała
              pasterka.
              - Tak, przylecę do Ciebie! - krzyknął Brat Cyprian, że aż zadudniło w górach.
              Pasterka znikła z lustra.
              Wówczas usłyszał głos z niebios ostrzegający go przed lotem.
              - Latać mogą tylko ptaki, a ty jesteś tylko człowiekiem, usłyszał tajemniczy
              głos. Brat Cyprian popadł w zadumę.
              Nagle ni stąd ni zowąd pojawił się diabeł.
              - Ona czeka na Ciebie - rzekł.
              - Dobrze polecę nad jezioro! Odpowiedział Brat Cyprian. Diabeł aż zacierał
              ręce z radości, że przekonał Brata Cypriana do lotu, mimo ostrzeżeń niebios.
              Wytrwale pomagał mu w przeniesieniu maszyny latającej z Czerwonego Klasztoru
              na pobliski szczyt Trzech Koron. Brat Cyprian usadowił się w swojej maszynie
              latającej, rozejrzał się po okolicy, jakby się zawahał przed lotem nad
              jezioro. Zauważył to diabeł, który ponaglał Brata Cypriana do lotu.
              - Na co czekasz? Leć już! Krzyknął diabeł.
              Brat Cyprian wystartował, wzniósł się w powietrze, coraz wyżej, oddalał się
              od wzniesień Pienin i kierował się w stronę Tatr.
              Po paru godzinach lotu dotarł nad jezioro Morskie Oko. Nad jego brzegiem
              stała pasterka, jakby czekała na kogoś. Brat Cyprian wylądował nad
              brzegiem jeziora i wówczas dosięgła go kara niebios. Zerwała się burza
              z piorunami. Grzmot pioruna zmienił Brata Cypriana w skalny głaz,
              nazywany do tej pory Mnichem. W Pieninach echem rozległ się diabelski
              chichot.

              Opracowanie: Stanisław Kałamacki.

              ***
              • Gość: Onufry Re:Tajemniczy brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 21:15
                Meczy mnie ten brat Cyprian. Jak on sie tam znalazl? Skad pochodzil?
                Spisz zamieszkiwali przedstawiciele roznych narodowosci. Wezmy np Kezmark,
                miasteczko polozone niedaleko Czerwonego Klasztoru.

                W historii Keżmarka jest ważna informacja, mianowicie - Keżmark to miasto w
                którym przez wieki i bez problemów mieszkały trzy narodowości: słowacka,
                niemiecka i węgierska. Kim byli pierwsi osadnicy, tego obecnie nie wiemy,
                ponieważ teren ten był zamieszkały już przed 10 000 lat.

                W tamtejszym zamku jest swietne muzeum pokazujace historie Kezmarka i Spisza.

                Jest calkiem mozliwe, ze brat Cyprian przybyl na Spisz z Niemiec.

                Czy ktos moze tu cos dodac? ;-)))
                • Gość: ewa Re:Tajemniczy brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 12:01
                  o mnichu ktory ptakiem zostac chcial
                  zewpress.com/index175.php3?menu=ludzie&tekst=1&numer=175
                  • Gość: Onufry Re:Tajemniczy brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 12:20
                    Droga Pani Ewo,

                    Sprawila mi Pani wielka frajde tym artykulem o bracie Cyprianie.
                    Naprawde bardzo dziekuje. To byla niezwykla postac na skrzyzowaniu,
                    kultury slaskiej, polskiej, niemieckej i slowackiej. Jesli bedzie
                    Pani zwiedzala kiedys Pieniny, prosze sie zatrzymac koniecznie
                    w Czerwonym Klasztorze.

                    Serdecznie pozdrawiam,
                    Onufry

                    PS. Wiem juz kiedy bede w Paryzu (z corka). Byloby milo spotkac tam Pania
                    Ale nie chce tego dyskutowac na forum. Prosze o adres elektroniczny,
                    na ktory moglbym do Pani napisac.
                    • Gość: ewa Re:Tajemniczy brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 12:53
                      Bardzo sie ciesze, naprawde bedzie to bardzo mile:-)))))))))
                      z adresem elektronicznym jest maly klopot: w kazdym wystepuje moje pelne imie i
                      nazwisko, o czym nie chce krzyczec na forum((((((((-:
                      Jakas podpowiedz?
                      Pozdrowienia:-)))) dzis chlodno(((-:
                      • Gość: Onufry Re:Tajemniczy brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 13:58
                        Prosze przeslac swoj adres elektroniczny, na ktory moge pisac do Pani
                        na adres: ewa_onufry@gazeta.pl

                        Pozdr.
                        Onufry
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka botaniczna IP: *.d4.club-internet.fr 02.04.06, 20:21
        Przebisniegi juz przekwitly we Francji, krokusow bylo niewiele w tym roku, a
        teraz; laki usiane sa stokrotkami i prymulkami(cale dywany), kwitna
        narcyze,krzewy forsycji, zaczynaja kwitnac drzewa sliwki japonskiej i dzis
        widzialam lonke usiana dzikimi fiolkami. Acha; pokazuja sie tez pierwsze
        tulipany i kwiaty kamelii, choc te maja klopot, bo peki zmarzly.
        ;-)))))))))))))))
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 17:14
      O jakim uczonym jest mowa w nastepujacym fragmencie:

      "He could not resist the impulse to carve the formulae for the quaternions

      i^2 = j^2 = k^2 = i j k = -1.

      in the stone of Broome Bridge."


      ;-)))
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka , wskazowka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 21:50
        Osobnik ten w wieku 5 lat znal dobrze poza angielskim: grecki, lacine i hebrajski.

        ;-)))
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka , wskazowka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.06, 22:49
          W ciagu nastepnych 5 lat nauczyl sie jeszcze wloskiego, francuskiego, arabskiego
          i sanskrytu, a gdy mial 14 lat, poznal takze perski, malajski, syryjski i hindi.

          ;-)))
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka , wskazowka IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 00:13
            Sir William Rowan Hamilton
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka , wskazowka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 02:04
              Brawo!!! to jest dooobra odpowiedz. Wiecej za dnia ;-)))

              • Gość: Onufry W. R. Hamilton-czlowiek, ktory odkryl kwaterniony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 08:41
                Jest sporo slawnych William (Bill) Hamilton'ow :-)))

                From Wikipedia, the free encyclopedia:

                William Hamilton (14th century), Dean of York and Lord Chancellor 1305-1307
                William Hamilton, 2nd Duke of Hamilton (1616-1651)
                William Hamilton (1665-1751), Scottish poet
                William Hamilton (1704-1754), Scottish poet
                Sir William Hamilton (1730-1803), Scottish diplomat and husband
                of Emma Hamilton
                Sir William Hamilton, 9th Baronet (1788 - 1856), the Scottish metaphysician

                Sir William Rowan Hamilton (1805 - 1865), Irish mathematician

                William Thomas Hamilton (1822-1908), American trapper, "Wildcat Bill"
                William T. Hamilton, Governor of Maryland (1880-1884)
                William Hamilton, tennis player, winner of the 1890 Wimbledon championships
                William F. Hamilton, 1908 Olympic gold medalist
                Sir William "Bill" Hamilton (1899-1978), New Zealand inventor of the jet boat
                Willie Hamilton (1917-2000), anti-monarchist British MP
                W.D. "Bill" Hamilton (1936-2000) British biologist
                William Hamilton, an Irishman who attacked Queen Victoria in 1849


                O tym "naszym", ktory odkryl kwaterniony, patrz:



                en.wikipedia.org/wiki/William_Rowan_Hamilton


                :-)))
                • Gość: ewa Re: W. R. Hamilton-czlowiek, do Onufrego IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 11:05
                  Prosimy o powrot do dobrej tradycji i mozliwie anegdotyczne odkrycie bohatera
                  zagadki po polsku.
                  • Gość: Onufry W. R. Hamilton - anegdotki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 12:39
                    Anegdotki z pozdrowieniami dla Pani Ewy :-))) :

                    - Osobnik ten w wieku 5 lat znal dobrze poza angielskim: grecki, lacine
                    i hebrajski. W ciagu nastepnych 5 lat nauczyl sie jeszcze wloskiego,
                    francuskiego, arabskiego i sanskrytu, a gdy mial 14 lat, poznal takze
                    perski, malajski, syryjski i hindi.

                    - W wieku 10 lat przestudiowal "Principia Mathematica" Newtona.

                    - W wieku 22 lat zostal powolany na stanowisko profesora astronomii
                    i dyrektora obserwatorium astronomicznego w Dublinie.

                    - Pracowal po 12 i wiecej godzin na dobe nie zwracajac uwagi na jedzenie.
                    Zdarzalo sie nieraz ze talerz ginal pod papierami. Po jego smierci
                    znaleziono pod papierzyskami wiele talerzy z niedokonczonym jedzeniem.

                    - Whisky stanowila "powazny naped" do jego naukowej tworczosci.

                    - Mial zwyczaj pisywac dlugie listy ot takie na ... 100 stron.
                    Wiele z nich zapomnial wyslac po napisaniu.

                    - Byl totalnie niezyciowy, ale moze o tym potem :-)))


                    • Gość: Onufry Krowa Hamiltona :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 15:01
                      Oto historyjka jaka sie czesto w Irlandii opowiada a propos naiwnosci uczonych
                      w sprawach zycia codziennego.

                      Pewnego razu nasz bohater Hamilton kupil krowe, ktora chcial wypasac na
                      wspanialych lakach obserwatorium, gdzie dyrektorowal. Poniewaz dawala ona
                      malo mleka, poszedl po rade do sasiada farmera. Ten orzekl, iz przyczyna
                      jest dokuczajaca zwierzeciu samotnosc i zgodzil sie za sowita oplata
                      sprowadzic na laki wokol obserwatorium swoje bydlo, by dotrzymywalo
                      towarzystwa krowie Hamiltona ...


                      :-)))

    • Gość: dorka Re: Humor w nauce (OT) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 13:38
      Wybaczcie mi mój wtręt zupełnie nie w temacie (niestety, nie znam zadnych
      anegdotek "naukowych"), ale chcialabym podziekować za ten wątek, chyba
      najciekawszy na tej stronie:-)) Dawno sie tak nie bawiłam czytając, nie tylko
      zabawne, ale przede wszystkim ciekawie napisane posty.
      Pozdrawiam serdecznie i dalej bedę śledzić tę rubrykę :-)))
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce :zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 14:35
        dziekuje w imieniu wszystkich tu obecnych za mile slowa.
        A oto zagadka-anegdota:
        ktory wielki chemik byl najpierw szklarzem, a swoje odkrycie bedace porzadkiem
        w chemii ujrzal podczas snu?
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce :zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 19:14
          Byc moze chodzi o to:

          Kekule we śnie odkrył strukturę cząsteczki benzenu.

          Ale nie jestem pewien. W ogole te Pani pytania sa bardzo trudne ;-)))
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce :zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 19:35
            nie, rozwiazanie 0.
            Imc Onufry, moje zagadki sa latwe, lecz staram sie je zakrecic.

            Podpowiedz: ten porzadek w chemii to pewien ciag.
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce :zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 20:30
              Mam w takim razie taki pomysl:

              Jedyny porzadek w chemii, jaki znam to uklad pierwiastkow Mendelejewa
              (z chemii zawsze bylem ostatni w klasie). Nie wiem czy Mendelejew byl
              szklarzem, ale przypadkowo wiem, ze jego matka byla wlascicielka huty
              szkla. Nie mam pojecia czy dokonal on swego odkrycia przez sen.
              Wiec strzelam: Mendelejew ;-)))

              • Gość: ewa Re: Humor w nauce :zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 22:45
                Bingo i BRAWO!
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce :Dimitri Mendelejew IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 23:16
                  Rosyjski uczony, chemik (1834-1907) swoja kariere rozpoczal jako szklarz-
                  naukowiec.Rodziece jego byli wlascicielami szklarni, a gdy ojciec Dimitriego
                  ociemnial, szklarnia zajmowala sie matka. Pomagal jej niezwykle uzdolniony syn,
                  ktore pierwsze eksperymenty chemiczne rozpoczal w szklarni.Po studiach na
                  uniwersytecie w Petersburgu, we Francji i w Niemczech powrocil do Rosji juz
                  jako znany naukowiec-chemik. Jego odkryciem , podstawowym dla chemii i fizyki,
                  bylo uporzadkowanie pierwiastkow w zaleznosci od ich masy atomowej. Mendelejew
                  poswiecal temu problemowi wiele godzin zanim znalazl prawidlowosc. Kedow, jego
                  biograf,odnotowal ze w 1869 roku Mendelejew wyczerpany rozmyslaniami nad
                  pierwiastkami, po wielu nieprzespanych nocach, wreszcie usnal. Podczas snu
                  zobaczyl wlasciwie uporzadkowane wowczas znane pierwiastki i po przebudzeniu
                  skrzetnie odnotowal sen.Sprawdzenie podczas stanu czuwania dalo slawna tablice
                  Mendelejewa.
      • Gość: mariah Re: Humor w nauce (OT) IP: *.no / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 15:05
        a mnie ten wątek coraz bardziej wkurza. Miało być o naukowcach na wesoło i o
        smiesznych przygodach na laborkach, wykładach, a robi sie coraz wieksze
        towarzystwo wzajemnej adoracji,z Onufrym w roli głównej. Szkoda,
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce (OT) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 16:39
          Serdecznie dziekuje w imieniu piszacych w tym watku
          za ostre slowa krytyki ;-)))

          Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosic Pania by opowiedziala nam tu o

          "smiesznych przygodach na laborkach, wykładach"

          Im wiecej nas tu bedzie opowiadac o humorze w roznych aspektach nauki,
          tym mniejsze ma szanse podstepne Towarzystwo Wzajemnej Adoracji im. Onufrego,
          czego ten Onufry Pani z calego serca zyczy

          ;-)))

        • Gość: ewa Re: Humor w nauce (OT) do mariah IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 16:48
          ech.... to jest zjawisko doswiadczalnie udowodnione. Kazda dobra idea zostaje
          stopniowo skrzywiona i powstaje cos w rodzaju sekty. Inaczej byc nie moze.
          Przywodcy sa konieczni. Gdyby nie Onufry watek by juz umarl.Sadze ze bardzo
          mile widziane sa historyjki z wykladow i smiesznych przygod na laborkach.
          Prosze sie dolaczyc!
          pzdr
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce - z zycia wziete IP: *.d4.club-internet.fr 03.04.06, 19:31
            U nas obowiazuje absolutna czystosc, nawet mozna powiedziec sterylizacja.
            Odwiedzal nas regularnie profesor z nieco innej branzy... zawsze w towarzystwie
            swojego psa, owczarka alzackiego. Jakos nikt nie mial odwagi zwrocic mu uwagi
            na niestosownosc obecnosci ulubienca profesora.Wreszcie wpadlismy na pomysl ze
            kupimy sztuczna kupe, polozymy ja na podlodze i zwalimy jej obecnosc na psa.
            Tak tez sie stalo. Profesor juz nigdy wiecej nie sprowadzil do nas swego
            czteronoznego przyjaciela.
    • Gość: Onufry Dzis wieczor film o Stanislawie Lemie TVP1, 21:50 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 20:59
    • Gość: Alicja Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 22:46
      Kilka anekdotek z internetu. Pozdrawiam Alicja.


      Pewnego razu głupiec zapytał Newtona (1642-1727) o to, jak odkrył prawo
      powszechnego ciążenia. Wiedząc z kim ma do czynienia i chcąc się pozbyć natręta
      Newton odpowiedział, że spadające jabłko trafiło go w nos. I głupiec odszedł
      zadowolony, że teraz już wie.

      (Carl F. Gauss)

      +++

      Pewnego razu Newton zaprosił na obiad przyjaciela, ale zapomniał o tym uprzedzić
      służbę. Gdy gość się zjawił, zobaczył na stole jedno nakrycie, a stwierdziwszy,
      że Newton akurat dokonuje obliczeń, zjadł obiad i - nie chcąc przeszkadzać -
      wyszedł.
      - To dziwne - rzekł uczony skończywszy pracę. - Gdyby nie dowody rzeczowe, które
      stoją na stole, mógłbym sądzić, że nie jadłem dziś obiadu...

      +++

      Wilhelm Leibniz (1646-1716) pewnego razu przepływał przez rzekę w towarzystwie
      przewoźnika. Podstępnie wypytywał go, czy coś wie o matematyce, filozofii i
      astronomii. Zniecierpliwiony przewoźnik odpowiedział, że nie nie wie o tych
      naukach, uczony zaś stale podkreślał, że na zgłębianiu tych nauk stracił
      trzyczwarte swojego życia. W pewnym momencie łódka zawadziła o przeszkodę i
      wywróciła się.
      - Umiecie pływać?! - krzyknął przewoźnik do uczonego.
      - Nie umiem! - wołał przestraszony Liebnitz.
      - To trzymajcie się moich pleców, bo stracicie naraz wszystkie cztery czwarte
      swego życia!

      +++

      Ampére, stwierdziwszy pewnego razu brak zegarka, wysłał list do przyjaciela, u
      którego spędził ostatni wieczór. Zapytywał w nim, czy przypadkiem nie zostawił u
      niego zegarka. Adresat, przeczytawszy list, zobaczył w postscriptum: Przed
      chwilą znalazł się mój zegarek, więc nie trudź się poszukiwaniem.

      +++

      Jeden z polskich matematyków zauważył w oknie berlińskiej księgarni książkę
      Kurta Meissnera Nieskończoność w matematyce. Zapytał o nią Edmunda Landaua
      (1877-1938) - profesora w Getyndze.
      - Nie czytałem jej i nie zamierzam czytać.
      - Dlaczego?
      - Meissner był nauczycielem domowym u hrabiego Arco i pewnego poranka uciekł do
      Włoch z hrabiną Arco i podręczną kasą hrabiego. Skoro tak źle zachował się w
      skończoności, nie przypuszczam żeby w nieskończoności umiał zachować się lepiej.

      +++

      Przepraszam, jezeli powtarzam A.
    • Gość: Stefan Re: Humor w nauce IP: 62.111.139.* 04.04.06, 12:29
      Widzę, że równowaga w wątku została trochę zachwiana na niekorzyść anegdot, jak już ktoś o tym wspominał. W związku z tym postanowiłem coś dorzucić.

      O Dmitriju Jewgeniewiczu Mieńszowie pisze Wladimir Tichomirow (obaj z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego):

      Jakoś tak w latach sześćdzisiątych organizowano w akademiku (to było przyjęte w tamtych czasach) spotkanie profesorów i wykładowców katedry teorii funkcji i analizy funkcjonalnej ze studentami. Dmitrija Jewgeniewicza poproszono, żeby opowiedział o narodzinach moskiewskiej szkoły matematycznej. Zaczął swą opowieść tak:
      "W 1914 roku wstąpiłem na moskiewski uniwersytet. Nikołaj Nikołajewicz Łuzin był wtedy za granicą, ale dogadał się z Dmitrijem Fiodorowiczem Jegorowem, że będą prowadzić seminarium dla studentów. I w 1914 Dmitrij Fiodorowicz takie seminarium zorganizował. Było ono poświęcone szeregom liczbowym. W następnym roku Nikołaj Nikołajewicz wrócił do Moskwy i sam zaczął prowadzić seminarium. W 1915 roku zajmowaliśmy się szeregami funkcyjnymi, a w 1916 - szeregami ortogonalnymi. A potem przyszedł rok tysiąc dziewięćset siedemnasty. To był bardzo pamiętny rok w naszym życiu, w tym roku zaszło najważniejsze zdarzenie, które miało wpływ na całe nasze późniejsze życie: zaczęliśmy zajmować się szeregami trygonometrycznymi..."
      • Gość: Stefan Re: Humor w nauce IP: 62.111.139.* 04.04.06, 13:55
        Дмитрий Евгеньевич Меньшов (1892-1988)
        www-gap.dcs.st-and.ac.uk/~history/Biographies/Menshov.html
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce: z zycia wziete IP: *.d4.club-internet.fr 04.04.06, 23:13
          W zakladzie Fizjologii Ludzkiej w Krakowie znajdowala sie wielka maszyna zwana
          hemotachometrem Cybulskiego. Maszyna ta miala sluzyc do zobrazowania systemu
          krazenia krwi. Skladala sie z wiekszych i mniejszych przezroczystych pojemnikow
          i licznych, przezroczystych rurek. Rurki i pojemniki wypelniane byly czerwona
          ciecza, a podlaczony do systemu rower, swoim napedem uruchamial maszyne
          i "krew" plynela jak u czlowieka.Profesor zapragnal zademonstrowac nam,
          studentom,ta wspaniala maszyne. Krzyknal do towarzyszacego mu asystenta "do
          biegu gotow-hop!", na co asystent poderwal sie podbiegl do roweru, wskoczyl na
          siodelko i zawziecie zaczal pedalowac.Widok byl komiczny i cala sala wybuchnela
          smiechem.To rozwscieczylo profesora. Rozlaczyl rurki z czerwona ciecza i zaczal
          "krwia" polewac sale.Oczywiscie w smiechu i piskach dziewczat rozbieglismy sie
          i demonstracja hemotachometru Cybulskiego nie miala miejsca:-))))))))
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: z zycia wziete-errata IP: *.d4.club-internet.fr 04.04.06, 23:20
            sorry, pelna nazwa aparatu to fotohemotachometr
            • Gość: Artur Fizyka i moja ukochana Britney Spears!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 16:50
              Sie ma!!!

              Dretwo tu dzis ludziska! Ja was rozwesele!

              Czytajta:

              Britney's Guide to Semiconductor Physics -

              wyjaśnienia fizyki półprzewodników okraszone zdjęciami Britney Spears.
              Wyjaśnienia są na akademickim poziomie, zdjęcia piosenkarki... już nie.

              he he

              (To trzeba zobaczyć! - szczególnie jeśli się należy do tej brzydszej płci..).



              www.britneyspears.ac/lasers.htm
              • Gość: Artur Zdjecie Britney Spears z Einsteinem i innymi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 17:04
                jajoglowymi he he

                Lubie was, bo gadacie do rzeczy. Britney tez was lubi ;)



                www.britneyspears.ac/wallpaper/bswp005_800x600.htm
                • Gość: Alicja Re: Zdjecie Britney Spears z Einsteinem i innymi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 17:27
                  Panie Arturze,

                  Na tym zdjeciu jest: Schrodinger (ale bez kochanki), Pauli (co za idiotyczny
                  wyraz twarzy), Heisenberg, Dirac, Bohr, Maria Sklodowska-Curie, Lorentz,
                  Einstein.

                  O nich wszystkich mielismy anekdotki! Teraz wiem jak wygladali naprawde.
                  Ale najwazniejsza jest Britney !!!

                  Ta fotka jest genialna - to jest chyba najlepszy post w tym watku :)
                  • Gość: Alicja Kto umie wyjasnic jaki wzor wymyslila Britney ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 17:50
                    W tym co przyslal Artur znalazlam:


                    www.britneyspears.ac/wallpaper/bswp003_1024x768.htm

                    Kto umie wyjasnic jaki wzor wymyslila Britney ??


                    Pozdrawiam Wszystkich,

                    Alicja
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                    • Gość: ewa Re: Jajoglowi miewaja klopoty IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:36
                      Paul Kammerer (1880, Wieden), byl znanym biologiem na poczatku ubieglego wieku.
                      Uwazano go za spadkobierce Darwina. Zajmowal sie badaniem dziedziczenia cech
                      nabytych, napisal wiele prac na ten temat. Dosc dlugo byl autorytetem w tej
                      dziedzinie, znajdujacej sie dzisiaj na "ostatniej polce".
                      W 1920 roku przedstawil prace majaca udowodnic jego twierdzenie. Do dowodu uzyl
                      zabek polnych, ktore przymuszal do kopulowania tak, jak robia to zabki wodne,
                      mianowicie przytrzymujac samiczke za pomoca lapek, na ktorych znajduja sie
                      wynioslosci uniemozliwiajace zabce-samiczce poruszanie sie .Po kilku
                      generacjach przymuszanych do takiego zachowania sie mialy ,zabkom polnym
                      samczykom, wyrosnac wynioslosci przytrzymujace. Metoda profesora Kammerera
                      wzbudzila nieufnosc. Zabki zbadano ... i okazalo sie ze poddane watpliwosci
                      wynioslosci byly wypelnione tuszem, ktory asystenci dla kawalu( albo dla
                      udowodnienia tezy) wstrzykiwali w lapki w. wym. zabek. Sprawa nabrala
                      miedzynarodowego rozglosu, profesora Kammerera nazwano oszustem, ignorowano go
                      i stal sie obiektem napadow prasy. W rezultacie popelnil samobojstwo(((((-:
                      • Gość: ewa Re: Przepraszam IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:43
                        za ten wielokrotny wpis, to moj komputer lekko zwariowal
                      • Gość: ewa Re: Przepraszam IP: 89.83.248.* 05.04.06, 18:43
                        za ten wielokrotny wpis, to moj komputer lekko zwariowal
                        • Gość: kmicic_1976 Zagatka na temat jakania ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 19:05
                          Ostatnie posty ewy przypomnialy mi o pewnym slynnym uczonym, ktory
                          byl "jakala z wyboru"! Specjalnosci: fizyka i chemia.

                          O kogo mi tu chodzi ?
                          • Gość: Stefan Re: Zagatka na temat jakania ;) IP: 62.111.139.* 05.04.06, 19:55
                            Robert Boyle
                          • Gość: ewa Re: Zagatka na temat jakania ;) IP: 89.83.248.* 05.04.06, 19:55
                            Chodzi o Roberta Boyle.
                            • Gość: kmicic_1976 Re: Zagatka na temat jakania ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 21:01
                              Bardzo serdecznie gratuluje ewie i Stefanowi dobrej odpowiedzi.

                              Robert Boyle (1627-1691) sam o sobie napisal, ze przyjaznil sie w dziecinstwie
                              z pewnym rowiesnikiem, ktorego jakanie tak dlugo nasladowal, ze w koncu
                              zupelnie je sobie przyswoil. I potem nie dalo sie go z tego wyleczyc ;(

                              Aby zapoznac sie z jego dorobkiem naukowym, prosze zajrzec tu:


                              en.wikipedia.org/wiki/Robert_Boyle


                              Serdecznie Panstwa pozdrawiam i
                              dziekuje za udzial w mojej zagatce.

                              kmicic



                            • Gość: yepestis Re: Krammer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 21:01
                              Żabki Kramera przypomniały mi taką historyjkę, niestety nie wiem ile w niej
                              prawdy. Słyszeliście na pewno ostatnio o koreańskim uczonym - Woo Suk Hwang'u,
                              który sfałszował wyniki badań dotyczące komórek macierzystych, które to badania
                              byłyby przełomowe dla medycyny. Przy okazji tego oszustwa pojawiły się inne
                              opowieści o pomysłowych uczonych. Jedna z nich mówiła o naukowcu, który odkrył
                              geniałną metodę przeszczepiania skóry tak, że nie było żadnych odrzutów. Facet
                              ze 100% skutecznością przeszczepiał skórę z ciemnych myszek na jasne. Pewnego
                              dnia laborant zmył przeszczep... był on namalowany.
                              PS. wyobraźcie sobie jaką minę musiał mieć ten laborant
                            • Gość: Zagłoba Re: Zagadka na temat jakaAania ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 21:09
                              Wygląda na to, że Stefan i Ewa to jedno matematyczne ciało,
                              a zaniedbując fakt, iż podobnie już się tu działo,
                              to skoro tak, to pomijając takoż jąkania kwestyje
                              rodzą się wolne wnioski, hipotezy i znane mecyje:

                              dlaczegóż jedno nie czuje, co drugie wypisuje ;)
                    • Gość: Zagłoba Re: Kto umie wyjasnic jaki wzor wymyslila Britney IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.06, 20:36
                      Wzór na gęstość stanów o danej energii przeliczony dodatkowo na jednostkę
                      objętości - równanie (12) na stronie:
                      www.britneyspears.ac/physics/dos/dos.htm

                      to istotnie znakomity bryk wykładu z fizyki - godny polecenia nie tylko fanom
                      Britney :-)
    • Gość: Zagłoba pi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.06, 20:57
      3,14159...= 3,2 albo... 4 w Indianie, USA :-)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26429889&a=39819718

      3,14159... miliard cyfr :-)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=26429889&a=39820403
    • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: analiza chemiczna pana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 23:02
      Zobaczcie co znalazlam w internecie:

      +++

      Przedmiot badań: Mężczyzna
      Symbol: Me
      Odkryty przez: brak danych
      Pochodzenie: Boczna linia od gatunku: Leniwiec pospolity
      Waga atomowa: Średnia nieoczekiwana 95 a.j.m.
      Występowanie: Większe skupiska w środowisku zanieczyszczonym etanolem.

      Właściwości chemiczne:

      a) Wykazuje duże powinowactwo do alkoholu etylowego (stąd występowanie);
      b) Eksploduje samorzutnie na widok kobiety, zwłaszcza w okresach tak zwanej
      "abstynencji";
      c) Zdolny do absorbowania wszelkiego rodzaju najdroższego sprzętu
      elektronicznego w celach jedynie przyjemności własnej, co powoduje duże zużycie
      prądu na jednostkę powierzchni;
      d) Hydrofobowy, zwłaszcza jeżeli woda nasączona jest środkiem powierzchniowo
      czynnym;
      e) Ulega naciskowi we wszystkich płaszczyznach krystalograficznych.

      Właściwości fizyczne:

      a) Powierzchnia coraz częściej pokryta warstwą trwałych barwników;
      b) W stanie naturalnym zamarznięty, wrze tylko na widok kobiety w naturalnej
      postaci;
      c) Topi się w obecności jakiejkolwiek kobiety;
      d) Gorzki prawie zawsze, słodkie egzemplarze wykazywały powinowactwo do innych
      mężczyzn;
      e) Znajdowany w różnych postaciach i odmianach.

      Zastosowanie:

      a) Dekoracja wnętrza, która czasem wynosi śmieci.
      b) Samoistnie przerzuca kanały w telewizorze.
      c) Pomocny przy wypoczynku.

      Testy:

      a) Czysty egzemplarz jest bladoróżowy, z ciemniejszymi wtrąceniami.
      b) Nie dotykać bez wyraźnego powodu, bo może zacząć puchnąć (szczególnie w
      okolicach poniżej środka ciężkości).
      c) Wysoce niebezpieczny pod wpływem sterydów.
      d) Posiadanie więcej niż jednego trwałego izotopu jest zabronione, ale on i tak
      rzadko się orientuje, że jest inny izotop.

      +++

      Dobre, co ?

      Pozdrawiam Alicja
      • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: analiza chemiczna pani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 23:04
        Przedmiot badań: Kobieta
        Symbol: Ko
        Odkryta przez: Adama
        Waga atomowa: Średnia oczekiwana 59 a.j.m. (atomowych jednostek masy), ale znane
        są izotopy od 50 do 80 a.j.m.
        Występowanie: Nadwyżki ilościowe w obszarach zurbanizowanych.

        Właściwości chemiczne:

        a) Wykazuje duże powinowactwo ze złotem (Au), srebrem (Ag), platyną (Pt),
        szlachetnymi i półszlachetnymi kamieniami i minerałami.
        b) Zdolna do absorbowania wielkich ilości drogich substancji.
        c) Może samorzutnie eksplodować jeśli pozostawić ją samą w obecności mężczyzny.
        d) Nierozpuszczalna w cieczach, ale jej aktywność wzrasta po nasączeniu etanolem
        (alkoholem etylowym).
        e) Ulega naciskowi tylko we właściwej płaszczyźnie krystalograficznej.

        Własności fizyczne:

        a) Powierzchnia zwykle pokryta warstwą barwników.
        b) Wrze i zamarza bez wyraźnej przyczyny.
        c) Topi się po jej właściwym potraktowaniu.
        d) Gorzka jeśli używać niewłaściwie.
        e) Znajdowana pod różnymi postaciami od czystego metalu do pospolitej rudy.

        Zastosowanie:

        a) Wysoce dekoracyjny element, szczególnie w samochodach sportowych.
        b) Przedstawicielka silnych reduktorów pieniędzy.
        c) Pomocna przy wypoczynku.

        Testy:

        a) Czysty egzemplarz przybiera odcień różowy jeśli jest odkryty w naturalnej
        postaci.
        b) Zielenieje jeśli obok niej znajduje się lepszy izotop.
        c) Wysoce niebezpieczna w niedoświadczonych rękach.
        d) Niemożliwe posiadanie więcej niż jednego trwałego izotopu.
      • Gość: ewa Re:Humor w nauce:analiza chemiczna Me-zastosowanie IP: 89.83.248.* 05.04.06, 23:27
        Uprzejmie donosze ze wedlug wlasnych badan empirycznych odkrylam, ze
        zastosowanie Me do wyprowadzenia samochodu z waskiego garazu jest niezwykle
        przydatne.
        • Gość: Onufry Re:Humor w nauce:analiza chemiczna Me-zastosowani IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 00:14
          Dobry wieczor,

          Jestem niezwykle zajety w ostatnich dniach i tylko wpadlem na HwN zerknac
          co sie dzieje.

          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > Uprzejmie donosze ze wedlug wlasnych badan empirycznych odkrylam, ze
          > zastosowanie Me do wyprowadzenia samochodu z waskiego garazu jest niezwykle
          > przydatne.

          Mysle, ze moja zona w pelni poprze powyzsza wypowiedz ;-)))
          Wiec jestesmy chlopy jednak do czegos przydatni -
          dzieki waskim garazom i szerokim samochodom !!!
    • Gość: kmicic_1976 Re: Humor w nauce: Rota fizykow! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 23:19
      Ja jestem fizykiem. Dopiero dzis napisalem w tym watku. Oto nasza Rota.
      Pozdrawiam wszystkich, a szczegolnie Onufrego, ktory choc chyba jest
      matematykiem, to ma poczucie humoru nie z tej ziemi ;)



      Rota fizyków.

      Nie rzucim wiedzy, choć trwa noc
      I burza się zerwała.
      W pracowniach tkwi fizyków moc,
      W laboratoriach chwała!
      Bronić bedziemy naszych blank.
      Tak nam dopomóż Planck!

      Nie będzie nam bezkarnie nikt
      Wariował lagranżianów.
      Wszystkiemu podołają w mig
      Fizycy - ród tytanów.
      Nie będzie w walce naszej pauz.
      Tak nam dopomóż Gauss!

      Będziemy twierdzić aż po grób,
      Że, kiedy sił nie staje,
      Ciało po prostej biegnie lub
      W spoczynku pozostaje.
      Nie zeżre naszej wiedzy mól.
      Tak nam dopomóz Joulle!

      I do ostatniej kropli krwi,
      Choć wróg zastawia wnyki,
      Bronić będziemy po kres dni
      Praw termodynamiki.
      Trwoga nie skazi naszych serc.
      Tak nam dopomóż Hertz!

      Niech brzmi rozgłośnie nasza pieśń
      Wśrod mrzonek i utopii:
      Fizyki nie pokryje pleśń,
      Nie wstrzyma nikt entropii!
      Fizykom chwała po kres lat.
      Tak nam dopomóż Watt!

      ;)
    • Gość: abc Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 23:27
      Dobry wieczor, dawno mnie tu nie bylo.


      Mam trzy dowcipy chemiczne:


      Jak nauczyciel może dowcipnie rozpocząć pierwsze zajęcia z chemii? - Należy
      zapalić zapałkę i upuścić zgaszona na ziemie, z komentarzem "To pierwsze to
      chemia, to drugie to fizyka... jak widać chemia jest bardziej efektowna".


      Jaki jest skład chemiczny małżeństwa? Mało zasad, dużo kwasów ;-)


      Nauczyciel do ucznia: - Stary chemik nie umiera. On tylko przestaje reagować.
    • Gość: kmicic_1976 Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 23:34
      Przez szacunek dla Onufrego, nie bede podawal definicji matematyka.
      Natomiast jako fizyk mam mniej wiecej taki wizerunek chemika:

      Definicja chemika

      Chemik jest to osoba rozwijająca ogólną teorię z wzorów wyprowadzonych z
      niewielką dokładnością, z wątpliwych założeń opartych na podejrzanych tabelach
      wyników uzyskanych na podstawie niejednoznacznych eksperymentów przeprowadzonych
      za pomocą niedokładnej aparatury przez osoby o wątpliwej sprawności i
      mentalności. (Definicje chemika cytujemy za "Kurierem Chemicznym" 5/94, który
      cytował za czasopismem "Chemistry in Action" (nr 38, jesień 92), które cytuje za
      książką W. Brosłowa "Science in Materials" (wyd. w roku 1979), gdzie też była
      cytatem... :-))
    • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: post 1600 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.06, 23:39
      To ja Alicja!

      Zaraz mi Tato wylaczy komputer, ale zanim to zrobi
      to chce Was wszystkich serdecznie pozdrowic i podziekowac
      za te 1600 postow (a ten dzisiejszy z Britney to byl SUPER!)

      Alicja

      PS. Mam nadzieje ze Panu Onufremu nic sie nie stalo, bo od 2 dni milczy ;)
    • Gość: Onufry O pewnym zgilotowanym naukowcu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 02:39
      Obejrzalem przed chwila film "Danton" Wajdy (po raz ktorys, bo to film, ktory
      zawsze robi na mnie ogromne wrazenie). I przypomnialem sobie historyjke,
      ktora moze byc opowiedziana w tym watku. Historyjka ta mnie niezmiennie
      zdumiewa. Otoz pewnego dnia w czasie Rewolucji Franccuskiej, mial byc
      zgilotynowany pewien naukowiec. Podszedl on do gilotyny czytajac ksiazke.
      Tuz przed polozeniem glowy pod gilotyne, wlozyl on zakladke na stronie
      ksiazki, ktora aktualnie czytal i polozyl swoja ksiazke obok gilotyny.

      To wydarzenie nie przestaje mnie zdumiewac.

      • Gość: ewa Re: O pewnym zgilotowanym naukowcu IP: 89.83.248.* 06.04.06, 09:15
        Tym naukowcem byl Lavoisier.
        Innym wielkim czlowiekiem(matematyk, filozof i wielki humanista), ktorego
        zniszczyla rewolucja byl Condorcet.
        • Gość: ewa Re:Condorcet IP: 89.83.248.* 06.04.06, 09:31
          Condorcet nalezal do arystokracji sympatyzujacej z rewolucja. To on, miedzy
          innymi byl tworca praw czlowieka. W okresie terroru musial ukrywac sie i
          bladzil wsrod przyjaciol i przydroznych oberzach. Anegdota mowi, ze pewnego
          dnia , zatrzymujac sie w oberzy zamowil omelt z dwunastu jaj. Wzbudzilo to
          nieufnosc oberzysty, ktory zawezwal policje i Condorcet zostal uwieziony. W
          wiezieniu, aby uniknac procesu i prawdopodobnie zgilotynowania, popelnil
          samobojstwo.Moze nie doszloby do tego gdyby nie tych dwanascie jaj?
        • Gość: kmicic_1976 Re: Lavoisier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 12:54
          Zostal zgilotynowany na Placu Rewolucji 8 maja 1794 r.

          Lagrange powiedzial potem:

          "Wystarczyla chwila na sciecie tej glowy, chciaz trzeba bedzie setki lat,
          aby urodzila sie inna podobna do niej"

          Natomiast prezes Trybunalu Rewolucyjnego mial powiedziec, ze rewolucja
          nie potrzebuje uczonych.
          • Gość: kmicic_1976 Szacunek do nauki ??????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 15:22
            Przy wszystkich swych licznych wadach, to dopiero Napoleon nauczyl
            zabojadow szacunku do nauki. I to im zostalo do dzis.

            A u nas Pilsudzki walczyl z nauka. Wiem, ze jakis czas temu grupa
            uczonych z Uniwersytetu Warszawskiego chciala przeforsowac nadanie
            jego imienia tej uczelni. Na szczescie znalazla sie grupa profesorow
            ktora pokazala czarno na bialym, ze Pilsudzki zrobil wiele zlego
            dla polskiej nauki i inicjatywa prysla.

            A teraz: liberalowie chca pozostawic nauke sama sobie bez panstwowych
            pieniedzy, PiS to chcialby aby Panstwo finansowalo tylko uczelnie
            katolickie, a czego chce Lepper ...

            Widzialem niedawno napis: "Usmiechnij sie, jutro bedzie Lepper!"

            • Gość: psotka Re: Szacunek do nauki ??????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 17:34
              Czytam was i dodaje (a propos) to co znalazlam w internecie:


              "Kultywowanie nauk (...) jest chyba bardziej niezbędne dla stanu moralnego
              narodu niż dla jego dobrobytu materialnego. Wielkie odkrycia, medytacje
              przesycające sztukę, naukę i literaturę (...) zaszczepiają całemu ciału
              społecznemu ducha filozoficznego i naukowego, który podporządkowuje wszystko
              wymaganiom rozumu, potępia niewiedzę i rozprasza przesądy."
              Ludwik Pasteur, chemik i mikrobiolog

              "Przede wszystkim ucz się, gdyż jakiekolwiek mogą być przyczyny, które tobą z
              początku powodują, pokochasz wkrótce naukę dla niej samej."
              Talmud Berachoth

              "Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna -
              ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy."
              Albert Einstein

              "Ilekroć myślę o tych odkryciach, czuję dreszcz podziwu, a moje serce zaczyna
              bić szybciej. Nie mogę się temu oprzeć. Nauka jest zachwytem i rozkoszą. (...)
              Niemal każdy naukowiec w chwili odkrycia lub nagłego zrozumienia, doświadczył
              pełnego czci podziwu. Nauka - czysta nauka, nauka nie wykorzystywana do
              jakiegokolwiek praktycznego celu, ale dla siebie samej - budzi silne emocje u
              osób ją uprawiających, jak również u tych nienaukowców, którzy od czasu do czasu
              próbują zapoznać się z tym, co zostało niedawno odkryte."
              Carl Sagan (astronom), Świat nawiedzany przez demony

              "Nauka oferuje dziś najśmielszą metafizykę naszych czasów. Jest przy tym dziełem
              stworzonym wyłącznie przez człowieka. Daje wyraz naszej wierze, że jeśli tylko
              nie przestaniemy marzyć, dążyć do nowych odkryć, szukać wyjaśnień i znowu
              marzyć, wdzierając się za każdym razem śmiało w nowy, nie znany dotąd obszar
              badań, to otaczający nas świat stanie się w końcu bardziej zrozumiały i uda nam
              się uchwycić prawdziwą osobliwość wszechświata. A wszystkie osobliwości okażą
              się ze sobą powiązane i utworzą sensowną całość.
              Edward O. Wilson (entomolog), Konsiliencja. Jedność wiedzy

              "Naukowcy, kiedy słyszą, że coś jest niemożliwe, zwykle zaczynają się
              zastanawiać, jak to osiągnąć. W swoich badaniach nie próbują jednak znaleźć
              ostatecznej odpowiedzi na pytanie o sens istnienia. Na tak szeroko zakrojone
              zamierzenia odpowiedzieliby raczej: 'To pytanie nie jest produktywne'. Zamiast
              tego starają się stopniowo odkrywać zagadki wszechświata, wyznaczając sobie za
              każdym razem konkretne zadania. Największa nagroda, jaką mogą sobie wymarzyć,
              polega na tym, by dotrzeć czasem na jakiś nieosiągalny dotąd szczyt i stamtąd,
              niczym Cortez w Darien z wiersza Keatsa, z głową pełną 'najdzikszych domysłów'
              spojrzeć na rozciągającą się przed nimi rozległą krainę. Są głęboko przekonani,
              że lepiej wyruszyć na wielką wyprawę, niż ją zakończyć; lepiej dokonać
              inspirującego odkrycia otwierającego nową dziedzinę badań, niż nadać ostateczny
              szlif istniejącej teorii."
              Edward O. Wilson

              "Aby uzyskać pewność, ogromna większość osób nie będących specjalistami w danej
              dziedzinie jest skłonna zaakceptować wyniki naukowe pochodzące tylko od
              autorytetów. Jednakże istnieje ważna różnica pomiędzy wybitnym naukowcem, który
              jest otwarty i zachęca każdego zainteresowanego do sprawdzania zastosowanych
              metod i sugerowanych poprawek, a autorytetem, który pytania o swoją wiarygodność
              przypisuje słabości ducha pytających, tak jak czyni to [kardynał] Newman wobec
              osób kwestionujących nieomylność Biblii... Racjonalna nauka uważa, że dowody jej
              wiarygodności mogą zawsze ulec zmianie, jeśli występuje taka konieczność,
              podczas gdy nieracjonalny autorytaryzm uważa wymóg zmiany poglądów za
              postępowanie wywołane brakiem lojalności i wiary."
              Morris Cohen (filozof nauki), Rozum i przyroda
            • Gość: Artur Re: Szacunek do nauki ??????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 23:35
              Sie ma!

              Poczytajta sobie co pisze Gombrowicz. Ten to wali prosto z mostu do tego
              Ciemnogrodu jakim jest Polska:


              Autor: Witold Gombrowicz

              "Mnie, który jestem okropnie polski i okropnie przeciw Polsce zbuntowany, zawsze
              drażnił polski światek dziecinny, wtórny, uładzony i pobożny. Polską
              nieuchronność w historii temu przypisywałem. Polską impotencję w kulturze - gdyż
              nas Bóg prowadził za rączkę. To grzeczne polskie dzieciństwo przeciwstawiałem
              dorosłej samodzielności innych kultur. Ten naród bez filozofii, bez świadomej
              historii, intelektualnie miękki, duchowo nieśmiały, naród, który zdobył się
              tylko na sztukę 'poczciwą' i 'zacną', rozlazły naród lirycznych wierszopisów,
              folkloru, pianistów, aktorów, w którym nawet Żydzi się rozpuszczali i tracili
              jad..."

              Źródło: Dzienniki 1953-1956
          • eilean_donan Re: Lavoisier 06.04.06, 16:33
            Lavoisier poślubił 14-letnią Marie – Anne Paulze, która pomagała mu w
            laboratorium, ilustrowała jego prace i tłumaczyła artykuły naukowe. Byli bardzo
            szczęśliwi, oboje intelektualiści, niezwykle popularni w Paryżu… Bardzo znany
            jest portret obojga małżonków pędzla Dawida (Jacquesa Dawida)

            sl.wikipedia.org/wiki/Slika:David_-_Portrait_of_Monsieur_Lavoisier_and_His_Wife.jpg



        • Gość: Zagłoba Re: O pewnym zgilotynowanym naukowcu i...diamencie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 20:43
          W 1773 francuski fizyk i chemik Lavoisier spalił diament w tlenie otrzymując
          dwutlenek węgla.
          Potwierdził przy tym odkryte przez siebie prawo zachowania masy,
          a przy okazji odkrył... tlen.

          Lavoisier sam był prawdziwym diamentem, który spłonął w płomieniu rewolucji,
          jakich społeczeństwa używają do rozniecania pożarów dziejowych
          i przyspieszania wolno zazwyczaj tlącej się ewolucji życia społecznego.
          Ma to zwykle miejsce, gdy społeczeństwo ulegnie gruntownemu zaczadzeniu w
          warunkach sztucznie przytłumionego rozwoju.
    • Gość: ewa Re: Humor w nauce:chemik daltonista IP: *.d4.club-internet.fr 06.04.06, 19:15
      Znajomy profesor chemii opowiedzil mi zabawna historie o przebiegu jego
      kariery. Otoz po maturze natychmiast postanowil zostac chemikiem. Jednak jego
      daltonizm stanowil pewnego rodzaju kalectwo, utrudniajace mu wstep na
      upragnione studia. Uparty w poszukiwaniach, pewnego dnia zatelefonowal do
      prywatnego uniwersytetu. Tam natknal sie na sekretarke, ktorej zadal
      pytanie: "Dziendobry pani, czy wasza szkola przyjmuje daltonistow", po chwili
      wahania uslyszal odpowiedz;
      "Alez prosze pana, przyjmujemy ludzi ze wszystkich krajow".
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: muzykologia dla mas ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 22:21
        Kiedys TV nadawala cykl programow muzykologicznych, majacych za zadanie
        szerzenie nauki o muzyce dla szerokich mas. Pewnego razu zapowiadajaca ten
        program spikerka powiedziala: "Prosze Panstwa, dzisiejszy odcinek naszego
        cyklu o muzyce bedzie dotyczyl nie jednego lecz dwoch kompozytorow:
        Mendelssohna oraz Bartholdy'ego.

        :-)))
    • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce: Zagadka z Witkacym :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 19:37
      Z jakim wielkim amatorem podróży i przyjacielem zwykł był podróżować Stanisław
      Ignacy Witkiewicz?
      • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: Zagadka z Witkacym :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 21:02
        B. Malinowski
        • Gość: Zagłoba Harry Potter a Bronisław Malinowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.06, 22:02
          Bravissimo ! Byłem przekonany, że co najmniej do jutra, kiedy to obchodzić
          będziemy urodziny tego wielkiego Polaka, nikt nie zgadnie !
          A tu proszę! Jeszcze raz wielkie brawa !!!

          7 IV 1884 ur. się Bronisław Kasper Malinowski, wielki polski antropolog i
          podróżnik (zm. 16 V 1942)

          W podróżach towarzyszył mu przyjaciel - Stanisław Ignacy Witkiewicz.


          To może jeszcze zgadniesz, co może go łączyć z... Harrym Poterem ;)
          • Gość: Alicja Re: Harry Potter a Bronisław Malinowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 22:48
            > To może jeszcze zgadniesz, co może go łączyć z... Harrym Poterem ;)

            Prosze Pana, ja nie czytuje takiego kiczu!

            Alicja
            • Gość: ewa Re: Harry Potter a Bronisław Malinowski IP: *.d4.club-internet.fr 06.04.06, 23:58
              hi, hi Alicjo ;-)))))))))))

              • Gość: ewa Re: Bronisław Malinowski i ludozerca IP: *.d4.club-internet.fr 07.04.06, 11:36
                Bronislaw Malinowski, tworca funkcjonalizmu i nowoczesnej etnologii, latwo
                komunikowal z przedstawicielami spoleczenstw mniej rozwinietych(prymitywnych).
                Kiedys rozmawial z kanibalem na temat I wojny swiatowej. Opowiadal o ilosci
                zabitych. Kanibal zapytal jak Europejczycy radza sobie ze zjadaniem takiej
                duzej ilosci pozywienia. Na wyjasnienie Malinowskiego, ze w Europie nie jemy
                miesa ludzkiego, kanibal zapytal" To po co w takim razie wysylacie tyle
                bezuzytecznych strzal?".
              • Gość: Zagłoba Re: Harry Potter a Bronisław Malinowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.06, 20:41
                Prowadząc badania na Nowej Gwinei, B.Malinowski zetknął się
                z wierzeniami w latające czarownice i czarowników (związane jednak nie tyle z
                fizycznym lataniem na najnowszym modelu miotły 'Nimbus 2006',
                a z tzw. OOBE - 'Out-Of-The-Body Experiences').
                Poświęca on tym wierzeniom rozdział 10 "Argonauts of the Western Pacific".
                Dotyczą one zwłaszcza rozbitków lub żeglarzy zagubionych na morzu,
                którzy wierzą, że nie spotka ich żadne niebezpieczeństwo,
                dopóki jakaś latająca czarownica nie zlokalizuje ich mentalnie
                i nie przybędzie, aby pożywić się ich ciałem.
                Jeden z lokalnych czarodziejów opisuje to następująco:

                "The yoyova (witch) casts off her body (inini wowola—which really means “peels
                off her skin”); she lies down and sleeps, we hear her snoring.
                Her covering (kapwalela that is, her outward body, her skin)
                remains in the house, and she herself flies (titolela biyova).
                Her skirt remains in the house, she flies naked.
                When she meets men, she eats us. In the morning, she puts on her body,
                and lies down in her hut..." (Malinowski).

                Ochronę zapewnia zaklęcie recytowane nad korzeniem imbiru
                (zasłania ono delikwenta przed atakiem latającej czarownicy magiczną mgłą
                zwaną “Kayga’u”):

                I will befog Muyuwa! (repeated)

                I will befog Misima! (repeated)

                The mist springs up;

                the mist makes them tremble.

                I befog the front, I shut off the rear;

                I befog the rear, I shut off the front.

                I fill with mist, mist springs up;

                I fill with mist, the mist which makes them tremble...

                Chociaż w większości to kobiety potrafia indukować OOBE,
                to wierzy się, że także niektórzy mężczyźni posiadają takie zdolności.

                Czy i w jakim stopniu pani Rowling zaczerpnęła swoje pomysły
                z prac Malinowskiego? Nie wiem. Zapewne zwolennicy przygód Harrego
                Pottera (niekoniecznie Alicja, która ewidentnie należy do podzbioru fanek
                Britney Spears nie przecinającego się ze zbiorem fanów Harrego Pottera) mogliby
                tu rzucić nieco więcej światła na tę tajemniczą sprawę :-)
    • Gość: student dzienny ;) Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 18:54
      HUMOR O STUDENTACH


      - Co powinien wiedzieć student?
      - Wszystko!
      - Co powinien wiedzieć asystent?
      - Prawie to wszystko, co student.
      - A adiunkt?
      - W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student.
      - Docent?
      - Gdzie jest ta książka.
      - A co powinien wiedzieć profesor?
      - Gdzie jest docent...



      Uniwersytet Warszawski, wydział biologii, egzamin z botaniki. Student siedzi
      już prawie godzinę i idzie mu coraz gorzej. Profesor postanowił mu dać
      ostatnia szanse:
      - No więc zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie dostaje pan trójkę,
      jak nie to pan oblał. No wiec niech pan mi powie ile jest liści na
      tym drzewie? - powiedział prof. wskazując za okno.
      Student myśli... patrzy na drzewo... znowu myśli, wreszcie mówi:
      - Pięć tysięcy osiemset czterdzieści dwa!
      - A skąd pan to wie!? - pyta profesor.
      - Aaaaa, to już jest drugie pytanie...



      Profesor biologii mówi do studentów:
      - Zaraz pokaże państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu.
      Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasą.
      - A wydawało mi się - mówi zdziwiony - że śniadanie już jadłem...



      Podczas zajęć laboratoryjnych studentka pyta pana profesora:
      - Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ?
      - Pan profesor po zastanowieniu odpowiada:
      - Jakby pani miała 50 okresów na sekundę to też by pani buczała.

      • Gość: feministka Re: Humor w nauce: protest! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 10:20
        Gość portalu: student dzienny ;) napisał(a):

        > Podczas zajęć laboratoryjnych studentka pyta pana profesora:
        > - Panie profesorze, a dlaczego transformator buczy ?
        > - Pan profesor po zastanowieniu odpowiada:
        > - Jakby pani miała 50 okresów na sekundę to też by pani buczała.

        Jako feministka protestuje przeciwko zamieszczeniu tutaj tego dowcipu.
        Godzi on w godnosc kobiety i wcale nie jest zabawny!
        • Gość: Wrecekrzepki Re: Humor w nauce: protest! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 22.04.06, 03:27
          Jako zatwardzialy maskulinista popieram zamieszczenie i uwazam, ze dowcip jest
          mistrz ;)
        • Gość: Lehoo Re: Humor w nauce: protest! IP: *.globalconnect.pl 03.07.06, 22:51
          Co gorsza, jest bałamutny. Transformator brzęczy z PODWOJONĄ częstotliwością
          napięcia zasilającego (w Europie zatem 100 Hz, w USA 120 HZ).
    • Gość: kmicic_1976 Re: Humor w nauce: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 22:40
      Jaki matematyk o polskim nazwisku zyskal ogromna slawe w latach 1995-96?
      • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 22:52
        Theodore Kaczynski (wysylal bomby poczta)
        • Gość: kmicic_1976 Re: Humor w nauce: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.06, 23:14
          Gość portalu: Alicja napisał(a):

          > Theodore Kaczynski (wysylal bomby poczta)

          TAK - to jest (niestety) dobra odpowiedz :(

          • Gość: ewa Re: Humor w nauce:egzamin IP: *.d4.club-internet.fr 08.04.06, 00:01
            Na wydziale socjologii jednego z uniwersytetow podczas egzaminu koncowego jako
            pytanie padl taki oto problem:
            Ocencie zaburzenia socjologiczne, ktore moglyby miec zwiazek z koncem swiata.
            Stworzcie sytuacje eksperymentalna aby wyprobowac wasza teorie.

            • Gość: yepestis Re: Humor w nauce:egzamin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 11:16
              Na egzaminie z genetyki było kiedys takie pytanie:
              niebieskie oczy to cecha recesywna, autosomalna, daltonizm to cecha sprzężona z
              płcią, a włosy mocno kręcone to cecha autosomalna, dominująca. Desdemona była
              niebieskooką, rozróżniającą kolory kobietą o długich, prostych włosach, przy
              czym jej ojciec był daltonistą. Otello i wszyscy jego przodkowie mieli oczy
              ciemne, włosy kręcone i zaden nie był daltonistą. Desdemona powiła bliźnięta,
              chłopca i dziewczynkę. Oboje mieli niebieskie oczy, skręcone włosy, a chłopiec
              był daltonistą. Czy Otello postapił słusznie (z genetycznego a nie moralnego
              punktu widzenia) dusząc Desdemonę? Odp. uzasadnij
              • Gość: ewa Re: Humor w nauce: kwestionariusz Prousta IP: *.d4.club-internet.fr 08.04.06, 13:15
                Sprobujmy sami odpowiedziec:

                ( w tekscie pytania sa po angielsku z autentycznymi odpowiedziami Prousta w
                wieku 13 lat. Porownajmy sie z nim!)
                --------------------------------------------------------------------------------



                Your favourite virtue. - Toutes celles qui ne sont pas particulières à une
                secte, les universelles.

                Your favourite qualities in a man. - L'intelligence, le sens moral.

                Your favourite qualities in a woman. - La douceur, le naturel, l'intelligence.

                Your favourite occupation. - La lecture, la rêverie, les vers, l'histoire, le
                théâtre.

                Your chief characteristic. -

                Your idea of happiness. - Vivre près de tous ceux que j'aime avec les charmes
                de la nature, une quantité de livres et de partitions, et pas loin un théâtre
                français.

                Your idea of misery. - Etre séparé de maman.

                Your favourite colour and flower. - Je les aime toutes, et pour les fleurs, je
                ne sais pas.

                If not yourself, who would you be? - N'ayant pas à me poser la question, je
                préfère ne pas la résoudre. J'aurais cependant bien aimé être Pline le jeune.

                Where would you like to live? - Au pays de l'idéal, ou plutôt de mon idéal.

                Your favourite prose authors. - George Sand, Aug. Thierry.

                Your favourite poets. - Musset.

                Your favourite painters and composers. - Meissonnier, Mozart, Gounod.

                Your favourite heroes in real life. - Un milieu entre Socrate, Périclès,
                Mahomet, Musset, Pline le Jeune, Aug. Thierry.

                Your favourite heroines in real life. - Une femme de génie ayant l'existence
                d'une femme ordinaire.

                Your favourite heroes in fiction. - Les héros romanesques poétiques, ceux qui
                sont un idéal plutôt qu'un modèle.

                Your favourite heroines in fiction. - Celles qui sont plus que des femmes sans
                sortir de leur sexe, tout ce qui est tendre poétique, pur, beau dans tous les
                genres.

                Your favourite food and drink. -

                Your favourite names. -

                Your pet aversion. - Les gens qui ne sentent pas ce qui est bien, qui ignorent
                les douceurs de l'affection.

                What characters in history do you most dislike. -

                What is your present state of mind. -

                For what fault have you most toleration? - Pour la vie privée des génies.

                Your favourite motto.
                • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: kwestionariusz Prousta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 15:03
                  > Your favourite virtue.
                  Dobroc, przyjazn

                  > Your favourite qualities in a man.
                  Krotkie i jasne wyslawianie sie

                  > Your favourite qualities in a woman.
                  Madrosc i piekny usmiech

                  > Your favourite occupation.
                  Kontemplacja swiata i dlugie spacery po lesie

                  > Your chief characteristic.
                  To pytanie powinno byc skierowane do tych, ktorzy mnie znaja ;-)

                  > Your idea of happiness.
                  Zrozumiec samego siebie i umiec wyciagnac z tego wnioski
                  >
                  > Your idea of misery.
                  Byc skazanym tylko na internet

                  > Your favourite colour and flower.
                  Kolor: niebieski
                  Kwiat: roza

                  > If not yourself, who would you be?
                  Nie mam zielonego pojecia

                  > Where would you like to live?
                  Na poludniu Francji, w jakiejs wiosce kolo Nicei nad Morzem Srodziemnym

                  > Your favourite prose authors.
                  Oj, bardzo wielu: B"oll, D"urrenmatt, Rolland, Dostojewski, Kafka, Haszek,
                  Hrabal, Lem, ...

                  > Your favourite poets.
                  Norwid,...., Galczynski, Herbert, Kofta, Lec, Rimbaud, Brassens
                  >
                  > Your favourite painters and composers.
                  Malarze: D"urer, Velazquez, Rembrandt, Vermeer, Turner, Levitan, Cezanne,
                  Monet, Manet, Van Gogh, Wyspianski, Mehoffer, Klee,...
                  Kompozytorzy: Bach, ..., Mozart, Chopin, Schumann, Ravel, Komeda

                  > Your favourite heroes in real life.
                  Sw. Franciszek, Gandhi

                  > Your favourite heroines in real life.
                  Matka Teresa

                  > Your favourite heroes in fiction.
                  Ktos kto spowoduje, ze ludzie beda sie usmiechac do siebie czesciej.

                  > Your favourite heroines in fiction.
                  To samo

                  > Your favourite food and drink. -
                  Swiezy chrupiacy chleb z maslem, pomidorem i szczypiorkiem
                  Herbata z cytryna
                  >
                  > Your favourite names.
                  Nie mam takowych.
                  >
                  > Your pet aversion.
                  chamstwo

                  > What characters in history do you most dislike.
                  Hitler, Stalin.

                  > What is your present state of mind.
                  Mysle jak wypelnic prawdziwie ten kwestionariusz.

                  > For what fault have you most toleration?
                  Za blad uswiadominy sobie, po ktorym winowajca
                  powiedzial "przepraszam", naprawil go i stara sie
                  go wiecej nie powtorzyc.

                  > Your favourite motto.
                  Moze dwa:

                  "Prawdziwa sila nie czyni wrzawy; ona jest i dziala." (A. Schweitzer)

                  "Pamietaj, co masz do zrobienia, i zapomnij, czego juz dokonales."
                  (M. von Ebner-Eschenbach)


                  ;-)))
                  • Gość: ewa Re: Humor w nauce: kwestionariusz Prousta IP: *.d4.club-internet.fr 08.04.06, 17:30
                    Your favourite virtue.
                    Tolerancja, nieagresja

                    > Your favourite qualities in a man.
                    erudycja

                    > Your favourite qualities in a woman.
                    Kobiecosc pozbawiona glupoty

                    > Your favourite occupation.
                    Kontakt z przyroda, sluchanie muzyki, ogladanie obrazow mistrzow

                    > Your chief characteristic.
                    cierpliwosc, wyrozumialosc

                    > Your idea of happiness.
                    Znalezc sie na pustej plazy oceanu

                    > Your idea of misery.
                    Awaria elektrowni.

                    > Your favourite colour and flower.
                    Kolor: niebieski
                    Kwiat: wszelkie polne

                    > If not yourself, who would you be?
                    Barbara Hendricks

                    > Where would you like to live?
                    W Toscanii

                    > Your favourite prose authors.
                    Poza znana klasyka obecnie George Steiner

                    > Your favourite poets.
                    Prevert, Galczynski, Rimbaud,Lechon, Vian, ostatnio Ch. Juliet
                    >
                    > Your favourite painters and composers.
                    Malarze:Rembrandt,Durer,Vermeer ,Botticelli,Bruegel, Cranach, Van Gogh, Turner,
                    Cezanne, Monet, Manet,Matisse, Klimt, Beksinski ,Klee , Miro, Dubuffet, Braque
                    ,...
                    Kompozytorzy:Bethoveen....Schubert, Bach, Mozart, Chopin,
                    Schumann,Mahler,Verdi,Ravel, Liszt, Mendelsson,Strawinski,
                    Rachmaninow ,Gorecki, Kilar, Glass, Cage, Part

                    > Your favourite heroes in real life.
                    Condorcet, Menuhin,

                    > Your favourite heroines in real life.
                    Barbara Hendricks, M. Curie-Sklodowska,

                    > Your favourite heroes in fiction.
                    Wynalazca sposobu na zaprzestanie wojen.

                    > Your favourite heroines in fiction.
                    J.w.-przypuszczam ze bedzie to kobieta

                    > Your favourite food and drink. -
                    owoce
                    kawa
                    >
                    > Your favourite names.
                    to zalezy
                    >
                    > Your pet aversion.
                    agresja

                    > What characters in history do you most dislike.
                    Hitler, Stalin.

                    > What is your present state of mind.
                    Chce jak najszybciej skonczyc ten kwestionariusz

                    > For what fault have you most toleration?
                    wszelkie akcje podjete nieswiadome, lub pod chwila emocji


                    > Your favourite motto.

                    tylko jedno z dziecinstwa;

                    "Idz smialo przez zycie
                    i miej bycza mine
                    szczescie lap za nogi
                    i dus jak cytryne"
                    • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: kwestionariusz Prousta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 12:26
                      > Your favourite virtue.
                      uprzejmosc

                      > Your favourite qualities in a man.
                      roztropnosc

                      > Your favourite qualities in a woman.
                      opiekunczosc

                      > Your favourite occupation.
                      harcerstwo

                      > Your chief characteristic.
                      cierpliwosc

                      > Your idea of happiness.
                      dostac sie na wymarzone studia

                      > Your idea of misery.
                      ze moj chlopak mnie rzuci

                      > Your favourite colour and flower.
                      Kolor: zielony
                      Kwiat: pelargonie

                      > If not yourself, who would you be?
                      nie wiem

                      > Where would you like to live?
                      w Zakopanem

                      > Your favourite prose authors.
                      Agatha Christie, S. King, Lem.

                      > Your favourite poets.
                      Galczynski, ks.Twardowski

                      > Your favourite painters and composers.
                      Malarze: Boznanska, Wyspianski, Miro
                      Kompozytorzy: Chopin, Moniuszko, Lennon i niektorzy od rocka

                      > Your favourite heroes in real life.
                      Jan Pawel II

                      Your favourite heroines in real life.
                      Matka Teresa

                      > Your favourite heroes in fiction.
                      trudno mi sobie wyobrazic

                      > Your favourite heroines in fiction.
                      tak samo

                      > Your favourite food and drink.
                      > nalesniki mojej mamy
                      > sok z czarnej porzeczki

                      > Your favourite names.
                      Konstanty, Mateusz, Anna, Maria

                      > Your pet aversion.
                      chamstwo

                      > What characters in history do you most dislike.
                      Hitler, Stalin, Pol-Pot

                      > What is your present state of mind.
                      Boje sie ze moj kwestionariusz wypadnie troche glupio.

                      > For what fault have you most toleration?
                      Jesli ktos zrobi cos zlego przez niewiedze.

                      > Your favourite motto.
                      "Nie boj sie, nie lekaj sie: Bog sam wystarczy."

                      (Ze spiewow Taize)
                      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: kwestionariusz Prousta IP: *.d4.club-internet.fr 09.04.06, 13:15
                        Brawo Alicjo!
                        Czy mozna prosic o przepis mamay na nalesniki?
                        • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: nalesniki mamy do Ewy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 15:32
                          Do miski wbic 12 jajek, wlac 1/3 szklanki smietanki i razem mozno roztrzepac.
                          Smazyc nalesniki na smalcu, dokladajac go po trochu pod kazdy nalesnik.
                          Z podanej proporcji uzyskujemy 5-8 nalesnikow.

                          Z jagodami. 20 dag jagod zmiksowac. Lyzke zelatyny (1.2 dag) namoczyc w
                          odrobinie zimnej wody, a nastepnie garnuszek wstawic do goracej wody i zelatyne
                          rozpuscic. 4 zoltka utrzec z lyzka cukru i kilkoma kroplami aromatu waniliowego
                          na puszysta mase. Szklanke smietanki zagotowac i goraca stopniowo wlewac do masy
                          zoltkowej, ciagle ubijajac. Cienkim strumieniem wlac tez zelatyne. Naczynie z
                          masa wstawic do naczynia z zimna woda i dobrze schlodzic. Szklanke zimnej
                          smietanki ubic na sztywno i dodac do masy smietankowo-zoltkowej. Dodac tez
                          zmiksowane jagody. Wszystko wymieszac i wstawic na godzine do lodowki. Po
                          godzinie wyjac, wymieszac powtornie i znow wstawic do lodowki na 30 min.

                          Masa smarujemy zimne nalesniki i skladamy je na pol. Podajemy na zimno.


                          Smacznego,
                          Alicja
                          • Gość: ewa Re: Humor w nauce: nalesniki mamy do Alicji IP: *.d4.club-internet.fr 10.04.06, 17:44
                            Dziekuje. Jest to prawdziwie krolewskie danie. A mama jest artystka.
                            Oto maly rewanz: Brzoskwinia Melba
                            Wielki mistrz kuchni Escoffier stworzyl, w 1892 r., Brzoskwinie Melba dla Nelly
                            Melba, znanej spiewaczki podczas obiadu u Savoya w Londynie z ksieciem Orleanu.
                            Brzoskwinia , nadziewana lodami waniliowymi, polana purée z malin i kremem
                            caramelowym. Danie to zalezy od jakosci skladnikow i nie umywa sie do
                            nalesnikow mamy;-)
              • Gość: ewa Re: Humor w nauce:egzamin IP: *.d4.club-internet.fr 08.04.06, 16:07
                Wystapienie cechy autosomalnej recesywnej=1/4 szans, cechy autosomalnej
                dominujacej= 2/4 szans. Czyli krecone wlosy o obojga dzieci potwierdzalyby
                ojcostwo Otella, natomiast niebieskie oczy u obojga dujajowych blizniat
                przemawialyby za tym ze z jedno blizniat bylo dzieckiem Otello, zas drugie
                spolodzil inny ojciec-)))))).Daltonizm wystapil w pytaniu dla zmylki.
    • Gość: student dzienny Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.06, 20:58
      W przepełnionym tramwaju siedzi blady, siny, wymęczony student. Pod oczami sine
      cienie, przez lewą rękę przewieszony płaszcz. Wsiada staruszka. Student ustępuje
      jej miejsca i łapie się uchwytu. Staruszka siada, ale zaniepokojona przygląda się
      studentowi:
      - Przepraszam, młody człowieku! To bardzo ładnie że zrobił mi pan miejsce,
      ale pan tak blado wygląda. Może pan chory? Może... niech lepiej pan siada.
      Nie jest panu słabo?
      - Ależ nie, nie! Niech pani siedzi. Ja tylko, widzi pani, jadę na egzamin,
      a cała noc się uczyłem bo mam średnia 4,6 i chce ją utrzymać.
      - No to może da mi pan chociaż ten płaszcz do potrzymania?
      - A, nie! Nie mogę! Zresztą to nie jest płaszcz. To kolega. On ma średnią 5.0.


      Profesor przerywa wykład i zwraca się do studentów siedzący w ostatnim rzędzie:
      - Kategorycznie zabraniam rozwiązywania krzyżówek podczas moich wykładów!!
      Na to ktoś z sali:
      - Czy na tle rebusów ma pan podobne kompleksy?


      Na egzaminie z informatyki profesor z widocznym niesmakiem słucha niedorzecznych
      odpowiedzi studenta. W pewnym momencie zwraca się do swego psa leżącego
      pod biurkiem:
      - Azor! Wyjdź, bo zgłupiejesz!


      Studentka, bliska płaczu, po oblanym egzaminie:
      - Panie profesorze ja naprawdę nie zasłużyłam na pale.
      - Oczywiście, że nie, ale to jest najniższy stopień jaki przewiduje regulamin.


      Spotkali się Inteligent z AWF-u i Fizyczny z politechniki. Mieli w ramach
      współzawodnictwa przejść przez mur (na wprost). Fizyczny z politechniki sierpowym
      przyłożył w mur i nic, mur stoi. Inteligent z AWF-u podszedł i uderzeniem
      z główki rozwalił mur i mówi do drugiego:
      - Trzeba mięć tu! (pokazując na głowę), a nie tu! (uderzając się w biceps).


      Student z biednego afrykańskiego państwa przychodzi do hydraulika:
      - Prose pan. Sedes mi zle pracowac. Woda sybko leciec i nie sdasyc się umyc.

      • Gość: yepestis Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 00:39
        Porównanie jednej doby studenta Akademii Medycznej (AM) i AWF-u(AWF)
        mieszkających razem.

        18:00
        AM: Początek ostatnich zajęć tego dnia.
        AWF: Początek pierwszej skrzynki piwa.

        20:00
        AM: Wracam tramwajem na stancję.
        AWF: W stanie "naturalnym" jadę rowerem po kolejną
        skrzynkę piwa, mimo że pada śnieg i jest zimno.

        21:00
        AM:Piję pierwszą tego wieczoru kawę.
        AWF: Pierwszy raz tego wieczoru jadę na izbę wytrzeźwień

        22:00
        AM:Zaczynam pierwszą tej nocy 1000-stronicową książkę.
        AWF:Zaczynam pierwszą tej nocy ucieczkę z izby wytrzeźwień.

        23:30
        AM:Nadal czytam.
        AWF:Nadal uciekam.

        24:00
        AM:Wycieńczony książką sięgam po 800-stronicowy skrypt.
        AWF:Wycieńczony bieganiem, wskakuję do rzeki i uciekam wpław.

        2:00
        AM: Czytam kumplom śmieszne zdania z książki.
        AWF:Opowiadam kumplom, jakie to uczucie dostać paralizatorem.

        3:00
        AM: Z braku książek sięgam po Panoramę Firm i Książkę Telefoniczną.
        AWF: Z braku napojów energetycznych, wzmagających wyobraźnię,udaję się w
        podróż rowerem do najbliższego nocnego

        4:00
        AM:Kumple też czytają PF i KT (nie mogę nic z nich zrozumieć).
        AWF:Kumple nadal piją i coś gadają, ja tylko piję...

        4:30
        AM:Piję, nie wiem którą kawę.
        AWF:Nie wiem, gdzie jadę.

        4:45
        AM:Urządzamy z kolegami konkurs "1 z 10-ciu" z wiedzy o Panoramie Firm.
        AWF:Urządzamy konkurs "kto szybciej wózkiem dookoła supermarketu".

        5:15
        AM:Znów wygrałem! Bochenek i Stryer się nie odzywali...
        AWF:Znów wygrałem! Piast i Żywiec utknęli w zaspie!

        6:00
        AM:Jestem wykończony, nigdy już nie będę tak długo się uczył.
        AWF:Jestem wykończony, tłumaczę znakowi "STOP", że już nigdy nie będę pił

        6:15-7:30
        AM:Śpię w ubraniach - szkoda ściągać na tak krótko.
        AWF:Śpię z dwoma kumplami w wannie, która dryfuje po wodach parku.

        7:30
        AM: O, już 7:30? ZASPAŁEM!
        AWF: O! Chłopaki, to jest Bałtyk? Który mamy rok?

        7:45
        AM:Idę się umyć... Gdzie jest wanna??? I ten jełop z AWF?
        AWF:Kurcze, dzisiaj czwartek. Dzień kąpieli dla Medyka...

        7:50
        AM:... znowu wypił Domestosa...
        AWF:... ale zgaga... to po tym likierze pewnie...

        8:00
        AM: Biegnąc na uczelnię, widzę trzech kloszardów w wannie. Myślę - "co to za
        życie"
        AWF: Wczoraj widziałem białe myszki, a dziś duchy w białych fartuchach.Czas
        wracać do domu...

        9:00
        AM: chce mi się spać, idę po kawę
        AWF: chce mi się spać, idę spać

        12:00
        AM:Przewracam się ze zmęczenia
        AWF:Przewracam się na drugi boczek

        13:00
        AM:Za twarde siedzenia na tych salach
        AWF:Mama kupiła mi za miękką poduszkę...

        15:00
        AM:Znowu zapomniałem zjeść
        AWF: Znowu zapomniałem pójść na zajęcia

        15:05
        AM:Trudno, napiję się kawy
        AWF:Trudno, zrobię ksero

        16:00-17:30
        AM:Oglądam preparaty i notuję wykłady
        AWF: Oglądam telewizję i gram w Tekkena

        18:00
        AM:Ledwo żyję, chcę do domu!
        AWF:Ale mam kaca! Chcę do mamy!

        20:15
        AM: Cześć, Głąbie! Ale miałem ciężki dzień...
        AWF: cześć, Medyk! Ty chyba nie wiesz, co znaczy ciężki dzień...
        • Gość: ewa Re: Humor w nauce ; warunki wstepne IP: *.d4.club-internet.fr 09.04.06, 13:11
          Trzech naukowcow, inzynier, biolog i matematyk dyskutuja na tarsia pubu.
          Zauwazyli ze dwie osoby weszly do domu znajdujacego sie na przeciwko. Godzine
          pozniej trzy osoby wyszly stamtad.
          Inzynier powiadzial" dane wstepne byly falszywe"
          Biolog powiedzial" To proste, onie sie zreprodukowali"
          Matematyk powiedzial " Jesli jedna osoba wejdzie na nowo do domu, on stanie sie
          pusty".









          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce ; mazanie tablicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 14:32
            W pewnym instytucie naukowym jest pani od mazania tablicy w czasie przerw
            miedzy wykladami. Ma ona swoj staly algorytm:

            1. Kontemplacja tego co jest napisane na tablicy.
            2. Najpierw zmazuje to czego zupelnie nie rozumie.
            3. Potem zmazuje to co kiepsko rozumie.
            4. Na koniec zostawia sobie to, co cokolwiek rozumie i z wielkim zalem
            to zmazuje.

            :-)))
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce ; mazanie tablicy IP: *.d4.club-internet.fr 09.04.06, 19:56
              Ta pani to ma taka prace jak ja;
              -kontempluje co jest napisane
              -wymazuje to czego zupelnie nie rozumiem
              -pytam co znaczy to co kiepsko rozumiem
              -zostawiam to co cokolwiem rozumiem i rozwijam. Przysparza mi sporo pracy;
              chetnie z owa pania zamienilabym sie.
              • eilean_donan Re: Humor w nauce : spod tablicy 09.04.06, 20:25

                Pewien znany profesor egzaminie Krakowa: (po egzaminie pisemnym) "Ja nie po to
                wykładałem pół roku i robiłem ten egzamin, żeby mi ktoś napisał na maksa..."
                • eilean_donan Re: Humor w nauce : spod tablicy 09.04.06, 20:32
                  Powinno być: " pewien znany profesor z Krakowa" , nie wiem skąd mi
                  ten "egzamin" się wziął...ale skoro już tu jestem, to jeszcze informacja mojego
                  dziecięcia z cyklu " a wiesz, mamo..."
                  ... że matematyka znalazła przyczynę współczesnych problemów gospodarczych,
                  dziury budżetowej, bezrobocia. Winny jest Bolesław Chrobry, bo gdyby w roku
                  1000 złożył w banku chociaż jeden grosz, przy oprocentowaniu 4% rocznie i przy
                  corocznym doliczaniu odsetek, w roku 2000 mielibyśmy w kasie państwa dodatkowe
                  1 071 500 000 000 000 zł, czyli ponad milion miliardów (!) złotych.
                  • Gość: ewa Re: Humor w nauce : z ostatniej chwili IP: *.d4.club-internet.fr 10.04.06, 19:31
                    W ubieglym tygodniu naukowcom z Nasa udalo sie rozszyfrowac pierwsza
                    informace, ktorej pozaziemskie pochodzenie zostalo potwierdzone.
                    Oto tekst informacji:
                    " To sie naprawde sprawdza!. Wyslijcie tylko 5*10^50 atomow wodoru do kazdego z
                    nastepnych systemow slonecznych. Nastepnie dorzuccie wasz wlasny system
                    sloneczny na szczycie lisy, wymazcie system na dole listy i wyslijcie kopie
                    informacji do 100 innych . Jesli dobrze zastosujecie sie do instrukcji, co
                    najmniej w 0,25 rotacji galaktycznych, bedziecie pewni otrzymac w zwrocie
                    wystarczajaco wodoru aby przyspieszyc rozwoj waszej cywilizacji az do uzyskania
                    maksimum entropii"

                    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce : przybysze z kosmosu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 22:07
                      Jeden z lepszych dowcipow rysunkowych jakie widzialem, wygladal tak:
                      Na Ziemi wyladowal statek kosmiczny, z ktorego wychodza UFO-ludki.
                      I nie byloby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, ze ten statek
                      kosmiczny byl w stylu ... gotyckim.

                      :-)))
                      • Gość: ewa Re: Humor w nauce : przybysze z kosmosu IP: *.d4.club-internet.fr 11.04.06, 00:16
                        A moj ulubiony dowcip rysunkowy to;
                        tato ktory krzyczy do syna:
                        "JEDEN KALKULATOR WIECEJ JEDEN KALKULATOR TO JEST ILE?"
                        • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce : przybysze z kosmosu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.06, 02:51
                          stary jak świat rysunek ObWiesia:

                          Armstrong i Aldrin pod jakąś skałą na Księżycu;
                          a na skale wyryty koślawymi literami napis:
                          "ALOJZY CIAPUŁA. BYŁEM TU 17IV1961."
                          • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce : ObWieś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 20:58
                            No to może jeszcze kilka rysunków ObWiesia do wglądu :-)
                            www.telesis.com.pl/wies/images/Image228.jpg
                            www.telesis.com.pl/wies/images/Image231.jpg
                            czarownica
                            www.telesis.com.pl/wies/images/Image201.jpg
                            balony
                            www.telesis.com.pl/wies/images/Image214.jpg

                            WIESŁAW FUGLEWICZ (1934 -1982)
                            Studiował na warszawskiej ASP (pół roku) i w Wyższej Szkole Ekonomicznej we
                            Wrocławiu. Dziennikarz i rysownik. Debiutował jako karykaturzysta w 1955 r. we
                            wrocławskim "Słowie Polskim". Współpracował m.in. z pismami: "Polski
                            Sportowiec", "Skrzydlata Polska", "Tygodnik Morski", "Przegląd
                            Sportowy", "Szpilki", "Kocynder", "Kaktus". Laureat wielu nagród m.in. Grande
                            Diploma d'Onore w Tolentino na wystawie rysunku satyrycznego w 1967 r., Prix
                            pour Elleganzia Grafica w 1975 r. w Anconie, oraz srebrny medal w konkursie
                            sportowego żartu rysunkowego również w Anconie w 1977 r. Autor kilku książek,
                            m.in. "Za mundurem żarty sznurem" - 1970 r.
                      • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce : przybysze z kosmosu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 20:54
                        Gość portalu: Onufry napisał(a):

                        > Jeden z lepszych dowcipow rysunkowych jakie widzialem, wygladal tak:
                        > Na Ziemi wyladowal statek kosmiczny, z ktorego wychodza UFO-ludki.
                        > I nie byloby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, ze ten statek
                        > kosmiczny byl w stylu ... gotyckim.
                        >
                        > :-)))

                        W takim razie musiała to być satyra na efekty specjalne z filmu Spielberga
                        "Bliskie Spotkania Trzeciego Rodzaju" :-)

                        • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce : Prawie jak... piknik :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 21:00

                          Aldrin na zaimprowizowanej naprędce imprezce na Księżycu odgrzewa lunch na
                          grillu ustawionym pod dyszą LEMa na jałowym biegu, siorbiąc przy tym piwko
                          przez słomkę z piersiówki ukrytej w skafandrze:
                          - Wiesz co, Armstrong? Niby wszystko jest OK: steki z grilla są, browar jest,
                          ale jakoś nie ma... atmosfery.
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce ; roznoszenie poczty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 12:19
              Ta sama pani w tym samym instytucie roznosi poczte po pokojach.
              I tu ma swoj algorytm:

              1. Oglada znaczki na kopertach.
              2. Klasyfikuje korespondencje od najladniejszego znaczka do najbrzydszego.
              3. Wg tej klasyfikacji roznosi poczte kolejno po pokojach.

              :-)))
              • Gość: ewa Re: Humor w nauce ; roznoszenie poczty IP: *.d4.club-internet.fr 11.04.06, 13:00
                Pani ta ma niezwykle rozwiniety zmysl estetyczny;-)
                W innym instytucie sekretariat znajduje sie na pietrze. Pan odpowiedzialy za
                poczte pracuje w nim od zawsze i od zawsze ma nastepujacy sposob jej
                roznoszenia :
                wychodzi z sekretariatu z plikiem listow, glosno(bardzo glosno)
                krzyczy "poczta",
                po czym otwiera dlon zawierajaca listy;
                Powoduje to chmure zwolna opadajacych "golebi" i rozdardiasz w poszukiwaniach
                adresat-odbiorca. Stalo sie do widowiskiem dnia codziennego i nikt nie wyobraza
                sobie ze mogloby byc inaczej;-)
                • Gość: ewa Re: Humor w nauce ; naukowcy i podatki IP: *.d4.club-internet.fr 11.04.06, 18:37
                  Jak powszechnie wiadomo, naukowcy dosc czesto kiepsko sobie radza z trywialnymi
                  sprawami codziennymi. Zwlaszcza z roznymi papierzyskami takimi jak PIT i inne.
                  Z tego powodu, aby ulzyc naszym ulubiencom, zamieszczam gotowy list do Urzedu
                  Skarbowego. Wystarczy skopiowac i podpisac sie!

                  Drogi Urzedzie Skarbowy,

                  Mam zaszczyt potwierdzic odbior Waszego pisma z 12 kwietnia b.r., w ktorym po
                  raz trzeci,upominacie sie o wplate sumy, ktora jestem Wam winien. Prosze
                  przyjac do wiadomosci, ze nie poddaje w watpliwosc tego dlugu i mam zamiar go
                  zwrocic w mozliwie najszybszym terminie.
                  Lecz z drugiej strony, informuje Was, ze mam wielu innych wierzycieli,
                  wszystkich rownie waznych jak Wy i ktorym rowniez chcialbym splacic dlug.Z tego
                  toz powodu, kazdego miesiaca wrzucam do kapelusza wszystkie nazwy/nazwiska
                  wierzycieli i wyciagam, zdajac sie na przypadek, tego, komu staram sie zwrocic
                  dlug.Osmielem sie miec nadzieje ze Wasza nazwa wylosuje sie mozliwie szybko.

                  Tymczasem, Drogi Urzedzie Skarbowy, przyjm wyrazy mojego szczerego szacunku

                  (podpis)

                  P.S.: Z powodu Waszego ostatniego listu wyrazonego w sposob malo grzeczny, z
                  przykroscia czuje sie zobowiazany do powiadomienia Was, ze nie bedziecie
                  uczestniczyli w najblizszym ciagnieniu.





                  P.S. : Votre dernière lettre étant rédigée de manière fort peu courtoise, j'ai
                  le regret de vous faire savoir que vous ne participerez pas au prochain tirage.
                  • Gość: fanka HwN Re: Humor w nauce : swietny watek - up! IP: *.im.uj.edu.pl 12.04.06, 14:50
                  • Gość: ewa Re: Humor w nauce ; naukowcy i konferencje IP: *.d4.club-internet.fr 12.04.06, 15:03
                    W 1940 roku Einstain byl zaproszony w USA na liczne konferencje.Odbywal podroze
                    z szoferem, ktory przysluchiwal sie wykldom. W koncu szofer byl na tyle
                    obeznany z ich tematem, ze powiedzil mistrzowi, ze jest gotow sam wygloscic
                    konferencje na poznany mu temat. Einstein zgodzil sie na to. Podczas
                    najblizszej konferencji szofer znalazl sie na podium, a mistrz w ostatnim
                    rzedzie sluchaczy. Wszystko odbylo sie dobrze. Jednak na koncu konferencji
                    padlo pytanie ne ktore wykladowce nie byl w stanie odpowiedziec. Jednakowoz
                    umial znalezc sie w sytuacji . Powiedzil, wskazujac na Einsteina, ze pytanie
                    jest tak trwialne, ze kazdy, nawet ten sluchacz w ostatnim rzedzie potrafi na
                    nie odpowiedziec.
                    • Gość: bored Re: Humor w nauce ; naukowcy i konferencje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 16:50
                      Litości!
                      Ile razy można czytać to samo...
                      Rozumiem, że nie chcecie, aby wątek pod nieobecność Wodza padł, ale są granice.
                      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce ; naukowcy i konferencje IP: *.ceti.pl 12.04.06, 17:20
                        Byla kiedys taka konferencja, organizowana rok rocznie, na ktorej
                        2 wykladowcy wystapili z referatami zawierajacymi wzajemnie wykluczajace sie
                        tezy. Poniewaz material byl bardzo skomplikowany, nie sposob bylo od reki
                        ustalic ktory ma racje, a ktory sie myli. Obiecali oni na nastepnej konferencji
                        wyjasnic sprawe. No i na konferencji w nastepnym roku, znow wystapili
                        z referatami. Kazdy z nich przepraszal, ze sie pomylil i tezy ich referatow
                        znow byly wzajemnie sie wykluczajace.

                        ;-)))


                        PS. W tym watku nie ma "Wodza" - jest tylko gospodarz future_phd.
                        • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce ; naukowcy i konferencje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 20:51
                          Na innej konferencji na uroczystej kolacji przy jednym ze stołów
                          ktoś z młodszych uczestników opowiedział w towarzystwie szacownego i wielce
                          lubianego przez studentów profesora DOWCIP O WERANDZIE. Towarzystwo rozbawiło
                          się, ale jedynie nieznacznie, z uwagi na owego powszechnie szanowanego
                          profesora, który w ogóle nie zareagował, a jedynie nadal z zaciętym, surowym i
                          niewzruszonym wyrazem twarzy oddawał się konsumpcji.
                          Minęło kilka minut, w trakcie których towarzystwo nieco przygasło i nagle sam
                          profesor rónież się ożywił i opowiedział... DOWCIP O WERANDZIE.
                          Tym razem po chwili konsternacji towarzystwo ryknęło głośnym śmiechem,
                          a profesor popatrzył dokoła wpierw triumfalnym wzrokiem, zastanawiając się
                          niewątpliwie, od kiedy to znowu jest taką "duszą towarzystwa".
                          Powoli triumf zmienił się w niejakie zaskoczenie...
                          Dobrą chwilę trwało, zanim udało mu się wytłumaczyć, co było przyczyną
                          tej nieproporcjonalnie niepohamowanej wesołości.
                          I - tu zrozumiała staje się ta miłość studentów - dopiero to go naprawdę
                          ubawiło.
                      • Gość: ewa Re: Humor w nauce ; do bored IP: *.d4.club-internet.fr 12.04.06, 18:49
                        mam prosbe-koniecznie przyslij mi swoja fotografie;
                        wystawie Cie na aukcji eBay w dziale"dziwne rzeczy".
                        Cena max.1 PLN
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 11:13
      Jaki polsko-francuski podroznik w Afryce wyjasnil tajemnice obecnosci ryb
      w oazach na Saharze?
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka-odpowiedz IP: *.d4.club-internet.fr 13.04.06, 19:14
        images-eu.amazon.com/images/P/2070368734.01.LZZZZZZZ
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka-wskazowka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 21:17
          Jego stryjecznym bratem byl slynny Benedykt Dybowski - wybitny zoolog i
          badacz Syberii.
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka-wskazowka nr 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.06, 22:12
            Zyl w latach 1856-1928 i mial na imie Jan.
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka-wskazowka nr 2 IP: *.d4.club-internet.fr 13.04.06, 23:03
              Jan Dybowski
              • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Zagadka IP: *.d4.club-internet.fr 13.04.06, 23:19
                Jak nazywa sie i jakie ma pochodzenie technika, ktora wykonano portret karpia?

                www.chez.com/gyoan/gyotaku/rascasse.jpg
              • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Zagadka-wskazowka nr 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 02:46
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > Jan Dybowski

                TAK BRAWO!!!

                Wiecej za dnia :-)))
                • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Jan Dybowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 20:34
                  Jean Thadee Emmanuel Dybowski, Jan Dybowski (ur. 20 kwietnia 1856 - zm. 18
                  grudnia 1928), agronom, botanik i podróżnik działający w służbie Francji,
                  pochodzenia polskiego.

                  Był synem Józefa Ksawerego, polskiego emigranta we Francji, stryjecznym bratem
                  Benedykta Dybowskiego, wybitnego przyrodnika i badacza Azji oraz Władysława
                  Dybowskiego, zoologa.

                  Położył zasługi w zagospodarowaniu obszarów pustynnych Sahary, propagował prace
                  nawadniające, budowę studni artezyjskich, zakładanie sztucznych oaz. Odbył
                  szereg wypraw badawczych po Afryce. W 1891 został wysłany do obszarów pomiędzy
                  dorzeczem Konga i jeziorem Czad, gdzie m.in. dokonał ustalenia biegu rzeki Szari
                  oraz jej dopływów. Dostarczył również informacji na temat tragicznie zakończonej
                  wyprawy Francuza Paula Crampela. Przywiezione przez niego materiały trafiły do
                  zbiorów Musee de L'Homme w Paryżu, a sam Dybowski został uhonorowany złotym
                  medalem francuskiego Towarzystwa Geograficznego.

                  Ponownie przebywał w okolicach Konga w latach 1893-1894, gdzie prowadził badania
                  przyrodnicze. W 1895 kierował wyprawą do Tunisu, dokonując analizy możliwości
                  rolniczych. Dzięki 6-letniom badaniom w Afryce został uznanym specjalistą
                  rolnictwa tropikalnego, autorem wielu publikacji w prasie francuskiej (a także w
                  języku polskim).

                  W ostatnich latach życia współpracował z Państwowym Instytutem Naukowym
                  Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach (jako profesor).

                  Źródła:

                  * Wacław Słabczyński, Polscy podróżnicy i odkrywcy, Warszawa 1988 (tam m.in.
                  fotografia)
                  * informacje wnuczki, Monique Dybowski-Laskowskiej

                  ***

                  Jan Dybowski obalil tez hipoteze o istnieniu podziemnych rzek laczacych
                  oazy na Saharze, ktorymi mialy sie przedostawac ryby do oaz. Ryby te
                  przenoszone byly przez ptaki.
                  • Gość: Zagłoba Re: Humor w nauce: Jan Dybowski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.06, 22:01
                    poniższe dykteryjki wydają mi się być godne przytoczenia w całości za:
                    www.pascal.pl/forum/viewtopic.php?p=617&sid=d6f73581aad8f791c45e9ee02d8541a9


                    "Na Syberii, na północny wschód od jeziora Bajkał, wypiętrzają się Góry
                    Czekanowskiego, zawdzięczające nazwę BENEDYKTOWI Dybowskiemu. Pewnego razu ten
                    znany badacz flory i fauny najgłębszego jeziora świata udał się na kilkudniową
                    wycieczkę w Góry Bajkalskie. Między nimi a Górami Chamardabańskimi odkrył
                    potężny masyw, którego nie było na mapach. Potomnym przekazał o tym następującą
                    relację: Nazwaliśmy go Górami Czekanowskiego. Czekanowski w tym czasie badał te
                    okolice pod względem geologicznym. Wspięliśmy się na najwyższy szczyt, nazywany
                    przez miejscową ludność Nosalem. Wznosił się tam krzyż, na którego belce
                    zobaczyliśmy wycięty nożem napis: Aleksander Czekanowski. Dowód, że był tu nasz
                    rodak. Poniżej tego nazwiska umieściliśmy swoje: Dybowski, Godlewski, Wroński. "


                    "Większość sprawozdań naukowych JAN Dybowski napisał po francusku. Wrażenia z
                    okolic równika drukował jednak również w prasie polonijnej oraz polskiej. Z
                    tygodnika „Wędrowiec” pochodzi jego opis krainy ludożerców. Na jedną z ich
                    wiosek natknął się nad rzeką Ubangi. Na widok statku zbrojni w dzidy i tarcze
                    krajowcy najpierw wyrazili zdumienie, potem żywy niepokój. Porzucając broń i
                    inne przedmioty, uciekli w głąb dżungli. Oto co podróżnik ujrzał na brzegu:
                    Wsparte dużymi kamieniami stoją nad ogniem olbrzymie kotły, w których coś się
                    gwałtownie gotuje... Przymusowe przystanki i długi pobyt najczęściej w
                    okolicach nieurodzajnych zupełnie, wszystko to wyczerpało nasze zapasy do
                    szczętu. Produktów europejskich dla urozmaicenia tutejszego pokarmu nie
                    mieliśmy już ani trochę. Spieszymy więc do kotłów, aby się przekonać, co nam
                    zostawiono. Ohyda! To szczątki ludzkich ciał: udo, ręka, nogi, głowa z białymi
                    szklistymi oczyma otwartymi szeroko i piana spadająca kłębami po brodzie. Nie,
                    z tej kuchni jeść nie sposób. A jednak mięso widać przyrządzone z całą
                    starannością – łupiny różnych jarzyn, kartofli i skórki małej dyni, świadczą o
                    trudach kuchmistrza. Br! Okropność! Pod pierwszym wrażeniem, chcieliśmy ukarać
                    ludożerców. Do czego by to nas jednak doprowadziło? Przypadkiem ujrzeliśmy
                    scenę powtarzającą się co dzień na wybrzeżu, we wszystkich wioskach plemienia
                    Bonżo. Mamy więc się zemścić, dlatego tylko, żeśmy widzieli fakt i że on
                    wstrętem nas przejął? W logicznym porządku trzeba by kolejno zniszczyć
                    wszystkie wioski spotkane na drodze; obowiązek przechodzący miarę naszych sił,
                    a którego spełnienie wstrętnego zwyczaju barbarzyńców nie oduczy.
                    Próba nawiązania kontaktów handlowych z plemieniem Bonżo zakończyła się tym, że
                    najśmielszy z krajowców, którego poprosili o banany i dynie, zażądał w
                    zamian... jednego z uczestników wyprawy! Obowiązek szefa ekspedycji nakazywał
                    Dybowskiemu prowadzenie spokojnych negocjacji. Próbował dociec, dlaczego to
                    plemię uważa, że zjadanie innych ludzi jest czymś naturalnym, czego wstydzić
                    się nie należy. Dowiedział się rzeczy szokujących: Ludzi przeznaczonych na ten
                    cel uważnie dobierają i przygotowują. Taki biedak staje się przedmiotem ich
                    troskliwości, dobrze żywiony nabiera ciała, a wówczas go zabijają. Niewolnicy
                    uważani są jako bydło, które w razie potrzeby służy za pokarm; biedne ofiary
                    tak dalece godzą się z losem, że w czasie tuczenia, tak słodkim dla nich, gdy
                    wolno jeść dużo, a nic nie robić, nie uciekłaby żadna w obawie, by nie wpaść do
                    rąk dających mniej żywności, a zmuszających pracować.
                    Mięso ludzkie Bonżo zaliczali do smakołyków. Nie stanowiło ich codziennego
                    pożywienia. Zachowywali je na uczty. Jadali tylko mężczyzn, gdyż kobiety były
                    zbyt drogim towarem. Dybowski uważał, że zwyczaj ludożerstwa spotykany wśród
                    plemion Afryki Równikowej dałby się wykorzenić, gdyby udało się rozwinąć w tej
                    części Czarnego Lądu hodowlę zwierząt domowych. I miał, jak się wkrótce
                    okazało, rację.
                    Pływanie po Ubangi i jej dopływach było sto lat temu rzeczą szczególnie
                    ryzykowną w miejscach, gdzie występowały gwałtowne prądy. Gdy zmagali się z
                    nimi wioślarze, plemiona ludożerców atakowały łodzie strzałami, czyhając na
                    tych, którzy wpadną do wody. W ten sposób ostrzelano również łodzie
                    Dybowskiego, raniąc kilku jego ludzi. Jednak to nie ludożercy zabili jego
                    poprzednika Crampela, ale arabscy handlarze niewolników. Odwet Dybowskiego
                    nastąpił nocą, kiedy najmniej się tego spodziewali.
                    Gdy nad Ubangi rozgrywały się wyżej opisane sceny, gdzieś w górnym biegu rzeki
                    Kongo przebywał Józef Conrad-Korzeniowski, który udał się tam w 1890 roku w
                    charakterze agenta handlowego. Pobyt w Kongu Belgijskim zainspirował go do
                    napisania książki „Jądro ciemności”, w której przedstawił drugą stronę medalu –
                    upokorzenia, jakie znosili tubylcy oraz okrucieństwo, zachłanność i
                    bezwzględność białych kolonizatorów. "

                • tomek854 Re: Humor w nauce: Zagadka-wskazowka nr 2 14.04.06, 21:29
                  Podoba mi sie ten watek - ze tez dopiero teraz na niego trafiłem...

                  Ja może dodam parę anegdotek z moich studiów...

                  1. Astronomia na UWr jest dosyć małym instytutem (za moich czasów na wszystkich latach mgr studiowało mniej niż 20 osób).. Isntytut mieści się w parku szczytnickim w kilku małych domków.

                  NIkogo nie dziwiły scenki rodzajowe typu pani sekretarki wołającej ze swojego okienka do okienka dra R. "Pawełku, student dzwonił że jest chory i nie będziesz miał dzisiaj wykładu" :-)

                  Rozmowa z panią bibliotekarką także zaskoczyła mnie, wówczas studenta 1 roku astronomii.

                  - Dzień dobry, ja chciałem sobie przedłużyc ksiązki, czy muszę je przynieść?
                  - A co będziesz przynoscić... Co ty tam masz, Resnicka, Kreinera, Rybkę i Kubiaka? Resnicka jeszcze potrzebujesz na pewno? A nie lepiej zminenić na drugi tom? Aha, nie bo wy macie teraz pracownię. Dobra. Tomek z pierwszego roku wciąż cztery, będę pamiętać.
                  Ani na chwilę nie oderwała się od układania windowsowego pasjansa!

                  2. Na praktykach w Białkowie, gdzie w zasadzie znajdują się dwa instrumenty - 60 cm teleskop oraz koronograf studenci szybko opracowali własne nazwy - "nasz domek" to była willa mieszkanka, koronograf zdobył zaszczytne miano "pornografu" a budynek kopuły mieszczacej teleskop został nazwany "chatką kopulatką" :-)

                  3. Na egzaminie z termodynamiki prof. K. ogłosił "jest 80 pytań, na 40 trzeba odpowiedzieć poprawnie żeby zaliczyć" po czym oddając egzaminy powiedział "dobrze państwu poszło, więc podniosłem poprzeczkę do 50-ciu"

                  4. Prof. R. uraczył nas kiedyś dwoma historyjkami o szalonych wynalazcach. Pierwsza z nich to facet z rozwianym włosem wpadający do dziekanatu i domagający się natychmiastowej rozmowy z dziekanem w sprawie niezwykłej ważnosci. Kiedy wyszedł do niego dziekan, ten wyrzucił z siebie jednym tchem "odkryłem perpetuum mobile - Ziemia się kręci wokół Słońca i nie spada!!!"
                  Drugi wynalazca spotkał się z prof. R. aby usłyszeć jego zdanie na temat swojego wynalazku. Wyna;lazek był dosyć klasyczny - spadające kulki napędzały pompe wodną, która pompowała wodę, która spadając ponownie w dół napędzała windę dla kulek i tak dalej. Prof. R. zwrócił mu uwagę "czy pan zdaje sobie sprawę, że to urządzenie narusza zasadę zachowania energii?"
                  - jaką?
                  - zachowania energii.
                  Tu wynalazca wyciągnął kajecik, upewniwszy się ponownie co do nazy zanotował sobie drukowanymi literami, dwukrotnie podkreślił, po czym spojrzał smutno na rozłożone na stole plany swojego wspaniałego urządzenia i rozpoczął ich zwijanie ze słowami "to ja jeszcze poprawię"

                  5, I na koniec moja własna sprawka, czyli test na prawdziwego fizyka mojego (i kolegi) autorstwa.

                  Otóż daaaawno, dawno temu w technikum mielismy zastępstwo na fizyce. Nauczyciel powiedział, żebyśmy wymyślili jakiś absurd fizyczny i myśmy wymyślili taki:

                  weźmy zwykły taśmociąg - taśmę zamocowaną na dwóch rolkach oddalonych od siebie dajmy na to o metr. Rozpędźmy go do prędkości podświetlnej, i przypatrzmy się uważnie - zgodnie z teorią względnosci taśmociąg powinien ulec skróceniu w kierunku ruchu, a zatem nie starcza go już na rolki. Ale dla siedzącego na taśmocioągu obserwatora to odległość między rolkami powinna się skrócić. Jak to jest?

                  Pytaniem tym zabiliśmy ćwieka temu nauczycielowi, i dwóm kolejnym, po czym obaj rozpoczęliśmy studia - ja na astronomii a on na fizyce. Pytanie to, początkowo naiwnie, a następnie z pełną złośliwością zadawaliśmy kolejnym wykładowcom ;-)

                  I teraz: jeżeli ktoś naprawdę znał się na fizyce, potrafił nam to jakoś wyjaśnić (nie zawsze przekonująco, ale...)
                  Jeżeli ktoś się nie znał, ale miał dusze naukowca, zaczynał się nad problemem zastanawiać i badać go z każdej strony
                  Natomiast zdecydowana większość (i im młodszy magister, tym bardziej) zaczynała na nas wsiadać, że to głupi pomysł, i tylko kompletni nieucy mogą zadawać takie pytania :-)

                  Pozdrawiam i mam nadzieję zostać w tym wątku z Wami :-)
                  • yepestis Re: Humor w nauce 15.04.06, 11:33

                    wiadomosci.onet.pl/1306540,69,1,0,120,686,item.html
                    pewnie słyszeliście już o naukowcach badających skaczące jaja? wiele stacji
                    radiowych powtarzało tę informację, ze stwierdzeniem, że jak ktos jest
                    cierpliwy to oże mu sie uda zaobserwować to zjawisko. Ale nikt biednym
                    słuchaczom nie wyjaśnił, że najpierw jajo trzeba rozkręcić do 1800 obr/min.

                    Siedzi sobie rodzina, kilkanaście osób przy stole i zamiast "staropolskim
                    zwyczajem stuknijmy się jajem" wszyscy zaczynają wprawiać jajka w piruety :)

                    Wesołego Jajka
                    • eilean_donan Re: Humor w nauce - zadanko 15.04.06, 14:50
                      Wiem, wiem, święta, niektórzy z nas spędzają je z dala od komputera, w
                      rodzinnym gronie. Ja, sprzątając półki z książkami znalazłam zapomnianą , starą
                      książkę Szczepana Jeleńskiego „Lilavati – rozrywki matematyczne”, no i
                      pochłonęły nas te łamigłówki bez reszty.
                      Nawiasem mówiąc, Lilavati była córką sławnego hinduskiego matematyka z XII
                      wieku, Bhaskary, zwanego Awaria, czyli mędrzec.
                      Żeby było świątecznie proponuję(naukowców proszę o wybaczenie) proste zadanko
                      z „Lilavati” – o jajkach

                      Ekspedientka w sklepie powiada:
                      - Dzisiaj rano pierwsza klientka kupiła połowę wszystkich jajek i jeszcze pół
                      jajka, druga kupiła połowę pozostałych jajek i też pół jajka, trzecia również
                      kupiła połowę pozostałych jajek i - pół jajka, to samo było z czwartą, piątą i
                      szóstą klientką. Wtedy w koszu zostało tylko jedno jajko.
                      - Opowiada pani bzdury! Komu by pani sprzedała pół jajka ?!
                      - Ależ ja nikomu nie sprzedawałam pół jajka, tylko zawsze całe jajka!
                      Tu wtrącił się do rozmowy klient:
                      -Tak, ja byłem siódmym klientem, kupiłem połowę całego zapasu jajek i jeszcze
                      pół jajka.
                      Sprzedawczyni:
                      - O tak, pamiętam, pan kupił ostatnie jajko!
                      Jak to możliwe?

                      Wszystkich serdecznie, świątecznie pozdrawiam – e_d
                      • eilean_donan Re: Humor w nauce - zadanko 15.04.06, 22:58
                        Jak to możliwe? OK :
                        za każdym razem w koszu była nieparzysta liczba jajek,
                        2n+1 jajek. Kupujący wziął połowę wszystkich jajek z kosza czyli n+ ½ i
                        jeszcze ½ jajka, czyli razem n+1 jajek. Wziął więc całe jajka bez dzielenia na
                        połowy.
                        Wszystkich klientów było siedmiu, czyli jajek w koszu musiało być 127.

                        No to pa.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: ciekawy wyklad! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.06, 12:38
      Pewnego dnia W. Thomson (1824-1907)(pozniej lord Kelvin) w czasie wykladu na
      uniwersytecie w Glasgow demonstrowal dzialanie wahadla balistycznego. Byl to
      jeden z jego ulubionych pokazow i wymagal strzelby, z ktorej strzelal do
      wahadla. Ale tego dnia chybil i kula przeszla przez sciane do sasiedniej sali
      wykladowej, gdzie utkwila w tablicy. Przerazony Thompson pobiegl zobaczyc co tam
      sie stalo. Na szczescie wykladajacy tam profesor nie doznal szwanku, ale
      wbiegajacego Thompsona studenci powitali okrzykiem:
      - Nie trafil go pan, prosze sprobowac jeszcze raz!
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: ciekawy wyklad! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 15:26
        W czasie wykladu o prawach termodynamiki, W. Nernst (odkrywca 3. zasady
        w roku 1906) przytaczal taka anegdotke:
        "Pierwsza zasade termodynamiki sformuowali trzej fizycy: R. Mayer, J.P. Joule
        i H. Helmholtz. Druga zasada zostala sformuowana przez 2 wielkich fizykow:
        R. Clausiusa i W. Thompsona. Trzecia zasade odkrylem ja sam. Jak widzicie,
        wynika z tego, ze czwarta zasada termodynamiki nie istnieje!"
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: ciekawy wyklad! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.06, 21:45
          Gość portalu: Onufry napisał(a):

          > W czasie wykladu o prawach termodynamiki, W. Nernst (odkrywca 3. zasady
          > w roku 1906) przytaczal taka anegdotke:
          > "Pierwsza zasade termodynamiki sformuowali trzej fizycy: R. Mayer, J.P. Joule
          > i H. Helmholtz. Druga zasada zostala sformuowana przez 2 wielkich fizykow:
          > R. Clausiusa i W. Thompsona. Trzecia zasade odkrylem ja sam. Jak widzicie,
          > wynika z tego, ze czwarta zasada termodynamiki nie istnieje!"


          Nernst sie pomylil. Nie przewidzial, ze rozwoj termodynamiki procesow
          nieodwracalnych doprowadzi do odkrycia czwartej zasady termodynamiki.
          Odkryl ja amerykanski fizyko-chemik norweskiego pochodzenia Lars Onsager
          (1903-1976). Przynioslo mu to Nagrode Nobla z chemii w 1968 roku.
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: ciekawy wyklad! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 01:10
            Max Planck (1858-1947) zostal profesorem Uniwersytetu w Berlinie w wieku 31 lat,
            co bylo ewenementem. Z wygladu nie przypominal niemieckiego profesora: byl
            szczuply, nie nosil bokobrodow, mial jedynie niewielkie wasiki. Tuz po objeciu
            profesury zapomnial w ktorej sali ma wykladac. Udal sie wiec do portiera i
            zapytal:
            - Prosze mi powiedziec, w ktorej sali ma wyklad profesor Planck ?
            Na to portier spojrzal nan z wyrazna wyzszoscia i odpowiedzial:
            - Mlody czlowieku, nie radze ci isc na ten wyklad. Masz male szanse na
            zrozumienie tego, o czym bedzie mowil nasz slynny uczony profesor Planck.
    • Gość: rty Re: Humor w nauce IP: *.fastres.net 22.04.06, 11:58
      www.ilfosso.com/
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Kawiarnia Szkocka we Lwowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 12:34
      Kawiarnia Szkocka - nieistniejąca już dziś, przedwojenna lwowska kawiarnia,
      położona w centrum miasta, na Placu Akademickim, w pobliżu starego gmachu
      Uniwersytetu, miejsce codziennych długich spotkań lwowskich matematyków i
      miejsce tworzenia ich teorii. Początkowo zapisy matematyczne robione były
      kopiowym ołówkiem na marmurowych blatach stolików kawiarnianych, później zaś -
      aby uniknąć ich zniszczenia po wytarciu stolików - w grubym zeszycie
      dostarczonym przez żonę Stefana Banacha Łucję. Zeszyt ten, nazwany Księgą
      Szkocką, stał się z czasem zbiorem rozwiązanych i nierozwiązanych problematów.
      Za ich rozwiązanie oferowano różnego rodzaju nagrody, np. żywą gęś.
      Wielogodzinne posiedzenia, trwające często do późnych godzin nocnych, podczas
      których uczestnicy dysput pili kawę, koniak, grali w szachy, słuchali muzyki,
      były czasem narodzin nowatorskich prac z nowej dziedziny matematyki - analizy
      funkcjonalnej.

      Kawiarnia Szkocka była lokalem o różnorodnej publiczności. Odwiedzali ją
      profesorowie uniwersytetu, zakochani, plotkarki, samotni czytelnicy gazet,
      bibliofile, bilardziści, żydowska inteligencja, studenci z pobliskiego Domu
      Akademickiego, ludzie z wszystkich stanów i sfer.

      :-)))
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce: Kwaiarnie i bary naukowcow IP: *.d4.club-internet.fr 23.04.06, 17:08
        Kawiarnie i bary naukowcow sa wciaz aktualne, ba nawet sa modne.
        Oto interesujacy link:
        www.cafescientifique.org/world-links.htm
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: Kawiarnia Szkocka we Lwowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.06, 21:50
        Jeszcze o "Szkockiej" we Lwowie:

        Uczeń Banacha i twórca - wraz z Tellerem ~ amerykańskiej bomby wodorowej S. Ulam
        był chyba najdociekliwszym obserwatorem niepowtarzalnego stylu pracy lwowskich
        uczonych. Po upływie wielu lat napisał z Ameryki zaskakujące słowa: twierdził,
        że atmosfery panującej w Kawiarni Szkockiej, pełnej zaangażowania, napięcia i
        współdziałania kolegów, nie da się z niczym porównać może tylko z klimatem pracy
        uczonych w Los Alamos w czasie drugiej wojny światowej. Ulam nie rzucał słów na
        wiatr.

        Kawiarnia ta, położona na Placu Akademickim, około stu metrów od Uniwersytetu,
        stała się miejscem spotkań lwowskich matematyków i wylęgarnią idei4. Prawie
        codziennie przychodził do niej S. Banach z gronem przyjaciół, uczniów i
        współpracowników. Ten wysoki, dobrze zbudowany uczony, o niebieskich oczach,
        pogodnej twarzy i często ironicznym uśmiechu siadał przy jednym z małych
        wiedeńskich stolików, które miały marmurowe blaty. Na tych blatach można było
        gryzmolić kopiowym ołówkiem znaki matematyczne i później szybko je ścierać.

        Przesiadywali w kawiarni godzinami. Pili kawę, palili papierosy, zamawiali
        koniak, grali w szachy, słuchali dobrej muzyki.

        Ale przede wszystkim pracowali twórczo. Czasem ich wysiłek zaczynał się od
        poszukiwania problemu. Wówczas ktoś na blacie stolika rysował prostą figurę lub
        zapisywał znaki w rodzaju y ~= f (x -t- z). Symbole te, jak kryształowa kula,
        ułatwiały koncentrację uwagi, pobudzały wyobraźnię i ukierunkowywały myślenie.
        Dzięki tej heurystyce często formułowano oryginalne pytania lub wymyślano
        matematyczne paradoksy. W większości przypadków Banach, Ulam czy Mazur
        przychodzili do kawiarni z dobrze już określonym problemem. Mógł on pochodzić z
        Księgi Szkockiej, którą zajmę się w następnym podrozdziale. Najczęściej dotyczył
        analizy funkcjonalnej, na przykład skończenie lub nieskończenie wymiarowych
        przestrzeni.

        Zaczynała się przygoda. Uczestnicy sesji próbowali rozsupłać zagadnienie. Ich
        myśli wędrowały swobodnie po przestrzeniach Banacha. Następowały długie chwile
        rozmyślania, koncentracji uwagi i napięcia. Myśleli intuicyjnie lub
        analitycznie. Idee wylęgały się krok po kroku lub metodą iluminacji. Banach
        przetwarzał informacje błyskawicznie, jak "komputer, więc nie wszyscy mogli za
        nim nadążyć; nie lubił chodzić po utartych koleinach, lecz szukał nowych dróg,
        szukał odległych i zaskakujących skojarzeń. W akcie twórczym często patrzyli
        sobie w oczy, pili kawę lub koniak, wypalali wiele papierosów: zbyt dużo pili,
        zbyt dużo palili. Wydawało się, że czas stanął w miejscu. Milczenie przerywała
        krótka wymiana zdań.

        Często zdarzało się, że któryś z uczonych - czasem Banach, czasem Ulam. czasem
        Mazur - doznawał olśnienia, jak dawniej C. Gauss, jak H. Poincare: w jego głowie
        nagle - jak błysk światła - pojawiał się wstępny pomysł rozwiązania. Jeśli był
        to interesujący trop, zapisywali go na blacie stołu lub na serwetkach. Wspólnie
        przeżywali uczucie radości i ulgi, satysfakcji i dumy. Następnie starali się
        udowodnić twierdzenie za pomocą metody dedukcyjnej. Blaty stolików pokrywały się
        gęsto znakami matematycznymi. Gdy Banach spostrzegł, że zaczynali błądzić, nigdy
        nie wyrażał ostrego sprzeciwu. Raczej stawiał nowe pytania, formułował łagodne
        uwagi, które często pozwalały znaleźć właściwą ścieżkę. Wydaje się, że ten styl
        myślenia był wstępną wersją słynnej amerykańskiej „burzy mózgów", metody, która
        stała się również popularna w Los Alamos-. W czasie takich sesji - głównie przed
        postawieniem problemu i po jego rozsupłaniu - żartowali, opowiadali dowcipy i
        anegdotki. Humorystyka uczonych z Kawiarni Szkockiej nie przypominała żartów z
        ulicy. Czasem była hermetyczna. Często nasycona pierwiastkiem intelektualnej
        refleksji i ironią poznawczą. Szczególnie znane są aforyzmy H. Steinhausa, np.:
        „Większość ludzi jest zbyt ostrożna, aby nabrać się na prawdę", „Jedną z cech
        głupoty jest logika" lub - mniej wyrafinowany — „Kobiety nie lubią wesołości
        mężczyzn, a mężczyźni dowcipu u kobiet". Aforyzmy te zawierają chyba głębszą
        myśl. Znane są też liczne dowcipy i anegdotki lwowskich uczonych. Nieskończenie
        wiele ich zapamiętał mój nauczyciel T. Tomaszewski, uczeń K. Twardowskiego.
        Pewnego dnia grupa turystów weszła do miasta, aby zjeść obiad. Zobaczyli szyld
        „Francuska restauracja". Weszli do lokalu i poprosili o specialite de la maison.
        Jednak właściciel oznajmił im, że w jego zakładzie nie wydaje się obiadów, lecz
        produkuje się szyldy. Zaoferował im sprzedaż jednego z nich. Ta anegdotka
        dopuszcza wiele interpretacji, pozwala krytycznie spojrzeć na życie społeczne.
        Jest uniwersalna. To lubili uczeni lwowscy. Szczególnie ironiczny - i z
        domieszką pesymizmu - był humor Banacha-

        Gdy problemy okazywały się wyjątkowo zawiłe, gdy wymagały Wysokiego ilorazu
        inteligencji, niezwykłej twórczej wyobraźni i mrowiej pracy wówczas sesje w
        Kawiarni Szkockiej zamieniały się w maraton —jedna z nich trwała 17 godzin z
        przerwami na posiłki. Ale były i takie, które przedłużały się do kilkudziesięciu
        godzin. Można zażartować, iż aby wytrwać ludzie z kręgu Banach powtarzali
        modlitwę Mojżesza Majmonidesa: „Panie, uczyń mnie powściągliwym we wszystkim, z
        wyjątkiem mojej miłości do nauki". Chyba zostali wysłuchani...

        W trakcie maratonu matematycy wędrowali do przestrzeni Banacha i starali się
        rozwikłać palące zagadnienia. Pracowali aż do wyczerpania fizycznego i
        umysłowego. Blat stolika został gęsto pokryty znaczkami matematycznymi. Zdarzało
        się, iż dokonali odkrycia prawdy, ale zapominali ją utrwalić na papierze.
        Wówczas sprzątaczka zmywała stoliki i rezultaty uczonych ginęły w mrokach
        niepamięci. Taki los często spotykał odkrycia Banacha, który sam nie lubił
        notować swoich myśli, bowiem pisanie go nudziło. Może psychoanalityk
        odpowiedziałby na pytanie, dlaczego Iwowianie tak niechętnie korzystali z
        papieru i pióra?!

        Przedmiotem zadumy w Szkockiej były nie tylko doniosłe problemy matematyczne.
        Czasem uczeni podejmowali zagadnienia z astronomii, fizyki, nawet - z polityki.
        Zdarzało się, że snuli wizje futuro-logiczne. Około 1930 roku S. Mazur poruszył
        sprawę istnienia automatów, które mogłyby odpowiadać na różnorodne pytania.
        Zagadnienie to okazało się prekursorskie wobec teorii automatów abstrakcyjnych
        von Neumanna i wobec komputerów. Niestety, nikt nie starał się zanotować tych
        oryginalnych idei. Warto dodać, że gdy Mazur bawił się w futurologa, Staszek
        Lem, jeden z najwybitniejszych autorów SF naszego stulecia, miał około
        dziesięciu lat i biegał po ulicy Brajerowskiej w krótkich spodenkach.

        W Kawiarni Szkockiej dominowała praca zespołowa: twarzą w twarz. W zasadzie
        problemy były rozwiązywane przez „umysł zbiorowy". Wbrew obiegowej opinii, że
        Polacy to wielkie i małe indywidualności niezdolne zasiąść do wspólnego stołu,
        uczeni lwowscy tworzyli dobrze zorganizowany zespól ludzki; panowała w nim
        zdrowa atmosfera, klimat zrozumienia, przyjaźni i współpracy. Rzadko rodziły się
        konflikty i zawiść. Świat matematyków lwowskich bardziej przypominał sieć
        koleżeńskich powiązań, której modelem może być Internet, aniżeli szachownicę, na
        której toczy się gra międzyludzka. Wielka w tym zasługa Steinhausa i Banacha,
        uczonych umiejących współpracować z każdym.

        W tym idylicznym obrazie Kawiarni Szkockiej pojawiały się „smugi cieni i
        półcieni". H. Auerbach, najlepszy szachista w środowisku, kupił sobie elegancki
        kapelusz. Wkrótce ktoś z bywalców kawiarni mu go zabrał, zostawiając znacznie
        gorsze okrycie głowy. Chcąc nie chcąc, Auerbach nosił podrzucony kapelusz. Gdy
        kolega go spytał, dlaczego nie czyści swojego kapelusza, ten odpowiedział z
        poważną miną: „Nie będę złodziejowi czyścił kapelusza".

        CDN
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: "Ksiega Szkocka" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 21:36
          Ładna Szwejkowska historyjka z Kawiarni Szkockiej:

          Żona Banacha Łucja - najpierw sekretarka stryjecznego brata Hugona Steinhausa, a
          później stenotypiska zięcia Ignacego Steinhausa - była osobą inteligentną i
          praktyczną. Obserwując pracę i gry uczonych ze stajni jej męża, zauważyła, że
          często matematycy lwowscy stawiają oryginalne pytania, formułują nowe problemy i
          paradoksy, a później o nich zapominają. Wytwory ich myśli giną w świecie cieni-
          Fakt ten je niepokoił. Chyba wyznawała zasadę, później sformułowaną przez
          Czesława Miłosza, iż to, co jest zapisane, wzmacnia się, a to, ca nie zostaje
          utrwalone na papierze, zmierza do nieistnienia. Zdawała sobie sprawę, iż
          bazgroły na marmurowych stolikach w Szkockiej nie są właściwą metodą
          przechowywania idei.

          Dlatego też w roku 1935 nabyta za 2 złote i 50 groszy gruby zeszyt z marmurową
          okładką. Został on nazwany Księgą Szkocką6. Kupując ten zeszyt, zwykły kajet,
          nie mogła przewidzieć, że stanie się on relikwią lwowskich matematyków, a
          później - dzięki przełożeniu go przez Stanisława Ulama na język angielski -
          relikwią znaną na całym świecie. Dziś Księga Szkocka otoczona jest legendą, a
          wokół niej powstały liczne anegdoty, historyjki i żarty. Jednocześnie ma ona,
          nawet obecnie, wartość naukową: pewne problemy zawarte w niej nie zostały
          dotychczas rozwiązane. Dlatego w roku 1979 zorganizowano w Teksasie specjalną
          konferencję poświęconą zeszytowi o marmurowych okładkach. Materiały z
          konferencji zawiera książka R. Mauldina.

          Księga Szkocka - według znanych mi źródeł - była przechowywana w szatni lub u
          barmana i wydawana matematykom lwowskim na żądanie. Każdy - profesor i student -
          mógł do niej wpisać swój problemat. Księgę tę otwiera zagadnienie na temat
          przestrzeni metrycznej, które wpisał Stefan Ranach 7 lipca 1935 roku. Kończy ją
          problemat Hugona Steinhausa z 31 maja 1941 roku; ten ostatni jest dość zagadkowy
          i zawiera błędy statystyczne (m.in. zamiast o średniej arytmetycznej uczony mówi
          o medianie). Został on poświęcony podziałowi liczby zapałek w pudełku. Nie jest
          wykluczone, że ze względu na okupację sowiecką i zbliżający się marszu oddziałów
          Wehrmachtu i czarnych aniołów z SS na wschód Steinhaus, uczony pochodzenia
          żydowskiego, znajdował się w ekstremalnym stresie i dlatego nie w pełni
          kontrolował swoich myśli.

          W latach 1935-1941 uczeni zapisali w Księdze Szkockiej 193 problemy. Znajdowały
          się wśród nich fundamentalne zagadnienia z analizy funkcjonalnej i dość błahe
          łamigłówki o wartości zabawowej. Autorami problemów byli najczęściej wybitni
          uczeni z kraju i zza granicy, ze wymienię tylko S. Banacha, H. Steinhausa, S.
          Ulama, S. Mazura, J. Schaudera, M. Kaca, J. von Numanna czy S. Sobolewa. W tym
          gronie największą sławę zdobył chyba von Neumann, który w Księdze Szkockiej
          zapisał - po niemiecku ~ zagadnienie dotyczące algebry Boole'a i za jego
          rozwiązanie oferował bliżej nieokreśloną ilość whisky.

          Jedną z najbardziej charakterystycznych cech tej Księgi było to, że autorzy
          problemów często wyznaczali nagrody za ich rozwiązanie. 6 listopada 1936 roku H.
          Steinhaus zapisał pod numerem 152 "następujący problemat (podaję go dosłownie,
          bez poprawiania drobnych pomyłek):

          „Koło (tarcza) o promieniu l pokrywa conąjmniej dwa punkty kraty całkowitych (x,
          y), conajwyżej 5. Gdy przesuwamy koło o wektory ^nv (nr = 1,2,3-.. gdzie wma
          obie składowe niewymierne i stosunek ich niewymierny, to liczby 2,3,4 powtarzają
          się nieskończenie wiele razy. Jaka jest frekwencja tych zdarzeń dla n —> oo ?
          Czy jest? [Za obliczenie frekwencji: 10 dkg kawioru czerwonego Za dowód
          istnienia: małe piwo Za przykład przeciwny: mała czarna]"

          Wielkość nagrody - nader skromna - zależała od trudności kolejnych pytań.
          Problem ten został rozwiązany, ale nie wiem, przez kogo i czy matematyk ten
          otrzymał oferowaną premię.

          Nagrody wyznaczane za rozwiązanie problemów były różne: kawa, piwo, wino,
          szampan, whisky, kilo bekonu, a nawet - żywa gęś. Chyba najbardziej oryginalną
          premię wymyślił Warbe; chciał on zaprosić szczęśliwca do Genewy na szwajcarską
          potrawę.

          Dlaczego uczeni lwowscy — a za ich przykładem uczeni zagraniczni - wyznaczali
          nagrody za idee matematyczne? Jako psycholog zdolny jestem podać dwie
          interpretacje: behawiorystyczną i ludyczną. Zgodnie z pierwszą, najważniejszą
          rolę w zachowaniu praktycznym i poznawczym odgrywają wzmocnienia pozytywne i
          wzmocnienia negatywne. Ludzie podejmują działania, takie jak budowa domu czy
          rozwiązywanie zadań umysłowych, dlatego że oczekują nagrody albo chcą uniknąć
          kary. B- Skinner udowodnił, że wzmocnienia pozytywne odgrywają większą rolę niż
          wzmocnienia negatywne. Obietnica życia w raju bardziej przemawia do jednostek
          niż strach przed piekłem. Nagrody wyznaczane przez matematyków miały zwiększyć
          prawdopodobieństwo odkrycia prawdy. Tak na przykład S. Mazur oferował żywą gęś,
          aby zachęcić kolegów do zajęcia się jego problemem. Interpretacja
          behawiorystyczna - tak wiarygodna w wielu sytuacjach - wydaje się w tym
          przypadku wątpliwa.


          :-)))
          • Gość: Onufry Re: Humor w nauce: "Ksiega Szkocka" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.06, 22:05
            Wiecej o "Ksiedze Szkockiej" mozna przeczytac w:

            R. D. Mauldin (ed.), The Scottish Book. Mathematics from Scottish Cafe,
            Birkhauser, Boston, 1981.

    • Gość: Onufry Nieobecny - usprawiedliwiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.06, 21:33
      Uprzejmie prosze o usprawiedliwienie mej nieobecnosci z powodu
      kilkumiesiecznego wyjazdu ;-)))

      Watek ten byl nader zywy poczawszy od Nowego Roku 06 do konca kwietnia 06.
      :-)))))

      Wszystkim, ktorzy sie tutaj dobrze ze mna bawili i wspolpracowali

      SERDECZNIE DZIEKUJE :-)))))))) !!!

      (Jezeli bede mial dostep do tego watku, ktory bedzie okazywal jakies
      oznaki zycia, a ja bede mial anegdotke na podoredziu, to nie omieszkam
      jej przeslac :-)))))) )


      BARDZO SERDECZNIE POZDRAWIAM,

      Onufry
    • Gość: kmicic_1976 90 rocznica Ogolnej Teorii Wzglednosci !!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 16:04
      Jako fizyk reklamuje tu impreze z okazji 90 rocznicy OTW w Instytucie
      Fizyki UW. Poczucie humoru organizatorow gwarantuje nie tylko
      powazne wyklady naukowe, ale i duzo ... zabawnych anegdot :))))))))

      Przy okazji - mam nadzieje ze ten watek nie umrze !!

      ============================

      Goraco zapraszamy pracownikow naukowych, studentow oraz wszystkich
      zainteresowanych do udzialu w Sympozjum

      "90th Anniversary of General Relativity",

      ktore odbedzie sie w Instytucie Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu
      Warszawskiego w dniach 12 i 13 maja 2006 r.
      Szczegolowe informacje na temat Sympozjum i aktualizowany
      program sa pod adresem:


      www.fuw.edu.pl/90thAnniversary/.

      Na sympozjum skladac sie bedzie 8 nastepujacych wykladow
      przegladowych przedstawiajacych, w przystepny sposob i
      z mysla o studentach, powstanie, rozwoj i obecny stan
      teorii wzglednosci:

      Istota ogolnej teorii wzglednosci (Staruszkiewicz),

      Historia jej powstawania (Stachel),

      Zwiazek z obserwacjami (Schutz),

      Przewidywania kosmologiczne (Demianski)
      i astrofizyczne (Lasota-Hirszowicz),

      Matematyka teorii wzglednosci (Chrusciel),

      Kwantowa czasoprzestrzen a Wielki Wybuch i czarne dziury (Ashtekar),

      Unifikacja z innymi teoriami fizycznymi (Nicolai).

      Sympozjum rozpocznie sie w dniu 12 maja (piatek) o godz 13:00,
      w budynku Wydzialu Fizyki UW, ul. Hoza 69, w sali SDD (4 wyklady).
      Kontynuowane bedzie w dniu 13 maja (sobota) od godz. 9:30
      w tym samym budynku, w sali Aula IFT.

      Marek Napiorkowski (przewodniczacy Komitetu Organizacyjnego)
      Marek Demianski
      Jerzy Lewandowski
      Andrzej Trautman

      ==============================================
      • Gość: ewa Re: 90 rocznica Ogolnej Teorii Wzglednosci !!!!! IP: *.d4.club-internet.fr 28.04.06, 19:45
        konferencja na w. wspomniany temat bedzie trwala... 2 dni!
        To przypomina anegdote o konferencji w Jalcie , ktora miala trwac 5, najdluzej
        6 dni. Gdy w prasie pojawily sie wzmaianki iz trudno bedzie ustalic nowy
        porzadek na swiecie w takim terminie, Churchill zauwazyl, ze Wszechmocny
        potrzebowal do tego siedmiu dni.
    • Gość: Alicja Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 12:27
      Wczoraj pan od matematyki opowiedzial nam o udziale polskich matematykow
      w zlamaniu szyfrow niemieckiej Enigmy w czasie II Wojny Swiatowej.
      Powiedzial nam tez, ze francuski matematyk Francois Viete zrobil cos
      bardzo podobnego juz w XVI w. na dworze Henryka IV w wojnie Francji z Anglia.
      Byl on wiec jednym z pionierow kryptografii.

      A niech mi ktos sprobuje powiedziec, ze matematyka do niczego nie sluzy
      - to ja mu ;)))))))))

      Serdecznie pozdrawiam Wszystkich,
      Alicja
      • Gość: Alicja Re: Humor w nauce: szyfry i F. Viete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 20:26
        Pomylilam sie: Viete zlamal hiszpanskie szyfry, a nie angielskie.

        Przepraszam,
        Alicja


        FRANCOIS VIETE (1540-1603) był z wykształcenia i z zawodu prawnikiem, jednakże
        zdradzał zamiłowanie i talent do nauk ścisłych. Już jako młody oficer królewski
        oddał Francji niezwykłą przysługę. Udało mu się mianowicie na drodze
        matematycznej dedukcji znaleźć klucz do szyfru, którym posługiwał się król
        Hiszpanii Filip II. Dzięki temu udostępnił Francuzom wszystkie ściśle tajne
        wiadomości króla hiszpańskiego. Szyfr ten składał się z ponad 500 symboli.
        Filip II był pewien, że nikt nie potrafi go rozszyfrować. Dlatego też gdy
        odkrył, że Francuzi potrafią czytać jego listy, wniósł skargę do papieża o
        użycie czarów przeciwko niemu.

        +++

        Francois Viete urodził się w 1540r. w Poiton koło Fontenay-le-Comte. Po
        ukończeniu prawa został początkowo adwokatem w swoim rodzinnym mieście. Po
        wstąpieniu na tron Henryka IV zostaje w 1589r. radcą Parlamentu w Tours, a
        później pierwszym radcą królewskim. Zainteresowawszy się astronomią, zmuszony
        był zająć się trygonometrią i algebrą. Wprawdzie do czasów Viete'a w dziedzinie
        algebrt nastąpił już pewien rozwój symboliki oraz znane były rozwiązania równań
        trzeciego i czwartego stopnia przez pierwiastkowanie, lecz dopiero on swoimi
        pracami dał podstawy ogólnej nauce o równaniach algebraicznych, zyskując tym
        sobie miano ojca współczesnej algebry.
        • Gość: ewa Re: jokes and science IP: *.d4.club-internet.fr 02.05.06, 18:05
          Relativity:
          Two hairs in my cup of milk is too much.
          Two hairs on my head is too less.
          • Gość: ewa Re: z zycia wziete IP: *.d4.club-internet.fr 04.05.06, 13:03
            Studenci medycyny musza, choc na ogol niechetnie, zaliczyc historie medycyny.
            Na krakowskiej uczelni wykladowca tego przedmiotu byl prof. K. Zasluzony dla
            nauki nie przejmowal sie pustymi lawkami podczas jego wykladow.
            Jednak"zalicznie" bylo konieczne do przejscia na nastepny rok.Aby nie
            przysparzac sobie klopotow , profesor polecil swemu woznemu zbieranie indeksow,
            gdzie wpisywal zaliczenie. Wozny wykorzystal te sytuacje aby wymuszac maly
            haracz od studentow. Wystarczala "polowka".
            Na naszym roku znani byli blizniacy, bracia B., ktorzy walczyli o czerwony
            dyplom. Bylo to dla nich dosc latwe, bo jako jednojajowcy uczyli sie , kazdy
            tylko polowe koniecznego materialu, zdajac podwojnie za siebie i brata.
            Wrocmy jednak do Historii Medycyny. Nasi blizniacy zapomnieli na czas
            dostarczyc indeksow i musieli sprawe zalatwic sami. Ktos doradzil im, ze
            wystarczy isc do zakladu, tam jest taki maly facet w chlacie, daje mu sie
            polowke, a on " zalatwia" zaliczenie. Blizniacy postapili zgodnie ze wskazowka.
            Rzeczywiscie w zakladzie Historii Medycyny natrafili na malego faceta w
            chalacie.Dali mu polowke, mowiac"no zalatw-zesz to zaliczenie". Maly w
            chalacie odpowiedzial, ze to potrwa chwilke i zniknal za drzwiami biura
            profesora.
            Za chwilke drzwi otwarly sie, tym razem maly bez chalatu, powidzial:"profesor
            K. prosi panow do srodka". Po tym "maly" bez chalatu zasiadl za biurkiem.
            Blizniacy na to zaczeli wrzeszcec , ze on wozny wyglupia sie i udaje profesora
            i ze to nie fair. Na to profesor wpisal im zaliczenie do indeksu za pomoc w
            odkryciu machlojek woznego i polecil stawienie sie nastepnego dnia u dziekana
            za zle traktowanie personelu nizszego uczelni.
            Podobno po wyjsciu z zakladu Historii Medycyny blizniacy niemal "smiertelnie"
            pobili sie.:-)))))
            • Gość: ewa Re: Egzamin z termodynamiki IP: *.d4.club-internet.fr 04.05.06, 23:07
              A retiring professor of Physical Chemistry was setting his last exam for a
              graduate course in statistical thermodynamics. Being a bit bored, and having a
              wry sense of humor, he set a single question:
              Is Hell exothermic or endothermic? Justify your answer.

              He had little idea what to expect, nor how to grade the results, but decided to
              reward any student who produced a reasonable and consistent reply.

              He awarded one A grade.

              Most of the students wrote proofs using Boyle's Law (gas cools off when it
              expands and heats up when it is compressed) or some variant. The top student
              however wrote as follows:

              First, we postulate that if souls exist, then they must have some mass. If they
              do, then a mole of souls also has mass. At what rate are souls moving into
              hell, and at what rate are they leaving? I think we can safely assume that once
              a soul gets to hell, then it will not leave, therefore no souls are leaving.

              As for souls entering hell, we must examine the different religions which exist
              today. Some of these state that if you are not a member of the religion, then
              you will go to hell. Since there is more than one of these religions, and
              people do not belong to more than one religion, we can assume that all people
              and all souls go to hell. With birth and death rates as they are, we can thus
              expect the number of souls in hell to increase exponentially.

              Now we must examine the rate of change of volume in hell. Boyle's law states
              that for the temperature and pressure in hell to remain constant, the ratio of
              the mass of souls and volume also must remain constant. There are thus two
              possible conditions:


              If hell is expanding at a slower rate than the rate at which souls enter, then
              the temperature and pressure will increase until all hell breaks loose.
              Conversely, if hell is expanding at a faster rate than the rate of increase of
              souls in hell, then the temperature and pressure will drop until hell freezes
              over.
              We can now solve the problem with the 1990 postulation of Theresa Le Clair, the
              girl who lived across the hall from me in first year residence. Since I have
              not yet been successful in having sexual relations with her, condition (2)
              above has not been met. Thus, condition (1) is true, and hell is exothermic.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja